Translate

Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania polski piach, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania polski piach, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 czerwca 2022

Polski Piach - Północ (2022)

Polski Piach

Patryk Zakrocki - gitary
Piotr Mełech - klarnet basowy
Piotr Domagalski - basetla.

Północ (2022)

Tekst: Jędrek Janicki



Krzysztof Cugowski w tyleż legendarnym, co tak naprawdę tandetnym tekście utworu "Jest taki samotny dom" brawurowo wyśpiewywał, że „po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój”. Do tej błyskotliwej obserwacji dodać jeszcze można, że po południu przychodzi północ. Wie o tym doskonale zespół Polski Piach, dla którego wydana niedawno płyta Północ jest następczynią debiutanckiego nagrania Południe.

Polski Piach to twór na polskiej scenie muzycznej doprawdy zdumiewający. Muzycy w pełen wyobraźni sposób łączą przeróżne światy muzyczne w jedną jakże spójną całość. Dominantą ich muzyki moim zdaniem było jednak zawsze nawiązanie do bluesowej tradycji – zarówna tej z delty rzeki Missisipi, jak i tej z piasków Sahary. Z jednej strony R. L. Burnside, a z drugiej Ali Farka Touré czy legendarny już zespół Tinariwen. W ten hipnotyczny i transowy puls korzennego bluesa muzycy wplatają rozwiązania jazzowe, folkowe czy nawiązujące do tradycji muzyki etno. Wszystkie te etykiety nie maja jednak większego znaczenia, wszak istotny jest tylko ten bluesowy vibe, który nieraz oznacza głębokie pogodzenie się ze światem, a nieraz wyraża rozdzierający ból i rozpacz, które pozornie dalece wykraczają poza doświadczenia znane człowiekowi…

Trzon zespołu stanowi gitarzysta Patryk Zakrocki rozkochany w specyficznym brzmieniu typowo bluesowych strojeń i typowo bluesowych gitar (ach ten parlor od Framusa z płyty Południe). Gitarowe dźwięki znajdują swoje dopełnienie w pomysłowym wykorzystaniu klarnetu basowego, na którym gra zaprawiony i „zatwardziały” awangardzista co się zowie, czyli Piotr Mełech. Jakby nieoczywistych instrumentów było mało, to na płycie Północ wybrzmiewa również basetla, z której dźwięki wydobywa Piotr Domagalski, znany chociażby ze współpracy z Marcinem Maseckim.

Choć płyta Północ podąża podobną ścieżką, co Południe, to jednak same kompozycje są o wiele mroczniejsze i bardziej niejednoznaczne. Cóż, wakacyjny luz i spokój polskich wydm prawdopodobnie zastąpiło jesienne błoto i tzw. bebeluga (czymkolwiek miałaby ona być). Choć nadal tu i ówdzie pobrzmiewa tak charakterystycznie tuareskie frazowanie (chociażby w utworze Gwiazda), to jednak większość utworów niesie w sobie pewną nową bluesową jakość. Chodzi o elegancką powagę, która intryguje, hipnotyzuje i niejednokrotnie przyprawia o bliżej niesprecyzowany dreszcz. Ten zaskakujący jak na tego typu stylistykę rys bardzo wyraźnie słychać w chyba najlepszej kompozycji z płyty, czyli w balladzie Kochankowie. Sama melodia, choć oszczędnie, lapidarnie wręcz zagrana, niesie w sobie potężną dawkę melancholii, tak bliską tej, która obecna jest chociażby w klasycznych już kompozycjach Jerzego Petersburskiego.

Jest jeszcze jedna rzecz, która powoduje, że Polski Piach to zespół wyjątkowy, który mimo swojej skromnej popularności zasługuje jednak na wymienianie go jednym tchem wśród liderów polskiej sceny (około)jazzowej. Oni mają swój styl, składający się z bardzo wielu przeróżnych i zaskakujących inspiracji, których w najdrobniejszym nawet fragmencie nie imitują czy kopiują. I choć dobrej muzyki w Polsce naprawdę niemało (zwłaszcza jeżeli chodzi o poziom instrumentalny), to czegoś tak świeżego i skrajnie wyrazistego dawno nie słyszałem. Słuchajcie bluesa, w nim naprawdę tkwi o wiele więcej, niż niektórym mogłoby się wydawać…


piątek, 18 grudnia 2020

Polski Piach - Południe (2020)

Polski Piach

Patryk Zakrocki - guitar, stompbox, percussion
Piotr Mełech - bass clarinet
Kuba Falkowski - bean pods, mouth harp, voice, percussion
Hubert Zemler - balafon (7)

Południe



PRIVATE EDITION 2020

By Piotr Wojdat

Motywem przewodnim wywiadów, które miałem do tej pory przyjemność przeprowadzać ze skrzypkiem, improwizatorem i kompozytorem Patrykiem Zakrockim, było jego stwierdzenie: "Jestem przygotowany do tego, żeby być nieprzygotowanym". Taki tytuł nosiło jedno z wydań mojej audycji radiowej, w którym artysta z pasją i humorem opowiadał o swojej muzyce. Potem po kilku latach porozmawialiśmy na łamach Jazzarium.pl. Nawiązałem wtedy do wspomnianego stwierdzenia o nieprzygotowaniu, a sam Zakrocki rozwinął je w następujący sposób: "Myślę, że wciąż nad tym pracuję, żeby być odpowiednio nieprzygotowanym. Wiadomo, gromadzi się materiał, doświadczenie i wiedzę. Chodzi o to, żeby to wszystko nie przytłumiło tego pierwotnego entuzjazmu".

Gdy słucham kolejnych albumów Patryka Zakrockiego, za każdym razem przypominam sobie te słowa. Wydaje mi się, że doskonale oddają jego nietuzinkowe podejście do grania. Do tego stopnia zapadły mi w pamięci, że mogę chyba napisać, iż jestem przygotowany do tego, żeby ten pierwotny entuzjazm starać się wychwycić w jego muzyce. I zazwyczaj to się udaje. Czasami jest to mniej oczywiste i trudniejsze do wyłapania, np. w projektach nastawionych bardziej na współczesną improwizację. Jednak nawet wspólne albumy z gitarzystą Marcinem Olakiem i gośćmi w rodzaju katalońskiego pianisty Agusti Fernandeza pod szyldem Spontaneous Chamber Music przynoszą powiew świeżości. 

Zespół Polski Piach na tym tle i w kontekście poszukiwań pierwotnego entuzjazmu w tworzeniu muzyki wypada szczególnie korzystnie. Zakrocki wraz z klarnecistą Piotrem Mełechem i perkusistą Kubą Falkowskim z dużym wyczuciem i przymrużeniem oka wcielają się w rolę czujących bluesa muzycznych nomadów i wprowadzają nas w niespieszny trans. Pomysłodawca projektu odłożył na bok skrzypce, altówkę czy elektryczną mbirę. Tym razem sięgnął po akustyczną gitarę i razem z resztą muzyków nawiązał do korzennego bluesa z różnych szerokości geograficznych. Album "Południe" powinien zatem przypaść do gustu wszystkim tym, którzy namiętnie słuchają starych nagrań bluesmenów z delty Mississippi. Fani afrykańskiego folkloru również powinni znaleźć tu coś dla siebie.

Nie bez znaczenia jest tu jeszcze jedna ważna kwestia, czyli kontekst funkcjonowania Zakrockiego w środowisku muzyków działających wokół nieistniejącej już wytwórni LADO ABC. Ta cała charakterystyczna zabawa formą, pozorna dezynwoltura, łamanie, drążenie, grzebanie, rytmiczne pozy w charakterze kreatywnego "lo-fi", z którymi tak dobrze kojarzymy właśnie artystów z LADO (Marcin Masecki, Paweł Szamburski, Macio Moretti), kruszenie pewnego rodzaju lukru nieoczywistymi wtrętami, przy jednoczesnym zachowaniu - akurat w przypadku Piachu - specyficznej, "około-bluesowej" jednorodności, cała ta osobliwa spuścizna odcisnęła także swój ślad na albumie "Południe". W tym sensie obecne na płycie muzyczne odniesienia tworzą obraz bardzo złożony, rozpatrywany na wielu płaszczyznach, budowany w określony sposób przez nietuzinkowe osobowości.

Formacja Polski Piach nie kopiuje patentów Roberta Johnsona czy Ali Farka Toure. Szuka swojego miejsca na muzycznej mapie. Gra oszczędnie, niezwykle interesująco i dostosowuje charakter muzyki do rejonów, w których powstaje. Jeśli szukacie wewnętrznego spokoju w niespokojnych czasach, album "Południe" powinien naprowadzić was na właściwą drogę. Wyjdźcie tylko na długi spacer, zaczerpnijcie świeżego powietrza i koniecznie zabierzcie ze sobą kopę Polskiego Piachu.       

piątek, 5 lipca 2024

Polski Piach - "Anomalia"

Polski Piach

Piotr Mełech - klarnet basowy
Piotr Domagalski - basetla
Patryk Zakrocki - gitara akustyczna, ogólna wizja i opieka nad zespołem.

Tytuł albumu: "Anomalia"

Wydawca: Gustaff Records (2024)

Autor tekstu: Maciej Nowotny

Dlaczego ludzie podróżują? Bo istnieje potężna siła - przeciwna grawitacji - która wyrywa nas z naszych miejsc, każe pakować plecak, wsiadać w samolot, autobus, pociąg lub po prostu iść przed siebie. Odpowiedź na pytanie "dlaczego?" nie jest łatwa. Spójrzmy na ptaki, na przykład rybitwę popielatą, uważaną za ptaka o najdłuższej wędrówce na świecie. Migruje z Arktyki, gdzie się rozmnaża, aż do Antarktydy, pokonując około 70 000 kilometrów rocznie. Ornitologów nurtują pytania: co sprawia, że ptaki zaczynają wędrówkę i jak odnajdują drogę. Być może odpowiedzią jest pole magnetyczne Ziemi, które ptaki potrafią wykrywać, co pozwala im na orientację. Niektóre gatunki mają nawet w organizmie magnetyt, działający jak wewnętrzny kompas.

A ludzie? Też wędrują, śpiewają i grają. Dźwięki są lustrzanym odbiciem procesów zachodzących w naszych ciałach. Dlatego tak ważne jest, że muzyka na albumie "Anomalia" zespołu Polski Piach jest grana wyłącznie na instrumentach akustycznych. Słychać oddech Piotra Mełecha na klarnecie, rytm gitary Patryka Zakrockiego przypominający bicie serca i basetlę Piotra Domagalskiego, która wnosi oryginalne brzmienie, odtwarzając tęsknotę za przestrzenią i żal z powodu opuszczenia gniazda.

Muzyka na tym albumie to zaproszenie do podróży. Wydaje się, że wszystkie muzyczne peregrynacje Zakrockiego prowadziły go do tej ścieżki. Blues delty Missisipi, echa muzyki afrykańskiego zachodniego wybrzeża, orientalne wpływy, w tym klezmerskie, tradycyjne pieśni ludowe, wreszcie duch współczesnej kameralistyki i improwizowanego jazzu, wszystkie są obecne w tej muzyce.

Aby cieszyć się tą muzyką, nie trzeba być jednak ekspertem. Wystarczy włączyć album w odtwarzaczu, ze streamingu lub najlepiej pójść na koncert. Miałem okazję uczestniczyć w premierowym koncercie tego albumu w warszawskim klubie SPATiF 20 kwietnia. Warunki były trudne - brak krzeseł, gwar, trzaskające drzwi - ale publiczność ignorowała te przeszkody, ciesząc się atmosferą i muzyką. Było to doświadczenie pełne emocji i łączności.

Co łączyło tych ludzi? Nie trzeba wiedzieć wiele o tej muzyce, nie trzeba idealnych warunków, aby się jej poddać. Czego więc było potrzeba? Może odrobiny magnetytu w ciele lub umyśle, który drażni i nie daje spokoju, zmuszając do wstania z kanapy i ponownego wyruszenia w drogę, z muzyką w oddechu i sercu, by znów odnaleźć wszystko.

czwartek, 11 marca 2021

Polski Piach - Południe (2020)

Polski Piach

Patryk Zakrocki - guitar, stompbox, percussion
Piotr Mełech - bass clarinet
Kuba Falkowski - bean pods, mouth harp, voice, percussion
Hubert Zemler - balafon (7)

Południe



PRIVATE EDITION 2020

By Adam Baruch

This is the debut album by Polish trio called Polski Piach, which comprises of guitarist Patryk Zakrocki, clarinetist Piotr Mełech and percussionist Kuba Falk (a.k.a Kuba Falkowski). The album presents ten (assumably) original compositions, which remain uncredited on the album’s artwork.

On the album’s artwork we can find the following statement: "The Polish Sands project delves into the spiritual bonds which bind the sands of the Mississippi Delta, the Sahara Desert and the Wisła River", which roughly describes the music included on this album, which is mostly Blues influenced, which in turn is a spiritual ancestry of African origin, combined with Slavic melancholy and spiced with Jazz improvisation.

Zakrocki, who is primarily identified with playing violin on Improvised Music recordings, plays an alter ego role on this album, playing deeply melodic and completely docile acoustic guitar. Mełech, on the other hand, is less surprising, playing a beautifully sentimental bass clarinet parts, for which he is known (among other things). Falk who is completely out of nowhere, is rather less prominent here, but his mouth harp playing and percussion fit the bill perfectly.

It is rather difficult to describe the music precisely, which of course is not really necessary, but I really enjoyed the music immensely, for some strange reason. Although the basic Blues riffs are nothing out of the ordinary, the overall atmosphere and Mełech’s superb playing simply won me over, and the music managed to engage me more on a subconscious level than as an analytical attempt to get into it. The Blues is after all a universal music, as this music is trying to demonstrate, so after all I am not surprised. I am sure it also sounds great live.

Overall this Blues/Jazz-World Music exploration is a nice and original idea, which is a great fun to listen to, surely on the debut album; I am not sure if it has the stamina to last for more albums though. Definitely worth investigating!

czwartek, 19 listopada 2020

Polski Piach - Południe - premiera nowej płyty

Patryk Zakrocki - small acoustic guitar, stomp box, percussion (4)
Piotr Mełech - bass clarinet
Kuba Falkowski - bean pods, mouth harp, voice, percussion
Hubert Zemler - balafon (7)

Polski Piach to zespół uruchomiony przez Patryka Zakrockiego, czerpiący z tradycji pierwszego bluesa, pustynnego transu i rozwijający własny język, którego temperatura wynika z rodzimego krajobrazu, natury polskich rzek, zachmurzonego nieba. Muzycy wywodzą się z warszawskiego środowiska improwizatorów, kręgu LADO ABC. Kuba Falkowski jest artystą skupionym na idei performance'u. Obecnie do składu dołączył na basetli Piotr Domagalski znany ze składów Marcina Maseckiego. Projekt Polski Piach bada pokrewieństwo i zasadność upodobnień między piachem delty Missisipi, Sahary i wiślanych łach. Pierwsza płyta zespołu - "Południe" - ukaże się 21 listopada 2020 r.

Patryk Zakrocki (ur. 1974 r. w Warszawie) - muzyk, improwizator, kompozytor, artysta dźwiękowy. Obecnie gra w duecie SzaZa i z gitarzystą Marcinem Olakiem, na skrzypcach lub altówce, oscylatorze i elektrycznej mbirze, zmienia melodyjki w starych pozytywkach i współtworzy dwa wyjątkowe projekty własnego pomysłu: Gabinet Masażu Ucha Wewnętrznego i Kino Dźwięku.

Zakrocki zajmuje się muzyką kameralną, elektroakustyczną i szeroko pojętym słuchowiskiem. Dyryguje zespołami improwizatorów oraz sam improwizuje i komponuje. Opublikował 12 albumów płytowych, w tym dwa solowe. Jest autorem muzyki do spektakli teatralnych i filmów fabularnych, animowanych, dokumentalnych, krótkometrażowych i niemych. Wśród tych ostatnich znalazły się etiudy studenckie Romana Polańskiego, filmy eksperymentalnie Themersonów i animacje lalkowe Władysława Starewicza. Autorska ścieżka dźwiękowa napisana do obrazów, poza licznymi pokazami w Europie, była do tej pory prezentowana w Stanach Zjednoczonych, Islandii, Urugwaju, Chinach i Japonii.

Patryk Zakrocki organizował cykl koncertów Galimadjaz, współtworzył "Inwazję dźwięku" w Zachęcie, prowadził znany ze słuchowisk Zakład Produkcji Dźwięku. Jako improwizator występował z Pawłem Szamburskim, Fredem Frithem, Kazuhisa Uchihashi, Tetuzi Akiyama, Norbertem Kubaczem, Raphaelem Rogińskim, Michałem Górczyńskim, Noelem Ackchote, Paulem Brodym, Alanem Bernem, Maciem Morettim, Hubertem Zemlerem, Michaelem Zerangiem i wieloma innymi wybitnymi muzykami.

poniedziałek, 11 lipca 2022

Crossover Polish Jazz w RadioJAZZ.FM!!!

Recenzenci na Polish Jazz Blog - Jędrek Janicki i Szymon Stępnik - spotkali się z Maciejem Nowotnym - założycielem i redaktorem bloga - w jego audycji "Muzyka, która leczy" w RadioJAZZ.FM. Bardzo interesującą playlistę przygotował Jędrek. Dominowała muzyka, której słuchaliśmy razem z wielką przyjemnością od czasu do czasu dająć się ponieść fali dyskusji o wpływie różnych gatunków muzycznych na współczesny polski jazz. Bardzo polecamy odsłuch tego materiału, co pozwoli Wam od razu stać się ekspertami w młodym (i nie tylko) polskim jazzie o zacięciu eskperymentalnym i improwizowanym ;-)))

Graliśmy:

Arszyn - Honey Bee
Atom String Quartet - Ballada o śmierci Janosika
Bastarda - Achar
Fanfara Awantura - Polka 'Techno Dziadek'
Lonker See - 3-4-8
Polski Piach - Wydmo Trans
Stare Taśmy - Przyznaj się

czwartek, 22 grudnia 2022

Best of Polish Jazz 2022 wg Jędrka Janickiego:














Autor podsumowania: Redaktor Jędrzej Janicki

Ziemia – Ziemia dniem

Panowie przywrócili mi wiarę w jazz – ten nieokrzesany, szalony i pozornie chaotyczny. Mingus się cieszy, ja się cieszę i Wy też się będziecie cieszyć, jak posłuchacie. Nie dajcie się jednak zwieść, to przemyślana i wymagająca muzyka, która rzuci się na Was w przypływie swojej wewnętrznej dzikości. Żeby nie było, że nie ostrzegałem!

Artur Małecki & The Creature – Widoki

Liderzy-perkusiści trzymają się mocno! Kawał awangardowego grania, któremu kompromisy są po prostu skrajnie obce. To tak naprawdę czysta energia muzyki punkowej, choć w troszeczkę (zupełnie!) innej formule. Intensywność struktur zaskoczy nawet tych już najbardziej jazzem znużonych.


Anna Jopek – Insight

Bez klasycznej sekcji rytmicznej, bez szpanerstwa, wielkich słów i efekciarstwa powstała jazzowa płyta roku 2022. Niezwykła wręcz świadomość artystyczna Jopek w połączeniu z dźwiękową skromnością i elegancją to przepis idealny na płytę, która po prostu hipnotyzuje. W oddali słychać szum fal, w nieco bliższym planie Tigrana Hamasyana, a przede wszystkim słychać łoskot spadającego z serca kamienia. Jak się okazuje, są jeszcze tacy, którzy wiedzą, że to nie natłok dźwięków, lecz ich jakość                                                     świadczy o wartości sztuki.

Polski Piach – Północ

To nie „tylko” blues. To „aż” blues! Pełen skrywanych długo emocji i niezwykłej wręcz dawki transowości, lecz przestawiony z ogromnym luzem i swobodą. Sprzeczność? Nie sądzę, wszak czy to się komuś podoba czy nie, blues przenika wszystko i wszystkich. Absolutnie nie jest to jednak odegranie wszystkim dobrze znanych standardów bluesowych – to raczej uchwycenie esencji tego właśnie gatunku i przefiltrowanie go przez własną jazzowo-poszukującą wrażliwość.


W muzyce czasami chodzi o coś więcej niż o bardziej czy mniej przekonujące odegranie jakiegoś układu dźwięków. Bywa, że muzycy próbują ukazać nam jakiś metafizyczny wymiar rzeczywistości, który opiera się na (być może dźwiękowej właśnie?) praprzyczynie, która napędza tak nas samych, jak i wszystko co nas otacza. Takim głosem jest dla mnie właśnie Koptycus, który porusza do głębi i sięga rejestrów, których istnienia w muzyce mogliście w ogóle nie podejrzewać…

Korybalski/Traczyk/Zemler – Don’t Try

Impro impru (ach, te meandry odmiany!) nierówne! Czasami takie granie nudzi i męczy, a to z prostej przyczyny – brak w nim wówczas zazwyczaj pewnych elementów bardziej przystępnych, na których utytłany słuchacz zrelaksować może swoje ucho. Korybalski, Traczyk i Zemler ów złoty środek pomiędzy muzyczną skrajnością, a chwilą ukojenia doskonale odnajdują. Jeżeli nie wierzycie, to po prostu spróbujcie, choćby z wrodzonej miłośnikom jazzu przekory wobec różnorakich sugestii zawartych w tytułach płyt.

Jędrka możecie też posłuchać na podcaście z naszym wspólnym redakcyjnym podusmowaniu roku 2022 na Polish Jazz Blog: 

poniedziałek, 11 stycznia 2021

Polish Jazz TOP TEN 2020 by Jędrzej Janicki

Jędrzej Janicki TOP TEN Polish Jazz 2020:

1. Lonker See - Hamza
2. NUDA. - NUDA
3. Bastarda - Nigunim
4. Jakub Gucik - In Silva
5. O.N.E. Quintet - One 
6. Sławek Jaskułke - Park. Live
7. Immortal Onion - XD [Experience Design]
8. Polski Piach - Południe
9. Synchrotrony - Synchrotrony
10. Lumpeks - Lumpeks 

DEBIUT ROKU

1. Jakub Gucik - In Silva
2. O.N.E. Quintet - One
3. Przemysław Chmiel Quartet - Witchcraft

MUZYK ROKU
Sławek Jaskułke

NAGRANIE ARCHIWALNE ROKU
Jan Ptaszyn Wróblewski - Studio Jazzowe Polskiego Radia 1969-78

poniedziałek, 16 października 2023

Patryk Zakrocki - "Tales of Solo Guitar"

Patryk Zakrocki

Music - Patryk Zakrocki

"Tales of Solo Guitar" 

Wydawnictwo: Audio Cave (2023)




Autor tekstu: Maciej Nowotny

Aż ciężko uwierzyć, ale to prawda. I nie, nie myślę tu o dużej szansie na odsunięcie PIS od władzy, na to czy tak się stanie czy nie, musimy poczekać do ogłoszenia ostatecznych wyników. Myślę o Patryku Zakrockim. Bo ta płyta - aż trudno w to uwierzyć - to jego debiut! Oczywiście żywo zaprotestujecie i wykrzykniecie: ale cóż Ty opowiadasz! Przecież Zakrocki ma w swojej dyskografii kilkanaście albumów, był podporą na poły już legendarnego środowiska skupionego wokół wytwórni Lado ABC, a ostatnio współtworzy formację Polski Piach, która zrobiła furorę wśród miłośników mniej uczesanej wersji muzyki improwizowanej w Polsce. O jego dotyczasowej karierze, chociaż to człowiek młody, można i należałoby pisać długo i z uznaniem wspominając różne kooperacje, w które był zaangażowany m.in. z tak charyzmatycznym muzykami jak Paweł Szamburski, Jacek Mazurkiewicz, Marcin Olak, o zagranicznych, takich jak m.in. Agusti Fernandez czy Kazuhisa Uchihashi nie wspominając (he, he). Co zatem z niego za debiutant? A jednek debiut jest. Bo na gitarze! I solo!

I w ogóle to jakby ten sam, a jednak inny Zakrocki. Bo na tej płycie zaprasza on słuchaczy do bardzo osobistej, intymnej przestrzeni. Można się wręcz poczuć jakby artysta zadzwonił do nas, zaprosił do siebie do mieszkania, kazał usiąść w głębokim, wygodnym fotelu i wskazując ręką na stojące przy ścianie, powiedział: "Po prostu, kocham je!". Co miałby na myśli? Piękne kobiety, górę banknotów, książki, pamiątki z wycieczek na Kretę czy do Tajlandii? Otóż nie! Chodziło by mu o kolekcję gitar, wśród których wyróżniają się oczywiście "gibole". Weźmy taki na przykład model vintagowego Gibsona ES-120, który usłyszeć możemy w pięknych nokturnach na  tej płycie, somnabulicznych "First Night Walk" czy "Another Night Walk". To produkt legendarnej fabryki w Kalamazoo w stanie Michigan w USA, który nie tylko pięknie wygląda - jest to gitara hollow body z pojednynczą f-hole typu thinline - ale która gdy wziąśc ją w ręce to człowiek dostaje ciarek na plecach jakby pieścił ukochaną dziewczynę. Przede wszystkim jednak ma ona zjawiskowy, pastelowy, liryczny "sound", którym można malować w drgającym powietrzu obrazy przypominające te, które stworzyli kiedyś impresjoniści.

Tak, bohaterem tej płyty jest nie tylko "debiutant" Zakrocki, ale także dwa jego Gibsony, a właściwie ich brzmienie, które sprawia że świat zaczyna wracać do swojej naturalnej harmonii. Ale jest też na tej płycie coś jeszcze więcej, co jest właściwie najważniejsze. Opowieści. O czym te opowieści? O spotkaniu z muzyką. Nie jazzem, muzyką improwizowaną, instrumentalną, chociaż to wszystko tu jest. Ale chodzi o spotkania z tradycją muzyczną, która korzeniami sięga tysięcy lat wstecz i nieraz tysięcy kilometrów stąd. To dlatego usłyszymy w niektórych utworach na tej płycie echa muzycznych języków z bardzo nieraz odległych stron: kubańskiej habanery, muzyki country, a nawet hinduskich rag. I jeszcze dużo więcej. Posłuchajcie muzyki i... swojego serca. Bo muzyka na tej płycie jest skierowana nie tyle nawet na Waszych uszu, co do serca właśnie, zgodnie z tym co pisał Ewangelista, iż "tam skarb, gdzie serce twoje". Brawo Patryk!


wtorek, 12 stycznia 2021

Polish Jazz TOP TEN 2020 by Piotr Wojdat


Piotr Wojdat TOP TEN Polish Jazz 2020:

1. NUDA. - NUDA
2. Oleś Brothers & Piotr Orzechowski - Waterfall: Music Of Joe Zawinul
3. Łukasz Ojdana - Kurpian Songs & Meditations
4. Bastarda - Nigunim
5. Kwaśny Deszcz - Kwaśny Deszcz
6. Wojtek Traczyk - Runo
7. Mitchell/Mazzoll/Janicki/Janicki - Four Sure
8. Michał Tomaszczyk & Peter Olofsson - Sketches From The North
9. The Owl feat. Pablo Held - Improcode
10. Polski Piach - Południe

DEBIUT ROKU

1. Kwaśny Deszcz - Kwaśny Deszcz
2. Abyss - Water Thrown Into Space
3. Przemysław Chmiel Quartet - Witchcraft

MUZYK ROKU
Dominik Wania

NAGRANIE ARCHIWALNE ROKU
Jan Ptaszyn Wróblewski - Studio Jazzowe Polskiego Radia 1969-78

poniedziałek, 2 stycznia 2023

Best of Polish Jazz 2022 wg Piotra B.


Płyty, które szczególnie zwróciły moją uwagę lub znakomicie trafiły w mój gust w 2022roku: Redaktor Piotr B.

Wśród DEBIUTÓW wyróżniam:

Midera & Kowalik Quartet "Mibokoch" - za piękną, wysublimowaną muzykę, która umilała mi jesienne spacery.







Wśród PŁYT ARCHIWALNYCH wyróżniam:

Krzysztof Komeda Quintet "Live In Praha 1964" - za znakomity dźwięk, nieoczywisty repertuar, ekspresyjne wykonania, wibrato trąbki Tomasza Stańki oraz za czeskiego konferansjera :).
Henryk Debich / Orkiestra PR w Łodzi "Przekora" i "Majówka" - za moją opadniętą szczękę, w podziwie nad fenomenem polskich orkiestr rozrywkowych lat 70tych. "Doganialiśmy, a w pewnych obszarach nawet przeganialiśmy" - jak by powiedział Tow. Gierek :).



Wśród tzw. PŁYT ROKU wyróżniam:

Wojciech Staroniewicz "Strange Vacation" - za mainstreamową dojrzałość, wysmakowanie, elegancję, za wytchnienie, jakie ta muzyka dawała w trakcie letnich upałów oraz za wibrafon Pana Dominika Bukowskiego.
Wojciech Jachna Squad "Earth Remixed" - za odważne i dość rzadkie w polskim jazzie podejście Squadu do własnego repertuaru oraz za szczęśliwe, choć zaskakujące dla mnie zakończenie "afery" utworu tytułowego ze skądinąd znakomitej płyty "Earth".
Polski Piach "Północ" - za pokazanie, jak niedaleko z Nigru i Mali jest do Łeby czy Rewala oraz za pokazanie , że warto by zaprosić np. Mdou Mectara na sesję nagraniową do Biskupina



Maciej Staniecki "Spirals" - za nocne imtymne impresje, mózgowe rozbłyski i powidoki oraz za ten moment, kiedy przy "Spiral 32" resztki włosów stanęły mi dęba ze strachu.

Jerzy Mazzol "Być" - za "wschodniość", za pokazanie, jak potrafi grać facet, który jest zakochany oraz za "W Jednej Chwili Miłość i Amnezja".




Marek Pospieszalski "Polish Composers Of 20th Century" - za to, że była dla mnie wyzwaniem; za to, że zmusiła mój mózg do gimnastyki i totalnej koncentracji. W tym roku było jeszcze kilka takich frapujących albumów, m.in. Sonic Sindicate Pana Emila Miszka, Niemniej wyróżnię "Polish Composers... za "objętość".

Wśród ARTYSTOW wyróżniam:

Panów Emila Miszka i Sławka Koryzno - za twórcze ADHD, mnogość projektów oraz za działalność wydawniczą.

Pana Piotra Chęckiego - za znakomite saksofonowanie w kilkunastu tegorocznych projektach.

Pana Jakuba Paulskiego - za kilka ciekawych projektów artystycznych, za jazz festiwal w Wesołej oraz za umiejętność szybkiego reagowania w sytuacjach kryzysowych.

Pana Grzegorza Tarwida - za poczucie humoru (na koncercie poświęconym Andrzejowi Kurylewiczowi).
 
ROZCZAROWANIE ROKU - żadnego koncertu dżezowego w Gminnym Ośrodku Kultury w Pomiechówku.

NAGRODA SPECJALNA dla GAD Records - za niezmordowane roboty archeologiczne w różnych lokalizacjach.

Piotra możecie też posłuchać na podcaście z naszym wspólnym redakcyjnym podusmowaniu roku 2022 na Polish Jazz Blog: 

Zobacz też: