Sunday, July 21, 2019

Bastarda - Ars Moriendi (2019)

Bastarda

Paweł Szamburski - clarinet
Michał Górczyński - contrabass clarinet
Tomasz Pokrzywiński - cello
Olga Mysłowska - vocal (10)

Ars Moriendi

LADO ABC C/31


By Piotr Wojdat

Dużo się pisze o triu Bastarda, że jest to jeden z najoryginalniejszych zespołów funkcjonujących obecnie na polskiej scenie muzycznej. Nikt nie gra tak jak oni, nikt w ten sposób nie interpretuje muzyki dawnej, jak artyści odpowiedzialni za zawartość "Ars Moriendi". Na pierwszy rzut oka takie stwierdzenia mogą budzić pewne wątpliwości. Bo czy można jeszcze być w dzisiejszych czasach oryginalnym? Przy tak powszechnym dostępie do muzyki poprzez serwisy streamingowe i w dobie stylistycznego recyklingu, gdzie prawie wszystko mamy podane jak na tacy i coraz mniej czasu poświęcamy na to, by wsłuchać się w przekaz artystów… Nawet jeśli ktoś wykaże się autorską wizją, czy będziemy to w stanie jednoznacznie stwierdzić i docenić?

Nic nie poradzę na to, że w przypadku Bastardy właśnie wspomniana oryginalność jest tym, co wyróżnia ten zespół z tłumu i żeby to dostrzec, trzeba poświęcić płycie absolutnie  całą uwagę. To, co grają, nie zaszufladkujemy ani jako muzyki współczesnej, ani dawnej, ani jako jazzu. Nie wiem zresztą, czy jest sens twierdzić, że ich muzyka jest wypadkową tych gatunków. Lepiej zwrócić uwagę na to, iż już sam zestaw instrumentów, z których korzysta trio, sprawia, że mamy do czynienia z projektem wyjątkowym co najmniej na skalę krajową. 

Brzmienie klarnetu kontrabasowego Michała Górczyńskiego zestawione z wiolonczelą Tomasza Pokrzywińskiego i klarnetem Pawła Szamburskiego doskonale sprawdziło się na "Promitat Eterno" sprzed dwóch lat. Wtedy jednak formacja podejmowała wątki muzyki średniowiecznej, a konkretnie brała na warsztat utwory Piotra Wilhelmiego z Grudziądza. Tym razem punktem zaczepienia jest repertuar zebrany przez muzykologa Antonio Chemottiego i nieco późniejszy od tego, którego mieliśmy okazję słuchać na poprzedniej płycie. Tematem przewodnim jest śmierć oraz związana z nią ceremonia pogrzebowa. Zestaw instrumentów identyczny jak na "Promitaat Eterno" ponownie okazuje się być znakomitym wyborem.

"Ars Moriendi" wychodzi od litanii, psalmów pokutnych czy śpiewów chorałowych po to, by nadać im współczesny sznyt. Bastarda stara się wyrazić ludzkie emocje związane ze śmiercią w przemyślany i dojrzały sposób, a jednocześnie zachowuje swój charakterystyczny styl. Sporo mamy tu momentów kontemplacyjnych, balansowania na granicy smutku i nadziei, a także operowania szeroką skalą dynamiki. Czasami słyszymy tylko oddech któregoś z muzyków albo niewyraźne szmery. Doskonale koresponduje to z melancholijną melodyką, a także z momentami, w których zespół wspólnie buduje wyraziste riffy. 

Mocne akcenty zdarzają się m.in. w otwierającym album “Vita In Ligno Moritur”. Potem jednak Bastarda płynnie przechodzi od liryzmu do rozsądnie dawkowanych sonorystycznych eksperymentów. W ostatecznym rozrachunku prezentuje muzykę, która działa na słuchacza niczym magnes. Jest światem samym w sobie i dłuższą chwilą oderwania od codzienności sprzyjającą przemyśleniom. A przy okazji to idealna odtrutka na taśmowe słuchanie muzyki i bycie na bieżąco ze wszystkim, co nowe. 

Friday, July 19, 2019

Oleszak/Vicente/Trilla - Live At 1st Spontaneous Music Festival (2019)

Oleszak/Vicente/Trilla

Witold Oleszak - piano
Luis Vicente - trumpet
Vasco Trilla - drums, percussion

Live At 1st Spontaneous Music Festival

SPONTANEOUS MUSIC TRIBUNE 001


By Maciej Krawiec

Nie zamykając współpracy z wydawnictwem Multikulti Project, której plonem było już ponad dziesięć płyt z muzyką improwizowaną najwyższej próby, poznańska Trybuna Muzyki Spontanicznej otwiera własny cykl o nazwie Spontaneous Live Series. Pierwszym albumem w tej serii jest rejestracja dwóch scenicznych duetów pianisty Witolda Oleszaka – z Portugalczykiem Luisem Vicente oraz pochodzącym z Katalonii Vasco Trillą – które odbyły się na ubiegłorocznym Festiwalu Muzyki Spontanicznej w klubie Dragon.

Wszyscy ci artyści pojawiali się już na albumach firmowanych przez poznańską Trybunę, ale nigdy w takiej obsadzie. Zresztą, nawet gdyby tak było, to i tak o nieciekawą czy powtarzalną sztukę nikt by raczej Oleszaka, Vicentego i Trilli nie podejrzewał – przecież muzyka improwizowana wykonywana przez kreatywne jednostki ma olbrzymi potencjał inspirowania słuchacza niebanalnymi narracjami i dźwiękowymi zdarzeniami. A co do tego, że w Dragonie spotkały się bardzo kreatywne jednostki, nikt śledzący scenę free improvised wątpliwości mieć nie może.

W ujęciu tych artystów, spontaniczne dialogowanie przybiera wielowątkowe formy, których spójność – pomimo braku zaplanowania – jest główną zaletą albumu. To miara jakości muzyków, ponieważ nie uciekają oni na sprawdzone samotne szlaki, ale są w tworzeniu bardzo blisko siebie. Kolejne obierane przez nich kierunki wytyczane są kolektywnie, w pełnej synergii. Czy więc przenosimy się w kosmiczny niemal, pełen dźwiękowych łun pejzaż, czy kursujemy od nieśmiałych zająknięć do odważnych oświadczeń, czy wreszcie upadamy pod jarzmem turpizmu – dzieje się tak w wyniku wspólnych poszukiwań Oleszaka i jego partnerów. 

Jak to przy tego rodzaju wydawnictwach bywa, spektrum emocjonalne jest szerokie: nie brakuje miejsca na nastrojowość i wyciszenie, ale jest też przestrzeń na zażartą dyskusję czy kłótnię, a nawet... muzyczne okrucieństwo. Tak różnorodny, sugestywnie podany przekaz świadczy nie tylko o głębi wrażliwości artystów, ale także o ich maestrii instrumentalnej, dzięki której mamy do czynienia (i to kolejny atut albumu) z przeciekawym sonorostycznym laboratorium. Sięgając po "Spontaneous Live Series vol. 001", nie pozostaje więc nic innego, niż tylko pozbyć się wszelkich oczekiwań, wyobrażeń na temat tego co ów krążek może zawierać, i po prostu rozsmakować się w tym, gdzie muzykom udało się dotrzeć. Przyda się wzmożona atencja, którą postrzegam za warunek niezbędny do należytego wkroczenia w świat Oleszaka, Vicentego i Trilli. Warto!


Thursday, July 18, 2019

Premiera nowej płyty w katalogu Alpaka Records


Gdzieś pomiędzy post-jazzem a psychodelicznym rockiem - tak swoją twórczość definiują muzycy grupy Nene Heroine, a w utworze "Prince" wyraźnie słychać, że wcale nie przesadzają. Grupę  tworzą: Peter Stanley Chester, Michael ZismannSimon BurnsMike BoneBart Pugsley i Stan Corazon. Najnowszy singiel trójmiejskiej ekipy to zwiastun debiutanckiego albumu - "Total Panorama" - który ukaże się nakładem jednego z najprężniejszych wydawnictw jazzowych w Polsce, Alpaka Records (Algorhythm, Joanna Duda, Entropia Ensemble). Premierę zaplanowano na drugą połowę lipca.

Alpaka Records to nowe, niezależne wydawnictwo muzyczne z Gdańska, które na celu ma promowanie głównie lokalnej sceny improwizowano-alternatywnej, ale nie tylko. 

Sunday, July 14, 2019

RGG – Memento (2019)

RGG

Łukasz Ojdana - piano
Maciej Garbowski - double bass
Krzysztof Gradziuk - drums

Memento

WARNER PN 190295475932




By Adam Baruch

This is the eleventh album by Polish Jazz classic piano trio RGG, which consists of pianist Łukasz Ojdana, bassist Maciej Garbowski and drummer Krzysztof Gradziuk. The album presents twelve relatively short pieces, with Ojdana and Garbowski each contributing four original compositions, one is a standard by Ornette Coleman, two are compositions by contemporary Polish Classical Music composer Henryk Górecki and one is by Polish Liturgical Music composer Jacek Gałuszka. The album was recorded at the famed Studio Tokarnia and engineered by Jan Smoczyński, with the expected wonderful sound quality.

As someone who followed RGG since their inception, listened and reviewed their every album to date, heard them performing numerous times and even enjoyed their company in person, I am probably the least objective person to write about them again, and yet I feel that this somewhat intimate acquaintance with their music gives me a kind of insight that a casual listener might lack. RGG is not only one of the best European piano trios, which by itself is a momentous achievement, but it also is the most dynamic and ever developing musical unit, which is honestly a pretty rare phenomenon. Piano trios in particular have a tendency to keep a certain level of stability, even the best of them, once they reach a certain level of proficiency, which is definitely something RGG eschew. Each and every one of the eleven albums the trio was involved in presents a separate, often radically different musical universe, which is truly amazing.

What is the secret behind this behavioral pattern? Well, in my opinion it is the fact that RGG consists of three diametrically different personalities that are miraculously able to combine their individualisms into a new amalgam that changes constantly like a chameleonic microcosm, captured on each of their albums. Ojdana the romantic warrior, Garbowski the intellectual philosopher and lover of harmony and Avant-Garde as one and Gradziuk the rebellious free spirit with Zen ability to focus have together everything needed to produce an infinite number of intricate meshes, which are "deadly" effective.

"Memento" is perhaps the most introvert album by RGG ever. It is deeply melodic and lyrical spanning a large rainbow of influences and reflections and full of poetic and emotional, even spiritual moods. Clearly reflecting Jazz and Classical Music influences, the music is always very subtly and carefully balanced and aesthetically coherent. In fact it is also perhaps the most accessible album the trio ever recorded, although the full appreciation of the depth and richness of the music requires a trained and sensitive ear.

RGG are the epitome of Polish/European Jazz at its best and their music is the soundtrack of European Culture, which seeks to unite the known and explore the unknown aspects of human tradition, spirituality and ingenuity. This album stands alone perfectly as a symbol of modern Jazz, but it is also a piece of a puzzle, which stands for something much more substantial. Therefore if this is someone's first glimpse of the RGG miraculous universe, it will hopefully prompt to explore their older recordings and keep the eyes (ears) open for future ones, and this is barely the beginning of a beautiful journey. The fact that this album was released as part of the "Polish Jazz" series (see below) is not a distinction for RGG, but rather a distinction for the series.

Side Note

The iconic "Polish Jazz" series of recordings, originally released between 1965 and 1989 by the Polish state owned record company Polskie Nagrania, which used the Muza label as its moniker, consists of seventy six LP albums. It presents the history of Polish Jazz recordings during that period, which includes some of the most important Polish/European modern Jazz milestones and reflects the extraordinary development of Jazz music behind the Iron Curtain. It is one of the most important historic documents of Polish Music and of course Polish Culture in general.

The series had an eminent logo designed by Roslaw Szaybo and the albums were numbered sequentially from Vol.1 to Vol.76 accordingly. The album's artwork was wonderfully stylish and modernist, featuring the brilliant photographs and characteristic design by the legendary Polish Artist Marek Karewicz.

Stylistically the series presented all Jazz genres, from Traditional Jazz to Avant-Garde/Free Jazz, which was extraordinarily liberal considering the cultural censorship imposed by the Socialist Regime. It suffered from some inconsistency, as far as the musical quality and aesthetics were concerned, as well as the internal "politics" of the Polish Jazz scene at the time, but in retrospect it achieved a spectacular overall result, unparalleled as far as consistently documenting a national Jazz scene is concerned.

After the Polskie Nagrania catalogue was bought by Warner Music Poland, the new owner started a reissue process of the Polish Jazz series, carefully remastered, repackaged and including extensive liner notes, which keeps the artwork as close to the original design as possible. So far forty two volumes of the original series were reissued.

In 2006 Warner Music Poland decided to continue the original series by releasing new contemporary Polish Jazz recordings under the same format and even to continue the sequential numbering starting with Vol.77 – a decision I personally consider almost sacrilegious. Some things are simply untouchable, and the "Polish Jazz" series is surely one of those things. If Warner Music Poland wants to produce Jazz albums, which is always more than welcome, they could have started a new series, under a new title, rather than exploiting the reputation of the historic series.

As a result, some artist whose albums are released as part of the new series might be led to expect instant gratification, fame and stardom, just for being an artificial part of a prestigious past, which of course is as bogus as it is sad.

Saturday, July 13, 2019

Lucas Pino's No Net Nonet – That's A Computer (2018)

Lucas Pino's No Net Nonet

Lucas Pino - tenor saxophone, bass clarinet
Alex LoRe - alto saxophone 
Andrew Gutauskas - baritone saxophone 
Mat Jodrell - trumpet
Nick Finzer - trombone 
Glenn Zaleski - piano 
Rafał Sarnecki - guitar


Desmond White - bass 
Jimmy Macbride - drums

That's A Computer

OUSIDE IN MUSIC 1814

By Adam Baruch

This is an album by American Jazz saxophonist/composer Lucas Pino recorded with his No Net Nonet ensemble, which includes the Polish (resident in NY) guitarist/composer Rafał Sarnecki. Chilean vocalist Camila Meza guests on two tunes. The album presents six original compositions, four by Pino and one each by Sarnecki and saxophonist Alex Lore and an additional short piece of unknown origin.

The nonet sounds almost like a small Big Band, mainly due to the intricate arrangements and extensive use of unisono phrasing, which is wonderfully executed throughout the album. Combined with the superb compositions, this album is a beautiful example of American Jazz brought up to date and aesthetically inspired, which sadly happens all too rarely lately. The music is just perfect, untouchable as a form of expression and needs absolutely nothing in addition to what it already offers, which is an événement exceptionnel indeed.

This music is simply too good to be described in words, sort of like attempting to dance architecture. Being fed new music constantly, I rarely get excited about an album, but this is a proverbial "something else". Elegant, sophisticated, lyrical, exciting… this music has an uplifting quality about it that literally "puts a spell on me".

If blind tested I would have probably gambled that this is a European ensemble, as the overall musical approach sounds similar to what the Vienna Art Orchestra and other European ensembles were doing (and still do), especially on those two tracks featuring Camila's vocals, which are simply sublime. But the entire album just kicks ass big time and is definitely one of the most exciting pieces of music that arrived on my desk lately. I surely have to explore Pino and his music and wholeheartedly advice all true music connoisseurs to do the same ASAP!

Thursday, July 11, 2019

Arek Czernysz Trio – Breath (2019)

Arek Czernysz Trio

Arek Czernysz - accordion
Filip Arasimowicz - bass
Antoni Wojnar - drums

Breath

BCD 45




By Adam Baruch

This is the debut album by young Polish Jazz accordionist/composer Arek Czernysz recorded in a trio format with bassist Filip Arasimowicz and drummer Antoni Wojnar. The album presents seven original compositions, all by Czernysz.

In the contemporary music world the accordion became almost completely neglected and its glorious past is by now utterly forgotten. In Jazz accordion was always a rarity and of course it is even more so today, but an accordion trio with bass and drums is just about unheard of. The physical difficulty involved in playing the instrument, the technique and rigor required to master it and of course the complete absence of sex appeal the instrument radiates are just some of the reasons why very few young musicians want anything to do with it. Therefore Czernysz a priori deserves respect and praise for accepting the challenge.

The music Czernysz composed for this album was obviously created with accordion in mind and suits the trio perfectly. It offers a wide range of stylistic influences obviously Jazz but also many World Music elements, some hints of Blues and of course the omnipresent Polish lyricism and melancholy present on almost every album made in Poland. He also cleverly avoids exploring the palpable accordion temptations like Tango, Polka and various folkloristic areas clearly associated with the instrument, creating his own musical ambience that shows no signs of imitation. In fact the music is certainly way more mature that what one might expect from such young composer.

As a player Czernysz obviously shows a lot of talent and potential, but his performance lacks the polish and virtuosity that come with time and experience. Having said that the music is perfectly executed in every respect, it only lacks certain brilliance that is simply not here just yet but will definitely appear soon, perhaps even on his next album. I hope this does not sound discouraging in any way, as it is not meant to be; all I am saying at this point is that when Czernysz will add virtuosity to his performance, he will be unstoppable.

The rhythm section does a splendid job shoulder to shoulder with the leader. As already mentioned above a bass/drums accompaniment to accordion does have a limited precedence and a tight cooperation as displayed on this album is definitely praiseworthy. Overall this is an exciting, bold debut album which offers splendid compositions, fine performances and a novelty effect of hearing accordion in a fresh musical environment. It is definitely wholeheartedly recommended and absolutely worth being discovered!

Tuesday, July 9, 2019

Dan Phillips Quartet - Light At Depth (2019)

Dan Phillips Quartet

Dan Phillips - guitar
Jim Baker - piano, synth
Krzysztof Pabian - double bass
Bill Harris - drums

Light At Depth

LIZARD BREATH 755491130032



By Andrzej Nowak

Amerykański kwartet z polskim akcentem proponuje podróż po zakamarkach swobodnie kreowanego fusion jazzu, udowadniając przy okazji istotnie ważną tezę, iż w muzyce improwizowanej najważniejsza jest dobra komunikacja, poparta odpowiednim poziomem kreatywności artystów.

Nagranie "Light At Depth" otwiera łagodne intro, budowane przez fortepian i kontrabas traktowany techniką "arco". Kolejnym krokiem jest wejście spokojnej gitary, którą wspiera szelest talerzy. Opowieść "otwarcia" tkana jest niezwykle skrupulatnie, a elementem, który tworzy dramaturgię wydarzeń, jest niewątpliwie Pabian i jego kontrabas. Muzyk burzy, narzucającą się mimowolnie po lekturze instrumentarium wykorzystanego na płycie, estetykę typowego fusion. Pierwszy utwór zdaje się być balladą, która szuka pretekstu do wybuchu emocji. Po piątej minucie repetujący kontrabas i rozgrzewająca się gitara zaczynają budzić nadzieję na kolejne udane fragmenty płyty.

Drugą kompozycję (za nieparzyste odpowiada Phillips, za pozostałe cały kwartet i mają one nieco bardziej swobodną formę) otwiera gitara tańcząca z werblem. Syntezator kreśli plamy, kontrabas snuje niebanalny pasaż "pizzicato". Muzycy bardzo umiejętnie wchodzą w improwizowany "rozgardiasz" - kontrabas i perkusja czynią tu dużo nieoczywistych rzeczy, co podnosi jakość narracji w sposób krytyczny. Dynamika, energia, jakże oświecony kolektywizm! Jakby na podkreślenie słów recenzenta, w piątej minucie muzycy zwinnie wyhamowują i rozlewają się czterema bardzo swobodnymi improwizacjami, które pozostają wszakże ze sobą w bliskich relacjach. Po kilkudziesięciu sekundach znów bardzo kolektywnie łapią dynamikę. Prym wiedzie tu Baker, który wpada w zmysłowy rezonans, podczas gdy gitara i perkusja snują na boku nowy wątek. Brzmienie całości zdaje się być nieco zabrudzone, mało selektywne, co w tym akurat wypadku dodaje niewątpliwego uroku temu specyficznemu "fake" fusion. 

Trzecia kompozycja startuje gitarowo-perkusyjną introdukcją, która szybko wchodzi w stan narracji właściwej dzięki bystrym plamom syntezatora i ciekawej, prowadzonej na froncie ekspozycji kontrabasu. Wszystko nieśpiesznie, stylowo, bardzo swobodnie budowane. Swoim zwyczajem kwartet w mgnieniu oka nabiera dynamiki, a po kolejnych minutach łapie także zmyślny rytm. Soliści na flankach (Baker i Phillips) płyną dość separatywnie, sekcja samym środkiem łapie zaś funkowego dryla! Power quartet z mocą rockowego combo! Czwarty odcinek budzi się spokojnie – perkusyjne intro, plumkająca gitara. Pabian proponuje znów zwinnym "pizzicato" bardziej dynamiczną narrację. Po wytłumieniu wszystkie dźwięki zlewają się do jednego, ambientowego strumienia, który zdobiony jest świetnym "drummingiem".

W trakcie piątej kompozycji powraca fortepian, traktowany przez Bakera w tradycyjny sposób. Klimat buduje "mała" gitara i drżące talerze. Krok ku estetyce funky znów zdaje się być dobrym pomysłem. Moc rockowej ekspresji, z jazzem zaszytym pod skarpetkami. Narracja nabiera wigoru i smaku, co w drugiej jej części potwierdza świetna współpraca kontrabasu i perkusji. Szósta opowieść i znów pulsuje sekcja – tańczą jak koniki polne na zroszonej łące. Gitara i piano dają rytm, który po niedługim czasie zostaje ciekawie zastopowany. Kolejny stylowy "flow" tkany bystrym kontrabasem Pabiana. Krok ku dynamice, krok wu wyciszeniu.

Na finał fragmentu o bardzo zmiennej akcji, świetne, klasycyzujące solo Bakera po białych i czarnych klawiszach. Po kolejnym wyhamowaniu, w siódmej minucie dla odmiany taneczne solo Pabiana, jakby dla podkreślenia dobrze wykonanej przez niego roboty na całym albumie. W kompozycji finałowej mała klamra dramaturgiczna – Pabian powraca ze smyczkiem i buduje wraz z partnerami finałową balladę, która - tu bez zaskoczenia - znów nabiera dynamiki i stylu. Dobra ekspozycja gitary, zadziorna sekcja, ciekawe piano. Ostatnie dźwięki też powstają tu kolektywnie, co dodatkowo podkreśla walor świetnej komunikacji pomiędzy muzykami, od pierwszego dźwięku po finał.


Monday, July 8, 2019

Piotr Baron – Wodecki Jazz (2019)

Piotr Baron

Piotr Baron - saxophones, bass clarinet
Robert Majewski - trumpet, flugelhorn
Michał Tokaj - piano
Maciej Adamczak - double bass
Łukasz Żyta - drums

Wodecki Jazz


POLSKIE RADIO 2213

By Adam Baruch

This is an album by veteran Polish Jazz saxophonist /composer Piotr Baron, which pays homage to the music composed by much respected and loved Polish singer/songwriter/musician Zbigniew Wodecki, who died in 2017. Baron, who plays saxophones and bass clarinet, is accompanied by trumpeter Robert Majewski, pianist Michał Tokaj, bassist Maciej Adamczak and drummer Łukasz Żyta and several guests. The album presents six songs composed by Wodecki (one is repeated twice in vocal and instrumental versions). One of the songs features vocals, one features a short rap part and another one includes spoken word, but most of the material is entirely instrumental.

The music is a usual mainstream Jazz treatment of Pop material, definitely on the lighter side of the spectrum, but very professionally executed by the participating musicians, which is obviously intended for a wide audience of Wodecki's fan base. Contrary to the opinion voiced by Polish Jazz "critics" this album does not cross over to kitsch and as far as the playing by the quintet is concerned it is a perfectly legit mainstream outing. Baron, Majewski and Tokaj are seasoned veterans and their performances are excellent as always, as is the job done by the rhythm section. Of course personally I'd prefer to hear Baron and his cohorts to play a way more ambitious material, as they did many times in the past, but there is nothing wrong with playing a bit of relaxing mainstream, based on the excellent melodies composed by Wodecki. At least they are not playing standards.

Of course the circumstances sound a bit opportunistic, but the album's liner notes explain that Baron and Wodecki, who loved Jazz and even had a Jazz period in his career, intended to record an album together since a long time but Wodecki's untimely death sadly put an end to these plans. So this album is a sort of fulfillment of a promise rather than a less noble intent.

Overall this is a very well rounded mainstream Jazz album, which does justice to Wodecki's compositions and offers highly professional performances, with excellent soloing by Baron and Majewski and superb piano parts by Tokaj. Even the use of rap is tasteful and the arrangements of all the songs are elegant and even sort of cool. I wish the listeners were spared the one vocal part, but otherwise this is a nice, accessible but still very well done album, which will make many listeners very happy.

Saturday, July 6, 2019

MIST - Live Dragon (2019)

MIST

Maciej Pruchniewicz – guitar
Szymon Siwierski – piano, clarinet

Live Dragon

BRODA RECORDS MIST1901-CD001




By Krzysztof Komorek

Pojawili się w jazzowym światku dość niespodziewanie, chociaż muzycznego doświadczenia żadnemu z nich nie brakuje. Gitarzysta Maciej Pruchniewicz może się wręcz uważać za weterana. W swoim życiu współpracował między innymi z Wojciechem Waglewskim, Tadeuszem Nalepą, Małgorzatą Ostrowską, Antonim Gralakiem czy Michałem Urbaniakiem. Najbliżej było mu zawsze do bluesa i rocka. Młodszy o pokolenie Szymon Siwierski komponuje dla teatru i filmu. Grywa w zespole Swiernalis, dalekim od idiomu jazzowego tak jak tylko można to sobie wyobrazić. Co połączyło tych dwóch artystów?

Po pierwsze DNA – bo w przypadku MIST mamy do czynienia z duetem ojca i syna. Po drugie klimaty, które ich obecnie fascynują: improwizacja, wycieczki w stronę klasyki, połączenie brzmień elektronicznych z akustycznymi. Godzinna płyta nagrana została z przypadku, w sposób zupełnie nie zaplanowany. Sami muzycy przyznają, że bez presji związanej ze świadomym rejestrowaniem materiału gra się bardzo dobrze. Jak widać na tyle dobrze, że nagranie zdecydowali się udostępnić szerokiej publiczności i wydać. Jako zdeklarowany miłośnik małych składów sięgnąłem po płytę z zainteresowaniem i od pierwszych taktów doznałem nieprzemijającego zauroczenia.

Godzinny album zawiera osiem autorskich kompozycji. Kilka długich nagrań – po dziewięć, czy nawet jedenaście minut – świetna dramaturgia, nieoczekiwane zwroty akcji. Znajdziemy tu urokliwą klarnetowo-gitarowa balladę "Part II" (muzycy postawili w nazewnictwie utworów na minimalizm), czy oniryczno-ambientowe "Part V" nagle przeradzające się w melodyjny pojedynek gitary i fortepianu. Pruchniewicz sięga również ku dawnym fascynacjom, czarując bluesową gitarą w nagraniu otwierającym album oraz końcówce utworu finałowego. 

Punkt kulminacyjny płyty przypada na "Part III" (gdzie po raz drugi i ostatni pojawia się klarnet), który wplata w narrację klasyk "Nim wstanie dzień". Zagrany nowocześnie, a przy tym ze znakomitym wpasowaniem się w oryginalny nastrój kompozycji. Fragmenty z Komedy pojawiają się subtelnie niemal od początku utworu, ale dopiero na sam koniec duet odkrywa karty w pełni, poświęcając w całości wielkiemu kompozytorowi niezwykle efektowne ostatnie trzy minuty.

"Live Dragon" wypada naprawdę znakomicie. Najlepsze podsumowanie wydawnictwa znalazłem w wywiadzie z oboma muzykami, gdzie pojawił się passus ".. bo tego się fajnie słucha z lampką czerwonego wina lub przy zielonej herbacie" (wywiad autorstwa Magdaleny Ciesielskiej dla magazynu Poznański Prestiż, czerwiec 2019). Od siebie dodam tylko, że MIST słucha się bardzo dobrze w każdych okolicznościach.

Thursday, July 4, 2019

Miłosz Skwirut – Road Movies EP (2019)

Miłosz Skwirut

Katarzyna Pietrzko - piano
Dominik Bieńczycki - synth
Miłosz Skwirut - double bass
Maksymilian Olszewski - drums
Jorgos Skolias - vocals
and others

Road Movies EP



PRIVATE EDITION

By Adam Baruch

This is the debut EP album (under half an hour of music) by young Polish Jazz bassist/composer Miłosz Skwirut, recorded with several other young Polish Jazz musicians like pianist Katarzyna Pietrzko, keyboardist Dominik Bieńczycki, guitarist Marcin Hilarowicz, drummer Maksymilian Olszewski, percussionist Łukasz Kurzydlo, vocalist Susanna Jara-Małecka and veteran vocalist Jorgos Skolias, who appears on one track. The album presents five original compositions, all by Skwirut.

The cinematic term "road movie" refers to the genre which tells a story of a person leaving home and venturing on a journey of discovery, which often changes the hero's perspective of life and shapes his character. The strong World Music influences, which are reflected in Skwirut's music, are the analogy to a virtual journey into different cultures, with the compositions serving as mini-soundtracks of that imaginary journey's chapters.

The music is based on strong melodic motifs, which are then ornamented by World Music rhythms and an atmosphere of mysticism and exoticism, crated by the vocalese and synthesizer parts and Skwirut's use of arco. All the participants do a truly splendid job, which suits the intended atmosphere of the music ideally. As expected the vocals by Skolias are one of the highlights of this offering.

The album is obviously just a glimpse at Skwirut's abilities as a composer and a player, rather than a full-fledged musical offering, for which we have still to wait. But this glimpse is certainly fascinating and intriguing enough to create an anticipation of things to come. Considering the fact that Jazz-World Fusion is not a very popular and strongly present idiom on the contemporary Polish Jazz scene, especially that exploring World cultures beyond the Slavic sources, this music is a breath of fresh air. In short, this is a very nice introduction to the musical world of Milosz Skwirut, which offers great compositions and excellent playing by his cohorts, rising high hopes for his future ventures!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...