Borys Janczarski Ensemble:
Borys Janczarski – saksofony tenorowy i sopranowy, flet, instrumenty perkusyjne
Jacek Namysłowski – puzon, saksofony altowy i sopranowy, flet, instrumenty perkusyjne, aranżacje
Joanna Gajda – fortepian
Michał Jaros – kontrabas
Patryk Dobosz – perkusja
Goście specjalni:
Larry Browne – trąbka, śpiew, aranżacje
Robert Majewski – trąbka, flügelhorn
Mary Rumi – śpiew
Album: „Love is”
Wydawca: Polskie Radio SA Agencja Muzyczna (https://sklep.polskieradio.pl/) 2025
Tekst: Marek Demidowicz
Tekst: Marek Demidowicz
Płyta hołd dla starych dobrych czasów, kiedy to jazz był synonimem elegancji i dobrego smaku. „Love is” Borys Janczarski Ensemble z udziałem amerykańskiego trębacza i wokalisty Larry’ego Browne’a ukazała się pod koniec ubiegłego roku i cierpliwie czekała, aż dołączę do redakcji Polish Jazz. Takie rzeczy to nie są przypadki, po prostu tak musiało być. Redaktor naczelny Maciej Nowotny, przydzielając mi tę płytę do zrecenzowania, uznał, że mieści się w spektrum moich jazzowych zainteresowań. Jak zwykle miał rację, bo mieści się doskonale. Płyta ma pewien oldskulowy urok, ale to nie muzeum, to dzisiejsze autorskie spojrzenie na tamtą stylistykę. Zespół brzmi jak mały big-band i tak też zostały napisane aranżacje. Bez większych przeróbek w partyturach ten materiał spokojnie może być grany przez znacznie większy skład. Sekcja dęta jest dość pokaźna, bo mamy w sumie 2 trąbki, 2 saksofony i puzon, a niekiedy jeszcze flety. Słyszę tu echa moich ulubionych big-bandów Woody’ego Hermana i Gila Evansa. Na płycie 9 utworów, z czego 5 to standardy m.in. Bacharacha, Gershwina i Silvera, a 4 to kompozycje członków zespołu. Czas nagrania, to 49’10’’, co świadczy o dyscyplinie i nieprzynudzaniu.
Borysowi grającemu m.in. na saksofonach tenorowym i sopranowym towarzyszy jego ensemble w składzie: puzonista Jacek Namysłowski, grający tu także na flecie oraz saksofonach altowym i sopranino, Joanna Gajda na fortepianie, Michał Jaros na kontrabasie i Patryk Dobosz na perkusji. Goście specjalni to amerykański wokalista i trębacz Larry Browne, trębacz Robert Majewski i wokalistka Mary Rumi.
Larry Browne to znajomy Borysa z jego paryskich czasów. Trębacz i wokalista jazzowy pochodzący z Kalifornii, mieszkający w Paryżu od ponad 30 lat i aktywny na tamtejszej scenie jazzowej. Jak wyczytałem, jego współpraca z Borysem Janczarskim to pierwsze studyjne spotkanie z polskimi muzykami. Jego radosna bebopowa kompozycja „Sump’m Blue” zamyka płytę, sprawiając, że czujemy lekki niedosyt. Temat grany unisono przeplatają solówki instrumentalne i rozmowy dęciaków. Śpiewa też w kilku utworach. W przebojowym „Close to You” Burta Bacharacha mamy uroczy duet z Mary Rumi, a w „Les Feuilles Mortes” („Autumn Leaves”) Kosmy i Préverta śpiewa po francusku. Jego popisowy numer to jednak moim zdaniem „It Ain’t Necessarily So” George’a Gershwina. Zagrany i zaśpiewany z rozmachem. Borys i Jacek wspomagają sekcję na instrumentach perkusyjnych, zespół brzmi szeroko, orkiestrowo. Zwracają uwagę wstęp i zakończenie z motywem zaczerpniętym z „So What” Milesa Davisa. Świetny koncept, myślę, że wpisuje się idealnie w pomysł na płytę, żeby pobawić się jazzowymi konwencjami. Sekcja Jaros – Dobosz i fortepian Gajdy na najwyższym poziomie. Świetny numer.
Głównym trębaczem na płycie jest jednak kolejny z gości specjalnych zjawiskowy Robert Majewski. Robert gra na trąbce i skrzydłówce i można go usłyszeć praktycznie we wszystkich utworach. Larry gra na trąbce tylko w ostatnim utworze „Sump’m Blue”. Kierownikiem muzycznym i aranżerem większości utworów jest puzonista Jacek Namysłowski, który debiutuje na tej płycie jako saksofonista. Jest też kompozytorem jednego z najbardziej orkiestrowych utworów „Kolabirynt”. Zespół brzmi tu bardzo dynamicznie, dęciaki mają swoje 5 minut. Pokaz siły zbiorowego muzykowania, utwór pełen polotu i radości.
Mary Rumi (Maria Rumińska) to siostra Jacka Namysłowskiego. Jeśli dodać, że aranżacja „Jesiennych liści” została oparta na harmonizacji Zbigniewa Namysłowskiego, to mamy tu cały klan Namysłowskich. Marysia brawurowo śpiewa w pierwszym utworze, kompozycji Joanny Gajdy ze słowami Borysa Janczarskiego „Don’t Be Afraid Little Flock” oraz swobodnie i naturalnie wchodzi w swingowy nastrój duetu z Larrym w „Close to You”.
Tytułowy utwór „Love is” to kompozycja pianistki Joanny Gajdy. Co ciekawe, utwór ma dość długą historię, bo już dwa razy ukazał się na wcześniejszych płytach Borysa z McCravenem w 2015 i 2018 w znacznie dłuższych wersjach. Na obu grała oczywiście również Joanna. Jest autorką muzyki do pierwszej na płycie piosenki „Don’t Be Afraid Little Flock”. Warto zwrócić uwagę na jej żywe partie solowe.
Borys Janczarski to ciekawa postać. Saksofonista, który nie ukończył akademii, jest w zasadzie autodydaktą w tym zakresie. Jest za to doskonale wykształconym prawnikiem m.in. po prawie międzynarodowym i europejskim na renomowanych francuskich uniwersytetach. Z tym samouctwem to też tak nie do końca prawda, bo nauki gry pobierał najpierw pod kierunkiem wybitnych francuskich saksofonistów jazzowych, a następnie w Polsce trafił pod opiekę trębacza Piotra Wojtasika. Jak już o ciekawostkach na temat Borysa, jego rodzice to znakomita aktorka Barbara Wrzesińska i satyryk Jacek Janczarski.
Wiem, że zbaczam z tematu, ale nie mogę się powstrzymać od paru osobistych słów o rodzicach. Barbara Wrzesińska to wielka aktorka, grała u Wajdy w „Popiołach” i „Weselu”, u Zanussiego w „Strukturze kryształu” i u Morgensterna w „Trzeba zabić tę miłość”. Szczególnie utkwiła mi w pamięci jej przejmująca, naturalna kreacja w „Wigilii ’81” Leszka Wosiewicza. To był szok dla widzów wychowanych na Kabarecie Olgi Lipińskiej w latach 70. i kojarzących Barbarę Wrzesińską z rolą panny Basieńki. Ten slapstickowy program telewizyjny może i miał swój urok, niestety jakoś mu nie uległem. Natomiast Jacek Janczarski w dużym stopniu odpowiada za mój trudny charakter, bo wychowałem się na jego słuchowisku „Kocham pana, panie Sułku”, a szczególnie na „Rodzinie Poszepszyńskich” i „Zgryzie” tworzonych z Maciejem Zembatym.
Jeśli dobrze liczę, to czwarta fizyczna płyta wydana przez Borysa z jego nazwiskiem na okładce. Poprzednie 3 ukazały się nakładem ForTune: „Travelling East West” (2015) i „Liberator” (2018) sygnowane jako Janczarski & McCraven Quintet oraz „Contemplation” (2020) jako Janczarski & Siddik 4tet. Zaprosił wówczas do współpracy świetnych amerykańskich jazzmanów, perkusistę Stephena McCravena i trębacza z kręgu AACM Rasula Siddika. W międzyczasie były też m.in. nagrania z Kazimierzem Jonkiszem. Jest też płyta wyłącznie cyfrowa „Time Remembered” z 2023, nagrana z udziałem amerykańskiego gitarzysty Marka Waggonera.
Płyta „Love Is” została wydana na CD przez Agencję Muzyczną Polskiego Radia. Ukazała się 28 listopada 2025. Borys zadedykował ją swojej żonie Agnieszce.
Kto chce odetchnąć po ciężkim dniu albo potrzebuje psychoterapii po słuchaniu black metalu lub free jazzu, to polecam! Dla starych fanów jazzu miód na skołatane serca, a dla młodszych może być odkryciem nieznanego.
Dostałem od Borysa informację, że 1 lutego 2027 zagrają w Filharmonii Szczecińskiej jedyny koncert w 2027. Mam blisko, więc pewnie będę i podzielę się wrażeniami.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz