Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dobosz Patryk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dobosz Patryk. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Franciszek Pospieszalski Warsaw Band - "Franciszek Pospieszalski Warsaw Band"

Franciszek Pospieszalski Warsaw Band

Skład:
Franciszek Pospieszalski - gitara basowa, kompozycje
Ignacy Wendt - trąbka, fluegelhorn (6), electric piano (7)
Piotr Andrzejewski - fortepian
Patryk Dobosz - perkusja

Tytuł płyty: "Franciszek Pospieszalski Warsaw Band"
  
Wydawca: Audiocave 

Data wydania: 13.03.2026

Autor tekstu: Jakub Sokołowski


Świat dzieli się na tych, którzy ryją paznokciami w wilgotnym tynku piwnic, i na tych, którzy moszczą się w cieple bezpiecznych salonów. Pierwsi szukają prawdy w zaduchu ciemnych kątów, drudzy wolą mieć pewność, że nic nie zakłóci im równego oddechu.

Najnowsza płyta Franciszka Pospieszalskiego i jego Warsaw Band trzyma się raczej jasnej strony mocy. To swobodnie grany jazz głównego środka, podany bez zbędnej neurozy i wolny od lęku przed nieznanym. Skład - Wendt, Andrzejewski, Dobosz - to zwarta formacja, stworzona przez muzyków związanych z warszawską sceną jazzową.

poniedziałek, 26 sierpnia 2024

Michał Kaczmarczyk Trio - "Let’s Take a Ride!"

Michał Kaczmarczyk Trio

Michał Kaczmarczyk – gitara, kompozycje
Mateusz Szewczyk – kontrabas, gitara basowa
Patryk Dobosz - perkusja

"Let’s Take a Ride!" (2024)

Tekst: Robert Kozubal


Zatem zapraszam, przejedźmy się wraz z trio Michała Kaczmarczyka.

Wyobraźmy sobie, że jest piękne lato. Kierujemy jednym z zaledwie 50 wyprodukowanych Ferrari 330 America bez dachu (no i co z tego, że nie było takich modeli, wszakoż to wydumane na naszą własność Ferrari 330 America, toteż może nie mieć dachu), świeci słońce, wiatr rozwiewa włosy (tym, którzy je mają, pozostałym rozwiewa tylko rzęsy). Jedziemy niespiesznie, na przykład urokliwą, wąską i krętą Amalfi Drive, z Tovere do Positano, dłonie lekko trzymają drewnianą, lakierowaną kierownicę, obok nas przesuwają się cudne krajobrazy, piękny, górzysty świat z jednej, a głęboki błękit Morza Śródziemnego z drugiej strony, a my pomiędzy, donikąd się nie spieszymy i nic nas nie niepokoi. Po prostu suniemy czarnym, wijącym się strumykiem szosy. Jest pięknie. Tylko my, słońce, droga, Ferrari i „Let’s take a Drive” trio Michała Kaczmarczyka.

Zatem w drogę: sprzęgło, jedynka, gaz, Ferrari rusza z charakterystycznym warkotem. „A Runner’s Mind” swym melodyjnym, zwiewnym i lekkim tematem przenosi nas od razu na szosę. I ten temat definiuje w zasadzie całą płytę: odtąd Michał Kaczmarczyk będzie malował obrazki dźwiękami gitary, a w tle towarzyszy mu w cieniu wspaniała sekcja: Mateusz Szewczyk na kontrabasie i Patryk Dobosz na perkusji. Gra obu panów jest lekka, nic tu nie ciąży, nic nie hamuje, nic nie stuka, nic nie puka po próżnicy. Szczególnie Patryk Dobosz wpuszcza mnóstwo świeżego powietrza do tej muzyki, meandruje, dokłada lekkie dźwięki do osnowy lidera, niemal się bawi, tu daje muśnięcia, tam z rzadka przyłoży mocniej w bęben. Kiedy trio gra skoczny i melodyjny standard Mereditha Willsona „Till There Was You”, rozsławiony w 1963 roku przez The Beatles, wyjeżdżamy z tunelu i widzimy pnącą się w górę San Michelle i Fiordo di Furore, niezwykłą zatoczkę wrzynającą się w skalisty ląd. To taki elegancki, uczesany z przedziałkiem, staromodny utwór, palce same tańczą w jego rytm na kierownicy. Lipcowy „July” rozświetla nasz umysł snopem pozytywnego dźwięku, że chce się żyć, zatrzymać auto i zanurzyć w morzu, zwłaszcza, że po kilku zakrętasach wyjeżdżamy z tunelu i mijamy wspaniałą, błękitną, tak, że aż bolą oczy, Marina di Praia. Dalej jest strasznie wąsko, droga coraz bardziej kręta, ostrożnie zwalniamy, wracamy do spokojnego, powolnego „Keep it simple”, w którym jest wprawdzie więcej gitary elektrycznej, ale przez większą część utworu tworzącej swoiste pejzaże i melodyjne widnokręgi. Muzyka jest spokojna, zatem nieuchronnie całe napięcie spowodowane wąziutką drogą także znika. Do celu coraz bliżej. Jest nim nie tylko znane z nieporównywalnej z niczym urody Positano, bajeczne miasto na zboczu góry wpadającej wprost do morza, ale tytułowy utwór – krótkie, trzyminutowe, dość wylewne i na tle całości energiczne pożegnanie ze wspaniałą finałową partią smyczkową Mateusza Szewczyka. Z cichym pogwizdywaniem docieramy do nagłego finału albumu.

Michał Kaczmarczyk to gitarzysta i kompozytor z Kalisza. Absolwent Wydziału Kompozycji, Interpretacji, Edukacji i Jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach oraz Wydziału Instrumentalnego Akademii Muzycznej w Poznaniu, które ukończył z wyróżnieniem w roku 2016. Od tego też roku prowadzi swoje trio, a oprócz tego na stałe współpracuje z gwiazdą polskiej piosenki – Krystyną Prońko i poznańską orkiestrą symfoniczną CoOperate Orchestra. Finalista i laureat wielu ważnych i prestiżowych konkursów.

Żyjemy w jazzowym tyglu, w przeskalowanych czasach, okresie fermentu, czasach lawinowo produkowanych i nader chętnie wykorzystywanych nowinek elektronicznych, trwającego właśnie renesansu głośnej fusion czy niegasnącej popularności burzliwego free. I w tym brzękliwym rozgardiaszu Michał Kaczmarczyk decyduje się nagrać kameralną, niespieszną, łagodną, liryczną płytę, na której garściami czerpie z najlepszych tropów gitarowej muzyki jazzowej. Czerpie z nich, korzysta, ale nie powiela. „Let’s Take a Drive” to płyta, która została nagrana jakby na przekór wszystkim tym trendom, płyta do szpiku z jazzowego kanonu. Gdyby ktoś w środku nocy obudził mnie i poprosił o rekomendację jazzowego, gitarowego grania powiedziałbym: Michał Kaczmarczyk Trio.

No to co? Zawracamy do Tovere?


środa, 10 lipca 2024

Szymon Nidzworski Projekt feat. Andrzej Seweryn - "Beyond Your Eyelids"

Szymon Nidzworski Projekt feat. Andrzej Seweryn 

Szymon Nidzworski – saksofon sopranowy i tenorowy,
Damian Marat i Jan Harasimowicz – trąbki,
Olivier Andruszczenko – klarnet i klarnet basowy,
Szymon Zawodny – saksofon barytonowy,
Ewa Paciorek – waltornia,
Mateusz Sejdak – tuba,
Mateusz Stankiewicz – akordeon,
Helena Matuszewska – suka biłgorajska i skrzypce,
Patryk Dobosz – bębny,
Tomasz Kłoś – syntezator.

"Beyond Your Eyelids" 

Wydawnictwo: Fundacja PLATEAUX (dystrybucja: Warner Music Poland) (2017)

Autor tekstu: Marcin Kaleta

Odwiedzając Zakopane pod koniec grudnia, każdorazowo przekonujemy się o jednym. Otóż dla turystów największą atrakcję stanowi nie przejazd na Gubałówkę czy tym bardziej spacer po zatłoczonych Krupówkach, tylko "Sylwester (Marzeń) z Dwójką".

Akurat na Górnej Równi Krupowej powstaje wtedy plenerowa scena. Entuzjazm temu towarzyszący bywa ogromny, rozleglejszy nawet niźli ona sama. Zewsząd dobiegają komentarze w rodzaju: "Łooo, zaśpiewa ten a ten!". Albo: "Taki i owaki też będzie!". Wreszcie: "I łun, i łun!", czyli oczywiście Z(d)enek. Innych nie kojarzę, jego owszem — kiedyś było coś o nim bodaj na Onecie. Nie jestem na bieżąco, niemniej na pewno to był łun!

W każdym razie, skoro nie znam popularnych i hołubionych przez miliony Gwiazd, pozostaje mi poprzestać na pisaniu o jazzie. Dzisiaj przypomnę Szymona Nidzworskiego. Postać to niezwykła, określana nawet mianem "polskiego Jana Garbarka", ale w Zakopanem nieprędko wystąpi. Prawdopodobnie, gdyż ostatnio coraz częściej współpracuje z reżyserami teatralnymi czy filmowymi. Zatem kto wie, może i doczekamy się go chociażby w tamtejszym Teatrze im. St. I. Witkiewicza?

Póki co, pozostaje nam zachwycać się jego debiutanckim albumem pt. "Beyond Your Eyelids" (2017). Współtworzą tenże, co sam podaje: "wybitni polscy artyści młodego pokolenia". Z nim zebrało się ich aż jedenastu. Ponadto wokalistka SHY oraz mistrz, wybitny aktor i reżyser, za sprawą którego całość została oznaczona jako Szymon Nidzworski Projekt feat. Andrzej Seweryn.

Utwory, wszystkie skomponowane przez Nidzworskiego (poza jednym Teresy Gręziak), rozpisane zostały przede wszystkim na instrumenty dęte. Tak oto usłyszymy: saksofon tenorowy albo sopranowy lidera, trąbkę Jana Harasimowicza bądź Damiana Marata, saksofon barytonowy Szymona Zawodnego, waltornię Ewy Paciorek, tubę Mateusza Sejdaka, klarnet i klarnet basowy Oliwiera Andruszczenki. Sekundują im Mateusz Stankiewicz na akordeonie, Helena Matuszewska na suce biłgorajskiej lub skrzypcach, Patryk Dobosz na perkusji, wreszcie Tomasz Kłoś na syntezatorach. Konfiguracje są różne: od występu solowego, poprzez duety, aż po nonet w rewelacyjnym "Eyesore".

Do tego jednak należy doczekać. Przy pierwszym utworze ("Opening") może pojawić się zwątpienie. Cóż to, akustyczny ambient? Jakieś snuje bezcielesne, energii wyzbyte? Przy drugim, programowym: "Take a breath" ("Weź oddech"), w którym Seweryn recytuje wiersz Nidzworskiego (ponadto w utworze tytułowym wiersz Anny Kuk), już poważniejemy. Odtąd szacunek i uwielbienie mnie nie odstępowały (zupełnie inaczej aniżeli Adama Barucha). Nigdy dotąd muzyka, która ledwo unosi się nad ciszą, tak mnie nie zafascynowała. Z ciszy się poczyna, ciszą jest nabrzmiała i ku ciszy zmierza, a jednak — mimo tej obecności czy przeczucia nieistnienia (bezdechu?) — uciszeniu się sprzeniewierza, nawet w tych (nielicznych wprawdzie, acz przebrzmiewających) funeralnych momentach. Jest w niej zawarte intensywne pragnienie życia. Jako taka, ma charakter afirmatywny.

Autor przekonuje, że stworzył repertuar, stanowiący "wypadkową przeżyć, uczuć oraz inspiracji, często pozamuzycznych". Wymienia "czas, przestrzeń, pejzaże". To wszystko wydaje się cokolwiek banalne, oczywiste. Tylko że w tym przypadku zintensyfikowało się nieomal do rangi objawienia! Według mnie mamy do czynienia z dziełem ojca, który uczestniczył w cudzie narodzin własnego dziecka. Albo oczekuje tegoż. Tak szczera, pełna i wszechogarniająca jest afirmacja życia i świata, którą przepojone są dźwięki. Natomiast sam Nidzworski nie ukrywa wdzięczności wobec żony, Antoniny, której zadedykował materiał.

Stylistycznie to szlachetny stop najwartościowszych pierwiastków. Etno czy world music, tony dworskie lub liturgiczne, doświadczenia klasyki i awangardy, improwizacja, motywy typowe dla muzyki filmowej, itp. Stricte jazzowych fragmentów jest wprawdzie niewiele, niemniej wystarcza. Nieważne, brzmi wspaniale, "zastanawiająco" i "urzekająco", jak konkluduje recenzent, Marek Dusza, przyznając najwyższą notę. Bo też otrzymaliśmy projekt oryginalny, doskonały, przemyślany i dopracowany, może i genialny. Miejscami ekstatyczny. Albo i mistyczny. To znowu intymny... W ogóle zebrano tu wszystko, co ludzkie. Epikę, lirykę i dramat egzystencji w całej okazałości.

Dopiero ostatni utwór (co słusznie odnotował recenzent, Marcin Puławski z Laboratorium Muzycznych Fuzji) rozładowuje nastrój zadumy, powagi, nabożeństwa. Tu już słyszymy jakiś pop z wierszem Nidzworskiego, tym razem po angielsku i w wersji "piosenkowej". Zaiste, chciałbym, by tym podobne wykonania królowały na listach przebojów. Tudzież na "Sylwestrze (Marzeń) z Dwójką". No co? Pomarzyć jeszcze wolno. Wtedy bym i ten nawias usunął.


środa, 6 marca 2024

Jacek Namysłowski - "Kalatówki 22"

Jacek Namysłowski

Jacek Namysłowski – puzon, flet
Patryk Dobosz – perkusja
Łukasz Poprawski – alt, sopranino, fagot
Mateusz Kaszuba – fortepian
Ignacy Wendt – trąbka
Tomasz Wendt – tenor/sopran
Michał Rutkowski – kontrabas

gościni: Mary Rumi – wokal

"Kalatówki 22"

Tekst: Maciej Nowotny

No i mamy ten długo wyczekiwany krążek, zarazem dopiero drugi autorski, w 25-letniej karierze Jacka Namysłowskiego. Ale niewykluczone, że na następne czekać już nie bedziemy tak długo, bo ostatnio kariera Jacka jakby przyspieszyła. Na przykład w zeszłym roku uczestniczył w nagraniu świetnie przyjętego - nominacja do Fryderyka dla Mary Rumi za Fonograficzny Debiut Roku 2023 w kategorii: Jazz - albumu Mary Rumi (prywatnie swojej siostry) "Depressed Lady", na który napisał własne kompozycje i zaaranżował wszystkie utwory. Był więc bez wątpienia współautorem sukcesu tej płyty - jednej z moich ulubionych w polskim jazzie w roku 2022 - i kiedy się słuchało tamtego albumu, to materiał jakie słyszymy na "Kalatówkach" brzmi jak swego rodzaju kontynuacja poprzedniego nagrania tego rodzeństwa.

Zresztą płyta zaczyna się od piosenki i zarazem tytułowego utworu w wykonaniu Mary Rumi i jest to jednocześnie kolejny przebój w jej wykonaniu. Głos Mary Rumi jest jakby stworzony do jazzu wykonywanego gdzieś w znajdującym się w w piwnicy zadymionym jazzowym klubie. Jej sposób interpretacji jest niezwykle osobisty, niepowtarzalny, nacechowany emocjami, a jednocześnie dowcipem, wręcz dezynwolturą, znajdującą odbicie tak w warstwie muzycznej piosenek (tu ukłon w stronę Jacka Namysłowskiego), a jeszcze bardziej w tekstach: inteligentnych, oryginalnych, niebanalnych, co tak rzadkie w dzisiejszych czasach. Słuchaczowi przychodzi tylko nieco żałować, że to jej jedyny występ na płycie, ale przecież w końcu to album jej brata. Pozostaje mieć nadzieję, że duet Mary Rumi - Jacek Namysłowski usłyszymy już niebawem z nowym materiałem, w którym ta wokalistyka znowu będzie błyszczeć swoim talentem.

Dalszy ciąg płyty ma charakter czysto instrumentalny, ale bynajniej nie nudzimy się. Kolejne pięć utworów zawiera nazwę różnych metali w swoich tytułach i nie powinno to nikogo dziwić, bo w rolach głównych występują tzw. blachy czyli Jacka Namysłowskiego - puzon, baryton marszowy i flet, Łukasza Poprawskiego -  saksofon altowy i sopraninowy, Ignacego Wendta - trąbka i Tomasza Wendta - saksofon tenorowy. Ci Panowie grają co najmniej równie dobrze jak lider, a chwilami nawet to oni występują w rolach głównych, jak np. Łukasz Poprawski, którego sopran w ostatnim na płycie przebojowym "Niepokoju w pokoju" brzmi tak bardzo  w stylu Zbyszka Namysłowskiego, że aż czułem ciarki na plecach i włosy stające dęba na głowie.

Ale generalnie należy powiedzieć, że właśnie muzycy zaproszeni do nagrania tego materiału - oprócz wymienionych poprzednio to jeszcze zjawiskowy Patryk Dobosz na perkusji, Mateusz Kaszuba na fortepianie i Michał Rutkowski na kontrabasie - usprawiedliwiają w pełni czas poświęcony na zapoznanie się z tą muzyką. Poziom gry tych dżentelmenów jest tak wysoki, że będąc ostatnio po odsłuchach kilku naprawdę udanych debiutów młodych polskich muzyków jazzowych, muszę przyznać że jednak jest różnica między między muzyką wykonywaną przez nawet bardzo utalentowanych debiutantów, a tą graną przez przez muzyków na poziomie mistrzowskim.

Podsumowując, Jacek Namysłowski nagrał udany hołd dla otoczonych już legendą jazzowych kempingów na Kalatówkach, którym przez kilka dekad patronował Zbyszek Namysłowski. Moje jazzowe serce cieszy, że Jacek i jego siostra Mary Rumi chcą kontynuować tę piękną tradycję i nie dać jej wygasnąć. Równocześnie życzę im, żeby spoglądając z szacunkiem i podziwem wstecz tym odważniej patrzyli w przyszłość. Na "Depressed Lady" udowodnili, że mają coś absolutnie własnego, unikalnego do powiedzenia. Na "Kalatówkach 22" dostaliśmy wspaniale brzmiące, ale mam nadzieję, że ostatnie spojrzenie wstecz. Życzę Jackowi i pozostałym muzykom, aby teraz udowodnili, że jazz ma nie tylko wspaniałą przeszłość, ale i równie ekscytującą przyszłość przed sobą.    


poniedziałek, 6 lutego 2023

Rafał Sarnecki - A View from the Treetop (2022)

Rafał Sarnecki 

Rafał Sarnecki - guitar
Łukasz Poprawski - alto saxophone, carinet
Piotr Wyleżoł - grand piano, Rhodes piano, Prophet 6
Wojciech Pulcyn - bass
Patryk Dobosz - drums

A View from the Treetop (2022)



Zdanie odrębne: Maciej Nowotny

Mam okazję śledzić karierę gitarzysty Rafała Sarneckiego od jego debiutu w 2011 roku. Przez te lata zbudował sobie bardzo mocną pozycję na naszym rynku zarówno jako ceniony sideman jak i lider. Nigdy nie zamykał się w jazzowej wieży z kości słoniowej, śmiało eksplorował peryferia jazzu, świetnie dogadując się tak z polskimi muzykami jak i zagranicznymi. Jego najnowszy projekt jest bardzo odważny i wielbicieli jego talentu może wprawić w konfuzję. Przypomina to trochę sytuację jaką przed laty przeżywali wielbiciele trio RGG, gdy opuścił je Przemysław Raminiak, którego zastąpił Łukasz Ojdana. Muzyka tego składu zmieniła się wtedy diametralnie z cool jazzu na free improv. Parafrazując Piłsuskiego można powiedzieć że RGG wysiadło ze stacji jazz na przystanku wolność, a Sarnecki? Z przystanku polski główny nurt na przystanku Nowy Jork (gdzie zresztą kończył uczelnię i mieszka). Jego najnowsza muzyka jest niezwykle kreatywną żonglerką  po różnych muzycznych gatunkach od country do punku, a motywem przewodnim jest traktowanie jazzu jako uniwersalnego narzędzia do dekonstrukcji każdego muzycznego języka. Efekt jest - zgadzam się z moim kolegą Szymonem Stępnikiem - kontrowersyjny, ale czyż nie były kontrowersyjne płyty Monka, Ornetta Colemana, Aylera czy - choćby  na naszym rynku - Maseckiego? Przyznaję, Sarnecki odleciał, Sarnecki się zbuntował, Sarnecki podłożył dynamit i za to cenię tę płytę i gratuluję Sarneckiemu.

Autor recenzji: Szymon Stępnik

Rafał Sarnecki jest bardzo ciekawym muzykiem. Już w 2002 roku zauważony został na Międzynarodowym Konkursie Gitarzystów Jazzowych Guitar City 2002, gdzie otrzymał pierwszą nagrodę. Ukończył też studia na prestiżowym wydziale jazzu w New School University w Nowym Jorku, której absolwentami są choćby Brad Mehldau i Robert Glasper. Zauważył go zresztą sam Tomasz Stańko, który zachwycony był wcześniejszą płytą “The Madman Rambles Again” i wieszczył mu długą karierę. Sam artysta zdaje się jednak nie odcinać kuponów i, patrząc na jego dotychczasową dyskografię, zdecydowanie nie idzie pod prąd i nagrywa jedynie taką muzykę, jaką dokładnie chce. Taki jest też najnowszy krążek “A View from the Treetop” - bezkompromisowy, różnorodny i oczywiście świetny technicznie. Niestety, nie bez wad.

Tytułowy utwór, który otwiera zresztą longplay, przypomina początkowo kołysankę dla dzieci. Współgra to z okładką przypominającą jakąś dobranockę. Bardzo wysoko grane partie klawiszowe świetnie współistnieją z dźwiękami oktawy niżej. To prosta, ale jakże urocza melodia, przenosząca słuchacza w świat fantazji. Wtem pojawia się swingujący środek, by później z powrotem zawędrować do melodyjnych dźwięków z początku, tworząc tym samym swoistą klamrę. Reasumując, pierwszy utwór robi piorunujące wrażenie i zapowiada nieprzeciętne nagranie.

Druga pozycja, “Jazz Marketing” znacznie odbiega od poprzedniczki. Nie chodzi o to, że jest gorsza, mniej pomysłowa. Wręcz przeciwnie. Ma jednak zupełnie inny klimat, mniej oniryczny, a bardziej… elektroniczny? Dużo jest pauz, szczególnie w przypadku partii perkusyjnych. Kolejna propozycja inspirowana muzyką country. Tutaj również można znaleźć ciekawe rozwiązania i pasję, ale już w tym miejscu odczuć można największą wadę tego albumu - brak spójności pomiędzy utworami.

Jest to zaskakujące, ponieważ uważam, iż w przypadku The Madman Rambles Again Rafał wykazał się artystycznym geniuszem i znalazł złoty środek pomiędzy różnorodnością, a spójnością. W “A View from the Treetop” jest z kolei tak dużo emocji oraz gatunków muzycznych, że album przypomina jakąś składankę. Być może, mając na uwadze tytuł płyty, taka była koncepcja. Patrząc na świat z góry, człowiek próbuje objąć wzrokiem różne gatunki muzyczne. Stąd ich przekrój, począwszy od kołysanki, przez free jazz, country, rock, blues. Oczywiście, niemal każda z pozycji cechuje się świetnym dopracowaniem, wszystkie są ciekawe i intrygujące, ale w kontekście całości - brzmią jakby pochodziły z zupełnie innych sesji nagraniowych lub nawet zespołów.

W materiałach prasowych tego albumu jest napisane: „Przez ostatnie dziesięciolecia muzycy poświęcili bardzo wiele uwagi temu, jak w “nowoczesny” sposób zmodyfikować lub wręcz skomplikować ten rytm swingowy licząc na to, że powstanie w ten sposób muzyka, która zabrzmi bardziej zaskakująco i świeżo. Dużo mniej uwagi poświęcono wzbogacaniu i “wykrzywianiu” muzyki opartej na innych rytmach takich jak: country, punk rock, boogie-woogie czy blues. (…) Komponując muzykę na płytę “A View From The Treetop” Rafał Sarnecki postanowił stawić czoło temu wyzwaniu. Napisał utwory, które w nowy “progresywny” sposób interpretują popularne rytmy i style muzyczne.”

Zatem – artysta spróbował stworzyć płytę mieszającą różne style muzyczne. Choć sam pomysł jest intrygujący, średnio sprawdza się w kontekście całej płyty. Przez to pomieszanie wydaje się być niespójna i mocno męcząca. Nawet nie chodzi o samo wykonanie, gdyż ono jest na najwyższym poziomie, lecz o samą koncepcję, która w moim mniemaniu nie sprawdza się na żywym organizmie.

Jak wspomniałem wyżej, biorąc na warsztat każdy z utworów z osobna - naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Zaskoczony jestem, jak pomysłowo Rafał Sarnecki interpretuje różne gatunki muzyczne, gdzieniegdzie wrzucając znane, typowe dla danego stylu zagrywki, aby słuchacz nie czuł się zagubiony. Moim ulubionym utworem jest Social Media Algorithm odwołujący się trochę do muzyki metalowej, gdzie gitara “rozmawia” z fortepianem i saksofonem. Bardzo intrugujący jest również „“Is This a Country Song?”, gdzie sekcja rytmiczna gra w zupełnie w asynchroniczny sposób do pozostałych instrumentów.

O tym, że Rafał Sarnecki jest kompozytorem nietuzinkowym świadczy to, że pomimo bycia gitarzystą, na albumie jest stosunkowo mało tego instrumentu. Co do zasady, utwory pisane są przecież pod lidera zespołu, a w przypadku “A View from the Treetop” - zupełnie tego nie słychać. Gitara często milczy, pojawiając się tylko tam, gdzie jest konieczna. Żaden z muzyków nie wybija się też ponad innych - wszyscy grają świetnie, tworząc zgraną ekipę.


sobota, 5 września 2020

Krzysztof Baranowski Trio - Live At Radio Katowice (2020)

Krzysztof Baranowski Trio

Mateusz Kaszuba - piano
Krzysztof Baranowski - bass
Patryk Dobosz - drums

Live At Radio Katowice

PRK 0140




By Adam Baruch

This is the debut album by Polish Jazz guitarist/bassist Krzysztof Baranowski recorded live in a classic piano trio format with pianist Mateusz Kaszuba and drummer Patryk Dobosz. The album presents eight pieces, six of which are original compositions by Baranowski and two are standards.

Although Baranowski's primary instrument is the guitar, the trio won a prize at one of the Polish Jazz festivals and led to recording of this album, which finds him playing the bass on his debut recording, rather than guitar. The music is all well within modern mainstream Jazz boundaries, based on solid and highly lyrical melodies, typical of Polish Jazz. Baranowski certainly has a lot to offer as a composer and his compositions are well rounded and beautifully crafted. A few shades and touches of Frederic Chopin's toolbox made me smile.

The performance is less spectacular, but certainly up to the excellent standard expected from the young Polish Jazz musicians, I have not heard Kaszuba on any recordings nor have I listened to him live, so my knowledge about him is very limited, but he certainly is an able player, obviously in the early days of his career, showing promising potential and already a remarkable skill. Dobosz on the other hand is already a highly experienced performer, with a bunch of recordings under his arm, which is immediately evident. Baranowski, although a novice as far as recording is concerned, shows an excellent feel and skill in his role as a bassist, which of course immediately raises the interest in his guitar playing.

Overall this is an impressive debut album, which again stresses the fact that young Polish Jazz players pop up on the scene like mushrooms after the rain, with a continuous stream of talent and creativity, which of course is a wonderful blessing.

piątek, 19 czerwca 2020

Piotr Matusik Trio - Independence (2020)

Piotr Matusik

Piotr Matusik - piano, synth
Alan Wykpisz - bass, electronics
Patryk Dobosz - drums

Independence

SOLITON 688




By Adam Baruch

This is the second album by young Polish Jazz pianist/composer Piotr Matusik recorded in a piano trio setting with bassist Alan Wykpisz and drummer Patryk Dobosz. The album presents nine original compositions, all by Matusik.

Matusik debuted about five years earlier with an album dedicated to the music of Chick Corea, which I sternly criticized at the time. In the meantime his career developed well as a member of the quartet led by violinist Bartosz Dworak and participation in occasional other recordings and his music matured over time, as this album, which should be really considered as his artistic debut, clearly proves.

His compositions offer melody based themes, which are laced wit the typical Polish Jazz melancholy and the execution is open enough to allow space for extended improvisations by all three musicians. The intimate piano trio format is perfect to expose the excellent interplay between the musicians, which is the strongest virtue of this album.

As usual in a piano trio setting, Matusik is the prime soloist, performing lengthy piano parts, superbly supported by the rhythm section. It is however Wykpisz, who offers a truly refined musicianship on this album, with wonderful solo parts and sublimely sensitive accompaniment behind the piano. Dobosz is also excellent, keeping the time precisely and inventively, using a versatile arsenal of percussive trickery.

Overall this is an ambitious effort, which shows a clear step forward in Matusik's development. Jazz trio piano enthusiasts should find this album an educational experience as far as the role of the rhythm section is concerned. Definitely worth investigation!

środa, 29 kwietnia 2020

Przemysław Strączek Quartet - Fig Tree (2020)

Przemysław Strączek Quartet

Przemysław Strączek - guitar
Marcin Kaletka - tenor & soprano saxophones
Francesco Angiuli - double bass
Patryk Dobosz - drums

Fig Tree

ESARTCD1908


By Alek Jastrzębski

Drzewo figowe w literaturze, mitologii i religii pojawia się wielokrotnie, przywdziewane co rusz to w inne znaczenia symboliczne. Jednym z nich jest bogactwo oraz pomyślność i to właśnie ono według mnie najlepiej oddaje to, co znajdziemy między dźwiękami najnowszej płyty gitarzysty Przemysława Strączka: obfitość emocji i pomysłów.

"Fig Tree" to szósta płyta w dorobku artysty, który tym razem prezentuje nam swoją twórczość w pozostawiającej duże pole do popisu odsłonie kwartetowej. Już od pierwszych dźwięków słychać, że wszyscy czterej muzycy odnajdują się w tej formule wyśmienicie i doskonale rozumieją się muzycznie. Nie uświadczymy tu ani przez chwilę uczucia pustki, przesytu czy nudy. Wszystkie utwory są odpowiednio wyważone, ale w taki sposób, by poczucie równowagi nie ograniczało wolności ekspresji. 

Na szczególną uwagę zasługuje sposób gry Strączka, który niezwykle płynnie łączy grę akordową z solową, dzięki czemu aranżacje żyją i pełne są detali, czekających na odkrycie podczas kolejnych odsłuchów krążka. Dodatkowym plusem tego zabiegu jest piękne przeplatanie się partii gitary i saksofonu, w nieustannym i zajmującym dialogu. Ciekawym urozmaiceniem jest zastosowanie przesteru w "Dwa" i "Lustrze", będącego niejako nowym argumentem gitary w retorycznej batalii z saksofonem. 

Jednak główną siłą najnowszej płyty gitarzysty jest, moim zdaniem, ładunek emocjonalny, który ze sobą niesie. W ciągu tych 48 minut można poznać różne odcienie melancholii, smutku, czasem wręcz rozpaczy z nutką bezsilności, choć znajdziemy tu też radość i spokój. Zdecydowanie drzemie w tych utworach coś więcej niż dźwięki i interesująca harmonia. Moim ulubionym utworem jest otwierające płytę "Suspended", w którym możemy usłyszeć przejście przez różne, wymienione wyżej, stany emocjonalne, z fantastycznym, ocierającym się o nurt free, fragmentem z brawurową solówką saksofonu. 

"Fig Tree" przywodzi na myśl samotny odpoczynek pod drzewem o zmierzchu po długiej wędrówce. Choć ciało się odpręża, to myśli pozostają w ruchu i uciekają czasem w stronę trudniejszych przeżyć, powodujących nie do końca kontrolowaną gonitwę myśli, niepokój i nerwowość. Jednak wydłużające się cienie przynoszą ukojenie i poczucie równowagi, pozwalające cieszyć się obecnością otaczającego piękna.

sobota, 25 kwietnia 2020

Piotr Matusik Trio - Independence (2020)

Piotr Matusik Trio

Piotr Matusik - piano, synth
Alan Wykpisz - bass, electronics
Patryk Dobosz - drums

Independence

SOLITON 688




By Krzysztof Komorek

Trio pianisty Piotra Matusika debiutuje wydanym przez wytwórnię Soliton albumem "Independence". Jednak w składzie zespołu znajdziemy muzyków o znacznym dorobku artystycznym i posiadających na swoim koncie liczne wyróżnienia. Lider odnosił sukcesy na konkursach kompozytorskich: belgijskim B-JAZZ oraz katowickim Międzynarodowym Konkursie na Kompozycję Jazzową. Jako członek zespołu Bartosza Dworaka był laureatem Grand Prix Bielskiej Zadymki Jazzowej oraz Grand Prix Jazz Juniors. Grający na kontrabasie Alan Wykpisz również ma na koncie sukcesy konkursowo-festiwalowe, a w raz z grupą High Definition Quartet liczne laury za wydane płyty. Pośród nich nominację do Fryderyka za jazzowy debiut roku oraz tytuł Płyty Roku 2019 za "Dziady" w zestawieniu naszego bloga. Nie inaczej jest z perkusistą Patrykiem Doboszem, również mogącym pochwalić się indywidualnymi i zespołowymi nagrodami, między innymi ze wspomnianego już konkursu Jazz Juniors. 

Można więc śmiało stwierdzić, że pomimo formalnego debiutu samego składu, mamy do czynienia z artystami doświadczonymi. Trio serwuje nam dziewięć utworów i sześćdziesiąt dwie minuty muzyki, w całości autorstwa Piotra Matusika. Laury w kompozytorskich konkursach, jakimi legitymuje się pianista, nie wydają się niczym niezwykłym w kontekście opisywanego tu albumu. Rzeczywiście kompozycje to mocna strona "Independence". Utworów z płyty słucha się naprawdę z dużą przyjemnością, jednakże niebagatelną rolę gra też samo wykonanie. Skoro bowiem mamy do czynienia z jazzowymi "wyjadaczami", potencjalnie możemy oczekiwać od nich wrażeń niezwyczajnych. 

Warunek ten spełniony zostaje bez jakichkolwiek wątpliwości już od pierwszych chwil albumu. Utwór nr 1 zabiera słuchacza w ponad 12 minutową podróż rozpoczętą intro z delikatną partią fortepianu i mrocznym udziałem kontrabasu, na którym Alan Wykpisz gra smyczkiem. Wstęp trwa niemal dwie minuty. W pozostałych dziesięciu dzieje się naprawdę dużo. Kapitalnie wypada rytmiczny dialog fortepianu z perkusją, którego motyw powraca kilkakrotnie w różnych odsłonach. Rewelacyjne jest kolejne smyczkowe solo "podrasowanego" przystawkami kontrabasu w środkowej części i następujący po nim popis lidera. Końcówka to z kolei długa, dynamiczna partia perkusji. Cały "Longing" - bo tak zatytułowany jest początkowy utwór - stanowi fantastyczną wizytówkę tria i jego możliwości, zarówno indywidualnych, jak i kolektywnych. 

Absolutnie nie ma obaw, że formacja tym długim początkiem wystrzelała się z pomysłów. Dalej jest równie dobrze. Znowu kilkukrotnie wyróżnia się Alan Wykpisz. Kapitalnie wypadają bębny w długim solo środkowej części "Native Dancer". Znakomitym pomysłem są dwie solowe, dwuminutowe, impresje fortepianowe, które przełamują zespołową narracje całości. Ale przyznam też, że są na albumie momenty, które podobają mi się zdecydowanie mniej. Dzieje się tak, gdy na pierwszym planie grupa zbyt mocno eksponuje elektronikę. Psuje to nieco wspomnianego już "Native Dancera" oraz finałowy "Sound Of Evolution". Jest to niepotrzebne zaburzenie świetnego akustycznego brzmienia i w moim przekonaniu zwyczajnie się nie sprawdza. Mam nadzieję, że tytuł tego ostatniego nagrania nie jest zapowiedzią ewolucji tria w kierunku bardziej elektronicznym. Na szczęście podniesione tu przeze mnie wątpliwości nie wpływają na zdecydowanie pozytywną ocenę całego albumu. Dobry debiut i bardzo ciekawa płyta.

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Piotr Matusik Trio z premierowym singlem "Native Dancer" i zapowiedzią nowej płyty


6 kwietnia 2020 miała miejsce cyfrowa premiera singla "Native Dancer" projektu Piotr Matusik Trio. Utwór jest dostępny w serwisach streamingowych.

W muzyce, w przestrzeni dźwięków i współbrzmień tworzących harmonię, w potokach melodyki istnieje rytm. Matematycznie wyrażony stanowi fundament innych elementów muzycznych. Od zarania dziejów rytm był i jest nieodłącznym elementem życia codziennego ludzi. Czas to rytm. Rytm to serce tańca. Tańca zakorzenionego w dalekiej przeszłości - tak o swoim nowym singlu "Native Dancer" mówi pianista, klawiszowiec i kompozytor Piotr Matusik. Singiel ten jest zapowiedzią płyty "Independence", która ukaże się już 24 kwietnia 2020.

Album "Independence" to efekt pracy trzech uznanych i charyzmatycznych muzyków jazzowych, laureatów wielu prestiżowych nagród, którzy wykonują kompozycje autorskie Piotra Matusika w projekcie o nazwie Piotr Matusik Trio. Poza samym kompozytorem i twórcą muzyki Piotrem Matusikiem grającym na płycie na fortepianie i syntezatorach, usłyszymy też Alana Wykpisza (kontrabas, elektronika) oraz Patryka Dobosza (perkusja).


Piotr Matusik – pianista i kompozytor. Ukończył Wydział Jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach w klasie fortepianu prof. dr hab. Wojciecha Niedzieli. Zdobywca prestiżowych nagród muzycznych: I miejsce w Międzynarodowym Konkursie B-JAZZ 2016 na kompozycję jazzową (Belgia), I miejsce w VII edycji "Novum Jazz Festiwal" w Łomży 2014 - Nadzieja Jazzu, II miejsce podczas Międzynarodowego Konkursu Improwizacji Jazzowej w Katowicach/2015, Grand Prix podczas 37 Jazz Juniors, Grand Prix Bielskiej Zadymki Jazzowej - Bartosz Dworak Quartet.

Alan Wykpisz – kontrabasista, absolwent Akademii Muzycznych w Krakowie i Katowicach. Nagradzany na festiwalach międzynarodowych: Jazz Hoeilaart 2011, Bass Copenhagen 2012, Tarnów International Azoty Jazz Contest 2013 oraz 2014 czy Jazz Nad Odrą 2015. Z grupą High Definition Quartet nominowany do nagrody Fryderyk 2014 za najlepszy jazzowy debiut roku za album "Hopasa", wydany dla Universal Music Polska.

Patryk Dobosz – perkusista, laureat wielu konkursów jazzowych, w tym między innymi: I Nagroda na IV Europejskich Integracjach Muzycznych w Żyrardowie z zespołem Toing Trio (2008); I Nagroda w V Ogólnopolskim Konkursie Zestawowym w Opolu (2008); Specjalna nagroda indywidualna Leszka Możdżera na konkursie Jazz Juniors (2009); I Nagroda na prestiżowym Jazz Hoeilaart w Belgii z zespołem High Definition (2011).

środa, 11 grudnia 2019

Szymon Sutor - Jazz Septet & String Orchestra (2019)

Szymon Sutor

Szymon Sutor - conductor
Adam Pierończyk - tenor & soprano saxophones
Maciej Grzywacz - guitar
Cezary Paciorek - accordion
Gaba Janusz - voice
Dominik Kisiel - piano
Michał Bąk - double bass
Patryk Dobosz - drums
with string orchestra

Jazz Septet & String Orchestra

SUTOR MUSIC 2019

By Krzysztof Komorek

Kompozytor, aranżer, dyrygent, pianista. Tak sam opisuje siebie Szymon Sutor. "Jazz Septet & String Orchestra" jest pierwszym albumem, który firmuje swoim nazwiskiem. Jednak trudno mówić, że jest debiutantem absolutnym. Liczne kompozycje do spektakli teatralnych i filmów, nagrody – między innymi dwukrotnie podczas Międzynarodowego Konkursu Kompozytorskiego im. Krzysztofa Komedy – zaangażowanie w wiele, zróżnicowanych projektów muzycznych, współpraca ze znakomitościami świata jazzu, klasyki i muzyki rozrywkowej, świadczą o pokaźnym doświadczeniu, jakie już udało mu się zdobyć. 

Słuchacza może zaskoczyć skala przedsięwzięcia wybrana na debiutancki album. Jednak poznawszy biografię artysty,  można było takiej właśnie decyzji się domyślić. Duże formy stanowią ewidentnie pasję Sutora. Wspomniane już prace dla teatru, cztero-częściowa msza "Missa de Beata Maria Virgine", współautorstwo wykonanej premierowo podczas szczytu klimatycznego ONZ 2018 w Katowicach kompozycji "The Lost Seasons" inspirowanej "Czterema porami roku" Vivaldiego, wreszcie prowadzenie własnej orkiestry rozrywkowej, stanowią najważniejsze składniki jego artystycznego curriculum vitae. 

Właśnie połączeniem jazzu, klasyki i muzyki rozrywkowej cechuje się debiutancki album Szymona Sutora. Jazzowy septet w doborowym składzie wspaniale równoważy się z 24-osobową orkiestrą smyczkową. Stricte jazzowe fragmenty przeplatają się z muzyką, która znakomicie sprawdziła by się w charakterze ilustracyjnym. Wśród smyczków znaleźć można znakomitych solistów (Tomasz Chyła). Z kolei septetem dowodzi Adam Pierończyk, który – według zamieszczonych na płycie podziękowań – był dobrym duchem całego projektu przez cały czas jego powstawania. 

I to solówki saksofonów wyróżniają się na ogół z jazzowych fragmentów całego albumu. Najciekawiej brzmi tu "Ceper", gdzie interesująco przeplata się gra właśnie saksofonu, perkusji i fortepianu. Oszczędnie, ale równie świetnie wplatają się w muzyczną narrację wokalizy. Pewnym wyjątkiem jest bonusowy "Monday". Delikatna ballada, niemal w całości oddana we władanie fortepianowi, który przez długie fragmenty prezentuje się solowo, niekiedy tylko dopuszczając delikatny szmer smyczków w tle. Bardzo interesujący debiut w oryginalnej, dość mało eksploatowanej w naszym kraju jazzowo-symfonicznej formule. 

wtorek, 12 listopada 2019

Singiel promujący album "Jazz Septet & String Orchestra" Szymona Sutora


Szymon Sutor - kompozytor/dyrygent
Adam Pierończyk - saksofon tenorowy & sopranowy
Maciej Grzywacz - gitara
Cezary Paciorek - akordeon
Gaba Janusz - głos
Dominik Kisiel - fortepian
Michał Bąk - kontrabas
Patryk Dobosz- perkusja


Prezentujemy singiel "First Look", promujący debiutancki album ,"Jazz Septet & String Orchestra" kompozytora, aranżera i dyrygenta Szymona Sutora. Będzie to precyzyjnie zaplanowana forma muzyczna łącząca jazz z klasycznym brzmieniem orkiestry smyczkowej, ujęta w siedmiu oryginalnych kompozycjach młodego artysty. Gościem specjalnym na płycie jest czołowy polski muzyk, saksofonista Adam Pierończyk, dwukrotny laureat nagrody polskiego przemysłu fonograficznego ,"Fryderyka", a przez magazyn Jazz Forum 15-ty raz z rzędu wybrany najlepszym saksofonistą sopranowym. Album od 12 listopada będzie do nabycia w salonach Empik, a także zostanie udostępniony na platformach muzycznych.


Szymon Sutor - kompozytor, aranżer, dyrygent oraz pianista. Laureat IX oraz X Międzynarodowego Konkursu Kompozytorskiego im. Krzysztofa Komedy. Zdobywca tytułu „Osobowość roku 2015” w kategorii „Kultura” w plebiscycie Dziennika Bałtyckiego, Stypendium Marszałka Województwa Pomorskiego dla Twórców Kultury 2018 oraz Stypendium Kulturalnego Prezydenta Miasta Gdańska. Na swoim koncie posiada wiele kompozycji zarówno na aparat kameralny, jak i symfoniczny, w tym czteroczęściową mszę „Missa de Beata Maria Virgine” na orkiestrę symfoniczną, chór mieszany, trio jazzowe oraz solistów.

Współautor kompozycji „The Lost Seasons” inspirowanej dziełem „The Four Seasons” A. Vivaldiego wykonanej premierowo podczas szczytu klimatycznego ONZ 2018 w Katowicach. Kierownik muzyczny oraz dyrygent koncertu symfonicznego „Świat Mistrza Beksińskiego”, którego premiera miała miejsce w Filharmonii Narodowej w Warszawie. Zaangażowany w liczne projekty muzyczne, współpracuje z wybitnymi artystami muzyki poważnej, jazzowej oraz rozrywkowej. Założyciel, aranżer oraz dyrygent orkiestry rozrywkowej Szymon Sutor Orchestra.

Zaliczony do grona najlepszych dyplomantów rocznika 2016/2017 Akademii Muzycznej im. S. Moniuszki w Gdańsku. Jego kompozycja na septet jazzowy oraz orkiestrę smyczkową została wykonana przez orkiestrę Polskiej Filharmonii Bałtyckiej pod dyrekcją Maestro George Tchitchinadze podczas koncertu „Pomorskie Talenty”. Od roku akademickiego 2016/17 Szymon Sutor jest pracownikiem dydaktycznym Akademii Muzycznej im. St. Moniuszki w Gdańsku w katedrze “Jazzu i Muzyki Estradowej”. Kompozytora charakteryzuje swobodne łączenie aparatu symfonicznego z muzyką rozrywkową oraz improwizacją jazzową, a wszechstronność stylistyczna przekłada się na wielobarwność oraz oryginalność jego muzyki.

poniedziałek, 29 lipca 2019

Dominik Bukowski Quartet - Transatlantyk (2019)

Dominik Bukowski Quartet

Dominik Bukowski - vibraphone, kalimba
Emil Miszk - trumpet
Adam Żuchowski - double bass
Patryk Dobosz - drums

Transatlantyk

SOLITON 887


By Adam Baruch

This is an album by veteran Polish Jazz vibraphonist/composer Dominik Bukowski recorded in a quartet setting with younger musicians: trumpeter Emil Miszk, bassist Adam Żuchowski and drummer Patryk Dobosz. The album presents nine pieces, seven of which are original compositions by Bukowski, one is co-composed by all four members of the quartet and one is an arrangement of a composition by Polish Classical Music composer Andrzej Panufnik.

The music on this album was inspired by the human experience of emigration, of leaving someone's home and country and moving to another place, a process millions of Poles went through in modern history for a variety of reasons and as a result of economic, political, religious and personal pressures. This, Bukowski's sixth album as a leader, repeats the lineup of his previous album "Sufia", with Miszk replacing Amir ElSaffar and the rhythm section remaining in place. Miszk, who makes an impressive mark on the local scene lately, is in charge of most of the solo parts, as expected.

The music continues the path set by Bukowski many years ago, which is based on the characteristic Polish lyricism and melancholy, but keeps changing and developing from one album to the next. The recording of the preceding album made a distinctive mark on Bukowski's music with the inclusion of odd time signatures and strong World Music influences, which are also present here. But the music is in general more daring and adventurous, which can be perhaps credited also to the presence of the young players.

The challenging task of creating a "concept album", which presents a coherent sequence of compositions with a common context uniting them, is achieved here remarkably well and the atmosphere of "storytelling" is felt distinctly, emphasized by the inclusion of the spoken word parts. The feeling of uncertainty, fear and outlandishness is present very vividly, expressing the mental state of émigrés, surly at the early stages of their new lives, but often lastingly. Therefore this album deserves a somewhat different perspective than a purely musical creation.

Overall this is a momentous piece of Art, powerful both musically and as a document of human emotional states, which deserves a serious and attentive listening. Although the texts are almost exclusively in Polish, their meaning is universal enough to be felt without actually understand the verbal context. As someone who went through the process of emigration I can of course relate to this album more directly and emotionally than those who didn't experience emigration in person, but I am sure that the power of this music is completely universal. Thank you Dominik for this wonderful gift of music and human sensitivity!

wtorek, 30 kwietnia 2019

Wojciech Lichtański Questions – Iga (2019)

Wojciech Lichtański Questions

Wojciech Lichtański - alto & soprano saxophones
Mateusz Pałka - piano, accordion
Jakub Dworak - double bass
Patryk Dobosz - drums

Iga

AUDIO CAVE 2019/002


By Adam Baruch

This is the second album by the young and upcoming Polish Jazz saxophonist/composer Wojciech Lichtański, recorded in a classic quartet setting with players of his generation: pianist Mateusz Pałka, bassist Jakub Dworak and drummer Patryk Dobosz, collectively called the Questions quartet. The album presents nine compositions, eight of which are originals by Lichtański and one is a standard. The music was recorded at the excellent Monochrom Studio and offers a remarkable sound quality, as expected.

During the five years that separate this album from the debut Lichtański recorded rather sparingly and as a result this album was highly anticipated. Happily he is able to fulfill the expectations, coming up a long way both as a saxophonist and more importantly as a composer. The music on this album offers a solid and coherent selection of excellent compositions, which are all within the modern mainstream idiom, but offer diversity and sophistication, and most importantly wonderful melodic themes. The treatment of the standard, which usually is a kind of filler on most albums, is absolutely sublime and constitutes one of the strongest statements on the album.

From the early days of his career it was obvious that Lichtański is an exceptional instrumentalist. Having matured and polished his chops, his saxophone playing a true delight, both technically and emotionally. But his most important forte is the wonderful tone he manages to produce both on the alto and soprano saxophones. It is sweat and mellow, but steady and firm at all times and makes him one of the most distinct voices on the young Polish Jazz saxophone scene, amazingly effective both as a romantic "crooner" and a scorching improviser.

All three players accompanying Lichtański are already established talents with respected recording legacy, so their superb performances are hardly surprising. Pałka is a great pianist and his unexpected accordion contributions on this album are a nice touch. Dworak is a very supportive and creative bassist and does a superb job here. Dobosz, who also has an impressive record behind him, is a tad too busy on this album (my very personal feeling) and too high in the mix, but obviously a first class player.

Overall this is a beautiful album, in many respects the true debut as far as Lichtanski's career is concerned, which offers excellent modern Jazz of the highest standard, which should satisfy any true Jazz connoisseur on this planet. Wholeheartedly recommended!

czwartek, 14 lutego 2019

Wojciech Lichtański Questions - Iga - premiera 22.02.2019


Wojciech Lichtański - saksofon altowy i sopranowy
Mateusz Pałka - fortepian, akordeon
Kuba Dworak - kontrabas
Patryk Dobosz - perkusja

Muzyka zawarta na krążku "Iga" jest – według jej twórcy Wojciecha Lichtańskiego – zbiorem pytań, które zadawał sobie podczas komponowania. "Te utwory to odzwierciedlenie ważnych dla mnie momentów, które miały miejsce w ciągu ostatnich trzech lat" – wyjaśnia. Do sesji nagraniowej lider zaprosił pianistę i akordeonistę Mateusza Pałkę, kontrabasistę Kubę Dworaka oraz perkusistę Patryka Dobosza, formując z nimi swoją kolejną grupę, tym razem pod nazwą Questions

Wojciech Lichtański jest saksofonistą altowym, który ma na swoim koncie między innymi Grand Prix Konkursu na Indywidualność Jazzową, które zdobył z Vehemence Quartet na 51. edycji Jazzu nad Odrą w 2015 roku, oraz wywalczone ze swoim pierwszym kwartetem Lichtański Sound Lab Grand Prix i nagrodę Aniołka Jazzowego na 15. Lotos Jazz Festiwal Bielska Zadymka Jazzowa w 2013 roku. Premierę wydawniczą płyty zaplanowano na 22 lutego. Wydawcą jest wytwórnia Audio Cave.

sobota, 3 lutego 2018

Szymon Nidzworski Project feat. Andrzej Seweryn – Behind Your Eyelids (2017)

Szymon Nidzworski Project feat. Andrzej Seweryn

Szymon Nidzworski - tenor & soprano saxophones
Jan Harasimowicz - trumpet
Olivier Andruszczenko - clarinet & bass clarinet
Patryk Dobosz - drums
Andrzej Seweryn - voice
and others


Behind Your Eyelids

PLATEAUX 01

By Adam Baruch

This is the debut album as a leader by Polish saxophonist/composer Szymon Nidzworski, a classically trained musician who also flirted with Jazz as a member of the Magnolia Acoustic Quartet, which recorded a couple of albums for the For Tune label a few years ago. On this album Nidzworski presents fourteen original compositions (one repeated twice) performed by lineups varying from a saxophone/drums duo to a nonet with brass instruments, violin, accordion and drums. On two compositions the famous Polish actor Andrzej Seweryn recites lyrical texts and one of those two compositions is repeated with vocals.

Although obviously very ambitious, the entire project lacks focus and the cross-genre excursions leave the listener baffled. The music is heavily influenced by Classical Music, both conceptually and sonically, but some minor elements of improvisation could be considered as Jazz, the use of the Bilgoray suka hints of Folkloristic influences, the recitation is perhaps a wink towards the Jazz & Poetry idiom, and so on. Overall the music leaves the listened dazed and confused as to the concept and direction of this project, except for a large dose of depression that remains after the haze is dispersed.

There are obviously some nice moments on this album and the musicianship is beyond reproach, but those are not enough to save the project as a whole. Lovers of lethargic Nordic music might find it overall interesting, but for a larger audience it probably will be too much to handle. The album is beautifully designed and packaged, which obviously means that the marketing aspect was carefully thought out in advance.

środa, 6 grudnia 2017

Mateusz Pałka Trio – Sansa (2017)

Mateusz Pałka Trio

Mateusz Pałka - piano
Piotr Południak - bass
Patryk Dobosz - drums

Sansa

EMME 1704




By Adam Baruch

This is the debut album by young Polish Jazz pianist/composer Mateusz Pałka and his trio which also includes bassist Piotr Południak and drummer Patryk Dobosz. The album presents nine compositions, seven of which are originals by the leader, one is composed by Południak and one is a standard. The album was beautifully recorded at the RecPublica Studios and engineered by Maciej Stach. The album's title and artwork obviously hint as to someone's adoration of the "Game Of Thrones" imagery. The album was released by an Italian label, which means that the young Poles age definitely going places!

The music is deeply melodic and typical of contemporary mainstream European Jazz idiom, with emphasis on the Polish lyricism and melancholy, which are almost omnipresent on recordings by Polish Jazz musicians/composers. The themes are developed gradually and lingeringly, which adds to the tension this music creates and keeps the listener on edge. The overall level of composition is excellent and composition is the focus of this album.

The trio plays very well together, with the piano clearly dominating the proceedings, but the rhythm section being audible and leading the music amicably. Dobosz displays a wide array of percussive trickery, which suits the music perfectly, while Południak keeps his bass lines down to earth and solid like a rock. The overall sound and attitude of the trio is fresh and innovative, especially in view of the fact that it rarely swings in the traditional meaning of the term, but allows for a large degree of rhythmical space, which is intriguing and very effective.

Overall this is a stunning debut effort, as surprising as many other debut efforts by young Polish Jazz musicians, who seem to have found the formula to keep Jazz alive and kicking and intellectually challenging. These young lions are the hope of European Jazz, and in the not to distant future should achieve the acclaim they so well deserve. Wholeheartedly recommended!

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Czwartek Jazzowy z Gwiazdą - Dominik Bukowski Quartet - Gliwice, 24.08.2017


Dominik Bukowski - wibrafon
Emil Miszk - trąbka

Adam Żuchowski - kontrabas
Patryk Dobosz - perkusja

24.08.2017, Klub Muzyczny 4art, Gliwice
Bilety: 20 zł przedsprzedaż / 25 zł w dniu koncertu


Zespół czerpie pełnymi garściami z szeroko rozumianej muzyki etnicznej, głównie z dawnych pieśni polskich ze zbiorów Oskara Kolberga, jak również starej muzyki arabskiej, tzw. makam, przekładając to wszystko na idiom jazzowy z elementami muzyki współczesnej. Kwartet Bukowskiego stanowi pomost kulturowy między polskimi tradycjami muzycznymi, a tradycją Bliskiego Wschodu. Kompozycje zespołu charakteryzują się pełnymi ekspresji improwizacjami, innym razem wyciszeniem i kontemplacją muzyczną. Pod koniec 2016 roku pojawiła się nowa płyta zespołu zatytułowana ,"Sufia", na której zagrał również czołowy trębacz z Nowego Jorku Amir ElSaffar. Płyta została ciepło przyjęta przez branżowe media i zdobyła bardzo dobre recanzje.

Dominik Bukowski - wibrafonista jazzowy, kompozytor. W 1999 r. otrzymał wyróżnienie indywidualne oraz wyróżnienie dla swojego zespołu BLUE MIND QUARTET w II Ogólnopolskim Przeglądzie Młodych Zespołów Jazzowych i Bluesowych w Gdyni. W styczniu 2002 roku zespół ten zajął pierwsze miejsce w prestiżowym konkursie Bielskiej Zadymki Jazzowej w Bielsku-Białej oraz otrzymał statuetkę „Aniołka Jazzowego 2002”. Nagrodą konkursu było również wydanie debiutanckiej płyty zespołu. Od 2003 r. co roku zajmuje drugie miejsce w ankiecie JAZZ TOP w kategorii ,,Wibrafon Roku”. Był nominowany do nagrody GRAND PRIX JAZZ MELOMANI 2003 w kategorii „Nadzieja Melomanów Roku 2003” oraz „SZTORM ROKU 2005” przez trójmiejskie wydanie Gazety Wyborczej. Jego płyta "PROJEKTOR" znalazła się w pierwszej dziesiątce najlepszych płyt 2005 roku według miesięcznika Jazz Forum, zaś "Vice Versa" została nominowana do nagrody FRYDERYKI 2010. Jako sideman został wyróżniony Złotą Płytą za album „Melisa” Przemka Dyakowskiego, której producentem był Leszek Możdżer. W 2013r. album „Kropla Słowa” Krystyny Stańko, do której Bukowski skomponował większość materiału muzycznego, został „Płytą Roku” według Jazz Forum. W latach 2014-15 pełnił rolę kuratora muzycznego podczas gdańskiego festiwalu Dni Muzyki Nowej. 

Emil Miszk - świetny solista jak i kameralista z dużym doświadczeniem scenicznym. Bardzo dobrze odnajduje się na wielu płaszczyznach muzycznych. Współtworzy wiele formacji związanych z trójmiejskim środowiskiem muzycznym: Jan Konop Big Band, Critical Level, Kamil Piotrowicz Quintet, Piotr Lemańczyk Quartet North, kwartet trąbek barokowych Tubicinatores Gedanenses. Współpracuje również z orkiestrami: Elbląską Orkiestrą Kameralną, Polską Filharmonią Kameralną Sopot, Polską Filharmonią Bałtycką, Cappellą Gedanensis. Jest absolwentem Akademii Muzycznej w Gdańsku.

Adam Żuchowski - kontrabasista, kompozytor, aranżer. Z Dominikiem Bukowskim współtworzył Blue Mind Quartet, z którym zdobył „Aniołka Jazzowego” podczas Bielskiej Zadymki Jazzowej w 2002 roku. Z Trio Mania otrzymał najbardziej prestiżową nagrodę muzyczną w Polsce – Fryderyk (za jazzowy, fonograficzny debiut roku 2010, płytę "Pearl"). Jest członkiem kwartetu Irka Wojtczaka - The Bee’s Knees, kwintetu Darka Herbasza ("Joy of Friendship"), zespołu Joanna Knitter&Blues Folk Connection, Collective Improvisation Group Tomka Sowińskiego. Współpracuje z Mikołajem Trzaską (z którym nagrał muzykę do filmów “Róża”, “Drogówka” oraz “Pod mocnym aniołem” W. Smarzowskiego), oraz z innymi muzykami sceny muzyki improwizowanej w Polsce i za granicą. Od 2002 roku współpracuje z Teatrem Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie. Jest kierownikiem muzycznym większości projektów Andre Ochodlo.

Patryk Dobosz - absolwent Akademii Muzycznej w Krakowie w katedrze muzyki współczesnej i jazzowej. Osiągnięcia: I Nagroda na „IV Europejskich Integracjach Muzycznych” w Żyrardowie z zespołem „Toing Trio” (2008), I Nagroda w „V Ogólnopolskim Konkursie Zestawowym” w Opolu (2008), Specjalna nagroda indywidualna Leszka Możdżera na konkursie „JAZZ JUNIORS” (2009), I Nagroda na presti-żowym Jazz Hoeilaart w Belgii z zespołem High Definition (2011). Koncertuje na całym świecie m.in. w Europie, Azji i USA. Współpracował z artystami światowego formatu: Randy Brecker, John Abercrombie, Ed Cherry, Adam Pierończyk, Grzegorz Nagórski, Ja-nusz Muniak, Maciej Obara, Piotr Wyleżoł, Włodek Pawlik.

sobota, 17 grudnia 2016

Dominik Bukowski Quartet feat. Amir ElSaffar - Sufia (2016)

Dominik Bukowski Quartet feat. Amir ElSaffar

Dominik Bukowski - vibraphone, kalimba
Amir ElSaffar - trumpet, santur
Adam Żuchowski - double bass
Partyk Dobosz - drums, darbuka

Sufia



FSR 2016/07

By Adam Baruch

This is the fifth album as a leader by the Polish Jazz vibraphonist/composer Dominik Bukowski, one of the most respected and prolific figures on the Polish Jazz scene. The album was recorded live in a quartet setting, with American trumpeter Amir ElSaffar, Polish bassist Adam Żuchowski and drummer Patryk Dobosz. Together they perform eight tunes (one split into two parts), five of which are arrangements of traditional melodies and three are original compositions by Bukowski.

The music is a Jazz-World Fusion project, which amalgamates the Folklore roots of Polish and Middle Eastern music, or more specifically the Arabic maqam system, which lately has been discovered by many Jazz improvisers all over the world. The maqam is remarkably open system and as such an ideal basis for improvisation, which is clearly demonstrated on this album. Both the traditional pieces and the original compositions get a similar treatment, which creates a remarkable coherency and consistency, which this album manages to uphold for its entire duration.

The involvement of ElSaffar is of course the decisive factor, which makes this album tick. His knowledge of Arabic musical forms makes him an ideal partner side by side with Bukowski, who after all is originally rooted in different musical environment. Without him this project might have proven to be too ambitious for the Polish musicians working on their own. Of course ElSaffar's virtuosic trumpet performances based in the Jazz idiom are another strong virtue of this project. His santur solos are also some of the highlights of the album.

Bukowski wisely lets ElSaffar to take upon himself most of the soloing and in general the leading of the music, as he is the bridge between the two worlds. Bukowski and the rhythm section take a step back and play along the trumpeter, contributing amicable support, both harmonically and rhythmically, which is especially impressive considering how difficult the odd and irregular Arabic rhythms usually are for people living outside the region. Żuchowski and Dobosz wisely take the rhythmic level of the music into a free form and less regular rhythmic environment, skillfully avoiding the traps of the tricky Arabic patterns as such. Their contributions are excellent all the way through and truly admirable.

Bukowski, as usual, contributes some superb vibraphone vistas, somewhat subdued and modest, but always elegant and highly aesthetical. His original compositions fit the concept of the album ideally and the vibraphone/trumpet collaboration is tasteful and unique. This album, diametrically different from the other projects he is involved in, proves his diversity and open-mindedness.

Overall this is definitely one of the most interesting Jazz-World Fusion albums recorded by Polish Jazz musicians in a long time and deserves all the compliments bestowed upon it already, which I fully support. Bukowski has been a sure "bet" ever since he arrived on the scene and this album places him also in the "full of surprises" category, which is pretty rare. Hats off, Dominik!

niedziela, 7 grudnia 2014

Magnolia Acoustic Quartet – Cinderella (2014)

Magnolia Acoustic Quartet

Szymon Nidzworski - tenor & soprano saxophones
Kuba Sokołowski - piano
Mateusz Dobosz - double bass
Patryk Dobosz - drums

Cinderella

FOR TUNE 0035


By Adam Baruch

This is the second album by Polish Jazz ensemble Magnolia Acoustic Quartet, which comprises of saxophonist Szymon Nidzworski, pianist Kuba Sokołowski and the brotherly rhythm section: bassist Mateusz Dobosz and drummer Patryk Dobosz. They perform six original compositions, all by Sokolowski (with one of the tunes inspired by a Yoko Ono piece).

This album faces a series of obstacles: the "second album" syndrome, the fact that the guest musicians on their debut album are not present here, the fact that the music is entirely "home made", and so on. The only thing in common is the fact that this album was also recorded live.

In comparison to its predecessor, musically this album is characterized by a much spacey, less melodic and freer approach, sometimes almost minimalistic. Most importantly the music is much more open and allows for delicate and intimate conversations between the quartet members. Although recorded just a short time apart, the quartet seems to be much mature, with the youthful energy and vivacity being replaced by elegant thoughtfulness. Of course this might result for some listeners/critics to evaluate this album as less impressive and immediate, but personally I happen to think that is simply different, but still very impressive.

I have already mentioned the Dobosz Brothers as potential candidates to the title of upcoming sibling rhythm section in Polish Jazz. Their performances here are no less convincing and they are definitely worth of close attention. Sokołowski plays a much more extensive role on this album that previously, which allows us to discover his subtle lyricism. Nidzworski is the true free spirit, pushing the boundaries of the quartet constantly towards terra incognita.

Overall this is another impressive achievement of a very promising young ensemble, which managed to overcome the a.m. obstacles with flying colors. Yes, this album is more challenging and less immediately likeable that the excellent debut, but patience has its rewards, which in this case are truly worth waiting for. Well done!

Zobacz też: