Translate

środa, 29 kwietnia 2026

Gdynia Improvisers Orchestra - "Miliony słońc"

Gdynia Improvisers Orchestra

Filip Arasimowicz – kontrabas
Maja Babyszka – pianino
Wojtek Bergiel – saksofon
Stefan Biedronka – głos
Michał Andrys – gitara elektryczna / sampler / noise
Sławomir „Rodriguez” Porębski – perkusjonalia
Tomasz Gadecki – saksofon
Jakub Klemensiewicz – saksofon
Wiktor Klemensiewicz – handpan
Maria Krajk – akordeon
Michał Markiewicz – altówka
Emilia Pollock – głos
Adam Skorczewski – trąbka
Paulina Sidoruk – skrzypce
Piotr Szlempo – trąbka
Grzegorz Aleksander Sycz – perkusja
Zofia Esden-Tempska – głos
Xenia Uranova – handpan / perkusjonalia
Łukasz Żurawski – saksofon
Marcin Bożek – dyrygent

Tytuły albumów: "Plastikowy jednorożec" (2024) i "Miliony słońc" (2025)

Tekst: Maciej Nowotny


Gdynia Improvisers Orchestra gra już 8 lat! Lecz ja – podobnie jak zapewne wielu naszych czytelników – nic o tym nie wiedziałem. A kiedy dotarła do mnie ich druga płyta zatytułowana "Miliony Słońc", czułem się akurat jak ów człowiek "wydrążony" z poematu T.S. Elliota (podaję w przekładzie Antoniego Libery):

"To martwa ziemia, kraina
Kaktusów i kamieni,
Z których się wznoszą posągi,
Do których w błagalnej modlitwie
Pod znikającą gwiazdą
Wznoszą się ręce umarłych".

A czułem się tak za sprawą odsłuchu przysłanych do Redakcji bloga Polish Jazz kilkunastu podobnych do siebie jak dwie krople wody jazzowych debiutów, naśladujących niewolniczo amerykańską manierę Marsalisów, nudnych jak "flaki z olejem". I już chciałem rzucić prowadzenie tego bloga po 18 latach, bo po co pisać o martwej muzyce, ale cudowny zespół Polish Jazz "wziął mnie w kocioł" (dziękuję Renata, Piotr i Robert!), zmobilizowałem się i jakoś tak szczęśliwie właśnie wtedy Marcin Bożek przysłał do mnie te płyty. Przesłuchałem je, zadzwoniłem do Marcina i wykrzyknąłem: "Bożku! Przywróciłeś mi wiarę w polski dżez!".

Bo przecież w jazzie od zawsze szukałem nie tylko nadzwyczajnej muzykalności, perfekcyjnego wykonania czy wspaniałego brzmienia, ale także, a może nawet przede wszystkim: swobody, spontaniczności i ducha wspólnoty! I to wszystko znajdziemy w muzyce Gdynia Improvisers Orchestra.

Przez te 8 lat istnienia orkiestry przewinęło się przez nią – uwaga! – 70 muzyczek i muzyków. Przy czym wśród tych muzyków znajdziemy nazwiska nieznane, muzyków często młodych, lecz bardzo obiecujących, ale też i wielkich mistrzów, jak  Wojtka Staroniewicza, będącego od dekad filarem trójmiejskiego środowiska jazzowego, czy ikonę yassu Mikołaja Trzaskę.

Orkiestra zagrała dosłownie kilka koncertów, a i tak zakrawa to na cud, mając na uwadze ograniczenia logistyczne, finansowe, towarzyskie i wszystkie inne. Ale udało się, mamy zapis dwóch takich spotkań w postaci "Milionów Słońc" wydanego w roku 2025 i "Plastikowego jednorożca", dokumentującego wcześniejszy o kilka lat etap istnienia zespołu. Obie płyty są wyśmienite, a jakby ktoś – jak ja! – nie miał dość tej muzyki, tej atmosfery, tej energii, może odwiedzić kanał zespołu na YouTube (http://www.youtube.com/@gdyniaimprovisersorchestra) i przekonać się, jaki to był odjazd "na żywo".

Ale jazz to nie tylko społeczność i wspólnota, ale i tradycja. I nie chodzi mi o ekstra imię jednej z uczestniczek nagrania... I znów pytany o to Marcin wymienia zespół o nazwie Kraków Improvisers Orchestra, prowadzony przez charyzmatyczną Paulinę Owczarek, gdzie przed pandemią – jak mówi  – "zaraziłem się (...) grupową improwizacją i gdzie pozwolono mi prowadzić orkiestrę". Od siebie dodam, że dokumentujący ten fenomenalny projekt krążek zatytułowany "KIO At Cricoteka" (2020) należy do moich ulubionych i serdecznie rekomenduję Państwu jego odsłuchanie. A jeśli mówimy jeszcze o tradycji zespołowej improwizacji, to warto wspomnieć Warsaw Improvisers Orchestra prowadzoną przez Raya Dickaty’ego, a przede wszystkim wypada przypomnieć Lawrence’a D. "Butcha" Morrisa. Bo to Morris wymyślił system kierowania improwizującą orkiestrą oparty o jego opracowany w latach 80. system znaków. System ten Marcin Bożek uzupełnił o wiele własnych gestów i podawanych szeptem tekstów, dzięki czemu muzyka powstająca spontanicznie we współpracy tylu artystów, reprezentujących tak wiele różnych instrumentów, głosów, stylów, brzmi wspaniale, idealnie zespolona, płynąca z jednego tonalnego centrum i spajana wygrywanym na perkusji groovem.

Ogromne zróżnicowanie tej muzyki, ilość muzyków, instrumentów, stylów – od jazzu, przez rock, muzykę hinduską, po latino czy disco – daje pole do niekończących się odkryć. Ważne jest jednak przy tym, aby pamiętać, że muzykę tę nie tyle warto analizować, lecz lepiej po prostu – wziąć w niej udział. Przyznam, że moim marzeniem byłoby wybranie się na któryś z kolejnych koncertów dokumentujących następny etap ewolucji tego projektu. Nie będzie to łatwe, ale Marcin Bożek obiecuje, że nie zamierza porzucić swojej orkiestry, zdeterminowany – jak wyznał w naszej rozmowie – "żeby swobodna improwizacja dotarła do jak największej liczby słuchaczy".

Nie pozostaje mi nic innego niż trzymać za to kciuki i życzyć mu, sobie i Państwu: "korelacji i relacji", bo w tych słowach skandowanych w czasie koncertu, którego zapis znajdujemy na płycie "Miliony słońc", zawarty jest sens tego przedsięwzięcia będącego jeszcze jednym dowodem na żywotność jazzu jako nieskrępowanego środka komunikacji między ludźmi ze wszystkich planet, galaktyk i... opcji politycznych. Brawo!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zobacz też: