Sunday, May 31, 2020

Piotr Damasiewicz/Janek Pawlak - The Stream Of Moody (2019)

Piotr Damasiewicz/Janek Pawlak

Piotr Damasiewicz - trumpet, bells, percussion, voice
Janek Pawlak - vibraphone, bells, dun dun, djembe, percussion

The Stream Of Moody 

L.A.S. 2019


By Piotr Wojdat

Na "The Stream Of Moody" swoje siły łączą trębacz Piotr Damasiewicz i wibrafonista Janek Pawlak. Ten pierwszy to czołowa postać wrocławskiej sceny muzyki jazzowej i improwizowanej. Dużym uznaniem cieszą się jego dokonania z orkiestrą Power Of The Horns, a zwłaszcza duże emocje budziły energetyczne koncerty tego imponującego składu. Sporo miejsca i czasu poświęcono też projektowi "Hadrony" nagranego z orkiestrą kameralną AUKSO. W efekcie Damasiewicz otrzymał nawet nagrodę Fryderyka w kategorii Jazzowy Debiut roku 2012. Potem było sporo innych przedsięwzięć, m.in. koncerty i płyta z portugalskim Red Trio, "Sesto Elemento" nagrane z Maciejem Garbowskim i Williamem Soovikiem, czy gościnny występ na "In Bloom" gitarzysty Marka Kądzieli.

Janek Pawlak jest mniej rozpoznawalną postacią, ale mającą już spore doświadczenie w tworzeniu muzyki improwizowanej. Jego pierwszym instrumentem były skrzypce, potem perkusja. Jest też absolwentem Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach na kierunku jazz i muzyka estradowa w klasie wibrafonu. W swoich projektach odnosi się zarówno do dokonań artystów muzyki pop, ale też świetnie odnajduje się w repertuarze awangardowym.

"The Stream Of Moody" to przedsięwzięcie, którego geneza powstania owiana jest mgiełką tajemnicy. Artyści pozostawiają nas ze swoją muzyką i nawet we wkładce decydują się na podanie absolutnego minimum informacji. Wiemy, że wydawnictwo zostało nagrane w studiu City BumBum oraz, że na okładce możemy oglądać obrazy autorstwa siostry Piotra Damasiewicza - Anity Damaś. 

Tytuł albumu doskonale oddaje zawartość krążka. Muzyka na nim zawarta jest swobodna, impresjonistyczna i abstrakcyjna. Każdy utwór to osobny strumień nastrojowości. Mamy zatem subtelny wstęp, gdzie trzeba się wsłuchać w przytłumione szmery wydobywane z trąbki. Potem duet rozwija skrzydła, gra bardziej dynamicznie, choć raczej przez cały czas stawia na surowe brzmienie i tylko lekko zarysowaną formę. Panowie korzystają z różnych instrumentów. W zestawie oprócz trąbki i wibrafonu pojawia się perkusja, djembe, dzwony, bęben cylindryczny dundun, a w ostatnim utworze nawet głosy. Muzyka bywa melancholijna, czasami gwałtowna i hałaśliwa, momentami melodyjna, ale też transowa i szczególnie za sprawą wibrafonu hipnotyczna.

Na "The Stream Of Moody" Piotr Damasiewicz i Janek Pawlak prezentują szeroki wachlarz nastrojów. Pierwsze kontakty z albumem mogą być rozczarowujące, gdyż nie jest łatwo od razu uchwycić zamysł twórczy artystów. Ale przy każdej kolejnej szansie, którą warto dać autorom tego wydawnictwa, utwory-impresje układają się w przekonującą całość i są nieoczywiste niczym malarskie próby Anity Damaś.

Thursday, May 28, 2020

Wojciech Jachna Squad - Elements (2020)

Wojciech Jachna Squad

Wojciech Jachna - trumpet, flugelhorn, shaker
Marek Malinowski - guitar
Jacek Cichocki - piano, electric piano, moog, effects
Paweł Urowski - double bass
Mateusz Krawczyk - drums

Elements


AUDIO CAVE 2020/005

By Adam Baruch

This is the debut album by the Polish Jazz ensemble Wojciech Jachna Squad led by trumpeter/composer Wojciech Jachna and including also guitarist Marek Malinowski, keyboardist Jacek Cichocki, bassist Paweł Urowski and drummer Mateusz Krawczyk. Four of these musicians (except for Malinowski) recorded already an album together five years earlier, called "The Right Moment". The album presents seven original compositions, three composed by Jachna, two co-composed by all five members of the ensemble and one each by Cichocki and Malinowski.

During the last decade (2010s) Jachna emerged as one of the leading representatives of the young (but rapidly maturing) Polish Jazz musicians, leading and taking part in many projects, which cover a diverse stylistic range between modern mainstream to advantageous avant-garde, managing to sound equally convincing regardless of the circumstances. The fact that his name appears on about thirty albums released during that period is no less than astonishing.

This album seems to fall somewhere in the middle of the range, based on strictly composed and melodic themes on one hand, but being widely open to momentary free improvisation excursions. The addition of the guitar added new colors and influences like Blues and even Fusion, albeit subtle enough to be distinguishable primarily by a trained ear. The overall sound of the ensemble is brighter and spacier than on the a.m. album and noticeably more electric, with the addition of synthesizer and electric guitar sounds.

Jachna's trumpet parts, superb as always, seem to gradually gong more and more mellow and lyrical, loosing the rough edge that characterized his early days, which for me works all for the best. He is an absolute Master of minimalist expression and manages to create a remarkable amount of tension within relative brief solo parts.

But the rest of the ensemble players all perform beautifully as well, emerging as ideal partners to the leader and contributing impressive soloing and collective performances and excellent rhythm section backbone support, which is inventive and contributes essentially to the entire musical fabric. It is truly satisfying to see Jachna and his partners evolving and exploring, continuously producing wonderful albums on the way. Overall this is a most impressive and deeply moving album, another great achievement for Jachna and his colleagues and a superb addition to his extensive recorded legacy. For all lovers of Polish/European Jazz this is an absolute must!

Wednesday, May 27, 2020

Band A - Between Wind And Forest (2020)

Band A

Tomasz Gadecki - saxophone
Krzysztof Stachura - guitar
Maciej Szkudlarek - bass
Michał Gos - drums

Between Wind And Forest

NASIONO 104/2019



By Jędrzej Janicki

Nie wiem jak Państwo, ale ja to jestem człowiek strachliwy. Przestraszyć mnie naprawdę łatwo - na wszelki więc wypadek okładkę płyty "Between Wind And Forest" obchodzę tak szerokim łukiem, jak lustro w łazience po nocnym świętowaniu jakiegoś niebywałego sukcesu. Szczęśliwie jednak nietypowe dźwięki mnie nie przerażają (ufff, choć tyle odwagi, by uratować swoją i tak wątpliwą pozycję) - wręcz przeciwnie, zachęcają mnie one swoim nieoczywistym powabem. Z tą większą radością przysłuchiwałem się więc brawurowym poczynaniom kwartetu Band A z koncertu z gdańskiego klubu Paszcza Lwa uwiecznionego w postaci albumu "Between Wind and Forest".    

Band A współtworzą saksofonista Tomasz Gadecki, gitarzysta Krzysztof Stachura, perkusista Michał Gos oraz basista Maciej Szkudlarek (Gadecki i Gos znają się doskonale chociażby z kapitalnego Lonker See). W improwizacjach formacji wyraźnie pobrzmiewają echa charakterystycznej stonerowo-transowej stylistyki. Partie sekcji rytmicznej utworów "Drives" czy tytułowego mają w sobie naprawdę sporo z rockowej hipnotyczności wzbogaconej wyjątkowo niepokojącymi partiami gitary i saksofonu.

Najważniejszą składową układanki tworzonej przez grupę pozostaje jednak nieokrzesana improwizacja. Poszczególne kompozycje niczym w dokumentalnym filmie pokazują, jak ścierają się coraz to inne muzyczne wizje tylko po to, by znaleźć swojej dopełnienie w naprędce powstałej narracji, w którą w jakiś bliżej niezidentyfikowany sposób zaczynają wpisywać się dźwięki wszystkich instrumentów. Porządek z chaosu, byt z nicości - mniejsza o nazewnictwo, ważne, że przyjemność z "podglądania" tak silnych muzycznych osobowości jest po prostu oszałamiająca. Całe struktury wypadają w naprawdę znakomity sposób, wszak nieokiełznany pęd do wolności improwizacyjnej w połączeniu z nieco bardziej powtarzalnymi tłami rytmicznymi to doprawdy wybuchowa mieszanka.

"Between Wind And Forest" ma jeszcze swój symboliczny wydźwięk, potęgujący moc przekazu tego nagrania. Jak niesie wieść gminna, tuż po zakończeniu koncertu wybuchła potworna wręcz wichura, która zebrała swoje dramatyczne żniwo. Dźwięki te niejako stały się więc świadectwem tego niepohamowanego zrywu natury, dopełniającego apokaliptycznej aury samej płyty. Niezależnie od towarzyszących okoliczności, opisywany album pozostaje niezwykłym świadectwem efemerycznego spotkania czterech muzycznych indywidualności, które w na poły magiczny sposób zespoliły się w jeden doskonały organizm.

Tuesday, May 26, 2020

ASAF - Silent Prayer (2020)

ASAF

Joanna Gajda - piano
Maciej Sikała - tenor & soprano saxophones
Franciszek Pospieszalski - bass
Piotr Jankowski - drums
Michał Bąk - bass (5)
Barbara Pospieszalska - vocal (7)

Silent Prayer


SOLITON 669

By Adam Baruch

This is the second album by the Polish Jazz quartet ASAF, following a sixteen years break in its activity. The current lineup includes saxophonist Maciej Sikała, pianist Joanna Gajda, bassist Franciszek Pospieszalski (who replaced the original bassist Michał Barański) and drummer Piotr Jankowski. Bassist Michał Bąk and vocalist Barbara Pospieszalska guest each on one track.

The album presents seven original compositions, four recorded in studio and three recorded live on various occasions. Sikała and Gajda composed two of pieces each, Pospieszalski and Bąk composed one piece each and the last is by Polish Jazz bassist/composer Andrzej Cudzich, who sadly departed at a tragically young age in 2003. The debut album by ASAF from 2004 was dedicated to the memory of Cudzich.

The music is strictly mainstream Jazz oriented, with solid melodic themes and straightforward arrangements, which offers little innovation or challenge but is excellently executed by the participating musicians, who are all highly professional. The superb saxophone parts by Sikała, who is after all one of the top Polish Jazz players, are especially impressive. Despite the fact that the album mixes studio and live recordings, the overall sound quality is very good and the album offers a coherent sound and stylistic continuity.

The nature of the music is rather contemplative and as the album's title and individual track titles (as well as the album's liner notes) suggest, the music is an attempt to offer a spiritual message with the music serving as a medium. The atmosphere of some of the compositions is definitely soaked in deep melancholy, which of course every listener can interpret in his own way. Overall this is a good mainstream Jazz album, which should make fans of music closer to the American rather than European Jazz aesthetic very happy. Great compositions and perfect execution is exactly what the doc prescribed. Definitely worth checking out!

Saturday, May 23, 2020

Improwizowany dzień z Bocian Records !!!


By Andrzej Nowak

Warszawski Bocian lubi mieszać gatunki, łączyć improwizację z kompozycją, unika dróg na skróty, z ptasią gracją omija dramaturgiczne mielizny i estetyczne płycizny. Dziś omówimy trzy płyty wydane przez Bociana w roku bieżącym i minionym. Spotkamy na nich czterech muzyków, którzy na miejsce artystycznego zdarzenia dotarli z różnych miejsc, mając w buławie dotychczasowej sławy całkiem odmienne doświadczenia muzyczne. Trzy czarne, nieprzegadane krążki (zdaje się, że ów wydawca nie znosi zbyt długich płyt), które niezależnie od swoich niepodważalnych zalet i prawdopodobnie zupełnie niedostrzegalnych wad, udowadniają ważną tezę dotyczącą szeroko rozumianej muzyki improwizowanej - odwieczna rywalizacja elektroniki i dźwięków akustycznych może śmiało przybierać barwy artystycznej przyjaźni, często przeradzającej się w prawdziwe "marsze równości" składnika syntetycznego i żywego.


Przeździecki/Karałow - Pedestal's Complement (2020)

Jerzy Przeździecki - buchla music easel, eurorack system
Andrzej Karałow - piano, guitar, effects

BOCIAN 2020

Zaczynamy od niedługiej relacji z festiwalu ambientowego w Gorlicach (2019). Na scenie Andrzej Karałow (grand piano, gitara i efekty) i Jerzy Przeździecki (wszystkie pozostałe dźwięki, zapewne w całości syntetyczne). Ich spotkanie zwie się "Pedestal’s Complement" (LP 2020), podzielone zostało na dwie części i trwa 26 minut. 

Koncert rozpoczyna dźwięk, który brzmi jak elektroakustyczny metronom. Towarzyszy mu delikatne, ostrożne piano z odrobiną preparacji. Szczypta post-elektroniki w służbie post-akustyki. Narracja buduje się mozolnie, ale dość swobodnie, bez minimalistycznych naleciałości. W ramach ozdobników puste, brzęczące półakordy gitary, brzmiące niczym replika fortepianu, a także spora ilość dźwięków, dla których trudno wskazać źródło pochodzenia. Piano potrafi pokazać free jazzowy pazur, elektronika, choć chwilami bardzo aktywna, daleka zdaje się być od inwazyjności. Obie sfery dźwięków dobrze na siebie reagują i w przyjaźni realizują, wspomniany w preambule tekstu, marsz równości. Pierwsza strona płyty zdaje się być szczególnie udana po dziesiątej minucie, gdy opowieść ogarnia pewien rodzaj nostalgii i elektroakustycznej zadumy, która realizuje się bez popadania w banał nadmiernej repetycji.

Druga strona winyla kontynuuje ów nieco spowolniony bieg zdarzeń, nabiera posmaku zdrowego, dobrego chill-outu. Muzycy od czasu do czasu czynią gesty, które wskazują na poszukiwanie dramaturgicznej zaczepki, a każda z tych prób liczyć może na bystrą interakcję. Po czasie opowieść nabiera odrobiny rozmachu, ale artystom wciąż nigdzie się nie śpieszy. Kultywują klimat meta ambientu, w który pod sam koniec występu tchną jeszcze dodatkową porcję melodyki, co uczyni zarówno finał, jak i cały koncert dalece przyjemnym doznaniem słuchowym.


Przeździecki/Mazzoll - melodnie (2019)

Jerzy Przeździecki - tuned distortion feedback
Jerzy Mazzoll - bass clarinet

BOCIAN 2019

Odpowiedzialny za świat syntetycznych nieskończoności, Jerzy Przeździecki, zostaje z nami, a dołącza do niego pomnikowa postać krajowej, improwizowanej awangardy - Jerzy Mazzoll. Ich wspólne nagranie zwie się "melodnie" (LP 2019), składa się z sześciu improwizowanych epizodów, których odsłuch nie zajmie nam więcej niż 27 minut. Wedle skąpego opisu na okładce płyty, Mazzoll będzie grał na klarnecie basowym bez ustnika (po prawdzie, nie wiemy, czy dzieje się tak w każdym utworze), zaś jego partner użyje tuned distortion feedback.

Płytę otwierają masywne dźwięki elektroniki, z których wyłania się brzmienie klarnetu na dużym pogłosie. Być może ów dźwięk akustyczny jest poddawany obróbce metodą live processing, być może jednak to, co słyszymy, powstaje w zupełnie inny sposób. Nie jest to dla nas szczególnie ważne, albowiem od pierwszego do ostatniego dźwięku kolejny bociani, jakże kooperatywny marsz syntetyki i akustyki (w tym wypadku, to ostatnie pojęcie wydaje się nieco mało precyzyjne), dostarcza nam niemal wyłącznie pozytywnych emocji. Co ciekawe, w tym tyglu zniekształconych i dramaturgicznie powykręcanych dźwięków, pojawia się nuta folkowego, tudzież orientalnego zaśpiewu, a nawet głos, który próbuje nam coś przekazać na poły werbalnie. Znów nie wiemy, czyja to sprawka, ale - powtórzmy - ponownie nam się podoba. Dobrym przykładem na owe intrygujące naleciałości stylistyczne niech będą dwie pierwsze kompozycje.

W trzecim utworze napotykamy na ciekawy dysonans. Z jednej strony dociera do nas dron post-electro, z drugiej - budowany na dużym pogłosie dron klarnetu, który brzmi tu niczym wypalone ogniem pustynnym didgeridoo. Czwarta opowieść budowana jest przede wszystkim na improwizacji instrumentu dętego. Mazzoll plecie tu zwinną, dosadną i śpiewną opowieść. Z kolei w piątej improwizacji królem polowania jest syntetyka, która harcuje, dudni i grzmi mechaniką szelestu i sprzężenia. Mamy nieodparte wrażenie, że w tym tyglu emocji palce macza także elektronicznie zdekonstruowany klarnet. Na finał tej bardzo krótkiej płyty garść świszczącej post-elektroniką klarnetowej zadumy. Długie, smakowite pasaże w poświacie wyjątkowo mglistego poranka, które ucięte zostają sprawnym ruchem post-produkcyjnej brzytwy. 


Qba Janicki - Intuitive Mathematics (2019)

Qba Janicki - percussion instruments, soundboard

BOCIAN 2019

Czas na trzeci już dziś marsz syntetyczno-akustycznej równości, a w roli żywego instrumentu tym razem perkusja. Na płycie "Intuitive Mathematics" (LP 2020) nie spotykamy jednak duetu, albowiem za wszystkie dźwięki odpowiadał będzie jeden artysta - Qba Janicki. Obok zestawu perkusyjnego, muzyk korzystał będzie z amplifikacji i własnoręcznie wykonanego narzędzia pracy, tzw. deski dźwięków. Dwie strony czarnego winyla, 33 i pół minuty.

Otwarcie płyty obiecuje wiele i bez trudu, w dalszej jej części, obietnice owe spełnia. Świergot małej elektroakustyki - narracja budowana precyzyjnie krok po kroku, perkusja i drobna elektronika na granicy żywego dźwięku. Całość podszyta preparacjami, czasami nawet na granicy przesteru. Rytm, dynamika, emocje perkusji i elektronicznych zdobień. Po fazie syntetycznej eskalacji, która ma miejsce w połowie utworu, bystry powrót do żywego, ale bardziej filigranowego drummingu. Po paru kolejnych minutach narracja gęstnieje, urozmaica swoje brzmienie i zaczyna poszukiwać ciekawych repetycji, by na koniec znów odnaleźć powód do wzmożenia dynamiki.

Drugą stronę otwiera czerstwa, gęsta i repetytywna elektronika. Jakby muzyk w tej samej chwili generował kilka wątków. Żywe pasma pojawiają się od czasu do czasu w tej opowieści, potrafią wszakże bez słowa przenieść się w syntetyczny wymiar. W połowie szóstej minuty aurę nagrania na krótki moment spowija chmura ambientu, która gasi dynamikę ekspozycji. Narracja przypomina w pewnym stopniu post-jazzowe dekonstrukcje Jana Jelinka sprzed dwóch dekad, realizowane wszakże na żywo. Przybywa elektroakustycznych preparacji, udanych powtórzeń, pogłosu post-elektroniki, czyniąc przy okazji ów fragment płyty najbardziej frapującym. Nim muzyk dobrnie do końca swojej historii, po czternastej minucie zaserwuje nam jeszcze plaster harsh & industrial, po czym ze śpiewem na ustach rozpocznie proces zawijania do portu, napotykając po drodze na kilka intrygujących sprzężeń mocy. 

Thursday, May 21, 2020

Hunger Pangs - II (2020)

Hunger Pangs

Marek Kądziela - guitar, electronics, effects
Tomasz Dąbrowski - trumpet, microKORG
Kasper Tom Christiansen - drums

II

AUDIO CAVE 2020/004


By Adam Baruch

This is the second album by the Hunger Pangs trio, which comprises of Polish guitarist Marek Kądziela, Polish (resident in Denmark) trumpeter Tomasz Dąbrowski and Danish drummer Kasper Tom Christiansen. The album presents six original compositions, three by Kądziela, two by Christiansen and one by Dąbrowski. For reasons unknown to me, the album recorded four years earlier, is being released only now.

The music continues the direction set by the trio's debut, which mixes composed themes with free (collective) improvisation on one hand and Rock versus Free Jazz interactions on the other. The music is often rather minimalist, with three distinct instrumental voices merged together into one fabric. The individual parts are perfectly audible at all times and the amalgam happens more in the listener's brain than actually within the music.

All three musicians are strong individual voices, each of them with impressive recorded legacy under the belt in spite of their relative young age. Their work together is a typical example of being more than just a sum of their individual contributions, and certainly manages to be a fascinating listening experience throughout. As a big fan Dąbrowski, his contributions usually draw my attention immediately and as usual he does not disappoint here. His virtuosic trumpet parts are simply outstanding; both technically and emotionally, and firmly assert his position as one of the leading European Jazz trumpeters of the last decade.

It took me a while to appreciate the talents of Kądziela, but hearing him perform live several times in the last years broke the ice and convinced me as to his great talent as well. He is a very unique and forward thinking player and composer, firmly stuck in the proud legacy of the Rock idiom, but always taking his music beyond the ordinary. He is certainly one of the most interesting guitar players in the Polish scene at the moment.

Christiansen has also an impressive recorded legacy, which proves his outstanding position as a drummer, bandleader and for me especially as a composer. All his albums are superb examples of contemporary European Jazz and his contributions here are all in par with his usual excellence. Overall this album is every bit as good as the debut and connoisseurs of contemporary Improvised Music/Avant-Garde Jazz should be perfectly happy with every note this album has to offer.

Wednesday, May 20, 2020

Piotr Lemańczyk Trio - In Simplicity (2020)

Piotr Lemańczyk Trio

Dominik Wania - piano
Piotr Lemańczyk - bass
Michał Miśkiewicz - drums

In Simplicity

SOLITON 670-2




By Adam Baruch

As hard as it is to believe, this is the first piano trio album by veteran Polish Jazz bass virtuoso/composer Piotr Lemańczyk. He combined forces with two top local musicians, pianist Dominik Wania and drummer Michał Miśkiewicz, and recorded eight original compositions, all created by him, which are presented here. The album offers superb sound quality, which for piano trio recordings is an essential part of the entire artistic experience.

For people familiar with Lemańczyk's recording career as a leader and sideman this album is about to change the entire perception of his musical persona. His traditional association with mainstream Jazz, always wonderfully creative and sublimely executed, is however completely shattered here, with his unforeseen venture into modern Jazz, very open and often startlingly full of Free Form vistas. The music is still very well behaved of course (admittedly to a trained ear), with distinct melody motifs and stable rhythmic backbone, but the piano parts float freely on the wings of the imagination, taking the listener on an emotional rollercoaster ride.

It is probably not a wild guess to assume that Wania's presence is the decisive factor influencing the character of this music. His charismatic, almost magical musical mastery turns everything he touches into instant musical gold, and this album is just one of many examples of Wania's artistry. He is undoubtedly a force of Nature and a most significant Polish Jazz musician to arrive on the scene in the last decade. The piano playing on this album is an absolute pinnacle of modern Jazz.

Lemańczyk not only offers his brilliant compositions, but also performs some hair-raising bass soli throughout the album's duration, which combine his virtuosity, sublime feel of melody and improvisation aesthetics, which are very rarely found within one person. Since he is after all the leader, his bass parts are more frequent and expanded than one would usually find on a piano trio album, all for the best of course.

Miśkiewicz, assuredly a Master drummer, is one of the most diverse players on the Polish scene, with a most impressive recording legacy. But he is, to me, first and foremost an ideal "third leg" in a piano trio setting, which of course is already quite obvious to Jazz listeners familiar with his career so far. His performances are, as expected, nothing short of brilliant, full of inventiveness, and most importantly the precise dynamics, which is so important in the delicate piano trio setting.

Overall this is an amazing album, a wonderful breath of fresh air, which makes one's head dizzy at first but euphoric for the duration. Playing on "repeat" (happens very rarely in my case) this music gets better with every spin, as hard as it is to believe. It seems I already have my Polish Jazz album of the years for 2020. Don't you dare to miss it !!!

Monday, May 18, 2020

O.N.E. Quintet - One (2020)

O.N.E. Quintet

Monika Muc - saxophone
Dominika Rusinowska - violin
Paulina Atmańska - piano
Kamila Drabek - double bass
Patrycja Wybrańczyk - drums

One

AUDIO CAVE 2020/007


By Adam Baruch

This is the debut album by Polish Jazz ensemble O.N.E. Quintet comprising of five female representatives of the young generation of the local scene: saxophonist Monika Muc, violinist Dominika Rusinowska, pianist Paulina Atmańska, bassist Kamila Drabek and drummer Patrycja Wybrańczyk. The album presents seven pieces, three composed by Muc, two by Atmańska, one traditional tune and one composition by Krzysztof Komeda.

The music is quite characteristic of the young Polish Jazz scene; full of melancholy and folkloristic influences, strictly melody based but with open space for improvisation and soloing. The rather unusual instrumental lineup (see violin) creates a particular sound, which takes time to get used to. These Ladies have of course perfect schooling and a lot of playing experience behind them, which results in spotless execution, both by the front line and the rhythm section.

The original compositions are well structured, albeit a bit hesitant in their nature, which results in a certain lack of focus, as far as the album as a whole is concerned. But considering the fact that this is a debut offering, this is a minor point and can be easily forgiven.

This album offers a perfect opportunity to exam the timeless issue of "Women's Jazz", which always annoys me. I'd rather leave gender out of music the same way we should avoid dealing with race or religion. We should concentrate on giving woman equal opportunity instead. As this album proves, women can be certainly as creative, adventurous and clever as men in every aspect of life. Overall this is an important debut, which hopefully will open a recording continuance for this gathering of Jazz Amazons (daughters of Harmonia), for the years to come. Definitely worth investigating!

Sunday, May 17, 2020

Loud Jazz Band - Live In Oslo (2020)

Loud Jazz Band

Mirosław Kaczmarczyk - guitar
Paweł Kaczmarczyk - piano
Wojciech Staroniewicz - saxophone
Paweł Pańta - bass
and others

Live In Oslo



LJB 010

By Adam Baruch

As the title suggests, this is a live recording celebrating the 30th anniversary of the multi-national Jazz-Rock Fusion ensemble called Loud Jazz Band, founded and led by Polish guitarist/composer Mirosław Kaczmarczyk. The nonet lineup, which is captured on this album, includes also trombonist Oyvind Braekke, saxophonist Wojciech Staroniewicz, pianist Paweł Kaczmarczyk, bassist Paweł Pańta, drummer Ivan Makedonov, percussionist Kenneth Ekornes and pedal steel guitar player Kjetil Roysland. The concert presents the ensemble performing five original compositions, all by the leader.

The music of the Loud Jazz Band is a highly polished, melodic and mostly lyrical Jazz-Rock Fusion, with a well balanced ratio between the more Jazz oriented brass solos and more Rock oriented guitar and keyboard solos, supported by a superbly slick and well oiled rhythm section. The compositions get expanded treatments, which allow for all the ensemble members to show off their chops. The band is obviously one of the best of its kind in Europe, definitely more ambitious and sophisticated than most. It is a real pleasure to hear this band in action, especially in view of the superb solos performed in the duration, which spice the proceedings enormously.

Although Fusion is usually quite a limited idiom musically, the Loud Jazz Band consistently manage to prove that with talent and right attitude Fusion can be exciting, interesting and intelligent. The combination of the electric Rock elements and the Big Band Jazz sound they create is unique and remains completely relevant, now in their fourth decade of activity. Although the music on this album was released previously on the band's studio albums, these live renditions are definitely worth hearing. Overall this is, as usual, an excellent album and for Fusion and Jazz fans a highly recommended piece of excellent music, which yields nothing but pure delight!

Friday, May 15, 2020

Daniel Toledo Quartet - Fletch (2020)

Daniel Toledo Quartet

Kuba Więcek - alto saxophone
Piotr Orzechowski - piano, wurlitzer
Daniel Toledo - double bass
Michał Miśkiewicz - drums

Fletch

AUDIO CAVE 2020/002


By Adam Baruch

This is the third album by Ecuadorian bassist/composer Daniel Toledo, recorded in a classic quartet setting with all Polish team consisting of saxophonist Kuba Więcek, pianist Piotr Orzechowski and drummer Michał Miśkiewicz. The album presents seven original compositions, all composed by Toledo. The music was recorded at the excellent Monochrom Studio and engineered by Ignacy Gruszecki.

Toledo's steady output of albums, starting in 2014 and offering a new recording every couple of years (I had the pleasure of writing the liner notes for his second album "Atrium"), as well as his cooperation with Orzechowski, follow a steady course of development as a composer and player. The music on this album significantly departs from the earlier melody based conventional modern Jazz into a way more spacey, free spirited ventures and complex odd meters based rhythmic background. The metamorphosis is quite dramatic and presents Toledo in a completely new perception.

Orzechowski, who plays both acoustic and electric piano, and who is the focal soloist, takes upon himself a major role in voicing this new approach, playing of course as brilliantly as always, but again quite differently from his usual environment, and listeners familiar with his impressive output as instrumentalist will have an opportunity to hear him from a different point of view. Więcek steps in boldly and this music seems to suit his stylistic preferences ideally. Although his statements are relatively limited they are all right on the money. Miskiewicz, one of Poland's most versatile and experienced drummers, handles the difficult rhythmic challenges without a hitch, as expected. Toledo's solid bass parts are of course the spinal chord which connects all the ingredients together.

Overall this is a difficult, serious piece of music, which although demanding, can be a source of great musical enjoyment, as long as the listener allows it the required attention and time needed to penetrate the external crust. Full of great ideas and superb performances, this is definitely something worthy of serious investigation.

Thursday, May 14, 2020

Bipolar Order feat. Kądziela, Namysłowski, Baszyński prezentują "The Lockdown"


Rzeczywistość, która prawie dwa miesiące temu zastała środowisko artystów praktycznie na całym świecie, prawdopodobnie na trwałe odciśnie swoje piętno. Możliwość grania przed publicznością to dla wielu jedno z głównych źródeł dochodu i sposób życia. Efekt wieloletniej pracy i tysięcy godzin ćwiczeń został przymusowo zamrożony. Co gorsza, nie wiadomo na jak długo. Jednak, czy artyści skazani są na bierne wyczekiwanie końca wojny z nowym wirusem? Niekoniecznie.

Zespół Bipolar Order postanowił zaapelować do środowiska artystów akcją #róbmuzę, by pomimo trudnej sytuacji nie przestawali tworzyć. Wystarczy szczypta nieszablonowego podejścia i dostosowania się do nowych reguł gry, by stale docierać do szerszego grona odbiorców. Cały świat się zatrzymał, ale muzycy nadal mogą i powinni aktywnie tworzyć. Mateusz Chorążewicz (saksofon tenorowy) i Jakub Żołubak (gitara) wspólnie skomponowali utwór na septet i postanowili gościnnie zaprosić do swojego projektu trzech świetnych muzyków - Maćka Kądzielę na saksofonie altowym, Cypriana Baszyńskiego na trąbce oraz Jacka Namysłowskiego na puzonie.

Jakub Żołubak: "Sprawa była skomplikowana z dwóch powodów - po pierwsze, jeszcze nigdy wcześniej nie komponowaliśmy wspólnie. Utwory zawsze były albo moje, albo Mateusza. Niełatwo jest pogodzić ze sobą dwa różne charaktery i dwie różne koncepcje. Jednak w tym przypadku konsensus udało się osiągnąć dość szybko. Jeden weekend wystarczył, by kompozycję zamknąć. Wyszliśmy od mojej koncepcji tematu oraz harmonii. Natomiast Mateusz zajął się intrem, bazową linią basu i harmonizacją poszczególnych głosów. Po drugie, do tej pory byliśmy wyłącznie kwartetem. Dodanie aż trzech instrumentów to konieczność znalezienia im odpowiedniej przestrzeni. Komponowanie muzyki na septet to zupełnie inna para kaloszy niż na kwartet".

Mateusz Chorążewicz: "Kwestie kompozycyjne to nie jedyny problem. Kolejna sprawa to same technikalia związane z nagraniem. Przywykliśmy do grania jazzu w taki sposób, że wszyscy w czasie rzeczywistym reagujemy na to, co dzieje się na scenie czy w studiu nagraniowym. To, co zagra bas, na bieżąco wpływa na to, co zagra perkusja. Z tego jest największy fun. Tutaj nie mieliśmy takiej możliwości - każdy musiał osobno dograć swoją partię w domowym zaciszu, w różnych warunkach "studyjnych". Co ciekawe, ten, kto już wcześniej zainwestował w sprzęt do home recordingu, teraz ma łatwiej. Ten, kto tego nie zrobił, traci podwójnie. Niewykluczone, że niebawem będzie się musiał w takowy zaopatrzyć. Potwierdza to coraz większa liczba podobnych inicjatyw. My tego typu materiały publikujemy już od połowy marca, zaraz po świętach wielkanocnych swoją premierę miał projekt ZK Collaboration & The Virtual Bigband. W Międzynarodowy Dzień Jazzu także pojawiło kilka tego typu inicjatyw i na tym na pewno się nie skończy".

Tuesday, May 12, 2020

Yumi Ito - Stardust Crystals (2020)

Yumi Ito

Yumi Ito - vocals
Maria Tantanozi - flute
Sam Barnett - alto saxophone
Enrique Oliver - tenor saxophone, bass clarinet
Victor Darmon - violin
Hugo Van Rechem - viola
Jo Flüeler - cello
Esther Sévérac - harp


Izabella Effenberg - vibraphone, array mbira, crotales
Kuba Dworak - double bass
Phelan Burgoyne - drums

Stardust Crystals

UNIT RECORDS 2020

By Krzysztof Komorek

Yumi Ito jest jedną z absolwentek pierwszego rocznika programu Focusyear, prowadzonego przez Akademię Muzyczną w Bazylei. Miałem już okazję na różnych forach komplementować kilka projektów uczestników tego przedsięwzięcia: ot, choćby duetowe występy bohaterki niniejszego tekstu z gitarzystą Szymonem Miką, który również brał udział w inauguracyjnej edycji programu. 

Dzisiaj jednak pełnia uwagi skupi się na Yumi Ito, która albumem "Stardust Crystals" otwiera swoją autorską dyskografię. Na płycie znajdziemy osiem kompozycji napisanych i zaaranżowanych przez samą liderkę. W sesji nagraniowej wzięła udział aż jedenastka muzyków. Niewątpliwie sam wybór instrumentów, jakie zaangażowane zostały w proces tworzenia, wzbudzić musi zainteresowanie: smyczki, harfa, array mbira - już to bez dwóch zdań zwiastuje oryginalność całości. 

Pochwały dla "Stardust Crystals" nie zakończą się jednak wyłącznie na powyższych ciekawostkach. Finalnie liczy się przecież bowiem ich wykorzystanie. A śmiało można powiedzieć, że efekt całościowy jest znakomity. Oczywiście pierwszeństwo ma tutaj kapitalny wokal Yumi, która znakomicie operuje zarówno tradycyjnym śpiewem, jak i scatem, sprawnie przeskakując pomiędzy oboma technikami. Ale także niuanse drugiego planu wielokrotnie wzbudzają entuzjazm słuchacza. 

Już w rozpoczynającym album utworze tytułowym spokojny śpiew skontrowany został nieco dynamiczniejszą wokalizą. Znalazły się na płycie również bardziej piosenkowe kompozycje, z zapadającym w pamięć motywem, jak w "Little Things" czy "What Seems To Be" - ta druga z ciekawymi fragmentami a capella. Przepiękne jest delikatne, balladowe "Old Redwood Tree" z ciekawą partią saksofonu, przełamane wprowadzającym nastrój lekkiego niepokoju solem instrumentów smyczkowych. Za to finałowy "Spaziergangin Prag" zaskakuje otwartą formą i finałem rozpoczynającym się w pastiszowo-operowej konwencji, a kończącym free jazzowo. 

W tym wszystkim dużo jest miejsca dla zaproszonych na płytę muzyków - Yumi potrafi cofnąć się z pierwszego planu, ot chociażby jak w "Ballad For The Unknown", gdzie subtelna wokaliza pojawia się dopiero w samej końcówce nagrania. A instrumentaliści w pełni ową swobodę wykorzystują. W zasadzie niewymienienie któregokolwiek z muzyków byłoby rażącą niesprawiedliwością. Pochwały należą się wszystkim. Wniosek z tego może być tylko jeden: według mnie "Stardust Crystals" będzie jednym z najciekawszych tytułów roku 2020. 

Monday, May 11, 2020

Leszek Żądło - Miss B. (2018)

Leszek Żądło

Leszek Żądło - tenor & soprano saxophones
Andrzej Cudzich - double bass
Janusz Stefański - drums

Miss B.

FOR TUNE 0136



By Adam Baruch

This is an archival album by Polish (resident in Germany) Jazz saxophonist/composer/educator Leszek Żądło recorded in a trio format with bassist Andrzej Cudzich and drummer Janusz Stefański. The album presents six compositions, four of which are originals composed by Żądło and two are standards. The album was recorded the day after the funeral ceremony of Barbara Kwiatkowska-Lass (the Miss B. to whom this album is dedicated), Leszek´s wife. Sadly both Cudzich and Stefański are not longer with us as well.

Although this is supposed to be an album´s review, this music and the people behind it are way to close to me and my family to allow me to write about it in an objective way, and I'd rather state here a few personal comments/memories about it.

Leszek and I share many common crossroads in our life´s stories. We were both forced to leave Poland in the 1960s for political reasons. Leszek left first to Austria and later to Germany and I left to Israel. We both managed to build successful personal lives and careers in our new homelands, but we also kept in touch with our Polish friends and of course with the Polish Culture in general and Polish Jazz in particular. Both of us were banned from visiting Poland for many years and our Polish passports were confiscated and voided. We both organized concerts and events to support the Polish "Solidarity" movement in its struggle for political freedom in Poland and we both rejoiced when Poland finally managed to break the shackles of Socialist tyranny.

During all these years and to this very day, for five decades, we stayed in constant contact, supported each other in hours of need and sorrow and consoled each other when dark skies have hidden the sunshine. In the 1980s and first half of 1990s my family (my wife, my daughter and myself) have spent many days in the incredible house in the suburbs of Munich, where Leszek and Basia (as we called Barbara) and their lovely dogs greeted as always with friendship and love and great food and splendid company. We shared our love of people, music, movies and of course dogs, spending hours on end talking and eating and drinking wine till the small hours of the night.

Basia was the sweetest, gentlest person one can imagine. She was completely devoid of the ego mannerisms often associated with film stars, a wonderful devoted mother and a true friend. The news about her serious illness and finally about her tragic and unexpected death were a horrific blow to Leszek and of course to all the people who knew and loved her, our family amongst them. We all remember her most fondly and she will always be a part of our lives.

In 2016 Leszek and I received on the same stage our respective Polish Jazz "Oscars", he for his lifetime achievements as a musician and I for my achievements in Jazz Journalism. A few months later I invited Leszek to be the Resident Artist of the Singer Jazz Festival, of which I am the Artistic Director. During this residency Leszek, supported by a dream team of top Polish Jazz musicians, performed the lost musical composed by the Godfather of Polish Jazz, Krzysztof Komeda, called "Wygnanie Z Raju" ("Exile From Eden"), which we immediately re-christened jokingly as "Wygnanie Z Kraju" ("Exile From Our Country") referring to our common past. 

As to the album I am supposed to write about: Well Leszek never played an unnecessary note in his life and the traumatic circumstances surrounding this recording only emphasize his sublime power of expression, with the music serving as the only way to both escape and express his grief. Everything else is already within the music itself. For me Leszek will always be the greatest Polish saxophone player of all times.

Saturday, May 9, 2020

Błoto - Erozje (2020)

Błoto

Marek Pędziwiatr - piano, synth, percussion
Olaf Węgier - tenor saxophone, percussion
Paweł Stachowiak - bass, percussion
Marcin Rak - drums

Erozje


ASTIGMATIC AR013CD

By Piotr Wojdat

Gdy pierwszy raz dane mi było posłuchać debiutanckiej płyty zespołu Błoto, nie miałem świadomości, z kim tak naprawdę mam do czynienia. Oczywiście, nazwa od razu przykuła moją uwagę, ale postanowiłem w pierwszej kolejności oddać się muzyce zawartej na albumie "Erozje" bez zagłębiania się w temat. Dopiero potem zacząłem szukać informacji na temat tego projektu i ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że Błoto wywodzi się z jednego z najchętniej chwalonych przez recenzentów zespołów jazzowych ostatnich lat. Mam w tym przypadku na myśli wrocławską grupę EABS.

Moje zdziwienie wzięło się stąd, że "Erozje" od początku przypadły mi do gustu, a w przypadku EABS, które teoretycznie powinienem lubić za szerokie inspiracje i hołdy dla Krzysztofa Komedy czy Sun Ra, bywało z tym różnie. I tak np. nie ukrywam, że nie podzielałem zachwytów nad "Slavic Spirits" - pierwszą stricte autorską płytą wrocławian. To niezły album, ale według mnie jednak z wyczuwalnym przerostem formy nad treścią. Z wydawnictwem zatytułowanym "Erozje" sprawy mają się już jednak zupełnie inaczej - jest mniej formy, a zdecydowanie dużo więcej treści.

W kontekście Błota wszystko wydarzyło się w sposób nieoczekiwany. Był rok 2018, lato. EABS intensywnie koncertowali po Polsce. Tak się jednak złożyło, że między występami przytrafił im się dzień wolny. Część składu EABS być może z nudów, a być może z potrzeby chwili, powołała wtedy do życia właśnie zespół Błoto. W jego skład ostatecznie weszli Marek Pędziwiatr (klawisze, syntezatory), Paweł Stachowiak (bas), Marcin Rak (perkusja) oraz Olaf Węgier (saksofon tenorowy). Pierwsze koncerty zagrali już w 2019 roku, a materiał na płytę zarejestrowali w Maska Studio w Gdańsku.

Artyści w wywiadach lubią powoływać się na inspiracje muzyką hip hopową. Marek Pędziwiatr tak wypowiada się na ten temat dla "Dziennika Gazeta Prawna": "To kultura i muzyka, na której się wychowywaliśmy i która zawiera się w naszych działaniach. Nie jest to hip hop w czystej postaci, ale hiphopowy sposób myślenia. W muzyce hip hop, szczególnie tej starszej, w warstwie instrumentalnej jest mnóstwo elementów muzyki amerykańskiej i etnicznej. Przez jej uważne słuchanie poznałem wszystkie gatunki muzyczne i kiedy cokolwiek tworzę, zawsze patrzę na to przez pryzmat hip hopu". Z pewnością "Erozje" w warstwie rytmicznej te inspiracje zdradzają, ale według mnie w tej muzyce jest jednak znacznie więcej nowoczesnego myślenia o jazzie.

Te krótkie, ale bardzo treściwe i oryginalnie brzmiące formy, przypominają mi świetna płytę sprzed ośmiu lat. Mam na myśli "Organic Lo-Fi" Sobury. Tam też za podstawę motoryczną posłużyły perkusyjne groove’y. Na "Erozjach" te organiczne bity wyznaczają kierunek, w którym podąża cały zespół. Utwory przechodzą płynnie jeden w drugi i brzmią, jakby z sesji zespołu jazzowego fragmenty powycinał i złożył w całość Madlib czy Flying Lotus. 

W zeszłym roku dużym zainteresowaniem cieszyła się płyta "Termomix" autorstwa trójmiejskiej grupy Algorhythm. Nie wiem, czy "Erozje" będą dziełem na miarę tego znakomitego albumu. Najpierw musi opaść kurz, żebyśmy spokojnie spojrzeli na to z odpowiednim dystansem. Z pewnością jednak mamy do czynienia z muzyką nietuzinkową, a zarazem taką, która powinna przypaść do gustu szerszemu gronu słuchaczy.

Thursday, May 7, 2020

Fiil Free – Under Overfladen (2020)

Fiil Free

Tomasz Dąbrowski - trumpet
Henrik Pultz Melbye - saxophone, clarinet
Lars Fiil - piano
Henrik Olsson - guitar
Martin Fabricius - vibraphone
Casper Nyvang Rask - bass
Bjørn Heebøll - drums



Under Overfladen

FIIL FREE 0320

By Adam Baruch

This is the second album by the international septet Fiil Free led by Danish pianist/composer Lars Fiil and including Polish trumpeter Tomasz Dąbrowski, Danish saxophonist Henrik Pultz Melbye, Swedish guitarist Henrik Olsson and three additional Danish musicians: vibraphonist Martin Fabricius, bassist Casper Nyvang Rask and drummer Bjorn Heeboll. The album presents six original compositions, all by Fiil.

Musically the album follows the pattern set up by the debut, offering well structured compositions, which are performed with an open attitude of group improvisation, collectively achieving a well organized Free Form, what might be considered as an oxymoron, but works splendidly in practice. The music tenders a typical Scandinavian melancholy and spacey atmosphere, but is full of interesting concepts and the compositions present together a diverse palette of ideas and moods. The sound moves smoothly between intimate and quiet passages and powerful, almost orchestral statements.

Obviously this kind of music is heavily dependent on the individual abilities of the participating musicians, and Fiil is lucky to have collected a wonderful group of highly skilled instrumentalists, who are able to offer both splendid individual statements and impressive collective improvisations of the highest level.

In many respects this album offers a model for contemporary European Free Jazz, which concentrates on the attempt to combine individual freedom of expression with collective performance, a balance that is quite difficult to achieve in any Artistic endeavor. Fiil and his cohorts manage to get the best out of this specific idiom. And deserve particular credit, especially in view of the fact that they not only managed to repeat the formula but even improved it.

Overall this is a brilliant sophomore effort, which proves that the debut was not just a "lucky strike" and offers a clear conceptual approach, which is promising and will be hopefully explored further. For European Free Jazz connoisseurs this is an absolute must!

Wednesday, May 6, 2020

Morten Pedersen 5Tet - Sammensurium (2017)

Morten Pedersen 5Tet

Morten Pedersen - piano
Tomasz Dąbrowski - trumpet
Francesco Bigoni - saxophone, clarinet
Johannes Nästesjö - double bass
Håkon Berre - drums

Sammensurium



BAREFOOT 051

By Adam Baruch

This is the debut album by Danish pianist/composer Morten Pedersen, recorded with his quintet which also includes Polish trumpeter Tomasz Dąbrowski, Italian saxophonist/clarinetist Francesco Bigoni, Swedish bassist Johannes Nästesjö and Norwegian drummer Hkon Berre. The album presents eight original compositions, all by Pedersen.

The music is a superb example of modern European Jazz, which is still based on composed themes but the improvisations venture often into Free Jazz. The compositions are very solid and the brief unisono introductions played by the saxophone and trumpet expand later into group improvisations. The music is interesting and diverse enough to keep the listener interested throughout. The movement out of the melodic theme and back again, several times during the same piece, is also fascinating. The overall level of composition is simply stunning and the characteristic lyricism and melancholy add a magical atmosphere, which is thrilling.

The individual performances are all top notch, with the participants creating ad-lib duets (trumpet/saxophone) and trios (trumpet/saxophone/piano) within the quintet framework, which emphasizes the level of cooperation and mutual respect between the musicians. The concept which allows the rhythm section not to be present at all times is very refreshing and in this case also extremely effective aesthetically. Not that the rhythm section is not performing well, God forbid, since it definitely is, but the minimalism of the duo/trio is an Art form in itself. Dąbrowski is brilliant, as usual, with the incredible kaleidoscope of sounds he is able to produce on his trumpet. Bigoni sounds equally proficient on the saxophone and on the clarinet, the latter being my personal favorite. Pederson plays a round, deeply melodic piano parts, which in spite of their free form sound still very harmonious. The rhythm section, as already mentioned above, does a great job, but is present only partially, which is highly unusual and makes this album so unique.

This album is a classic example of contemporary European Jazz scene, where multinational ensembles are omnipresent and national borders are completely irrelevant any more. These young musicians are spiritually united by the European aesthetics and common cultural background, which goes back centuries. The Copenhagen scene is one of the most fruitful and fascinating Jazz centers at the moment, where young musician from all over Europe gather to study and create music together. The album was released on the wonderful Copenhagen based Barefoot Records label, which is a musicians' cooperative creating an independent platform for them to release their own music, and which in the last decade managed to put out some of the most significant contemporary Jazz albums. This is a stunning debut effort and a true treasure chest of contemporary European Jazz, which is a beacon of what Europe, has to offer! Chapeau!

Tuesday, May 5, 2020

Strycharski/Kacperczyk/Szpura - I Love You SDSS J124043​.​01​+​671034​.​68 (2019)

Strycharski/Kacperczyk/Szpura

Dominik Strycharski - recorders, blockflutes
Łukasz Kacperczyk - modular synth
Paweł Szpura - drums, percussion

I Love You SDSS J124043​.​01​+​671034​.​68



MULTIKULTI MPI 042

By Jędrzej Janicki

Zacznijmy od rzeczy najprostszych - płyta nazywa się "I Love You SDSS J124043​.​01​+​671034​.​68". Nagrało ją trio w składzie Dominik Strycharski (flety), Łukasz Kacperczyk (syntezator modularny) oraz Paweł Szpura (perkusja). Jeżeli chodzi o oczywistości w kontekście tego nagrania, to możemy sprawę zamykać. Cała reszta jest zagadką. Co więcej, jest to zagadka, którą niezwykle trudno będzie w jakikolwiek sposób rozwiązać…

"I Love You SDSS" pozostaje artystycznym eksperymentem, który wymyka się jakiejkolwiek terminologii stworzonej na potrzeby opisywania muzyki. Zamiast o kompozycjach, mówić można raczej o specyficznej tkance tworzonej przez trio. Tkanka ta jest pierwotna i wyjątkowo trudno uchwytywalna - niełatwo więc doszukiwać się bezpośrednio innych muzycznych inspiracji czy nawiązań. Brzmienie syntezatora modularnego wprowadza pewną przestrzenną, na poły kosmiczną narrację, w której zatopione zostają świdrujące dźwięki fletu i plemienne partie perkusji. Owa pierwotność raz po raz przełamywana zostaje futurystycznymi dźwiękami, które przypominają odgłosy pracujących maszyn. Efekt końcowy również nie daje się określić trywialnym podsumowaniem "podoba mi się/nie podoba mi się".

Opisywany album wstrząsa i porusza, pozostawiając obszernymi fragmentami nawet najbardziej doświadczonych miłośników muzyki eksperymentalnej w niemym osłupieniu. Przy czym cała muzyczna koncepcja, pomimo swojej unikatowości i odmienności, pozostaje bardzo spójna. Panowie unikają taniego efekciarstwa kakofonii dźwięków w kreowaniu tego zupełnie odrealnionego uniwersum. 

Fragmentem płyty, któremu najbliżej (co nie znaczy, że blisko) do "tradycyjnej" estetyki i sposobów budowania utworu, jest chyba zamykający płytę "Syrius_B". Kompozycja ta, fascynująca w swojej strukturze, przypomina nieco dźwięki towarzyszące ustawianiu i strojeniu instrumentów tuż przed setami techno. Pozornie chaotyczna, lecz z każdym kolejnym przesłuchaniem odsłaniająca przed nami swój coraz bardziej hipnotyzujący urok. 

Truizmem byłoby nazwać "I Love You SDSS" nagraniem wymagającym skupienia i cierpliwości. Układy dźwięków tworzone przez trio Strycharski/Kacperczyk/Szpura niczym powiew industrialnej surowości i nieoczywistości wprowadzają zamęt w umysłach słuchaczy. Nie jestem w stanie nawet określić, na ile ta płyta przypadła mi do gustu, lecz jedną rzecz mogę stwierdzić z pełną stanowczością - to wyjątkowe wydawnictwo, które nikogo nie pozostawi obojętnym.

Monday, May 4, 2020

Jarek Bothur Trio - Night Walks (2020)

Jarek Bothur Trio

Jarek Bothur - tenor saxophone
Michał Jaros - double bass
Krzysztof Dziedzic - drums

Night Walks

JAZZ FORUM




By Adam Baruch

This is the second album as a leader by Polish Jazz saxophonist/composer Jarek Bothur recorded in a trio setting with bassist Michał Jaros and drummer Krzysztof Dziedzic. The album presents six original compositions, all by Bothur. The total playing time for this album is under thirty minutes, so it is an EP rather than a full CD.

The entire approach of the album, stylistically, musically and sound wise is greatly surprising and travels back in time some three decades to the heyday of Polish Yass, characterized by a Punkish straightforwardness, "quick and dirty" sound and relative lack of sophistication, but highly emotional expressionism. Having said all this I find this album really fresh and direct, somewhat like a friendly slap in the face, which is extremely effective. Perhaps this is (as Yass was) a sign of rejection of the over-sophistication some of the contemporary Polish Jazz is suffering from.

The music is all well put together and excellently executed, as expected, with focus on Bothur's soloing. The rhythm section supports him amicably, keeping an energetic flow for the entire duration. Overall this is a surprising, highly emotional piece of music, which is a great listening experience, bringing Jazz to the very basic, almost animalistic elements, which have almost completely disappeared over time. Definitely a fresh breath of air!

Sunday, May 3, 2020

AccepDance Collective - A Handful Of AccepDance (2019)

AccepDance Collective

Martin Wesely - guitars, mandolin
Piotr Domagała - guitars
Flo Hupfauf - double bass
Oleg Dyyak - accordion, duduk, percussion
Andreas Schiffer - drums

A Handful Of AccepDance



SESSION WORK 115

By Adam Baruch

This is the debut album by the Austrian/Polish quintet AccepDance Collective comprising of Austrian guitarist Martin Wesely, bassist Flo Hupfauf, drummer Andreas Schiffer, Polish guitarist Piotr Domagała and multi-instrumentalist Oleg Dyyak. The album presents ten original compositions, four by Wesely, three by Domagała, two by Schiffer and one by Wesely/Schiffer.

The music is strongly influenced by various World Music themes, including Flamenco, Middle Eastern, Balkan and many other atmospheres, primarily very lyrical and delicate, spiced by extended Jazzy improvisations by Wesely, Domagała and Dyyak (mostly on accordion). The rhythm section adds a steady support and harmony, with excellent bass parts by Hupfauf and delicate but firm drumming by Schiffer and percussion ornamentations by Dyyak.

The double guitar front line offers of course plenty of excellent soloing both individually and as a duo, and considering the excellent recording quality, which allows each and every note to be heard perfectly, this album offers a true musical feast

Overall this is an excellent debut effort by seasoned musicians, which combines great compositions and virtuosic performances offering a rich tapestry of sounds and emotions. Connoisseurs of Jazz-World Fusion should find this album as an ideal listening experience, but this music should be appealing to a wide spectrum of music lovers, across any genre borders. Warmly recommended!

Saturday, May 2, 2020

Sundogs - In The Land Of Green Dust (2019)

Sundogs

Mateusz Rybicki - clarinet, voice, wind instruments, kalimba
Zbigniew Kozera - double bass, preparations, wind nstruments, kalimba
Samuel Hall - drums, percussion, preparations, wind instruments

In The Land Of Green Dust


MULTIKULTI MPI 046

By Andrzej Nowak

Najwyższa pora wybrać się na… spacer do lasu! Pomocni w realizacji tego przedsięwzięcia będą: Mateusz Rybicki (klarnet, głos instrumenty dmuchane i kalimba), Samuel Hall - perkusja, instrumenty perkusyjne, preparacje, instrumenty dmuchane) oraz Zbigniew Kozera (kontrabas, preparacje, instrumenty dmuchane i kalimba). Muzycy funkcjonują pod nazwą Sundogs, a nagranie powstało w Lesie Osobowickim we Wrocławiu. Dwie, jak to w lesie, wyjątkowo swobodne improwizacje, łącznie 32 minuty i kilka sekund.

Być może "In The Land Of Green Dust" to bardziej nagranie field recording albo coś na kształt słuchowiska radiowego. Być może muzycy i ich instrumenty znaleźli się w Lesie Osobowickim zupełnie przypadkowo, a za całość rejestracji dźwiękowej odpowiada tu jedynie matka natura. Być może warto przywołać w pamięci nagranie Mikołaja Trzaski i braci Oleś, którzy na początku ubiegłej dekady postanowili muzykować na ulicy, dla całkiem przypadkowych przechodniów. Jakkolwiek by tego nie nazwać, przed nami … być może rodzaj improwizowanego performansu.

Szum lasu, garść mikroskopijnych fonii, bezwzględnie do odsłuchu słuchawkowego. Tajemna podróż w poszukiwaniu zagubionych dźwięków. Lekki klarnet, mikro grzmoty kontrabasu, small drum kit ledwie dotykany małym palcem. Sztuka zaniechania, minimalizmu, czyniona w przestrachu przed naruszaniem równowagi fonicznej zastanego ekosystemu. Pierwszy ze snu zimowego zdaje się budzić niedźwiedzi bas, sójka-klarnet delikatnie podśpiewuje, małe dzwonki pobrzmiewają, a ptaki, te prawdziwe, snują mikro melodie. Wokół także sporo dodatkowych, niezidentyfikowanych fonii wprost z żywego lasu. Kontrabas ma tu chyba najwięcej do powiedzenia, wydaje się wyznaczać kierunek improwizacji. 

Druga partycja nagrania wnosi do tej zabawy odrobinę więcej życia - klarnet nawołuje do gromadzenia się wokół ogniska, perkusjonalia przelewają życiodajną wodę, a kontrabas stoi w miejscu i pohukuje. Spektakl etno free improv on minimal trwa w najlepsze. Don Cherry i jego "Multikulti"? Air Henry’ego Threadgilla? Muzycy zmieniają instrumenty jak rękawiczki, od dawna nie wiemy już, kto odpowiada za dany dźwięk, ale czy to ma jakiekolwiek znaczenie? Odrobina dynamiki rodzi się z grzmotów kontrabasu i śpiewu dwóch dęciaków, które niespodziewanie nabrały ochoty na swobodny taniec. Repetycje, skoki w górę i bystre opadanie. Na moment flow narracji przejmują ptaki, muzycy milkną i czekają na rozwój wypadków dźwiękowych. Potem wracają, by wydobyć ostatnie oddechy ze swoich instrumentów.

Tekst pierwotnie opublikowany na blogu Trybuna Muzyki Spontanicznej.

Friday, May 1, 2020

Premiera singla Gniewomira Tomczyka "Light Up!"


20 kwietnia miała miejsce premiera cyfrowa nowego singla oraz teledysku do utworu "Light Up!" projektu Gniewomira Tomczyka. Singiel jest zapowiedzią płyty "Pieces Of My Journey", która ukaże się jeszcze w tym roku. Wydawcą i dystrybutorem jest wytwórnia Soliton. Reżyserem klipu jest Max Pavlenko.

"Życie muzyka to ciągłe balansowanie między dwoma stanami umysłu. Z jednej strony - zapalasz się, płoniesz, zdzierasz wszelkie zasłony, aby pokazać szczerość, emocje i prawdę na scenie. Blask reflektorów daje ucieczkę, odskocznię od nużącej codzienności. Z drugiej - występując przed publicznością zakładasz maskę, chowając część swoich zwykłych, ludzkich spraw tuż przed sceną, zaraz za kurtyną…" - tak o utworze "Light Up!" mówi Gniewomir Tomczyk.

Gniewomir Tomczyk - perkusista jazzowy, perkusista hybrydowy, pedagog. Absolwent Akademii Muzycznej im. I. J. Paderewskiego w Poznaniu, w klasie perkusji jazzowej prowadzonej przez prof. Krzysztofa Przybyłowicza. Finalista konkursu w ramach festiwalu Bielska Zadymka Jazzowa (2019 r.), Krokus Jazz Festiwal (2019 r.) czy laureat I Nagrody na Ogólnopolskim Festiwalu Rytmu Drum Battle (2008 r.). Założyciel oraz lider zespołu Gniewomir Tomczyk Project. Wraz z projektem wydał dwie solowe płyty, "Quality Jazz Live" i "Event Horizon" oraz trzy single wraz z teledyskami: "Light Up!", "Generation of Numbers" oraz "Mechanical Cats". Współpracuje na stałe m.in. z zespołem elektronicznym Xxanaxx, producentką MINt czy wokalistką Patrycją Zarychtą. Organizator oraz producent cyklu koncertów jazzowych, autorskich, improwizowanych "Jazz Session" w warszawskim klubie muzycznym Bardzo Bardzo.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...