Jarosław Bester – akordeon
Dawid Lubowicz – skrzypce, mandolina
Maciej Adamczak – kontrabas
Ryszard Pałka – perkusja
Tytuł płyty: "Between"
Wydawca: fortune
Link do muzyki na Bandcamp
Tekst: Maciej Nowotny
W styczniu tego roku miałem okazję być na koncercie duetu Jadwigi Kotnowskiej (flet) i Jarosława Bestera (akordeon), który odbył się w Sali Wielkiej Zamku Królewskiego w Warszawie.
Co mnie tam przyciągnęło? Na pewno nie pogoda. Tego dnia było bowiem bardzo mroźno. Temperatura odczuwalna spadła do około minus dwudziestu stopni Celsjusza, a przez nieszczelne ramy pięknych okien sali koncertowej polskich królów wiało niemiłosiernym chłodem.
Mimo to ani przez chwilę nie żałowałem tej wyprawy.
Po pewnym czasie zapomniałem zupełnie o zimnie, bo muzyka tego duetu była wykonywana na poziomie charakterystycznym dla wirtuozów muzyki klasycznej. Równie interesujący okazał się repertuar. Usłyszeliśmy – obok kompozycji samego Bestera – utwory jego przyjaciela z czasów działalności na scenie klezmerskiej Johna Zorna, kompozycje mistrza tango nuevo Astora Piazzolli, a także muzykę Krzysztofa Komedy.
Wychodząc z wizyty w siedzibie polskich królów zastanawiałem się, czy i jak ten koncert przełoży się na nową płytę sztandarowego projektu Jarosława Bestera, czyli Bester Quartet.
Ten znakomity zespół od lat gra niemal w niezmienionym składzie: Dawid Lubowicz – skrzypce i mandolina, Maciej Adamczak – kontrabas oraz Ryszard Pałka – perkusja i wibrafon.
Ich nowa płyta nosi tytuł "Between" i jest naturalną kontynuacją dotychczasowej drogi artystycznej kwartetu. Nie jest to zatem „pomiędzy” dwoma różnymi etapami twórczości, lecz raczej pomiędzy światem muzyki klasycznej i tango nuevo, uosabianego przez od lat obecnego w repertuarze zespołu Astora Piazzollę, a światem jazzu, którego ikoną pozostaje tu Krzysztof Komeda.
Kompozycje Komedy nie są jednak po prostu odegrane. Muzycy traktują je twórczo, próbując odnaleźć własny sposób opowiedzenia każdej z tych muzycznych historii. Dzięki temu z napięciem czekałem, jak zabrzmią tak dobrze znane melodie. Zresztą posłuchajcie np. After the Catastrophe, które zyskało oryginalną, świeżą interpretację.
Jest jeszcze jedno znaczenie słowa "Between", obecne na tej płycie. To album koncertowy, zapis występu, który kwartet dał 20 września 2024 roku podczas 8. Love Polish Jazz Festival w Tomaszowie Mazowieckim.
Przy tej okazji warto podkreślić, że ten kwartet brzmi na żywo nie tylko równie dobrze jak na płytach, ale często nawet lepiej. A jest to dziś rzecz coraz rzadsza. Dostajemy perfekcyjnie nagrane i zmiksowane albumy, które później rozczarowują podczas koncertów. Nie zawsze jest to wina artystów – znaczenie mają sale, instrumenty, realizacja dźwięku czy nawet publiczność – ale rozdźwięk pomiędzy studiem a sceną wydaje mi się coraz większy.
Nie w przypadku Bestera i jego kolegów.
Tutaj poziom pozostaje światowy zarówno na płytach, jak i podczas koncertów. A za tym stoi po prostu praca. Bardzo dużo pracy.
I tak wygląda, smakuje i... brzmi ta beczka miodu.
Może więc czas na łyżkę – właściwie łyżeczkę, a może nawet jedną kroplę dziegciu.
Chciałoby się, aby zarówno Bester, jak i jego koledzy zaryzykowali odrobinę bardziej przy wyborze repertuaru czy partnerów muzycznych.
Przychodzi mi tu na myśl Béla Fleck – amerykański wirtuoz banjo. Uwielbiany przez publiczność i podziwiany przez krytyków (niezliczone Grammy) zrobił dla tego niszowego instrumentu mniej więcej to, co Bester dla akordeonu w Polsce. Dziś nikt już nie szydzi z muzyki bluegrass, która między innymi dzięki Fleckowi, ale także Billowi Frisellowi, znalazła swoje miejsce również w świecie współczesnego jazzu.
A jednak Fleck odważniej sięga po różne tradycje muzyczne, częściej zostawia miejsce improwizacji, spontaniczności i otwartości.
Może więc tytuł "Between" zapowiada także jakieś „pomiędzy” w dalszej drodze artystycznej tego kwartetu?
Bez wątpienia są na tej płycie momenty, kiedy improwizacje nabierają skrzydeł, muzyka zrywa się z kompozytorskiej smyczy – szczególnie w utworach Piazzolli, np. La Muerte Del Angel. I wtedy zaczynam marzyć, marzyć, marzyć o jeszcze większej akordeonowej wolności...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz