Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kaczmar Bogusław. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kaczmar Bogusław. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 czerwca 2026

Beata Przybytek – „Ja tu tylko śpiewam”

Beata Przybytek

Muzycy: Beata Przybytek – śpiew, chórki
Tomasz Kałwak – produkcja, aranżacja, edycja, programowanie, instr. klawiszowe, fortepian, Hammond
Bogusław Kaczmar – fortepian, instr. klawiszowe
Damian Kurasz – gitary, ukulele
Adam Kowalewski – kontrabas, gitara basowa
Tomasz Machański – perkusja

Gościnnie:
Paulinho Garcia – gitara [6]
Marek Podkowa – saksofon tenorowy [9]
Paweł Tomaszewski – Hammond [4]

Tytuł albumu: „Ja tu tylko śpiewam”

Wydawca: SJ Records (Premiera 14 czerwca 2025 r.)

Tekst: Maciej Nowotny

Na stronie wydawcy płyty SJ Records znajdujemy taka informację: 

„Ja tu tylko śpiewam” to muzyczna mozaika nastrojów, w której dźwięk splata się ze słowem, a jazzowe korzenie przenikają się z bluesem, soulem, R’n’B, funky i muzyką latynoską.

I rzeczywiście płyta mile zaskakuje oprawą muzyczną, nie tylko sięgającą do różnorodnych muzycznych stylistyk, ale też zagraną przez zestaw wybitnych instrumentalistów, którzy opanowali niemal zapomnianą dzisiaj sztukę "nienachalnego akompaniamentu". A jednak ich słychać! Przypomina się tutaj Tommy Flanagan wspierający na fortepianie Ellę Fitzgerald. Stara szkoła, ale jak dobra. 

środa, 21 września 2022

Wojciech Myrczek - Celebrating The Journey (2022)

Wojciech Myrczek

Wojciech Myrczek – wokal
Bogusław Kaczmar – fortepian
Michał Kapczuk – kontrabas
Szymon Madej – perkusja

Celebrating The Journey (2022)

Wydawca: ForTune 

Tekst: Paweł Ziemba

Zanim przedstawię swoją opinię na temat najnowszej, wyczekiwanej od dawna płyty Wojcecha Myrczek „Celebrating the Journey” pozwólcie, że podzielę się z Wami pewną refleksją.

Nie wiem jak Wy, ale ja mogę z całą pewnością powiedzieć, że moje zainteresowanie muzyką jazzową w dużej mierze zostało zapoczątkowane słuchaniem wielu amerykańskich standardów, wykonywanych wówczas przez wokalistów, dziś ikony tego gatunku muzyki jak: Frank Sinatra, Cole Porter, Bing Crosby, Tony Bennet, Johnny Hartman, Mark Murphy, i wielu innych.

Gdybym miał zamknąć oczy i wyobrazić sobie, jak powinien brzmieć klasyczny męski wokalista jazzowy, w mojej głowie zapewne pojawiłoby się jedno z przywołanych nazwisk.

Z drugiej strony myślę, że wszyscy zgodzimy się ze stwierdzeniem, że te jazzowe evergreeny towarzyszyły nam w przeszłości w wielu momentach i nierzadko nie miały wiele wspólnego z muzyką jazzową.

Kto nie zna “Moon River”, “Fly Me To The Moon” bądź “A Child is Born”. Mógłbym tak jeszcze długo wymieniać tytuły, które myślę wielu z nas bez problemu odgadłoby po kilku sekundach słuchania.

Nie jest łatwo mierzyć się z powszechnie znanymi utworami, które większość zna i co gorsze - kojarzy z konkretnymi wykonawcami. Uwolnić się od tego schematu nie jest również proste, dlatego, z pewnymi obawami, ale i dużym zainteresowaniem zasiadłem do przesłuchania najnowszej płyty polskiego wokalisty jazzowego Wojciecha Myrczka – „Celebrating the Journey”.

Płyta ukazała się osiem lat po przyjętym entuzjastycznie – „Love Revisited” i mimo faktu, że Myrczek nie szuka związku między tymi płytami, z pewnością jedno jest faktem – zaprezentowane na krążku utwory wynikają z muzycznej fascynacji i pewności poruszania się w dobrze znanej sobie muzycznej stylistyce.

„Celebrating the Journey” jest płytą, z której wybrzmiewa wiele radości i humoru. Łączy w sobie elegancję, czystość brzmienia, swing i umiejętność śpiewania scatem z ciepłem i lirycznym wokalem, z którego Wojciech Myrczek jest znany.

Połączenie gładkiej, ciepłej wokalistki z klasycznym trio w historii jazzu jest częstym i naturalnym „małżeństwem”, ale komplementarność jest ważnym składnikiem każdego udanego związku.

Myrczek nie ma głosu, który przytłacza jakikolwiek numer, wyczuwa się obfite poczucie współpracy między wokalistą a towarzyszącymi mu muzykami. Większość utworów na płycie trwa ponad pięć minut. Fakt ten pozwala na większą swobodę artystycznej wypowiedzi i prezentację możliwości improwizacyjnych wszystkich muzyków, nadając płycie zdecydowanie ciekawszy jazzowy charakter.

Wojciech Myrczek wychował się w rodzinie muzyków, ukończył Akademię Muzyczną w Katowicach w klasie śpiewu jazzowego. Inspirowany wieloma amerykańskimi wokalistami, rozwinął niezwykłe umiejętności w improwizacji scatowej. W swojej muzyce w sposób bardzo sprawny łączy instrumentalne możliwości głosu z tradycją crooningu. Szerokie zainteresowania muzyczne i umiejętności spowodowały, że Myrczek współpracował z wieloma uznanymi muzykami jak: Tomasz Stańko, Henryk Miśkiewicz, Jan „Ptaszyn” Wróblewski, Michael „Patches” Stewart. Występował również na wielu międzynarodowych festiwalach jazzowych jak: Montreux Jazz Festival, The Hague Jazz, Brisbone Vocal Jazz festiwal.

„Celebraiting the Journey” to album, do nagrania którego Myrczek zaprosił trzech znakomitych instrumentalistów: Bogusław Kaczmar - fortepian, Michał Kapczuk - kontrabas i Szymon Madej - perkusja, Panowie zabierają nas w muzyczną podróż bawiąc się konwencjami i tworząc niepowtarzalny klimat. Bogusław Kaczmar wspaniale uzupełnia liryczny wokal Myrczka, swoimi delikatnymi fortepianowymi improwizacjami. Michał Kapczuk i Szymon Madej stanowią silny i solidny grunt rytmiczny dla zabawy głosem i improwizacji wokalnych lidera. Bez wątpienia cała sekcja rytmiczna zasługuje na uwagę i znakomicie wpisuje się w klimat płyty.

Ponadczasowa kolekcja 9 utworów, od tych powszechnie znanych standardów po jedyny polskojęzyczny utwór przypomina nam, że dreszczyk emocji związany z odkrywaniem na nowo znanych nam tematów wciąż inspiruje nas wszystkich.

Płytę otwiera ciekawie i dość odważnie zaśpiewany „We’ll Be Together Again” brzmieniowo przypominający trochę efekt starej płyty i choć tempa są różne, wszystkie osiągają timing lidera: niespieszne tempo nadawane przez jego spokojną, artykułowaną frazę.

Wśród zaproponowanych utworów na uwagę zasługuje również:„Blue Monk” jedna z ulubionych kompozycji Monk’a . Melodia jest niezwykle liryczna i popularna wśród wokalistów. Myrczek wykonuje ten utwór w duecie z kontrabasem, wykazuje się tu dużym szacunkiem do każdej wyśpiewanej nuty bez względu czy melodię ubiera w słowa czy też bawi się głosem korzystając z posiadanych umiejętności. „Stolen Moments” skomponowany przez Oliver Nelson’a, i „A Child Is Born” zdecydowanie i ciekawie zaaranżowane utwory ze sporą dawką improwizacji wokalnej lidera, który bezkompromisowo podchodzi do głosu używając go jak instrumentu. Wszystkie utwory zaprezentowane na płycie przez muzyków nie ulega wątpliwości są bliskie sercu artystów, a cała płyta stanowi przekrój muzycznych fascynacji lidera.


środa, 21 lipca 2021

Bernard Maseli Septet - Good Vibes Of Milian (2021)


Bernard Maseli Septet

Bernard Maseli - vibraphone, marimba
Bartosz Pieszka - vibraphone, marimba
Dominik Bukowski - vibraphone
Karol Szymanowski - vibraphone
Bogusław Kaczmar - piano
Michał Kapczuk - double bass
Marcin Jahr - drums

Good Vibes Of Milian

Wydawca: ForTune (2021)

By Maciej Nowotny

Jestem wielbicielem wibrafonu, marimby, ksylofonu, zatem w tym tekście nie będzie mi łatwo być obiektywnym. Niemniej spróbuję. Jeśli chodzi o pomysł, to myślę, że przyjdzie mi to łatwo. Uważam, że tak obiektywnie jak subiektywnie pomysł na płytę jest po prostu świetny. Po pierwsze muzyka Jerzego Miliana zupełnie się nie starzeje, a raczej starzeje się jak wino czyli nabiera smaku. Każdy kto zna Miliana z przyjemnością posłucha jego znanych i mniej znanych kompozycji w nowym świeżym wykonaniu, zaś Ci, którzy ich nie znają odkryją muzykę, która dla polskiego jazzowego wibrafonu jest równie ważna jak, dajmy na to, muzyka Komedy dla polskiego jazzu w ogóle. 

Uważam także, że obiektywnie patrząc pomysł, aby zaprosić do nagrania grupę polskich wybitnych wibrafonistów, oprócz lidera Bernarda Maseliego, grają tu: Bartosz Pieszka, Dominik Bukowski i Karol Szymanowski, jest po prostu świetny. Mamy tu do czynienia nie tylko z grupą wirtuozów instrumentu, ale przede wszystkim artystami mającymi własną wyraźną osobowość artystyczną. Nakłonienie ich do udziału w tym niezwykłym projekcie, by dzielić z nimi radość z grania tego materiału jest wielkim sukcesem i świadczy o wybitnej klasie lidera. Cieszenie się ich grą stanowi mocną stronę tej płyty i samo w sobie stanowi dobry powód, by się z nią zapoznać, bo ile w końcu w życiu słuchaliśmy zespołów, w których grało 4 wibrafonistów?  

Kolejny obiektywny plus, który chciałbym zapisać na rzecz tej płyty, to fakt że jest to zapis koncertu na żywo, mającego miejsce w trakcie 2 edycji odbywającego się w Tomaszowie Mazowieckim festiwalu Love Polish Jazz Festiwal (nagranie zostało dokonane 22 września 2017). Bardzo to pomaga tej muzyce, która była pisana dla szerokiej publiczności, ku rozrywce i zyskuje, gdy jest grana dla grona entuzjastycznych słuchaczy. Udało się to zawrzeć na nagraniu, które brzmi dobrze, w czym duża zasługa sekcji rytmicznej złożonej z ciągle młodych, ale już rozpoznawalnych na polskiej scenie muzyków: Bogusława Kaczmara na fortepianie, Michała Kapczuka na kontrabasie i Marcina Jahra na perkusji. 

Podsumowując, płyty się słucha świetnie, zwłaszcza przy pierwszym przesłuchaniu. Kompozycje Miliana ciągle mają moc uwodzicielską, czuć entuzjazm muzyków i towarzyszące im wsparcie publiczności. Wystarczy zamknąć oczy i czujemy się jak w klubie, słuchając świetnego, energetycznego jazzu. Natomiast przy kolejnych odsłuchach materiał ten - przy najmniej w moim subiektywnym odczuciu - już nie broni się tak dobrze. Może chiałbym, aby pojawiły się w nim oprócz kompozycji Miliana także własne utwory członków zespołu. Jest jeden taki przypadek na tej płycie, mowa to o trzecim utworze "The Miner", kompozycji pióra Bartka Pieszki, która brzmi równie świetnie jak te milianowskie. 

Ale jest w tym nawet coś więcej. Zestawiając współczesnego "The Miner" z zagraną wcześniej genialną milianowską "Ballad for Olga" słyszymy o wiele więcej w obu tych utwórach przez kontrast jaki je dzieli: w stylu, w nastroju, w sposobie użycia instrumentów. To spotkanie jest fascynujące i bardzo brakuje tego napięcia w dalszej części płyty. Kolejne utwory to typowe Milianowskie hity: "Jerks At The Audience", "Luciano Coxcomb", "Street 2000", brzmią trochę jak sztampowy koncert muzyki rozrywkowej tamtych lat, publika klaszcze, gramy tym samym tempem, brakuje zatrzymania się, oddechu, głębi, refleksji. Dopiero udana interpretacja "At The Watchmaker's" znowu budzi ciekawość słuchacza. Dlatego słuchając po raz kolejny tego repertuaru myślałem o tym jak fascynujące byłoby włączenie większej ilości kompozycji członków zespołu, pozwalających z jednej strony zademonstrować swój indywidualny styl, a z drugiej konfrontować styl grania milianowskiego ze współczesnym, pokazać koncepcje wykorzystania wibrafonu kiedyś i dzisiaj we współczesnym jazzie czy szerzej muzyce improwizowanej. W momencie kiedy napisałem to zdanie, zdałem sobie sprawę, że brak tego elementu nie powinien być zarzutem wobec tego krążka skoro koncepcja była inna. Zatem lepiej nazwę go czysto subiektywnym odczuciem albo marzeniem i prośbą skierowaną nieśmiało w kierunku członków septetu, w kontekście ich - miejmy nadzieję - następnego spotkania czy wspólnego nagrania.       

wtorek, 29 października 2019

The Sound Pack – On Air (2019)

The Sound Pack

Joanna Świniarska - vocal
Katarzyna Mirowska - vocal
Małgorzata Biniek - vocal
Marcin Wawrzynowicz - vocal
and group

On Air

SJ 045


By Adam Baruch

This is the debut album by the Polish Jazz vocal quartet The Sound Pack, led by Marcin Wawrzynowicz, which also includes three female singers: Joanna Świniarska, Katarzyna Mirowska and Małgorzata Biniek. They are accompanied by a splendid instrumental septet, which comprises of trumpeter Dominik Mietła, saxophonist Marcin Kaletka, trombonist Łukasz Rakalski (who was in charge of the excellent instrumental arrangements), guitarist Gabriel Niedziela, pianist Bogusław Kaczmar, bassist Michał Kapczuk and drummer Przemysław Jarosz (who was also in charge of the album's mix). The vocal arrangements were supplied by veteran Polish Jazz musician/arranger Aleksander Mazur (more about him later). The album presents ten Jazz standards, nine of which are evergreens known to every Jazz fan around the world and one originates in Poland. The album was recorded at the excellent Monochrom Studio and engineered by Ignacy Gruszecki offering the usual splendid sound quality.

To anybody familiar with Polish Jazz this album immediately brings on the obvious association with the legendary and phenomenal Polish Jazz vocal quartet NOVI, which clearly also sets an incredibly tough and perhaps even unfair standard of comparison. After just a few seconds into the music the association becomes a reality, which is not entirely surprising considering the fact that Mazur worked with NOVI on one of their later albums and was involved with arranging for vocal groups for years. Therefore rather than comparing this album with those made by NOVI, I'd like to say that it is good to see (well, hear) finally someone who dares to stand up to the challenges and continue the Polish Jazz vocal quartet legacy.

The album offers excellent vocal arrangements and up to date instrumental approach, which allows for soloing by the individual players. All the performances, vocal and instrumental as one, are first rate and represent the fabulous level of the young Polish Jazz generation. The bluesy guitar parts by Niedziela and lyrical piano parts by Kaczmar are my personal favorites, but again everybody performs splendidly. The vocal parts deliver both lyrics and vocalese with the same level of harmonic perfection.

Some critical notes, however, are also in order: the choice of material is a tad too obvious/trifling, which can be forgiven considering this is a debut outing, and hopefully will be improved on future recordings. Although the singing of lyrics in English is not particularly ostracizing here, the sole song in Polish is an example of how things could be done better? Overall this is a splendid debut offering, which is a true pleasure to listen to from start to finish and a delightful experience for Jazz vocal group connoisseurs. Looking forward for the next album already, well done Ladies and Gents!

wtorek, 23 lipca 2019

Paweł Palcowski Quintet – Old Fashioned Mood (2019)

Paweł Palcowski Quintet

Paweł Palcowski - trumpet
Jakub Łępa - tenor saxophone
Szymon Klekowicki - trombone (6)
Bogusław Kaczmar - piano
Maciej Kitajewski - double bass
Arek Skolik - drums

Old Fashioned Mood



SJ 042

By Adam Baruch

This is the debut album by young Polish Jazz trumpeter Paweł Palcowski recorded in a quintet setting with saxophonist Jakub Łępa, pianist Bogusław Kaczmar, bassist Maciej Kitajewski and veteran drummer Arek Skolik. Trombonist Szymon Klekowicki guests on one track. The album presents seven original compositions, all by Palcowski.

As the album's title suggests, it pays tribute to the classic mainstream Jazz period of the 1950s and 1960s, when Bebop, Hard Bop and Cool Jazz ruled and the foundations and most mannerisms of modern Jazz were "carved in stone". Palcowski deliberately tries to reconstruct not only the typical compositions of the era but also the sound and feel of the period, utilizing the most popular setting of the time – the classic Jazz quintet.

Although re-visiting that period, especially among the young generation of European Jazz musicians, is definitely less popular these days, and often even considered less ambitious, Palcowski manages to create a wonderful piece of music, which offers not only a nostalgic trip down the memory line but a bona fide mainstream Jazz album, which sounds as if it was a "lost" Blue Note treasure, found in the vaults.

All the compositions on this album as every bit as solid, coherent and spirited as anything that can be heard on the albums recorded at the time, which is truly remarkable. A young musician, decades later and thousands of kilometers away is able to crack the genetic code of this music perfectly and make it his own, not copying but creating new tunes which have the same magic feeling. The performances are also perfect and ideally suiting this particular music. There is no spectacular soloing but a series of well structured solo performances by the trumpet, saxophone and piano, supported by the entire quintet and the steady rhythm section which does a perfect job.

Overall this is a splendid debut album, which proves that the young generation of European Jazz musicians is not only aware of the tradition and the history, but is also able to embrace it lovingly. I had the pleasure to hear Palcowski many times live during his student years at the Katowice Music Academy and it was obvious that he is going places. Well done Sir!

czwartek, 5 października 2017

Silberman New Trio i Adam Oleś Hurdu Hurdu na festiwalu "jazz & literatura" !!!


Silberman New Trio feat. Jan Peszek - Chorzów, MDK Batory - 09.10.2017, godz. 19.00
Adam Oleś Hurdu Hurdu - Chorzów, SDK - 11.10.2017, godz. 19.00

Silberman to nazwa, która przylgnęła do kompozytora i perkusisty Łukasza Stworzewicza i jego kolejnych projektów. Silberman New Trio feat. Jan Peszek to przedsięwzięcie szczególne, wymykające się prostym klasyfikacjom. Jazzowe trio fortepianowe dokonuje doskonale współbrzmiącej fuzji międzygatunkowej, czerpiąc z elementów klasycznych, eksperymentalnych i rockowych. Muzyce towarzyszy awangardowa poezja Krystyny Miłobędzkiej, którą na żywo interpretuje prawdziwy mistrz słowa – Jan Peszek. Poetka, której naczelnym pragnieniem twórczości jest chęć zawarcia największego w najmniejszym, jest w tym projekcie, cytując słowa jej wiersza, "współżywa, współczynna, współwinna". Odnosi się wrażenie, że muzyka i poezja są wręcz organicznie zespolone, przenikają się, zamieniają rolami.


Adam Oleś, wiolonczelista kojarzony z jazzem, sięgnął do korzeni śląskiego folku, wykorzystując niektóre motywy dla stworzenia intrygującego, nieoczywistego projektu inspirowanego śląskością o nazwie "Hurdu_hurdu, czyli godka śląska w jazzie". Artysta wykreował kolaż gwary śląskiej, prostych melodii ziemi pszczyńskiej oraz współczesnej aranżacji, która próbuje poszukiwać frapujących współbrzmień "tego stamtąd" z "tym tutaj". Wszystko po to, aby całość nie tylko zadziwiała, ale i na nowo odkrywała to, co wydaje nam się dobrze znane. Album wydany w 2012 roku nakładem Wydawnictwa Falami, zdobył III nagrodę w konkursie na Folkowy Fonogram Roku w ramach konkursu Nowa Tradycja 2013.

Zobacz też: