Bartłomiej Leśniak – fortepian
Robert Wypasek – saksofon tenorowy i sopranowy
Szymon Ziółkowski – saksofon altowy i sopranowy
Mikołaj Sikora – kontrabas
Piotr Przewoźniak – perkusja
Tytuł: "Direct Message"
Wydawnictwo: For Tune (2025)
Link do muzyki na Bandcamp
Tekst: Mateusz Chorążewicz
Tekst: Mateusz Chorążewicz
Płytę otwiera monumentalny utwór zagrany częściowo rubato. To wejście mówi sporo o całej płycie – będzie intensywnie, gęsto i bez specjalnego oglądania się za siebie. Panowie rzadko kiedy puszczają nogę z gazu. Muzyka jest zdecydowana i od początku nastawiona na dużą energię.
Generalnie mamy tu do czynienia z albumem około-mainstreamowym, choć nie jest to określenie wyczerpujące. Słychać inspiracje Coltrane’em z okresu „A Love Supreme”, ale także Albertem Aylerem i różnymi odmianami bardziej otwartego, free-jazzowego grania z lat 60. Momentami pojawiają się również skojarzenia z późnym okresem Jazz Messengers.
Często tracę zainteresowanie podobnymi współczesnymi albumami właśnie z powodu odtwórczości. Tu jednak jest inaczej. Horntet nie sprawia wrażenia zespołu, który jedynie sprawnie odrabia lekcję z historii jazzu. Inspiracje są czytelne, ale muzycy potrafią nadać im własną energię i własny charakter. Album siedzi jedną nogą w tradycji, ale drugą co chwilę kopie gdzieś poza wygodny mainstream. Ta płyta po prostu okrutnie żre i trudno przejść obok niej obojętnie.
Jest tu także bardzo dużo rytmu i motoryki. Noga sama chodzi, choć jak mawia moja dawna znajoma: „ja słucham wszystkiego, tylko nie jazzu, bo tam nie ma rytmu”. Oczywiście nie jest już moją znajomą. Ostatni raz widziałem się z nią tego samego dnia, w którym wypowiedziała powyższe słowa.
Wykonawczo jest petarda. Saksofony Roberta Wypaska i Szymona Ziółkowskiego nadają muzyce dużą siłę wyrazu, a jednocześnie bardzo dobrze współpracują ze sobą w partiach zespołowych. Bartłomiej Leśniak na fortepianie świetnie porządkuje całość harmonicznie, ale potrafi też wprowadzić więcej napięcia i nieoczywistości. Sekcja rytmiczna w składzie Mikołaj Sikora i Piotr Przewoźniak zdecydowanie nie pełni tu roli tła. Kontrabas i perkusja aktywnie budują dramaturgię utworów, nadając muzyce odpowiedni ciężar, napięcie i kierunek. Powiedzieć, że panowie mają drive, to powiedzieć mało.
Od razu czuć, że ten skład naprawdę słucha się nawzajem. Nie ma tu przypadkowego przepychania się o pierwszy plan. Każdy z muzyków ma swoją przestrzeń, ale najważniejsza pozostaje wspólna narracja. Co więcej, utwory nie stoją na jednym patencie. Tematy, zbiorowe wejścia i improwizacje zazębiają się tak, że nawet przy dużej intensywności nie ma wrażenia grania na oślep.
„Direct Message” nie jest płytą rewolucyjną i wcale nie musi taka być. To bardzo solidny, świetnie zagrany i pełen energii album, który czerpie z różnych tradycji jazzowych, ale nie zatrzymuje się na poziomie prostego naśladownictwa. Panowie wiedzą co robią i robią to na bardzo wysokim poziomie.
Podsumowując, Horntet nagrało album mocny, przekonujący i zwyczajnie wciągający. Jeśli ktoś nadal twierdzi, że w jazzie nie ma rytmu, można mu tę płytę puścić. A jeśli nie pomoże, zawsze można ograniczyć kontakty.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz