Translate

piątek, 5 czerwca 2026

New Bone - "Sorrow"

New Bone

Tomasz Kudyk – trąbka, skrzydłówka
Marcin Konieczkowicz – saksofon altowy
Dominik Wania – fortepian
Maciej Adamczak – kontrabas
Dawid Fortuna – perkusja

gościnnie:
Zuzanna Baum – śpiew (3,8)
Jan Piwowarczyk – śpiew (3,8)

Tytuł: "Sorrow" 

Wydawca: CM Records (2025)

Tekst: Maciej Nowotny

Link do muzyki: https://youtu.be/-yvM1cOCuhs?si=Xl0f-qp6zkfYqKO-

New Bone to zespół istniejący niemal trzydzieści lat, który nagrał i właśnie wydał swój 7 krążek. Zanim popędzimy z tekstem dalej warto chwilę się zatrzymać chwilę i docenić ile pasji, konsekwencji i - nie bójmy się tego stwierdzenia - przychylności opatrzności, potrzeba by coś prowadzić tyle lat. Warto docenić te trwanie w tym świecie, w którym wszystko tak szybko się zmienia, najczęściej niestety na gorsze. W tym sensie New Bone to ewenement, szczególnie że w tym długim okresie skład zmieniał się niewiele. Oczywiście zawsze obecny był w nim grający na trąbce i skrzydłówce Tomasz Kudyk, spiritus movens projektu, który niezmiennie potrafił przyciągnąć do niego wybitnych muzyków. Na siódmej w dyskografii zespołu płycie towarzyszą mu dobrze znani z poprzednich nagrań: Dominik Wania na fortepianie, Maciej Adamczak na kontrabasie oraz Dawid Fortuna na perkusji. Te nazwiska mówią same za siebie. Ale jest i nowa postać, to Marcin Konieczkowicz grający na saksofonie altowym. Ponadto w dwóch utworach pojawiają się wokaliści - czy nie po raz pierwszy w dziejach zespołu? - Zuzanna Baum oraz Jan Piwowarczyk.

Muzyka na tym albumie może stanowić wyzwanie dla tych, którzy w jazzie – podobnie jak piszący te słowa – zawsze szukają nowości, zaskoczenia i zmiany. Oczywiście można je tutaj odnaleźć, ale nie stanowią one najważniejszego elementu tej opowieści. Słuchając jednak tej muzyki, warto przyjąć pewną lekcję na temat sztuki, muzyki, a w szczególności jazzu: to, że ktoś ceni nowatorstwo, nie oznacza bowiem, że tylko taki jazz jest wartościowy. Piszącemu te słowa zabrało trochę latek zrozumienie tej prostej prawdy. Dzisiaj jest mu bliżej do poglądu, zgodnie z którym prawdziwy jazz pozostaje przede wszystkim wyrazem muzycznej indywidualności tworzących go artystów, a ta może przyjmować bardzo różne formy.

Wróćmy jednak do muzyki na tej płycie, a w odczuciu piszącego te słowa najważniejsze w niej okazuje się wyjątkowo piękne brzmienie, do którego zespół ma niemal rzeźbiarskie podejście. Każda nuta jest wycyzelowana do perfekcji, a współbrzmienia instrumentów tworzą  konkretną, niemal namacalną formę, jakby były wykute w marmurze. Nawet tempa, chociaż jak na jazz przystało zróżnicowane i niebanalne, grane są nie po to, by wywracać na nice i niepokoić, lecz by wszystko powiązać w harmonii. Dzięki temu muzyka oddycha czymś rzadkim we współczesnym świecie – równowagą, pogodą ducha i spokojem.

Jeśli przyjąć taką perspektywę, słuchanie tej płyty przypomina wizytę u dawno niewidzianych przyjaciół. Czy pytając ich: „co u Was?”, nie cieszymy się czasem najbardziej, gdy słyszymy: wszystko w porządku, po staremu. Oczywiście widzimy zmiany. Lecz są one subtelne. Delikatne. Dostrzegamy ich kruche piękno. I właśnie ta ich ulotność nas zachwyca. I trochę smuci. Lecz taka już jest natura wybitnej sztuki i... ludzkiego życia.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zobacz też: