Translate

piątek, 22 maja 2026

Klara Cloud & Vultures - "Baroque"

Klara Cloud & The Vultures

Klara Cloud - wokal
Mateusz Smoczyński - skrzypce
Mateusz Gawęda - fortepian
Piotr Budniak - perkusja
Adam Tadel - kontrabas
Bartosz Dworak - skrzypce (11)

Tytuł albumu: "Baroque"

Wydawca: Double Moon Records (dystrybutor płyty w Polsce)

Premiera: 30 stycznia 2026

Tekst:  Maciej Nowotny

W ramach serii Jazz Po Polsku w klubie Jassmine 15 marca tego roku 2026 odbył się kolejny koncert Warsaw Live Sessions z udziałem wokalistki Klary Cloud i towarzyszącego jej kwartetu o nieco jajcarskiej nazwie The Vultures ("Sępy"?). Tego wieczoru i  ja zasiadłem na pluszowych, acz bardzo niewygodnych kanapach, ulubionego miejsca warszawskiej burżuazji, by sycić oczy widokiem poprawionych silikonem ust, biustów i pośladków, łapać nozdrzami zapach wykwintnych potraw i wyśmienitych win, na które mnie nie stać, wszystko to w oczekiwaniu na ucztę dla moich uszu.

Pośród licznie zgromadzonej tego wieczora publiczności, wypełniającej szczelnie niemały przecież klub, należałem do tych wielbicieli jazzu, którzy nie mieli do tej pory okazji posłuchać wokalistki, ale pojawili się zwabieni wyśmienitymi nazwiskami muzyków: Mateusza Smoczyńskiego grającego na skrzypcach, Mateusza Gawędy na fortepianie, Piotr Budniaka na perkusji (prywatnie, męża wokalistki) i Adama Tadela na kontrabasie. Ponadto na płycie gra  uzdolniony, młody skrzypek Bartosz Dworak.

Wróćmy jednak do koncertu: na scenę weszła Klara wraz z Sępami i się zaczęło. Ale właściwie to wszystko zaczęło się już parę lat temu, kiedy w tym samym składzie zespół nagrał krążek zatytułowany "Vauna". Ta pierwsza płyta nie wpadła na mój jazzowy radar, bo była inspirowana głównie folklorem.  Stanowiła jednak ważny etap w rozwoju artystki, która pochodzi z Lubelszczyzny i dla której muzyka ludowa jak i muzyka dawna zawsze były niezwykle istotne: od kołyski począwszy, nad którą babcie nuciły wiejskie przyśpiewki, przez udział w chórze muzyki dawnej, aż po już własne wybory artystyczne po rozpoczęciu kariery profesjonalnej wokalistki. Jeśli jednak na "Vauna" dominował folklor to na jej drugim krążku "Baroque" nuty jazzowe są już na tyle silne i wszechobecne, że cieszę się, że tego wieczoru znalazłem się w Jassmine, aby zawrzeć bliższą znajomość z muzyką Klary i jej zespołu. 

To, co wyróżnia Klarę z tabunu pojawiających się na naszej scenie wręcz dziko uzdolnionych wokalistek - po latach, a nawet dekadach posuchy - jest to, że mniej buduje ona swój przekaz na potędze głosu, a bardziej na nastroju. Podobną taktykę wybrały onegdaj Diana Krall, Norah Jones czy - moja ulubiona - Patricia Barber, a w Polsce chociażby Anna Maria Jopek. Co było dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem to fakt, że z tych wszystkich wokalistek, które wymieniłem to właśnie Klara jest najbardziej odważna, bo w jej i kompanów podejściu do jazzu jest wiele swobody, spontaniczności, improwizacji, słowem free jazzu tak miłego piszącemu te słowa. Tym bardziej chciałem docenić wokalistkę i jej zespół za odwagę, że mimo tego podejścia muzyka nigdy nie traci spójności, wewnętrznej harmonii i nie przekracza granicy czystego chaosu, czyli tzw. "darcia kota", które jest wadą tylu projektów free jazzowych. Muzyka pozostaje od początku do końca atrakcyjna, zrozumiała dla przeciętnego słuchacza, nie tylko jazzu, ale muzyki w ogóle, nie popadając przy tym w banał, a to już jest dużym osiągnięciem.

Inną cechą tej muzyki, która spodobała się piszącemu te słowa tak w muzyce na płycie jak i w czasie koncertu jest to, że inaczej niż wiele wokalistek polskich, Klara nie chce brzmieć jak ktoś inny. Wiele naszych wokalistek jazzowych ma ambicję nagrania płyty, która będzie brzmieć - niemal! -  jak muzyka Billie Holiday, Niny Simone czy Astrud Gilberto. Klara nie ma takich złudzeń, co jest - przyznajmy - wytchnieniem dla krytyka jazzowego i bierze po prostu to, co jej bliskie: ludową przyśpiewkę, jazzową balladę, barokową kantatę itd. i śpiewa to po swojemu. I chociaż jej głos nie jest wielki, to ma oryginalną barwę, a jej wrażliwość muzyczna i osobowość są na tyle jej własne,  że może właśnie dzięki uświadomieniu sobie własnych ograniczeń i decyzji by iść swoją własną drogą, dostajemy muzykę inną niż jazzowa sztampa. 

Jeśli do tego dodać wsparcie Sępów zaproszonych przez Klarę do zespołu, a szczególnie skrzypka Mateusza Smoczyńskiego i pianisty Mateusza Gawędy, których solówki z koncertu zapamiętam na długo, to trzeba stwierdzić, że dostajemy tu kawał rasowego jazzu, a Klara nie musi mieć żadnych kompleksów wobec koleżanek.  Osobiście będę z ciekawością czekał na jej kolejny krążek, na którym nie będzie próbowała przeskoczyć Shirley Horn, Elli Fitzgerald czy - swojej ukochanej - Carmen McRae, lecz zaśpiewa nam coś od siebie, co być może znowu nas zaskoczy, a po tym właśnie poznaje się dobry jazz, prawda?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zobacz też: