Translate

poniedziałek, 9 lutego 2026

Marek Piowczyk Trio - "Baltic Experience"

Marek Piowczyk Trio

Marek Piowczyk – gitara elektryczna
Jan Mieleszko-Myszka – gitara basowa
Jędrzej Szmelter – perkusja
Gościnnie: Adam Skorczewski – trąbka

Tytuł: "Baltic Experience" (2025)

Tekst: Maciej Nowotny


Nie wiem, jakim cudem tak utalentowany muzyk jak gitarzysta Marek Piowczyk zdołał tak długo ukrywać się przed wnikliwym okiem — a raczej uchem — redaktorów Polish Jazz Blog. Przyznaję jednak: udało mu się. Pochodzący ze Śląska (i to Górnego), konkretnie z Zabrza, studiował na bliskiej memu sercu Akademii Muzycznej w Bydgoszczy.

Jak czytamy w jednym z niewielu dostępnych źródeł informacji na temat tego artysty - cytuję - swoje pierwsze trio założył w 2013 roku wraz z Rafałem Hajdugą (gitara basowa) i Tomaszem Machańskim (perkusja). Rok później skład uległ zmianie — pojawili się Alan Wykpisz (gitara basowa, kontrabas) oraz ponownie T. Machański, z którym Piowczyk nagrał debiutancki album Desire (2017). Na przełomie lat 2023 i 2024 zespół przeszedł gruntowną przebudowę (Julia Przybysz – gitara basowa; Kacper Skolik – perkusja), by w drugiej połowie 2024 roku przyjąć obecny kształt: Jan Mieleszko-Myszka (gitara basowa) oraz Jędrzej Szmelter (perkusja).

Konia z rzędem temu, kto kojarzy wszystkie te nazwiska — zwłaszcza w kontekście trio, z którym Piowczyk nagrał swój drugi autorski album, Baltic Experience. Wydawałoby się, że autor tych słów jest całkiem nieźle zorientowany w polskim jazzie (hi hi), a jednak wiele z tych nazwisk niewiele mi mówiło. Szybko okazało się jednak, że zasoby polskiej sceny jazzowej są naprawdę głębokie — bo poziom wykonawczy tej płyty robi naprawdę dobre wrażenie.

Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście gitara lidera — instrument elektryczny o bardzo charakterystycznym, wyrazistym brzmieniu. Słychać tu sporo pięknego, bluesowego frazowania, momentami o wyraźnie scofieldowskiej proweniencji. Równie dobrze wypada jednak sekcja rytmiczna: Jan Mieleszko-Myszka oraz Jędrzej Szmelter ani przez chwilę nie są jedynie akompaniatorami.

O jakości grania tria najlepiej świadczy poziom interakcji muzyków. Duch kooperacji, czujność, poszukiwanie wspólnego brzmienia, delikatność i czułość — wszystko to odnajdujemy w ich wspólnej grze. Szczególnie satysfakcjonująco wypada sekcja rytmiczna wtedy, gdy porusza się z jazzową swobodą i malarskością; nieco mniej przemawia do mnie w momentach silniej osadzonych w bluesowej konwencji, z natury rzeczy bardziej przewidywalnej.

Warto w tym miejscu odnotować udział zaproszonego trębacza Adama Skorczewskiego, znanego m.in. ze znakomitej płyty Stream of Consciousness. Jego obecność na albumie tylko zaostrzyła mój apetyt na kolejne nagrania tego obiecującego muzyka.

Wracając do oceny muzyki, jaką słuchamy na tym krążku uważam, że przyjęte przez trio założenie tworzenia muzyki ambitnej, a jednocześnie przystępnej — takie przynajmniej odnoszę wrażenie — zostało zrealizowane wzorowo. Nie oznacza to jednak, że płyta jest wolna od słabszych momentów. Najmocniejszą stroną Baltic Experience pozostają zróżnicowane, oryginalne i dobrze napisane kompozycje, które — w połączeniu z bardzo solidnym wykonaniem — słucha się z prawdziwą przyjemnością. Indywidualne brzmienie muzyków skutecznie podtrzymuje uwagę przez cały czas trwania albumu.

Ewentualne zarzuty dotyczą miejscami uproszczonych aranżacji czy pewnej popowej przebojowości niektórych tematów, które powodują ze płyta nie broni się już tak dobrze przy wielokrotnych odsłuchach. Tę krytykę łatwo jednak zbyć argumentem, że celem tej muzyki było dotarcie do szerszej publiczności, a nie rytmiczne czy sonorystyczne eksperymenty. 

Jeśli przyjąć taką perspektywę, otrzymujemy płytę znakomicie pomyślaną i bardzo dobrze zagraną. Trzymam kciuki za wszystkich muzyków biorących udział w nagraniu, bo najlepsze — jestem o tym przekonany — dopiero przed nimi. Szczególnie za Marka Piowczyka, aby nie kazał nam zbyt długo czekać na kolejny materiał. Nie mamy w Polsce wielu gitarzystów o tak pięknym i wyrazistym brzmieniu.

PS. Warto także docenić udany projekt okładki płyty autorstwa Magdaleny Drożdżowskiej-Budkowskiej.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zobacz też: