Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mełech Piotr. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mełech Piotr. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 lipca 2024

Polski Piach - "Anomalia"

Polski Piach

Piotr Mełech - klarnet basowy
Piotr Domagalski - basetla
Patryk Zakrocki - gitara akustyczna, ogólna wizja i opieka nad zespołem.

Tytuł albumu: "Anomalia"

Wydawca: Gustaff Records (2024)

Autor tekstu: Maciej Nowotny

Dlaczego ludzie podróżują? Bo istnieje potężna siła - przeciwna grawitacji - która wyrywa nas z naszych miejsc, każe pakować plecak, wsiadać w samolot, autobus, pociąg lub po prostu iść przed siebie. Odpowiedź na pytanie "dlaczego?" nie jest łatwa. Spójrzmy na ptaki, na przykład rybitwę popielatą, uważaną za ptaka o najdłuższej wędrówce na świecie. Migruje z Arktyki, gdzie się rozmnaża, aż do Antarktydy, pokonując około 70 000 kilometrów rocznie. Ornitologów nurtują pytania: co sprawia, że ptaki zaczynają wędrówkę i jak odnajdują drogę. Być może odpowiedzią jest pole magnetyczne Ziemi, które ptaki potrafią wykrywać, co pozwala im na orientację. Niektóre gatunki mają nawet w organizmie magnetyt, działający jak wewnętrzny kompas.

A ludzie? Też wędrują, śpiewają i grają. Dźwięki są lustrzanym odbiciem procesów zachodzących w naszych ciałach. Dlatego tak ważne jest, że muzyka na albumie "Anomalia" zespołu Polski Piach jest grana wyłącznie na instrumentach akustycznych. Słychać oddech Piotra Mełecha na klarnecie, rytm gitary Patryka Zakrockiego przypominający bicie serca i basetlę Piotra Domagalskiego, która wnosi oryginalne brzmienie, odtwarzając tęsknotę za przestrzenią i żal z powodu opuszczenia gniazda.

Muzyka na tym albumie to zaproszenie do podróży. Wydaje się, że wszystkie muzyczne peregrynacje Zakrockiego prowadziły go do tej ścieżki. Blues delty Missisipi, echa muzyki afrykańskiego zachodniego wybrzeża, orientalne wpływy, w tym klezmerskie, tradycyjne pieśni ludowe, wreszcie duch współczesnej kameralistyki i improwizowanego jazzu, wszystkie są obecne w tej muzyce.

Aby cieszyć się tą muzyką, nie trzeba być jednak ekspertem. Wystarczy włączyć album w odtwarzaczu, ze streamingu lub najlepiej pójść na koncert. Miałem okazję uczestniczyć w premierowym koncercie tego albumu w warszawskim klubie SPATiF 20 kwietnia. Warunki były trudne - brak krzeseł, gwar, trzaskające drzwi - ale publiczność ignorowała te przeszkody, ciesząc się atmosferą i muzyką. Było to doświadczenie pełne emocji i łączności.

Co łączyło tych ludzi? Nie trzeba wiedzieć wiele o tej muzyce, nie trzeba idealnych warunków, aby się jej poddać. Czego więc było potrzeba? Może odrobiny magnetytu w ciele lub umyśle, który drażni i nie daje spokoju, zmuszając do wstania z kanapy i ponownego wyruszenia w drogę, z muzyką w oddechu i sercu, by znów odnaleźć wszystko.

czwartek, 25 stycznia 2024

Jan Kiedrzyński, Jędrzej Łagodziński, Jarosław Majewski, Piotr Mełech, Andrzej Rejman - "Meeting Points"

Jan Kiedrzyński, Jędrzej Łagodziński, Jarosław Majewski, Piotr Mełech, Andrzej Rejman

Jan Kiedrzyński - drums
Jędrzej Łagodziński - tenor saxophone
Jarosław Majewski - double bass
Piotr Mełech - bass clarinet
Andrzej Rejman - grand piano

"Meeting Points" (2022)

Autor tekstu: Maciej Nowotny

Thelonius Monk powiedział kiedyś o Ericu Dolphy'm: "We wszystkim co robił obecna była muzykalność, nawet wtedy kiedy po prostu spacerował". Nie tylko zresztą koledzy-muzycy uważali go za geniusza, ale niemal cała krytyka wychwalała go pod niebiosa i to zarówno wtedy kiedy żył i tworzył jak i dzisiaj, kiedy powszechnie uważa się, że bez jego wpływu trudno sobie wyobrazić współczesny avant jazz. A jednak gdy w lutym roku 1964 - na 2 miesiące przed śmiercią, która nie musiała się zdarzyć - wydał swój kultowy album "Out To Lunch", publiczność nie okazała nim żadnego zainteresowania, a Alfred Lion, szef wytwórni Blue Note, która go wydała, liczył straty jakie na nim poniósł i klął się, że jest to pierwsza i ostatnia płyta Dolphy'ego jako lidera jaką jego wytwórnia wydała.

Wkrótce sytuacja miała się zmienić. Album zyskał status kultowego, Dolphy - geniusza, a Lion miał liczyć straty, ale inne, związane z tym, że pomimo kontraktu, z powodu śmierci Dolphy żadnej płyty już dla Blue Note nie nagra. Nas ta sytuacja może jednak co nieco nauczyć: nie wszystko złoto co się świeci, sława i chwała rzadko idą w ślad w ślad za artystami i ich projektami, niekiedy trzeba poczekać, aby dzieło zostało docenione, zwłaszcza przez pobliczność, która często najbardziej kocha nowości, które już kiedyś słyszała. Tak może się zdarzyć i z płytą, o której dzisiaj dla Państwa piszę, a jest to album zatytułowany "Meeting Points" i nagrany przez piątkę muzyków, których nazwiska niekoniecznie muszą powiedzieć coś tzw. "szerokiej publiczności", ba, nawet jazzowej, nieźle ogarniętej publiczności czy wręcz niektórym jazzowym krytykom!

A jednak są to wszystko nazwiska muzyków o wielkich umiejętnościach i znaczącym dorobku artystycznym. Trochę podobnie jak to miało miejscach w przypadku muzyków, którzy pomogli stworzyć Dolphy'emu jego arcydzieło: Freddie Hubbard, Bobby Hutcherson, Richard Davis i Tony Williams, nie byli gwiazdami jak Miles Davis czy John Coltrane, ale mieli to co najważniejsze, umiejętości i miłość do muzyki, które stanowią przepustkę do tworzenia rzeczy wielkich. Dlatego uwierzcie, że Jan Kiedrzyński grający na perkusji, Jędrzej Łagodziński na saksfonie tenorowym, Jarosław Majewski na kontrabasie, Andrzej Rejman na fortepianie  Piotr Mełech na klarnecie basowym to ekstraklasa polskiego jazzu i muzyki improwizowanej, nawet jeśli nie są to nazwiska, które wyskoczą do Was z lodówki jak nazwisko Stańki czy Możdżera.

No właśnie, Piotr Mełech. To dźwięk jego klarnetu basowego przywiódł te wszystkie skojarzenia z Ericiem Dolph'ym. I muzyk, na którego projekty już od lat niecierpliwie czekam. Ostatnio odnosi sukcesy z Polskim Piachem, ale to tylko czubek góry lodowej jego dokonań, o których możecie się dowiedzieć więcej śledząc recenzje jego muzyki na naszym blogu pod tym tagiem. A jednak gdy sprawdziłem jakie miejsce w kategorii klarnetu zajmował w ostatnich pięciu ankietach Jazz Forum w opinii kolegów-krytyków, odkryłem że nie załapał ani razu do pierwszej trójki! W jakim my kraju żyjemy? Jeśli nawet krytycy muzyczni cierpią na głuchotę albo po prostu nie orientują się co się nagrywa w kraju, w którym żyją? I są w stanie przeoczyć jedną z najlepszych płyt z tzw. alternatywnym jazzem wydanych w ostatnich latach, bo nie mogę dosłownie nigdzie znaleźć żadnej jej recenzji!

Cóż mi pozostaje? Wołać wielkim głosem. Wśród tej dzikiej puszczy. Znajdźcie tę muzykę, a nie zawiedziecie się! Bo jest na tym albumie wszystko: i wspaniali instrumentaliści, i energia, entuzjazm, radość z grania, i nowocześnie brzmiąca muzyka, która czeka na odkrycie. 

Odsłuch muzyki z płyty dostępny na stronie: LINK.

sobota, 25 czerwca 2022

Polski Piach - Północ (2022)

Polski Piach

Patryk Zakrocki - gitary
Piotr Mełech - klarnet basowy
Piotr Domagalski - basetla.

Północ (2022)

Tekst: Jędrek Janicki



Krzysztof Cugowski w tyleż legendarnym, co tak naprawdę tandetnym tekście utworu "Jest taki samotny dom" brawurowo wyśpiewywał, że „po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój”. Do tej błyskotliwej obserwacji dodać jeszcze można, że po południu przychodzi północ. Wie o tym doskonale zespół Polski Piach, dla którego wydana niedawno płyta Północ jest następczynią debiutanckiego nagrania Południe.

Polski Piach to twór na polskiej scenie muzycznej doprawdy zdumiewający. Muzycy w pełen wyobraźni sposób łączą przeróżne światy muzyczne w jedną jakże spójną całość. Dominantą ich muzyki moim zdaniem było jednak zawsze nawiązanie do bluesowej tradycji – zarówna tej z delty rzeki Missisipi, jak i tej z piasków Sahary. Z jednej strony R. L. Burnside, a z drugiej Ali Farka Touré czy legendarny już zespół Tinariwen. W ten hipnotyczny i transowy puls korzennego bluesa muzycy wplatają rozwiązania jazzowe, folkowe czy nawiązujące do tradycji muzyki etno. Wszystkie te etykiety nie maja jednak większego znaczenia, wszak istotny jest tylko ten bluesowy vibe, który nieraz oznacza głębokie pogodzenie się ze światem, a nieraz wyraża rozdzierający ból i rozpacz, które pozornie dalece wykraczają poza doświadczenia znane człowiekowi…

Trzon zespołu stanowi gitarzysta Patryk Zakrocki rozkochany w specyficznym brzmieniu typowo bluesowych strojeń i typowo bluesowych gitar (ach ten parlor od Framusa z płyty Południe). Gitarowe dźwięki znajdują swoje dopełnienie w pomysłowym wykorzystaniu klarnetu basowego, na którym gra zaprawiony i „zatwardziały” awangardzista co się zowie, czyli Piotr Mełech. Jakby nieoczywistych instrumentów było mało, to na płycie Północ wybrzmiewa również basetla, z której dźwięki wydobywa Piotr Domagalski, znany chociażby ze współpracy z Marcinem Maseckim.

Choć płyta Północ podąża podobną ścieżką, co Południe, to jednak same kompozycje są o wiele mroczniejsze i bardziej niejednoznaczne. Cóż, wakacyjny luz i spokój polskich wydm prawdopodobnie zastąpiło jesienne błoto i tzw. bebeluga (czymkolwiek miałaby ona być). Choć nadal tu i ówdzie pobrzmiewa tak charakterystycznie tuareskie frazowanie (chociażby w utworze Gwiazda), to jednak większość utworów niesie w sobie pewną nową bluesową jakość. Chodzi o elegancką powagę, która intryguje, hipnotyzuje i niejednokrotnie przyprawia o bliżej niesprecyzowany dreszcz. Ten zaskakujący jak na tego typu stylistykę rys bardzo wyraźnie słychać w chyba najlepszej kompozycji z płyty, czyli w balladzie Kochankowie. Sama melodia, choć oszczędnie, lapidarnie wręcz zagrana, niesie w sobie potężną dawkę melancholii, tak bliską tej, która obecna jest chociażby w klasycznych już kompozycjach Jerzego Petersburskiego.

Jest jeszcze jedna rzecz, która powoduje, że Polski Piach to zespół wyjątkowy, który mimo swojej skromnej popularności zasługuje jednak na wymienianie go jednym tchem wśród liderów polskiej sceny (około)jazzowej. Oni mają swój styl, składający się z bardzo wielu przeróżnych i zaskakujących inspiracji, których w najdrobniejszym nawet fragmencie nie imitują czy kopiują. I choć dobrej muzyki w Polsce naprawdę niemało (zwłaszcza jeżeli chodzi o poziom instrumentalny), to czegoś tak świeżego i skrajnie wyrazistego dawno nie słyszałem. Słuchajcie bluesa, w nim naprawdę tkwi o wiele więcej, niż niektórym mogłoby się wydawać…


niedziela, 8 sierpnia 2021

Ensemble Tuning XIII - Muzyka na trzy instrumenty (2021)

Ensemble Tuning XIII 

Piotr Mełech - clarinet, bass clarinet
Michał Górczyński - clarinet, bass clarinet, contrabass clarinet
Jakub Królikowski - piano
Rafał Gorzycki - drums, harmonica, piano
Guest: Jakub Ziołek - guitar (6)

Muzyka na trzy instrumenty (2021)

By Jędrzej Janicki

Pamiętam jak kiedyś mój wujek, miłośnik hardej muzyki rockowej, opowiadał mi jak to czystym zbiegiem okoliczności znalazł się na koncercie jazzu, nazwijmy go, eksperymentalnego. Lekko oniemiały w zachwycie obserwował jednego z muzyków, który wskoczył za scenę i przez kilkanaście minut szurał kotarą (!), imitując tym samym perkusyjne dźwięki. Choć na płycie Ensemble Tuning XIII – Muzyka na trzy instrumenty tak specyficznego instrumentarium (chyba) nie odnajdziemy, to jednak inwencja i wyobraźnia twórców tej płyty daleko wykracza poza tego rodzaju urocze, lecz nieco kabotyńskie w gruncie rzeczy wygłupy.

Ensemble Tuning nie jest projektem nowym na scenie polskiego jazzu eksperymentalnego. Dowodzony przez perkusistę Rafała Gorzyckiego zespół szerszej publiczności dał się poznać płytą zatytułowaną właśnie Ensemble Tuning sygnowaną nazwiskami Rafała Gorzyckiego, Tomasza Pawlickiego i Jakuba Ziołka. Na potrzeby Ensemble Tuning XII Gorzycki zmienił skład i do współpracy zaprosił inne jakże zacne osobistości – klarnecistów Piotra Mełecha i Michała Górczyńskiego oraz pianistę Jakuba Królikowskiego (w jednym z utworów pojawia się również gościnnie znany z wcześniejszego wcielenia Ensemble Tuning Jakub Ziołek). Jak mówi jednak muzyczno-piłkarska mądrość, nazwiska same nie grają, a jakość potwierdzić trzeba na płycie (tudzież na boisku).

Ensemble Tuning XIII potraktować można jako wyjątkowo udaną próbę brawurowego balansowania pomiędzy porządkiem a chaosem. Muzykom prawdopodobnie nie chodzi o wielbienie manichejskiego nauczania, lecz raczej przełamanie tego szkodliwego sposobu myślenia o muzyce, podług którego utwory mogą być albo ustrukturyzowane, albo w pełni improwizowane. Otóż nie, jak się okazuje, trzecia droga istnieje. Wszystkie utwory z tej płyty mam wrażenie, że są dokładnie pomiędzy tymi dwoma sposobami myślenia. Muzycy przez jakiś czas podążają wcześniej wytyczonymi ścieżkami, by filuternie z nich zboczyć. Co ciekawe, „na manowce” sprowadzić ich potrafią nie tylko koledzy z zespołu jakimś nieprzewidzianym dźwiękiem, lecz również chęć eksplorowania możliwości brzmieniowych poszczególnych instrumentów. Dla słuchacza te poszukiwania stanowią jednak niepowtarzalną możliwość wyjścia poza schemat swoich oczekiwań wobec tego typu muzyki. Co oczywiste, odrzucić musimy tradycyjno-jazzową konwencję typu temat-partie solowe, lecz również nie odnajdziemy na tej płycie niczym nieskrępowanego w pełni rozimprowizowanego szaleństwa, które niejednokrotnie okazuje się być nieco bełkotliwe. Gorzycki (bo to on jest liderem zespołu i głównym pomysłodawcą jeżeli chodzi o utwory) w sprawny sposób buduje narrację, która oczywiście potrafi zaskoczyć, lecz która również w jakiś sposób, pomimo swojego eksperymentalnego wydźwięku, pozostaje spójna i klarowna.

Ensemble Tuning XIII – zabrzmieć to może nieco paradoksalnie – słucha się całkiem dobrze. Nagrania nie męczą, lecz intrygują i skłaniają do pewnego intelektualnego wysiłku. Gorzycki płytą tą muzycznego świata na pewno nie zmienia, lecz raczej umacnia swoją pozycję jako jednego z czołowych przedstawicieli eksperymentalno-improwizowanego jazzu w Polsce. Po prostu wszystko się zgadza, a samo Ensemble Tuning XIII do gustu na pewno przypadnie wszystkim nieco bardziej wymagającym słuchaczom.


czwartek, 11 marca 2021

Polski Piach - Południe (2020)

Polski Piach

Patryk Zakrocki - guitar, stompbox, percussion
Piotr Mełech - bass clarinet
Kuba Falkowski - bean pods, mouth harp, voice, percussion
Hubert Zemler - balafon (7)

Południe



PRIVATE EDITION 2020

By Adam Baruch

This is the debut album by Polish trio called Polski Piach, which comprises of guitarist Patryk Zakrocki, clarinetist Piotr Mełech and percussionist Kuba Falk (a.k.a Kuba Falkowski). The album presents ten (assumably) original compositions, which remain uncredited on the album’s artwork.

On the album’s artwork we can find the following statement: "The Polish Sands project delves into the spiritual bonds which bind the sands of the Mississippi Delta, the Sahara Desert and the Wisła River", which roughly describes the music included on this album, which is mostly Blues influenced, which in turn is a spiritual ancestry of African origin, combined with Slavic melancholy and spiced with Jazz improvisation.

Zakrocki, who is primarily identified with playing violin on Improvised Music recordings, plays an alter ego role on this album, playing deeply melodic and completely docile acoustic guitar. Mełech, on the other hand, is less surprising, playing a beautifully sentimental bass clarinet parts, for which he is known (among other things). Falk who is completely out of nowhere, is rather less prominent here, but his mouth harp playing and percussion fit the bill perfectly.

It is rather difficult to describe the music precisely, which of course is not really necessary, but I really enjoyed the music immensely, for some strange reason. Although the basic Blues riffs are nothing out of the ordinary, the overall atmosphere and Mełech’s superb playing simply won me over, and the music managed to engage me more on a subconscious level than as an analytical attempt to get into it. The Blues is after all a universal music, as this music is trying to demonstrate, so after all I am not surprised. I am sure it also sounds great live.

Overall this Blues/Jazz-World Music exploration is a nice and original idea, which is a great fun to listen to, surely on the debut album; I am not sure if it has the stamina to last for more albums though. Definitely worth investigating!

piątek, 18 grudnia 2020

Polski Piach - Południe (2020)

Polski Piach

Patryk Zakrocki - guitar, stompbox, percussion
Piotr Mełech - bass clarinet
Kuba Falkowski - bean pods, mouth harp, voice, percussion
Hubert Zemler - balafon (7)

Południe



PRIVATE EDITION 2020

By Piotr Wojdat

Motywem przewodnim wywiadów, które miałem do tej pory przyjemność przeprowadzać ze skrzypkiem, improwizatorem i kompozytorem Patrykiem Zakrockim, było jego stwierdzenie: "Jestem przygotowany do tego, żeby być nieprzygotowanym". Taki tytuł nosiło jedno z wydań mojej audycji radiowej, w którym artysta z pasją i humorem opowiadał o swojej muzyce. Potem po kilku latach porozmawialiśmy na łamach Jazzarium.pl. Nawiązałem wtedy do wspomnianego stwierdzenia o nieprzygotowaniu, a sam Zakrocki rozwinął je w następujący sposób: "Myślę, że wciąż nad tym pracuję, żeby być odpowiednio nieprzygotowanym. Wiadomo, gromadzi się materiał, doświadczenie i wiedzę. Chodzi o to, żeby to wszystko nie przytłumiło tego pierwotnego entuzjazmu".

Gdy słucham kolejnych albumów Patryka Zakrockiego, za każdym razem przypominam sobie te słowa. Wydaje mi się, że doskonale oddają jego nietuzinkowe podejście do grania. Do tego stopnia zapadły mi w pamięci, że mogę chyba napisać, iż jestem przygotowany do tego, żeby ten pierwotny entuzjazm starać się wychwycić w jego muzyce. I zazwyczaj to się udaje. Czasami jest to mniej oczywiste i trudniejsze do wyłapania, np. w projektach nastawionych bardziej na współczesną improwizację. Jednak nawet wspólne albumy z gitarzystą Marcinem Olakiem i gośćmi w rodzaju katalońskiego pianisty Agusti Fernandeza pod szyldem Spontaneous Chamber Music przynoszą powiew świeżości. 

Zespół Polski Piach na tym tle i w kontekście poszukiwań pierwotnego entuzjazmu w tworzeniu muzyki wypada szczególnie korzystnie. Zakrocki wraz z klarnecistą Piotrem Mełechem i perkusistą Kubą Falkowskim z dużym wyczuciem i przymrużeniem oka wcielają się w rolę czujących bluesa muzycznych nomadów i wprowadzają nas w niespieszny trans. Pomysłodawca projektu odłożył na bok skrzypce, altówkę czy elektryczną mbirę. Tym razem sięgnął po akustyczną gitarę i razem z resztą muzyków nawiązał do korzennego bluesa z różnych szerokości geograficznych. Album "Południe" powinien zatem przypaść do gustu wszystkim tym, którzy namiętnie słuchają starych nagrań bluesmenów z delty Mississippi. Fani afrykańskiego folkloru również powinni znaleźć tu coś dla siebie.

Nie bez znaczenia jest tu jeszcze jedna ważna kwestia, czyli kontekst funkcjonowania Zakrockiego w środowisku muzyków działających wokół nieistniejącej już wytwórni LADO ABC. Ta cała charakterystyczna zabawa formą, pozorna dezynwoltura, łamanie, drążenie, grzebanie, rytmiczne pozy w charakterze kreatywnego "lo-fi", z którymi tak dobrze kojarzymy właśnie artystów z LADO (Marcin Masecki, Paweł Szamburski, Macio Moretti), kruszenie pewnego rodzaju lukru nieoczywistymi wtrętami, przy jednoczesnym zachowaniu - akurat w przypadku Piachu - specyficznej, "około-bluesowej" jednorodności, cała ta osobliwa spuścizna odcisnęła także swój ślad na albumie "Południe". W tym sensie obecne na płycie muzyczne odniesienia tworzą obraz bardzo złożony, rozpatrywany na wielu płaszczyznach, budowany w określony sposób przez nietuzinkowe osobowości.

Formacja Polski Piach nie kopiuje patentów Roberta Johnsona czy Ali Farka Toure. Szuka swojego miejsca na muzycznej mapie. Gra oszczędnie, niezwykle interesująco i dostosowuje charakter muzyki do rejonów, w których powstaje. Jeśli szukacie wewnętrznego spokoju w niespokojnych czasach, album "Południe" powinien naprowadzić was na właściwą drogę. Wyjdźcie tylko na długi spacer, zaczerpnijcie świeżego powietrza i koniecznie zabierzcie ze sobą kopę Polskiego Piachu.       

czwartek, 10 grudnia 2020

Mełech / Mazurkiewicz / Trilla - Brain / Dog / Hum (2019)

Mełech/Mazurkiewicz/Trilla

Piotr Mełech - clarinets, electronics
Jacek Mazurkiewicz - bass, electronics
Vasco Trilla - drums

Brain/Dog/Hum

MULTIKULTI MPI 047/048/049


By Adam Baruch

Released as three separate CDs, this is obviously a unified release documenting live performances by the Improvised Music/Avant-Garde Jazz trio comprising of Polish clarinetist Piotr Mełech, bassist Jacek Mazurkiewicz and Spanish drummer Vasco Trilla, recorded in February 2016 at three clubs in different cities in Poland. Guitarist Damian Pielka takes part on one track. The albums present four / five / two improvised tracks respectively, all obviously credited to the three members of the trio.

Although all the three concerts were recorded by the same trio within one week, the music on the separate CDs differs significantly, presenting completely diverse facets of the trio's possibilities. Improvised Music is of course created in the spur of the moment and such diversity speaks highly of the abilities of the trio both on the individual and ensemble levels.

Listeners familiar with the European Improvised Music scene are obviously already familiar with the names of these musicians, since they all performed and recorded prolifically in the last decade and are considered as some of the most interesting representatives of the genre.

Since both Mełech and Mazurkiewicz employ electronics on regular basis, the music on these albums depicts the polarity between purely acoustic and almost completely electronic music, with everything in between. It seems that the usage of electronics opened up the possibilities, both of the contemporary modern European Jazz and the more adventurous Free Jazz/Avant-Garde scene, which embraced electronics as an integral part of the accessible instrumental palette, a trend growing stronger towards the end of the decade.

The reception of this music is of course highly individual, but I found all thee albums to be highly interesting and absorbing, and the diversity of the music is a strong incentive to try and listen to the whole set in one go. But of course it is also entirely possible to listen to them separately. Overall this is a great document of the live concerts, which stand on its own in the recorded version and offers challenging, but highly aesthetic listening experience. Highly recommended to all Improvised Music enthusiasts!

czwartek, 19 listopada 2020

Polski Piach - Południe - premiera nowej płyty

Patryk Zakrocki - small acoustic guitar, stomp box, percussion (4)
Piotr Mełech - bass clarinet
Kuba Falkowski - bean pods, mouth harp, voice, percussion
Hubert Zemler - balafon (7)

Polski Piach to zespół uruchomiony przez Patryka Zakrockiego, czerpiący z tradycji pierwszego bluesa, pustynnego transu i rozwijający własny język, którego temperatura wynika z rodzimego krajobrazu, natury polskich rzek, zachmurzonego nieba. Muzycy wywodzą się z warszawskiego środowiska improwizatorów, kręgu LADO ABC. Kuba Falkowski jest artystą skupionym na idei performance'u. Obecnie do składu dołączył na basetli Piotr Domagalski znany ze składów Marcina Maseckiego. Projekt Polski Piach bada pokrewieństwo i zasadność upodobnień między piachem delty Missisipi, Sahary i wiślanych łach. Pierwsza płyta zespołu - "Południe" - ukaże się 21 listopada 2020 r.

Patryk Zakrocki (ur. 1974 r. w Warszawie) - muzyk, improwizator, kompozytor, artysta dźwiękowy. Obecnie gra w duecie SzaZa i z gitarzystą Marcinem Olakiem, na skrzypcach lub altówce, oscylatorze i elektrycznej mbirze, zmienia melodyjki w starych pozytywkach i współtworzy dwa wyjątkowe projekty własnego pomysłu: Gabinet Masażu Ucha Wewnętrznego i Kino Dźwięku.

Zakrocki zajmuje się muzyką kameralną, elektroakustyczną i szeroko pojętym słuchowiskiem. Dyryguje zespołami improwizatorów oraz sam improwizuje i komponuje. Opublikował 12 albumów płytowych, w tym dwa solowe. Jest autorem muzyki do spektakli teatralnych i filmów fabularnych, animowanych, dokumentalnych, krótkometrażowych i niemych. Wśród tych ostatnich znalazły się etiudy studenckie Romana Polańskiego, filmy eksperymentalnie Themersonów i animacje lalkowe Władysława Starewicza. Autorska ścieżka dźwiękowa napisana do obrazów, poza licznymi pokazami w Europie, była do tej pory prezentowana w Stanach Zjednoczonych, Islandii, Urugwaju, Chinach i Japonii.

Patryk Zakrocki organizował cykl koncertów Galimadjaz, współtworzył "Inwazję dźwięku" w Zachęcie, prowadził znany ze słuchowisk Zakład Produkcji Dźwięku. Jako improwizator występował z Pawłem Szamburskim, Fredem Frithem, Kazuhisa Uchihashi, Tetuzi Akiyama, Norbertem Kubaczem, Raphaelem Rogińskim, Michałem Górczyńskim, Noelem Ackchote, Paulem Brodym, Alanem Bernem, Maciem Morettim, Hubertem Zemlerem, Michaelem Zerangiem i wieloma innymi wybitnymi muzykami.

sobota, 24 października 2020

Piotr Mełech/Wojtek Kurek - Split Here (2019)

Piotr Mełech/Wojtek Kurek

Piotr Mełech - clarinet & bass clarinet
Wojtek Kurek - drums

Split Here

ANTENNA NON GRATA 2019/07





By Adam Baruch

This is an album by Polish Improvising Music duo comprising of clarinetist Piotr Mełech and drummer Wojciech Kurek. The album presents six improvised pieces, which are, as usual in such cases, uncredited.

Mełech is a prominent figure on the Polish Avant-Garde scene in the last decade and a prolific recording artist, associated mostly with the Multikulti label, but also releasing albums on other Polish niche labels, like the Antenna Non Grata, which released this album. Kurek, also a prolific recording artist, with about twenty albums under his belt, works as improvising musician but also composes for multimedia installations and theatre. It seems that this recording is the first cooperation between these two Artists.

As I have already stated often in my reviews of Mełech's other albums, I am a great fun of his clarinet shenanigans, and since the clarinet is one of my favorite instruments Mełech always has an open ear as far as I am concerned. He is obviously a completely unique clarinetist, who is able to take the instrument into uncharted territory time after time. He is able to play relative melodic music as well as totally Free improvisations with the same power of expression and obvious virtuosity.

I am not familiar with Kurek's other recordings, but his performances here expose his openness to dialogue and cooperation, which the duo demonstrates whenever they play together. Obviously highly skilled technically, Kurek proves to be a very supportive partner to Mełech's spacey explorations, and they are able to produce many magic moments together on this album.

Since Free/Improvised Music is a priori oriented towards very limited audiences, this album belongs to the same category. The magic that happened during the recording of this music has no guarantees to be embraced by many listeners, which sadly is almost an intrinsic characteristic of the Avant-Garde. Hopefully, since Melech has a solid following on the local scene, this music will resound in many homes, as it certainly deserves.

środa, 30 października 2019

Cukier - Third Source (2019)

Cukier

Piotr Mełech - clarinets
Łukasz Kacperczyk - modular synth
Michał Kasperek - drums

Third Source

ANTENNA NON GRATA CD 05/2019


By Piotr Wojdat

Ile jest cukru w Cukrze? Ano niewiele, być może zaledwie szczypta. Trio, które tworzą klarnecista Piotr Mełech, perkusista Michał Kasperek i Łukasz Kacperczyk obsługujący syntezator modularny, wbrew nazwie, nie raczy nas muzycznymi drażami i landrynkami, które tuczą i na których wychowały się całe pokolenia. Po wysłuchaniu "Third Source" nie poczujemy się nawet jak po zjedzeniu tortu przekładanego bitą śmietaną i owocami, czy bardzo czekoladowego brownie. Na dłuższą metę to dobrze. Cukier zaburza gospodarkę hormonalną organizmu, ogołaca organizm ze składników mineralnych i uzależnia jak narkotyk. Słodkie życie bez cukru? Tak, to możliwe!

Aby się o tym przekonać na własne uszy i aby odczuły to też nasze kubki smakowe, najlepiej sięgnąć po... najnowszy album zespołu Cukier. Muzyka zarejestrowana przez trio działa na słuchacza z dużą intensywnością, pobudza organizm i zaciekawia niecodziennymi dźwiękami. Za zawartość płyty odpowiedzialni są artyści, których znamy z wielu różnych projektów. Piotra Mełecha kojarzymy m.in. z projektu Melech Plays Gebirtig, Warsaw Improvisers Orchestra, Rafał Gorzycki The Tuners czy Kwartetu Mełech/Majewski/Królikowski/Buhl. Michał Kasperek to również czołowa postać Warsaw Improvisers Orchestra i Infant Joy Quintet. Łukasz Kacperczyk współtworzy z kolei Modular String Trio czy Paper Cuts. Jako Cukier współpracują już ze sobą od dłuższego czasu i mają na koncie kasetę "821" wydaną w wytwórni Pawlacz Perski. Teraz mamy okazję posłuchać albumu "Third Source", który ukazał się za sprawą wydawnictwa Antenna Non Grata.

Formacja w umiejętny sposób balansuje na granicy muzyki improwizowanej, elektroakustycznej i eksperymentalnej. W moim przekonaniu szczególną rolę w tej układance odgrywa Łukasz Kacperczyk. Brzmienie syntezatora modularnego, choć nie zawsze wysuwające się na pierwszy plan, wprowadza do improwizacji opartych na klarnecie i perkusji dodatkową przestrzeń oraz poszerza paletę barw i dźwięków. Dzięki temu Cukier zdecydowanie wyróżnia się na tle innych składów grających muzykę improwizowaną - czasami skręca w rejony zarezerwowane dla wykonawców ambientu, a innym razem, jak np. w finałowym "On And On", poraża energią i hałasem. 

"Third Source" wymyka się łatwym klasyfikacjom i prędzej zainteresuje tych, którzy szukają nowych muzycznych doznań niż zwolenników konkretnych stylistyk. A jazzu jest tutaj tyle, ile cukru w Cukrze - może zawierać śladowe ilości.

środa, 7 sierpnia 2019

Mełech/Majewski/Królikowski/Buhl – Kwartet (2019)

Mełech / Majewski / Królikowski / Buhl

Piotr Mełech - clarinet & bass clarinet
Jakub Królikowski - piano
Jarosław Majewski - bass
Jacek Buhl - drums

Kwartet



PLEXUS OF INFINITY

By Adam Baruch

This is the debut album by the Avant-Garde Polish Jazz quartet led by clarinetist Piotr Mełech, which also includes pianist Jakub Królikowski, bassist Jarosław Majewski and drummer Jacek Buhl. The album presents ten tracks, all co-composed by the members of the quartet.

The music is typical Avant-Garde/Improvised Music project, which offers spontaneously created music not based on any clear melodic threads and which relays the spur of the moment mutual exchanges between the musicians. For people from outside of the Improvised Music circle this music is completely non-communicative and bizarre, and only a tiny group of connoisseurs is able to listen to it and enjoy it for what it is. Such is the sad fate of any Avant-Garde Art.

However, for people familiar with the Polish Avant-Garde Jazz, which enjoys an extraordinary renaissance in the last decade, the name of Mełech is pretty familiar as a result of about half a dozen of his earlier recordings, all of which made a mark on the local scene. His wonderful clarinet work, which often sounds very Klezmerish, is very unique and often resembles the work of the Israeli clarinet Master Harold Rubin. Mełech firmly controls the flow of the music, setting the structural and rhythmic ambience, with the rest of the quartet following his lead.

Buhl, who is perhaps the leading Polish Avant-Garde drummer and a true musical persona, adds a wonderful layer to the music. He is obviously the most experienced musician on this album and his superb technique and sensitivity are a natural counterbalance to Mełech's clarinet work. Królikowski and Majewski, who are lesser known, keep up with the two veterans and contribute their parts without a hitch.

Overall this album offer depth and remarkable teamwork between the musicians, which of course is not surprising considering the excellent musicianship present on the Polish Avant-Garde Jazz scene. Although obviously not for everybody, this music is exactly what connoisseurs of Improvised Music look for in an album. Well done!

wtorek, 3 kwietnia 2018

Warsaw Improvisers Orchestra - CSW 14.03.2015 (2016)

Warsaw Improvisers Orchestra

Ray Dickaty - conductor
Patryk Zakrocki - violin, viola, conductor
Olgierd Dokalski - trumpet
Marcin Albert Steczkowski - cornet
Jan Małkowski - alto saxophone
Maciej Rodakowski - tenor saxophone
Mateusz Franczak - tenor saxophone
Piotr Mełech - Bb & bass clarinet
Zbigniew Chojnacki - accordion
Jacek Mazurkiewicz - bass
Ksawery Wójciński - bass
Michał Kasperek - drums
Dominik Mokrzewski - drums
and others

CSW 14.03.2015

FSR 2017/10

By Piotr Wojdat

Mimo, że twórcą i główną siłą napędową Warsaw Improvisers Orchestra jest saksofonista Ray Dickaty, to nie z jego powodu pojawia się w tym miejscu recenzja albumu tego imponującego liczebnie stołecznego kolektywu. "CSW 14.03.2015" to ważna płyta z co najmniej dwóch powodów: grają na niej czołowi jazzowi improwizatorzy, eksperymentatorzy i artyści, którzy w taki czy inny sposób związani są z warszawska sceną i nierzadko spotykali się ze sobą na różnego rodzaju impro mitingach i quasi rezydencji w klubie Chmury. Z tego poniekąd wynika drugi powód pozwalający myśleć o tej płycie jako o istotnej dla słuchacza - ten album jest jak lokalny dokument muzyczny. Szczęśliwie przedstawia on scenę warszawską w korzystnym świetle, ale też pokazuje, czym żył jazzowy underground w ostatnich latach.

Ideą Warsaw Improvisers Orchestra jest granie muzyki możliwie spontanicznej. Takiej, która wypływa z serca, a nie z głowy. Dopuszczane są co prawda odpowiednie wzajemne nakierowania, podpowiedzi, ale pomysłem Raya Dickaty’ego było wydobycie w tym przypadku z 29-osobowego zespołu jak najwięcej jakości muzycznej. Swobodna improwizacja w ramach orkiestry to nie jest rzecz jasna temat nowy, ale uchwycić taki moment, jakim był koncert kolektywu w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej z 2015 roku, czyli w dwa lata po powstaniu Warsaw Improvisers Orchestra, to pomysł, który przyniósł dobre rezultaty.

Na zawartość tego albumu składają się trzy kompozycje i każda nawiązuje tytułem do poprzedniej, razem tworząc zdanie "This That and the Other…". Mamy zatem do czynienia z utworami, które mogą funkcjonować jako odrębne kompozycje, ale przede wszystkim tworzą jedną całość. Są rezultatem konceptu Dickaty’ego na muzykę spontaniczną. Jazz jest jednym z jej składników. Wokalizy, elektronika, nawiązania do muzyki współczesnej to również istotne elementy stanowiące o jej wartości.

piątek, 2 marca 2018

Piotr Mełech/Patryk Lichota – Lost Level (2013)

Piotr Mełech/Patryk Lichota

Piotr Mełech - clarinet & bass clarinet
Patryk Lichota - live electronics

Lost Level

MULTIKULTI MPLE 001




By Adam Baruch

This is the debut album by Polish experimental duo, which consists of clarinetists/composer Piotr Mełech and live electronics performer Patryk Lichota. The album presents seven original compositions, all co-composed by Melech and Lichota. The album was released by the prestigious Multikulti label as a numbered Limited Edition.

The music is one of the very few examples of Avant Garde/Improvised Music, which incorporates fully acoustic instruments and electronics, treating the two distinct worlds on an equal plane, whereas in most cases when electronics are used, they are confined to a marginal role in the overall framework.

The entire sound environment created by the two musicians is very unorthodox and presents numerous innovative approaches, which are all quite fascinating. The traditional "sweet" tone of the clarinet is radically changed by electronic manipulation, used in a multilayered recording technique, with pure clarinet and pure electronic sounds also added to the entire collage. There is very little melody used as such, but melodic fragments are an integral part of the entire creation, creating a link to "conventional" music, without which the sonic structures might have been a tad too detached from what most listeners define as music.

Overall the album is a fascinating trip into unconventional musical spheres, which manages to keep the listener on his toes, unable to predict what the next move will be, which defines the essence of creativity after all. Although released a few years ago, this is still more innovative than most contemporary releases and definitely worthy of discovery.

sobota, 22 lipca 2017

Zerang/Mełech/Wójciński - 261034115 (2017)

Zerang/Mełech/Wójciński

Piotr Mełech - clarinet, bass clarinet
Ksawery Wójciński - double bass
Michael Zerang - drums

261034115

MULTIKULTI MPI 027



By Piotr Wojdat

Tym razem albumem, któremu warto się bliżej przyjrzeć, jest wspólne wydawnictwo znakomitych polskich instrumentalistów - klarnecisty Piotra Mełecha i kontrabasisty Ksawerego Wójcińskiego - oraz amerykańskiego perkusisty Michaela Zeranga. Jako kreatywne jazzowe trio spotykają się po raz pierwszy w 2010 roku, a więc mamy do czynienia z materiałem niemal już archiwalnym, i w ramach zaledwie jednej sesji studyjnej nagrywają ten oto album, który, na co wskazują między innymi tytuły kompozycji, jest wynikiem kolektywnej improwizacji pozbawionej wcześniejszych założeń kompozycyjnych. 

W czasie, gdy koncerty zespołu miały swoje miejsce, z pewnością największe zainteresowanie budził doświadczony i otwarty na różne inspiracje etniczne i jazzowe amerykański muzyk. Wydawać by się zatem mogło, że to Michael Zerang jest tutaj faktycznym liderem, kimś w rodzaju gwiazdy, który nadaje ton całemu przedsięwzięciu, a Mełech i Wójciński stanowią jedynie tło dla poczynań perkusisty. Po wysłuchaniu płyty "261034115" okazuje się, że każdy z artystów ma coś istotnego do powiedzenia, a nadrzędną kwestią dla tria jest zaprezentowanie komunikatywnej wypowiedzi artystycznej. 

Ten cel zostaje przez Zeranga, Mełecha i Wójcińskiego osiągnięty. Można przy tym odnieść wrażenie, że artyści z dużą lekkością, swobodą i dojrzałością podchodzą do jazzowej improwizacji. Nie silą się na podążanie utartymi ścieżkami jednej konwencji, a raczej prezentują szeroką paletę dźwięków i nastrojów. Dobrze odnajdują się w kameralnym repertuarze i jednocześnie z dużym wyczuciem nawiązują brawurowe, pełne ekspresji dialogi.

Słuchając płyty można przy okazji uświadomić sobie, jak bardzo ukształtowanymi muzykami byli już w 2010 roku Piotr Mełech i Ksawery Wójciński. Ich nazwiska nie były w tamtym okresie jeszcze tak rozpoznawalne wśród słuchaczy muzyki jazzowej czy improwizowanej. Jak się jednak okazuje na podstawie tego wydawnictwa, umiejętności już wtedy mieli na bardzo wysokim poziomie. 

czwartek, 22 grudnia 2016

Melech – Melech Plays Gebirtig (2016)

Melech

Piotr Mełech - clarinet, bass clarinet, live electronics
Marcin Albert Steczkowski - cornet, live electronics
Marcin Jadach - double bass
Michał Kasperek - drums

Melech Plays Gebirtig



MULTIKULTI MPT 015

By Adam Baruch

This is the debut album by Polish Free Jazz/Avant-Garde quartet Melech, which comprises of clarinetist/composer Piotr Mełech, trumpeter Marcin Steczkowski, bassist Marcin Jadach and drummer Michał Kasperek. The album presents six pieces, five of which were composed by the Polish/Jewish poet/songwriter Mordechai Gebirtig and one is an original composition credited to all four members of the quartet.

The album continues the interest in Jewish music by the Polish Jazz Avant-Garde, which is one of the most fascinating developments on the local scene since the turn of the Millennium. A whole "New Jewish Music" scene developed in Poland, exploring the treasures of Jewish Music and creating contemporary Jewish Music, despite the fact that there are almost no members of the Jewish community left in Poland at the moment.

Gebirtig's legacy is one of the most re-visited, which is no surprise considering the wealth, depth and strength of his creations. Some of the treatments of his songs in the past suffered from too many liberties, but this album is a wonderful example of just the right way to respect the original music and take it forward to contemporary avant-garde.

The quartet manages to preserve the spirit of the music in spite of the radically changed musical environment and the individual contributions by the quartet members fit the transposed sounds ideally. Melech states the original melodies almost faithfully, before those are picked up by the rest of the band and transformed, stretched and re-composed in Free Form. The rhythm section is elevated to a full membership within the quartet, adding its invaluable contributions. I wonder what would Gebirtig say to these transformations, but considering his progressive intellectualism, he would probably embrace them wholeheartedly.

Overall this album is a wonderful example of preservation by modernization, where Culture is brought forward to contemporary recipients in form and shape that bridge over time barriers. It manages to stand by itself both as a contemporary work of art and as a tribute to the past. Thanks to the talent of the musicians involved and their respect towards the source of this music, their goal was achieved in full. This is definitely one of the most successful tributes to Gebirtig's legacy done within the Polish Jazz Avant-Garde. Wholeheartedly recommended!

Zobacz też: