Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1973. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1973. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 stycznia 2022

Tomasz Stanko Quintet - Purple Sun (1973)


Tomasz Stanko Quintet

Bass – Hans Hartmann
Design – Pia Burri
Drums, Percussion – Janusz Stefanski
Soprano Saxophone, Tenor Saxophone, Flute, Percussion – Janusz Muniak
Trumpet – Tomasz Stanko
Violin, Alto Saxophone – Zbigniew Seifert

Purple Sun (1973)

Tekst: Jacek Sołkiewicz

Kazać słońcu świecić na purpurowo. Sprawić by świat zaczął jawić się nam w innym kolorze. Zatrzymać czas by nie było wschodów ani zachodów…ciągły szczyt niczym niekończący się test naszej odporności na nowy układ sił w otaczającej nas rzeczywistości. A wszystko za sprawą dźwięków, z którymi Tomasz Stańko bez strachu porwał się na słońce, konsekwentnie przysuwając coraz bliżej siebie granicę, za którą wszystko obraca się w bezwartościowy jazzowy popiół. W ten sposób wykreował podczas sesji nagraniowej w Monachium nieprawdopodobnie wąskie terytorium, na którym wraz z pozostałymi muzykami kwintetu, zafunkcjonował w sobie tylko znany, ekwilibrystyczny sposób, zawężając margines błędu do katastroficznego minimum. Ilu ludzi tak potrafi? 

Wstrzymać słońce i ruszyć muzykę? 

‘Purple Sun’ to jedna z tych płyt, które bezlitośnie podnoszą poprzeczkę zarówno autorom jak i słuchaczom. Tu nie ma mowy o jakichkolwiek negocjacjach. Nie było kompromisów przy nagrywaniu, nie będzie przy odsłuchu. Wszystko albo nic. To jest tak zagrane, że trudno zmieścić choćby jedną dodatkową nutę. Nie ma szczelin, nie ma pęknięć…monolit idealny. A jednocześnie, w środku jest tyle miejsca, tyle światła i powietrza, że można śmiało zamknąć się w tym mikroświecie od wewnątrz - na całe dodatkowe nowe życie, które Stańko wraz z zespołem daje nam w trakcie odsłuchu tego albumu.

Seifert, Hartmann, Muniak, Stefański - można dostać zadyszki wymieniając te nazwiska. Prawdziwi Jeźdźcy Purpurowego Słońca. Absolutna czołówka muzyków, których chciałaby u swojego boku mieć większość jazzmanów. Taki skład może być przekleństwem…a może być proroctwem niepowtarzalnego wydarzenia. 5 wybitnych indywidualności z autonomicznymi, bezkarnie ewoluującymi horyzontami, których linie musiały nagle pokryć się dając jeden, niezwykle wyraźny i wyrazisty obraz. I dały. 

To pierwsza okazja kiedy możemy spojrzeć słońcu prosto w oczy. Ono nie oślepia, nie pali a jego promienie niosą zupełnie nową energię. Wbrew pozorom, jest tutaj całkiem…purpurowo ciemno. Ogarnia nas uczucie jakiego doświadcza się obcując z czymś przepotężnym, wiecznym. Czymś co definiuje przyszłość, niezależnie od tego jak daleko ona jest i jak długo będzie trwać. Aura tej płyty jest tym, co powinno w mniejszym lub większym stopniu, dotknąć każdego człowieka. Niczym właśnie słońce - jednego opali, drugiego ogrzeje a jeszcze innego uratuje przed zamarznięciem. Ta muzyka na pewno pozwala nam wszystkim odkryć zupełnie nowy kolor dźwięku. Brzmi jak malowana, chciałoby się powiedzieć. 

Jej różnokształtność pozwala dopasować się do wszystkiego co napotka na swojej drodze. Dlatego jest tak porażająca w wyrazie. Dynamizm zachodzących w niej zmian po prostu obezwładnia. Od klimatycznych, wycofanych wprowadzeń, interludiów po opętane kaskady nut, które masowo zalewają nas z każdej strony. ‘Purple Sun’ to prawdziwy audiospad polskiego jazzu! Łatwo w czymś takim stracić oddech więc przygotujcie się na dłuższe momenty na długu tlenowym, ale ten Kwintet spłaci go Wam z nawiązką. 

Otwarcie płyty jest mocno filmowe. Wszystko pachnie tu celuloidem, ale jeśli dobrze się wsłuchacie w grę Stefańskiego na bębnach, szybko odgadniecie dalszy rozwój wypadków. Narowistość, nawet w spokojnym intro, pokazuje, że tuż pod pierwszą falą dźwiękową gotuje się inferno. Janusz Stefański jest dla mnie jednym z tych najbardziej wyrazistych polskich bębniarzy jazzowych. Tym, który zawsze idealnie wyczuwa klimat kompozycji i potrafi się wpasować w każdy nurt. Zawsze jednak robił to na swoich zasadach zatem jeśli tutaj od początku rwie do przodu to najwyraźniej ma w tym cel. Tak naprawdę On jest pierwszym posłańcem wieszczącym to co się wydarzy. A ‘Flair’, po tym metodycznie budowanym intro, przeradza się w prawdziwą apokalipsę, której tempo nadaje właśnie Stefański. Gra tak gęsto, że naprawdę trudno nadążyć za logiką jego ruchów. Dźwięki jego bębnów kotłują się uderzając w nas tysiącem odłamków…to naprawdę wyjątkowo sensoryczne doznanie połamania czasu. Sekunduje mu Hans Hartmann, którego linie basowe podkręcają dosłownie każdy moment tej porażającej kompozycji. Momentami ma się wrażenie jakby w ostatniej chwili doganiał partnera z sekcji rytmicznej. Tuż nad nimi Tomasz Stańko, który opowie Wam w początkowo prosty sposób, o czym ten utwór jest. Ale jak to Stańko…od miękkich, łatwych nut do biczujących nas podmuchów Jego trąbki przechodzi w mgnieniu oka więc szybko okazuje się co naprawdę będzie grane. Niewiarygodne jest to, że po tylu dekadach nie zdążyliśmy się przyzwyczaić do takiej temperatury w muzyce i ta partia wciąż brzmi jakby była grana spoza ludzkiego wymiaru. Grać w taki sposób i nie zagubić się w gąszczu nut, wizji, czasoprzestrzeni…Geniusz! Trzeba też przyznać, że Stefański gra po prostu idealnie pod to co Stańko a także później kolejni muzycy wyrzucają z siebie. To wszystko jest ze sobą tak perfekcyjnie połączone, że aż wzbudza niepokój. Aranżacyjnie ‘Flair’ jest podzielony na akty. Akty przyspieszonego wschodu. ‘Purpurowe Słońce’ wschodzi idealnie pionowo, po najkrótszej drodze do zenitu. Kolejną część przejmuje Muniak, który tak jak Stańko, zaczyna na spokojnie, ale znacznie szybciej rozpętuje nawałnicę. To co się wydarzy w tej części zaczyna wprowadzać poważne rozedrganie. Mało kto potrafi zagrać tak sugestywnie i Muniak niewątpliwie wytycza tą partią nowe poziomy oddziaływania dźwięku na człowieka. Jeżeli jednak wszyscy dotychczas grający doprowadzili Was do najbliższej odległości od Słońca i zaczęło być naprawdę gorąco…to Seifert nie zastanawiając się ani chwili ruszył przed siebie. Tomasz Stańko doskonale wiedział co robi namawiając Seiferta na grę na skrzypcach w kwintecie zamiast saksofonie. To właśnie wizjonerstwo Stańki pozwoliło Mu usłyszeć niezagrane szaleństwo, które miało stać się ikoną polskich i światowych skrzypiec jazzowych. To co Seifert gra w ‘Flair’ wymyka się jakimkolwiek próbom zrozumienia. Inna sprawa, że Stańko dał Seifertowi najwięcej przestrzeni i chwała Mu za to, ponieważ na dłuższym dystansie Jego partia skrzypiec buduje dosłownie totem wokół którego dalej toczy się ten obrządek. Szamanizm, alternatywne połączenia na linii ręce-mózg-serce, ciężka arytmia płynąca krwiobiegiem…Zbigniew Seifert brzmi jak Władca Jazzowego Chaosu. Otwarcie płyty, o którym nie da się zapomnieć. Rzadko kiedy w jazzie słyszałem taki start. 

Kolejne, połączone ‘Boratka/Flute’s Ballad’ wnoszą odrobinę uporządkowania, ale rzecz jasna, w tym składzie, to etap przejściowy. Niemniej, przysłuchujcie się przez cały czas grze Stefańskiego - tak jak wcześniej wspominałem, Jego partie idealnie określają dramaturgię ‘Purple Sun’. Nie inaczej teraz - piękna, pogodna linia grana przez Stańkę jest tylko wprowadzeniem i przypominaczem, że to ciągle muzyka skomponowana na Ziemi. Nie brakuje jednak w dalszej części muzycznego kaskaderstwa - Stefański/Hartmann kontynuują sejsmiczny eksperyment a cudowny zdalny ‘pojedynek’ pomiędzy Stańką a Muniakiem, którzy podzielili tę kompozycję między siebie, jest po prostu hipnotyczny. Takie promienie przebijają wszystko i docierają w nietkniętej postaci - dlatego tak bardzo to czujemy. 

Jeżeli komukolwiek zabrakło gry Seiferta, kolejny utwór wynagradza to sowicie. Ciekawe, że wszystkie kompozycje na ‘Purple Sun’ są autorstwa Tomasza Stańki a ta jedna…właśnie Seiferta. ‘My Night, my Day’ to w całości popis tego fenomenalnego skrzypka. Tajemniczy, dość mroczny klimat początkowych taktów wycisza na chwilę zmysły, ale tylko do chwili gdy z tej otchłani zaczną wyłaniać się wszyscy muzycy, którzy odprowadzają Seiferta do partii solowej. Od tej chwili pięciolinią rządzić będą skrzypce, które grają tak jakby zwiastowały koniec świata. Od lamentu przez łkanie po ogłuszający krzyk a wszystko w sztormowym tempie dyktowanym przez sekcję rytmiczną. Ten utwór to kolejny dowód jak unikalną techniką i brzmieniem dysponował Zbigniew Seifert. 

Wieńczący całość albumu, tytułowy ‘Purple Sun’, tradycyjnie rozkręca się na wolnych obrotach tworząc przestrzeń na krótki solowy popis Stefańskiemu, który daje sygnał do biegu wprowadzając początkowo lekko funkową pulsację. Motyw przewodni zagrany przez Tomasza Stańkę wpada z łatwością w ucho…trochę jak słodkie słowa na pożegnanie, ale bynajmniej nie jest ostatnim słowem na tej płycie. Taki materiał musi skończyć się w wirtuozerski sposób i robi to Muniak, który dwoi się i troi w swojej partii a w sukurs przychodzi mu Hartmann, którego bas po raz kolejny napędza całość. 

Pomnikowy album. Ostatnia sesja Kwintetu Tomasza Stańki, która zaowocowała jazzowym przewrotem. Kompozycje są zbudowane w taki sposób, że momentami nie ma czasu na przełykanie śliny. Walczymy o chwilę spokoju, dostajemy ją, ale tylko po to by nie stracić przytomności przed kolejną nawałnicą. Z tej płyty nie wolno uronić ani jednego dźwięku! (dlatego słuchajcie na głośno) 

Wielkość Purpurowego Słońca definiuje wielkość muzyków, którzy je stworzyli i wg mnie jest to jedna z najważniejszych płyt w polskim i światowym freejazzie. Wyważa każde drzwi, nie dając się zamknąć w jakichkolwiek ramach. Cud awangardy, któremu trzeba się pokłonić. Nie mrużcie jednak oczu, ponieważ Geniusz, który pozwolił pięciu ludziom pokolorować słońce wg własnego uznania, chce byście zobaczyli jego piękno w całej swojej okazałości.


niedziela, 15 czerwca 2014

Michal Urbaniak Group - Inactin (1973)

Michal Urbaniak Group

Michal Urbaniak - electric violin, violectra, soprano sax
Urszula Dudziak - vocal, Dynacord, Echocord, percussion
Adam Makowicz - Fender piano, Hohner clarinet
Roman Dylag - Barcus Berry bass and electric bass
Czeslaw Bartkowski - drums, Paiste cymbals
Branislav Kovacev - conga-drums

Inactin (2014)


If one were looking for a single most important contribution of Polish jazz musicians into world jazz heritage that would perhaps be the rediscovery of a violin in jazz. Works by Zbigniew Seifert paved the way for other Polish jazz violinists to be eventually recognized worldwide. Among them Michał Urbaniak plays the pivotal role as one of the most famous due to his collaboration with Miles Davis in 80ties on "Tutu" and "Music from Siesta" albums.

Urbaniak's career prior to collaboration with Miles remains as one of the most interesting adventures in Polish jazz history. He was among those who very early realized that jazz is taking great twist toward fusion incorporating in its idiom influences from rock, funk, rhythm'n'blues and folk music from all over the world. Michał plunged into this stream where he found his own place and uniqueness of his language eventually drew the attention of Davis. While rehearsing this album recorded in 1973 one can only admire the quality of this music which did not grow old even a bit.

But this album is memorable not only due to Urbaniak's violin but also due to breathtaking performance by his then wife Urszula Dudziak. Undisputable Polish jazz singer number one at that era she was as powerful and original voice as Urbaniak's. On this album her voice plays role of the one more instrument, there are no songs, no words are spoken, but Dudziak's vocalizes are just beyond the praise. As much as are performances of other musicians taking part in this session, all cream the creme of Polish jazz: pianist Adam Makowicz, double-bassist Roman Dylag, drummer Czeslaw Bartkowski and Serbian congas player Branislav Kovacev. What more can I say save that this is the Polish jazz at its best and simply the kind of album that is nothing less than a pure must!



Tracks Listing
1. Inactin (6:58)
2. Alu (3:58)
3. Ekim (5:49)
4. Silence (3:31)
5. Fall (7:42)
6. Groovy Desert (5:01)
7. Lato (8:06)

środa, 16 maja 2012

Jan Ptaszyn Wroblewski – Sprzedawcy Glonow (Polish Jazz Vol.90 Deluxe, 1973)

Jan Ptaszyn Wróblewski - tenor saxophone (1, 2, 4, 6), conductor

Studio Jazzowe P.R. - directed by Jan 'Ptaszyn' Wróblewski
Tomasz Szukalski - tenor sax, soprano sax, bass clarinet (1, 3-6)
Michał Urbaniak - violin (1), soprano sax (2)
Zbigniew Namysłowski - alto sax, flute (1-6)
Tomasz Stańko - trumpet (2, 3, 4, 6)
Adam Makowicz - Fender electric piano (4)
Marek Bliziński - guitar (1, 4, 5)
Wojciech Karolak - Hammond organ (1, 5)
Włodzimierz Nahorny - alto sax, flute (1-6)
Zbigniew Seifert - alto sax (2,3), violin (6)
Stanisław Mizeracki - trumpet (1,2,3,4,6);
Bogdan Dembek - trumpet (1,3,4,5,6)
Bogusław Skawina - trumpet (2)
Laco Deczi - trumpet (5)
Józef Grabarski - trumpet (1)
Stanisław Cieślak - trombone (1-6)
Andrzej Brzeski - trombone (1,2,3,4,6)
Andrzej Piela - trombone (2,3,5,6)
Jan Jarczyk - trombone (1,4,5)
Dariusz Filiochowski - French horn (1,3,5,6)
Dariusz Szewczyk - French horn (4)
Zdzisław Piernik - tuba (2,3,5,6)
Janusz Muniak - tenor sax, soprano sax, flute (2,3,5,6)
Waldemar Kurpiński - baritone sax, clarinet (1,3,4,5,6)
Andrzej Trzaskowski - piano ( 6)
Paweł Jarzębski - bass (1,2,4,5)
Bronisław Suchanek - bass (3,5,6)
Janusz Stefański - drums (2,3,5,6)
Czesław Bartkowski - drums (1,4), percussion (5)
Kazimierz Jonkisz - percussion (1,3,4,5,6)

Sprzedawcy Glonow (Polish Jazz Vol.90 Deluxe, 1973)

This relatively little known brilliant album presents Polish Jazz saxophonist / composer / arranger / bandleader Jan Ptaszyn Wroblewski mainly in the capacity as the director of the Polish Radio Jazz Orchestra, a superb collection of top musicians, which functioned as a catalyst and incubator to generations of Polish Jazz musicians as well as a first rate workshop and recording platform. Wroblewski, one of Polish Jazz veterans and Godfathers, led the orchestra for many years with great success and these recordings prove how great it really was. He also composed three of the six extended compositions included here with the other three composed by Tomasz Stanko, Zbigniew Namyslowski and Andrzej Trzaskowski each contributing one composition. The arrangements are absolutely brilliant as are the performances, with the orchestra fronted as such first rate soloists like Stanko, Namyslowski, Michal Urbaniak (playing sax on one track and violin on another), Tomasz Szukalski, Adam Makowicz, Marek Blizinski, Wojciech Karolak, Zbigniew Seifert and of course Wroblewski himself, in short the crème de la crème of the Polish Jazz scene at the time. The music is very modern and even borders on Free at times, presenting very rare examples of Jazz orchestra accompanying a freely improvising soloist. This album is an absolute must to all Polish Jazz lovers and in retrospect is of the best Polish Jazz albums ever recorded. Grab it!



Track ,listing: 1. Sprzedaż glon [06:18] 2. Bez wyciszenia (Namysłowski) [06:04] 3. Cytat z samego siebie (Stańko) [09:09] 4. Wyznacznik pierwszy ('Ptaszyn' Wróblewski) [09:50] 5. Jan Szpargatoł Mahawiśnia ('Ptaszyn' Wróblewski) [06:26] 6. Magma (Trzaskowski) [05:18] 

By Adam Baruch
http://www.adambaruch.com/

środa, 28 marca 2012

Michal Urbaniak / Constellation – In Concert (Polish Jazz Vol.36, 1973)

Michal Urbaniak / Constellation (band)

Michał Urbaniak - el. violin
Urszula Dudziak - vocal, percussion instr.
Wojciech Karolak - Hammond Organ, Fartisa
Czesław Bartkowski - drums
Adam Makowicz - Fender piano & Fender bass

In Concert (Polish Jazz Vol.36, 1973) 

This is the second album on the legendary Polish Jazz series by the Polish saxophonist / violinist / composer / bandleader Michal Urbaniak. A veteran Polish Jazz musician, Urbaniak was a member of the legendary ensembles led by Krzysztof Komeda, where he played the saxophone, but by the early 1970 he switched to the violin and plunged into Jazz-Rock Fusion, rapidly becoming one of the most inventive and creative pioneers of the genre. This album and the albums recorded in Germany and later in the USA are absolute Fusion milestones, but also stand out as completely unique in their approach to the genre. Urbaniak combined the marvelous abilities of his wife Urszula Dudziak and her extraordinary and experimental vocalese technique with his common usage of Polish Folklore motifs, creating a superb and completely unparalleled Fusion music. This live recording captures his baseless / double keyboard ensemble, which also includes organist Wojciech Karolak, pianist Adam Makowicz and drummer Czeslaw Bartkowski. The music, all composed by Urbaniak, is simply out of this world, brilliant and fresh, absolutely resistant to the tides of time and fashion. In retrospect one can only regret that Fusion followed mostly the direction of flashy virtuosic display of neck-breaking guitar races rather than the direction proposed by Urbaniak's Fusion, but it's unfortunately too late now. At least we can savor this music, 40 years after it was recorded, well aged and beautifully eternal. A must!


Track listing: 1. Bengal (17:41); 2. Spokoj (3:32); 3. Lato (8:01); 4. Seresta (9:42); 5. Theme (3:04)

By Adam Baruch
www.adambaruch.com

wtorek, 28 lutego 2012

NOVI – Rien Ne Va Plus (Polish Jazz Extended vol..82, 1973)

NOVI Singers (band)

Ewa Wanat - vocals
Bernard Kawka - vocals
Janusz Mych - vocals
Waldemar Parzyński - vocals

Guests:

Zbigniew Namysłowski - alto sax
Janusz Muniak - alto & tenor sax
Tomasz Szukalski - tenor sax
Waldemar Kurpiński - baritone sax
Stanisław Cieślak - trombone
Stanisław Mizeracki - trumpet
Tomasz Stańko - trumpet
Włodzimierz Nahorny - piano
Marek Bliziński - guitar
Wojciech Bruślik - bass guitar
Janusz Stefański - drums
Tadeusz Szostak - trumpet (6, 10)
Paweł Jarzębski - bass guitar (6, 10)
Kazimierz Jonkisz - drums (6, 10)
Jan Ptaszyn Wróblewski - conductor 

Rien Ne Va Plus (1973)

This is the 4th album by the sensational Polish vocal quartet NOVI, which was one of the greatest Polish Jazz acts in the 1970s. Continuing the tradition of Jazz vocal groups like the French Les Double Six and Swingle Singers, NOVI expanded the borders further on into more experimental areas and used more instrumental backing, provided the best Polish Jazz musicians at the time. The quartet was led by singer / arranger / composer Bernard Kawka and included also the incredible female vocalist Ewa Wanat and two additional male vocalists Janusz Mych and Waldemar Parzynski. Together they created beautiful vocal harmonies of exceptional sophistication and unique style, unparalleled to this day. The performed a mixture of original material, mostly composed by Kawka, and standards or contemporary Pop material, but the incredible arrangements turned everything into a distinctive NOVI vocal signature. On this specific album they are accompanied by an all-star band, led by saxophonist Jan Ptaszyn Wroblewski, which includes such luminaries as saxophonists Zbigniew Namyslowski, Janusz Muniak and Tomasz Szukalski, trumpeter Tomasz Stanko, guitarist Marek Blizinski, pianist Wlodzimierz Nahorny, drummer Janusz Stefanski and many others. This is definitely one of the climax moments of the Polish Jazz in the 1970s and an absolute must for every vocal jazz connoisseur!

Side Note: This is one of those Polish Jazz albums, released by the Polskie Nagrania / Muza label, which should have been released as part of the "Polish Jazz" series at the time, but somehow never made it. From the historic perspective it definitely belongs to be a part of that series and this was partially corrected by this edition, as it is one of the items in the expanded "Polish Jazz Deluxe" series of reissues.

Track listing: 1. Oh Woman (W. Parzyński - A. Więcko) [04:05]; 2. The Look Of Love (B. Bacharach - H. David) [04:02]; 3. My Own Revolution (B. Kawka - A. Więcko) [04:26]; 4. The Fool On The Hill (J. Lennon - M. McCartney) [04:37]; 5. Second Sight (B. Kawka) [04:34]; 6. Blue Moon (R. Rodgers - L. Hart) [03:25]; 7. Like A Dream In The Sky (B. Kawka - A. Więcko) [06:01]; 8. Rien Ne Va Plus (B. Kawka - A. Więcko) [04:08]; 9. Canto Triste (E. Labo - Eng., Hall) [04:00]; 10. Introduction (Z. Namysłowski)
[03:11]


By Adam Baruch

niedziela, 26 lutego 2012

Jan Ptaszyn Wroblewski / Wojciech Karolak – Mainstream (Polish Jazz Vol.40, 1973)

Jan Ptaszyn Wróblewski - tenor saxophone

Wojciech Karolak - Hammond organ

Marek Blizinski - guitar
Czeslaw 'Mały' Bartkowski - drums

Mainstream (Polish Jazz Vol.40, 1973)

This album presents a meeting between two Polish Jazz veterans: saxophonist / composer Jan "Ptaszyn" Wroblewski and keyboardist Wojciech Karolak. The two cooperated in various Jazz ensembles since the late 1950s and until mid 1960s and this album marks their reunion in the studio after several years of not playing together due to Karolak's residence in Sweden in the late 1960s / early 1970s. The two are joined by another veteran, drummer Czeslaw Bartkowski, and excellent guitarist Marek Blizinski and together they play six tunes, five of which are standards and one id a Wroblewski original. Karolak plays the Hammond Organ, a sound that would be associated with him for his entire future career, and his passion fro that instrument is clearly evident here. Wroblewski and Blizinski play fire solos and Bartkowski drives the quartet forward at all times. Although typically mainstream, this is still great Jazz, performed with passion and considerable talent, which should be enjoyable to all Jazz connoisseurs. Recommended!

Track listing: 01. I Hear Music; 02. My Favourite Things; 03. Dookoła Wojtek; 04. Walkin'; 05. I got it Bad; 06. It Could Happen To Sou

By Adam Baruch

środa, 15 grudnia 2010

Tomasz Stanko Quintet - Purple Sun (1973)

My Stańko disease worsens and though pile of new recordings rises I am stuck to Polish Mag. Today it will be very short here because music is so good that it is not time to waste on spilling out words. I simply regard Stańko's album titled Purple Sun as one of my most favorite if not the most favorite of him. Why?

After the death of Krzysztof Komeda, Polish jazz pianist and composer who Stańko acknowledged as not only his friend but also mentor, he decided to establish his own band in quintet format. With this group he recorded his first album as leader titled Music For K (read K-omeda) being simultaneously the homage to his friend who departed so prematurely and tragically but which also was total breakdown with his style. Since Komeda was cool jazz cat while Stańko started to played free, very much in Ornette Coleman style but yet in somehow different, unique and his own manner.

During those 3 years that lied between those two recordings Stańko's band made incredible progress and I cannot imagine better way to experience this change than listen one of these albums after another. Although music is still free and there is plenty of collective improvisation yet the quintet phrasing gained space, depth and thoughtfulness of the best and most classy liquors. We have here, perhaps for the first time, what was to become Stańko's landmark: bluesy, brooding sound coupled with infinitely refined chiseling of space and silence.

After saying so many warm words about Tomasz let me now turn spotlight to Zbigniew Seifert. Although he was classically trained violinist he begun to play jazz using alto saxophone which was result of his fascination with John Coltrane. With this record however he decided to go back to violin, often electrically transofrmed and treated as saxophone in Trane's manner. It gave the music on this album the unique fusion blend so similar to Miles Davis recording of that time like Bitches Brew for example. Honestly speaking one is in confusion as to determine who is making bigger impression here: Stańko is no question magnificent but Seifert is no less stunning! It especially refers to the only non-Stańko composition titled My Night My day penned by Seifert which is another clear reference to majestic Komeda's Nightime Daytime Requiem. This composition is simply breathtaking and is also executed in perfect manner. Sadly only few years since that recording Seifert was to follow tragically in Komeda footsteps...  



Author of text: Maciej Nowotny
http://kochamjazz.blox.pl/html
...

Zobacz też: