Tuesday, June 2, 2020

Gregorio/Mazur/Lopez - Wandering The Sounds (2018)

Gregorio/Mazur/Lopez

Guillermo Gregorio - clarinet
Rafał Mazur - acoustic bass guitar
Ramon Lopez - drums

Wandering The Sounds

FSR 2018/09



By Adam Baruch

This is an album by international Improvised Music trio comprising of Argentinean (resident in NY) clarinetist Guillermo Gregorio, Polish acoustic bass guitarist Rafał Mazur and Spanish (resident in France) drummer Ramon Lopez. The album presents nine improvised tracks recorded in studio, all co-credited to the three musicians.

The music is a wonderfully introvert trialogue between Master musicians, calm and relaxed and yet full of energy and expression. All three musicians perform with great respect towards each other, displaying virtuosity but eschewing unnecessary showing off of their individual abilities and creating a coherent trio statement. Although fully Improvised, the music is unusually (for the idiom) embraceable and accessible to a relatively wide range of listeners, not necessarily form the strict Avant-Garde circles, but also "straightforward" Jazz enthusiasts with a tolerance towards complex improvised explorations.

Gregorio is a superb clarinetist, with a simple, natural sound and fabulous technique, which makes his playing instantly lovable. His playing immediately brings a wave of heartache in view of the death of the legendary Israeli clarinetist Harold Rubin, who left us just a few days ago, and with whom I worked closely for decades producing many albums together.

Mazur is a unique phenomenon with hardly any competition, both because of his unusual instrument and the way he plays it. The sound and the pulsations he manages to create is a trademark of the Improvised Music idiom and his level of understanding and telepathic communication with his partners is nothing short of miraculous. He has already an impressive recorded legacy behind him, which of course is a must to follow by every Improvised Music connoisseur. Lopez is another trademark name on the Improvised Music scene and his playing here fully justifies the reputation he earned over the years. His ability to play the drums as delicately and yet with full power, as this trio's music demands is absolutely brilliant.

Overall this is a superb Improvising Music album which proves that this kind of music can be communicative, coherent and lasting, even to people from outside of the genre. I had a wonderful time listening to it and it is one of rather few albums of this kind I could listen to repeatedly. Wholeheartedly recommended!

Sunday, May 31, 2020

Piotr Damasiewicz/Janek Pawlak - The Stream Of Moody (2019)

Piotr Damasiewicz/Janek Pawlak

Piotr Damasiewicz - trumpet, bells, percussion, voice
Janek Pawlak - vibraphone, bells, dun dun, djembe, percussion

The Stream Of Moody 

L.A.S. 2019


By Piotr Wojdat

Na "The Stream Of Moody" swoje siły łączą trębacz Piotr Damasiewicz i wibrafonista Janek Pawlak. Ten pierwszy to czołowa postać wrocławskiej sceny muzyki jazzowej i improwizowanej. Dużym uznaniem cieszą się jego dokonania z orkiestrą Power Of The Horns, a zwłaszcza duże emocje budziły energetyczne koncerty tego imponującego składu. Sporo miejsca i czasu poświęcono też projektowi "Hadrony" nagranego z orkiestrą kameralną AUKSO. W efekcie Damasiewicz otrzymał nawet nagrodę Fryderyka w kategorii Jazzowy Debiut roku 2012. Potem było sporo innych przedsięwzięć, m.in. koncerty i płyta z portugalskim Red Trio, "Sesto Elemento" nagrane z Maciejem Garbowskim i Williamem Soovikiem, czy gościnny występ na "In Bloom" gitarzysty Marka Kądzieli.

Janek Pawlak jest mniej rozpoznawalną postacią, ale mającą już spore doświadczenie w tworzeniu muzyki improwizowanej. Jego pierwszym instrumentem były skrzypce, potem perkusja. Jest też absolwentem Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach na kierunku jazz i muzyka estradowa w klasie wibrafonu. W swoich projektach odnosi się zarówno do dokonań artystów muzyki pop, ale też świetnie odnajduje się w repertuarze awangardowym.

"The Stream Of Moody" to przedsięwzięcie, którego geneza powstania owiana jest mgiełką tajemnicy. Artyści pozostawiają nas ze swoją muzyką i nawet we wkładce decydują się na podanie absolutnego minimum informacji. Wiemy, że wydawnictwo zostało nagrane w studiu City BumBum oraz, że na okładce możemy oglądać obrazy autorstwa siostry Piotra Damasiewicza - Anity Damaś. 

Tytuł albumu doskonale oddaje zawartość krążka. Muzyka na nim zawarta jest swobodna, impresjonistyczna i abstrakcyjna. Każdy utwór to osobny strumień nastrojowości. Mamy zatem subtelny wstęp, gdzie trzeba się wsłuchać w przytłumione szmery wydobywane z trąbki. Potem duet rozwija skrzydła, gra bardziej dynamicznie, choć raczej przez cały czas stawia na surowe brzmienie i tylko lekko zarysowaną formę. Panowie korzystają z różnych instrumentów. W zestawie oprócz trąbki i wibrafonu pojawia się perkusja, djembe, dzwony, bęben cylindryczny dundun, a w ostatnim utworze nawet głosy. Muzyka bywa melancholijna, czasami gwałtowna i hałaśliwa, momentami melodyjna, ale też transowa i szczególnie za sprawą wibrafonu hipnotyczna.

Na "The Stream Of Moody" Piotr Damasiewicz i Janek Pawlak prezentują szeroki wachlarz nastrojów. Pierwsze kontakty z albumem mogą być rozczarowujące, gdyż nie jest łatwo od razu uchwycić zamysł twórczy artystów. Ale przy każdej kolejnej szansie, którą warto dać autorom tego wydawnictwa, utwory-impresje układają się w przekonującą całość i są nieoczywiste niczym malarskie próby Anity Damaś.

Thursday, May 28, 2020

Wojciech Jachna Squad - Elements (2020)

Wojciech Jachna Squad

Wojciech Jachna - trumpet, flugelhorn, shaker
Marek Malinowski - guitar
Jacek Cichocki - piano, electric piano, moog, effects
Paweł Urowski - double bass
Mateusz Krawczyk - drums

Elements


AUDIO CAVE 2020/005

By Adam Baruch

This is the debut album by the Polish Jazz ensemble Wojciech Jachna Squad led by trumpeter/composer Wojciech Jachna and including also guitarist Marek Malinowski, keyboardist Jacek Cichocki, bassist Paweł Urowski and drummer Mateusz Krawczyk. Four of these musicians (except for Malinowski) recorded already an album together five years earlier, called "The Right Moment". The album presents seven original compositions, three composed by Jachna, two co-composed by all five members of the ensemble and one each by Cichocki and Malinowski.

During the last decade (2010s) Jachna emerged as one of the leading representatives of the young (but rapidly maturing) Polish Jazz musicians, leading and taking part in many projects, which cover a diverse stylistic range between modern mainstream to advantageous avant-garde, managing to sound equally convincing regardless of the circumstances. The fact that his name appears on about thirty albums released during that period is no less than astonishing.

This album seems to fall somewhere in the middle of the range, based on strictly composed and melodic themes on one hand, but being widely open to momentary free improvisation excursions. The addition of the guitar added new colors and influences like Blues and even Fusion, albeit subtle enough to be distinguishable primarily by a trained ear. The overall sound of the ensemble is brighter and spacier than on the a.m. album and noticeably more electric, with the addition of synthesizer and electric guitar sounds.

Jachna's trumpet parts, superb as always, seem to gradually gong more and more mellow and lyrical, loosing the rough edge that characterized his early days, which for me works all for the best. He is an absolute Master of minimalist expression and manages to create a remarkable amount of tension within relative brief solo parts.

But the rest of the ensemble players all perform beautifully as well, emerging as ideal partners to the leader and contributing impressive soloing and collective performances and excellent rhythm section backbone support, which is inventive and contributes essentially to the entire musical fabric. It is truly satisfying to see Jachna and his partners evolving and exploring, continuously producing wonderful albums on the way. Overall this is a most impressive and deeply moving album, another great achievement for Jachna and his colleagues and a superb addition to his extensive recorded legacy. For all lovers of Polish/European Jazz this is an absolute must!

Wednesday, May 27, 2020

Band A - Between Wind And Forest (2020)

Band A

Tomasz Gadecki - saxophone
Krzysztof Stachura - guitar
Maciej Szkudlarek - bass
Michał Gos - drums

Between Wind And Forest

NASIONO 104/2019



By Jędrzej Janicki

Nie wiem jak Państwo, ale ja to jestem człowiek strachliwy. Przestraszyć mnie naprawdę łatwo - na wszelki więc wypadek okładkę płyty "Between Wind And Forest" obchodzę tak szerokim łukiem, jak lustro w łazience po nocnym świętowaniu jakiegoś niebywałego sukcesu. Szczęśliwie jednak nietypowe dźwięki mnie nie przerażają (ufff, choć tyle odwagi, by uratować swoją i tak wątpliwą pozycję) - wręcz przeciwnie, zachęcają mnie one swoim nieoczywistym powabem. Z tą większą radością przysłuchiwałem się więc brawurowym poczynaniom kwartetu Band A z koncertu z gdańskiego klubu Paszcza Lwa uwiecznionego w postaci albumu "Between Wind and Forest".    

Band A współtworzą saksofonista Tomasz Gadecki, gitarzysta Krzysztof Stachura, perkusista Michał Gos oraz basista Maciej Szkudlarek (Gadecki i Gos znają się doskonale chociażby z kapitalnego Lonker See). W improwizacjach formacji wyraźnie pobrzmiewają echa charakterystycznej stonerowo-transowej stylistyki. Partie sekcji rytmicznej utworów "Drives" czy tytułowego mają w sobie naprawdę sporo z rockowej hipnotyczności wzbogaconej wyjątkowo niepokojącymi partiami gitary i saksofonu.

Najważniejszą składową układanki tworzonej przez grupę pozostaje jednak nieokrzesana improwizacja. Poszczególne kompozycje niczym w dokumentalnym filmie pokazują, jak ścierają się coraz to inne muzyczne wizje tylko po to, by znaleźć swojej dopełnienie w naprędce powstałej narracji, w którą w jakiś bliżej niezidentyfikowany sposób zaczynają wpisywać się dźwięki wszystkich instrumentów. Porządek z chaosu, byt z nicości - mniejsza o nazewnictwo, ważne, że przyjemność z "podglądania" tak silnych muzycznych osobowości jest po prostu oszałamiająca. Całe struktury wypadają w naprawdę znakomity sposób, wszak nieokiełznany pęd do wolności improwizacyjnej w połączeniu z nieco bardziej powtarzalnymi tłami rytmicznymi to doprawdy wybuchowa mieszanka.

"Between Wind And Forest" ma jeszcze swój symboliczny wydźwięk, potęgujący moc przekazu tego nagrania. Jak niesie wieść gminna, tuż po zakończeniu koncertu wybuchła potworna wręcz wichura, która zebrała swoje dramatyczne żniwo. Dźwięki te niejako stały się więc świadectwem tego niepohamowanego zrywu natury, dopełniającego apokaliptycznej aury samej płyty. Niezależnie od towarzyszących okoliczności, opisywany album pozostaje niezwykłym świadectwem efemerycznego spotkania czterech muzycznych indywidualności, które w na poły magiczny sposób zespoliły się w jeden doskonały organizm.

Tuesday, May 26, 2020

ASAF - Silent Prayer (2020)

ASAF

Joanna Gajda - piano
Maciej Sikała - tenor & soprano saxophones
Franciszek Pospieszalski - bass
Piotr Jankowski - drums
Michał Bąk - bass (5)
Barbara Pospieszalska - vocal (7)

Silent Prayer


SOLITON 669

By Adam Baruch

This is the second album by the Polish Jazz quartet ASAF, following a sixteen years break in its activity. The current lineup includes saxophonist Maciej Sikała, pianist Joanna Gajda, bassist Franciszek Pospieszalski (who replaced the original bassist Michał Barański) and drummer Piotr Jankowski. Bassist Michał Bąk and vocalist Barbara Pospieszalska guest each on one track.

The album presents seven original compositions, four recorded in studio and three recorded live on various occasions. Sikała and Gajda composed two of pieces each, Pospieszalski and Bąk composed one piece each and the last is by Polish Jazz bassist/composer Andrzej Cudzich, who sadly departed at a tragically young age in 2003. The debut album by ASAF from 2004 was dedicated to the memory of Cudzich.

The music is strictly mainstream Jazz oriented, with solid melodic themes and straightforward arrangements, which offers little innovation or challenge but is excellently executed by the participating musicians, who are all highly professional. The superb saxophone parts by Sikała, who is after all one of the top Polish Jazz players, are especially impressive. Despite the fact that the album mixes studio and live recordings, the overall sound quality is very good and the album offers a coherent sound and stylistic continuity.

The nature of the music is rather contemplative and as the album's title and individual track titles (as well as the album's liner notes) suggest, the music is an attempt to offer a spiritual message with the music serving as a medium. The atmosphere of some of the compositions is definitely soaked in deep melancholy, which of course every listener can interpret in his own way. Overall this is a good mainstream Jazz album, which should make fans of music closer to the American rather than European Jazz aesthetic very happy. Great compositions and perfect execution is exactly what the doc prescribed. Definitely worth checking out!

Saturday, May 23, 2020

Improwizowany dzień z Bocian Records !!!


By Andrzej Nowak

Warszawski Bocian lubi mieszać gatunki, łączyć improwizację z kompozycją, unika dróg na skróty, z ptasią gracją omija dramaturgiczne mielizny i estetyczne płycizny. Dziś omówimy trzy płyty wydane przez Bociana w roku bieżącym i minionym. Spotkamy na nich czterech muzyków, którzy na miejsce artystycznego zdarzenia dotarli z różnych miejsc, mając w buławie dotychczasowej sławy całkiem odmienne doświadczenia muzyczne. Trzy czarne, nieprzegadane krążki (zdaje się, że ów wydawca nie znosi zbyt długich płyt), które niezależnie od swoich niepodważalnych zalet i prawdopodobnie zupełnie niedostrzegalnych wad, udowadniają ważną tezę dotyczącą szeroko rozumianej muzyki improwizowanej - odwieczna rywalizacja elektroniki i dźwięków akustycznych może śmiało przybierać barwy artystycznej przyjaźni, często przeradzającej się w prawdziwe "marsze równości" składnika syntetycznego i żywego.


Przeździecki/Karałow - Pedestal's Complement (2020)

Jerzy Przeździecki - buchla music easel, eurorack system
Andrzej Karałow - piano, guitar, effects

BOCIAN 2020

Zaczynamy od niedługiej relacji z festiwalu ambientowego w Gorlicach (2019). Na scenie Andrzej Karałow (grand piano, gitara i efekty) i Jerzy Przeździecki (wszystkie pozostałe dźwięki, zapewne w całości syntetyczne). Ich spotkanie zwie się "Pedestal’s Complement" (LP 2020), podzielone zostało na dwie części i trwa 26 minut. 

Koncert rozpoczyna dźwięk, który brzmi jak elektroakustyczny metronom. Towarzyszy mu delikatne, ostrożne piano z odrobiną preparacji. Szczypta post-elektroniki w służbie post-akustyki. Narracja buduje się mozolnie, ale dość swobodnie, bez minimalistycznych naleciałości. W ramach ozdobników puste, brzęczące półakordy gitary, brzmiące niczym replika fortepianu, a także spora ilość dźwięków, dla których trudno wskazać źródło pochodzenia. Piano potrafi pokazać free jazzowy pazur, elektronika, choć chwilami bardzo aktywna, daleka zdaje się być od inwazyjności. Obie sfery dźwięków dobrze na siebie reagują i w przyjaźni realizują, wspomniany w preambule tekstu, marsz równości. Pierwsza strona płyty zdaje się być szczególnie udana po dziesiątej minucie, gdy opowieść ogarnia pewien rodzaj nostalgii i elektroakustycznej zadumy, która realizuje się bez popadania w banał nadmiernej repetycji.

Druga strona winyla kontynuuje ów nieco spowolniony bieg zdarzeń, nabiera posmaku zdrowego, dobrego chill-outu. Muzycy od czasu do czasu czynią gesty, które wskazują na poszukiwanie dramaturgicznej zaczepki, a każda z tych prób liczyć może na bystrą interakcję. Po czasie opowieść nabiera odrobiny rozmachu, ale artystom wciąż nigdzie się nie śpieszy. Kultywują klimat meta ambientu, w który pod sam koniec występu tchną jeszcze dodatkową porcję melodyki, co uczyni zarówno finał, jak i cały koncert dalece przyjemnym doznaniem słuchowym.


Przeździecki/Mazzoll - melodnie (2019)

Jerzy Przeździecki - tuned distortion feedback
Jerzy Mazzoll - bass clarinet

BOCIAN 2019

Odpowiedzialny za świat syntetycznych nieskończoności, Jerzy Przeździecki, zostaje z nami, a dołącza do niego pomnikowa postać krajowej, improwizowanej awangardy - Jerzy Mazzoll. Ich wspólne nagranie zwie się "melodnie" (LP 2019), składa się z sześciu improwizowanych epizodów, których odsłuch nie zajmie nam więcej niż 27 minut. Wedle skąpego opisu na okładce płyty, Mazzoll będzie grał na klarnecie basowym bez ustnika (po prawdzie, nie wiemy, czy dzieje się tak w każdym utworze), zaś jego partner użyje tuned distortion feedback.

Płytę otwierają masywne dźwięki elektroniki, z których wyłania się brzmienie klarnetu na dużym pogłosie. Być może ów dźwięk akustyczny jest poddawany obróbce metodą live processing, być może jednak to, co słyszymy, powstaje w zupełnie inny sposób. Nie jest to dla nas szczególnie ważne, albowiem od pierwszego do ostatniego dźwięku kolejny bociani, jakże kooperatywny marsz syntetyki i akustyki (w tym wypadku, to ostatnie pojęcie wydaje się nieco mało precyzyjne), dostarcza nam niemal wyłącznie pozytywnych emocji. Co ciekawe, w tym tyglu zniekształconych i dramaturgicznie powykręcanych dźwięków, pojawia się nuta folkowego, tudzież orientalnego zaśpiewu, a nawet głos, który próbuje nam coś przekazać na poły werbalnie. Znów nie wiemy, czyja to sprawka, ale - powtórzmy - ponownie nam się podoba. Dobrym przykładem na owe intrygujące naleciałości stylistyczne niech będą dwie pierwsze kompozycje.

W trzecim utworze napotykamy na ciekawy dysonans. Z jednej strony dociera do nas dron post-electro, z drugiej - budowany na dużym pogłosie dron klarnetu, który brzmi tu niczym wypalone ogniem pustynnym didgeridoo. Czwarta opowieść budowana jest przede wszystkim na improwizacji instrumentu dętego. Mazzoll plecie tu zwinną, dosadną i śpiewną opowieść. Z kolei w piątej improwizacji królem polowania jest syntetyka, która harcuje, dudni i grzmi mechaniką szelestu i sprzężenia. Mamy nieodparte wrażenie, że w tym tyglu emocji palce macza także elektronicznie zdekonstruowany klarnet. Na finał tej bardzo krótkiej płyty garść świszczącej post-elektroniką klarnetowej zadumy. Długie, smakowite pasaże w poświacie wyjątkowo mglistego poranka, które ucięte zostają sprawnym ruchem post-produkcyjnej brzytwy. 


Qba Janicki - Intuitive Mathematics (2019)

Qba Janicki - percussion instruments, soundboard

BOCIAN 2019

Czas na trzeci już dziś marsz syntetyczno-akustycznej równości, a w roli żywego instrumentu tym razem perkusja. Na płycie "Intuitive Mathematics" (LP 2020) nie spotykamy jednak duetu, albowiem za wszystkie dźwięki odpowiadał będzie jeden artysta - Qba Janicki. Obok zestawu perkusyjnego, muzyk korzystał będzie z amplifikacji i własnoręcznie wykonanego narzędzia pracy, tzw. deski dźwięków. Dwie strony czarnego winyla, 33 i pół minuty.

Otwarcie płyty obiecuje wiele i bez trudu, w dalszej jej części, obietnice owe spełnia. Świergot małej elektroakustyki - narracja budowana precyzyjnie krok po kroku, perkusja i drobna elektronika na granicy żywego dźwięku. Całość podszyta preparacjami, czasami nawet na granicy przesteru. Rytm, dynamika, emocje perkusji i elektronicznych zdobień. Po fazie syntetycznej eskalacji, która ma miejsce w połowie utworu, bystry powrót do żywego, ale bardziej filigranowego drummingu. Po paru kolejnych minutach narracja gęstnieje, urozmaica swoje brzmienie i zaczyna poszukiwać ciekawych repetycji, by na koniec znów odnaleźć powód do wzmożenia dynamiki.

Drugą stronę otwiera czerstwa, gęsta i repetytywna elektronika. Jakby muzyk w tej samej chwili generował kilka wątków. Żywe pasma pojawiają się od czasu do czasu w tej opowieści, potrafią wszakże bez słowa przenieść się w syntetyczny wymiar. W połowie szóstej minuty aurę nagrania na krótki moment spowija chmura ambientu, która gasi dynamikę ekspozycji. Narracja przypomina w pewnym stopniu post-jazzowe dekonstrukcje Jana Jelinka sprzed dwóch dekad, realizowane wszakże na żywo. Przybywa elektroakustycznych preparacji, udanych powtórzeń, pogłosu post-elektroniki, czyniąc przy okazji ów fragment płyty najbardziej frapującym. Nim muzyk dobrnie do końca swojej historii, po czternastej minucie zaserwuje nam jeszcze plaster harsh & industrial, po czym ze śpiewem na ustach rozpocznie proces zawijania do portu, napotykając po drodze na kilka intrygujących sprzężeń mocy. 

Thursday, May 21, 2020

Hunger Pangs - II (2020)

Hunger Pangs

Marek Kądziela - guitar, electronics, effects
Tomasz Dąbrowski - trumpet, microKORG
Kasper Tom Christiansen - drums

II

AUDIO CAVE 2020/004


By Adam Baruch

This is the second album by the Hunger Pangs trio, which comprises of Polish guitarist Marek Kądziela, Polish (resident in Denmark) trumpeter Tomasz Dąbrowski and Danish drummer Kasper Tom Christiansen. The album presents six original compositions, three by Kądziela, two by Christiansen and one by Dąbrowski. For reasons unknown to me, the album recorded four years earlier, is being released only now.

The music continues the direction set by the trio's debut, which mixes composed themes with free (collective) improvisation on one hand and Rock versus Free Jazz interactions on the other. The music is often rather minimalist, with three distinct instrumental voices merged together into one fabric. The individual parts are perfectly audible at all times and the amalgam happens more in the listener's brain than actually within the music.

All three musicians are strong individual voices, each of them with impressive recorded legacy under the belt in spite of their relative young age. Their work together is a typical example of being more than just a sum of their individual contributions, and certainly manages to be a fascinating listening experience throughout. As a big fan Dąbrowski, his contributions usually draw my attention immediately and as usual he does not disappoint here. His virtuosic trumpet parts are simply outstanding; both technically and emotionally, and firmly assert his position as one of the leading European Jazz trumpeters of the last decade.

It took me a while to appreciate the talents of Kądziela, but hearing him perform live several times in the last years broke the ice and convinced me as to his great talent as well. He is a very unique and forward thinking player and composer, firmly stuck in the proud legacy of the Rock idiom, but always taking his music beyond the ordinary. He is certainly one of the most interesting guitar players in the Polish scene at the moment.

Christiansen has also an impressive recorded legacy, which proves his outstanding position as a drummer, bandleader and for me especially as a composer. All his albums are superb examples of contemporary European Jazz and his contributions here are all in par with his usual excellence. Overall this album is every bit as good as the debut and connoisseurs of contemporary Improvised Music/Avant-Garde Jazz should be perfectly happy with every note this album has to offer.

Wednesday, May 20, 2020

Piotr Lemańczyk Trio - In Simplicity (2020)

Piotr Lemańczyk Trio

Dominik Wania - piano
Piotr Lemańczyk - bass
Michał Miśkiewicz - drums

In Simplicity

SOLITON 670-2




By Adam Baruch

As hard as it is to believe, this is the first piano trio album by veteran Polish Jazz bass virtuoso/composer Piotr Lemańczyk. He combined forces with two top local musicians, pianist Dominik Wania and drummer Michał Miśkiewicz, and recorded eight original compositions, all created by him, which are presented here. The album offers superb sound quality, which for piano trio recordings is an essential part of the entire artistic experience.

For people familiar with Lemańczyk's recording career as a leader and sideman this album is about to change the entire perception of his musical persona. His traditional association with mainstream Jazz, always wonderfully creative and sublimely executed, is however completely shattered here, with his unforeseen venture into modern Jazz, very open and often startlingly full of Free Form vistas. The music is still very well behaved of course (admittedly to a trained ear), with distinct melody motifs and stable rhythmic backbone, but the piano parts float freely on the wings of the imagination, taking the listener on an emotional rollercoaster ride.

It is probably not a wild guess to assume that Wania's presence is the decisive factor influencing the character of this music. His charismatic, almost magical musical mastery turns everything he touches into instant musical gold, and this album is just one of many examples of Wania's artistry. He is undoubtedly a force of Nature and a most significant Polish Jazz musician to arrive on the scene in the last decade. The piano playing on this album is an absolute pinnacle of modern Jazz.

Lemańczyk not only offers his brilliant compositions, but also performs some hair-raising bass soli throughout the album's duration, which combine his virtuosity, sublime feel of melody and improvisation aesthetics, which are very rarely found within one person. Since he is after all the leader, his bass parts are more frequent and expanded than one would usually find on a piano trio album, all for the best of course.

Miśkiewicz, assuredly a Master drummer, is one of the most diverse players on the Polish scene, with a most impressive recording legacy. But he is, to me, first and foremost an ideal "third leg" in a piano trio setting, which of course is already quite obvious to Jazz listeners familiar with his career so far. His performances are, as expected, nothing short of brilliant, full of inventiveness, and most importantly the precise dynamics, which is so important in the delicate piano trio setting.

Overall this is an amazing album, a wonderful breath of fresh air, which makes one's head dizzy at first but euphoric for the duration. Playing on "repeat" (happens very rarely in my case) this music gets better with every spin, as hard as it is to believe. It seems I already have my Polish Jazz album of the years for 2020. Don't you dare to miss it !!!

Monday, May 18, 2020

O.N.E. Quintet - One (2020)

O.N.E. Quintet

Monika Muc - saxophone
Dominika Rusinowska - violin
Paulina Atmańska - piano
Kamila Drabek - double bass
Patrycja Wybrańczyk - drums

One

AUDIO CAVE 2020/007


By Adam Baruch

This is the debut album by Polish Jazz ensemble O.N.E. Quintet comprising of five female representatives of the young generation of the local scene: saxophonist Monika Muc, violinist Dominika Rusinowska, pianist Paulina Atmańska, bassist Kamila Drabek and drummer Patrycja Wybrańczyk. The album presents seven pieces, three composed by Muc, two by Atmańska, one traditional tune and one composition by Krzysztof Komeda.

The music is quite characteristic of the young Polish Jazz scene; full of melancholy and folkloristic influences, strictly melody based but with open space for improvisation and soloing. The rather unusual instrumental lineup (see violin) creates a particular sound, which takes time to get used to. These Ladies have of course perfect schooling and a lot of playing experience behind them, which results in spotless execution, both by the front line and the rhythm section.

The original compositions are well structured, albeit a bit hesitant in their nature, which results in a certain lack of focus, as far as the album as a whole is concerned. But considering the fact that this is a debut offering, this is a minor point and can be easily forgiven.

This album offers a perfect opportunity to exam the timeless issue of "Women's Jazz", which always annoys me. I'd rather leave gender out of music the same way we should avoid dealing with race or religion. We should concentrate on giving woman equal opportunity instead. As this album proves, women can be certainly as creative, adventurous and clever as men in every aspect of life. Overall this is an important debut, which hopefully will open a recording continuance for this gathering of Jazz Amazons (daughters of Harmonia), for the years to come. Definitely worth investigating!

Sunday, May 17, 2020

Loud Jazz Band - Live In Oslo (2020)

Loud Jazz Band

Mirosław Kaczmarczyk - guitar
Paweł Kaczmarczyk - piano
Wojciech Staroniewicz - saxophone
Paweł Pańta - bass
and others

Live In Oslo



LJB 010

By Adam Baruch

As the title suggests, this is a live recording celebrating the 30th anniversary of the multi-national Jazz-Rock Fusion ensemble called Loud Jazz Band, founded and led by Polish guitarist/composer Mirosław Kaczmarczyk. The nonet lineup, which is captured on this album, includes also trombonist Oyvind Braekke, saxophonist Wojciech Staroniewicz, pianist Paweł Kaczmarczyk, bassist Paweł Pańta, drummer Ivan Makedonov, percussionist Kenneth Ekornes and pedal steel guitar player Kjetil Roysland. The concert presents the ensemble performing five original compositions, all by the leader.

The music of the Loud Jazz Band is a highly polished, melodic and mostly lyrical Jazz-Rock Fusion, with a well balanced ratio between the more Jazz oriented brass solos and more Rock oriented guitar and keyboard solos, supported by a superbly slick and well oiled rhythm section. The compositions get expanded treatments, which allow for all the ensemble members to show off their chops. The band is obviously one of the best of its kind in Europe, definitely more ambitious and sophisticated than most. It is a real pleasure to hear this band in action, especially in view of the superb solos performed in the duration, which spice the proceedings enormously.

Although Fusion is usually quite a limited idiom musically, the Loud Jazz Band consistently manage to prove that with talent and right attitude Fusion can be exciting, interesting and intelligent. The combination of the electric Rock elements and the Big Band Jazz sound they create is unique and remains completely relevant, now in their fourth decade of activity. Although the music on this album was released previously on the band's studio albums, these live renditions are definitely worth hearing. Overall this is, as usual, an excellent album and for Fusion and Jazz fans a highly recommended piece of excellent music, which yields nothing but pure delight!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...