Sunday, August 19, 2018

Albert Cirera/Witold Oleszak - Terra Plana (2018)

Albert Cirera/Witold Oleszak

Albert Cirera - tenor & soprano saxophones
Witold Oleszak - piano

Terra Plana

MPSMT 009




By Maciej Krawiec

Duetowa płyta "Terra Plana" katalońskiego saksofonisty Alberta Cirery i pianisty Witolda Oleszaka to dziewiąty album z serii dedykowanej iberyjskiemu free improvised, wydawanej przez Multikulti Project we współpracy z Trybuną Muzyki Spontanicznej Andrzeja Nowaka. Cirera nagrał już w jej ramach solowy krążek "Lisboa's Work", na kolejnej słyszymy rejestrację jego spotkania z polskim pianistą sprzed niecałego roku w studiu Radia Poznań.

Muzyka improwizowana, nieoparta na zapisie nutowym, stanowiąca sama w sobie jedyny zapis konwersacji artystów, stanowi wyjątkowe wyzwanie dla słuchacza – to rzecz oczywista. Poza tytułami płyty i kolejnych jej części, odbiorca pozbawiony jest zwyczajowych punktów odniesienia: czytelnych melodii, klarownych rytmów i przejrzystych narracji. Gdy słuchacz wkłada do odtwarzacza i włącza taki album, jak "Terra Plana", jest sam na sam z muzyką absolutnie nieprzewidywalną, a wsparcie nieść mogą wyłącznie wyobraźnia, wrażliwość i doświadczenie z odbiorem takiej sztuki. Tego rodzaju konfrontacje – co niedawno pokazały na przykład płyty "Catapulta De Pols D'estrelles" perkusisty Vasco Trilli i Mikołaja Trzaski czy „Spontaneous Soundscapes” katalońsko-polskiego tria Fernàndez/Majewski/Mazur – są w stanie artystycznie wynagrodzić z nawiązką wysiłek włożony w ich odbiór.

Czy tak jest również w wypadku albumu Cirery i Olszaka? W dużej mierze tak, ale nie do końca. A raczej – nie od początku. Bowiem pierwsze minuty wydają się jedynie badaniem sonorystycznych możliwości artystów. Prawdą jest, że te nieraz wprawiają w osłupienie, albowiem duet kreuje dźwięki niezwykłe, intensywnie oddziałujące na wyobraźnię: piski, zawodzenia, warknięcia, szmery, drobne uderzenia, wdechy i wydechy, nagłe stuki i echa tworzą frapującą, enigmatyczną materię. Ale preparowane, same przez się ciekawe dźwięki (nawet tak fantastycznie zarejestrowane, jak w przypadku "Terra Plana")  nie tworzą automatycznie spójnej – co z tego, że niefabularnej – opowieści.

Z biegiem czasu robi się jednak ciekawiej. Kolejne improwizacje, w których muzycy coraz lepiej wyczuwają się w budowaniu ciekawych narracji, przynoszą atmosferę grozy i zwroty akcji wiedzione tajemną, ale przekonującą logiką. Pojawia się cisza, wewnętrzne napięcie, długie tony stanowiące tło dla gęstszej gry partnera, dobre pomysły strukturalne. Niecierpliwość muzykowania, która może przeszkadzać w pierwszych utworach, ustępuje miejsca uwadze, wyczuciu czasu oraz przestrzeni, a także okazjonalnym namiastkom regularności i pięknie dźwięku – co przy tego rodzaju sztuce jest niezwykle ważne. "Terra Plana" to zatem nie tylko fascynujące doświadczenie dla spragnionych nieoczywistych brzmień, ale również dla szukających – opowiadanych za ich pomocą – niebanalnych, wymagających historii.

Friday, August 17, 2018

Piotr Schmidt Quartet - Saxesful - premiera nowej płyty 01.09.2018


1 września wielbiciele jazzu oraz muzyki improwizowanej staną się uczestnikami wyjątkowego wydarzenia. Tego dnia odbędzie się premiera płyty Piotr Schmidt Quartet"Saxesful", z plejadą najbardziej znanych saksofonistów polskiego jazzu, której towarzyszyć będzie seria koncertów w największych salach koncertowych w całej Polsce. Będzie to 10-ta autorska płyta trębacza przypadająca w 10-tą rocznicę jego działalności artystycznej. 

Jeden z najlepszych trębaczy polskiego jazzu, Piotr Schmidt, zaprosił do swojego kwartetu pianistę Wojciecha Niedzielę, znanego choćby z wieloletniej współpracy z Janem Ptaszynem Wróblewskim. Schmidt współpracuje z nim regularnie od 3 lat oraz nagrał i wydał dokładnie rok temu płytę "Dark Morning". Do sekcji rytmicznej trębacz tym razem zaprosił Macieja Garbowskiego oraz Krzysztofa Gradziuka, znanych z tria RGG.

Jako goście specjalni na płycie wystąpili jedni z najwybitniejszych i najbardziej znanych polskich saksofonistów jazzowych, a wśród nich: Jan Ptaszyn Wróblewski, Zbigniew Namysłowski, Henryk Miśkiewicz, Grzech Piotrowski, Maciej Sikała, Piotr Baron oraz Adam Wendt. Mistrzowie towarzyszyć będą zespołowi Piotr Schmidt Quartet także na trasie koncertowej, która zagości w wielu filharmoniach w Polsce! 

Po premierze 1 września szykuje się także trasa koncertowa. Będą to m.in. Filharmonia Śląska, Podkarpacka, Bałtycka, Częstochowska, Dolnośląska, a także duża sala wrocławskiego Impartu. Repertuar zespołu to hity muzyki jazzowej: znane standardy we własnych aranżacjach plus kilka niespodzianek. Jest to 32 płyta wydawnictwa SJ Records.


Piotr Schmidt, urodzony w 1985 roku trębacz jazzowy, producent muzyczny, wydawca, lider zespołów, wykładowca na AM w Katowicach oraz na Instytucie Jazzu w PWSZ w Nysie. Absolwent Akademii Muzycznej w Katowicach, na której w czerwcu 2016 roku uzyskał tytuł doktora w dziedzinie sztuk muzycznych. Piotr Schmidt jest stypendystą University of Louisville, Kentucky, USA 2006, ponadto w okresie debiutanckim w latach 2006 - 2010 zdobył wiele indywidualnych nagród i Grand Prix na najbardziej prestiżowych konkursach jazzowych organizowanych w Polsce i w Europie.

Piotr Schmidt ma na swoim koncie dziewięć wydanych, autorskich płyt w tym trzy z zespołem Piotr Schmidt Electric Group (Schmidt Electric). Od siedmiu lat w czołówce ankiety Jazz Top magazynu Jazz Forum jako jeden z najlepszych trębaczy polskiego jazzu. Współpracował m.in. z takimi muzykami jak: Walter Smith III, Alex Hutchings, Ernesto Simpson, Grzegorz Nagórski, Dante Luciani, Zbigniew Namysłowski, Jan Ptaszyn Wróblewski, Maciej Sikała, Piotr Baron, Wiesław Pieregorólka, Grzech Piotrowski, Adam Wendt, Wojciech Karolak, Wojciech Myrczek, Apostolis Anthimos, Marek Napiórkowski, Dominik Wania, Paweł Kaczmarczyk, Paweł Tomaszewski, Kazimierz Jonkisz, czy Michał Barański. Także z artystami popularnej estrady: Krystyna Prońko, Ewa Bem, Kuba Badach, Ten Typ Mes (Piotr Szmidt) i Miuosh. Piotr Schmidt jest również właścicielem wydawnictwa SJRecords, które w ciągu siedmiu lat istnienia wydało 31 płyt.

Thursday, August 16, 2018

Follow Dices – Eternal Colors (2018)

Follow Dices

Mikołaj Kostka - violin
Franciszek Raczkowski - piano
Jan Jerzy Kołacki - double bass
Adam Wajdzik - drums

Eternal Colors

SJ 029



By Adam Baruch

This is the debut album by the Polish quartet Follow Dices, comprising of pianist Franciszek Raczkowski, violinist Mikołaj Kostka, bassist Jan Jerzy Kołacki and drummer Adam Wajdzik. The album presents thirteen relatively short original compositions, five of which were composed by all four members of the quartet, four by Kostka, two by Raczkowski (one of them with Wajdzik) and two by Kołacki (one of them with Tobiasz Gottfried). The album was beautifully recorded at the Monochrom Studio and engineered by Ignacy Gruszecki.

The music is a wonderful amalgam of Jazz and Polish Folklore influences, with traces of contemporary Classical and Nordic ambiance. The separate pieces can be easily conceived as a continuous suite, as they present a coherent compositional unity and harmonic consistency, as well as stylistic European Jazz aesthetic. Although based on solid melodic themes, the music is generously open and allows free improvisation between the melodic statements. Constantly floating rhythmically and harmonically, the music is in many aspects an epitome of modern European Jazz at its best, presenting intellectual and emotional involvement complementing each other in perfect equilibrium.

All four of these young musicians emerge triumphantly from this ambitious and often quite complex music. Raczkowski weaves the harmonic magic carpet upon which the music floats, Kostka ornaments the proceedings with his romantic and soulful melodic statements, Kołacki is, as expected, the pillar of stability and the beacon pointing out the way and Wajdzik is the master of good taste and delicacy not disturbing the fragile rhythms and playing exactly as much as needed. The unity and cooperation among the band members is truly exemplary.

The album distinctly presents the best of what can be defined as Polishness in contemporary Polish music, i.e. it borrows wisely from the tradition, more conceptually than literally, emphasizing the Polish lyricism and melancholy majestically and with elegance and flair. If someone is looking for an example of "Polish Jazz", this is perhaps one of the best recent examples of the idiom.

There is no doubt that this is a stunning debut effort, which hopefully paves a way for a fruitful future. As such, it is so far one of the strongest albums that landed on my desk (and in my ears) this year, which is a rare distinction. I can only recommend it to all music connoisseurs all over the world, as music of such quality and depth is very precious and rare. Well done Gentlemen!

Tuesday, August 14, 2018

Krzysztof Herdzin - Look Inward (2017)

Krzysztof Herdzin

Krzysztof Herdzin - piano

Look Inward

UNIVERSAL 2017






By Jędrzej Janicki

Okładka ostatniego albumu Krzysztofa Herdzina "Look Inward" przypomina oprawę graficzną legendarnego krążka Lenniego Tristano z 1956 roku (zatytułowanego po prostu "Lennie Tristano"). Ten sam kolorystyczny minimalizm i zdjęcie artysty ukazujące pełną skupienia twarz. Ten sam rodzaj napięcia, a jakże inna muzyka. Obie te płyty jednak muzycznie trochę łączy. Przede wszystkim koncentracja i dbałość o każdy wydobywany z fortepianu dźwięk. Krzysztof Herdzin podjął się jednak zadania o wiele trudniejszego. 

Wszystkie utwory rozpisane są wyłącznie na fortepian, co czyni całe nagranie jeszcze bardziej intymnym. Czasami można odnieść wrażenie, że cała płyta to jedna rozbudowana kompozycja podzielona na dziewięć mniejszych części. Herdzin tym zabiegiem zmusza nas do uważnego śledzenia jego sposobu narracji, gdyż jeden brakujący element może zachwiać strukturą całego utworu. Z drugiej strony ten album to próba uchwycenia chwili, nieco impresjonistyczna analiza zatrzymania rzeczywistości. Rzeczywistości pełnej kontemplacji i zadumy, refleksji i introspekcji. Odzwierciedlają ją spokojne, często pojedyncze dźwięki fortepianu, z których rozwija się przepiękna melodia. 

Truizmem jest stwierdzenie, że tworzona muzyka opisuje obecny stan ducha artysty. W przypadku "Look Inward" ta zależność jest jednak bardzo łatwo zauważalna. To płyta człowieka już doświadczonego i w jakimś stopniu spełnionego, ale wciąż skłonnego podejmować coraz to nowe zadania. Krzysztof Herdzin zwiedził już bardzo duży kawałek muzycznej rzeczywistości: od klasyki, przez muzykę popularną, aż po jazz. "Look Inward" wydaje się być chwilą wytchnienia w pędzącym świecie, a może wręcz filozoficznym dziełem pobudzającym do stawiania tych najważniejszych pytań.

Finał historii Herdzina jest jednak o wiele spokojniejszy i bardziej kojący. Praktycznie niemożliwe jest wyróżnienie pojedynczego fragmentu tej płyty, gdyż dopiero jako całość wywiera ona największe wrażenie. Dźwiękami, do których jednak najczęściej wracam, są te z "Part 8". Delikatny motyw na tle nostalgicznego podkładu. Pozornie prosta formuła, z której Herdzinowi udaje się wydobyć całą magię fortepianu i potęgę muzycznego piękna. "Look Inward" to album dla wszystkich tych, którzy najwyżej cenią sobie harmonię i refleksję. Krzysztof Herdzin tym nagraniem być może rekordów sprzedaży nie pobije, ale na trwałe zapisze się w świadomości miłośników jazzu.

Sunday, August 12, 2018

López & Kądziela – Augmentation (2017)

Lopez & Kądziela

Maciej Kądziela - saxophone
Xan Campos - piano
Johannes Vaht - bass
Carlos López - drums

Augmentation

JAZZ ACTIVIST 05



By Adam Baruch

This is the debut album by the young European quartet co-led by Spanish (Galician) drummer Carlos López and Polish saxophonist Maciej Kądziela, with Spanish (well, Galician again) pianist Xan Campos and Swedish bassist Johannes Vaht. The album presents eight original compositions, four composed by Lopez, three by Kądziela and one by Vaht.

The music is a wonderful example of young contemporary European Jazz, full of vigor and flare, based on melodic compositions but including an extensive degree of freedom, which enables novel improvisation and unexpected time signatures. The melodies are well structures and coherent harmonically, diverse stylistically and often include World Music influences, with some Iberian motifs clearly distinguishable.

The individual performances are all excellent, as expected form these well schooled and already quite experienced musicians. Fiery and inspired soloing and superb team work contribute to the overall result, which is a genuine pleasure to listen to.

Although most of these ensembles are created ad hoc in the burgeoning environment created at the Copenhagen's Rhythmic Music Conservatory, where many excellent European musicians study, hopefully this quartet will come together to record and tour, as it is unquestionably too good to be a one time affair. Definitely worth investigation and highly recommended for modern European Jazz connoisseurs!

Saturday, August 11, 2018

Krzysztof Lenczowski – Rzeczy Osobiste (2018)

Krzysztof Lenczowski

Krzysztof Lenczowski - cello

Rzeczy Osobiste

REQUIEM 169






By Adam Baruch

This is the second solo album by Polish cellist/composer Krzysztof Lenczowski and his first solo cello recording. Lenczowski is primarily known as a member of the celebrated Atom String Quartet, but he is often involved in other projects as well. The album presents eleven compositions, including three originals and one improvised piece, and the rest are his interpretations of Jazz, Pop and Classical standards, both international and of Polish origin.

This eclectic collection of musical sources serves Lenczowski well, since a solo cello album is a trying experience both for the artists and the listeners. It allows Lenczowski to display his diversity and obvious technical proficiency, as well as to create a multi-faced portrait of his talents. As the album's title suggests ("Personal Things" in Polish) he selected this time a gathering of pieces that he likes, rather than offer a novel musical concept. This bold decision might result in criticism from some "critics", but Lenczowski is obviously way beyond that by now.

The album is a very pleasing listening experience, changing moods and stylistic approaches constantly. The very personal interpretations are often quite removed from the origins, which of course is all for the better. What Lenczowski is saying here is that genres are simply points of reference and music is one. It either works and manages to move the listener or doesn't work, regardless of the genre; a statement I also adhere to.

Overall this is a very unusual, highly personal statement by a superb musician, who wishes to share his personal musical preferences with his listeners, rather than venture into a specific musical venture. Beautifully played and full of elegance and sensitivity, it is a little gem one can return to when the world seems bleak and gloomy. The album is warmly recommended to appreciative listeners, who are tired of flashy and empty statements and need something to hold on to, which is unpretentious and genuinely embracing.

Thursday, August 9, 2018

Lonker See - One Eye Sees Red (2018)

Lonker See

Bartosz "Boro" Borowski - guitar
Tomasz Gadecki - saxophone, synth
Joanna Kucharska - bass guitar, vocal
Michał Gos - drums

One Eye Sees Red



INSTANT CLASSIC 071

By Piotr Wojdat

Zacznijmy nietypowo, bo od deklaracji: nie jest to płyta jazzowa i piszę o niej na tych łamach tylko dlatego, że mam ku temu pretekst. W skład gdyńskiego zespołu wchodzą saksofonista Tomasz Gadecki oraz perkusista Michał Gos. Tego pierwszego można kojarzyć z duetu Olbrzym i Kurdupel, którego skład uzupełnia basista Marcin Bożek. Z kolei Michał Gos dał się poznać ze współpracy z Wojtkiem Mazolewskim (Freeyo), czy Kubą Staruszkiewiczem i Jackiem Stromskim (trio perkusyjne Gostrosta). Od pewnego czasu Gos i Gadecki, a więc postaci, które w pierwszej kolejności kojarzymy z jazzem i muzyką improwizowaną, są też członkami zespołu Lonker See. 

Założycielami gdyńskiej grupy są jednak artyści kojarzeni z trójmiejską sceną alternatywnego rocka: gitarzysta Bartosz "Boro" Borowski oraz basistka i wokalistka Joanna Kucharska. Lonker See zaczynali jako duet i dopiero potem dołączyli do nich Michał Gos oraz Tomasz Gadecki. Dzięki "One Eye Sees Red" jako Lonker See oraz występowi na tegorocznym Off Festivalu mają okazję wyjść z cienia. I to nawet niekoniecznie za sprawą zawartości albumu, co faktowi ukazania się płyty w barwach wytwórni Instant Classic z Krakowa. 

Nie oznacza to jednak, że "One Eye Sees Red" jest dziełem, które należy skrytykować i nie pozostawić na nim suchej nitki. Co prawda dużo tu powielania kalek, które przywołują na myśl dokonania zespołów post rockowych, ale dla fanów bardziej gitarowych odłamów tego gatunku raczej nie będzie to niczym złym. Ważne, że główne motywy utworów są ciekawe, choć i tzw. dłużyzny mogą się od czasu do czasu przytrafić.

"Lillian Gish", które otwiera płytę, rozwija się bardzo powoli. Najpierw słyszymy pojedyncze dźwięki saksofonu, dopiero potem pojawia się motyw gitarowy i minimalistyczny perkusyjny rytm. W dalszej części utworu do głosu dochodzą mocne, niemal stoner rockowe riffy. Potem zespół umiejętnie studzi emocje i pozwala, by utwór dogasał w niezbyt szybkim tempie. 

Pozostałe dwa utwory, których możemy wysłuchać na "One Eye Sees Red", utrzymują się w podobnym klimacie. Są już jednak nieco łagodniejsze, momentami pojawiają się też partie wokalne Joanny Kucharskiej, które jednak nie wysuwają się na pierwszy plan. Od czasu do czasu usłyszymy też jazzowy saksofon, jak np. w zamykającym album utworze tytułowym. Wydaje mi się jednak, że nie zawsze pasuje to do muzyki granej przez zespół, która w moim przekonaniu jest całkiem ciekawa, ale bywa też nużąca lub przeładowana nie zawsze trafionymi pomysłami.

Wednesday, August 8, 2018

Łukasz Kokoszko Quartet – New Challenge (2018)

Łukasz Kokoszko Quartet

Łukasz Kokoszko - guitar
Grzegorz Ziółek - piano
Maciej Kitajewski - bass
Grzegorz Pałka - drums

New Challenge

SJ 030



By Adam Baruch

This is the debut album by young Polish Jazz guitarist/composer Łukasz Kokoszko, recorded in a quartet setting with pianist Grzegorz Ziółek, bassist Maciej Kitajewski and drummer Grzegorz Pałka, all representatives of the youngest wave of Polish Jazz musicians at present (2018). The album presents nine original compositions, all by Kokoszko.

The music is a melodic variety of Fusion, with stronger Jazz ties than usual Fusion material, especially in view of the fact that except for the electric guitar the rest of the instruments play acoustically. The compositions are also more complex than the usual Fusion stuff, so the overall stylistic environment is somewhere between melodic modern Jazz and Fusion. The music is mostly very calm and melancholic, and perhaps more up tempo numbers would have served the album well to add more variety.

All four musicians perform very well, with the obvious emphasis on the leader, who sets the tone, playing the themes and long improvisations. Ziółek also adds several wonderful piano solos and the rhythm section splendidly supports them along the way. Kokoszko is a splendid guitar player, strongly based in the Blues tradition, which is relatively uncommon among contemporary guitar players. His personal style is very unique, which is a great virtue these days, with most guitar players imitating other guitar players.

Overall this is a first class debut album, which shows a lot of potential by the leader and his splendid team. Solid compositions and excellent performances add together to create a very pleasant listening experience and the unusual guitar sound and drive are certainly worth being discovered. Well done indeed!

Tuesday, August 7, 2018

Raczkowski & Kostka – Duo (2018)

Raczkowski & Kostka

Franciszek Raczkowski - piano
Mikołaj Kostka - violin

Duo

SJR 028





By Adam Baruch

This is the debut album by the Polish duo comprising of pianist/composer Franciszek Raczkowski and violinist/composer Mikołaj Kostka. The album presents twelve relatively short compositions, eleven of which are originals: six by Raczkowski, three by Kostka and two co-composed by them both and one is a John Cage composition. The music was beautifully recorded at the Studio Tokarnia and engineered by Jan Smoczyński.

The music is conceptually closer to contemporary Classical music than Jazz, but has obvious Jazz ties. It is also very delicate, minimalist and deeply lyrical and it seems that every single note earned its place in these compositions by deliberate contemplation. However, in spite of the sparingness and careful use of notes, the music is fully developed and bodied, creating a wonderful overall effect of coherent musical message being conveyed.

Of course in case of a duo, it is the dialogue that the two players are able to develop that matters the most. In this case the dialogue is wonderfully balanced and the soloing by one of the musicians is always excellently accompanied his partner, creating a continuous conversational mode. Kostka displays strong ties with Polish musical Folklore, which is not surprising as many players of his generation show deep love and respect of Polish musical sources, incorporating them in their music. He also joins the ranks of the revered Polish Jazz Violin School, which grows rapidly.

Both musicians display a mature approach to their instruments, with obvious talent and technical proficiency, which is always astonishing with the members of the young Polish generation of musicians. Complimented with the noticeable mutual understanding, respect and common musical goals, the duo is a wonderful example of a whole being much more that the sum of its ingredients. Although still very young, these musicians display a coherence, maturity and skillful appliance of their talents, which is usually only achieved at much later stage of musical careers.

Overall this is stunning debut, which deserves to be heard by as many music connoisseurs, way beyond the strict circle Jazz aficionados. It is a wondrous amalgam of Jazz, contemporary Classical music and Folklore, which is powerful in spite of its serene appearance. Absolutely not to be missed!

Sunday, August 5, 2018

Marcin Masecki & Jerzy Rogiewicz - Ragtime (2018)

Marcin Masecki & Jerzy Rogiewicz

Marcin Masecki - upright piano
Jerzy Rogiewicz - drums

Ragtime

BMC CD 256




By Maciej Krawiec

„Masecki zagrałby wszystko, bo on jest człowiekiem, który ma technikę i otwarty łeb. Skręca w takie kierunki, że naprawdę gra się z nim ciekawie”. Tak o pianiście w swojej wydanej osiem lat temu autobiografii powiedział Tomasz Stańko i dziś słowa te wydają się jeszcze bardziej adekwatne. Poza współpracą z osadzonymi w różnych stylistykach zespołami, sięgał na przykład po kompozycje Bacha, Beethovena, Chopina i Scarlattiego, czy rozprawiał się z polonezami i mazurkami. Jego najnowszy album „Ragtime” – nagrany z perkusistą Jerzym Rogiewiczem – to zatem nie pierwszy dialog pianisty Marcina Maseckiego z historią muzyki, czy konwencjami wykonawczymi.

Ów dialog Masecki zwykle prowadzi na własnych, osobliwych prawach. Jest przekorny, nie przeszkadza mu powtarzanie się, woli zepsuć niż zbudować, nie chce się podobać, lubi zaskakiwać. Konwencjonalnie melodyjne i rytmiczne ragtime'y posłużyły mu do kolejnej muzycznej dekonstrukcji, w ramach której nie dba o przejrzystość narracji utworów czy perfekcyjne brzmienie. Zamiast tego pianista oferuje jednak znacznie więcej: własny styl. Łączy nienaganną technikę z nonszalancją, szacunek z wygłupem, melancholię z groteską. Gdy do tego doda się jeszcze jego wyobraźnię i swobodę improwizowania, nie pozostaje nic innego, jak z radością i zaciekawieniem odkrywać zarówno sam album, jak i koncertowe nagrania tego repertuaru.

Nie bez znaczenia jest oczywiście udział Jerzego Rogiewicza, wieloletniego partnera muzycznego pianisty. Na oszczędnym zestawie perkusyjnym kompetentnie swinguje, dzięki czemu wzmacnia związek duetu z jazzową tradycją. Poza tym, Rogiewicz naturalnie dyscyplinuje Maseckiego, dzięki czemu pianista gra w sposób bardziej ścisły i uporządkowany niż muzykując solo. Ten fakt można uzmysłowić sobie, porównując materiał duetowy z utworem zamykającym „Ragtime” – to nagranie z solowego występu Maseckiego w amsterdamskim klubie Bimhuis. Oba oblicza albumu są równie ciekawe, choć tych, którzy samotną grę pianisty słyszeli nie raz, powinno zainteresować bardziej jego muzykowanie z Rogiewiczem. A brak kontrabasu? To świetny pomysł, dzięki któremu uwydatnia się odrębność przedsięwzięcia, jego bezkompromisowość, a także daleka od perfekcjonizmu twórcza filozofia.

Jeśli więc chcieć dziś słuchać ragtime'ów – czy w ogóle muzyki tradycyjnej – unikając przy tym niestrawności towarzyszącej spotkaniom z epigonami, to właśnie w takich wykonaniach, jak to Maseckiego i Rogiewicza.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...