Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żądło Leszek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żądło Leszek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 maja 2023

Leszek Żądło - Miss B. (2018)

Leszek Żądło

Leszek Żądło – saksofony: sopranowy i tenorowy
Andrzej Cudzich – kontrabas
Janusz Stefański – perkusja

Miss B. (2018)

Wydawca: For Tune

Autor tekstu: Marcin Kaleta

"Ona po prostu kochała jazz."

***
Współczesny Orfeusz nie odbywa desperackich eskapad po zaświatach. Wie, że każda kończy się ostatecznym przejrzeniem. Objawia się natenczas grobowa głusza i bezlitosna nieobecność. Po tamtej stronie zatem nie znalazłby nikogo, „niczyich oczu ani ust” (Bolesław Leśmian). Zastałby wyłącznie ciemność, zaduch, zgniliznę, próchno i kurz, wilgoć i pleśń, z czego nie powstanie nikt, kto istniał wcześniej. I nawet już nie ubolewa „nad utratą ludzkich nadziei” (Czesław Miłosz).

Nie oznacza to jednak, iż wyzbył się miłości. Niezależnie, czy trwała zaledwie dni kilka, jak w filmie „Do zobaczenie, do jutra” (1960, reż. Janusz Morgenstern; z muzyką Krzysztofa Komedy), czy długie lata, jednakowo była, jest i pozostanie „największa” (św. Paweł). Opowiada o tym słowem, obrazem, śpiewem i/lub grą na instrumencie. Zawsze „sztuką – potrafił zdziałać cuda” (Karl Kerényi). Skoro śmierć uwieńczyła „dzieło spojrzenia”, czyni inne: „serca” (Rainer Maria Rilke), śmierci niepodległe. Czyli takie, które pozostaje wśród nas, a wraz z nim jego zakochani bohaterowie.

***

Wbrew pozorom, ikona polskiego kina, Barbara Kwiatkowska-Lass (1940-1995), nie miała życia usłanego różami. Pierwsze jej małżeństwo, z Romanem Polańskim, rozpadło się. Podobnie drugie, z Karlheinzem Böhmem. Dopiero związek z Leszkiem Żądło (ur. 1945) ją uszczęśliwił. Zamieszkali wspólnie w ówczesnej RFN (Niemcy Zachodnie). Wspomina Adam Baruch, krytyk muzyczny, który podobnie jak krakowski saksofonista w latach 60. opuścił ojczyznę z powodów politycznych:

„W latach 80. i pierwszej połowie 90. z moją rodziną (z żoną i córką) spędziliśmy wiele dni w tym niezwykłym domu pod Monachium, gdzie Leszek i Basia, wraz z gromadką pięknych psów, gościli nas zawsze z przyjaźnią, miłością, świetnym jedzeniem i znakomitym towarzystwem. Dzieliliśmy się naszą empatią, wrażliwością, zamiłowaniem do muzyki, filmów i oczywiście psów, spędzając czas na długich rozmowach, biesiadując przy winie do późna w nocy”.

Jednak mityczne czasy przepadły. Barbara osamotniła Leszka niczym Eurydyka swojego Orfeusza — z nagła. Opuściła na moment jego koncert, by wraz z koleżanką uczestniczyć w konkurencyjnym i tam doznała wylewu. Spoczywa w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie, a jej nagrobek ozdabia pomnik Mariana Koniecznego.

Nazajutrz po pochówku, 6 kwietnia 1995 Leszek Żądło, za namową przyjaciół, wstąpił do nowohuckiego Studio Stebo, by wyznać jej to, co powtarza nadal: „Gdyby[ś] żyła, bylibyśmy na pewno w dalszym ciągu razem, dla mnie to był taki wieczny związek”. Towarzyszyli mu: Janusz Stefański (1946-2016) – wirtuoz perkusji, który współtworzył najwybitniejsze albumy w historii polskiego jazzu, oraz nowotarżanin Andrzej Cudzich (1960-2003) – uznawany za jednego z najwybitniejszych polskich kontrabasistów. „Incydentalne trio, ale legenda jazzu, nie tylko polskiego!”, jak stwierdza kierownictwo wytwórni For Tune, które pozyskało materiał i wydało w 2018 roku jako "miss b.", z podtytułem: "in memoriam Barbara Kwiatkowska-Lass". Dopiero i nareszcie! W innym kraju mogłoby to być wydarzenie na miarę ostatnich nagrań Coltrane'a. U nas wychynęło z zapomnienia, po czym (takie odnoszę wrażenie) znowu w zapomnienie popadło. A nie powinno.

Sześć kompozycji, cztery pierwsze Żądło, potem dwa standardy. Zaczyna się od „Song of a Nice Death” i słusznie prawi recenzent: „takiego poziomu autentycznych emocji nie znajdziecie Państwo w żadnym innym wykonaniu utworu o charakterze epitafium”. Potem tytułowa „Miss B.” – powstała jeszcze w 1977. Tak jak Komeda dedykował żonie wiekopomny „Crazy Girl”, tak również tutaj znajdziemy wyraz uwielbienia dla ukochanej partnerki. W kolejnych utworach mamy świadectwo mistrzowskiej improwizacji. Słychać, iż w grze lidera „najwięcej jest Sidneya Becheta i Coltrane’a”. Natomiast sekcja rytmiczna współtworzy to wybitne dzieło na równi z nim. Dla Niej. Dla Niego. Dla nich wszystkich, wespół. A teraz – także i dla nas.

Albowiem: „Uszła cało pieśń Orfeusza poufna, ezoteryczna, trwalsza niż róże śmiertelne” (Andrzej Pleśniewicz).

***

Natomiast większość bohaterów tej opowieści niestety już nie żyje.

 

piątek, 12 marca 2021

Leszek Żądło Quartet - Komeda. Wygnanie z Raju (2019)

Leszek Żądło Quartet

Leszek Żądło - tenor & soprano saxophones
Leszek Kułakowski - piano
Piotr Kułakowski - double bass
Jacek Pelc - drums

Komeda. Wygnanie z Raju

FOR TUNE 0140


By Alek Jastrzębski

Jednym z ciekawszych aspektów zajmowania się muzyką są niekończące się odkrycia i niespodzianki, wynikające z ciekawych zbiegów okoliczności, prowadzących do niecodziennych połączeń. Bo kto by się spodziewał, że sprzątanie archiwum w 2013 roku może doprowadzić do wydania płyty w roku 2016, opartej na musicalu z lat 60. o tematyce science fiction, w który dodatkowo zamieszany był jeszcze Krzysztof Komeda? Cóż, na pewno nie ja.

"Wygnanie z Raju" to tytuł zapomnianego musicalu z lat 60. autorstwa Andrzeja Tylczyńskiego i Krzysztofa Borunia. Za piosenki odpowiadał Jerzy Abratowski, z kolei napisanie muzyki części baletowej przypadło Krzysztofowi Komedzie. Spektakl wystawiono jedynie 10 razy w sezonie artystycznym 1968-1969, co gorsza nie został w żadnej formie zarejestrowany, przez co zdawało się, że kolejna porcja muzyki słynnego pianisty zaginie na zawsze w odmętach ciszy. Nie dopuścił do tego właściwie czysty przypadek, dzięki któremu syn Tylczyńskiego, raptem 7 lat temu, odnalazł nuty w czasie porządkowania ojcowskich archiwów. Później wystarczyło tylko przearanżować muzykę, napisaną pierwotnie na orkiestrę, na kwartet jazzowy, czego podjął się Leszek Żądło i Matthias Preissinger. Według mnie to nie lada wyzwanie, wymagające odwagi i dużej kreatywności. Tym bardziej cieszę się, że Żądło podjął to ryzyko, dzięki któremu otrzymaliśmy składającą się z jedenastu części jazzową suitę.

Jak na suitę przystało, całość skonstruowana jest misternie - utwory naturalnie przechodzą w kolejne, ale jednocześnie dobrze radzą sobie także poza kontekstem. Jednak pełnię zamysłu kompozytorskiego ukazują dopiero odsłuchiwane w kolejności, w której zostały zagrane na płycie. Daje się wtedy wysłyszeć dramaturgię, mającą oddawać tę odpowiednio wyreżyserowaną jeszcze przez Komedę. Efekt ten potęguje fakt, że "Komeda. Wygnanie z Raju" jest albumem koncertowym, zarejestrowanym podczas warszawskiego Singer Jazz Festival we wrześniu 2016 roku. 

Według mnie to właśnie sala koncertowa jest miejscem, w którym emocje artysty są najbardziej szczere i poprzez muzyczne porozumienie ukazuje on prawdziwą wartość swoją i zespołu. Słychać to szczególnie w hipnotyzujących improwizacjach i sprawności, z jaką muzycy przeskakują między poszczególnymi stylami (na płycie znalazło się miejsce nawet dla tanga i samby), a także w niesamowitym nastroju, budowanym lirycznymi frazami i pociągającą melodyką, otulającą słuchacza już od pierwszych dźwięków. Efekt ten wzmacnia fantastyczna sfera produkcyjna, znajdująca idealną równowagę między pełnią brzmienia na modłę nagrań studyjnych, a dźwiękiem sali koncertowej, zapełnionej przez publiczność. I choć cała płyta trzyma równie wysoki poziom, z jakiegoś powodu szczególnie porusza mnie ballada, będąca ósmą częścią suity. 

"Komeda. Wygnanie z Raju" przypomina, że niejednokrotnie historia powstania danego albumu jest nie mniej ciekawa od samego materiału dźwiękowego. Co więcej, opowieść ta może wpłynąć na jego odbiór, dla każdego słuchacza zapewne w inny sposób. W moim przypadku historia, kryjąca się za muzyką, dodała jej głębi i nad wyraz często kierowała moje myśli w stronę pytania: ileż takich perełek kurzy się gdzieś w zapomnianych stertach papierów, w jeszcze bardziej zapomnianych archiwach?

poniedziałek, 11 maja 2020

Leszek Żądło - Miss B. (2018)

Leszek Żądło

Leszek Żądło - tenor & soprano saxophones
Andrzej Cudzich - double bass
Janusz Stefański - drums

Miss B.

FOR TUNE 0136



By Adam Baruch

This is an archival album by Polish (resident in Germany) Jazz saxophonist/composer/educator Leszek Żądło recorded in a trio format with bassist Andrzej Cudzich and drummer Janusz Stefański. The album presents six compositions, four of which are originals composed by Żądło and two are standards. The album was recorded the day after the funeral ceremony of Barbara Kwiatkowska-Lass (the Miss B. to whom this album is dedicated), Leszek´s wife. Sadly both Cudzich and Stefański are not longer with us as well.

Although this is supposed to be an album´s review, this music and the people behind it are way to close to me and my family to allow me to write about it in an objective way, and I'd rather state here a few personal comments/memories about it.

Leszek and I share many common crossroads in our life´s stories. We were both forced to leave Poland in the 1960s for political reasons. Leszek left first to Austria and later to Germany and I left to Israel. We both managed to build successful personal lives and careers in our new homelands, but we also kept in touch with our Polish friends and of course with the Polish Culture in general and Polish Jazz in particular. Both of us were banned from visiting Poland for many years and our Polish passports were confiscated and voided. We both organized concerts and events to support the Polish "Solidarity" movement in its struggle for political freedom in Poland and we both rejoiced when Poland finally managed to break the shackles of Socialist tyranny.

During all these years and to this very day, for five decades, we stayed in constant contact, supported each other in hours of need and sorrow and consoled each other when dark skies have hidden the sunshine. In the 1980s and first half of 1990s my family (my wife, my daughter and myself) have spent many days in the incredible house in the suburbs of Munich, where Leszek and Basia (as we called Barbara) and their lovely dogs greeted as always with friendship and love and great food and splendid company. We shared our love of people, music, movies and of course dogs, spending hours on end talking and eating and drinking wine till the small hours of the night.

Basia was the sweetest, gentlest person one can imagine. She was completely devoid of the ego mannerisms often associated with film stars, a wonderful devoted mother and a true friend. The news about her serious illness and finally about her tragic and unexpected death were a horrific blow to Leszek and of course to all the people who knew and loved her, our family amongst them. We all remember her most fondly and she will always be a part of our lives.

In 2016 Leszek and I received on the same stage our respective Polish Jazz "Oscars", he for his lifetime achievements as a musician and I for my achievements in Jazz Journalism. A few months later I invited Leszek to be the Resident Artist of the Singer Jazz Festival, of which I am the Artistic Director. During this residency Leszek, supported by a dream team of top Polish Jazz musicians, performed the lost musical composed by the Godfather of Polish Jazz, Krzysztof Komeda, called "Wygnanie Z Raju" ("Exile From Eden"), which we immediately re-christened jokingly as "Wygnanie Z Kraju" ("Exile From Our Country") referring to our common past. 

As to the album I am supposed to write about: Well Leszek never played an unnecessary note in his life and the traumatic circumstances surrounding this recording only emphasize his sublime power of expression, with the music serving as the only way to both escape and express his grief. Everything else is already within the music itself. For me Leszek will always be the greatest Polish saxophone player of all times.

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Leszek Żądło/European Art Ensemble – Emotion (2015)

Leszek Żądło/European Art Ensemble

Leszek Żądło - saxophone
August-Wilhelm Scheer - saxophone
Wojciech Groborz - piano
Tolek Lisiecki - bass
Wiesław Jamioł - drums

Emotion


JBBO

By Adam Baruch

Polish (resident in Germany) Jazz saxophonist/composer/educator Leszek Żądło (born 1945) is one of the most formidable representatives of the first post WWII generation of Polish Jazz musicians. He was also one of the first amongst the Polish Jazz musicians to leave his country, which he did in the mid-1960s, first to Austria and then to Germany. Of course he still keeps very strong ties with the Polish Jazz scene and plays there often, and his ensembles often include other Polish Jazz musicians. On a personal note, Leszek and I have been friends since many decades.

Musically Żądło is a modernist, playing contemporary Jazz based mostly on the post John Coltrane tradition and his virtuosic abilities as a player place him in the top class of the Polish Jazz saxophonists, if not at the very top. His compositions are all classics of the Polish Jazz tradition, continuing, perhaps in the closest possible way, the path set by the compositions of Krzysztof Komeda.

This album is a live recording of a quintet led by Żądło, which also features the German baritone saxophonist August-Wilhelm Scheer and Polish Jazz musicians: pianist Wojciech Groborz, bassist Tolek Lisiecki and drummer Wiesław Jamioł. The quintet performs eight compositions, one of which is an original by Żądło and seven are standards, three of them by John Coltrane and two by Wayne Shorter, i.e. classic modern Jazz material.

Obviously an informal session, this music is all about having a good time and playing some great music. For listeners unfamiliar with Żądło's abilities as a player this is a wonderful opportunity to hear a true Master at work. Scheer also plays some very fine solos. The rhythm section supports the two soloists sympathetically and solidly. Overall this is a classic live modern Jazz recording, which should appeal to all lovers of the genre. The Żądło original, which is also the longest track on the album, is an absolute marvel.

Zobacz też: