Friday, December 2, 2022

Unleashed Cooperation - 8 Years (2022)

Unleashed Cooperation

Krzysztof Kuśmierek - soprano and tenor saxophone
Patryk Rynkiewicz - trumpet
Patryk Matwiejczuk - piano and synthesizer
Flavio Gullotta - double bass
Stanisław Aleksandrowicz - drums
Adam Kurek - trombone ( in „Krakatau”)

8 Years (2022)

Wydawca: Multikulti Project

Autor tekstu: Mateusz Chorążewicz


Młoda polska scena jazzowa z każdym rokiem nabiera coraz konkretniejszych barw. Mnogość nowych projektów z pomysłem na muzykę niekiedy aż przytłacza. Jednym z takich właśnie zespołów jest założony już kilka lat temu Unleashed Cooperation. Ta poznańska grupa zadebiutowała w tym roku albumem „8 Years” w składzie Krzysztof Kuśmierek (saksofony), Patryk Rynkiewicz (trąbka), Patryk Matwiejczuk (fortepian), Flavio Gullotta (kontrabas), Stanisław Aleksandrowicz (perkusja) oraz gościnnie Adam Kurek (puzon).

W materiałach marketingowych przeczytać możemy, że słowo „kooperacja” ma dla zespołu szczególne znaczenie. Po takich słowach oczekiwałbym od całego bandu współpracy na poziomie, w którym żaden z artystów nie wyróżnia się na tle innych. Po odsłuchu śmiało można stwierdzić, że nie są to słowa rzucone na wiatr. Może poza Krzysztofem Kuśmierkiem, który niekiedy zdaje się wychodzić nieco zbyt bardzo na pierwszy plan. Niemniej jednak, zespół jako całość brzmi spójnie i z całą pewnością można powiedzieć, że „nieskrępowana współpraca” rzeczywiście jest dla zespołu tym, co deklarują sami muzycy.

Niewątpliwie Unleashed Cooperation daje się tu poznać jako bardzo wszechstronny projekt. Na „8 years” znajdziemy zarówno elementy etniczne, melodyjne ballady, free jazz z zacięciem europejskim czy american contemporary jazz. Szczególnie dobrze jest to słyszalne w pierwszym utworze, w którym muzycy bardzo sprytnie przemycają pierwiastki z różnych muzycznych stylistyk. Na tę kwestię spojrzeć można z dwóch stron. Z jednej dobrze to świadczy o przygotowaniu artystów do roli wszechstronnych muzyków jazzowych. Z drugiej jednak, ciężko jest wskazać na konkretny element brzmieniowy, który jednoznacznie wyróżnia projekt na tle innych.

Za większość kompozycji odpowiada Krzysztof Kuśmierek i trzeba przyznać, że w tym zakresie wykonany został kawał dobrej roboty. Konstrukcja właściwie wszystkich utworów jest dobrze przemyślana, świetnie się za tym podąża. W pewnym sensie jest to kojące nie tylko dla ucha, ale również dla umysłu. Szczególnie takiego jak mój, który często analitycznie podchodzi do słuchanej muzyki.

Całościowo album jest naprawdę dobry. Słucha się go rewelacyjnie, 52 minuty muzyki zleciały jak z bicza strzelił. Nader często zdarza się, że albumy młodych zespołów (choć nie tylko) są niby jednolite stylistycznie, ale przez to dość monotonne. Tu tego nie doświadczymy. Osobiście jest mi ciężko sklasyfikować dużą rozpiętość stylistyczną jako atut bądź mankament projektu. Znalezienie właściwego balansu w tej kwestii jest zadaniem bardzo trudnym i nie należy oczekiwać, że już na debiutanckim krążku artyści ten balans znajdą. Uznaję, że z oceną tego elementu trzeba poczekać do kolejnej płyty, na którą już zacieram ręce.

P.S. Brzmienie albumu jest rewelacyjne! Selektywność brzmieniowa poszczególnych instrumentów jest na wysokim poziomie, co tylko dodatkowo umila czas spędzony z tą muzyką.


Wednesday, November 30, 2022

Madame Jean Pierre - Tuli (2022)

Madame Jean Pierre

Joanna Markowska - vocal

Maciej Muszyński - gitara

Tuli (2022)

Wydawnictwo: Soliton

Autor tekstu: Jędrek Janicki

Są takie płyty, których posłuchać można, ale nie jest to jakiś jazzowy przymus dziejowy. Jednym uchem wlecą, a drugim wylecą – cóż, czuję się przy nich jakbym powrócił do etapu edukacji licealnej. O, taka sobie, niezła płyta. Jednym z takich nagrań jest album Tuli stworzony przez kwartet o wdzięcznej nazwie Madame Jean Pierre.

Dominantą akustycznych ballad, w których specjalizuje się ten właśnie zespół jest delikatny i nieco jednostajny głos Joanny Markowskiej. Dzielnie akompaniuje jej naczelny kompozytor zespołu, czyli gitarzysta Maciej Muszyński. Jego frazowanie, choć poprawne i dobrze zagrane, nie wykracza jednak poza pewną schematyczność i przewidywalność. Co nieco niepokojące dla kwartetu, zdecydowanie najciekawszym elementem płyty jest gościnny występ pianisty Mateusza Pałki i jego znakomite solo w utworze My Self Love. Prawdę mówiąc, gdyby nie ten efektowny popis, to wiele z płyty Tuli bym nie zapamiętał. Być może problem tkwi w mojej wątłej pamięci, a być może w pewnej nijakości zespołu – nie mnie już to rozstrzygać.

Co bardziej zapalczywi recenzenci (w tym niżej podpisany) teksty o co lepszych płytach raz na jakiś czas wieńczą określeniem „koniecznie”. No cóż, w przypadku Tuli – raczej „niekoniecznie”…

 

Monday, November 28, 2022

El Topo - Wet (2022)

El Topo

Łukasz Marciniak - guitar
Alan Kapołka - drums, percussion
Kamil Guźniczak - bass

Wet (2022)

Wydawca: Ramble Records

Autor tekstu: Maciej Nowotny

Projekt El Topo powstał we wrześniu 2021 roku w rezultacie spotkania doświadczonego gitarzysty "antysystemowego" Łukasza Marciniaka i młodego, nikomu nieznanego perkusisty Alana Kapołki. Jeśli chodzi o Marciniaka to jego gra w takich na przykład formacjach jak Trio_io (płyty "Waves" z 2019 i zjawiskowe "New Animals" z 2021) czy trio Brzoska/Marciniak/Markiewicz (płyty "Brodzenie" z 2018 i  "Wpław" z 2019 roku) duże wywarły wrażenie na piszących na tym blogu Andrzeju Nowaku, Jędrku Janickim czy Szymonie Stępniku. Co do Kapołki, to nazwisko przecież znane, bo pamiętam dobrze Grzegorza Kapołkę, gitarzystę jazzowego m.in. w kultowej formacji Young Power. Okazuje się, że to ojciec Alana.

Młody muzyk wyznaje, że wcześnie miał okazję osłuchać się z jazzem i bluesem, towarzysząc na koncertach i w trasie ojcu. Zarzekał się wtedy, że nigdy nie zagra jazzu i wałęsał się po wszelkich możliwych gatunkach muzycznych, aż w końcu jednak znalazł drogę z powrotem do jazzowej strugi, ale już na własnych warunkach, na swój własny sposób. Wszystkie te muzczne peregrynacje były potrzebne, uważa, chociaż wydawały się chaotyczne i przypadkowe. W pełni się z nim zgadzam, bo dzięki temu muzyka którą nagrali na tej płycie brzmi fascynująco i jest amalgamatem punku, ciężkiego free jazzu, muzyki filmowej i.. muzyki granej na weselach. Oczywiście to ostatnie określenie to żart, ale po prostu chciałem zwrócić uwagę na obecny w tej muzyce luz, dezynwolturę, poczucie humoru, które bardzo zwiększa atrakcyjność brzmienia tego trio. Zresztą odnaleźć je można także w nazwie zespołu - El Topo - to nawiązanie do tytułu kompletnie zwariowanego westernu w reżyserii Alejandro Jodorowsky'ego, a tytuł płyty - "Wet" - wziął się stąd że jeden z koncertów latem zagrali w padającym rzęsiście deszczu.

Wreszcie do zespołu dołączył trzeci członek trio to jest basista Kamil Guźniczak (jego bas świetnie grzmi i dudni na tej płycie, co bardzo pasuje do ciężkiego uderzenia zespołu) i po kilku miesiacach prób panowie decydują się na nagranie w studiu, wszystko w ciągu jednego dnia, niemalże jak w czasie koncertu na żywo. Dzięki temu udało się uchwycić bardzo ważny dla tej muzyki jej spontaniczny charakter, oparty o improwizacje, ciągłe zmiany i przetworzenia materiału. W rezultacie otrzymujemy jeden z najbardziej udanych debiutów tego roku (nie dla Marcniaka oczywiście, dla którego jest to potwierdzenie klasy i dalsze umocnienie swojej pozycji na naszym muzycznym rynku), charyzmatyczny, dojrzały, brzmiący świeżo, atletycznie, potężnie, ale z wdziękiem. Kapitalny projekt, nawet jeśli zapewne jednorazowy, który stanowi duże osiągnięcie i każe nam uważnie śledzić artystyczne kroki całej trójki. Brawo!

Friday, November 25, 2022

Witkacy Tribute Ensemble - Wistość Rzeczy (2022)

Witkacy Tribute Ensemble 

Bogusław Raatz – gitary, fussion sitar, tampura
Grant Calvin Weston – perkusja
Grzegorz "Gre” Korybalski – bas
Steve Kindler – skrzypce 9-wtrunowe, programowanie
Eurazja Srzednicka – śpiew
Paweł Sakowski – śpiew, recytacje
Sławomir Ciesielski – perkusjonalia, głosy
Daniel Mackiewicz – dżembe
Wojciech Jachna – trąbka
Robert Bielak – skrzypce
Dariusz Brzeziński – instr. klawiszowe

Wistość Rzeczy (2022)

Wydawca: RG Media

Autor tekst: Mateusz Chorążewicz


Album „Wistość Rzeczy” to hołd dla twórczości Witkacego. Kim był Witkacy i że budzi kontrowersje do czasów dzisiejszych nie trzeba chyba tłumaczyć. Tym ciekawej zapowiadała się płyta w wykonaniu Witkacy Tribute Ensemble pod kierownictwem Bogusława Raatza.

W nagraniach wzięli udział Grant Calvin Weston (perkusja), Grzegorz "Gre" Korybalski (bas), Steve Kindler (skrzypce 9-wtrunowe, programowanie), Eurazja Srzednicka (śpiew), Paweł Sakowski (śpiew, recytacje), Sławomir Ciesielski (perkusjonalia, głosy), Daniel Mackiewicz (dżembe), Wojciech Jachna (trąbka), Robert Bielak (skrzypce), Dariusz Brzeziński (instr. klawiszowe) oraz lider Bogusław Raatz (gitary, fussion sitar, tampura).

Powiedzieć, że jest to album dziwny, to powiedzieć mało. Całość nastawiona jest głównie na brzmienia rockowe, choć nie tylko. Znajdziemy tu też choćby motywy ambientowe. Niewątpliwie muzyka jest mało jazzowa. Jeśli już miałbym ją gdzieś sklasyfikować, to wpadłaby do szuflady „Fusion”, ale to stanowczo zbyt generalizujące stwierdzenie. Słuchając tych nagrań odnosiłem silne wrażenie, że muzyka ta pasuje do tego co wiemy i czego domyślamy się o Witkacym. Wydaje się, że Bogusław Raatz chciał nie tylko oddać hołd twórczości Witkacego, ale również spróbować wejść do jego umysłu, poznać jego charakter na ile to możliwe i odzwierciedlić to w muzyce.

Czy Witkacy Tribute Ensemble osiągnęło swój cel? Absolutnie! Album nie tylko świetnie brzmi, genialnie się go słucha, jest perfekcyjny wykonawczo i muzycznie. On również skłania do głębokiej refleksji. Krótko mówiąc, jest to dzieło przez duże „D”.

Albumów jazzowych, czy około-jazzowych oscylujących wokół polskiej spuścizny kulturalnej (w tym literackiej) jest w ostatnich latach dość sporo. Wystarczy wspomnieć, że w samym tylko 2022 mieliśmy przynajmniej dwie wartościowe płyty odnoszące się do twórczości Witkacego. Mowa tu o albumie „Witkacy – Narkotyki” Leszka Kułakowskiego i właśnie „Wistość Rzeczy” w wykonaniu Witkacy Tribute Ensemble pod kierownictwem Bogusława Raatza.

Obie te płyty leżą na zupełnie różnych półkach stylistycznych i tym samym dowodzą w jak różnorodny sposób można zbudować przekaz, który jest jednak na swój sposób spójny, gdy na warsztat wezmą go ludzie, którzy wiedzą co robią. Do „Wistości Rzeczy” będę wracał z wielką przyjemnością.


Wednesday, November 23, 2022

Jacek Kochan & nakajee - Life, Stress And Other Pleasures (2022)

Jacek Kochan & nakajee

Jacek Kochan – perkusja, perkusjonalia, syntezatory, syntezator basowy
Jerry de Villiers jr – gitara
Dominik Wania – fortepian, fortepian elektryczny, syntezator basowy
Bartek Prucnal – saksofon altowy, tenorowy i sopranowy
Michał Kapczuk – kontrabas
Mo Boo – bas
Hazz Wind Ensamble

Life, Stress And Other Pleasures (2022)

Wydawnictwo: Audio Cave

Tekst: Paweł Ziemba

Jazz powinien być postrzegany bardziej jako forma sztuki, ekspresja i rodzaj kultury, niż konkretne brzmienie czy rodzaj muzyki….

Kolejna odsłona muzycznej podróży, do której zaprasza nas Jacek Kochan „Life, Stress And Other Pleasures” charakteryzuje się ogromną pomysłowością w aranżacjach oraz różnorodnością muzycznych inspiracji. To sprawne żonglowanie elementami modern jazzu, free-jazzu, fusion, hip-hop oraz elektronicznych eksperymentów, dostarcza przyjemności dla ucha w każdym ze swoich narracyjnych epizodów. Dodatkowo, co postrzegam jako plus, muzyka zawarta na krążku przywołuje we mnie wiele świetnych muzycznych skojarzeń z takimi gigantami jak Weather Report, The Mahavishnu Orchestra, Herbie Hancock, Billy Cobham czy też John McLaughlin and the 4th Dimension.

Podążając śladami wielu muzyków, Kochan w 1981 roku, przeniósł się do Nowego Jorku, a następnie do Montrealu, aby studiować jazz i muzykę współczesną. Uczył się w Grant MacEvan College w Edmonton, a także w The New School na Union Square. Pobierał również lekcje u Jaco Pastoriusa, Mike’a Clarka i Robbiego Gonzaleza. Możliwość przebywania i studiowania w Nowym Jorku pozwoliła mu nagrywać i koncertować z wybitnymi muzykami światowej sceny jazzowej: John Abercrombie, Greg Osby, Lars Danielsson, Kenny’m Wheelerem, Dave’m Liebmanem, Gary’m Thomasem, Piotrem Wojtasikiem, Franzem Hautzingerem, Adamem Pierończykiem.

W swojej muzycznej karierze zrealizował ponad 20 płyt. Kochan to perkusista o ogromnej energii i rytmicznej inwencji, potrafiący skomponować materiał na cały album. Dodajmy, że nie tylko na ten jeden. Bez wątpienia dobór silnego składu oraz odpowiedniego materiału muzycznego jest dla Jacka Kochana ważnym elementem, mającym wpływ na całość muzycznego projektu.

„Life, Stress And Other Pleasures” jest znakomitą kontynuacją płyty „AJEE” zrealizowanej w 2018 roku. U boku lidera Jacka Kochana grającego na perkusji, perkusjonalia, syntezatory oraz syntezator basowy pojawili się ci sami, znani nam z poprzednich nagrań, żądni przygód muzycy: Dominik Wania – fortepian, fortepian elektryczny oraz syntezator basowy, Bartek Prucnal – saksofon altowy, tenorowy i sopranowy. Dodatkowo skład zespołu został uzupełniony o Michał Kapczuk - kontrabas, Mo Boo – gitara basowa oraz Hazz Wind Ensamble. Gościem zza Oceanu jest kanadyjski gitarzysta znakomicie odnajdujący się w stylistyce Fusion Jerry de Villiers.

W 9 oryginalnych kompozycjach Jacek Kochan oferuje członkom zespołu mnóstwo instrumentalnych możliwości (z grona sześciu muzyków, trzech gra w sumie na dziewięciu instrumentach), uniemożliwiając jakiekolwiek znużenie czy obojętność. Całość płyty cechuje niezwykła dojrzałość wszystkich muzyków, wyrażona różnorodnością muzycznych pomysłów, jak również zrozumieniem koncepcji autorskich kompozycji lidera.

Płytę otwiera „Homecoming” to świetna, dynamiczna kompozycja, przepełniony ekspresyjną charyzmą i muzyczną substancją. Ten w stylu Shortera, pełen pomysłów numer, to również fantastyczny utwór na początek, prezentujący cały zespół Kochana w najlepszym wydaniu. Rytmiczny kolorowy gobelin utkany przez klawisze Dominika Wania, bas oraz perkusję lidera, jest znakomitym tłem dla dynamicznej improwizacji Jerry de Villiers na gitarze. Zdecydowanie brzmiący saksofon Bartaka Prucnela, oraz solo Dominika Wani, którego siła odśrodkowa pochodzi ze zręcznych jazzowych fraz oraz niezliczonej ilości kolorowych faktur, służą potwierdzeniu improwizacyjnego wątku Jerry de Villiers’a.

"Private Yeti" w jakiś sposób przypomina mi dowcipną muzykalność, charakterystyczną dla Carli Bley i Steva Swallow i należy do moich ulubionych. Fundamenty dla tego utworu zapewniają Jacek Kochan, Dominka Wania oraz kontrabasista Michał Kapczuk.

Z kolei „Attention Shoper” początkowo spokojnie zagrany unisono przez kontrabas i fortepian riff, którego dopełnieniem jest perkusja Jacka Kochana, przechodzi z łagodnego charakteru do bardziej energetycznego brzmienia. Jest to znakomite pole do popisu dla zadziornych improwizacji Bartka Prucnala na saksofonie, wspieranego przez klawisze fortepianu. Dominik Wania to odważny pianista, w którego muzyce znajdziemy mnóstwo kolorów. Ten kalejdoskopowy muzyczny wszechświat postrzegam jako naturalne odbicie jego otwartości na muzyczną podróż wynikającą z idei AJEE (Acoustic Jazz in Electronic Environmet).

"Ginger Phobic People" pozwala Kochanowi i pozostałym członkom zespołu na prezentację żywiołowych umiejętnościami fusion. Dynamiczna improwizacja Jerry de Villiers na gitarze z dodatkiem syntezatorów i dźwięków pianina elektrycznego, nadaje utworowi wyrazisty charakter. Natomiast brzmienie syntetyzatorów udowadnia, że aby odnieść najlepszy efekt nie trzeba naciskać wszystkich możliwych guziczków, próbując użyć wielu dostępnych opcji, potwierdzając tym samym zasadę „mniej znaczy więcej”

Puryści mogą mieć zastrzeżenia do niektórych bardziej współczesnych akcentów na płycie, a szkoda, bo połączenie tak wielu różnych jazzowych podgatunków sprawia, że słucha się tego naprawdę przyjemnie. „Life, Stress And Other Pleasures” pokazuje, że Jacek Kochan jest indywidualnością muzyczną, on dobrze wie, jak to eklektyczne środowisko uporządkować i odpowiednio złożyć.

Naprawdę staram się znaleźć jakiekolwiek minusy tego albumu. Każdy utwór to jazzowa perfekcja. Jacek Kochan i Nakajee oferuje nam muzyczną różnorodność zanurzając się w szerokim wachlarzu dźwięków i barw, gdzie znudzenie jest zupełnie niemożliwe. Kochan znakomicie realizuje się w roli lidera a swoją siłę „ognia” wykorzystuje do interesującego dramatyzowania muzycznych historii.

Produkcja krążka jest również znakomita. Każdy instrument jest naturalny w brzmieniu i łatwy do wyodrębnienia. Rzadko zwracamy uwagę (zwłaszcza na poziomie współczesnych realizacji) na tych, którzy pracują po stronie produkcji, ale „robota”, którą wykonali Jacek Kochan – producent, Darek Grela – realizacja nagrania (Nieustraszeni łowcy dźwięków z Krakowa) oraz Paweł Ladniak – mastering, zasługują na szczególne wyróżnienie. Gra jest zwarta, a stylistyka utworów oraz ich układ na płycie sprawiają, że album trwający 70 minut mija szybko.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...