Jan Ptaszyn Wróblewski – saks. tenorowy
Wojciech Karolak - fortepian
Juliusz Sandecki - kontrabas
Andrzej Dąbrowski - perkusja
oraz
Igor Čaplinski - gitara (w dwóch utworach)
Album: "One Step Nearer - Live In Bled 1964"
Wydawca: GAD Records (2026)
Tekst: Piotr Banasiak
Całkiem niedawno, bałwochwaląc na klęczkach koncert Kwitetu Komedy z Bledu wspomniałem, że przyjdzie czas także na grupę Ptaszyna Wróblewskiego. I oto jest! Kolejny skarb wykopany w archiwach słoweńskiego radia i opublikowany przez przedsiębiorstwo archeologiczne GAD Records: kompletny zapis występu Polish Jazz Quartetu na V Jugoslovenskim Festivalu Dżeza w dniu 4 czerwca 1964.
Słuchamy bardzo ciekawego dokumentu, świetnie portretującego Polish Jazz Quartet - zespół bardzo ważny dla historii dżezuizmu polskiego, choć moim zdaniem niekoniecznie znaczący dla jego rozwoju.
Ale za nim przejdziemy do kontrowersyjnego meritum - naświetlę sytuację taktyczno-operacyjną.
Nasi do Bledu jeździli chętnie, bo to panie cieplej, no i bliżej normalnego świata. Wszyscy herosi z Quartetu zagrali w Jugosławii już w 1962, w składzie Kwintetu Kurylewicza. Juliusz Sandecki rok później powrócił jako członek Tria Trzaskowskiego. Ale w 1964 organizatorzy festiwalu, mając na uwadze ugruntowaną już wojażami europejskimi pozycję Quartetu, postanowili z zespołu Ptaszyna zrobić headlinera, pospołu z... Modern Jazz Quartet!
Co więcej - Ptaszynowi nakazano wystąpić zaraz po legendarnych Amerykańcach!
Tej co nieco krępująco - stresującej sytuacji nie ułatwiał fakt, że był to dla Sandeckiego... pierwszy koncert w składzie Quartetu, w tym repertuarze...
Na szczęście, w ramach otrzaskania, Panowie Karolak/Sendecki/Dąbrowski zagrali tego samego dnia, tylko wcześniej, jako sidemani Igora Čaplinskiego, czego zapis dźwiękowy słyszymy jako bonus omawianego albumu. Dwa standardy: "There Will Be Never Another You" Cheta Bakera i "Wavy Gravy" Kenny Burrella odegrano uczciwie i zawodowo, choć czujemy, że była to kooperacja dość przypadkowa i nie do końca zgrana. Słychać to szczególnie na końcu "There Will Be Never..." kiedy to ścieżki i zamiary jugosłowiańskiego gitarzysty i polskiej sekcji przeuroczo się rozjeżdżają... Ale , jak to mówią - pierwsze koty za płoty.
Pora na danie główne. Kończy się koncert Modern Jazz Quartet. Na scenę wchodzą nasi muzycy. Jak wspomina Ptaszyn - na ugiętych nieco nogach. Ale po pierwszej owacji stali już prosto!
Quartet występ rozpoczyna swoim "sygnałem" - krótką, energiczną wariacją nt. "I Hear Music" Burtona Lane. I już wiemy, że będzie po amerykańsku. Usłyszymy mainstreamowy, oparty na dobrych zaoceanicznych wzorach, nowoczesny hard bop. Z tym, że nowoczesny ze 3-4 lata wcześniej. Ale - niech Cię to Szanowny Czytelniku nie zniechęca!
Ptaszyn po angielsku zapowiada kolejne numery. Ruszają blusidłem Karolaka "Eight Plus Four". Tak - to ten sam kawałek, który oglądamy na kultowym filmie dokumentalnym "Jazz In Poland" Janusza Majewskiego, nakręconym w tym samym 1964 roku.
Ale w Bledzie, jak tylko wybrzmi sympatyczny temat (z przemyconą frazą z "Poszła Karolinka Do Gogolina"), niespodziewanie na solo wypuszcza się Sandecki! Później sekcja pięknie podgrywa Karolakowi, przygotowując grunt pod sonnyrolinsoniadę Ptaszyna, chwilę dla Dąbrowskiego i triumfalny powrót do tematu. Koniec. Burza braw - całkowicie zasłużona, albowiem Panowie swoją robotę wykonują z werwą a Ptaszyn z wirtuozerią. Idealna porcja dżezu rozrywkowego.
Rozgrzany świetnym przyjęciem Quartet serwuje publiczności piękną Ptaszynową balladę "One Step Nearer You" i to w wykonaniu dużo ciekawszym niż oryginał nagrany rok wcześniej na albumie "Go Right" Kwintetu Kurylewicza. Utwór jest prawie dwa razy dłuższy, więcej w nim miejsca dla Karolaka, a i Dąbrowski gra ciekawiej i czujniej, na przykład na czas solówki fortepianowej podwajając tempo. Pięknie.
Jak to wszystko brzmi na moich Unitrach Altonach 70 po renowacji? "Live In Bled" ma taki sam piękny, "jasny", selektywny sound jak Bledowy koncert kwintetu Komedy. Jeśli w słoweńskich archiwach drzemią jeszcze inne koncerty naszych Orłów w Bledzie ( Kuryl? Trzaskowski? Milian? Novi Singers? ), to ja bym zdecydowanie brał...
Wracamy na występ Polish Jazz Quartetu. Pora na znak firmowy polskiej szkoły dżezowej - zapasy z ludowizną.
W 1964 roku, pomimo, że od znaczących pierwszych prób łączenia folkloru z dżezem mijało już 5 lat (oczywiście Ptaszyn z Kwintetem Barowym) proceder ten kwitł w najlepsze i - co ważne - owocnie. Takich rzeczy jak "Piątawka", "Siódmawka" Namysłowskiego czy "Wariacje Na Temat Chmiela" Trzaskowskiego nie da się ani przecenić, ani z historii tamtego czasu wykreślić. Na tym etapie swoją cegiełkę dołożył też Jan Ptaszyn. W Bledzie słuchamy teraz kompozycji "Helokanie", czyli udanego moim zdaniem dzieła nawiązującego do pieśni Stanisława Hadyny, opartej na góralskich przyśpiewkach. Tak opracowany temat brzmi niezwykle atrakcyjnie i wyróżnia się od anglosaskiego myślenia harmonicznego. W trakcie wykonania koncertowego temat przewodni powraca co jakiś czas, spinając poszczególne sekcje: solo saksofonu na 5/4, solo fortepianu na 3/4 oraz rozsłingowany popis perkusji. Całość brzmi niezwykle frapująco.
Na koniec Quartet zapodaje wściekle szybką wersję killera "So What" , z rozszalałym saksem, zwinnymi obiegami fortepianu i zajadłym walkingiem sekcji. 10 minut jazdy bez trzymanki.
Koncert wieńczy powracający, krótki "sygnał" Quartetu: "I Hear Music".
Album pokazuje kunszt wykonawczy i kompozycyjny Ptaszyna, który zorganizował zespół tak, aby pozostawić swoim towarzyszom tyle swobody, ile potrzeba, żeby się móc wykazać.
Album moim zdaniem pokazuje też, że Ptaszyn i Karolak najlepiej się czują w mainstreamie. Wszystko jest zagrane bardzo sprawnie, ale jednak konserwatywnie i - co tu dużo mówić - odtwórczo. Owszem, zdarzają się rodzynki takie jak "Helokanie" , który po dopracowaniu mógłby spokojnie zastąpić któryś z mniej udanych utworów na albumie "Polish Jazz Quartet". Pamiętam także zapis z Jazz Jamboree '64 , gdzie wyraźnie słychać, jak na "Variee" Ptaszyn i koledzy jeszcze czegoś szukają, próbują...
Z drugiej strony zarówno "One Step Nearer - Live In Bled 1964" jak i pozostały dorobek zespołu świadczą o tym, że Quartet -będąc zanurzony w "dżezie środka", właściwie ten polski mainstream tworzył, stał się ważnym punktem odniesienia dla artystów bardziej poszukujących. A w sferze kompozycji, aranżacji i wykonania zawiesił innym poprzeczkę bardzo wysoko.
I to jest w moim przekonaniu najważniejszy wkład Polish Jazz Quartetu w historię polskiego dżezu.
A koncert z Bledu z czerwca 1964 słucha się świetnie!
PS. Próbka nagrań z tej płyty jest do posłuchania na stronie GAD Records:
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz