Translate

piątek, 30 stycznia 2026

Marcin Hałat / Maciej Garbowski - "The Dialogues"

Marcin Hałat / Maciej Garbowski

Marcin Hałat- violin
Maciej Garbowski - bass

Tytuł: „The Dialogues”

Wydawca: FSR (2025)

Tekst: Maciej Nowotny


The Dialogues to zapis 17 krótkich improwizowanych spotkań muzycznych dwóch wybitnych instrumentalistów: skrzypka Marcina Hałata i kontrabasisty Macieja Garbowskiego. Improwizacje na skrzypce i kontrabas – do tego całkowicie swobodne – są czymś z pogranicza muzycznej akrobatyki, dodatkowo wykonywanej bez jakiejkolwiek siatki bezpieczeństwa.

Mając tego świadomość, warto przede wszystkim docenić odwagę artystów i ich ogromną otwartość – gotowość do całkowitego odsłonięcia się przed słuchaczem. Przy takiej koncepcji muzyki - do tego wypełniającej aż dwie płyty kompaktowe - nieuniknione są bowiem momenty słabsze, próby nieudane, fragmenty wręcz irytujące czy drażniące. I nie ma co ukrywać, że stanowią one integralną część tego projektu. 

Dlatego warto spróbować słuchając tej muzyki przyjąć założenie jakbyśmy byli widzem  – dajmy na to – prób przed spektaklem w wykonaniu dwóch wielkich aktorów. Zapominają oni czasem tekstu, gubią się w interpretacji, źle dobierają gesty lub akcenty, ale w tym procesie jest coś absolutnie autentycznego, szczerego i niepowtarzalnego. Dla znawców obserwowanie takich mini-aktów tworzenia dzieła – balansujących między nieuniknionym chaosem, a przebłyskami prawdziwego geniuszu – bywa nawet ciekawsze niż obcowanie z dziełem ukończonym. Kto w teatrze zetknął się z pracami Grotowskiego czy Kantora, ten odnajdzie pewne podobieństwa w metodzie jaką posługiwali się tutaj Hałat i Garbowski.

Konsekwencją tego podejścia jest to, że nie jest muzyka dla każdego. Jest w niej po prostu dużo rozedrgania, momentami bywa drażniąco niedoskonała, chropawa; trzeba się przez nią przedzierać z wysiłkiem, by – niczym rybak wpatrujący się nocą w drgający, ledwo widoczny spławik – od czasu do czasu wyłowić nagrodę. Może to być fragment brawurowo przetworzonej melodii ludowej, salwy dźwięków jakby żywcem wyjęte z symfonii Góreckiego, kwartetów Bacewicz czy Panufnika, lecz nigdy wcześniej nie słyszane, albo echa przywodzące na myśl kościelne chorały czy arcydzieła muzyki dawnej.

Nie bardzo potrafię sobie wyobrazić, by w czasach pośpiechu, skróconego czasu uwagi i wszechobecnej powierzchowności wielu słuchaczy miało gotowość na taką podróż w głąb muzycznej materii. Ba, przecież sam piszący te słowa, jest szarym zjadaczem chleba, który o ósmej rano wsiada do tramwaju linii 17 i dziewięć godzin później wraca tą samą trasą, by – brodząc w śniegu – doczołgać się do domu i odpocząć po pracy. Miałem szczęście, że piszę ten tekst w czasie krótkiego urlopu, dzięki któremu mam ciało i umysł gotowe by przyjąć tę muzykę naprawdę głęboko.

Dlatego reakcją na The Dialogues u wielu zagubionych w codziennym wirze spraw ludzi - jak piszący te słowa - może być dezorientacja, zniecierpliwienie czy odrzucenie. Mam jednak nadzieję, że gdzieś w tym Wszechświecie istnieją jeszcze tacy słuchacze jak legendarny mecenas Haydna książę Esterházy, który ma czas, przestrzeń i środki, by odkrywać tę i podobną jej muzykę przez całe życie. Zazdroszczę mu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zobacz też: