Hania Derej - fortepian, syntezatory
Mateusz Szewczyk - gitara basowa, kontrabas
Gniewomir Tomczyk - perkusja
Walter Smith III - saksofon (track 2)
Abel Sanchez Abarca - saksofon (track 4)
Krzysztof Kuśmierek - saksofon (track 3, 5)
Tytuł: "Don’t Look Behind, Always Forward!"
Wydawca - ZenneZ Records (2026)
https://zennezrecords.bandcamp.com/
autorka tekstu: Kasia Sidor
Wrażliwość Hani Derej pojawia się ponownie, na płycie "Don't Look Behind, Always Forward!". Kolejna płyta młodej pianistki i kompozytorki przynosi pewną dojrzałość, gdyż jej granie ma niesamowite wyczucie niuansu, a jej kompozycje znajomość odpowiedniego momentu.
"Always Forward" otwiera nam drzwi do nowego projektu, z brzmieniami ambientowymi i brzmieniem fortepianu, który dają efekt świecących gwiazd. Jest to kompozycja pełna nadziei, z doskonałym połączeniem energetyzującej perkusji. Zresztą kolejny utwór, "Hope", prezentuje technikę Hani, szczególnie pod koniec tego utworu granie jest imponujące, z elementami neoklasycznymi i romantycznymi. Tu czułość Mateusza Szewczyka na kontrabasie pięknie podbudowuje płynące melodie Hani.
Pierwszy odsłuch tej płyty towarzyszył mi podczas jesiennego spaceru. Było rześko, wiatr spokojnie poruszał liśćmi, a spokój tych kompozycji prowadził mnie po gdańskich uliczkach.
Spokój jest motywem w każdym utworze, chociaż niesprawiedliwością byłoby nazwanie tej muzyki nudną. Wręcz przeciwnie, kompozycje są przepełnione osobowością i ciekawością.
Połączenie syntezatora i gitary basowej na "The Closer the Further" buduje intrygę i stanowi świetną bazę do wzmocnienia energii przez saksofonistę Waltera Smitha III.
"RUSH" to utwór, który najpiękniej pokazuje umiejętność wplatania wrażliwości w kompozycje. Cała kompozycja niesie się z pewnością siebie, nie mylić z arogancją. Uczuciem, które świetnie oddaje perkusista Gniewomir Tomczyk. Współbrzmienia Krzysztofa Kuśmierka na saksofonie i Gniewomira są wciągające.
Kolejny odsłuch towarzyszył mi przy porannej kawie, gdzie utwór "Life Upside Down" szczególnie zrobił na mnie wrażenie. Wszechstronność Hani Derej jako kompozytorki i artystki jest niezwykła. W każdej kompozycji znajduje się nieco inny smaczek, a mimo to całą płytę słucha się bardzo przyjemnie. Udział saksofonisty Abla Sancheza Abarcy w tym utworze dodaje nową barwę do palety, która przepełnia utwór żywością.
Środkowe utwory tej płyty fantastycznie oddają klimat poranka, gdzie jest ciszej, panuje spokój, ale jednocześnie jesteśmy często zabiegani, i to słyszymy w pulsie oraz dynamice perkusji i saksofonu. Mam wrażenie że cała płyta wleciała jak przelotność jesienna. Niby melodie powtarzają się w sposób znajomy, a potem, jak podmuch wiatru, wszystko się zmienia.
Chciałabym też pochwalić inżynierię dźwięku na całym projekcie. Miks i mastering na tym krążku są wykonane idealnie. Czy słucha się przez słuchawki, czy przez głośniki, każdy instrument w składzie ma swój moment wyeksponowania, a przejścia melodyczne i dodatki ambientowe są świetnie dopasowane.
Zdecydowanie to materiał, do którego będę wracała. Jest to muzyka, do której można usiąść i wsłuchać się w każdy element kompozycji, a także muzyka, do której można na chwilę odpłynąć i błąkać się po własnych myślach czy uliczkach własnego miasta.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz