Skład:
Franciszek Pospieszalski - gitara basowa, kompozycje
Ignacy Wendt - trąbka, fluegelhorn (6), electric piano (7)
Piotr Andrzejewski - fortepian
Patryk Dobosz - perkusja
Wydawca: Audiocave
Data wydania: 13.03.2026
Autor tekstu: Jakub Sokołowski
Świat dzieli się na tych, którzy ryją paznokciami w wilgotnym tynku piwnic, i na tych, którzy moszczą się w cieple bezpiecznych salonów. Pierwsi szukają prawdy w zaduchu ciemnych kątów, drudzy wolą mieć pewność, że nic nie zakłóci im równego oddechu.
Najnowsza płyta Franciszka Pospieszalskiego i jego Warsaw Band trzyma się raczej jasnej strony mocy. To swobodnie grany jazz głównego środka, podany bez zbędnej neurozy i wolny od lęku przed nieznanym. Skład - Wendt, Andrzejewski, Dobosz - to zwarta formacja, stworzona przez muzyków związanych z warszawską sceną jazzową.
Nie znajdziemy tu cienia, ani poukrywanych pułapek. Trudno jednak odmówić tej grupie szerokich kompetencji. Nie sposób nie dostrzec, jak sprawnie operuje czasem, jak bez zadyszki przechodzi między tempami, z jaką łatwością kreuje przestrzeń i porusza się między nastrojami. Wszystko brzmi tu naturalnie, organicznie, z szerokim oddechem i gładko podanymi melodiami.
Najbardziej intryguje bas lidera. Pospieszalski gra wysoko, melodyjnie, niemal imitując dźwięki gitary elektrycznej. To prowokuje bębny do uderzeń, których jazzowy kanon zazwyczaj woli unikać. Mimo braku prądu (no prawie!), pulsuje tu więc jakaś rockowa energia, bliska muzyce fusion.
To jednak energia pod pełną kontrolą. Nikt tu nie zamierza wybijać okien.
Ale czy sztuka musi być transgresją? Czy każde drzwi trzeba wyważać ramieniem, ryzykując wybicie barku? Odpowiadamy - z pewnością nie! Może to i nawet lepiej, że nic na nas nie wyskoczy z ciemności.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz