Cezary Lerski: Nie mogę zdradzać szczegółów protokołu. Mogę tylko powiedzieć, że pewnego dnia dotarła do mnie czarna płyta winylowa — bez etykiety, bez numeru katalogowego. Opuściłem igłę i usłyszałem głos Marka płynący nad cichym dronem kontrabasu: „Cezary, twoją misją, jeśli zdecydujesz się ją przyjąć, jest utrzymanie Not Two przy życiu”. Potem dwanaście sekund instrukcji, których zobowiązałem się nigdy nie powtórzyć, a na koniec: „ta płyta ulegnie samozniszczeniu za pięć sekund”. I tak się stało.
