Wednesday, April 14, 2021

Mateusz Pospieszalski - Tam i Sam (2020)

Mateusz Pospieszalski

Mateusz Pospieszalski - saxophone

Tam I Sam

POLSKI RAP 04



By Adam Baruch

This is a solo (au naturel saxophone and Nature) album by veteran Polish Jazz saxophonist / flautist / composer Mateusz Pospieszalski, recorded outdoors in several locations. The album presents nine (one appearing twice) original compositions / improvisations, all by Pospieszalski, featuring the natural ambience and Nature sounds of the beautiful Polish landscape during the late autumn of the pandemic year and according to the social distancing protocol.

Pospieszalski belongs to the highly respected Polish Jazz oppositionists, beautiful freaks and proud Avant-Gardists, who over time created some of the most interesting music on the local scene with ensembles like Free Cooperation, Tie Break, Graal, Voo Voo and others, as well as cinematic and theatre music, a truly vast scope of creativity.

This album presents Pospieszalski at the most intimate setting, not only completely solo, but also without the comfort and protection of a studio environment or concert audience. This is perhaps the reason the music sounds so brutally honest and penetrating, devoid of any mannerism or showmanship.

The music is deeply lyrical, almost gloomy and desperate, perhaps a reflection of the atmosphere influenced by the pandemic, which took from us the most basic need of human contact. I cannot, of course, speak for the creator of this music, only as a listener, but it seems that the music carries universal human emotions, in this case of sadness and grief. It is a great artistry to be able to express grief through music, as heartbreakingly and boldly as present on this album. Perhaps one day in the future, this album will become an aural testimony of what 2020 was all about, like Allen Ginsberg’s “Howl” remains a testimony of the Beat Generation.

The is no doubt that this album is a monumental achievement in the already impressive legacy of Pospieszalski’s work. Probably not intended as such, as in most cases of important achievements, this intimate statement shouts more loudly than gigantic productions, which often turn to be hollow. My deepest respect and thanks for this gift of music are accompanied by a wholehearted recommendation to all music lovers to get a copy of this album, since there are but a few singular statements of such emotional authority out there as this one!

Monday, April 12, 2021

Jazz w Rybniku (2014)


"Jazz w Rybniku"
Czesław Gawlik, Anna Małecka
Rybnicka Agencja Wydawnicza

By Krzysztof Komorek

Sześć dekad historii jazzu w Rybniku prezentuje książka autorstwa Czesława Gawlika - muzyka i osoby od lat zaangażowanej w promocję kultury - oraz Anny Małeckiej - dziennikarki i autorki związanej ze sceną jazzową od strony organizacyjnej, a przez pewien czas również artystycznej - jako wykonawca.

Pierwsza, najobszerniejsza, cześć opracowania skupia się na przedstawieniu historii rybnickiego jazzu. Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że autorom udało się znaleźć rybnickie wzmianki jazzowe jeszcze z lat 1920-30. Jednak zasadnicza narracja historyczna rozpoczyna się w roku 1954 od powstania kwintetu rytmicznego w jednym z lokalnych domów kultury. W poszczególnych rozdziałach Gawlik i Małecka opisują miejsca, wydarzenia i osoby, które wiążą się z powstaniem rybnickiego jazzu. Dokładnie przedstawiane są programy cyklicznych imprez, które odbywały się w regionie, nie brakuje również przypomnienia najważniejszych wydarzeń z konkretnych obiektów regularnie goszczących muzykę jazzową.

Druga część wydawnictwa skupia się na teraźniejszości rybnickiej sceny jazzowej. Przywoływane są najświeższe koncerty oraz ostatnie edycje festiwali (Silesian Jazz Meeting). Jeden z rozdziałów poświęcono Rybnickiej Szkole Jazzu i Muzyki Rozrywkowej. Autorzy nie zapomnieli również o "okolicach jazzu" - tytułując tak jeden z fragmentów, opowiadający o działaniach dotyczących bluesa i muzyki gospel. Tę cześć publikacji zamyka zestawienie biogramów najważniejszych osób związanych z jazzem w Rybniku. Krótka, trzecia część podsumowuje całość zbiorem barwnych anegdot. Co ciekawe i oryginalne, pomyślano również o miejscu na notatki, dzięki czemu treść można uzupełniać i aktualizować już we własnym zakresie.

Ogromną zaletą książki jest bardzo bogaty materiał archiwalny, uzupełniający główny wywód. Zdjęcia, reprodukcje plakatów, artykułów prasowych robią duże wrażenie. Należy docenić wysiłek autorów włożony w ich zgromadzenie i opracowanie. Uznanie wyrazić należy również za przygotowanie szerokiego indeksu nazwisk (co wbrew pozorom nie jest ostatnio oczywistą praktyką wydawniczą). "Jazz w Rybniku" to ważna i absolutnie cenna publikacja. Niezbędnik dla zainteresowanych jazzem w szerszym znaczeniu, jako zjawiskiem. Nieoceniona pomoc dla pasjonatów i profesjonalistów.   

Friday, April 9, 2021

Impro Session #3 - Abyss, Wojtek Kurek i Wolne Pokoje


Abyss - Water Thrown Into Space (2020)

Maja Laura Jaryczewska - piano, synth
Szymon Zalewski - bass
Artur Paszkowski - drums

PRIVATE EDITION 2020

By Andrzej Nowak

"Woda w kosmosie" to album stworzony przez muzyków, którzy niechybnie po raz pierwszy zagościli w odtwarzaczach redakcji. Całość to efekt improwizowanych sesji, jakie artyści przeprowadzili w czasach jeszcze przez pandemią (jesienią 2019), jak i w lockdownowych warunkach roku kolejnego, które - jak pokazuje szereg przykładów - potrafią wpływać niezwykle silnie na kreatywność muzyków, zwłaszcza w obszarze improwizacji.

Abyss to przykład twórczości, która z jednej strony istotnie łechta podniebienie konesera bystrej muzyki z powabem swobodnej kreacji, z drugiej wciąż stawia pytania i sieje wątpliwości natury czysto artystycznej. To bowiem zwinne połącznie muzyki "post-fusion" (świetny bas, zwinna perkusja) z niebanalną, nienachalną i naprawdę ciekawą warstwą syntetycznych dźwięków budowanych przez syntezator, na które w ramach deseru (a może wątku naczelnego?) nakładany jest - jakby na etapie post-produkcji - strumień czystej, kameralnej pianistyki, na ogół szczędzącej nam poważniejszych porcji improwizacji. Efekt chwilami bywa intrygujący, w innych momentach sytuacja dramaturgiczna aż prosi się o to, by coś w niej zmienić. Na przykład, choćby jedynie przesunąć akcenty - syntezatorowe wojny światów na pierwszy plan, piano w backgroundzie. Ale dość tych recenzenckich egzegez - wskażmy najciekawsze wodne przygody trójki młodych, polskich muzyków.

Niemal każdy z utworów zaczyna się udaną basową introdukcją, istotnie współtworzoną przez elektroakustyczne zdobienia, płynące ze strony syntezatora (choćby trzecia, czwarta i siódma część). Niezłą czujnością dramaturgiczną, prawie w każdym przypadku, wykazuje się drummer. Wchodzi zawsze w punkt, zdobi narrację plastrami ciekawych dźwięków, a jak trzeba - intensyfikuje akcję. Abyss definitywnie lepiej radzi sobie w dynamicznych pasażach (jak w części piątej), niż w około jazzowych meta spowolnieniach (które na ogół narzuca piano często wchodzące do gry po pewnym czasie). Zdecydowanie najciekawszym utworem na płycie jest część ostatnia i wcale nie szkodzi jej fakt, iż jest najkrótsza. Zaczyna ją echo post-techno, które płynie do nas z nieznanych lądów. W ten kontekst pięknie wślizguje się bas, a zaraz potem perkusja, która łamie rytm, rwie frazy, sieje zdrowy ferment. Syntetyka dokłada tu warstwę zjawisk quasi plądrofonicznych. Muzycy śmiało brną do przodu, jakby starali się wskazywać drogę na przyszłość. Opowieść gaśnie po dwóch minutach, nim fortepian zdoła wydać z siebie jakikolwiek dźwięk. 


Wojtek Kurek - Buoyancy (2021)

Wojtek Kurek - drums, percussion, max MSP patch

PAWLACZ PERSKI PPT 51

Umiejętność stylowego łączenia dźwięków akustycznych i syntetycznych w procesie improwizacji nie jest cechą, którą muzycy wysysają z mlekiem matki. Ba, nawet pobieżna analiza przypadków wskazuje, iż zdolność ta występuje w przyrodzie niezwykle rzadko. 

Warszawski perkusista Wojtek Kurek nie tylko dostarcza nam fantastycznych nagrań w duetach i triach, świetnie potrafi wkomponowywać się w zdradliwe składy ad hoc, podsuwane mu przez organizatorów spontanicznych festiwalach dziwnej muzyki, ale nagrywa także solowe płyty, którymi zadaje kłam teorii, iż nie da się udanie łączyć żywego i martwego dźwięku w procesie improwizacji. Dodatkowo, na płycie "Buoyancy" pokazuje także, iż jest zręcznym konstruktorem specjalnych urządzeń generujących elektroakustyczne frazy. Na rzeczonym bowiem nagraniu wyczarowuje dźwięki przy pomocy zestawu perkusyjnego wspartego autorskimi efektami stworzonymi w środowisku MAX/MSP, które przetwarzają materiał akustyczny w czasie rzeczywistym.

Partnerem Wojtka w utworze otwarcia zdaje się być metronom, który regularnym stuk-puk daje życie akustycznej improwizacji. Tło rodzi się tu systematycznie z każdym jego uderzeniem, jakby z kropli wody, z dygoczącej wilgoci dekonstruowanych fraz. Na tym tle budowany jest drumming, który niesie za sobą smugę pogłosu. W kolejnym epizodzie hydrauliczne konotacje znów dają znać o sobie. Słyszymy perkusję, która brzmi jak zanurzony w wodzie kontrabas. Lepka ciecz wokół niego kreuje urokliwy ambient. Z kolei w części czwartej muzyk umieszcza na werblu przedmioty i daje im nowe życie, tuż po śmierci ich akustycznego wymiaru. Rezonans, szum, oddychające ciało muzyka, a na finał dark ambient budowany dźwiękami talerzy i miseczek. Zaraz potem, w wyjątkowo krótkim interludium, perkusjonalne świecidełka płyną wilgotnym strumieniem repetycji. Wreszcie kluczowa, dziewięciominutowa epopeja - perkusyjny trans, który rodzi się w strugach szorstkiego ambientu, w tajemniczych okolicznościach elektroakustyki. Z morza falującej syntetyki wyłania się rytualne bębnienie, taniec, który zdaje się nie mieć końca. W finale słyszymy dzwon pokutny, który wybija ostatnią godzinę, zanurza nas w mroku, nie dając nadziei na wybudzenie. 


Wolne Pokoje - Obiekty Rozmyte (2020)

Robert Demidziuk - tenor saxophone, guitar, bass, xylophone, synth, field recording, korg wavedrum, acoustic laptop, voice, drums

PLAŻA ZACHODNIA 2020

Za dźwięki w formie bliżej niezidentyfikowanych "Obiektów Rozmytych", pomieszczone we wciąż Wolnych Pokojach nieustannie wolnego Miasta Gdańsk, odpowiada jeden człowiek - Robert Demidziuk. Krótka, siedmioczęściowa opowieść zdaje się być dość precyzyjnie zaplanowana, raz za razem skutecznie zdobiona jednak zabiegami aranżacyjnymi, noszącymi znamiona improwizacji. 

"Obiekty" to morze syntetyki, posiadającej silny drive i strumienie akustyki, które chwilami płyną głównym nurtem, ale częściej chowają się w mgławicach post-syntetycznego ambientu, zdobiącego narracyjny background. To cienie electro, kreowane połamanymi strukturami rytmicznymi, które dobrze zderzają się z dźwiękami sfuzzowanego basu i post-metalowym drummingiem. Raz za razem pojawia się tu zmutowany dźwięk saksofonu, który kreśli pół drony, rysuje pętle i intersująco zdobi ów niekiedy plądrofoniczny drums'n'bass. 

W drugiej części nagrania co rusz natrafiamy na dubowe obłoki ciekawych dźwięków, które definitywnie dodają całości uroku. Bywa, że opowieść Roberta brzmi jak stary, dobry Bill Laswell, tu napotykający na gitarowe szaleństwa swojego wieloletniego kompana Bucketheada. Skojarzenie na pozór wydaje się dość karkołomne, gdyż de facto nie słyszymy w nagraniu ani charakterystycznego dołu basu, ani świergoczącej silnym prądem gitary, ale klimat nagrania ewidentnie ma wiele wspólnego z soundem nowojorskiego Downtown lat 90. ubiegłego stulecia i jego improwizującego post-electro-jazz-rocka. Nagranie wydaje się być punktem wyjścia do dalszych poszukiwań. Kierunek ciekawy - osobiście urozmaiciłbym wszakże arsenał dostępnych środków wyrazu. 

Wednesday, April 7, 2021

Patrycja Ziniewicz - List Do Czarnego Anioła (2020)

Patrycja Ziniewicz

Patrycja Ziniewicz - vocal
Jan Jarecki - piano
Filip Arasimowicz - double bass
Kacper Skolik - drums
with
Dariusz Herbasz - tenor & baritone saxophones
Marcin Janek - clarinet
Weronika Kulpa - cello

List Do Czarnego Anioła

PRIVATE EDITION 5900378715047

By Adam Baruch

This is the debut album by Polish vocalist Patrycja Ziniewicz recorded with a classic Jazz piano trio comprising of pianist Jan Jarecki, bassist Filip Arasimowicz and drummer Kacper Skolik. Three other musicians guest on selected tracks. The album presents thirteen songs, associated as the title suggests (Eng. "Letter To The Black Angel"), with the repertoire of iconic Polish vocalist Ewa Demarczyk, nicknamed "Black Angel", who died a few months after this album was recorded.

Anybody familiar with Polish Culture is of course aware of the unique status achieved by Demarczyk, which sets her apart from everything that happened on the Polish Cultural landscape, high and above on an unreachable pedestal. Her phenomenal interpretation of Polish Poetry and idiosyncratic vocal style, combined with music that was composed (in most cases) specifically for her, is absolutely untouchable and beyond any attempt of being mimicked. The question if her repertoire can be interpreted remains open. Before anything else can be said, the sheer audacity displayed by Ziniewicz by her attempt to tackle this unsurmountable task must be admitted - she surely has "big balls" (gender aside), the question is if that is sufficient.

Ziniewicz certainly does not attempt to impersonate Demarczyk, and offers her own interpretation of these songs, which are very far from Demarczyk’s theatrics and extremism. The general idea is to Jazz up these songs, but surprisingly the transformation into Jazz is only partial, and is directly evident on just a few of the songs. That creates an impression of going halfway, rather than presenting a coherent concept. Another problem is the fact, that most of these songs, once performed by Demarczyk in her highly eccentric way, become icons in themselves, and any attempt to perform them will immediately call for a comparison, which of course is impossible. Lofty Angels, Black, Blue or any others are simply best left alone.

Ziniewicz is a very gifted vocalist, that goes beyond saying, with an obvious zets, a strong voice with an impressive range, obviously appropriate for the musical stage. She is still very young and will surely crystalize her own stylistic finesse. But Demarczyk did not sing songs from musicals; she was even beyond cabaret or sung poetry, with which she was associated for a lack of a better term, she was simply herself, a mixture of an Angel and a Devil in the flesh. The piano trio sounds the best when the musicians start to swing and even manage to insert an occasional solo, but for the rest of the way they remain pretty unremarkable - professional and technically highly proficient, but nothing special.

Overall this album leaves me undecided and with a lot of unanswered questions. These are magnificent songs and the lyrics are pearls of Polish Poetry, so what is here not to like. Is this music as good as the original? Surely not, that is, as already sated, simply impossible. Is it worth listening to? Sure thing, it is even enjoyable if one manages to free oneself from hearing the original in the back of one’s mind. Was this a wise decision? Personally I doubt it, as with all the courage and effort, the task was sadly underrated and proved to be too daunting. But thank you young Lady for trying and for looking up to the best. I am already curious to hear your next album, just don’t give up and remember… this is a long journey up the hill. God bless!

Monday, April 5, 2021

Gniewomir Tomczyk/Project - Pieces Of My Journey (2020)

Gniewomir Tomczyk/Project

MIN t - vocals
Maciej Kądziela - saxophone
Zdzisław Kalinowski - keyboards
Gniewomir Tomczyk - drums
and others

Pieces Of My Journey

SOLITON 1038


By Adam Baruch

This is the third album by Polish Jazz drummer/composer Gniewomir Tomczyk, recorded with a core quartet including vocalist MIN t (a.k.a. Martyna Kubicz), saxophonist Maciej Kądziela and keyboardist Zdzisław Kalinowski. A long list of guests appears on selected tracks. The album presents nine original compositions, eight composed or co-composed by Tomczyk and one by Kądziela. There are also six bonus tracks which are either remixes or radio edits of the album’s tracks.

The music shows clearly the path Tomczyk has been following since the start of his career, moving gradually away from the traditional concept of Jazz into contemporary Pop. Although his music still carries some marginal Jazz accents, the emphasis is on production, contemporary sound and highly melodic contents.

Although not exactly my cup of poison, the music is professionally put together and Tomczyk knows exactly what he is doing. Make no mistake, he is quite an accomplished Jazz drummer is he wants to be, but obviously his current desire is to produce elegant and quite sophisticated Pop music, which is every iota as good as the best accomplishments in this area over the pond and anywhere else around the globe, without being disgusting and plainly primitive, as most Pop productions are these days. Large parts of this music are instrumental and there are some nice solo parts by Kądziela and the guest artists, with makes the music shift between Jazz-Pop Fusion and Smooth Jazz, with a bit of Avant-Garde touch for good measure, which awaits the listener just when he is blissfully floating towards the horizon.

As already said earlier, this is not "strictly" Jazz, but at least it does not pretend to be so. It operates within clearly defined cross-genre borders, offering its own rules and production values, which are highly effective. I really enjoy this music, here it is, I admit it! It has its time and its place and does not replace my love for Jazz or Classic Rock or anything else, but I do appreciate the effort and talent put into it and completely non-snobbishly enjoy it. And as usual I don’t give a damn what others think. Well done!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...