Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jędrzejewska Anna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jędrzejewska Anna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 marca 2021

Rdza - Panoptikum (2020)

Rdza

Martyna Liliana Kabulska- violin
Anna Jędrzejewska - piano
Jarosław Majewski - bass
Jacek Buhl - drums, percussion

Panoptikum

MZM 14


By Adam Baruch

This is the second album by Polish Improvised Music duo Rdza, comprising of bassist Jarosław Majewski and drummer Jacek Buhl. For this album they added pianist Anna Jędrzejewska and violinist Martyna Liliana Kabulska. The album presents ten original spontaneous compositions co-credited to all four participants. The music was recorded in a Palace, which hosts a collection of old pianos, three of which were used on this recording.

The music is much more intimate and concise this time than the almost Big Band sound of the debut, and as such much less surprising or outstanding. It is a typical Improvising Music meeting, based on the exchange of ideas developing on the fly, which might be exciting while it happens but don’t necessarily manages to transform all that excitement on record. This said, there are plenty of interesting moments herein and hardcore Improvising Music enthusiasts will surely love this music to bits, but it probably does not penetrate far beyond that specific audience.

Buhl is an extraordinary drummer with highly developed imagination and technique and it is always a pleasure to listen to him playing. Majewski also plays some great bass passages, and his pulsations drive the music forward, during the moments when the music offers a specific direction. The pianos sound interesting but I wonder how many listeners are able to distinguish this early 19th piano sound from any other.

The music is mostly very hesitant, delicate and contemplative and offers almost as much silent moments as sounds, which has a soothing effect contrasting the actual notes played by the performers. It does fluctuate periodically between quiet passages and more intense interactions, but avoids fierce climaxes.

Overall this is somewhat typical Improvised Music recording, which offers a challenge even to experienced Avant-Garde connoisseurs, and demands patience and open-mindedness, which sadly not many listeners these days are ready to invest. I had a blast listening to this music, but I might be pretty lonely in that position.

niedziela, 4 sierpnia 2019

Wojtek Kurek & Anna Jędrzejewska - Copy Of Pianodrum (2018)

Wojtek Kurek & Anna Jędrzejewska

Anna Jędrzejewska - piano
Wojtek Kurek - drums

Copy Of Pianodrum

PLAŻA ZACHODNIA 2018




By Andrzej Nowak

Oto i kolejna w naszym zestawie istotnie swobodna improwizacja, silnie zakorzeniona we free jazzie i czerpiąca pełnymi garściami z historii gatunku, acz przy tym ożywcza, świeża, niebanalna i doskonale przyswajalna nawet dla mniej obytych. Wojtek Kurek - zwinny, aktywny perkusista i perkusjonalista, stopa, która wybija rytm w świat, kocia przebiegłość. Obok pianistka Anna Jędrzejewska, która mieści się w każdym niemal idiomie współczesnej pianistyki. Wyczulona na niuanse minimalistyki, obyta na salonach pełnych kameralnych incydentów, ale także pełnokrwista, free jazzowa torpeda, której obawiać się mógłby nawet Alex von Schlippenbach, i to w kwiecie wieku. Pomiędzy zaś muzykami dobra komunikacja, wyczulenie na narracyjne drobiazgi i fura radości ze wspólnego grania.

Jeśli w pierwszym fragmencie szukamy korelacji między jazzem a kameralistyką, to w drugim płoniemy już prawdziwym ogniem free. W trzecim dokładamy duży stelaż preparacji, w których bogactwo Kurka kontrapunktowane jest skromnością Jędrzejewskiej. W czwartym muzycy realizują się w krótkich, nerwowych frazach, gonią za skrawkami szczęścia i często je odnajdują. Fajerwerki i kocie pląsy na płocie. Emocje w fazie silnego wzrostu, a z twarzy recenzenta nie znika uśmiech zadowolenia. W piątym muzycy ślą moc pozdrowień dla wspomnianego już wcześniej niemieckiego pianisty, ogień buzuje, werbel wrze, a klawiatura piana skacze pod sam sufit. 

Wreszcie rozbudowany, niemal epicki finał. Fortepianowe preparacje z samego dna pudła rezonansowego, echo po nieboskłon i cisza jako ważny element dramaturgiczny. Obok szmery i małe dźwięki perkusji, która aż boi się odezwać. Prawdziwe królestwo mikrobiologii dźwięków. Anna czyni honory gospodarza domu, Wojtek skromnie łyżeczkuje. Narracja nadyma się i wygasa, pulsuje i stawia stemple jakości w każdym zakamarku sceny. Na ostatniej prostej zmysły kipią, a dźwięki tańczą aż do nagłej śmierci całej płyty.

Tekst pierwotnie opublikowany na blogu Trybuna Muzyki Spontanicznej.


Zobacz też: