Translate

środa, 8 lipca 2026

Błoto + Ion D - "Atmosfera"

Błoto + Ion D

Olaf Węgier (“OlafSaxx”) - saksofon tenorowy, saksofon sopranowy, syntezatory, perkusjonalia
Marcin Rak (“Cancer G”) - perkusja, automat perkusyjny
Paweł Stachowiak (“Wuja HZG”) - gitara basowa, syntezatory
Marek Pędziwiatr (“Latarnik”) - wurlitzer, syntezatory
Ion Dumitrescu (Ion D) - gitara elektryczna, syntezatory, automat perkusyjny

Tytuł albumu: "Atmosfera"

Wydawca: Astigmatic Records (2026)

Link do muzykihttps://bloto.bandcamp.com/album/atmosfera

Autorka tekstu: Kasia Sidor

Mroczny, zamglony wieczór. A jednak, pojawia się przebłysk światła i ciekawości, które prowadzą cię w głąb. Projekt, który jest współpracą Błota z rumuńskim Ion D, tworzy właśnie taką atmosferę. Atmosfera to płyta pełna nieparzystych rytmów, ambientowych dźwięków, elementów z techno i electro-house'u i basowych groove'ów.

To już szósta płyta Błota i choć słyszymy elementy rozpoznawalne jako ich własne, to mamy też dawkę świeżości w tej eksploracji, w której dołączył do nich Ion D. Atmosfera to, według Błota i Iona D, opowieść o kondycji współczesnego człowieka uwikłanego w mechanizmy późnego kapitalizmu. Muzyka świetnie oddaje ten stan ducha, odkrywając nasze codzienne przebodźcowanie, pęd za zyskiem, uczucie samotności w tłumie, ale też głęboką potrzebę przestrzeni do eksploracji i twórczości.

Te rozdziały, opisane jako „Napięta Atmosfera” i „Rozluźniona Atmosfera”, mają wyraźnie inne klimaty. W pierwszej słychać te napięcia istnienia w ramach mechanizmów kapitalizmu, a druga przedstawia momenty, w których doświadczyliśmy już przemiany i ponownie odnaleźliśmy wyzwolenie i autonomię.

W utworze „Korupcja” szczególnie czuć to odzwierciedlenie napięcia codziennego życia, gdzie rytmy są jednocześnie napędzające i powtarzalne, a w „Mobbing” odczuwalna jest mroczność i gęste powietrze. Przechodzimy w trans i atmosferę taneczną z „Wyzysk”, lecz dopiero w „Aura” w pełni wchodzimy w tę rozluźnioną atmosferę. Melodie stają się lżejsze, bardziej optymistyczne, lecz nie tracą intymności. W tej części płyty utwory są naładowane energią, a skład eksploruje eteryczne dźwięki. A pod koniec słyszymy „Wolność”, czyli nutę, która pięknie podsumowuje tę podróż przez stany emocjonalne. Kompozycja ta ostatecznie rozmywa tę mgłę i gęstość, którą tak wyraźnie doświadczyliśmy na początku, i tworzy wokół nas wolną przestrzeń, by na nowo wyobrażać sobie przyszłość pełną otwartych możliwości.

Także na Bandcampie można obejrzeć krótkometrażowy dokument o tej płycie, który zaczyna się od zdania, „It’s jazz after jazz”. Świetnie tym zdaniem można określić doświadczenie odsłuchowe, gdyż istnieje ta symbioza w improwizacji i eksploracji, ale jest to niekonwencjonalne i odkrywcze.

W czasach, kiedy muzyka w tle stała się ekologią dźwiękową dla wielu z nas, ta płyta, trochę w przeciwieństwie do jej tytułu, wręcz wyprowadza nas z takiego atmosferycznego słuchania i przyciąga do zanurzenia się w tej psychodelii, pulsie i w palecie barw stworzonych przez syntezatory. Wymiana twórczości sprawia, że jako słuchacz możemy się zanurzyć, zgubić i ponownie się odnaleźć w brzmieniach. Muzyka zdecydowanie oddaje wspólność twórczości, jak wspomina Latarnik, mówiąc, że ich „wspólnym mianownikiem też jest ten brud w muzyce i też reakcja na to, co się dzieje”.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zobacz też: