Jacek Kochan - dream cymbals, drums, all music and lyrics, arrangement, productionAdam Simmons - contra alto clarinet, baritone saxophone
Paul Butler - bass clarinet, clarinet, alto saxophone
Zoey Lamb- - bassoon, alto flute
Kuba Tybulczuk, Rune Hoste - baritone saxophone
Bartek Prucnal - soprano, alto, tenor saxophones
Petr Cancura, Tomek Pruchnicki, Kuba Skowroński - soprano saxophone, tenor saxophone
Guillaume Carpentier - tenor saxophone
Jean-Pierre Zanella, Orazio, Maugeri - alto saxophone
Leszek Wiśniowski - flute, alto flute
Tariq Amery - flute
Emilia Segato - oboe, english horn
Cyprian Baszyński - trumpet, muted trumpet
Sandrine Tremblay Benoit - trumpet
Rupert Bore - tuba, french horn
Dag Eilersten - alto trombone, bass trombone
Muhammad Abdul Al-Khabyyr, Mia Sasseville - trombone
musiCnonspiracy voicEnsemble:
Josh Lebofsky, Mary Rumi, Mario Szaban, Jacek Kochan, Ronda Smoletii, Jamal Dreew
Tytuł: „Let Them Find”
Wydawnictwo: Audio Cave (2025)
Tekst: Mateusz Chorążewicz
Josh Lebofsky, Mary Rumi, Mario Szaban, Jacek Kochan, Ronda Smoletii, Jamal Dreew
Tytuł: „Let Them Find”
Wydawnictwo: Audio Cave (2025)
Tekst: Mateusz Chorążewicz
Zdarzają się płyty, które już od pierwszych sekund dają do zrozumienia, że ich twórcom chodzi o coś więcej niż tylko kolejną pozycję w dyskografii. „Let Them Find” Jacka Kochana to właśnie ten przypadek – muzyka groovi przeokrutnie i robi to z taką swobodą, jakby cały ten ogromny, międzynarodowy skład był jednym organizmem oddychającym wspólnym pulsem. Prawdę mówiąc, początkowo miałem obawy, bo blisko pięćdziesięciu muzyków na jednym albumie łatwo mogłoby zakończyć się festiwalem przerostu formy nad treścią. Tutaj jednak absolutnie nic takiego nie występuje. Każdy dźwięk jest na swoim miejscu, a cała monumentalna konstrukcja sprawia wrażenie precyzyjnie zaplanowanej, choć jednocześnie pełnej ludzkiej energii.
Właśnie ta złożoność i wielowarstwowość kompozycji stanowi o wyjątkowości płyty. Ciągle coś się dzieje – czy to w strukturach rytmicznych, czy w bogatych partiach harmonicznych i melodycznych. Trzeba uczciwie przyznać, że nie są to rzeczy łatwe do zagrania, nawet dla bardzo doświadczonych muzyków. Zresztą, jak się okazuje, było ich tu tylu, że pod koniec doszedłem do etapu ręcznego liczenia basistów… i doliczyłem się aż siedmiu. Siedmiu! A mimo tego częstego mieszania składów i sekcji (wyłączając perkusję), albumu słucha się jako spójną całość.
Zaskakuje też świetnie wyważony balans między zapisanymi z góry partiami a przestrzenią na improwizację. Nie ma tu ani miejsca na przypadek, ani na przesadne popisy – wszystko brzmi tak, jakby muzycy naprawdę dobrze rozumieli główny zamysł Jacka Kochana. Lider, co równie ważne, nie stara się dominować nad resztą zespołu. To wcale nie jest oczywiste w przypadku perkusistów stojących na czele projektów – bywa, że ich granie bezwiednie staje się osią muzyki. Kochan jednak starannie zaplanował swoją rolę. Perkusja jest tu istotna, ale nie wysuwa się na pierwszy plan. Dzięki temu w centrum pozostaje sama muzyka, a nie imponowanie publiczności solowym ogniem.
Trudno nie docenić odwagi i wizji stojących za „Let Them Find”. Album eksploruje estetykę fusion, odwołując się zarówno do lat 70., jak i 80., a jednocześnie śmiało flirtuje z idiomem big-bandowym – choć w nowoczesnej, nieoczywistej formie. Jest tu dużo przestrzeni, dużo energii i dużo kunsztu, ale nigdy nie odnosimy wrażenia, że to tylko popis możliwości produkcyjnych. To przede wszystkim muzyka, która żyje, pulsuje i angażuje.
„Let Them Find” to jedna z ciekawszych płyt, jakie wpadły mi w tym roku w ręce. Ambitna, świetnie skomponowana, doskonale wykonana – a przy tym zwyczajnie przyjemna w odbiorze. Jeśli ktoś wątpi, czy tak wielki projekt może brzmieć spójnie, polecam samodzielnie posłuchać. Uprzedzam tylko: groovi tak bardzo, że ciężko usiedzieć w miejscu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz