Translate

czwartek, 31 maja 2018

Coherence Quartet - Sagaye (2018)

Coherence Quartet

Łukasz Kluczniak - alto saxophone
Robert Jarmużek - piano
Marcin Lamch - double bass
Grzegorz Masłowski - drums

Sagaye

CHALLENGE RECORDS 73457


By Krzysztof Komorek

Ciekawa jest historia powstania opisywanej tu płyty, którą artyści podzielili się w załączonej notce. Nagrania trwały dość długo. Niepokojąco długo. Podejmowane kilkakrotnie próby nie przynosiły satysfakcjonującego efektu. Wreszcie zespół zdecydował się na zarejestrowanie domowego – w sensie dosłownym – muzycznego spotkania. Efekt okazał się dla nich samych niespodzianką. I niewątpliwie będzie miłą niespodzianką, może wręcz małą sensacją dla każdego, kto po "Sagaye" sięgnie.

Płyta nagrana w rozmiarze "winylowym" zawiera zaledwie sześć utworów i niecałe czterdzieści dwie minuty muzyki. Tyle, by zachwycić, ale i jednocześnie pozostawić lekkie uczucie niedosytu powodującego chęć sięgnięcia po nieco więcej utworów kwartetu. Co notabene jest możliwe, bowiem wielu słuchaczy odkryje zapewne, że "Sagaye" to już drugi album formacji, a pierwszy,  debiutancki "Coherence" wydany w poznańskiej Multikulti Records (który niezasłużenie przemknął przez świat opłotkami), dostarczyć może równie wiele emocji i radości. 

Muzyka na luzie, bez zadęcia, bezpretensjonalna. Prawdziwie domowa nie tylko z racji miejsca powstania, ale i w charakterze. Taka jest "Sagaye". Podczas koncertów zespół nie stroni od interpretacji standardów, ale album zawiera wyłącznie własne kompozycje członków zespołu, które są podpisane nazwiskami Roberta Jarmużka, Łukasza Kluczniaka i Marcina Lamcha. Choć autorów jest trzech, trudno doszukiwać się stylistycznych różnić pomiędzy poszczególnymi utworami. Także dlatego, że za każdym razem jest to po prostu świetna muzyka. Czapki z głów przed kompozytorskimi talentami muzyków kwartetu. Znakomicie wypadają utwory spokojniejsze – pięknie wybrzmiewają "Lost" i "Start". Niezwykły jest kończący płytę "Winter", gdzie delikatnej linii fortepianu przeciwstawia się nieco dynamiczniejszy saksofon. Jednak gwoli sprawiedliwości miano primus inter pares należy się pierwszemu nagraniu na płycie, najdłuższemu, trwającemu ponad dziewięć minut, zatytułowanemu "Aga". 

Na koniec ponownie posłużę się cytatem z płytowego opisu: "wystarczy, że znajdzie się kilka osób, które chcą wspólnie grać, słuchając przy tym siebie nawzajem, wtedy wszystkie inne okoliczności nie mają już znaczenia". Hasło spotkajmy się i pomuzykujmy okazało się receptą na sukces. Nurtuje mnie cały czas pytanie, gdzie Coherence Quartet "ukrywał się" do tej pory. Zasługują na to, by być zespołem rozchwytywanym, powszechnie podziwianym, polecanym i komentowanym. Niezły debiut kilka lat temu, teraz bardzo, bardzo dobra płyta. Album, który tym razem nie ma prawa przejść bez echa.

wtorek, 29 maja 2018

Metrum – Zielony Dach (2018)

Metrum

Zbigniew Kalemba - director
Jarosław Śmietana - guitar
Wojciech Gogolewski - keyboards
Jerzy Jarosik - flute
and others

Zielony Dach 

GAD 070


By Adam Baruch

This is an archival album documenting the recordings by the Polish studio ensemble Metrum directed by Zbigniew Kalemba, the founder of the Jazz Institute of the Academy of Music in Katowice. Kalemba invited his best students at the time to play in the ensemble and compose original music and three sessions from 1977 are presented here, almost entirely never previously available in any form. The lineup reads like the who's who of the Polish Jazz scene and includes such luminaries like guitarist Jarosław Śmietana (sadly not with us any more) pianist Wojciech Gogolewski, flautist Jerzy Jarosik (the current director of the Jazz Institute) and many others. The album presents fourteen original compositions, all by the leader and members of the ensemble, recorded at Polish Radio Katowice and offering a spectacular sound quality.

Although on the lighter side of the Jazz spectrum, this music offers an incredible level of compositional ability, which always characterized Polish Jazz. The execution does not leg behind by an iota and the overall effect of a Jazz Orchestra is simply stunning. There is so much sophistication, European aesthetics and good taste in this music, that one wonders how Popular music degraded in time to the level we experience today.

This album is a classic example of Jazz-Pop Fusion, which proves that accessible Jazz can be ambitious, original, classy and perfectly executed and the stigma associated with playing seemingly simpler material is completely unjustified. It offers numerous perfectly structured solos by the participants and the artistry of arrangement and orchestral sound.

Nobody plays this kind of music any more today and therefore this album is a candle in the window for people who are searching to learn from the past and absorb forgotten ways of musical expression. This music is perfect in every sense and completely timeless and listening to it is joyous experience. GAD Records were again able to uncover treasures form the vaults, for we can only be grateful, as always.

poniedziałek, 28 maja 2018

Szymon Mika Trio & Guests - Togetherness - premiera 18.06.2018


Szymon Mika - gitara
Max Mucha - kontrabas
Ziv Ravitz - perkusja

gościnnie:
Basia Derlak – śpiew, teksty
Joachim Mencel - lira korbowa
Mateusz Pałka - fortepian

18 czerwca nakładem wytwórni Hevhetia Records ukaże się kolejna płyta rewelacyjnego gitarzysty Szymona Miki"Togetherness" to zapis spotkania muzyków pochodzących z różnych krajów i kultur, połączonych jazzowo-folkowymi korzeniami i wspólną wrażliwością.

Od ukazania się pierwszej autorskiej płyty gitarzysty – "Unseen", nagranej wspólnie z Maxem Muchą (kontrabas) i Zivem Ravitzem (perkusja), minęły ponad dwa lata. W międzyczasie Mika miał okazję współpracy z takimi mistrzami jak Dave Holland, Avishai Cohen, Joshua Redman czy Mark Turner. Te artystyczne spotkania i wymiana inspiracji zaowocowały zwrotem w kierunku muzyki, która sięga daleko ponad gatunkowe podziały. Dziś gitarzysta prezentuje album głęboko przemyślany oraz niezwykle muzykalny, niosący w sobie potencjał trafienia do zróżnicowanej publiczności.

Choć w kolejnych utworach wyraźnie wybrzmiewa indywidualizm każdego z muzyków współtworzących nową płytę, wciąż najważniejsza pozostaje wspólnota brzmienia oraz ciągłość historii, jaką lider opowiada w swoich kompozycjach. Wysmakowane i liryczne teksty wokalistki Basi Derlak ("Parasomnia", "Goodbye", "Talking Heads", "Dusza") dopełniają "Togetherness".

Materiał nagrany został w Monochrom Studio, położonym w malowniczej okolicy Gór Bystrzyckich, i zmiksowany przez topowego realizatora dźwięku w Szwajcarii. To tylko jeden z wielu poziomów, na których "Togetherness" spaja inspiracje i melodie sięgające głęboko do źródeł muzyki tradycyjnej z niezwykle nowoczesnym, światowym podejściem do brzmienia.

niedziela, 27 maja 2018

Diomede – People From East (2017)

Diomede

Tomasz Markanicz - saxophones
Grzegorz Tarwid - piano

People From East

SJ 025





By Adam Baruch

This is the debut album by Polish Jazz duo Diomede comprising of pianist Grzegorz Tarwid and saxophonist Tomasz Markanicz. The album presents nine original compositions, which are not credited on the artwork and therefore are assumed to be co-composed by both members of the duo.

The music is a surprising collection of highly melodic tunes, mostly melancholic and introvert, performed by the duo with certain amount of pathos and theatrical drama, overall quite effective and aesthetically pleasing, but definitely only partly involved with the Jazz idiom. There are elements of Classical Music and folkloristic influences, New Age emotionalism and of course improvisations, all amalgamated into a unique musical blend, which is very communicative and enjoyable to a potentially wide audiences.

Both players perform very well, but Tarwid offers a much more diverse palette of sounds and techniques, whereas Markanicz sticks to pretty straightforward saxophone parts, which state the melodic themes and then improvise quite closely to the core melody lines, utilizing dynamics, intensity and wall of sound effects.

The most important asset of this music is its "strangeness" and unconventional approach to music making, which is always welcome, even if the purely musical value of the music is not entirely apparent. These musicians are clearly searching for a new path and the process of searching is the essence of this music. This music is perhaps more appropriate for cinema/theater or other applications than for conventional listening, but regardless of the way it is heard, it has its merits. Recommended for more adventurous listeners, who like taking chances!

sobota, 26 maja 2018

Piotr Budniak Essential Group feat. David Doružka - The Days Of Wine And Noises (2018)

Piotr Budniak Essential Group feat. David Doružka

Wojciech Lichtański - alto saxophone
David Doružka - guitar
Kajetan Borowski - piano
Piotr Narajowski - double bass
Piotr Budniak - drums

The Days Of Wine And Noises


PRIVATE EDITION

By Adam Baruch

This is the third album by Polish Jazz drummer/composer Piotr Budniak and his ensemble called Essential Group, which on this album is a quintet and includes also saxophonist Wojciech Lichtański, pianist Kajetan Borowski, bassist Piotr Narajowski and as guest Czech guitarist David Doružka. The album was recorded live and presents five original compositions, all by the leader.

Musically the album continues the path set by the earlier recordings by Budniak, presenting excellent compositions well within modern melodic mainstream, performed with vigor and technical proficiency. Lichtański and Borowski have been with the ensemble since its inception and together with Budniak constitute the core of the group, which is obviously well solidified. The new young bassist has a very though pair of shoes to fit, filling in for the original member of the ensemble, the excellent Alan Wykpisz, but manages to catch up nicely. Doružka is a very accomplished player and his role on this album proves his versatility and skill, again filling in for the original member of the ensemble Szymon Mika.

Once again the focus of the album is on the excellent compositions by the leader, which present a diverse palette and a wonderful sense of melody and harmony. The quintet performs the music with grace and elegance, but without any extravagant solo excursions, which is all for the best.

On the down side the sound quality of the live recording is rather problematic, which limits the pleasure of listening to the music. It is not entirely sure if this album is a formal release or just a promo release added to the Polish Jazz Forum magazine, but in any case sound quality is a crucial part of any recording and in this case it is simply not up to par with the quality of the music. Overall this is another injection of good Jazz compositions by Budniak and excellent playing by his ensemble, less formally packaged and recorded, but nevertheless very enjoyable.

czwartek, 24 maja 2018

Fernández/Majewski/Mazur - Spontaneous Soundscapes (2017)

Fernández/Majewski/Mazur 

Agustí Fernández - piano
Artur Majewski - cornet, effects
Rafał Mazur - acoustic bass guitar

Spontaneous Soundscapes

MW 957-2




By Maciej Krawiec

Album "Spontaneous Soundscapes" to kolejny w ostatnich latach dowód na bliską relację katalońskiego pianisty Agustíego Fernándeza nie tylko z polskimi muzykami, ale także rodzimym rynkiem wydawniczym. Płyta, która ukazała się w katalogu oficyny Not Two Records, stanowi zapis spotkania Fernándeza z basistą Rafałem Mazurem i trębaczem Arturem Majewskim na scenie krakowskiego klubu Alchemia, choć bez udziału publiczności. Zarejestrowali tam w pełni improwizowany set, złożony z tytułowych "spontanicznych pejzaży dźwiękowych", w których każdy z biorących udział w sesji artystów się specjalizuje.

Po album sięgnąłem już po tym, gdy słuchałem ich – wraz z Albertem Cirerą i Ramonem Pratsem – w ramach grupy Liquid Quintet na ubiegłorocznym festiwalu Ad Libitum. Zatem nie tylko wspólnota zapatrywań na to, co Fernándeza, Mazura i Majewskiego interesuje w muzyce, ale i zdolność do wchodzenia w takim właśnie gronie w spontaniczne interakcje nie były dla mnie zaskoczeniem. 

To powiedziawszy, należy dodać, że "Spontaneous Soundscapes" dostarcza niezliczonej ilości zaskoczeń jeśli chodzi o warstwę brzmieniową, energetyczną i dramaturgiczną. Słucha się tej organicznie powstającej i skrajnie abstrakcyjnej muzyki z zapartym tchem – jak przystało na inteligentnie wykonywaną sztukę improwizowaną. Mówiąc o inteligencji, mam na myśli proporcje i natężenie, w jakich każdy z artystów udziela się w kolejnych partiach nagrania, oraz ich mądre balansowanie między wsobnym skupieniem i niezależnością a żywiołową, grupową ekstrawersją. 

W moim niedawnym wywiadzie z gitarzystą Marcinem Olakiem – jednym z polskich praktyków otwartej muzyki improwizowanej – powiedział mi on, że w odbiorze tego rodzaju sztuki pomaga obserwacja występujących artystów; inaczej dźwięki mogą być trudne do przyswojenia przez niewprawionego odbiorcę. W pełni zgadzając się z Marcinem, jestem również zdania, że na taką muzykę należy się po prostu z ufnością otworzyć. Wszak czy jej brak ewidentnej logiki, przewidywalnej narracji i łatwych odpowiedzi nie jest czymś, co w istocie cechuje fascynujący świat, który nas otacza? Przy takim podejściu może się okazać, że swobodna improwizacja jest czymś o wiele bliższym wnętrzu odbiorcy, aniżeli nieskazitelne artystyczne produkcje.

wtorek, 22 maja 2018

Dan Phillips Trio - Divergent Flow (2018)

Dan Phillips Trio

Dan Phillips - guitar
Krzysztof Pabian - double bass
Tim Daisy - drums

Divergent Flow

LIZARD BREATH 755491110256




By Adam Baruch

This is the fifth album by American guitarist/composer Dan Phillips and his trio with Polish (resident in US) bassist Krzysztof Pabian and American drummer Timothy Daisy, for whom this is the debut recording with this trio. The album presents seven pieces, five of which were composed by Phillips and two are improvisations attributed to all the trio members.

The music is clearly highly improvised, but maintains some basic structure and melody contents, which makes it very accessible in spite of its free spirited nature. The themes are clearly stated at the onset of each of the composed tunes and then expanded into the Free realm, with an impressive trialogue between the trio members.

Due to the clear and non abusive tone produced by the electric guitar, the bass and drums are clearly audible and the listener is able to enjoy their contributions in full. Phillips uses a lot of echo and reverb which give his guitar an eerie but attractive tone, which resembles early John McLaughlin's recordings made almost half a century earlier.

Pabian's bass is a dominant ingredient of the music, laying the foundation upon the music slides elegantly. Daisy provides a rhythmic barrage, powerful but subtle, which manages not only to keep the music clicking but also ornaments it polyrhythmically. The trio manages to create a typical "less is more" intimacy, which works very effectively, creating an aura of delicate probing in parallel to the melodic lines. Even the freely improvised pieces manage to be deeply expressive and avoid the chaos which such music often falls victim to.

Overall this is a highly original music, which offers superb musicality and a unique sonic experience, which should keep the hordes of guitar players out there licking their lips nervously. Both artistic and professional at the core, this music is a reflection of the Chicago based American progressive/avant-garde scene, which is an oasis of Jazz exploration on the great American desert. Wholeheartedly recommended!


poniedziałek, 21 maja 2018

Mateusz Gawęda Trio – Falstart (2018)

Mateusz Gawęda Trio

Mateusz Gawęda - piano
Alan Wykpisz - double bass
Grzegorz Pałka - drums

Falstart

AUDIO CAVE 004-2018




By Adam Baruch

This is the second album by young and upcoming Polish Jazz pianist/composer Mateusz Gawęda, recorded with the same trio that was featured on his debut album with bassist Alan Wykpisz and drummer Grzegorz Pałka. The album presents seven original compositions, all by the leader.

Gaweda managed in a relatively short span of time to establish a respectful position on a local Jazz scene, both as a musician/composer and a colorful personality, which is a magnet of attention. His unique music and performances as well as his flamboyant dress code and glitzy/ritzy looks create a figure, which might have just stepped out form a black & white Hollywood gangster movie, in the best meaning of the idiom of course: elegant, stylish, charismatic and unmistakably himself.

Almost the same metaphor applies to his music, which slowly but consistently keeps metamorphosing into a unique personal style and musical approach, unlike anything else currently present on the Polish Jazz scene, which of course is quite phenomenal, considering how vital, diverse and full of talent that scene is in the last couple of decades. Gawęda's music is further and further moving away of the conventional Jazz idiom, creating a contemporary fusion of Jazz tradition with modern classicism, electronics and ambient music. Although recorded in a classic piano trio format, the powerful and imaginative music manage to overcome the limitation of the trio and with a slight help from electronic devices simply breaks away into new territory.

Of course the music is still full of the typical Polish melancholy and lyricism, not only within the melodic themes, but in the entire sonic expression the trio creates. Introvert, reflective and mercilessly serious, the music is completely overwhelming and stunning, but as usual in such cases requires truly attentive listening and repeated listening to get to the true essence of it.

The individual performances by the trio members are perfectly suited to the music of course. It is virtually impossible for Gawęda to play any "better" that already demonstrated on his earlier recordings, and therefore the focus on his role here should be on the compositions, rather than on his playing, which is simply stupendous, as always. It is really heartwarming to see the progress of Wykpisz, who is another example of a young lion charging the Polish Jazz scene with amazing consistency and talent, able to play anything between Swing and Avant-Garde with the same strike of brilliance. Pałka, of the same generation, plays no less spectacularly, showing what it means to play the drums rather than just keep time.

Overall this is a brilliant and highly rewarding piece of complex, but elegant and awe-inspiring music, which truly expands the Jazz idiom and which deserves both praise and attention. It is also another milestone album on the Polish Audio Cave label, which in the last four years managed to release some of the best Polish Jazz albums, consistently maintaining the highest possible level of artistic achievement. Well done and hats off!

sobota, 19 maja 2018

Carrier/Lambert/Mazur - The Joy Of Being (2016)

Carrier/Lambert/Mazur

François Carrier - alto saxophone, chinese oboe
Rafał Mazur - bass guitar
Michel Lambert - drums

The Joy Of Being

NBCD 97



By Andrzej Nowak

Jeśli pamiętacie album "Oneness" tego samego tria, wydaną w roku ubiegłym przez FMR Records, to wiedzieć winniście, że płyta, która w tej właśnie chwili krąży w naszym odtwarzaczu, została nagrana w tej samej krakowskiej Alchemii dokładnie … 24 godziny wcześniej! Koncert zaczyna się w obecności delikatnego tembru saksofonu altowego, niezwykle precyzyjnej marszruty akustycznej gitary basowej i zmienno-okrężnego bębnienia. Płyta "Radość Istnienia" to jakby kolejna pocztówka z wiecznej podróży Carriera i Lamberta po świecie muzyki improwizowanej. Dwóch dzielnych kanadyjskich muzyków, którzy zgodnie z zapisami swojego czarownego, zapewne czerwonego kajeciku, w każdej destynacji mają swojego człowieka do wspólnego grania. W Polsce tym kimś jest Rafał Mazur.

Muzyka tria to swobodna, luźna, ale wyważona i jakże konsekwentna improwizacja. Płynny flow basu akustycznego Mazura dobrze robi kanadyjskiemu duetowi – spaja, podpowiada, gwarantuje ciągłość narracji na wypadek zawieszenia opowieści bez podania jasnej przyczyny, co temu akurat saksofoniście zdarza się raz po raz. Tu dzieje się tak choćby w trakcie 6 minuty pieśni otwarcia. Z drugiej strony wszelkie próby eskalacji napięcia dramaturgicznego, generowania dodatkowych porcji emocji na scenie świetnie budują jakość całego nagrania. Carrier większość czasu operuje na alcie, ale gdy okazjonalnie sięga po obój w dynamicznych pasażach (z ciekawym, matowym brzmieniem), dodaje błysku swej muzyce. A Mazur, niczym precyzyjna maszyna, która napędza drummera, stymulując kolejne galopady całego tria.

Drugi odcinek zaczyna się stosunkowo spokojnie, z odrobiną cytatów z hymnicznego Aylera. Kunszt i wyobraźnia są bez wątpienia zaletami saksofonisty, ale bodaj największym jego atutem jest poziom dobrze rozumianego rzemiosła artystycznego. Lambert goni za jego pomysłami, a Mazur jakby tkał pajęczynę powiązań między Kanadyjczykami – gęstą, soczystą, wielobarwną sieć. Z drugiej strony każdy podmuch w tubie saksofonu dodatkowo napędza poszczególne fazy improwizacji, choć ona sama nie zawsze jest jakoś szczególnie ognista. Dużo w niej przestrzeni, swoistego, artystycznego stoicyzmu, ogłady i wyrafinowania. Free improv z dużą dawką rozwagi. Na finał szczypta dynamizmu na werblach i tomach. 

Trzeci epizod tryska dynamizmem, ekspresją, ogniem wysoko zawieszonego altu. Choć amplituda emocji na scenie zdaje się być nieco przewidywalna. Po każdym ataku niezwłocznie przechodzi czas na tłumienie emocji i gojenie ran. Tu świetnie odnajdujemy – po raz kolejny – robotę Mazura. Jakby ustawiał partnerów po kątach. Regularne zawieszanie opowieści przez Carriera stwarza polskiemu muzykowi dodatkową przestrzeń na śmiałe popisy instrumentalne i dodajmy – ani jeden centymetr sześcienny tejże nie jest tu trwoniony. 

Czwarty, na zasadzie kontrastu, znów płynie na starcie spokojnym altem. Spirala narracji nakręca się dość ślamazarnie, jakkolwiek wszystko dzieje się w aurze świetnej komunikacji pomiędzy muzykami. Sama muzyka płynie bowiem na tyle wartkim strumieniem, że recenzent nie potrafiłby wskazać fragmentów koncertu, które na etapie produkcji można byłoby pominąć bez szwanku dla obrazu całości. Ten akurat odcinek nagrania ewidentnie ciągnie do przodu para Mazur-Lambert, która wytycza cel i nie spuszcza z tonu ani na moment. Alt biegnie za nimi w podskokach.

Muzycy wciąż opowiadają nam jakby tę samą historię (właśnie wystartował odcinek piąty). Poszczególne epizody różnią się detalami, poziomem intensywności czy też rozkładem akcentów solowych, proporcjami natężenia altowego zaśpiewu i chwilami zmysłowej gry sekcji rytmicznej. Niedopowiedzenia Carriera, często w estetyce późnego Joe McPhee, z jednej strony czasami burzą ład improwizacji, z drugiej zaś prowokują sekcję do ciekawych wycieczek. Suma plusów dodatnich i ujemnych czyni jednak całość w pełni akceptowalną dla recenzenta. Tu, w okolicach 8 minuty dzieją się wyłącznie dobre rzeczy. Choćby doskonała ekspozycja oboju, czyniona na bazie solowych popisów Mazura. 

Wreszcie sam finał koncertu. Powraca blask Aylera, także trochę zbyt mocno tłumionych emocji w tubie altu. Szczęśliwie sekcja nie jest w nastroju do marudzenia. Drobne zaczyny transu na gryfie basu, celny drumming, wreszcie wykwintne pasaże saksofonu sprawiają, iż to właśnie finał koncertu uznać należy za jego najlepszy fragment. Na ostatniej prostej balladowe, kołyszące niemal wybrzmiewanie.

piątek, 18 maja 2018

Piotr Schmidt/Wojciech Niedziela – Dark Morning (2017)

Piotr Schmidt/Wojciech Niedziela

Piotr Schmidt - trumpet
Wojciech Niedziela - piano

Dark Morning

SJ 024




By Adam Baruch

This is the debut album by the Polish Jazz duo comprising of trumpeter/composer Piotr Schmidt and pianist/composer Wojciech Niedziela. The album presents twelve original compositions, nine by Niedziela, two by Schmidt and one co-composed by them both.

Separated by a generation gap (Schmidt born 1985 and Niedziela born 1961), they share not only their Silesian roots, but first and foremost their deep love of Jazz music. This quite unexpected duo brings Schmidt back to his Jazz roots, which he partially abandoned lately in favor of more electric endeavors, but proves that he is definitely able to play almost completely traditionally.

The music is deeply rooted in the Polish Jazz idiom, with melancholic and lyrical themes, delicately and subtly performed in perfect harmony and concord by these two superb musicians. They manage to create a full musical experience, which perfectly holds water, emphasizing the beauty and sincerity of the musical contents.

The age and stylistic differences out the window, they simply perform as one symbiotic entity, complementing each other wonderfully. Schmidt's acoustic trumpet sound is refreshing and he wisely does not avoid committing small "imperfections", which add a charm to the proceedings and testify as to its spontaneity and authenticity. Niedziela, in charge of the harmonic background and musical flow, is beautifully minimalistic and avoids being overbearing. The music is perfectly balanced between the two instruments and is a pure pleasure to listen to from start to finish.

Overall this is a quiet, contemplative album, which in spite of its apparent minimalism is full of wonderful music, which is performed with elegance and deeply aesthetic devotion. For lovers of melodic mainstream Jazz, which is able to make the listener think out of the box, this album is an absolute must. Lush, velvety and sensuous, this is a small gem of an album, which happens only once in a blue moon. Wholeheartedly recommended!

Zobacz też: