Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mielcarek Jacek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mielcarek Jacek. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 lutego 2026

Mielcarek / Silberman - "Liczby urojone"

Mielcarek / Silberman

„Liczby urojone”
Audio Cave, 2025

Jacek Mielcarek – saksofon altowy i tenorowy, elektronika
Łukasz Stworzewicz – perkusja, elektronika

Tekst: Maciej Nowotny


W przypadku takich płyt jak ta – i takich muzyków jak saksofonista Jacek Mielcarek oraz perkusista Łukasz Stworzewicz – aż się prosi, by użyć dobrze znanego powiedzenia: gdyby ich i tej muzyki nie było, należałoby ją i ich wymyślić. Bo są – trochę jak tytułowe liczby urojone – jednocześnie nieistniejące i absolutnie niezbędne, by zrozumieć to, co rzeczywiste.

środa, 15 marca 2023

Jacek Mielcarek - Życiodajna Woda (2022)

Jacek Mielcarek

Jacek Mielcarek - saksofon tenorowy, klarnet basowy
Marek Kądziela- gitara, elektronika
Jakub Mielcarek - kontrabas
Łukasz Stworzewicz - perkusja, elektronika

Waldemar Kotas - lektor

"Życiodajna Woda" (2022)

Autor recenzji: Piotr Banasiak

"Życiodajna Woda - improwizowane medytacje na podstawie tekstów według św. Jana" - i tutaj Drogi Czytelniku kończy się Twoje wyobrażenie o tej płycie. Zapewniam. Bywa, że poszukiwacze Dobrej Nowiny wychowani na poznańskiej Arce Noego natrafią na poznański Creation Of Death. To jest tożsame z doświadczeniem, jakie będzie udziałem poszukiwacza Nadziei osłuchanego w christiansmoothspiritualgospel jazzie, który trafi na "Życiodajna Wodę". No chyba, że zna późne albumy Coltrane'a albo Aylera. To po pierwsze.

Mamy w tej chwili na rynku "modę" na albumy w rodzaju "panowie grają, a pan/pani deklamuje". Miłosze, Szymborskie, ostatnio Witkacowie, za chwile będą Fredrowie... wydawnictw zatrzęsienie, czasem znakomite, czasem dramatyczne. A tutaj jest św. Jan, który opowiada nam często bardzo niewygodne i niekomfortowe prawdy. Odważny pomysł na dzisiejsze bezduszne czasy. To po drugie.

Pan Jacek Mielcarek nie jest artystą z pierwszych stron "Jazz Forum", niemniej ma piękny dorobek jako współpracownik artystów tak krańcowo różnych jak Natalia Kukulska i India Czajkowska, od Kapeli Brodów i Tadeusza Sudnika do Zbigniewa Wodeckiego. Często tworzy wraz z synem Jakubem, wziętym i markowym kontrabasistą. Jeśli poszukacie Pana Jacka w sieci, posłuchacie czystych, dystyngowanych tonów, mocnego wpływu etnicznego i ludowego. Mnie osobiście styl Pana Jacka kojarzy się z pokrewnym podejściem Mateusza Pospieszalskiego. Przeczytaliście? Posłuchaliście? No to już o tym zapomnijcie. Na "Życiodajnej Wodzie" Pan Jacek pokazuje zupełnie nieznane mi oblicze. Posłuchajcie.

28 lipca 2022 zebrali się w studio Panowie Mielcarkowie, ciekawy perkusista i elektroniczny performer Łukasz Stworzewicz oraz mój ulubieniec Marek Kądziela, który w swoim vanie przywiózł jak zwykle ze dwie gitary i ok. 1700kg efektów do tych gitar. Wiedzieli "o czym" mają grać. Św. Jan to nie św. Franciszek. Miłość miłością - ale najpierw trochę prawdy, prosto w twarz. Łyk herbaty, i pojechali... zdani na siebie i swoją intuicję, w pełnym impro bez dogrywek. I wyszła im godzinka, w sam raz tyle, co msza z porządnym kazaniem.

Pięć utworów, pięć totalnie wyimprowizowanych długich wypraw duchowych, począwszy od najbardziej przyswajalnego otwieracza "J1" , dalej w coraz bardziej powyginane tonalnie i brzmieniowo czeluści poznania, aż do finalnego "J12" z apokaliptycznym klarnetem i słowami nadziei na samym końcu.

"J1" - "Na początku było Słowo" a Pan Kądziela już odmalowuje dźwiękowy pejzaż z ...czasów 4AD i shoegazingu, wspomagany kosmicznymi sygnałami Pana Stworzewicza. Dołącza Pan Jakub, którego piękne smyczkowe burdony będą unosić cały utwór. Słyszymy słowa Janowe i przemowę saksofonu, piękne, wyważone dłuuuugie dźwięki. W drugiej części gitarowy ambient zmienia się, proponując kaskadę "schodzących" dźwięków, kontrabas gra wyższe nuty a na tym tle nieustający monolog saksofonu brzmi jeszcze piękniej.

"J3,J7" - rozmowa z Nikodemem, odważniej wchodzi perkusja, instrumenty ożywiaja się, ich dźwięki wiją się i splatają ze sobą, a my odkrywamy zdumiewającą zasadność pytania "Jakżeż może się człowiek narodzić, będąc starcem?"

"J8" - posłuchajcie tego wyszkaradzonego efektami gitarowego jazgotu, rozdygotanego kontrabasu, niezbornej perkusji i skrzekliwego saksu. Posłuchajcie jak się kłócą ze sobą - niczym uczeni w Piśmie i faryzeusze. Wyobraźcie sobie do tego twarze z obrazu "Chrystus dźwigajacy krzyż" Hieronima Boscha. W takim nerwowym zgiełku i egzystencjalnym bałaganie ciężko usłyszeć Słowo. Fresk dźwiękowy wzbogaca część środkowa, w której Pan Jakub ponownie chwyta za smyczek, a pozostali muzycy odpływają na chwilę do krainy łagodności.

"J10" - nic nie jest łatwiejsze, bodźców coraz więcej, jakiś irracjonalny w tym miejscu kontrabasowy walking... Gitara kompletnie zdehumanizowa, albo wyje slide jak upiory w środkowej części "Echoes" Floydów. Perkusja gra schozofreniczną figurę rytmiczną a saksofon snuje zwariowany monolog, który na końcu zamienia się w ...a sami sobie posłuchajcie w co.

"J12" - huragan basowoperkusyjny... a tu jeszcze Kądzielowa gitara zaczyna udawać odgłosy z gier playstation... tak tak, my jak my.. a nasze dzieci? Czy one usłyszą Słowo? Czy one cokolwiek usłyszą? Oszalały klarnet i.....cisza, a na koniec słowo o ziarnie, co wielki owoc przynosi.

"Życiodajna Woda" to zapis pełnej wolności, ZNAKOMITEJ zespołowej podróży dźwiękowej. Album jednoznacznie obrazuje, co mogą osiągnąć znakomici instrumentaliści. Dowodzi też, że w tych czasach efekty gitarowe i pozostałe, cała ta elektronika - w odpowiednich rękach (i nogach) stają się pełnoprawnym nie tylko narzędziem, ale i OBIEKTEM improwizacji.

I Słowo. Pan Waldemar Kotas jest aktorem i tak interpretuje tekst. Wcale to nie musi się podobać - mnie na przykład ta maniera się nie podoba. Janowe Słowo pojawia się jednak tylko w pewnych miejscach, we fragmentach długich improwizacji. Zapyta ktoś - a nie lepiej by było żeby pomiędzy utworami? A nie lepiej po prostu wydrukować teksty na okładce, żeby nie przeszkadzały w odbiorze tej NAPRAWDĘ PIERWSZORZĘDNEJ MUZYKI? Ja bym tak zrobił. Na pewno było by ŁATWIEJ, ale Jacek Mielcarek zadecydował że tak będzie LEPIEJ. Nie ma być łatwiej, trzeba podjąć wysiłek i nie tyle to Słowo usłyszeć pośród muzyki, ale spróbować TOLEROWAĆ jego obecność. Wolną wolą każdego człowieka jest, czy to Słowo przyjmie, czy odrzuci. Czy - nieustannie bombardowany zachłanną teraźniejszością - poszuka w sobie tego duchowego pierwiastka. Czy znajdzie czas, żeby porozmawiać sam ze sobą. I z drugim człowiekiem.

Album "Życiodajna Woda" jest dziełem zdecydowanie niszowym, rzadkim i ekskluzywnym, trudnym do nabycia. Ja mój egzemplarz zdobyłem u źródła. Płyta nie do samochodu, do podwieczorku na słonecznym tarasie też raczej nie. Płyta zdecydowanie na samotny, godzinny seans słuchawkowy. Kawał intensywnego doznania muzycznego i ćwiczenia duchowego, niezależnie od tego czy chcesz, czy nie chcesz słuchać Słowa. Powodzenia!


czwartek, 7 września 2017

III Festival "jazz & literatura" 2017 !!!


Trzecia edycja niezwykłego festiwalu "jazz & literatura" w Chorzowie odbędzie się w dniach 6-15 października 2017. Osią trzeciej edycji jest sześć koncertów prezentujących jazz w całym jego bogactwie, a towarzyszyć im będą wydarzenia artystyczno-edukacyjne.

Mocniej niż poprzednio akcentujemy składnik literacki festiwalu. Jazz z literaturą połączy: Monika Lidke Quartet z materiałem z najnowszej płyty do poezji Andrzeja Ballo, Silberman New Trio feat. Jan Peszek, gdzie muzyce towarzyszy interpretowana na żywo awangardowa poezja Krystyny Miłobędzkiej oraz projekt Adama Olesia o nazwie "Hurdu_hurdu, czyli godka śląska w jazzie". Ponadto odbędą się warsztaty dla młodzieży z Janem Peszkiem w oparciu o utwór „TIS MW2” Bogusława Schaeffera. Wszystkich, widzących i niewidomych, organizatorzy zapraszają na słuchowisko z cyklu "Czytanie w Ciemności" na podstawie powieści Herty Müller "Sercątko".


Oczywiście nie zabraknie również propozycji koncertowych nietkniętych słowem. Swój najnowszy album "Hourglass" zaprezentuje Szymon Łukowski Quintet Feat. Hannes Riepler, trzy wybitne osobowości polskiego jazzu - Oleś Brothers & Antoni Gralak - wystąpią z projektem Primitivo, a zakończy festiwal koncert francusko-duńskiej formacji Gauthier Toux Trio ucieleśniającej muzyczną i kulturową różnorodność współczesnego jazzu. Dodatkowo przez cały festiwal będzie można podziwiać wystawę zdjęć jednego z najlepszych fotografików jazzowych, Jarka Rerycha. Wystawę poprzedzi uroczysty wernisaż.

Idea festiwalu pozostaje niezmienna: chcemy promować Chorzów jako miejsce ciekawych i ambitnych działań, integrować i pobudzać do aktywności lokalną społeczność, i zachęcać mieszkańców do otwartości na nowe doświadczenia artystyczne.


Festiwal konsekwentnie zatacza coraz szersze koła, włączając do współudziału inne ośrodki kultury z regionu popierające naszą inicjatywę. Miejsca wydarzeń III festiwalu "jazz & literatura 2017" to Miejski Dom Kultury Batory w Chorzowie – główna siedziba festiwalu, Chorzowskie Centrum Kultury, Gminny Ośrodek Kultury w Suszcu i Starochorzowski Dom Kultury. Festiwal "jazz & literatura" jest wspólną inicjatywą Miejskiego Domu Kultury Batory reprezentowanego przez Dyrektora Sylwestra Paprockiego oraz Agencji New Talents’ Resources Marzena Anioł i powstał w porozumieniu z Miastem Chorzów. Współorganizatorami tegorocznej edycji są: Chorzowskie Centrum Kultury, Gminny Ośrodek Kultury w Suszcu oraz Starochorzowski Dom Kultury.

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Jacek Mielcarek/Marek Walarowski – Mellow Look (2005)

Jacek Mielcarek/Marek Walarowski

Jacek Mielcarek - saxophone/clarinet
Marek Walarowski - piano

Mellow Look

RADIO OPOLE 014



By Adam Baruch

This is a nice album by a duo of Polish Jazz musicians: saxophonist/clarinetist Jacek Mielcarek and pianist Marek Walarowski, who are both graduates of the Jazz Department of the Music Academy in Katowice. Together they perform twelve pieces, three of which are originals by Walarowski and nine are standards.

The music, as expected, is all melodic mainstream, with emphasis on the lyrical expression, which both musicians obviously tend to agree on. The original compositions fit very nicely into the overall atmosphere, offering solid melody and the same melancholic atmosphere as the standards selected for the recording.

As a duo both musicians display the affinity and mutual respect needed to cooperate and produce a unified statement combining the abilities and talents of both participants. The resulting music is elegant and flows gently, providing the listener with an opportunity to enjoy the music in a relaxed and intimate atmosphere.

This is one of those albums that are accessible to a wide audience due to their gentle character, but which keep an artistic integrity of the music intact, without compromising the essence of Jazz. As such it is definitely worth investigating, although it is probably very difficult to fine these days.

sobota, 14 listopada 2015

Jacek Mielcarek/Jakub Mielcarek – I Co Dalej? (2015)

Jacek Mielcarek/Jakub Mielcarek

Jacek Mielcarek - saxophones, clarinet, tarogato
Jakub Mielcarek - double bass, piano, percussion

I Co Dalej?

PRIVATE EDITION


By Adam Baruch

This is a debut album by Polish Jazz saxophonist/clarinetist Jacek Mielcarek and his son bassist/pianist Jakub Mielcarek, which presents ten original compositions/improvisations, all co-composed by the duo. The music was initially intended as a soundtrack for children's stories, but the recorded music turned out to be solid enough to tell a story of its own.

According to the PR material the music was recorded completely spontaneously and was all composed at a spur of the moment, unplanned and unrehearsed. It is difficult to believe that nothing was planned in advance, as this music is way to organized to be completely composed on the fly, but of course I might be mistaken.

In any case the album presents, as said above, ten duets of improvised music, performed beautifully by both musicians, who are completely in synch both emotionally and musically. They both display a high level of technique, with Jacek especially impressive on clarinet, and Jakub, as already evident from his other recordings over time, is a superb virtuoso bassist. The music, in spite of its free spirited nature, manages to remain very melodic, even if the melody is mostly subconscious.

It is quite an experience to listen to these duets for the first time, and the only reservation one might put forward is if this music is interesting enough to make listeners to return to it periodically. The problem with atmospheric music like this one is of course that it moves the listeners emotionally while it is playing, but leaves them rather baffled when it's over. But of course this might be just my impression. There is still enough great musicianship on this album to grant it the opportunity to be heard by as many people as possible. It is gentle and "nice" enough to bring new listeners to improvised music, which is already a winner.

czwartek, 25 października 2012

Robert Czech / Sound Smugglers – Robert Czech / Sound Smugglers (2008)

Robert Czech - keyboards
Jacek Mielcarek - saxophone
Maciej Paszek - bass
Marek Sochacki - drums
guests:
Krzysztof Scieranski - bass
Bernard Maseli - vibraphone
Marek Raduli - guitar

Karolina Glazer - vocals

PRIVATE EDITION

By Adam Baruch

This is an album by Polish Jazz keyboardist / composer Robert Czech and his ensemble Sound Smugglers, which includes on this album as core members saxophonist Jacek Mielcarek, bassist Maciej Paszek and drummer Marek Sochacki. Many additional musicians participate as guest artists on some of the tracks, including Polish Jazz icons such as bassist Krzysztof Scieranski or vibraphonist Bernard Maseli. Czech wrote all the ten compositions included here, one of which also features vocals by Karolina Glazer.

Stylistically the music is mostly contemporary Fusion, with strong melodic statements and intervals of extended improvisations, all of which are done professionally and spotlessly. Most impressive solos are delivered by guitarist Marek Raduli and it's a pity he is not featured on more tracks. Although there are no innovations or groundbreaking statements here, this is a very well done mainstream Fusion, which should be enjoyed by all Fusion enthusiasts anywhere in the world.

This kind of music often very easily crosses over to clichés and pointless doodling, which fortunately is successfully avoided here. Therefore although on the lighter side of the Jazz spectrum, this is definitely music worthy of being listened to both for its quality and fun value.

Zobacz też: