Łukasz Borowicki
Łukasz Borowicki - giatra akustyczna
Tytuł albumu: "Everywhen"
Tekst: Maciej Nowotny
Link do albumu na You Tube
Jeśli chodzi o tłumaczenie to pozostawiam je inwencji czytelników, wpisujcie swoje propozycje w komentarzach do tego tekstu, ciekawe byłoby poznać jakie macie skojarzenia. Ja nie znalazłem satysfakcjonującej mnie formy. Natomiast zastanawiając się nad znaczeniem tego słowa moje myślenie zwróciło się ku buddyzmowi, którym zainteresowałem się ponad 30 lat temu na studiach. Od tamtej pory jest to część mojego życia, głównie poprzez medytację którą regularnie praktykuję, ale też poezję, a szczególnie zainteresowanie haiku. I właśnie haiku, ta japońska forma poetycka, zakorzeniona w buddyzmie, zwięzła, obrazowa, będąca jakby literackim refleksem małych codziennych satori - oświeceń czy skromniej wglądów - wydaje mi się wyjątkowo pasować do opisania tego, co dla nas zagrał Łukasz na swoim najnowszym krążku.
9 krótkich form, etiud, wykonań, samotna akustyczna gitara i muzyk o znaczącym już dorobku, który wszedł w zupełnie nowy etap swojej twórczości. Pierwszą płytą w tej minimalistycznej i uduchowionej estetyce był chyba "Rituals" recenzowany przeze mnie w 2023 roku. Równie jak muzyka na "Everywhen" zachwycający, ale mam wrażenie że wraz z kolejnym albumem język artysty i zastosowane środki muzyczne stały się jeszcze bardziej wyrafinowane, a zarazem... prostsze. W muzyce tej bowiem niezwykły paradoks - odbijający jakąś być może głębszą prawdę filozoficzną - że im bardziej bezpośrednio dostrzegamy obiektywną rzeczywistość, im bardziej zawężamy pole spekulacji do momentu tu i teraz, im pełniej po prostu jesteśmy, tym głębsze, wszechogarniające i zachwycające staje się doświadczenie bycia.
Ewidentnie brak mi tutaj słów, dlatego pozwolę sobie sięgnąć po jednego z japońskich mistrzów haiku, żyjącego w XVII wieku Matsuo Bashō , którego słowa może lepiej wyrażą, co czuję słuchając tej muzyki:
"Skowronek nad ugorem -
Słodki śpiew
Nie-uwiązania"
Każdy z utworów na tej płycie może pełnić taką właśnie funkcję jak ów "śpiew skowronka": jest jak czarodziejska sztuczka, jak trudny do zauważenia trick palców (jakże przypominający palce wirtuoza gitary), dzięki któremu niewidzialne węzełki wiążące nasze myśli do emocji, pragnień, lęków, nadziei zostają rozsupłane i nikną jak "chryzantemy we mgle" (to oczywiście nawiązanie do haiku innego mistrza Sugiyama Sampū).
Cóż mogę więcej powiedzieć niż pogratulować artyście stworzenia wyjątkowej muzyki i zachęcić Państwa do jej wysłuchania i celebrowania uczucia wdzięczności, że w tym wcieleniu zdarzył się nam moment spotkania z nią ;-))
PS. Haiku cytowane powyżej pochodzą z antologii tłumaczeń Czesława Miłosza zatytułowanej "Haiku", które zostało wznowione w 2025 roku w rozszerzonej formie, z przedmową Joanny Bator i pięknie wydane przez renomowane wydawnictwo Znak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz