Tuesday, June 30, 2015

Jachna/Buhl – Synthomathic (2015)

Jachna/Buhl

Wojciech Jachna - trumpet, flugelhorn, electronics
Jacek Buhl - drums, percussion
guest: DJ Yaki (3,5)

Synthomathic

REQUIEM 87



By Adam Baruch

This is the fourth album by Polish Jazz duo comprising of trumpeter/composer Wojciech Jachna and drummer/composer Jacek Buhl. It includes eleven original compositions, all apparently co-composed by the duo members. DJ Yaki guests on a couple of tracks.

Musically the album continues the path set by its predecessors, which finds the duo creating ambient collages of sounds created by their instruments and those created electronically. In many respects this album is the most advanced search for the duo's identity, being less Jazzy oriented than any of their earlier albums and almost completely immersed in ambient/electronic music. It is accordingly less melodic and more rhythmic, as is most contemporary electronic music.

Of course Jachna is a superb trumpet player, as he proves time after time on his Jazz releases, storming mercilessly the Polish Jazz top trumpet league. However his playing on this album is distinctly different and includes extensive use of electronic sound effects and other devices, which distort the trumpet sound considerably. They are of course no less interesting, but might prove difficult to swallow by hardcore Jazz enthusiast. Buhl's drumming is also quite distant from a steady Jazz rhythm and involves a lot of imagination in order to follow the patterns.

Overall this is, as usual, a beautiful soundscape, which needs to be approached with open mind and complete lack of preconceptions in order to be fully appreciated. Full of imaginary worlds, eerie sound bits and distant trumpet cries, this music is a soundtrack of the private movie screening in the listener's head. Surely not for everybody, but those who are able to appreciate and enjoy this duo's Art are truly blessed. Well done indeed!

Monday, June 29, 2015

Noc Muzyki Improwizowanej


"Noc Muzyki Improwizowanej" to w założeniu cykl kameralnych spotkań koncertowych, który z jednej strony nawiązuje do nocnych tajemnych spotkań poznańskich artystów z początku lat '50 XX wieku, z drugiej strony odwołuje się do awangardowych dokonań polskiej muzyki improwizowanej ostatnich lat. 

Niegdyś poznańska muzyka improwizowana skrywała się w katakumbach, a usłyszeć ją można było głównie w mieszkaniach samych muzyków. Wtedy to m. in. Krzysztof "Komeda" Trzciński, Stanisław Pludra, Jan "Ptaszyn" Wróblewski, Wojciech Lechowski, Jerzy Grzewiński, Jerzy Milian, Janusz Hojan dzielili się swoim zaangażowaniem energią. Pierwszy koncert Nocy Muzyki Improwizowanej odbędzie się w przytulnym wnętrzu ulokowanym w labiryncie korytarzy klubu Dragon przy ul. Zamkowej 3. w Poznaniu.

7 lipca 2015 wybrzmi pierwszy koncert, a właściwie dwa koncerty cyklu. Poznańską „Noc Muzyki Improwizowanej” zainauguruje duet Macieja Fortuny (trąbka) i Krzysztofa Dysa (fortepian), który wykona utwory z albumu „Maciejewski Variations” wydanego nakładem wytwórni DUX w listopadzie 2014 roku. Koncert rozpocznie się o godz. 23.00. Po poznańskich jazzmanach zagrają Amerykanie - Mack Goldsbury (saksofony, flet) oraz Erik Unsworth (kontrabas), którzy zaprezentują utwory z płyty „Art of The Duo” wydanej przez oficynę All Music w 2001 roku. 

Pomysłodawcami i organizatorami cyklu są Stowarzyszenie Jazz Poznań oraz Fundacja Mały Dom Kultury. Koncerty odbędą się w Małym Domu Kultury (wejście przez klub Dragon), Poznań, ul. Zamkowa 3. Otwarcie MDK g. 22:30, początek koncertów, godz. 23:00, bilety 35zł.

Program I Nocy Muzyki Improwizowanej:
godz. 23:00 Maciej Fortuna – trąbka / Krzysztof Dys – fortepian
godz. 00:00 Mack Goldsbury (USA) – saksofony, flet / Erik Unsworth (USA) – kontrabas


Maciej Fortuna – trąbka
Krzysztof Dys – fortepian 

Choć obaj wywodzą się z dwóch różnych światów muzycznych, znani są głównie ze swoich dokonań na polu muzyki jazzowej i improwizowanej. Projekt Fortuna/ Dys zdobył uznanie krytyków sceny jazzowej w ubiegłym roku 2013, kiedy to duet wydał album „Tropy”. Szeroko recenzowany album okazał się jednym z wydawnictw roku wg Polish-Jazz.blogspot, a także zdobył ogromną ilość pozytywnych recenzji m.in. na portalu www.allaboutjazz.com.

W 2014 roku nadkładem wydawnictwa DUX ukazała się płyta Fortuna/Dys „Maciejewski Variations”, która stanowi zestaw autorskich wariacji wybranych utworów Romana Maciejewskiego. Muzyka, którą tworzą Maciej Fortuna i Krzysztof Dys jest komunikatywna. Odpowiednim środkiem do podjęcia dialogu ze współczesnym, młodym słuchaczem stało się całkowite przyzwolenie na różnorodność, łączenie stylistyk, na zniesienie granicy między nimi; przełożyło się to na pełną śmiałość i naturalność w tworzeniu form. To właśnie szczerość i aktualność przekazu ma decydujący wpływ na odbiór całości. To muzyka, która otwiera się na słuchacza. Kultura XXI wieku ma według niektórych strukturę kłącza - jest wielowymiarowa, wielowątkowa i posługuje się wszelkimi dostępnymi kontekstami nie wartościując przy tym żadnego z nich.


Mack Goldsbury – saksofony, flet
Erik Unsworth – kontrabas

Mack Goldsbury urodził się w El Paso w Texasie w 1946 roku. Przez wiele lat mieszkał w NowymJorku, gdzie współpracował z tuzami światowego jazzu. Już jako siedemnastolatek był profesjonalnym i rozpoznawalnym muzykiem dzięki potężnemu brzmieniu swego saksofonu i niesamowitej energii w improwizacjach. Brał udział w nagraniu ponad 50 płyt CD oraz występował na festiwalach jazzowych na całym świecie. Jego nagrania można usłyszeć zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak również w Europie czy w Japonii. Lista muzyków z którymi koncertował i nagrywał jest bardzo długa, są to m.in. John Scofield, Billy Hart, Jimmy Dorsey, Red Garland, Jaky Byard, Paul Motian, Tim Berne, Ray Anderson, Jimmy Garrisson, Ed Shuller.

Mack nigdy nie wytyczał wyraźnej granicy pomiędzy muzyką jazzową a popem. Brał udział w sesjach m.in. z Temptations, Stevie Wonderem, Cher czy Frankiem Sinatrą jr. Prowadził też RIAS Radio Big Band. Obecnie, oprócz działalności koncertowej, Mack Goldsbury jest wykładowcą wyższych uczelni muzycznych oraz warsztatów jazzowych. W Polsce Mack jest popularny dzięki zespołowi Mack Goldsbury & The Polish Connection, który przez kilka lat z powodzeniem koncertował w całej Polsce (warto wspomnieć tu chociażby występ w legendarnej radiowej Trójce, transmitowany na cały kraj).

Erik Unsworth – wybitny amerykański kontrabasista, urodził się i wychował w Nowym Jorku i dzięki temu zdobywał pierwsze doświadczenia jako muzyk instrumentalista w tamtejszym wspaniały środowisku, wśród znanych nazwisk sceny jazzowej i nie tylko. Dzięki temu wielokierunkowe wykształcenie, jakie zdobywał później, znakomicie uzupełniło praktykę wykonawczą – często podróżował z najróżniejszymi zespołami, big bandami i projektami, swobodnie poruszając się pomiędzy jazzem, muzyką kameralną i symfoniczną. 

W 2003 roku przeprowadził się do El Paso, gdzie otrzymał stopień profesora na tamtejszej akademii – prowadzi tam klasy gitary basowej oraz kontrabasu na Wydziale Jazzu i Muzyki Rozrywkowej. Ma za sobą liczne publikacje oraz wieloletnią praktykę edukacyjną, którą równoważy nadal rozwijając się jako muzyk – po przeprowadzce do El Paso bardzo szybko stał się częścią tamtejszego środowiska muzycznego, utrzymując jednocześnie swe nowojorskie kontakty oraz wciąż sprawdzając się w różnorodnych stylistykach – od klasyki po Latino. 

Erik Unsworth nagrał też liczne płyty jako muzyk sesyjny. Jednak najbardziej rozpoznawalnym i zarazem popularnym dziełem, w jakim uczestniczył był projekt edukacyjny, stworzony przez Jamey’a Aebersolda i Davida Bakera „How to Lear tunes”. Dał on początek serii słynnych wykładów Aebersolda, na których do dziś kształci się młodych muzyków jazzowych na całym świecie.

Saturday, June 27, 2015

Marek Malinowski Quartet – Alone (2015)

Marek Malinowski Quartet

Marek Malinowski - guitar
Michał Michota - trumpet
Paweł Urowski - double bass
Albert Karch - drums

Alone

REQUIEM 89



By Adam Baruch

This is the debut album by Polish Jazz guitarist/composer Marek Malinowski, recorded with his quartet which also includes trumpeter Michał Michota, bassist Paweł Urowski and drummer Albert Karch. The album presents nine original compositions, seven of which were composed by Malinowski and one each by Michota and Urowski.

The unusual guitar/trumpet front line of the quartet is immediately apparent while listening to this album, as are the melodic and very lyrical, sometimes almost ambient compositions, which dominate it. The music is pretty standard Jazz mainstream, except for the very last two minutes of the last tune, which are like a wakeup call after a long period of floating between dream and reality; which in my case leads to a question why isn't more of this album's music of the same character as the very last verses.

Malinowski is a very skillful player, with a nice open, almost acoustic guitar sound, which suits the delicate melodic lines well. There is very little typical guitar flashiness and highly technical showoff, which makes his playing somewhat modest and subdued. However there is a lot of delicate beauty in his playing, which is revealed after patient listening. Michota displays a much flashier attitude, trying to impress with his staccato phrases, which still need some polishing. He is definitely a promising youngster but the trumpet scene in Polish Jazz is incredibly crowded in the last decade.

The rhythm section comprises of two already established players, who are usually associated with a much freer musical environments. Both musicians play excellently of course and their input is what makes this music work as a whole. Urowski emerges as one of the leading bass players in the last decade and his work is always a delight.

Overall this is a respectable debut effort, which shows a lot of future potential for the leader. The compositions are a bit restricted and after a while bring on a déjà vu impression, with a lethargic Scandinavian atmosphere calling the shots. It is definitely worth checking out.

Thursday, June 25, 2015

Ola Trzaska – All Around (2014)

Ola Trzaska

Ola Trzaska - vocals, flute
Łukasz Korybalski - trumpet
Michał Tomaszczyk - trombone
Marcin Piekos - keyboards
Andrzej Święs - bass
Sebastian Kuchczyński - drums

All Around

SJ 009

By Adam Baruch

This is the debut album by Polish vocalist/flautist/ songwriter Ola Trzaska, recorded by a sextet which also includes trumpeter Łukasz Korybalski, trombonist Michał Tomaszczyk, keyboardist Marcin Piekos, bassist Andrzej Święs and drummer Sebastian Kuchczyński. The album presents eight songs, all original by Trzaska (music and lyrics), six of which feature English and two Polish lyrics.

The music is a nice mixture of Pop/Soul/Funk & Groove, based on Trzaska's melodic themes jazzed up by the arrangements and instrumental work, especially that of the brass section. Not a Jazz album per se, but close enough for comfort to turn the ear of a Jazz fan as well as those who have almost nothing to do with it.

Usually I completely condemn Polish singers singing in English, but in this case the result is acceptable, thanks to Trzaska's phrasing and a skillful mix which keeps the vocals usually in unisono with instrumental backing, which mute the language "imperfections".

Trzaska has a limited vocal range and wisely utilizes her voice safely within her comfort zone, which of course becomes somewhat inadequate in the long range, making all the songs to sound a bit alike. But her singing is expressive and full of emotion, which overall saves the day. Combined with the truly inspired instrumental work by the players, the album is a fun to listen to. Swies deserves a special mention since his bass notes drive the entire album with an incredible funky groove. Tomaszczyk also plays a few beautiful trombone solos on the album, which are little gems.

This is definitely an impressive debut, presenting Trzaska as a gifted songwriter, vocalist and arranger, who will surely take part in the development of the Polish music scene in the years to come.

Tuesday, June 23, 2015

Pegapofo - Świeżość (2015)

Pegapofo

Sławomir Pezda - tenor saxophone
Mateusz Gawęda - piano
Piotr Południak - double bass
Dawid Fortuna - drums

Świeżość

ForTune 053 037


By Mateusz Magierowski

Jazzowa scena Krakowa jeszcze jakiś czas temu była rzeczywistością dość mocno spolaryzowaną. Z jednej strony bowiem mieliśmy proponujące - by posłużyć się dość pojemną kategorią - repertuar okołomainstreamowy kluby znajdujące się w okolicach Rynku, z drugiej zaś - zdecydowanie bardziej otwartą na estetykę free i awangardę przestrzeń Kazimierza na czele z Alchemią i odbywającą się w jej progach Krakowską Jesienią Jazzową. Brak było postaci, które w tych obu środowiskach potrafiły się odnaleźć, pełniąc pomiędzy nimi funkcję swoistych łączników. Dziś takim mianem określić można niewątpliwie grupę młodych absolwentów i studentów kierunków jazzowych na krakowskiej Akademii Muzycznej, którzy od kilku lat prezentując efekty własnych zmagań z różnymi jazzowymi i pozajazzowymi inspiracjami, zgarniają liczne laury podczas ogólnopolskich konkursów. 

Jednym z pierwszych tryumfów muzyków, tworzących tę grupę, była pierwsza nagroda w Międzynarodowym Konkursie Młodych Zespołów Jazzowych Jazz Juniors (odbywającym się nomen omen w Krakowie), zdobyta w 2011 r. przez zespół pod enigmatyczną nazwą Pegapofo. Uściślijmy - pozornie enigmatyczną, bo nazwa kwartetu to zbitka pierwszych liter nazwisk wchodzących w jego skład muzyków: Sławomira Pezdy (saksofon tenorowy), Mateusza Gawędy (fortepian) Piotra Południaka (kontrabas) i Dawida Fortuny (perkusja). Ponad trzy lata po wygranej w bodaj najbardziej prestiżowym polskim konkursie dla młodych zespołów jazzowych światło dzienne ujrzała wydana nakładem oficyny ForTune debiutancka płyta zespołu pod wiele obiecującym tytułem "Świeżość". 

Owa "świeżość" nie jest w wypadku Pegapofo tylko czczym, pozostającym jedynie w sferze deklaracji manifestem, ale esencją ich muzycznej propozycji, której zasadą wydaje się być twórcze czerpanie z różnych stylistyk poparte umiejętnością przetwarzania ich w pełen suspensu muzyczny spektakl. Jego dramaturgię budują sygnowane saksofonowymi nokautami świetnie czującego się w klimatach spod znaku Matsa Gustafssona Pezdy momenty "kontrolowanego chaosu" ("Świeżość"), rasowo bluesowe peregrynacje pod przewodem Gawędy, rozbudowane prologi o intensywnej amplitudzie emocji ("Powrót do Gruzji"), niemała doza nieoczywistego liryzmu ("My Funny Ballantine's"), czy koniec końców wieńcząca całość, porywająca "Jazz Drama", w której znaleźć można niemal wszystkie wymienione dotychczas elementy i wiele, wiele więcej. Choć wszyscy członkowie kwartetu imponują zarówno jako świetnie wyszkoleni instrumentaliści, jak i obdarzeni niemałą wyobraźnią improwizatorzy, szczególne brawa za tę płytę należą się Mateuszowi Gawędzie. Młodemu pianiście, spod którego pióra wyszyły niemal wszystkie zarejestrowane na tym krążku utwory, niewątpliwie należy się miano jednego z najbardziej utalentowanych kompozytorów jazzowych młodego pokolenia w Polsce. Posiada on bowiem umiejętność, której mogłoby mu pozazdrościć wielu jego kolegów po fachu (również tych starszych i bardziej doświadczonych): twórczo czerpiąc z szerokiego zasobu swoich muzycznych inspiracji, pisze utwory posiadające potencjał zaintrygowania i zaangażowania słuchacza.

Z różnych względów (to temat na zgoła osobny tekst) nie jestem wielkim zwolennikiem porównań młodych zespołów do formacji bądź co bądź legendarnych, a za taką niewątpliwie uznać należy Miłość (nomen omen również mającą na swoim koncie laury Jazz Juniors). W tym wypadku robię jednak wyjątek - w twórczości Pezdy, Gawędy, Południaka i Fortuny podobnie jak w muzyce formacji Tymańskiego, Możdżera, Oltera, Trzaski i Sikały na pierwszy plan wysuwa się bowiem obok swobodnego żonglowania inspiracjami i stylistykami, sporej dozy mocnych dźwięków i pasjonującej dramaturgii zespołowej interakcji również dystans do rzeczywistości i siebie samych, objawiający się zresztą nie tylko w żartobliwych tytułach utworów. Co jeszcze istotniejsze - członkowie krakowskiego kwartetu niewątpliwie "mają papiery" na to, by artystycznie zajść jeszcze dalej niż ich starsi koledzy. Czego im wszem i wobec życzę, zachęcając gorąco do odsłuchu "Świeżości".

Monday, June 22, 2015

Slow – Songs For Everyone (2015)

Slow

Tomasz Kaczmarczyk - guitar
Krzysztof Wermiński - keyboards
Kamil Pełka - bass
Marcin Rak - drums

Songs For Everyone

V 008


By Adam Baruch

This is the second album by Polish Smooth Jazz ensemble Slow, led by guitarist/composer Tomasz Kaczmarczyk and keyboardist/composer Krzysztof Wermiński. They are supported by bassist Kamil Pełka, drummer Marcin Rak and several additional musicians, which include two female vocalists, a string quartet and others. Paweł Konikiewicz is in charge of the musical production. The album presents ten original compositions, four of which are songs with lyrics, all co-composed by the two leaders.

The music, as appropriate for the Smooth Jazz milieu, is based on catchy melodic tunes, perfectly executed by the crew, quite jazzy and yet not complicated enough to bring on a headache, in short music that, as the title suggests, can and should be enjoyed by everyone. The only "problem" with this album is that it is probably too "good" for the average Smooth Jazz listener.

There is plenty of great musicianship on this album; the nice but not cheesy compositions, the elegant instrumental parts, the vocals and the jazzy arrangements; in short it is obvious that these people are good musicians who know exactly what they are doing. It is definitely a great example of how the easy side of the Jazz spectrum can offer quality entertainment and how unjustly Smooth Jazz is often belittled by critics with narrow horizons and closed minds.

This music is meant to entertain people who like music but approach it on a less intellectual plane. There is absolutely nothing wrong with such attitude. I must admit that I had a great fun listening to this album, which is also superbly recorded and can be used as a great test device for your stereo system.

Saturday, June 20, 2015

Mikołaj Trzaska Ircha Clarinet Quartet – Black Bones (2014)

Mikołaj Trzaska Ircha Clarinet Quartet

Mikołaj Trzaska - Bb metal & bass clarinets
Michał Górczyński - Bb & bass clarinets
Paweł Szamburski - Bb & bass clarinets
Wacław Zimpel - Bb, alto & bass clarinets


Black Bones

KILOGRAM 031

By Adam Baruch

This is the fourth album by the iconic Polish clarinet quartet Ircha, led by Mikołaj Trzaska and also including Michał Górczyński, Paweł Szamburski and Wacław Zimpel. These four players are all ensemble leaders on they own right and are among the undisputed leaders of the avant-garde Polish Jazz/Improvised Music scene in the last decade. But above all they are superbly talented musicians and creative personalities, who turn Ircha into a supergroup of legendary proportions. This album is in fact a twin album, not a 2 CD album, but two separately packaged albums recorded just three months apart, one in a studio and the other one live, presenting almost completely different musical material.

The studio album presents thirteen pieces (collected into ten tracks), some traditional Sephardic and Hasidic Jewish songs, others composed by Trzaska and yet others composed by the quartet. The live album presents also thirteen pieces (collected into eight tracks), with just a few of them being the same ones as those on the studio album, also being traditional Jewish songs, others composed by Trzaska or by the quartet. The live album was recorded at the Falenica (a Warsaw suburb) train station, during a concert I had the immense pleasure to attend and meet Mikołaj and the quartet in person for the first time. My warm applause is therefore captured for posterity on that album.

Although including only clarinets, Ircha is capable of producing an almost symphonic wall of sound, which can be immensely impressive. The various clarinets cover a wide range of the audible spectrum and compliment each other beautifully. The overall sound produced by Ircha is therefore a completely unique and incomparable sonic experience, which combined with the deeply spiritual music, has an overwhelming impression on the listener, reaching deeply into the soul and completely transfixing the mind.

Of course the music of Ircha is also a symbol of the rebirth of Jewish music in Poland, where it originally existed for almost a millennium, before being eradicated by the Holocaust. The fact that Polish musicians, regardless of the fact if they have a Jewish background or not, take traditional Jewish music into the next millennium, and into a new dimension, is truly astounding and uplifting. The entire phenomenon, which involves a surprisingly large group of Polish musicians, many of them from the Jazz idiom, is simply miraculous. There is no doubt that Ircha is amongst the cream of the crop of these musicians/ensembles, and perhaps the most important amongst them aesthetically and artistically.

The music of Ircha is a bridge between styles and cultures, freedom and discipline, emotion and intellect. Such a complex arsenal of stimuli is able to reach a diverse public, from many different backgrounds, ages and personal tastes, and this is its true forte. This is why each and every listener of their music receives a different input and generates a different reaction; exactly what great Art is all about.

Thursday, June 18, 2015

Jacek Namysłowski – Moderate Haste (2014)

Jacek Namysłowski

Jacek Namysłowski - trombone, flute
Łukasz Poprawski - alto & soprano saxophones
Łukasz Ojdana - piano
Andrzej Święs - bass
Paweł Dobrowolski - drums

Moderate Haste


BKQ 004

By Adam Baruch

This is the debut album as a leader by Polish Jazz trombonist/composer Jacek Namysłowski, which comes rather late in his career as he has been active on the local scene for quite a while. He is a son of the legendary Polish Jazz figure saxophonist/composer Zbigniew Namysłowski, and since several years has been a member of his father's ensemble, as well as several other projects. The album was recorded in a classic quintet lineup with saxophonist Łukasz Poprawski, pianist Łukasz Ojdana, bassist Andrzej Święs and drummer Paweł Dobrowolski. It presents seven original compositions, all by the leader (although the album's packaging says nothing about this, I assume it is so). The album was recorded at the excellent Studio Tokarnia, engineered by Jan Smoczyński, with spectacular sonic quality.

The music is kept well within the mainstream Jazz milieu, which means solid melodic themes expanded to make room for solos by the ensemble members, with relatively steady rhythmic approach and no great surprises. The compositions are all well rounded and based on fine melodic themes, mostly lyrical and somewhat melancholic. This is definitely well crafted music, intelligent and subtle, which does not try to create flashy impressions but asks for attentive listening. In some respects it is somewhat similar to the music which Zbigniew Namysłowski wrote in the early days of his career, but does not venture into folkloristic influences, staying firmly within the well threaded Jazz path.

The individual performances are all quite excellent, as these are first-class experienced and gifted musicians. Namysłowski plays beautifully and demonstrates a personal voice, which is not easy to achieve for such a difficult instrument as the trombone. Poprawski plays several fiery solos; the young Ojdana demonstrates his exceptional ability once again, turning every little solo of his into an instant gem. The rhythm section does a perfect job driving the music forward steadily and smoothly with flair and obvious sensitivity.

Overall this is pleasant, well rounded mainstream Jazz album, with good music and excellent performances, which should make every Jazz fan happy. People looking for more adventurous outings might find this music somewhat "outdated", but honestly every candid and well played Jazz album has its place and its audience. Definitely worth investigating!

Wednesday, June 17, 2015

Schmidt Electric – Tear The Roof Off (2015)

Schmidt Electric

Piotr Schmidt - trumpet
Tomasz Bura - grand piano, synthesizers
Michał Kapczuk - bass guitar
Sebastian Kuchczyński - drums

and others

Tear The Roof Off


SJ 012

By Adam Baruch

Polish Jazz trumpeter/composer/bandleader Piotr Schmidt mangers to teleport smoothly between acoustic mainstream Jazz and electric Fusion, an ability he already demonstrated clearly by releasing several albums on his own label since 2000, which cover both subgenres. This time he expands his modus operandi to touch upon additional areas, which include smooth Jazz, Rap and Ambient, but manages to do so without compromising his integrity as a Jazz musician.

The album, which was recorded in a quartet setting, with keyboardist Tomasz Bura, bassist Michał Kapczuk and drummer Sebastian Kuchczyński, features also several guest artists, who appear on selected tracks, a couple of them from Britain, including guitarist Alex Hutchings. The eleven tracks on the album are all originals, five of which were composed by Schmidt, four by Bura, one is credited to Bura and the whole ensemble and one is by ambient/electronic keyboardist/composer Joanna Szymala, who also performs here.

The music is very diverse and constantly performs a chameleonic transformation, starting with a Rap track, moving into an electronic/ambient passage and continuing with a series of Jazz/Fusion tracks, ranging from lyrical ballads to energetic electric statements. Although this might sound a bit chaotic, in fact the music presents a coherent and consistent continuum. There are plenty of great melodies and catchy riffs, but the music is anything but trivial at any point.

The individual performances are all excellent; Schmidt is a very gifted trumpeter and his melodic ballads are simply heartbreaking, Bura is the great discovery of this album, playing a wide range of sounds, improvising elegantly and simply being there every time just when a chord or an arpeggio are needed to fill the space. The rhythm section is dynamic, melodic and incredibly supportive. Kapczuk plays some superb solos and Kuchczyński stays behind the players at all time, not trying to show off beyond exactly what is required of him. Hutchings also adds some several scorching solos, which ornament the overall sound of the band.

Schmidt juts might have found on this album the exact formula that suits his musical karma. Cross-genre, cross time, contemporary and melodically advanced, this music is a pleasure to listen to, without compromising even the sternest connoisseurs. Although some of Schmidt's earlier attempts to find his way in the straightforward mainstream Jazz milieu were a bit shaky, this album finds him determined, mature and unmistakably doing his own thing. Beautifully done, my young friend; kudos!

Tuesday, June 16, 2015

Ocean Fanfare – Imagine Sound Imagine Silence (2015)

Ocean Fanfare

Tomasz Dąbrowski - trumpet, balkan horn
Sven Meinild - alto & tenor saxophones
Richard Andersson - double bass
Tyshawn Sorey - drums

Imagine Sound Imagine Silence

BAREFOOT 040

By Adam Baruch

This is the debut album by the International Jazz Quartet Ocean Fanfare, which consists of Polish trumpeter Tomasz Dąbrowski, Danish saxophonist Sven Dam Meinild, Danish bassist Richard Andersson and American drummer Tyshawn Sorey. The album presents nine original compositions, six of which were composed by Dąbrowski and three by Meinild.

The quartet plays modern Jazz, which is clearly based on the tradition but explores modern approach to both the melodic/harmonic contents and the rhythmic timekeeping. The trumpet and saxophone are much tighter together here than on most other quartet recordings of this type, playing many unisono parts together, which sound simply stunning. Dąbrowski, who has a long series of albums under his arm already, is of course brilliant throughout, but Meinild keeps closely at his toes, displaying virtuosic control of his instrument and excellent improvisation quality. As it often happens in today's modern Jazz, it is the bass player who keeps the time rather than the drummer, who is left to explore various time measures and play around the rhythms.

This album displays new facets of Dąbrowski's phenomenal trumpet technique and bravado, which keep expanding from album to album, constantly reaching new artistic peaks. He emerges steadfastly as one of the top young trumpeters in Europe if not worldwide. This combined with his phenomenal compositional qualities makes him superstar material, which hopefully won't be wasted.

The level of interplay demonstrated on this album is also worthy of the listener's attention, as such telepathic encounters are few and far between. There is a multilayered interplay present here, first between the two horn players, then between the rhythm section and finally between all four musicians listening to each other attentively. There is also the wonderful balance between the freedom of expression and the creative discipline, which keeps everybody on track. Overall this is another excellent album, which unites Dąbrowski with superb partners, creating a quartet of the highest quality which plays beautifully crafted music. What else can we ask for?

Monday, June 15, 2015

Tie Break – Tie Break (Box Set) (2014)

Tie Break

Antoni Gralak - trumpet
Mateusz Pospieszalski - saxophone
Janusz Yanina Iwański - guitar
Marcin Pospieszalski - bass
with others

Tie Break (Box Set)

PRIVATE EDITION

By Adam Baruch

This incredible box set is a long overdue tribute and homage to Tie Break, one of Poland's most important ensembles in the country's modern music history, a cult phenomenon known mostly only to insiders and a cradle of the Polish rebellious musical underground, which kept the flame of uncompromised Artistic expression burning for decades, while the rest of the scene was drowning in opportunistic nothingness and anticultural shite.

Of course analyzing the importance of Tie Break is impossible without explaining the political, social, economic and historical background of Poland during the period spanning about three decades from the early 1970s to the late 1990s, which is the period when the ensemble was active in one form or another. However, as usual, a scope of a music review is definitely way too limited to even attempt such a challenging task, therefore my references to these subjects will be naturally limited. It is important to remember that these were the most tumultuous years for the Polish People, and amongst them Polish Artists, which saw a gradual but dramatic transformation from the darkest pits of Socialist Regime to a free Democratic society, a process of unparalleled National trauma and Social upheaval.

Tie Break hails from Czestochowa, a provincial Polish town (which happens to be the birthplace of my Father), famous as one of Poland's most important religious centers, with the Pauline Monastery of Jasna Gora and its Black Madonna painting drawing millions of Catholic pilgrims every year from the world over. Even during the darkest times of the Socialist Regime the town kept being flooded by pilgrims, to the dismay of the ruling party officials. In order to change the town's image a huge steel mill and other industrial enterprises were constructed in the area, which caused a rapid expansion of the town (and of course massive pollution). In retrospect Czestochowa had its share of unholy activities, with dozens of Beat and Rock groups active in the city since the late 1960s, and the early days of Tie Break are largely a result of this background, leading to the formation of the ensemble in the late 1970s. Music was, after all, a most popular method of escapism for young people living at the time on both sides of the Iron Curtain. The need to escape reality was as strong in the case of deep economic depression in the West as it was in the case of oppressive ideology in the East.

The group went through many personnel changes during its early days, but eventually the core crystallized around four musicians: trumpeter Antoni Gralak, saxophonist Mateusz Pospieszalski, guitarist Janusz Yanina Iwański and bassist Marcin Pospieszalski. The booklet accompanying this box set lists twenty three musicians, who cooperated with the ensemble for various periods of time over the years. The music of Tie Break was a completely unique and immediately recognizable amalgam of Rock, Funk, Jazz, Avant-Garde and World Music influences, which was light-years ahead of its time and kept developing constantly during the time of its existence.

In parallel to their activities with Tie Break, the ensemble members also took part in other revolutionary enterprises on the local scene, like the legendary Free Cooperation ensemble or the Young Power ensemble, and appeared under different monikers playing more Rock oriented material, such as the Svora group with vocalist Stanisław Sojka or the WooBooDoo group. And yet in spite of their obvious talents and brilliant music-making the musicians of Tie Break and the ensemble itself were left to vegetate on the very outskirts of the local scene, with obvious animosity and dislike from almost everybody connected to the music scene: media, record labels, press and even fellow Jazz musicians, especially those mainstream veterans who felt threatened by their innovative and uncompromising approach to music.

Tie Break had to wait for over ten years to record their debut album, the eponymous live album recorded in 1988 and released a year later, and recorded only four proper albums altogether during their career. Although their music was mostly instrumental, they used sometimes lyrics in an imaginary gibberish language. Their fourth and last album was an outstanding Jazz & Poetry project, which featured the great vocalist of Greek origin, Jorgos Skolias, singing poems written by the priest/poet Jan Twardowski.

Listening to the music of Tie Break brings on in retrospect the obvious influences that shaped the ensemble's creations: first and foremost the improvisational freedom of John Coltrane, which seems to be the most significant ingredient linking the ensemble members, but there are also obvious shades of the late Miles Davis bands with their heavy Funk, as well as contemplative Indian music, tribal chants and other folkloristic elements. And of course above all there is the omnipresent spice of craziness, madness, artistic folly and zaniness, which turn the music from being just great into being divine. Some music critics credit Tie Break for being precursors of Yass, but personally I don't support this line of thought. Yass was motivated mainly by protest and revolt against old ways (of Jazz), whereas Tie Break were simply inventing new Jazz in a most positive way they could think off, in complete disregard of commercialism, opportunism and fads of fashion, as appropriate for true anarchists, and as most anarchist they never achieved fame and fortune, but they managed to expand the borders of our culture more than most others, for which they deserve our eternal gratitude.

This box set includes remastered versions of the four Tie Break albums and three additional CDs with archive and radio recordings by Tie Break, Svora and WooBooDoo. Beautifully packaged and accompanied by a gorgeous booklet with original artwork and in-depth interviews with Tie Break members, this is obviously a labor of love and finally a much deserved retrospective of one of Poland's most meaningful musical contributors. This is an absolute must to any serious Polish Jazz or Polish Culture connoisseur.

Sunday, June 14, 2015

Maciej Fortuna Acoustic Quartet - Jazz From Poland Vol. 1 (2015)

Maciej Fortuna Acoustic Quartet

Maciej Fortuna - trumpet, piano
Krzysztof Dys - piano, fender rhodes
Jakub Mielcarek - double bass
Przemysław Jarosz - drums

Jazz From Poland Vol. 1


FM 012

By Maciej Nowotny

Amerykańscy naukowcy udowodnili (a więc jest to pewne!), że w miarę jak człowiekowi przybywa lat, czas zdaje mu się płynąć szybciej. Wydarzenia przyśpieszają jak w filmie puszczonym z podwójną lub potrójną szybkością, jeśli tylko wybrać odpowiedni punkt widzenia i znaleźć choć jeden spokojny moment na refleksję. Załóżmy zatem, że to jest ten moment, a za punkt odniesienia niech nam posłuży Maciej Fortuna i jego kariera.

Wydaje się jakby to było wczoraj, gdy dostałem do rąk wydane niemal równocześnie trzy lub cztery jego debiutanckie płyty, prawdę mówiąc średnio udane. Jeszcze wtedy nie byłem pewny, czy Maciej dobrze zrobił, zamieniając karierę prawnika na muzyka jazzowego. Ale było coś w jego energii, w pasji, z jaką się zabrał do rzeczy, a przede wszystkim coś w dźwięku jego trąbki, co sprawiło, że postanowiłem na niego nastawić swój radar.

I nie minęła dosłownie chwila, nawet biorąc pod uwagę ów przyśpieszony upływ czasu, gdy mój radar eksplodował od nagrań, bez których trudno wyobrazić sobie obserwowany od lat kilku wielki renesans polskiego jazzu. Pozwólcie, że wymienię kilka z nich: "Solar Ring" (2012) z Frankiem Parkerem i Piotrem Lemańczykiem, "Sahjia" (2012) także w trio, choć tym razem z Krzysztofem Gradziukiem na perkusji i w tym samym składzie "At Home" (2013); następnie arcyciekawe duety z Krzysztofem Dysem z pogranicza jazzu i współczesnej muzyki klasycznej, czyli "Tropy" (2013) i "Maciejewski Variations" (2014); ponadto zaskakująca, lecz bardzo kreatywna współpraca z An On Bast, specjalistką od elektronicznie generowanych rytmów inspirowanych klubową muzyką taneczną, z którą nagrał album "1" (2012) i "Electroacoustic Transcription Of Film Music By Krzysztof Penderecki" (2013).

Wierzcie lub nie, ale to tylko część (sic!) tego, co Fortuna nagrał w tym czasie tak pod własnym nazwiskiem, jak i pojawiając się jako sideman na projektach innych muzyków. Jeśli popatrzeć na daty wydania tych płyt, w jak krótkim okresie czasu zostały zagrane, nagrane i wydane i, co najważniejsze, jak są wyśmienite, pozostaje po prostu nic innego, jak zdumienie i podziw dla muzyka, którego energia i twórcza wena wydają się po prostu niezmierzone.

W tej powodzi nagrań były oczywiście i mniej udane czy potrzebne, przynajmniej w mojej skromnej opinii, jak te z amerykańskim saksofonistą Mackiem Goldsbury. Ale i tutaj, jeśli spojrzeć z odpowiedniego punktu widzenia, była chyba jakaś korzyść, bo dzięki współpracy z Amerykanami Maciej odebrać mógł twardą szkołę grania jazzu u jego źródła. Być może dzięki temu doświadczeniu mogła powstać płyta tak klasycznie jazzowa, a jednocześnie polska, jak najnowszy jego album zatytułowany "Jazz from Poland Vol.1". Tym razem amerykańskich muzyków zastąpili polscy w osobach świetnie znanego z jego innych projektów pianisty Krzysztofa Dysa (obaj panowie są z Poznania), a także tworzących sekcję rytmiczną Jakuba Mielcarka na kontrabasie i Przemysława Jarosza na perkusji.

Pomysł oczywiście bardzo prosty (podobno powstał pod wpływem współpracy Fortuny w roku 2008 z legendarnym wibrafonistą Jerzym Milianem): zamiast skądinąd cudownych, lecz potwornie już zgranych standardów amerykańskich wybrać coś z polskiego jazzowego śpiewnika. A przecież jest z czego wybierać! Zbigniew Seifert, oczywiście Krzysztof Komeda, ale także Janusz Muniak i - miłe zaskoczenie - Maciej Sikała są autorami kompozycji, które odnajdziemy na tym albumie. Zagrane zostały z miłością do tradycji, wspaniale pod względem technicznym, lecz przede wszystkim w sposób otwarty, z pragnieniem, by nawet dobrze znane utwory zabrzmiały świeżo. Wszystko to złożyło się na płytę będącą idealną wizytówką polskiego jazzu, który jeśli będzie miał trochę szczęścia - przyśpieszmy znów trochę upływ czasu - może za lat kilka stanie się tak rozpoznawalny jak dzisiaj - dzięki programistom z CD Projekt - Andrzej Sapkowski i jego wiedźmińska saga. Polecam !!!

Friday, June 12, 2015

Shofar - Gold Of Malkinia (2015)

Shofar

Mikołaj Trzaska - clarinet, saxophones
Raphael Rogiński - guitar
Macio Moretti - drums

Gold Of Malkinia

Kilogram Records



By Michał Pudło

„Skrzypek” Marca Chagalla stoi na dachu tylko jedną nogą. Opiera się o zaśnieżoną powierzchnię lekko, samym czubkiem podeszwy brązowych półbutów – to ledwie muśnięcie, sugerujące wiotkość, lewitację ponad uśpionym miasteczkiem. Co dzieje się z drugą nogą? Kwestia spojrzenia. Dotyka półokręgu ziemi, z którą jest związana. Albo też całkiem zawisła w powietrzu, bo i chasydzkie melodie nigdy na grunt nie opadają, lecz, zupełnie przeciwnie, snują się ponad głowami niczym błękitne aniołki z wielu innych obrazów Chagalla, „malarza aniołów”.

Longplay "Gold Of Małkinia" – z tytułem przywołującym na myśl klasyczną żydowską pieśń „Jerusalem Of Gold” – to pierwszy cd-live-album w dyskografii zespołu. W warunkach koncertowych muzycy grają nowe utwory i znane z poprzednich płyt motywy muzyczne (niguny), rozciągnięte w czasie nierzadko do metrażu ponad dziesięć minut. Shofar zdecydowanie lepiej radzi sobie właśnie w dłuższych formach, czego dowodem są "Naket Nigun/Rumi Rumian", "Green Frogs In Human Milk" i "Spider Silk In The Shade" – według wszelkich prawidłowości najdoskonalsze nagrania w karierze tria. Pierwszy z wymienionych stanowi reinterpretację "Traditional Hasidic Melody I" z poprzedniej płyty studyjnej. Znajoma melodia zagrana jest intensywniej, z charakterem, a główną tego zasługą wielkie zaangażowanie Raphaela Rogińskiego w stopniowe zwiększanie tempa gry. Pod koniec kompozycja nabiera takiego rozpędu, jak gdyby muzycy wirowali w tańcu – a zatem zagadkowy tytuł staje się zupełnie jasny (Rumi, a raczej Dżalal ad-Din Muhammad ar-Rumi, mistyk suficki, był założycielem zakonu Wirujących Derwiszy).

Tytuły kompozycji kryją w sobie więcej ukrytych znaczeń. Przykładowo "Tamarisk Thickets Are Burning…" to zupełnie jasne odwołanie do gorejącego krzewu z Synaju, tamaryszku lub (według jednych) jeżyny krwistej, obsypującej się krwisto-czerwonymi kwiatami, albo (według innych) gązewnika akacjowego – który faktycznie rośnie na pustyni, więc biblijny prorok mógł go napotkać na swej drodze. Z kolei "Green Frogs In Human Milk" przekazuje hasłowo staroruską wiedzę na temat odpowiedniego sposobu przechowywania mleka, gdy nie posiadamy lodówki – wrzucenie pospolitych zielonych żabek do dzbana skutecznie przedłuża datę ważności. Udowodniły to nawet badania naukowe. Sam utwór natomiast w połowie swego trwania zupełnie zmienia charakter – staje się surowy i szarpany, ale dzięki temu możemy usłyszeć trójkę muzyków w zwięzłym, improwizowanym pojedynku.

Skoro przy muzykach jesteśmy, to warto zaznaczyć jedno. Rogiński, Moretti i Trzaska wznoszą się na wyżyny swoich możliwości – z pewnością umożliwiają im to warunki inne niż studyjne. Tajemnicą niezmiennie pozostaje dla mnie to, w jaki sposób z pozornie hermetycznego zbioru zapomnianych melodii chasydzkich potrafią wykrzesać tyle witalnej mocy. „Gold Of Małkinia” stanowi ukoronowanie dyskografii składu, album najpełniej realizujący obraną konwencję. Bo przecież Shofar, niczym „Skrzypek” Chagalla, dotyka koniuszkami stóp dwóch odmiennych materii, w tym wypadku muzycznych tradycji – chasydzkiej i free jazzowej – i łączy je z alchemiczną precyzją.

Wednesday, June 10, 2015

I edycja festiwalu zJAZZd


Z największą przyjemnością przedstawiamy festiwal zJAZZd. Idea jaka wpłynęła na powstanie pierwszej edycji festiwalu to dopełnienie braku zabrzańskich wydarzeń kulturalnych o festiwal jazzowy, na którym zagoszczą zespoły z najwyższej półki zarówno debiutujące, jak i o utwierdzonej pozycji na polskim i światowym rynku muzycznym. Całość festiwalu osadzona jest w śląskich, górniczych klimatach (Kopalnia Guido, Sztolnia Królowa Luiza) wspierające wydarzenia o lokalny akcent oraz niezapomnianą i inspirującą atmosferę. W programie zahaczamy również o sferę edukacyjną i inne dziedziny sztuki. Mamy nadzieję, że festiwal swoją formą oraz programem trafi do odbiorców w każdym wieku i doświadczeniu muzycznym. 

Festiwal zainauguruje w czwartek spotkanie z najmłodszymi w formie warsztatów umuzykalniających w Kopalni Guido (www.kopalniaguido.pl). Zapraszamy na to wydarzenie dzieci w wieku 7 do 12 lat. Podczas warsztatów poznamy w muzycznej odsłonie bajki Disney’a oraz będziemy mogli zwiedzić każdy zakamarek korytarzy na poziomie 320 metrów pod poziomem morza.

Kolejnym wydarzeniem na naszym festiwalu jest piątkowy koncert tria RGG, również na poziomie 320 w zaprzyjaźnionej Kopalni Guido. Usłyszymy materiał z najnowszej płyty zatytułowanej Aura. „Muzyka RGG jest muzyką dla odbiorców aktywnych” – tak sami członkowie RGG charakteryzują swoją twórczość. Rzeczywiście, muzyki RGG trzeba słuchać, dopiero wówczas, gdy poświęcimy jej całą naszą uwagę, otwierają się przed nami światy, które dźwiękami kreuje to niezwykłe fortepianowe trio. Niezwykłe, gdyż przez 13 lat istnienia udało mu się stworzyć własny, niepowtarzalny styl. Nie jest to po prostu fortepian, któremu towarzyszy sekcja rytmiczna, ale trzech równouprawnionych muzyków, którzy wspólnie tworzą muzyczne opowieści. „AURA” jest w pewnym sensie syntezą dotychczasowych muzycznych doświadczeń tria, a jednocześnie krokiem ku czemuś nowemu. Tym razem muzycy otworzyli się na inspiracje płynące z bardzo różnych światów muzycznych: z muzyki sakralnej, z klasyki, z muzyki popularnej i oczywiście z jazzu. Wszystko powiązane jest jednak w całość, którą określa właśnie tytułowa „aura”, niepowtarzalny nastrój, jaki wywołuje w nas owa całość.

Płynnie po nastrojowym czasie w inspirujących komnatach Guido przeniesiemy się na sobotni plener. Muzeum Górnictwa udostępniło festiwalowi teren Sztolni Królowej Luizy. Miejsce to równie śląskie i górnicze co poprzedzająca Kopalnia. Podczas bardziej biesiadnej atmosfery niż wcześniej, przy grillowych smakołykach i napojach prosto z beczki będziemy mogli usłyszeć trzy zespoły, będą to:

- Unit Seven
- Piotr Budniak Essential Group feat. Piotr Wojtasik 
- Black Szabas

Poza koncertami na sobotnim wydarzeniu dzięki uprzejmości i współpracy z festiwalem Nowe Horyzonty wyświetlona zostanie etiuda „Siódemka” wyróżniona na ósmej edycji Filmu na Horyzoncie. Krótkometrażowy film nad którym reżyserią, zdjęcia i montaż objął Wojciech Leder. Krótki film przyniesie na moment refleksję nad tempem życia oraz konsekwencji decyzji, które codziennie podejmujemy.

Tuesday, June 9, 2015

Various Artists – Polish Radio Jazz Archives Vol. 22 (2015)

Various Artists

Krzysztof Komeda - piano
Tomasz Stańko - trumpet
Jan Ptaszyn Wróblewski - saxophone
Michał Urbaniak - saxophone
Zbigniew Namysłowski - saxophone
and many others

Polish Radio Jazz Archives Vol. 22

POLSKIE RADIO 1874

By Adam Baruch

This is the twenty-second installment in the series of releases initiated by the Polish Radio, which presents archive Jazz recordings from the radio vaults. Radio recordings are always a fabulous source of remarkable material, and as far as Polish Jazz history is concerned, the Polish Radio, which was a state monopoly for 45 years, recorded over time a plethora of invaluable material, which apart from the albums released by the Polskie Nagrania record company (also a state monopoly), is the only available additional source of Polish Jazz recordings. For many years Polish Radio recorded concerts presented during Poland's most important Jazz venues, including the annual Jazz Jamboree Festival and many other festivals as well.

The ten tracks collected here were recorded during the seventh Jazz Jamboree Festival, which took place between October 24 and 26 1964 in Warsaw. This is the third part of the Jazz Jamboree 1964 recordings. The music was performed by four different ensembles, which are: the Italian Flavio Ambrosetti All Stars (five tracks), led by saxophonist Flavio Ambrosetti with trumpeter Franco Ambrosetti, Swiss pianist George Gruntz, Polish bassist Tadeusz Wójcik and Swiss drummer Pierre Favre and three Polish Jazz ensembles, Krzysztof Komeda Quintet (one track) with trumpeter Tomasz Stańko, saxophonist Michał Urbaniak, bassist Janusz Kozłowski and drummer Czesław Bartkowski, Polish Jazz Quartet (two tracks) led by saxophonist Jan Ptaszyn Wróblewski with pianist Wojciech Karolak, bassist Juliusz Sandecki and drummer Andrzej Dąbrowski and Zbigniew Namysłowski Quartet (two tracks) with pianist Włodzimierz Gulgowski, bassist Tadeusz Wójcik and drummer Czesław Bartkowski.

This is by far the most interesting of the three volumes of the Jazz Jamboree 1964 recordings, as it presents the modern Polish Jazz about to explode into modernism, which will shape its destiny for generations to come. Stanko, Urbaniak, Wroblewski, Bartkowski are still active on the Polish scene, fifty years latter, carrying the fire which was first sparkled around the time these recordings were made. The Ambrosetti set is also interesting, as it allows a glance at two legendary Jazz figures: Gruntz and Favre, at their early days. Most of the music performed on this album is original.

The beautifully restored sound quality is excellent and the warm ambience of the analog recording is a true joy. As usual with this series, which is very reasonably priced, I miss the presence of "in depth" liner notes/booklet, which should convey the circumstances at which this music was recorded and its importance to the development of Jazz in Poland. Nevertheless this is an absolutely essential piece of Jazz history which every Jazz fan will surely consider an absolute must.

Monday, June 8, 2015

Krzysztof Fetras Quartet – Odpust (2015)

Krzysztof Fetras Quartet

Krzysztof Fetras - guitars
Tomasz Król - guitars, accordion
Marcin Fidos - double bass
Jarosław Gas - drums

Odpust

GM 002



By Adam Baruch

This is the fifth album by polish guitarist/composer Krzysztof Fetras, recorded in a quartet setting with guitarist Tomasz Król, bassist Marcin Fidos and drummer Jarosław Gas. It is a second album by the rather unusual double-guitar fronted quartet and continues the path set four years earlier by the "Different Guitar" release. The album presents nine compositions, all originals by Fetras, which were also arranged by him.

Both guitarists play acoustic and electric guitars interchangeably, but the overall ambience of this album is completely "acoustic", as no reverb or echo is used during the recording process. Such natural guitar sound is very rare these days, when guitars are usually recorded using a plethora of electronic effects and devices. This clean approach enables the listener to hear the instruments exactly the way they were played and concentrate on the musical content rather than on sound effects.

The music that Fetras writes is very melodic, relaxed and honest. It develops slowly from the initial themes, which are then improvised upon by the guitarists, each supporting the other in tandem, and eventually brought to an anticlimactic finale. This formula works beautifully and any excessive pyrotechnics would have simply demolished the delicate perfection.

Both guitarists are of course excellent players, who respect each other and listen attentively to each other. The bass provides a superb support for the guitars, being right there behind the solo efforts and the drummer carries the music forward with his energetic, but restrained rhythmic support, always remaining unobtrusive.

Overall this album is a wonderful extension to its predecessor and establishes Fetras as one of the top guitar players on the Polish scene. Although it does not offer any flashy guitar extravagances, it is something both guitar fans and guitar players should carefully listen to, in order to grasp how the "less is more" concept is being applied intelligently and effectively. Well done!

Sunday, June 7, 2015

Various Artists – Polish Radio Jazz Archives Vol. 21 (2015)

Various Artists

Andrzej Kurylewicz - conductor
and others

Polish Radio Jazz Archives Vol. 21

POLSKIE RADIO 1873




By Adam Baruch

This is the twenty-first installment in the series of releases initiated by the Polish Radio, which presents archive Jazz recordings from the radio vaults. Radio recordings are always a fabulous source of remarkable material, and as far as Polish Jazz history is concerned, the Polish Radio, which was a state monopoly for 45 years, recorded over time a plethora of invaluable material, which apart from the albums released by the Polskie Nagrania record company (also a state monopoly), is the only available additional source of Polish Jazz recordings. For many years Polish Radio recorded concerts presented during Poland's most important Jazz venues, including the annual Jazz Jamboree Festival and many other festivals as well.

The seventeen tracks collected here were recorded during the seventh Jazz Jamboree Festival, which took place between October 24 and 26 1964 in Warsaw. This is second part of the Jazz Jamboree 1964 recordings. The music was performed by four different ensembles, which are: the Polish Radio Jazz Orchestra conducted by Andrzej Kurylewicz (four tracks), the Czechoslovak Gustav Brom Orchestra (five tracks), the Polish Traditional Jazz ensemble Warsaw Stompers (three tracks) and finally the Dutch singer Rita Reys accompanied by a trio led by her husband pianist Pim Jacobs with his brother Ruud Jacobs on bass and guitarist Wim Overgaauw (five tracks).

Most of the music consists of standards, but the Polish Radio Orchestra plays two, the Gustav Brom Orchestra four and the Warsaw Stompers one original composition. The music performed by the Gustav Brom Orchestra is by far the most interesting part of this album, and includes very advanced modern compositions, arrangements and individual performances.

The beautifully restored sound quality is excellent and the warm ambience of the analog recording is a true joy. As usual with this series, which is very reasonably priced, I miss the presence of "in depth" liner notes / booklet, which should convey the circumstances at which this music was recorded and its importance to the development of Jazz in Poland. Nevertheless this is an absolutely essential piece of Jazz history which every Jazz fan will surely consider an absolute must.

Wednesday, June 3, 2015

Nie idź Leszku tą drogą!!!

Te "skrzydlate słowa" już nie pamiętam kto (Olek Kwaśniewski?) wypowiedział w kierunku Millera i sądząc po katastrofalnym wyniku manewru z Ogórek było to iście prorocze zawołanie. Ja chciałbym je zacytować, lecz zwrócić ku innej osobie, znanej dobrze na niwie jazzowej jako współczesna inkarnacja Frycka Chopina (chociaż Chopin nie nosił okularów). A jakie jest moje proroctwo? A to proszę bardzo posłuchajcie, bo takiego głosu w naszej jazzowej puszczy raczej nie usłyszycie.

Otóż ostatnimi czasy miałem okazję być na dwóch festiwalach - wrocławskim Jazzie Nad Odrą i Enter Enea Jazz w Poznaniu (jeszcze trwającym) - które łączy właśnie osoba rzeczonego Leszka występującego w roli dyrektora artystycznego. Otóż chciałbym powiedzieć, że nie wyszło to tym festiwalom na dobre, co zaraz uzasadnię. Martwi mnie to tym bardziej, że na oba wydarzenia wywalono kupę kasy, oba były wzorowo zorganizowane, oba miały wyśmienitą frekwencję i oba były katastrofą pod względem artystycznym.

Zacznę od Wrocławia, z którego pochodzę (aczkolwiek od wielu już lat mieszkam w Warszawie) i które to miasto chce być Europejską Stolicą Kultury w 2016 roku. Rozmach tegorocznego Jazzu Nad Odrą miał potwierdzić w zamyśle organizatorów pretensje do tego tytułu, ale pokazał coś zupełnie przeciwnego: zastraszający konserwatyzm, zaściankowość i brak szerszych horyzontów. Skąd to wrażenie? Abstrahuję tu od konkursu dla młodych zespołów jazzowych, na który zerkałem tylko okiem i o którym nie chcę się szerzej wypowiadać. Młodzi inteligentni ludzie dostosowali się do gustów jury, grając jazz jazz, czyli polską wersję amerykańskiej muzyki sprzed więcej niż pół wieku. Atmosfera była jak na konkursie chopinowskim. Nie przepadam za tym, ale to pewnie mój problem.

Nie byłem pierwszego dnia, ani drugiego, gdy miał miejsce koncert "Rysiek in Memoriam", który zdaniem wielu był jasnym akcentem tego festiwalu. Przyjechałem do Wrocławia na dzień trzeci, bo przyciągnął mnie występ The Bad Plus, które ze wsparciem tak wyśmienitych muzyków jak Tim Berne, Ron Miles i Sam Newsome odegrało muzę z wydanego w roku 1971 legendarnego krażka Ornette'a Colemana "Science Fiction". Wiadomo, że muzyka Colemana jest, mówiąc delikatnie, wyzwaniem dla większości jazzowej publiki. The Bad Plus i zaproszeni goście udowodnili, że jest dzisiaj po prostu częścią głównego nurtu i trudno bez niej wyobrazić sobie czym jest dzisiejszy jazz na świecie.


Trudno, lecz jest to możliwe, co udowodnili organizatorzy festiwalu i jego kierownictwo artystyczne, bo poza tym jednym rewelacyjnym koncertem reszta była po prostu nijaka, ułożona chaotycznie bez głębszej myśli, a czasami wręcz żenująca. Na przykład żenujące jest dla mnie, że Leszek Możdżer niemal połowę programu (trochę przesadzam, aby uzyskać niezbędny efekt dramatyczny) wypełnia koncertami "ustawionymi" pod swoich kumpli. A zatem zostaliśmy uraczeni "wielkimi wydarzeniami" w postaci  koncertów zespołów partnerów Leszka z jego trio, czyli Larsa Danielssona i Zohara Fresco. Możecie zatem zapytać, co musi zrobić muzyk, żeby zagrać na festiwalu organizowanym przez Europejską Stolicę Kultury w 2016 roku? Po pierwsze ćwiczyć. Pod drugie ćwiczyć. Po trzecie (trawestując Napoleona) ćwiczyć. No i po czwarte - być kumplem Możdżera. Tyle w tym temacie.

Nie to nawet jednak było najgorsze. Najgorsze było to, że tego festiwalu nie spajała żadna artystyczna idea średniego nawet kalibru. Ot, zbieranina po prostu, takie jazzowe szwarc, mydło i powidło. Żadnego aktualnego przesłania, żadnego przekazu, żadnej strategii. Szczególnie widoczne to było katatrofalnego czwartego dnia, który otworzył koncert nie kogo innego, jak gwiazdy szaletów na lotniskach w wielkich metropoliach, czyli Davida Sanborna. Nie wątpię, że gdyby Sanborn dostał kopa w dupę od organizatorów, którzy zmusiliby go do jakiegoś artystycznego wysiłku, to mogłoby to być ciekawe wydarzenie. Ale poszli oni po najmniejszej linii oporu, pozwalając grać Davidowi jego smooth jazz gładki i miękki jak papier toaletowy opatrzony wizerunkami dwóch białych misiów. Jazzowe białe misie - tak można podsumować to pseudowydarzenie.

Równie tragiczny był koncert legendarnego Lee Konitza, którego przywiózł Darek Oleszkiewicz z Ameryki. I zrobił mu krzywdę. Nie wiem, skąd ten pęd, by zapraszać za wszelką cenę wielkie gwiazdy z przeszłości, które już dawno, bardzo dawno mają za sobą okres, gdy miały cokolwiek ciekawego do powiedzenia. Może z braku własnych pomysłów? Może, aby pogrzać się w blasku sławy? Dla mnie było to żenujące, no bo jak tu krytykować Konitza, który ma 88 lat i swoje miejsce w historii jazzu, a nie jego współczesności? Dlatego po prostu powiem wszystkim chętnym na takie numery w przyszłości: odpierdolcie się od tych legend. Nie psujcie ich nam słuchaczom, próbując się chować za ich plecami. Pokażcie, że macie coś do powiedzenia w swoim imieniu, że macie własną historię, własną muzę, która jest coś warta.

I dalej było nie lepiej. Skończyłem swój udział dnia piątego, zniesmaczony, zdruzgotany nijakością, bylejakością, tumiwisizmem. Mówię o tym wszystkim dlatego, że od Europejskiej Stolicy Kultury oczekiwałbym festiwalu, który wyznaczyłby nowe kierunki w muzyce, którą kochamy, pokazał nowe perspektywy, nowe lądy do odkrycia. Tego można by się spodziewać po stolicy europejskiego państwa z muzyką jazzową w rozkwicie. A otrzymaliśmy jazzowy zaścianek, obmyślany jakby ad hoc, bez pomysłu, na zasadzie "a chuj tam!", bo publiczność kupi każde gówno pod warunkiem, że jest ono zawinięte w papierek "Made by Możdżer". I być może to kupiła, tylko z czego tu być dumnym? Dlatego powtórzę: Nie idź Leszku tą drogą!


I tu zasadniczo powinien być koniec, ale zamiast tego będzie epilog, który dopisałem wczoraj, gdy "zygzakowy życia szlak" powiódł mnie nad Jezioro Strzeszyńskie. To tutaj bowiem ma miejsce tegoroczna edycja kojarzonego od lat z Poznaniem festiwalu Enter Jazz, który w tym roku swoim mecenatem objęła Enea. Jak poprzednio dyrektorem artystycznym tego przedsięwzięcia jest Leszek Moźdżer, jak poprzednio organizacja jest fantastyczna, jak poprzednio dopisuje wspaniała frekwencja i jak poprzednio włos się jeży na głowie, gdy przychodzi oceniać jego poziom artystyczny. Wytrwałem tylko na dwóch koncertach, bo pomimo całej miłości do jazzu, nie mam skłonności masochistycznych i nie jestem w stanie katować się muzyką.

Zaczęło się nawet nieźle. Zagrało rumuńskie trio Sorina Zlata. Choć skład całkowicie nieznany, to trzeba przyznać, że mają papiery na poważne granie. Ale za pierwszą część koncertu należałoby im nakopać, bo była to po prostu poprawnie zagrana kopia amerykańskiego jazzu. Wyrobiona poznańska publiczność słuchała tego obojętnie, a nawet z pewnym zdziwieniem. Bo muzyka Rumunów nie wnosiła kompletnie nic do tego, co już w jazzie było milion razy przedtem grane, przeżute i wyplute. Dopiero pod sam koniec, gdy zaczęli przemycać swoje etniczne, bałkańskie elementy, zaczęło być ciekawie, muzyka otworzyła się, słychać było jak wielki potencjał ma ten skład. Poznańska publiczność bardzo czujnie to wychwyciła, a ja czułem żal, że koncert, który mógł być dla słuchaczy czymś ciekawym, zdominowany był przez jazzowe pitu pitu zdecydowanie poniżej możliwości tych utalentowanych muzyków.

To jednak było nic w porównaniu do anonsowanego z wielkim zadęciem "Pamiętnika z Powstania Warszawskiego" Mateusza Pospieszalskiego  z gościnnym udziałem Anny Marii Jopek. Ten koncert był doświadczeniem po prostu strasznym, które napełniło mnie nie tylko niesmakiem, lecz po prostu przerażeniem. Jest to tym bardziej przykre, że materia muzyczna brzmiała ciekawie. Utrzymana w charakterze rockowo-popowego oratorium a la "Jesus Christ Superstar" nie była może niczym świeżym, lecz na poziomie realizacji przyciągała uwagę różnorodnością i sporą dźwiękową wyobraźnią. Jednak porażająca siermiężność tego utrzymanego w narodowo-katolickim duchu szlachtowania wyśmienitego skądinąd tekstu Białoszewskiego była obezwładniająca. Dobór tekstów, ich interpretacja, wydźwięk ideologiczny - to wszystko było nie tylko szczeniackie i niedojrzałe, utrzymane na poziomie licealnym, ale po prostu grafomańskie. Tak być może będzie brzmiał polish jazz w IV Rzeczypospolitej, gdy naszą kulturę zdominują domorośli talibowie i pampersi. Boże chroń mój ukochany jazz przed tymi idiotami! A i Ty Leszku nie idź proszę tą drogą...

Przecierpiał: Maciej Nowotny

Tomasz Dabrowski FREE4ARTS - Six Months And Ten Drops - premiera 15.06.2015

Tomasz Dąbrowski FREE4ARTS

Tomasz Dąbrowski - trumpet, mutes
Sven Dam Meinild - baritone saxophone
Jacob Anderskov - grand piano
Kasper Tom - drums

Six Months And Ten Drops


BFREC041CD

Tomasz Dąbrowski - trębacz, kompozytor, improwizator. Wielokrotnie nagradzany artysta zarówno w Polsce, jak i za granicą. Stypendysta Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, jako pierwszy Polak w historii, utytułowany nagrodą "Jazzowego Muzyka Roku" na wyspie Fyn, przyznawanego przez Związek Muzyków Jazzowych ­ Foreningen Af Fynske Jazzmusikere. Uczestnik programu "You Me Young Musicians Play Europe", którego zadaniem jest prezentacja najciekawszych osobowości muzycznych w Europie. W dorobku artystycznym ma 4 solowe płyty i dziesiątki albumów jako sideman i współlider. Tomasz jest przez krytyków wymieniany wśród najlepszych trębaczy i kompozytorów młodego pokolenia w Europie. Znany z nagrań grupy TOM TRIO [nominacja do Fryderyka 2013], serii koncertów S­O­L­O: "30 urodziny/30 miast/30 koncertów", projektów z Tyshawnem Sorey'em, Kris Davis i Andrew Drury. Dotychczasowe projekty odbiły się szerokim echem, otrzymując znakomite recenzje na całym świecie, co stało się przyczynkiem do tras koncertowych w Europie, Ameryce Północnej i Azji. Dąbrowski jest członkiem kolektywu muzycznego i wydawnictwa Barefoot Records.

Album "Six Months and Ten Drops" zawiera 7 kompozycji o ściśle określonej formie i jasno zakreślonych ramach. Muzyka inspirowana pieśniami tybetańskim, europejską muzyką Trzeciego Nurtu oraz skandynawskim podejściem do przestrzeni. Kompozycje napisane specjalnie z myślą o konkretnych muzykach w zespole, gdzie myślą przewodnią było uwypuklenie przede wszystkim ich oryginalności. W skład zespołu wchodzą duńscy muzycy: saksofonista i kompozytor Sven Dam Meinild, perkusista i bandleader Kasper Tom, oraz Jacob Anderskov - pianista, lider i kompozytor opisany jako "należący do najbardziej wyjątkowych artystów na współczesnej scenie światowej" (Jazz Podium, Niemcy).

Tomasz Dąbrowski tworzy kierując się instynktem, dobierając wyjątkowych muzyków do swoich zespołów, grup o nieczęsto spotykanym instrumentarium. Zaczynając od trio bez harmonicznego instrumentu, duetów z perkusją, trzyosobowych składów z fortepianem i perkusją, czy też gitarą i perkusją, kończąc na koncertach solo. Poszukiwacz nowych form, tekstur, brzmień i środków wyrazu. Dąbrowski udowadnia ze to co niekonwencjonalne może mieć bardzo wyraźny kolor i jest piękne, wzbogacone unikalnym brzmieniem Tomasza Dąbrowskiego.

Tuesday, June 2, 2015

Czerwcowe koncerty w Pardon, To Tu !!!


Polecamy kolejny obfitujący w wydarzenia miesiąc w Pardon, To Tu (Pl.Grzybowski 12/16 Warszawa).

John Russell / Steve Beresford / John Edwards / Ståle Liavik Solberg
Pn. 01.06.2015, godz. 20:30, wstęp 30 zł

Jedyny w Polsce koncert czołówki brytyjskiej improwizacji. Pierwszy raz na scenie Pardon, To Tu staną: gitarzysta John Russell, multiinstrumentalista Steve Beresford, wybitny kontrabasista John Edwards i norweski perkusista Ståle Liavik Solberg. John Russell od lat 70-tych jest jedną z najważniejszych postaci londyńskiej sceny free improv. Od ponad 40 lat występuje w telewizji i w radiu, nagrywa (dotychczas ponad 50 płyt) i koncertuje. Jest współzałożycielem legendarnego, już nieistniejącego klubu Mopomoso.

Steve Beresford jeden z założycieli London Improvisers Orchestra, multiinstrumentalista. Był członkiem legendarnej jak i zarówno absurdalnej formacji Portsmouth Sinfonia, w której występowali znakomici muzycy jak Brian Eno czy Michael Nyman - na instrumentach, na których nie umieli grać... Pracował z setkami muzyków, w tym Derek Bailey, Han Bennink, Evan Parker, Otomo Yoshihide i John Zorn. Pracuje także z artystami wizualnymi.

John Edwards jeden z najbardziej aktywnych muzyków sceny londyńskiej. Od 1995 jest filarem sceny improwizowanej grając niemal z każdym. Czy to Peter Brötzmann, Thurston Moore, Louis Moholo-Moholo czy Evan Parker - każdy potwierdza, że jest on mistrzem swojego fachu. 

Ståle Liavik Solberg jest jedną z centralnych postaci sceny muzyki improwizowanej w Oslo. Gra w takich grupach jak VCDC, regularnie współpracuje z brytyjskim gitarzystą i zasłużonym promotorem muzyki free improv – Johnem Russellem, pianistą i keyboardzistą Jimem Bakerem, saksofonistą Martinem Küchenem czy kompozytorem i wiolonczelistą Fred Lonberg-Holm. Solberg to również jeden z organizatorów festiwalu Blow Out! w Oslo. Kuratoruje to wydarzenie wspólnie z perkusistą Paal Nilssen-Love. 

"Die Dicken Finger" [Olaf Rupp / Jan Roder / Oliver Steidle]
Nd. 07.06.2015, godz. 20:30, wstęp 25 zł

Trio, na które składa się gitara elektryczna, basowa i perkusja elektryczna. Brzmi to tak, jakby puścić naraz w przyśpieszonym tempie płyty Lüttenbachers, Napalm Death i Ruins. Jak strumień lawy dźwięku, który przewozi tysiące malutkich, rozbitych motywów po drodze zespalając je w nowe konfiguracje.Wszyscy trzej muzycy są od dawna bohaterami berlińskiej sceny Echtzeitmusik. Jan Roder i Oli Steidle z Der Rote Bereich, Soko Steidle i Die Enttäuschung, Olaf Rupp ze Stol, duo z Michaelem Wertmüller, Weired Weapons i wieloma innymi projektami. Muzyka tego tria przesuwa granice współczesnej muzyki improwizowanej daleko do estetyki hardcore i offroad-core. Są to co prawda bardzo skrajne dźwięki, ale stają się bardziej zrozumiałe, jeśli wziąć pod uwagę, że tych trzech muzyków po prostu robi przedstawienie stylistyk muzycznych, z którymi pracują na co dzień pionierzy free jazz: niszczą lustro i używają odłamków dla własnej wizji.

2 Nights with the 'Alexander von Schlippenbach Trio" [Alexander von Schlippenbach / Evan Parker / Paul Lovens] 
Śr./Czw. 10-11.06.2015, godz. 20:30, Bilety 1-Dniowe: 40 PLN / Karnet 2-Dniowy: 70 zł 

Będą to jedne z najważniejszych free-jazzowych koncertów w historii koncertowej Pardon, To Tu. Jedyne koncerty w Polsce jednego z najważniejszych i najdłużej istniejących trio w historii free-jazzu. Dwa wieczory z Alexander von Schlippenbach, Evan Parker i Paul Lovens - czyli - legendarne "Alexander von Schlippenbach Trio"!

Alexander von Schlippenbach pianista, kompozytor, aranżer. Jedna z najważniejszych postaci europejskiej sceny muzyki improwizowanej, free jazzowej. Urodzony w Berlinie w 1938 r. Absolwent kolońskiej 'Staatliche Hochschule für Musik'. Od połowy lat 60. do najważniejszych realizacji artysty należą: działalność założonej przez siebie Globe Unity Orchestra (w latach 70. i 80. czołowy free jazzowy big-band, z udziałem m.in. Manfreda Schoofa, Kenny`ego Wheelera, Petera Brötzmanna, Alberta Mangelsdorffa, Petera Kowalda, Steve`a Lacy’ego, Anthony’ego Braxtona, Tomasza Stańko), Schlippenbach Trio z Evanem Parkerem i Paulem Lovensem.

Evan Parker stał się kluczową figurą w kwestii rozwoju europejskiego free-jazzu i wolnej improwizacji, utorował drogę i w zasadzie rozprzestrzenił wachlarz poszerzonych technik muzycznych. Parker nagrał niezliczoną ilość albumów zarówno solo, jak i lider grup; występował i nagrywał z Peterem Brötzmannem ("Machine Gun" w 1968), Derek Bailey, Joe McPhee, Anthony Braxton, Cecil Taylor i wieloma innymi. 

Paul Lovens urodzony w Aachen (Niemcy) w 1949 r. Grał na bębnach już od dzieciństwa, wcześnie zaczął pracować z amatorskimi i dixielandowymi zespołami. Od lat 70. w Trio z Alexandrem von Schlippenbachem i Evanem Parkerem. Członek "Globe Unity Orchestra". Współpracował z czołówką światowej muzyki improwizowanej i free jazzowej, m.in. z Cecilem Taylorem, Aki Takase, Eugene Chadbournem, Günterem Christmannem, Matsem Gustavssonem i Joelle Leandre. 

Raphael Rogiński Plays John Coltrane & Langston Hughes
Wt. 16.06.2015, godz. 20:30, wstęp 20 zł

Po długiej przerwie będziemy mieli ponownie zaszczyt gościć jednego z najważniejszych polskich muzyków ostatnich lat. Jego twórczość jest pod wieloma względami imponująca: zespoły Wovoka, Cukunft, Alte Zachen, Shofar czy jego solowe dokonania są tego niepodważalnym dowodem. Zapraszamy bardzo serdecznie na koncert połączony z premierą jego drugiej solowej płyty pod tytułem „Raphael Roginski plays John Coltrane and Langston Hughes – African mystic music” (Wyd. Bôłt Records). Tego wieczora gościnnie wystąpi również wybitna wokalistka Natalia Przybysz.

Raphael Rogiński to gitarzysta, kompozytor, improwizator, animator kultury i badacz folkloru muzycznego. Urodzony w 1977 roku. Od 13 roku życia gra na gitarze elektrycznej. Wykształcony jazzowo i klasycznie edukację uzupełniał o muzykologię i etnomuzykologię. Od samych początków działalności twórczej, skupiony jest przede wszystkim na improwizacji wynikającej z jazzu i bluesa i na muzyce etnicznej i ludowej. Miks tych dwóch dróg jest wyznacznikiem stylu jego twórczości pod względem kompozytorskim jak i wykonawczym. Głęboko związany z kulturą żydowską, szuka jej miejsca w swojej działalności. Prymitywna muzyka Ameryki, blues i rock lat 60 to następna znacząca część inspiracji Rogińskiego, która to przefiltrowana daje o sobie znać w zespołach jak i koncertach solo. Dogłębne analizowanie technik gitarowych, klasycznych gitarzystów bluesowych i znajomość instrumentarium lat 50 i 60 jest podstawą jego brzmienia.

Jozef van Wissem
Czw. 18.06.2015, godz. 20:30, wstęp 25 zł

„Gdyby hrabia Dracula był hipsterem, wyglądałby właśnie tak.” - Dawid Karpiuk - Newsweek Koncert znanego Pardonowej publiczności awangardowego kompozytora Jozefa van Wissema, muzycznego współpracownika Jima Jarmuscha, z którym amerykański filmowiec nagrał 4 albumy, a ostatnio współpracował przy tworzeniu ścieżki dźwiękowej do filmu „Tylko kochankowie przeżyją”. Holenderski lutnista otrzymał za nią w 2013 roku Cannes Soundtrack Award.Muzyka van Wissema, hipnotyzująca, czysta, minimalistyczna, intensywnie działająca na emocje słuchaczy, tworzy niezwykłą, transcendentną atmosferę. Van Wissem nieustannie koncertuje, dając show w różnych miejscach na całym świecie, choćby na festiwalach takich jak All Tomorrow’s Parties. Studiował w Nowym Jorku, gdzie obecnie mieszka. Na Harvardzie, Wesleyan University i Mills College wykłada przedmiot o nazwie >wyzwolenie lutni< (The Liberation of the Lute). National Gallery w Londynie zleciła muzykowi skomponowanie „ścieżki dźwiękowej” do obrazu Ambasadorowie Hansa Holbeina. Kompozytor występuje też w duecie gitarowo-lutniowym z Jimem Jarmuschem. Wspólnie z Tildą Swinton pracowali nad rewelacyjnym albumem The Mystery of Heaven, który wydali w Sacred Bones Records. Muzyk jest też odpowiedzialny za ścieżkę dźwiękową do gry komputerowej Sims Medieval, a ostatnio coraz częściej zajmuje się komponowaniem muzyki filmowej. Specjalnie na jego zamówienie stworzono rodzaj „czarnej lutni”, która zadebiutuje na jego solowym albumie Nihil Obstat.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...