Wednesday, September 17, 2014

9 Krakowska Jesień Jazzowa


Program Krakowskiej Jesieni Jazzowej już po raz dziewiąty zapewni miłośnikom muzyki improwizowanej całą serię niezapomnianych koncertów, warsztatów i innych wydarzeń okołomuzycznych. Większość zaplanowanych koncertów to polskie premiery nowych projektów uznanych gwiazd światowej muzyki improwizowanej. Wśród nich na szczególną uwagę zasługują wieczory The Ex & Brass Unbound z udziałem m.in. Kena VandermarkaMatsa Gustafssona, nowy projekt holenderskiego wirtuoza klarnetu i saksofonu Aba Baarsa, a także jego duet z legendą europejskiej sceny jazzowej Zlatkiem Kaučičem. Polecamy również solowy koncert Joëlle Léandre, czy wreszcie premierowy wspólny koncert niezwykle popularnych zespołów The Thing i DKV.

Pojawi się także dawno niewidziana w Krakowie Satoko Fujii i niezwykle energetyczne holenderskie trio – Cactus Truck. Na festiwalu odbędzie się też światowe prawykonanie utworu „Guernica” Barry’ego Guya w wykonaniu 14 osobowej, specjalnie na tę okazję utworzonej orkiestry pod dyrekcją kompozytora. Ponieważ wcześniejsze projekty Barry’ego Guya, stanowiące swoisty konglomerat muzyki współczesnej i improwizowanej, zostały entuzjastycznie przyjęte przez krytyków i publiczność, sądzić należy, że „Guernica” będzie kolejnym najwyższej klasy wydarzeniem muzycznym festiwalu.

Wielkim zainteresowaniem powinny cieszyć się również koncerty muzyków polskiej sceny alternatywnej, warsztaty improwizacyjne, wystawa fotograficzna i panele dyskusyjne z udziałem wielu uznanych krytyków i dziennikarzy z Europy i USA. Peter Brötzmann – z pewnością najwybitniejszy aktualnie twórca muzyki improwizowanej, który od pół wieku wyznacza i przekracza granice free-jazzu, zaprezentuje jeden ze swych ostatnich zespołów. Obok lidera wystąpią w nim sztandarowy perkusista słynnej brytyjskiej sceny jazzowej Steve Noble oraz, znany z wielu amerykańskich awangardowych grup, chicagowski wibrafonista Jason Adasiewicz. Z całą pewnością będzie to jeden z najjaśniejszych punktów programu tegorocznego festiwalu.

Tuesday, September 16, 2014

Infant Joy Quintet - New Ghosts (2014) ***1/2

Infant Joy Quintet

Ray Dickaty - tenor & soprano saxophones
Jan Małkowski - alto saxophone
Ksawery Wójciński - double bass, pocket trumpet
Michał Kasperek - drums, percussion
Dominik Mokrzewski - drums, percussion
Laura Waniek - chromatic harmonica, whistles, jaw harp

New Ghosts (2014)

By Mateusz Magierowski

Pisząc o tej płycie po prostu nie sposób pominąć postaci Alberta Aylera, bo przecież pomimo że jego duch unosił się już zapewne nad niejedną sesją nagraniową, znów nie aż tak wiele jest płyt stawiających swym tytułem tak odważne deklaracje wobec dorobku twórcy m.in. legendarnego "Spiritual Unity" jak debiutancki krążek kwintetu Infant Joy. Zespół tworzą czołowi przedstawiciele warszawskiej sceny improwizowanej: Ray Dickaty (saksofon sopranowy i tenorowy), Jan Małkowski (saksofon altowy), Ksawery Wójciński (kontrabas) oraz zasiadający za zestawami perkusyjnymi Dominik Mokrzewski i Michał Kasperek.

"New Ghosts" sugeruje swym tytułem aylerowskie inspiracje, ale jednocześnie - poprzez owo "new"- budzi w słuchaczu nadzieję, że muzyczny język, którym posługują się członkowie kwintetu jest pochodną ich własnej wrażliwości, która na pomieszczonej na krążku muzyce objawia się w rozmaitych formach muzycznego wyrazu, czerpiących z różnych nurtów free. Wrażliwości, która nawet jeszcze bardziej niż widniejącą w nazwie zespołu dziecięcą w swej spontaniczności radością uderzyła mnie dojrzałością - i to nie tylko z powodu wybornego utworu tytułowego, będącego świetną muzyczną ilustracją emocji raczej dość odległych stanowi małoletniej beztroski.

Dojrzałość ta objawia się przede wszystkim w strukturze improwizacyjnego dialogu. Punkt wyjścia w każdym z trzech zapisanych na płycie improwizowanych dialogów sięga gdzie indziej: w "Sounds of the Night Sky" tę funkcję spełnia nieoczywista, ale spójna rozmowa wszystkich instrumentów, "New Ghost" rozpoczyna rzewny zaśpiew dęciaków, zaś "Bell, Book and Candle" niespiesznie rozkręca się eskalacją brzmieniowych eksperymentów. Cel, do którego zmierzają wiedzieni swoistym espirit de corps improwizatorzy jest w każdym przypadku ten sam: subtelnie sączące się źródło zmienia się z biegiem czasu w nieposkromiony żywioł, akustyczne apogeum nie pozwalające na obojętność, i - co w tym wszystkim najistotniejsze - za każdym razem odmalowujące za pomocą różnych (choć tak samo dosadnych) dźwiękowych konstelacji wielorakie odcienie tej samej dojrzałej wrażliwości. Dzięki niej "New Ghosts" to jeszcze jeden dowód na to, że siła współczesnego free wcale nie tkwi w potędze brzmienia, ale w jego różnorodności.

Sunday, September 14, 2014

Festiwal Muzyki Improwizowanej Jazz i Okolice 2014


Festiwal Muzyki Improwizowanej jaZZ i Okolice/jaZZ & Beyond jest bezpośrednią kontynuacją cyklicznej imprezy muzycznej, realizowanej pod tym samym tytułem od 9 lat w Katowicach. Począwszy od 2012 roku jest wydarzeniem odbywającym się w kilku różnych miastach regionu: Chorzowie, Katowicach, Sosnowcu, Bytomiu, Jaworznie i Gliwicach w okresie trzech jesiennych miesięcy: od początku października do połowy grudnia.

Celem festiwalu jest zaprezentowanie melomanom najnowszych obszarów muzycznych poszukiwań w dziedzinie improwizacji, w mniejszym stopniu związanych z tradycyjnym dziedzictwem jazzu, pojmowanym na sposób purystyczny i akademicki, natomiast w znacznie większym stopniu stawiający akcent na aktualności muzyki improwizowanej oraz tworzące go kreatywne artystycznie środowiska w Polsce i na świecie. Prezentowana muzyka to wielowątkowa podróż po świecie różnorodnych kultur i tradycji – swoje inspiracje czerpie zarówno z historii jazzu, muzyki soul, rhythm and bluesa, szerokiego spektrum muzyki etno-folkowej, także pop, rock jak i rozmaitych nurtów muzyki elektronicznej oraz współczesnej kameralistyki.

Wykaz tegorocznych koncertów przedstawia się następująco:

07.10.2014, Katowice, Klub Hipnoza, godz. 20.00
Ralph Alessi Baida Quartet
Ralph Alessi - trąbka
Gary Versace - fortepian
Drew Gress - kontrabas
Nasheet Waits - perkusja

09.11.2014, Jaworzno, Hala widowiskowo-sportowa Miejskiego Centrum Kultury i Sportu
Leszek Możdżer gra muzykę Krzysztofa Komedy, godz. 18.00
Leszek Możdżer - fortepian

29.11.2014, Katowice, Kinoteatr Rialto, godz. 20.00
Jakob Bro/Thomas Morgan/Joey Baron
Jakob Bro – gitara
Thomas Morgan – kontrabas
Joey Baron – perkusja

07.12.2014, Gliwice, Centrum Kultury Jazovia, godz. 19.00
Dominik Wania Trio Ravel

Dominik Wania - fortepian
Max Mucha - kontrabas
Dawid Fortuna - perkusja

Bilety na koncerty są dostępne w sieci poprzez portale:
www.ticketpro.pl
www.ticketportal.pl
oraz w punkcie sprzedaży Ticketportal w siedzibie Centrum Kultury Katowice, przy pl. Sejmu Śląskiego 2. Punkt czynny: poniedziałek - piątek w godz. 9.00 - 17.00

Rezerwacje:
Telefon: 32 609 03 21

Saturday, September 13, 2014

Ahmad Wierba i prztyczek w nos Jazz Forum !!!

Michał Wierba Doppelganger Project

Michał Wierba - piano, Fender Rhodes
Kuba Dworak - double bass
Łukasz Kurzydło - percussion
Arek Skolik - drums
Patrycja Zarychta - vocal (1,4,9)

Orange Sky (2014) ****


Text by Maciej Nowotny

Pod koniec sierpnia miałem przyjemność być zaproszonym na imprezkę zorganizowaną ot tak bez okazji przez miesięcznik JazzPress. Pod wprawną ręką najpierw Ryśka Skrzypca, a następnie Rocha Sicińskiego, to pismo uzupełniło na naszym rynku lukę, której od dawna nie jest jakoś w stanie wypełnić szacowne Jazz Forum. Mianowicie ogarniania wszystkiego co nowe w naszym i światowym jazzie, bez nadmiernej uwagi poświęcanej rocznicom, zgonom i tym, z kim grał Naczelny 150 lat temu na koncercie w Pcimiu Górnym (a może Dolnym, kogóż to obchodzi).

Ale nie o tym miałem pisać. Na rzeczonej imprezie mogłem zostać tylko chwilę, czego bardzo żałuję, bo występowali - wyobraźcie tylko sobie! - Karolak z Jonkiszem, Monika Borzym, a na deser super grupa Damasiewicz, Obara, Jonkisz, Mucha i Tokaj. Ach, co to było za granie! Nie wiem, czy docenili je lokatorzy położonych wokół posesji na Wiśniowej 46 w Warszawie domów, gdzie znajduje się Cafe Poranna, która użyczyła gościny temu wydarzeniu. Cóż, ja w każdym razie z żalem stamtąd uciekałem, ale zatrzymał mnie, łapiąc "za połę surduta", nie kto inny jak sam Marek Napiórkowski. "A gdzie to spieszy słynny rzeźnik polskiego mainstreamu"? - zagadnął mnie niewinnie.

"Jak?" - zapytałem i rozmowa potoczyła się dalej, ale że była prywatna pozwólcie, że jej treść zachowam dla siebie. Niemniej moje zdziwienie było szczere. Jakże to! Toż to naprawdę mnie tak widzą i już mi taką gębę przyprawili? Koledzy, przyjaciele i ukochani wrogowie na litość boską nie jestem tym, za kogo mnie macie. Nie rzeźnikiem mainstreamu jestem w ogóle, lecz katem dla mainstreamu złego. Bo przecież i Wy, i ja wiemy, jak zwodnicza jest łatwość nagrania znośnej płyty mainstreamowej. Tu już wszystko niemal zostało wymyślone i żeby powiedzieć coś świeżego, trzeba dokonać czegoś naprawdę wyjątkowego!

A tymczasem sypią się jedna za drugą płyty, zwłaszcza młodych jazzmanów, którym się wydaje, że na jazzowy Olimp można się dostać naśladując X,Y czy Z. I dziwią się niepomiernie, że krytyk kręci nosem, a przecież oni zagrali nie gorzej niż Bobo Stenson, Jan Garbarek czy nawet sam Coltrane. Zresztą i niektórzy starzy małpują niemiłosiernie. Nawet ja małpuję! Poważnie. Może się Wam wydawać, że mój styl felietonowy, tak lekki jest też niepowtarzalny. Lecz w istocie ukształtowała go lektura pism Pietro Aretino, z którymi się zapoznałem, gdy miałem okazję studiować język włoski okresu Cinquecenta. 

Jednak na swoją obronę mogę rzec, że małpuję rzecz jednak nie tak znowu powszechnie znaną, że dokładam do niej co nieco z mojego wewnętrznego chaosu, a przede wszystkim robię to z enztuzjazem! A już Ralph Waldo Emerson słusznie powiedział, że nic wielkiego nigdy nie zostało uczynione bez entuzjazmu właśnie. Tymczasem nazbyt często ten nasz mainstream to dzieła ludzi zmęczonych, steranych jazzową mordęgą, którzy pragną zamknąć oczy przed nadchodzącymi zmianami. Na szczęście są wyjątki, a do takich zaliczam najnowszy album Michała Wierby zatytułowany "Orange Sky". Jego poprzednie płyty, powstałe we współpracy z Piotrem Schmidtem, owszem były świetnie zagrane, ale jakieś takie szkolne. Myślałem, że Wierba to już będzie taki jeden z tych kolejnych młodych, przymulających pseudo Evansów.

Aż tu kompletnie zaskoczył i to jaką muzyką! Wszystko w niej tańczy, śpiewa, i to dosłownie, bo na płycie oprócz Michała i jego kolegów Kuby Dworaka, Łukasza Kurzydło i legendarnego już Arka Skolika, udanie zadebiutowała (?) wokalistka Patrycja Zarychta. Ten jazz jest lekki jak piórko, czerpie ze wszystkich możliwych źródeł, z których szczególnie bliskim mojemu sercu są Jamalowskie igry z rytmami karaibskimi. Ale tak to wszystko jakoś Wierba pomieszał, wymieszał, zmieszał i wstrząsnął, że jest to jego własne, że porywa i co najważniejsze, nie jest to kolejna ambitna fryta, od której czacha dymi i chociaż człowiek wie, że być może te cierpienia uszlachetniają, to ma ochotę od nich uciec jak najdalej (no, z pewnymi wyjątkami oczywiście).

Czyli widzisz Marku, z tym rzeźnikiem jest zupełnie nie tak! Potrzebuję tylko odpowiednich nutek, aby się zachwycić, a i Jazz Forum potrafi nieraz mile zaskoczyć, bo to ono płytę wsparło i wydało w swojej zacnej serii przeznaczonej dla prenumeratorów tego czasopisma. Czyli jednak sursum corda nawet w Pcimiu Dolnym, a może Górnym?!


Thursday, September 11, 2014

Garbowski-Cruz Quartet – Rashomon Effect (2014) ****

Ivann Cruz - guitar
Kari Heinila - tenor saxophone, flute, alto flute
Maciej Garbowski - double bass
Peter Orins - drums

IMP 002






By Adam Baruch

This is the debut album by the international Jazz quartet co-led by Polish bassist/composer Maciej Garbowski and French guitarist/composer Ivann Cruz and also including Finnish reedman Kari Heinila and French drummer Peter Orins. The album presents ten original compositions, four each composed by Garbowski and Cruz and the remaining two co-composed by them.

Musically the album is an attempt to create a modern sound which bridges between Jazz and Rock without referring to the weathered Jazz-Rock Fusion armory, and manages to do so with elegance, flair and a dash of humor. Although the titles of the compositions seem to suggest a musical suite of sorts, the compositions themselves are quite diverse and touch upon a plethora of different sub-genres, with hints of Classical, Baroque, Jazz of course and a distinctive Rocky edge, emphasized by the sound of the guitar and the dynamics of the drums. The saxophone and especially the wonderful flute playing are the improvisational facets of the music and the virtuoso bass performances in the background keep the entire, often quite complex structures, in perfect harmony of the spheres.

All four musicians are obviously masters of the trade and each one contributes immensely to achieve the overall effect. There is a superb relationship within this quartet based on mutual respect and common dedication, which produces a result greater than the sum of its parts. These performances, which are by far not straightforward or trivial, sound effortless and natural simply because they are executed by a team rather than just four musicians playing together. There is plenty of open space within the music for all four individuals to show off their particular talents, but their group performances are the absolute highlight of this album.

When great music is combined with superb performances the result becomes inspirational, as it is in this particular case. This is fresh, intelligent, stirring and refreshing music that kicks butt and bites, like only very few other albums do at this point of time. Of course Jazz purist will find it too spicy at times and Fusion purist will find it to complex while drinking Budd, but who cares about purists anyway? This music deserves to be heard and enjoyed and appreciated, so grab it if you find it, as life is too short for boring music!

Tuesday, September 9, 2014

ELMA – Hic Et Nunc (2014) ****

ELMA - vocals
Verneri Pohjola - trumpet
Dominik Wania - piano
Maciej Garbowski - double bass

IMP 101







By Adam Baruch

This is the debut album by female Polish Jazz vocalist, who hides behind the pseudonym ELMA, recorded with Finnish trumpeter Verneri Pohjola (son of the Finnish Jazz legend Pekka Pohjola) and two great polish musicians: pianist Dominik Wania and bassist Maciej Garbowski. The album presents eleven original compositions, seven of which are by ELMA, three by Garbowski and the remaining one by Pohjola. The album was recorded at the legendary Studio Tokarnia, with Jan Smoczynski presiding, and with spectacular, as usual, sonic results.

To put things straight, vocals in this case mean vocalese, i.e. wordless vocal phrases, which basically represent the human voice as just another instrument, placing it on the same level as the rest of the musicians involved. Stylistically the music is much more organized and melodic than one might expect by reading the liner notes, which basically suggest a lot of spontaneous improvisation, which is definitely present here but does not dominate the proceedings. On the contrary the majority of the music consists of clearly defined musical themes, which must have been rehearsed before the actual recording. Of course there is nothing wrong with such approach of course. Musical birds tell me that large part of the recorded music stays unreleased, so perhaps this album includes the more melodic content and the forthcoming one will present the spontaneously improvised pieces?

ELMA seems to be more involved in vocalese than any other female Polish Jazz vocalist at the moment, most of which use vocalese sparingly and prefer singing lyrics. Personally I always preferred the instrumental approach to human voice and therefore this album is a breath of fresh air in that department. ELMA uses a wide variety of vocal paraphernalia, moving between scat, modulation, syllables or simply singing notes. The actual tone of her voice is perhaps an acquired taste, but the overall result is very unique and enjoyable.

The instrumentalists are all quite spectacular, which in their case is not surprising. Wania arises as one of the absolute best Polish Jazz pianists and everything he touches simply turns into the proverbial gold. Garbowski, who is one of my personal favorites since quite a while, also delivers some incredible bass lines, which keep this music afloat, especially in a drumless environment. Pohjola plays some tasty trumpet solos, but his input is a bit too predictable for me personally, although many listeners addicted to the Nordic Jazz sound will surely love it.

This is definitely one of the most interesting debuts (so far) in 2014 and deserves a lot of love and attention, simply to show daring musicians that conventions mean very little as far as good Art is concerned. Of course similar attitude towards vocals was already displayed several decades ago, including those of Urszula Dudziak in Poland, but hearing someone trying to revive such experimentation is truly refreshing. I'd love to hear more from ELMA and this quartet, hopefully in a not too distant future. Well done indeed!

Sunday, September 7, 2014

Szymon Łukowski Quintet - Szymon Łukowski Quintet (2014) ***

Szymon Łukowski Quintet

Szymon Łukowski - tenor saxophone, bass clarinet
Marcin Gawdzis - trumpet, fluegelhorn
Dominik Bukowski - vibraphone
Maciej Sadowski - double bass
Sławomir Koryzno - drums

Szymon Łukowski Quintet (2014)

By Mateusz Magierowski

Młodość w potocznej świadomości zwykło się kojarzyć raczej ze zmianą, ciągłym poszukiwaniem, łamaniem schematów niż z wiernością tradycji i podążaniem wytyczonymi przez innych ścieżkami. Z drugiej jednak strony często w owym łamaniu schematów młodość jest zbyt zapalczywa, brak jej cierpliwości, wiedzy i doświadczenia często niezbędnych do podjęcia właściwych decyzji.

Tyle o stereotypach, teraz o (muzycznej) rzeczywistości, która im w sposób dość jaskrawy przeczy, wykreowanej przez kwintet 28-letniego bydgoskiego saksofonisty Szymona Łukowskiego. Liderowi podczas nagrania będącej bohaterką tego tekstu płyty sygnowanej jedynie nazwą bandu - "Szymon Łukowski Quintet " - towarzyszyli trębacz Marcin Gawdzis, kontrabasista Maciej Sadowski oraz perkusista Sławomir Koryzno. Pomimo że w kwintecie prócz młodych, utalentowanych jazzmanów pozostających "na dorobku" (lider oraz sekcja rytmiczna) mamy również muzyków nader doświadczonych, mających na swoim koncie docenione przez krytykę płyty (vide Dominik Bukowski i jego "Simple Words"), ton muzyce kwintetu nadają właśnie "młodzi", i rzecz tu nawet nie w liczebnej ich dominacji nad duetem Gawdzis-Bukowski, ale w fakcie, że to właśnie lider z kontrabasistą są autorami wszystkich zawartych na krążku kompozycji. 

Już po kilku minutach pierwszego utworu lidera - "Kwaśnego Bluesa" - można mieć uzasadnione przypuszczenie, że muzyka nagrana na płycie młodego bydgoszczanina jest w zasadzie kontrapunktem wobec yassowych i post-yassowych poszukiwań, z których scena skupiona wokół klubu "Mózg", a za jej sprawą jazzowa Bydgoszcz zasłynęły w Polsce, a nawet poza jej granicami. Twórczość Szymona Łukowskiego i jego kwintetu to muzyka silnie zakorzeniona w postbopowej tradycji, pełna wpadających w ucho melodii, całość zaś ujarzmiona jest zazwyczaj chorusową regularnością. Warsztatowo wszystko jest w jak najlepszym porządku, ma się poczucie, że lekcje z jazzowej historii muzycy mają odrobione, miło się tego słucha - zwłaszcza, gdy jak ja sam, ma się sentyment do twórczości Shortera, Hancocka czy Hubbarda z lat 60. - a jednak całość pozostawia pewien niedosyt. Brak mi w tej muzyce choćby dozy nieprzewidywalności, zwrotów akcji, odrobiny przypisywanego młodości szaleństwa. Podstawy do tego, by dalej się kompozytorsko rozwijać, są, warto zatem dalej to czynić, czerpiąc wciąż z tradycji, jednocześnie pozostając również otwartym na całe spektrum bardziej współczesnych inspiracji.

Friday, September 5, 2014

Polish-Jazz blog provides media patronage for new album by Jachna/Buhl duo !!!

Jachna/Buhl 

Wojciech Jachna - trumpet, fluegelhorn, loops, electronics
Jacek Buhl - drums, percussion

Atropina (2014, Requiem Records)





Jachna/Buhl to duet związany z bydgoskim środowiskiem alternatywy. Na swoim koncie mają już trzy płyty: Pan Jabu, Niedokończone Książki oraz Tapes. Na czwarty album duetu składają się akustyczne dialogi, improwizacje i loopy, nagrane na 4-śladowego Tascama na Strychu Biblioteki Miejskiej w Bydgoszczy. Ich muzyka jest trudna do sklasyfikowania i zdefiniowania, dlatego potrafią zaskoczyć nawet największych koneserów muzyki.

Wojciech Jachna - ur. w 1976 roku w Bydgoszczy. Absolwent Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego na wydziale Historii. Swoją przygodę muzyczną zaczyna jako gitarzysta w grupach punkowych i alternatywnych - PoGoleniu, La Verte, Hyde. W obliczu artystycznej klęski rockowych odmian muzyki rozpoczyna przygodę z jazzem. Pobiera nauki gry na instrumencie, u trębaczy o różnych podejściach muzycznych - m.in. Janusz Zdunek, Piotr Wojtasik, Marcin Gawdzis czy Miłosz Gawryłkiewicz. Od 2013 roku Absolwent wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej na Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy. Równocześnie zaczyna grać muzykę: w latach 2002-2006 nagrywa i koncertuje z bydgoskim zespołem reggae Dubska, z którym nagrywa 4 płyty: "Nie Zmul Dna", "Live in Mózg", "Dubska" i "Avocado". W latach 2004-2006 gra i koncertuje z trójmiejską grupą Mordy, z którą nagrywa album "Anthrology". Od 2004 roku członek bydgoskiego Sing Sing Penelope, z którym gra i nagrywa płyty: "Sing Sing Penelope", "Music for Umbrellas", "We remember krzesełko", oraz nagrany w łódzkim klubie Jazzga, album z nestorem bydgoskiego free jazzu Andrzejem Przybielskim "Stirli People in Jazzga". 2012 rok przynosi piąty album zespołu "This is the Music – vol.1”. Od 2005 roku członek Contemporary Noise Quintet/Sextet, z którym to zespołem wydaje trzy płyty: "Pig Inside the Gentleman" , "Unaffected Thought Flow", oraz” Ghostwriter's Joke”. W 2009 roku zakłada wspólnie z Jackiem Buhlem duet Jachna/Buhl z którym wydaje trzy płyty - „Pan Jabu”, "Niedokończone Książki”, oraz "Tapes". Od 2011 rok członek improwizującego kolektywu Innercity Ensemble, z którym wydaje świetnie przyjętą płytę „Katahdin” oraz „II”.

Jacek Buhl - Niegdyś Muzyk związany z Variete (LP. "Bydgoszcz", singiel "Te Dni" oraz "I znowu ktoś przestawił kamienie"), Trytonami (LP. "Tańce bydgoskie", "Zarys Matematyki Niewinnej") oraz formacja 4 Syfon (LP. "Jestem w Kinie", "To Prawda", "Baterie", " New Tango"). Grając w Variete równocześnie współpracował z formacją Henryk Brodaty. Tam spotkał przyszłych założycieli klubu i zespołu Trytony i klubu MÓZG: Sławka Janickiego, Tomasza Gwincińskiego, Jacka Majewskiego, Macieja Wasilewskiego, Piotra Kaliskiego, Tomka Waszaka, Piotra Różyckiego, Rafała Budzbona. Kreatywność i otwartość tych osób miała wielki wpływ na sposób gry i dalszą działalność Jacka, jako człowieka i perkusisty. Obecnie Jacek Buhl jest członkiem freebeatowego The Cyclist (płyty ''Gimnastic" i "Etiudy miejskie"), duetu Glabulator z Tomkiem Glazikiem na saksofonach, klarnecie basowym, elektronika (płyty "Jeden dzień bez godzin" oraz "Rozmowy w czarnej sali"), duetu Jachna / Buhl z Wojtkiem Jachną – trąbka, elektronika (płyty "Pan Jabu" , "Niedokończone książki", "Tapes") oraz electro jassowego Spejsu ( "Człowiek z jednym pejsem" i "Rozwinął mi się turban" – nagrany z polsko – norweskim składem ). Najnowsze projekty, w których Jacek bierze udział to Alameda 4 (zespół założony przez kreatywnych muzyków bydgoskich Kubę Ziołka – gitara, elektronika, Mikołaja Zielińskiego – gitara basowa, Łukasza Jędrzejczaka – elektronika ) oraz Trzy Tony z Tomkiem Pawlickim – flet, elektronika i Mateuszem Szwankowskim – klarnety.

Lista utworów:

1. Beduin
2. Nocny pociąg
3. Samotna boja
4. Na podniebnych huśtawkach
5. Czarne stopy
6. UKF
7. Zulu
8. Lawina
9. Good Bye B-Boy

Wednesday, September 3, 2014

Piotr Wojtasik Quartet - Amazing Twelve (2014) ****1/2

Piotr Wojtasik Quartet

Piotr Wojtasik - trumpet
Viktor Toth - alto saxophone
Michał Barański - bass
John Betsch - drums

Amazing Twelve (2014)





By Mateusz Magierowski

"Poszukujący mainstream" to termin, którym można opisać muzykę nie tak znów wielu polskich jazzmanów - tych, którzy korzenie swojej muzyki osadzają w jazzowej tradycji, sięgając jednocześnie do wielu współczesnych inspiracji i pozostając otwartymi na improwizacyjne poszukiwania. Budujące jest to, że rdzeń tej grupy stanowią artyści młodzi, rozpoczynający właściwie swoją muzyczną drogę - chociażby członkowie takich formacji jak NSI czy High Definition Quartet.

Być może jednak bardziej krzepiące jest to, że płyty z muzyką dającą się tym mianem opisać nagrywają jazzmani dużo bardziej doświadczeni, mający na swoim koncie osiągnięcia mogące ich predestynować do spoczęcia na laurach. Piotr Wojtasik ponad dwadzieścia lat po premierze pierwszej, sygnowanej swoim nazwiskiem płyty (zatytułowanej po prostu... "Piotr Wojtasik") krążkiem "Amazing Twelve" daje dowód nie tylko temu, że od tego, by osiąść na laurach jest bardzo daleki, ale wręcz wysyła słuchaczom i krytykom klarowny sygnał, że... najlepsze być może nawet jest jeszcze przed nim.

Na swój nowy krążek Wojtasik fanom jazzu w Polsce kazał czekać bite cztery lata, ale kiedy już objawił efekty swojej pracy, okazało się, że podczas tego okresu pracował nie nad jedną, ale dwoma płytami - nagraną z udziałem legendarnego drummera Billy'ego Harta i żeńską sekcją wokalną "Old Land" i bohaterką tego tekstu, rasowo jazzową "Amazing Twelve", na której towarzyszą Wojtasikowi zasiadający za zestawem perkusyjnym były współpracownik Archie Sheppa - John Betsch, reprezentant czołówki polskich kontrabasistów Michał Barański i jedna z najważniejszych obecnie postaci węgierskiej sceny jazzowej, mający na swoim koncie m.in. współpracę z Hamidem Drake'iem alcista Viktor Toth.

O sukcesie tej płyty - bo za taki, pomimo że nie została ona jeszcze w żaden sposób nagrodzona, uważam nagranie na niej po prostu bardzo dobrej muzyki - decydują moim zdaniem dwa czynniki. Pierwszy z nich to sam zespół - perfekcyjnie zgrany, pomimo że złożony z muzyków wywodzących się z różnych jazzowych tradycji band, w którego składzie mamy zarówno "stare wygi" grające z legendami jak i muzyków wciąż relatywnie młodych, ale posiadających już imponujący dorobek. Każdy członek tego kwartetu jest nie tylko świetnym warsztatowo instrumentalistą, ale i improwizatorem z "otwartą głową" (tu na pochwałę zasługuje zwłaszcza szczególnie żywiołowy Toth). Czynnik drugi to sam lider, a właściwie jego podejście do tworzenia muzyki. Wojtasik to kompozytor, który sięgając do wielu różnych muzycznych - nawet niekoniecznie jazzowych - źródeł potrafi z nich stworzyć zróżnicowany, ale spójny artystycznie program. Możemy w nim znaleźć zarówno tak wyrażane explicite ("Listener"), jak i zaszyte subtelnie w melodyjnych tematach ("Celebration") etniczne motywy oraz nawiązujące nierzadko swoją ekspresyjnością do tradycji free improwizacje Toha i Wojtasika z mocną, intensywną pracą sekcji w tle ("Marcius"), wyznaczającej puls zmiennej i pełnej harmonicznych zwrotów akcji dramaturgii krążka.

Na zakończenie tego tekstu mała reminiscencja. 18 lipca 2013 r., Soho Factory, gorąca letnia noc, jest gdzieś około północy, na scenę po - nie waham się tego powiedzieć- magicznym zgoła koncercie kwartetu Wayne'a Shortera i świetnym występie polsko-skandynawskiego combo Macieja Obary - wychodzi kwartet Piotra Wojtasika. Na widowni pozostało już relatywnie niewielu wytrwałych, a pozostać było warto, pomimo że wcześniej - podczas występu Shortera - na scenie wydarzyło się coś, czego nie da się porównać z niczym innym. Następnym razem - nawet jeśli Wojtasika znów poprzedzi Shorter i będziecie pewni że muzycznie stało się już wszystko - poświęćcie chwilę i posłuchajcie. Nie pożałujecie.

Recenzja została po raz pierwszy opublikowana w lipcowym numerze magazynu JazzPress.


Monday, September 1, 2014

Czas na Polish Jazz... po polsku !!!


Jakby to dziwnie nie brzmiało czas na Polish Jazz... po polsku!!! Kiedy 5 lat temu zakładałem bloga misją, którą sobie wymarzyłem, było dotarcie do międzynarodowego czytelnika z informacją o niesamowitych rzeczach, jakie dzieją się w naszej muzyce. Grubo ponad tysiąc opublikowanych tekstów i ponad 600,000 odsłon stron świadczą o tym, że nasza olbrzymia praca spotkała się z zainteresowaniem na całym świecie. Potwierdzają to mejle słuchaczy z wielu krajów, którzy są zachwyceni polską muzyką i zafascynowani tym, jak bogata jest nasza scena. 

Jednak wśród tych tysięcy czytelników i autorów mejli, co było dla nas zaskoczeniem, dużą grupę stanowią... Polacy. Okazało się, że chociaż blog został stworzony z myślą o czytelniku poza naszym krajem i udało mu się z sukcesem do niego dotrzeć, to pomysł zebrania informacji o polskim jazzie w jednym miejscu jest też interesujący dla polskiego słuchacza. Doszliśmy do wniosku, że być może jest w naszym spojrzeniu na polski jazz coś, co jest dla niego interesujące, coś, co odróżnia nas od innych źródeł informacji i że dobrze by było zadbać o tego polskiego czytelnika, który nie może czytać naszych tekstów pisanych w języku angielskim.

I tak w naturalny sposób doszliśmy do momentu, gdy nadszedł czas, aby oprócz tekstów po angielsku zaczęły się też pojawiać u nas teksty pisane po polsku. Oznacza to napływ nowych autorów, z czego bardzo się cieszę, bo im więcej punktów widzenia, tym pełniejszy będzie obraz naszej muzycznej rzeczywistości. Zapraszam Was do lektury tych tekstów, które ukażą się na naszym blogu niebawem! 

Maciej Nowotny 
Chief Editor
Blog Polish Jazz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...