Translate

sobota, 9 maja 2026

Piotr Komosiński, Jerzy Mazzoll - "Pory"

Piotr Komosiński, Jerzy Mazzoll

Piotr Komosiński - kompozycje, kontrabas, pianino, kalimba, grzechotka, elektronika
Jerzy Mazzoll - klarnet basowy, klarnet metalowy, klarnet hebanowy A

gościnnie:
Franciszek Komosiński - pianino (2, 3, 7, 9, 13)
Ulka Murawko - wibrafon (10)
Waldemar Knade - altówka (8)

Album: "Pory" (2025)

Polski jazz rozwija się nie tylko dzięki muzykom jazzowym, ale także dzięki ludziom przychodzącym z zewnątrz – z punka, alternatywy, folku, klasyki, elektroniki, nawet popu. Takie transfery są szansą dla jazzu na odnowienie języka, na uniknięcie pułapki petryfikacji, zamykania się w swoich ramach i zapatrzenia w chwalebną przeszłość. Jako przykłady można tu podać ostatnie płyty takich muzyków jak Maciej Gołyźniak, Waldemar Knade i właśnie Piotr Komosiński, o którym chcę opowiedzieć w tym tekście. Komosiński to basista, kompozytor, producent, obecny na naszej scenie już od 30 lat, który kilka lat temu zaczął zerkać na jazzową stronę mocy i albumem „Wietrzne historie” zdobył serca wielu jazzowych słuchaczy. W 2025 powrócił kolejną płytą zatytułowaną „Pory”, a tekst ten powstaje m.in. z powodu wydania tego krążka na winylu, a jazz na winylu to coś co tygryski lubią najbardziej, prawda?

„Pory” mają wiele wspólnego z muzyką graną przez Komosińskiego w POLI, duecie z wokalistką Zofią Olszewską, na ich jedynym albumie zatytułowanym „13”. I jak Piotr wyjawił mi w trakcie naszej krótkiej rozmowy, „Pory” powstały m.in. dlatego, że zatrzymała się jego działalność w POLI, a czuł, że nie powiedział tam ostatniego słowa, w głowie pojawiały się kolejne pomysły i szukał sposobu, aby pozwolić im zaistnieć. I tak powstał pomysł kolejnego duetu, tylko że wokalistkę zastąpił klarnet legendy yassu Jerzego Mazzolla. Wszakże podobieństwa między obu projektami się narzucają, bo muzyka w obu składa się z dialogów kontrabasu Komosińskiego i głosu, tak właśnie głosu, tym razem jednak  Jerzego Mazzolla, bo przecież klarnet basowy, to nic innego jak ludzki oddech przetworzony w dźwięk tylko nie przez struny głosowe, lecz przez instrument. Ponadto duet muzyków wspiera grający na pianinie syn Piotra, Franciszek Komosiński, i okazjonalnie w dwóch utworach odpowiednio na wibrafonie Ulka Murawko i na altówce Waldemar Knade, który jak wspomniałem wyżej także jest przykładem artysty spoza jazzowego świata, który zajął się graniem m.in. jazzu  po zakończeniu kariery muzyka w orkiestrze symfonicznej.

Kiedy usłyszałem „Pory” po raz pierwszy, od razu poczułem, że to muzyka dla mnie, bo operuje spokojnym, głębokim, zrelaksowanym brzmieniem, które ma na słuchacza niemal terapeutyczny wpływ (dla tych, co nie wiedzą, wspomnę, że przez lata prowadziłem w radiojazz.fm audycję zatytułowaną „Muzyka, która leczy”). Ponadto podobała mi się idea nieśpiesznej, chciałoby się rzec uważnej, drogi tworzenia tej muzyki, zgodnie z którą każdego miesiąca powstawał jeden utwór, a także film wideo dokumentujący zmiany miesięcy, pór roku, przyrody i pogody. Przypomniało mi to metodę, jaką ponad dwa tysiące lat temu przyjął jeden z moich ulubionych poetów, Owidiusz, aby napisać takie arcydzieła jak „Metamorfozy”, a szczególnie poemat „Fasti”, poświęcony miesiącom kalendarza rzymskiego. Rzadko o tym myślimy, ale życie człowieka regulują rytmy: pory dnia, pory roku, pory budzenia się i zasypiania, zabawy i żałoby, świąt i pracy. W muzyce znajdziemy echa tych rytmów ludzkiego świata, można nawet zaryzykować tezę, że dzięki muzyce czy szerzej sztuce odnajdują one swoją pierwotną harmonię.

Program płyty zaczyna się utworem poświęconym listopadowi i ten, jak pozostałe 12 kompozycji, powstawał w ten sam sposób: co miesiąc Komosiński nagrywał linię basu, którą wysyłał do Mazzolla, aby dograł partię klarnetu. Partie basu powstawały – jak wyznaje w naszej rozmowie – często podczas spacerów, w trakcie których układał w głowie emocje całego dnia i przekładał je na dźwięki. To, co przykuwa uwagę, to bardzo osobisty sposób, w jaki Komosiński traktuje rytm i puls. Rytm jest fundamentem każdego utworu, a zarazem jego napędem, lecz Komosiński nie brzmi jak typowy jazzowy kontrabasista. Ma swój specyficzny sposób groovienia, daleki od klasycznego walkingu opartego na prowadzeniu linii basu przez zmiany harmoniczne. Traktuje kontrabas bardziej melodycznie, dzięki czemu nawet jeśli brzmienie bywa transowe i minimalistyczne, pozostaje zarazem wyraźnie indywidualne.

Na tym tle wspaniale odnalazł się Mazzoll ze swoimi swobodnymi improwizacjami na klarnecie basowym, bo przecież pamiętamy z czasów Arhythmic Perfection, że warstwa rytmiczna muzyki miała dla tego muzyka zawsze zasadnicze znaczenie. Ideą, jaką wtedy sformułował Mazzoll jako współtwórca ruchu yassowego, było tworzenie muzyki w kontrze do narzuconych przez tradycję i akademię jazzowych porządków rytmicznych. Dzisiaj bunt się ulotnił, ale pozostała świeżość, kreatywność i nie do podrobienia indywidualność, które sprawiają, że w odgrywanej bez pośpiechu, we własnym tempie, tempem spokojnego, odprężającego spaceru muzyce stajemy się częścią rytuału, jakim jest granie muzyki i celebrowanie jej ożywczego wpływu na duszę i ciało słuchaczy.


czwartek, 7 maja 2026

Oscillate - "Pass The Passion"

Oscillate

Krzysztof Głuch – Rhodes Piano, Wurlitzer Piano, Nord Stage 3
Agnieszka Łapka – vocals, lyrics
Krzysztof Głuch Jr. – guitars
Maciej Kitajewski – bass, double bass
Przemysław Borowiecki – drums, perccusion

& guests:
Józef Skrzek – synth Moog (1)
Antoni Gralak – trumpet (1, 3, 6-8)
Aleksander Korecki – saxophones (3, 6-8), flute (2, 3, 8)
Bronisław Duży – trombone (3, 6-8), synth pad (3), wind section arr.
Henryk Gembalski – violin (3, 4, 7, 8)
Michał Kielak – harmonica (2)

Album's title: Pass The Passion

Label: For Tune (2025)

Review author: Viačeslavas Gliožeris

Polish Jazz Editor's Choice

Over a decade ago, a young, stylish, and ambitious Polish label, For Tune, started offering to the world a series of excellent creative jazz albums, containing the original recordings of domestic and international artists, including Anthony Braxton, William Parker, Mary Halvorson, Oles Brothers, Wojtek Mazolewski, and Waclaw Zimpel, among many others. The first few years of the label were prolific, and it was a time when we jazz listeners were waiting for every new release, expecting a smaller or bigger surprise. Then, For Tune (possibly under the pressure of ever-changing market tastes) switched towards a wider umbrella of genres, including world music, rock, classical, etc. Jazz lost exclusivity as a label's program; still, “Seria Magentowa” offers something for genre fans regularly.

poniedziałek, 4 maja 2026

Electric Stories - "Total Music Vol.1"

Electric Stories

Bogusław Raatz – gitara elektryczna, cyfrowy syntezator gitarowy, syntezator analogowy, smyczek elektryczny, fusion sitar, głos
Grant Calvin Weston – perkusja

Goście specjalni:
Grzegorz „Gre” Korybalski – gitara basowa (utwory 2, 6, 7, 8, 9, 10)
Steve Kindler – 9-strunowe skrzypce elektryczne (1, 3, 7)
Jakub Marszałek – trąbka, kornet (6, 7)
Jerzy Marszałek – puzon (6)
Wojciech Jachna – trąbka (10)
Krzysztof Majchrzak – gitara basowa (5)
Daniel Mackiewicz – instrumenty perkusyjne / perkusjonalia (2, 3, 4, 5, 6, 8, 9)
Dariusz Brzeziński – instrumenty klawiszowe / keyboard (2)
Adrian Raatz – gitara elektryczna (7, 8)

Tytuł: "Total Music Vol.1" 

Wydawca: RG records

Premiera: 20 luty 2026

Tekst: Maciej Nowotny

Bogusław Raatz to gitarzysta, kompozytor i aranżer chadzający własnymi drogami po obrzeżach naszej jazzrockowej sceny. Ale może właśnie niezależność artystyczna, jaką sobie wypracował – gdyż ma to szczęście, że nie żyje wyłącznie z muzyki – sprawia, że od lat dostarcza słuchaczom bardzo oryginalną i do niczego niepodobną muzykę. Po opisywanych w ostatnich latach na naszych łamach jego projektach poświęconych Witkacemu, tym razem już bez wsparcia filozoficznego, ale dalej celebruje obszar swojej wolności artystycznej, dopisując kolejny rozdział do współpracy z cenionym amerykańskim perkusistą Grantem Calvinem Westonem, swego czasu grającym z samym Ornettem Colemanem.

piątek, 1 maja 2026

Cyryl Lewczuk - "Cactus Flower"

Cyryl Lewczuk

Cyryl Lewczuk – saksofon tenorowy
Jan Maciejowski – fortepian
Mateusz Lorenowicz – perkusja
Jan Dudek – kontrabas

Tytuł: "Cactus Flower" 

Wyd.: SJ Records (2025)

Tekst: Szymon Stępnik


Przyznam szczerze, że jeśli chodzi o botanikę, jestem kompletnym ignorantem.

Gdyby nie album Cyryla Lewczuka “Cactus Flower”, pewnie nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że kaktus potrafi zakwitnąć. A jednak –  jego kwiaty bywają zaskakująco duże (często większe niż sam „pęd”) i pełne intensywnych kolorów: bieli, żółci, różu, czerwieni czy pomarańczu. “Cactus Flower” to także klasyczna komedia romantyczna z 1969 roku z brawurową rolą Ingrid Bergman, która – podobnie jak kwiat kaktusa –  z pozoru wydaje się chłodna i zdystansowana, a w rzeczywistości skrywa ogrom ciepła. Jak ten tytuł przekłada się na muzykę zawartą na najnowszym wydawnictwie zespołu Lewczuka?

środa, 29 kwietnia 2026

Gdynia Improvisers Orchestra - "Miliony słońc"

Gdynia Improvisers Orchestra

Filip Arasimowicz – kontrabas
Maja Babyszka – pianino
Wojtek Bergiel – saksofon
Stefan Biedronka – głos
Michał Andrys – gitara elektryczna / sampler / noise
Sławomir „Rodriguez” Porębski – perkusjonalia
Tomasz Gadecki – saksofon
Jakub Klemensiewicz – saksofon
Wiktor Klemensiewicz – handpan
Maria Krajk – akordeon
Michał Markiewicz – altówka
Emilia Pollock – głos
Adam Skorczewski – trąbka
Paulina Sidoruk – skrzypce
Piotr Szlempo – trąbka
Grzegorz Aleksander Sycz – perkusja
Zofia Esden-Tempska – głos
Xenia Uranova – handpan / perkusjonalia
Łukasz Żurawski – saksofon
Marcin Bożek – dyrygent

Tytuły albumów: "Plastikowy jednorożec" (2024) i "Miliony słońc" (2025)

Tekst: Maciej Nowotny


Gdynia Improvisers Orchestra gra już 8 lat! Lecz ja – podobnie jak zapewne wielu naszych czytelników – nic o tym nie wiedziałem. A kiedy dotarła do mnie ich druga płyta zatytułowana "Miliony Słońc", czułem się akurat jak ów człowiek "wydrążony" z poematu T.S. Elliota (podaję w przekładzie Antoniego Libery):

"To martwa ziemia, kraina
Kaktusów i kamieni,
Z których się wznoszą posągi,
Do których w błagalnej modlitwie
Pod znikającą gwiazdą
Wznoszą się ręce umarłych".

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Franciszek Pospieszalski Warsaw Band - "Franciszek Pospieszalski Warsaw Band"

Franciszek Pospieszalski Warsaw Band

Skład:
Franciszek Pospieszalski - gitara basowa, kompozycje
Ignacy Wendt - trąbka, fluegelhorn (6), electric piano (7)
Piotr Andrzejewski - fortepian
Patryk Dobosz - perkusja

Tytuł płyty: "Franciszek Pospieszalski Warsaw Band"
  
Wydawca: Audiocave 

Data wydania: 13.03.2026

Autor tekstu: Jakub Sokołowski


Świat dzieli się na tych, którzy ryją paznokciami w wilgotnym tynku piwnic, i na tych, którzy moszczą się w cieple bezpiecznych salonów. Pierwsi szukają prawdy w zaduchu ciemnych kątów, drudzy wolą mieć pewność, że nic nie zakłóci im równego oddechu.

Najnowsza płyta Franciszka Pospieszalskiego i jego Warsaw Band trzyma się raczej jasnej strony mocy. To swobodnie grany jazz głównego środka, podany bez zbędnej neurozy i wolny od lęku przed nieznanym. Skład - Wendt, Andrzejewski, Dobosz - to zwarta formacja, stworzona przez muzyków związanych z warszawską sceną jazzową.

piątek, 24 kwietnia 2026

Andrzej Mazurkiewicz - "Swobodny taniec"

Andrzej Mazurkiewicz

Andrzej Mazurkiewicz – trąbka, flugelhorn
Paweł Perliński – fortepian
Jacek Bednarek – kontrabas
Janusz Trzciński – perkusja

Tytuł płyty: "Swobodny taniec"

Tekst: Maciej Nowotny

Wydawca: GAD Records (2025)


„Swobodny taniec”, taki intrygujący tytuł nosi płyta zawierająca wybór nagrań archiwalnych prezentujących sylwetkę trębacza Andrzeja Mazurkiewicza, którą Michał Wilczyński i jego wydawnictwo GAD Records zapewne po raz kolejny wprawią w zdumienie polską jazzosferę. Bo któż z miłośników polskiego jazzu, w szczególności tych młodszych, ale nawet ekspertów, słyszał o tym pochodzącym ze Szczecina trębaczu! A przecież grywał on m.in. z Krzysztofem Sadowskim w Bossa Nova Combo, ba! odbył nawet tournée po Włoszech z samym Zbyszkiem Namysłowskim, a ponadto wspierał jako muzyk sesyjny tak znane składy z obszaru ówczesnej muzyki rozrywkowej jak Niebiesko-Czarni i pisał muzykę dla teatrów. To wszystko w latach 60., w połowie których założył także swój kwartet, który słyszymy na tej płycie. W jego skład weszli – poza liderem grającym oczywiście na trąbce, ale też na flugelhornie – pianista Paweł Perliński, kontrabasista Jacek Bednarek i perkusista Janusz Trzciński. Na tym krążku słyszymy ten właśnie skład, dobrze już ograny, bo nagrania pochodzą z początku lat 70. (od 1970 do 1974 roku) i zostały dokonane na zamówienie Wytwórni Filmów Dokumentalnych w Warszawie. Więcej na temat muzyka mogą dowiedzieć się Państwo z notki autorstwa Michała, stanowiącej część jak zwykle wspaniale wydanego pod względem edytorskim albumu.

środa, 22 kwietnia 2026

Hilarious Disasters - "Unnatural Root" by Mateusz Chorążewicz

Hilarious Disasters

Kateryna Ziabliuk - fortepian, wokale, sampling, glockenspiel
Alex Clov - saksofon tenorowy
Łukasz Jankowski - flet, saksofon altowy, sopiłka
Filip Botor – kontrabas
Piotr Szałajko – perkusja

Wydawnictwo: Audio Cave (2025)

Tekst: Mateusz Chorążewicz

Polish Jazz Blog Editor's Choice

Polska recenzja

Debuts tend to reveal more ambition than actual substance. Sometimes they resemble the grand opening of a new neighborhood convenience store. Balloons, confetti, a hot dog promo – everything looks festive and full of promise. You walk in, and suddenly it turns out it’s still the same familiar sausage in a bun. Just a bit cheaper. In the case of Unnatural Root, however, things are different. Here, ambition goes hand in hand with substance, and the declarations are fully reflected in the music. What’s more, this is one of those debuts that doesn’t merely hint at something interesting, but delivers a fully formed artistic statement right away.

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Iztok Koren & Raphael Rogiński – „Nocturnal Consolations”

Iztok Koren & Raphael Rogiński

Muzycy:
Iztok Koren – banjo, gimbri, kalimba, harmonium, syntezator, instrumenty strunowe
Raphael Rogiński – gitara elektryczna, efekty

Tytuł płyty: "Nocturnal Consolations"

Wydawca: Instant Classic, 2026

Materiał: nagranie live (Lublana, 2025), bez dogrywek

Autor kompozycji: Iztok Koren & Raphael Rogiński

Autor tekstu: Mariusz Olczyk [MO]

Najpierw pojawia się odruch, żeby tę płytę jakoś „zaszufladkować”. Współczesny folk? Jazz? Improwizacja? Każde z tych określeń coś podpowiada, ale żadne nie wystarcza. Nocturnal Consolations stoi obok tych prostych klasyfikacji. Nie jest czystą improwizacją, choć zostawia dużo miejsca na otwarte granie. Nie jest też po prostu jazzem ani muzyką tradycyjną. To autorski projekt zbudowany z wielu źródeł, ale niedający się zamknąć w żadnym z nich.

Rozmawiałem z Raphaelem Rogińskim, gdy był w Lublanie, zatrzymał się tylko na kawę i jechał dalej do Zagrzebia. Powiedział wtedy coś ważnego dla odbioru tej płyty: materiał miał kierunek, ale nie był domkniętym planem. Podobnie mówi o tym Iztok Koren, wspominając pracę nad szkicami kompozycji, które dopiero w spotkaniu z Rogińskim zaczęły naprawdę żyć. Ich pełny sens ujawniał się dopiero z czasem.

Nocturnal Consolations to zapis procesu, w którym kompozycja, intuicja i improwizacja stopniowo układają się we wspólny język.

piątek, 17 kwietnia 2026

Tamara Behler - "Belair"

Tamara Behler

Tamara Behler – wokal i wiolonczela
Grzech Piotrowski – saksofony
Shachar Elnatan – gitara
Piotr Matusik & Michał Salamon – instrumenty klawiszowe
Jan Wierzbicki – kontrabas
Peter Somos – perkusja
Bjorn Ingelstam – trąbka

Tytuł płyty: "Belair"

Wydawca: DNA • AUDIO / Ministerstwo Dźwięku (2026)

Tekst: Maciej Nowotny

Formalnie jest to debiut wokalistki i wiolonczelistki Tamary Behler. Płyta wydana ewidentnie z miłości do muzyki. To się czuje – i to cieszy. Do współpracy zaproszeni zostali znakomici muzycy z Polski i zagranicy, z aktywną, wspierającą rolą saksofonisty Grzegorza Piotrowskiego, który w znaczący sposób wpłynął na klimat tego albumu.

Muzyka na tej płycie brzmi pięknie – widać (a raczej słychać) pietyzm wobec brzmienia. W nagraniu uczestniczył Tadeusz Mieczkowski, nie bez powodu nazywany „polskim Rudym Van Gelderem”. To produkcja dopracowana, przestrzenna, oddychająca.

Zobacz też: