Tytuł płyty: "Etno Machina"
Premiera: 27 marzec 2026
Tekst: Maciej Nowotny
Link do muzyki: https://joachimmencel.bandcamp.com/album/etno-machina
Muzyka. Z chaosu tworzy porządek. To dlatego, przy narodzinach instrumentów obecni byli bogowie. Weźmy lirę. Wg greckich mitów pierwszą wykonał Hermes zabijając groźnego żółwia, którego skorupa posłużyła jako pudło rezonansowe, a wysuszone jelita jako struny. Ostatecznie lira znalazła się na stałe w rękach Apollona, jednego z najważniejszych bogów olimpijskich - tak, tak - tych bogów którym wg starożytnych Hellenów zawdzięczamy pokonanie tytanów, gigantów i w ogóle wszelkich potworów. I zaprowadzenie na świecie harmonii. Może nie na zawsze, bo się okazało, że sami ludzie potrafią te potwory całkiem nieźle zastąpić.
Ale zostawmy bogów i ludzi, aby wrócić do liry. W pewnym momencie ktoś do instrumentu Apollona dodał korbkę. Kiedy? Prawdopodobnie około tysiąca lat temu! Kto? Niewykluczone, że byli to benedyktyńscy mnisi, którym zawdzięczamy przetrwanie cywilizacji po upadku rzymskiego Imperium. Po co? Aby odpowiedzieć na to pytania czas chyba przedstawić bohatera tego tekstu, czyli Joachima Mencla.
Joachim Mencel jest bardzo znanym muzykiem, grającym na fortepianie. Ma w swojej dyskografii dziesiątki wspaniałych płyt. Ale cofnijmy się do lat 90tych, kiedy w domach pojawiają się komputery. Wtedy Mencla zainteresowały nowe możliwości tworzenia dźwięków przy ich pomocy. Kupił komputer o nazwie Atari, na którym piszący te słowa wraz przyjaciółmi grał - czy ktoś z czytelników to jeszcze pamięta? - np. w Boulder Dasha. Natomiast Menzel zaczął wykorzystywać go jako sampler. Wtedy wpadły mu też w ręce sample liry korbowej, i po raz pierwszy zafrapował się ich niecodziennym brzmieniem, a nawet pomyślał że fajnie byłoby nauczyć się obsługiwać lirę i grać rytmy, które sam chciałby tworzyć.
Minęło jednak wiele lat, zanim lira korbowa zagrała na jego płytach. Taka potrzeba pojawiła się podczas pracy nad płytą "Artisena", wydaną przez For Tune w 2018 roku. Muzykę na tę płytę Mencel skomponował i zaaranżował na jazzowy nonet, ale niezadowolony ze "zbyt bigbandowego w stosunku do swoich ludowych korzeni brzmienia" postanowił wprowadzić mocniejsze elementy tradycyjnej ludowości i ludowych tańców zwracając się właśnie ku lirze korbowej.
To był moment, kiedy zdecydował, że kupi instrument i nauczy się na nim grać, zwracając się od razu do kto wie czy nie największego autorytetu w tej dziedzinie na świecie czyli austryjackiego mistrza Matthiasa Loibnera. Loibner zrobił dla liry korbowej to, co Jordi Savall dla violi da gamba, a Astor Piazzolla dla bandoneonu: nie tylko przywrócił jego brzmienie muzyce dawnej, muzyce ludowej i muzyce świata, ale wskazał że nadaje się ono, aby nadać nowy, intrygujący kształt współczesnym ideom muzycznym.
Czas wrócić do muzyki na "Etno Machinie", która - chociaż zawiera te wszystkie echa muzyki ludowej, dawnej, religijnej, dzięki której lira korbowa ma swoje miejsce w historii muzyki - to przede wszystkim jest na wskroś nowoczesna. Właśnie te kreatywne połączenia tradycji instrumentu liczącego tysiąc lat i wyobraźni muzyka, który wykorzystuje tę machinę by opowiadać muzyczne historie słuchaczom w językach, które im są m bliskie - muzyki improwizowanej, jazzowej, ambientu, muzyki medytacyjnej, transowej, ba, nawet tanecznej - przesądza o unikalności tego projektu i jego hipnotycznym oddziaływaniu na słuchacza. Instrument w rękach Mencla uwodzi dźwiękiem tak głębokim i czystym jakby podchodził ze studni Aretuzy, a jednocześnie tak żywym i mieniącym się tyloma muzycznymi barwami, że po prostu nie sposób się od niego oderwać. I jest to ten rzadki przypadek, gdy recenzent zamiast zakończyć pisanie i odłożyć płytę na półkę, ma pokusę by jednak odłożyć inne płyty i jeszcze raz włożyć do odtwarzacza tę, którą już przesłuchał tyle razy. Nie wierzycie, to przekonajcie się sami!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz