Pages

poniedziałek, 25 maja 2026

Syndyba - "Syndyba"

Syndyba

Miłosz Bazarnik – fortepian, Roland Juno106S
Łukasz Giergiel – perkusja

Tytuł: "Syndyba" 

Premiera: 18 października 2024

Link do muzyki: https://syndyba.bandcamp.com/album/syndyba

Autor: Maciej Nowotny

"Syndyba" - tytył płyty - to wg informacji znalezionej na bandcampie "słowo wykrzykiwane przez mojego ówczesnego dwuletniego syna, Stanisława, jako wyraz nieokiełznanej radości i szczęścia. Jednocześnie dające uwolnienie emocji i ukojenie". Niestety z tej informacji nie dowiadujemy się o czyim synie mowa, bo przecież za nagranie muzyki na tej płycie odpowiedzialny jest duet: Miłosz Bazarnik grający na fortepianie i syntetyzatorze i Łukasz Giergiel na perkusji. Obu Panów miałem okazję słuchać już wiele lat temu na przykład przy okazji nagranej w kwintecie muzyki na albumie "New Market", którą pięknie zrecenzował mój niestety już nie piszący kolega Jędrek Janicki.


Muzyka na Syndybie jest jednak inna. To dobrze. Najwidoczniej artyści otwierają kolejny rozdział w swojej muzycznej wędrówce zachowując jednak potencjał relacji zbudowanej na wcześniejszych etapach współpracy. To często dobrze wróży i rzeczywiście projekt jest dojrzały koncepcyjnie, wysmakowany brzmieniowo. Spragnieni dalszych informacji zaglądamy na piękną stronę zespołu, gdzie muzycy sami tak charakteryzują ten projekt:

Syndyba to krakowski duet, stworzony przez Miłosza Bazarnika i Łukasza Giergiela, który w swojej muzyce łączy ze sobą minimal jazz, neoclassical czy idiom skandynawski. W ich twórczości odnaleźć można dużo emocji, wyrazistych melodii, harmonii oraz prostoty nadającej prawdy zawartym w dźwiękach opowieściom. Dodatkowo połączenie brzmienia fortepianu z delikatnymi syntezatorami i perkusją nadaje jeszcze więcej możliwości i tworzy niepowtarzalne przestrzenie. Komu znane są klimaty londyńskiej Gondwana Records, Svaneborg Kardyb czy Hania Rani, ten wpadnie po uszy.

Tak jak w życiu, tak i w sztuce dobrze jest dotrzymywać słowa. Tu artyści co napisali, to i zagrali. Muzyka płynie pięknie jak rzeka zakolami, błyszcząc srebrzyście wśród soczystej zieleni (piszący te słowa jest tuż przed pierwszym wiosennym wypadem na kajaki!). W górze pogodne niebieskie niebo. Ani jednej chmurki. Przyjemne słoneczko, ani za gorąco, ani za chłodno. Chciałoby się, aby tak trwało, tak było zawsze, tak grało bez końca. Muzykę można na szczęście po prostu zagrać kolejny raz, ale w życiu nie zawsze łatwo jest wszystko zacząć od nowa. Może dlatego tak chętnie ja i Państwo słuchamy muzyki? Tej konkretnej, warto, gorąco ją polecam nie tylko miłośnikom jazzu czy muzyki klasycznej, lecz po prostu wszystkim dla których muzyka to taki dobry sposób na codzienną syndybę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz