DBD TrioMateusz Dymek (piano)
Piotr Bober (kontrabas)
Dominik Drapikowski (perkusja)
Angielski polityk i pisarz Thomas Moore, żyjący w XVI wieku, stworzył pojęcie Utopii, aby opisać krainę szczęśliwą, zamieszkaną przez ludzi idealnych i rządzoną przez najlepszych. W jego pismach Utopia była wyspą pływającą gdzieś na oceanie czyli znajdującą się nigdzie. Jednak jak zauważył Alfred Jarry w swojej słynnej sztuce teatralnej "Ubu Królem" właściwie "nigdzie" może równie dobrze oznaczać "w Polsce", bo to przecież to kraj hen hen za górami i tam wszystko może się zdarzyć. Ale konkretnie - zapytajmy - gdzie w Polsce? Doprecyzujmy Moora i Jarreye'go geolokalizacje i umieśćmy pinezkę w Rzeszowie. Dlaczego tam, tego dowiedzą się Państwo w następnym akapicie.
Albowiem w Rzeszowie właściwie nic albo niewiele się dzieje. Ściślej mówiąc jazzowego. Bydgoszcz podobnych jak Rzeszów jest rozmiarów, ale dzieje się tam tyle, że aby opisać historie samego klubu "Mózg" trzeba by Homera. Ba, nawet w położonym niedaleko stolicy Podkarpacia Lublinie, życie jazzowe kwitnie, obywają się koncerty, znaczące festiwale, czego tam nie ma. A w Rzeszowie?
W Rzeszowie na przykład żyje i pracuje Mateusz Dymek, pianista, wykształcony klasycznie. Coś by pograł, ale nie punk rocka, nie reagge (chociaż obu próbował), stanęło na jazzie. Dlaczego ten jazz? Owszem skończył online kurs pianistyczny na Berklee, ale gdyby nie Zbyszek Jakubek to by się chyba nic nie zadziało. Kim jest Zbyszek Jakubek dowiedzieć się Państwo mogą z pięknego tekstu, jaki na tym blogu opublikował Paweł Ziemba. Stwierdźmy krótko, że Jakubek to legenda. Legendy zwykle są bardzo zajęte, ale tak się składa, że Mama Mateusza jest nauczycielką fortepianu i uczy jego dzieci gry na instrumencie. I w ten sposób Zbyszek się zgodził tego jazzu Mateusza pouczyć. Potem jeszcze było spotkanie z Włodkiem Nahornym, zwrot w technice pianistycznej i podejściu do grania, i ważny dla młodego człowieka niedościgniony wzór.
Już wszystko wie o jazzie wie i trzeba by zacząć grać, ale w Rzeszowie nie może znaleźć ludzi do tego zbożnego dzieła. Pamiętacie filozofa Diogenesa zwanego Psem (czyli po grecku Cynikiem), który chodził po starożytnych Atenach z zapaloną lampą w dzień i na zdziwione pytania co robi odpowiadał: szukam człowieka! Chyba był w podobnej sytuacji. Jeśli chodzi o Dymka to wsiadł w pociąg i pojechał do Krakowa, tam sformował swoje pierwsze trio, ale ciągnęło go cały czas do Rzeszowa, wiadomo przecież gdzie ciągnie wilka, prawda?
Ileś lat grali w Krakowie w trio o znamiennej nazwie Free the Man in the Band. Aż tu nagle, pewnego pięknego dnia, jak grom z jasnego nieba, telefon: odezwał się Dominik Drapikowski, perkusista z Rzeszowa, okazało się, że słuchają podobnej muzyki: Tord Gustavsen, Esbjorn Svensson Trio, Bobo Stenson, jazz skandynawski. Teraz wypadki toczą się szybko. Znów mija parę lat i dowiadują się, że w Rzeszowie wolny jest Dzidek czyli Piotr Bober, wytrawny basista, grający w składach alternatywnych. Co bardzo ważne Dzidek ma salkę prób na dachu wieżowca z pięknym widokiem widok na Rzeszów. I wszystko jest już gotowe. Zaczynają grać, a utwór o tym właśnie tytule "Widok na Rzeszów" jest jednym z tych, które usłyszymy na tym albumie.
Wreszcie dobrali się. Jak jest ciężko się w życiu dobrać! Kto się ożenił, spłodził dzieci, wie jakie to jest trudne nawet z najbliższą rodziną. Może w muzyce jakoś łatwiej, bo jeden bez drugiego nie zagra i nie ma co do tego złudzeń. Tu każdy wnosi coś niezbędnego do zespołu: Mateusz lekkie, lecz niebanalne melodie i harmonie, a sekcja czyli Piotr Bober na kontrabasie i Dominik Drapikowski na perkusji sprawiają że nabierają one rzadko spotykanej taneczności, niemal ragtimowej umowności, czuć w nich buzującą młodość, pewność siebie, dowcip i radość z grania.
Tak sobie swingują po podkarpacku, nastrój jest dobry, zabawa jest przednia i tylko kiedy kończą i patrzą z salki prób na piękną panoramę Rzeszowa mówią do siebie smętnie: fajnie, żeby jeszcze tego ktoś poza rodziną posłuchał... Ale czy na tym przesaturowanym jazzowym polskim rynku możliwe jest znalezienie wydawcy, jaka jest szansa (to pytanie retoryczne!), że ktoś zauważy młode trio i da mu szansę na koncert, zagra ich muzykę w radiu, napisze recenzję? Zwłaszcza jeśli to zespół z Rzeszowa, w którym jak wiadomo nie dzieje się nic. "To Utopia". Tak sobie rozmawiali. Jednak album nagrali. W końcu tytuł płyty już mieli gotowy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz