Dawid Lubowicz- skrzypce
Mateusz Smoczyński - skrzypce
Michał Zaborski - altówka
Krzysztof Lenczewski - wiolonczela
Album: “Atom Goes Funky"
Wydawca: Polskie Nagrania (2026)
Karłowicz żył na przełomie wieków XIX i XX i jest jedną z tych wielu tragicznych, polskich historii o niespełnionych nadziejach. Oprócz pieśni, których słuchamy na tej płycie, skomponował jeszcze 6 słynnych poematów symfonicznych i garść innych utworów, znamionujących wielki talent, ale brzmiących raczej jak piękna obietnica niż jej spełnienie. Wszystko przerwała lawina w Tatrach - Karłowicz był ich miłośnikiem - która przecięła nić jego życia w wieku lat zaledwie 32.
Co więcej czas obszedł się z muzyką Karłowicza - to moja opinia - dość okrutnie. W stylu można ją określić jako postromantyczną i nawiązującą do języka Ryszarda Wagnera, który dziś brzmi cokolwiek ckliwie i pompatycznie. Niestety romantyzm bardzo się zdezaktualizował. Stąd to ukłucie w sercu. Czy Atomom uda się nadać tej muzyce bardziej aktualne brzmienia, czy znajdą odwagę by z Karłowicza wydobyć patos, ale bez niepotrzebnej czułostkowości, czy potrafią muzycznie z Karłowiczem się skonfrontować, by pokazać że może ciągle inspirować?
Po wielokrotnym wysłuchaniu płyty uważam, że im się to udało. Duża w tym zasługa towarzyszącego im kwartetu instrumentów dętych Szczecińskiej Orkiestry Symfonicznej (nadmieńmy, że Karłowicz jest patronem tej instytucji), którego brzmienie bardzo ciekawie komponuje się ze smyczkami, a który jednocześnie dał Atomom wystarczająco dużo przestrzeni by mogła pojawić się improwizacja, eksperymenty dźwiękowe, mógł dojść do głosu indywidualny charakter zespołu. Płyta szczególnie zyskuje przy kolejnych odsłuchach, na dobrych słuchawkach lub topowym sprzęcie grającym. Wybrzmiewają niuanse, można docenić jakość gry instrumentów, perfekcję wykonania i smaczki fuzji estetyk muzyki jazowej i klasycznej.
Ale ukłucie w sercu pozostaje. Jednak nie z powodu, że czegoś w tej płycie zabrakło, ani z tego że coś się nie udało, ale z tego powodu, że... romantyzm muzyki dotarł do mnie z całą siłą. Zrozumiałem, że wcale się nie zestarzał, że tylko czekał na powtórne odkrycie. Że delikatność, czułość, wrażliwość na przyrodę, innych, siebie i jej ekspresja w muzyce zawsze były, są i będą aktualne. Bo są częścią nas i są nam potrzebne by odczuwać pełnię życia, w tym pełnię artystycznych czy muzycznych wrażeń. Brawo dla artystów, tak dla Atomów jak wyśmienitych muzyków Szczecińskiej Filharmonii za odwagę, by Karłowicza przypomnieć, uaktualnić i dać szansę słuchaczom odkryć dźwięki, doznania, emocje dawno zdawałoby się zapomniane.
Krzysztof Lenczowski - cello, guitar
Kajetan Galas - Hammond organ
Bartek Staromiejski - drums
Lost Journey
REQUIEM/LYDIAN 2021/17
By Adam Baruch
This is the third album as a leader by Polish Jazz cellist/composer (and now also guitarist) Krzysztof Lenczowski, primarily known as a member of the superb Atom String Quartet, but with a rich and exciting recording legacy of dozens of albums by top Polish artists. This album finds him in an exciting organ trio format with the wonderful organist Kajetan Galas and drummer Bartek Staromiejski. The album presents ten original compositions, all by Lenczowski.
The music is absolutely delightful, like a ten-course meal in a tree-star Michelin restaurant. Each and every of those compositions is completely different and the diversity is simply astounding, including Classical Music, Rock, Prog, Fusion, World and other influences, skillfully exploited to create a dazzling kaleidoscope of sounds.
It is hard to believe that all this music is performed by just three instrumentalists, which emphasizes their individual skills and talents. Lenczowski is a brilliant cellist of course but here he demonstrates amazing scale of different sounds he is able to create on his cello. Galas, whom I have been following closely for a few years now, is a stunning talent, able to express a myriad of feelings using the keyboards. Staromiejski adds his robust drumming to drive the music steadily through the rapid turns and twists and frequent mood changes with sensitivity and skill.
It is very difficult to accurately define this music stylistically, and for luck of a better term, it would probably be best described as Jazz-Rock Fusion, although that might not do the music justice, as it is way more rich in textures than what usually passes as Fusion. The leagues of Prog fans should also feel perfectly comfortable with this music, as in fact should all lovers of ambitious melodic music, full of surprising vistas and virtuosic performances.
There are very few musicians today, who can match Lenczowski’s compositional ingenuity and chameleonic cross-genre and cross-idiom approach. A retrospective glance at his recorded legacy so far is already highly impressive, and one can never guess what he will come up with next - which of course is one of his many virtues. Overall this is an absolute gem of an album, which a great appeal to all Artistic souls out there, of all ages and all musical affiliations. I can’t imagine anybody not loving this music, and if they don’t I am really sorry for them.
Bodek Janke
Małgorzata Markiewicz
Atom String Quartet
Petera Sextet
Vladyslav Sendecki/Atom String Quartet
Krzysztof Lenczowski
Atom String Quartet
Grzech Piotrowski