Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bryndal Michał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bryndal Michał. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 maja 2024

Monika Borzym - “Kołysanki Dla Dorosłych”

Monika Borzym

Krzysztof Dys - fortepian
Michał Bryndal - perkusja
Max Mucha - kontrabas

“Kołysanki Dla Dorosłych”

Wydawca: Borzym Music Polska 2024

Tekst: Paweł Ziemba


Monika Borzym to artystka wymykająca się wielu stereotypom. Z jednej strony, wokalistka o korzeniach jazzowo – soulowych; jej głosem zachwycają się zarówno krytycy jak i słuchacze. Szczera w tym co robi, nie pozostawiająca żadnych zudzeń co do posiadanych umiejętności i możliwości wokalnych. Jej głos przepełniony jest emocjami , głęboką soulową barwą i ogromną muzykalnością. Z drugiej strony - praktykująca seksuolożka, prowadząca w Radiu Nowy Świat autorską audycję „Muzyczny Gabinet Terapeutyczny". Zaskakujące zestawienie i dość nietypowa osobowość. Czy można łączyć te dwa obszary aktywności zawodowych?

Niejednokrotnie słyszałem pojęcie: “muzyka łagodzi obyczaje”; oddziaływuje na nasze emocje i psychikę. Jak się okazuje - wiara w jej płynącą z serca magiczną siłę jest jednym z elementów motywujących artystkę do tworzenia.

Od ponad 13 lat Monika Borzym nagrywa płyty, które zaskakują, a jednocześnie sprawiają, że trudno sprowadzić jej muzyczne realizacje do jednej tylko stylistyki. Od debiutanckiej pyty "Girl Talk" nagranej i zrealizwanej przy współudziale muzyków jazzowych pochodzących z USA, przez piosenki Joni Mitchell czy też utwory Radiohead zagrane na trzy waltornie, klarnet basowy i trio improwizujące, aż po najnowszy konceptualny album zatytułowany “Kołysanki dla `dorosłych”, składający się z dobrze znanych nam piosenek mających dziś określenie standardów jazzowych – Borzym stale zaskakuje!

Najnowszy krążek, w założeniach artystki, jest albumem o szczególnym przeznaczeniu - ma być muzyką na randki we dwoje, bądź wsparciem towarzystwa siebie samego. To muzyka, która ma pomóc słuchaczom w sensualnych momentach ich życia; która poprzez nasycone namiętnością aranżacje i subtelne wykonanie ma stymulować; która ma pomagać w stworzeniu nastroju i przestrzeni na bliskość.

Po pierwszych kilkunastu minutach słuchania piosenek z albumu pomyślałem, że to dość odważne i nietypowe założenie - większość artystów tworzy swoje dzieło z założeniem wyróżnienia się poprzez oryginalność w brzmieniu bądż też nowe, często własne kompozycje. Ten album zaskakuje w zupełnie inny sposób.

Przede wszystkim kto dziś nagrywa standardy? A jeśli już - to po co? Wielu uważa, że to passe. Niestety dzisiejszy świat kręci się szybko, wszyscy chcą pokonywać kolejne bariery bez względu na cenę, jaką często przychodzi za to zapłacić. “Kołysanki dla Dorosłych” to krok w inną stronę. Przede wszystkim to w karierze Moniki Borzym pierwszy album koncepcyjny, którego fundament stanowi zestaw wyselekcjonowanych i znanych piosenek określanych dziś jako standardy (nie tylko) jazzowe. (KISS – Prince’s). Dodatkowo to płyta minimalistyczna, spokojna z muzyką snującą się czasami niezauważalnie.

Na krążku znajdziemy kompozycje takie jak “Blame It on My Youth” – utwór z 1934 roku skomponowany przez Oscara Levanta do słów Edwarda Heymana, “It Amazes Me” z roku 1958, “Old Devil Moon” z 1947 oraz “Kiss” Prince’a z 1986 roku.

Wokalistce towarzyszy doskonale dobrane trio, złożone ze znakomitych muzyków: Krzysztof Dys (fortepian), Michał Bryndal (perkusja), Max Mucha (kontrabas), którzy potrafili w organiczny sposób dopasować się do założeń i oczekiwań artystki. Muzyka na płycie została zredukowana do niewielu dźwięków i wolnego tempa; brzmi bardzo zmysłowo i tworzy wyjątkowy klimat. Można tych nagrań słuchać bez obawy, że za moment zostaniemy zaskoczeni nawałnicą dźwieków, zupełną zmianą nastroju lub niespodziewanym zwrotem akcji, wytrącającym nas ze stanu relaksu i skupienia.

Kołysanki to ciekawy koncept “muzy do towarzystwa” , zrealizowany najlepiej jak można sobie wyobrazić.

Muzyka na krążku łączy intymny klimat, delikatność i pewną czułość. Przypomina nagrania Ann Burton z Luis Van Dijk Trio. Całość przepełniona jest duchowością, a zaproponowany przez artystów sposób interpretacji i rytmiki utworów sprowadza warstwę muzyczną na jeden wspólny grunt - elegancką estetykę, śpiewność oraz dbałość o każdy poszczególny dźwięk. Dużo tu POWIETRZA.

Nie byłoby możliwe osiągnięcie tego znakomitego efektu bez przekonania i wiary w umiejętności wszystkich uczestników projektu. Piosenki śpiewane są z niemal niewidocznym akompaniamentem na fortepianie Krzysztofa Dysa, który ma szczególnie delikatny dotyk - jakby zawieszał w powietrzu na dłużej poszczególne nuty. Sposób gry idealny dla eterycznej interpretacji melodii przez artystkę. Borzym jest szczera w tym co prezentuje. Śpiewa delikatnie, zmysłowo, jakby szeptała niemalże do ucha.

Fakt, że wszystkie wybrane przez wokalistkę utwory to powszechnie znane standardy sprawia, że w niemal niezauważalny sposób snują się tworząc elegancki, intymny nastrój. Bez wątpienia Monika Borzym ma duszę do takiego grania.

Jak więc traktować najnowszy album “Kołysanki dla Dorosłych”? Czy jest to płyta jazzowa? Sama artystka mówi, że nie chodziło o nagranie kolejnego albumu zamknietego w pewnej konwencji jak i grupie odbiorców. To płyta na randki, dla wszystkich. Bardzo minimalistyczna, z rodzaju mniej znaczy więcej. Zmysłowa, intymna, oszczędna w formie. Ciepła barwa głosu, melodyjność utworów, delikatność gry tworzą niezwykłą konstelację muzycznych perełek. To muzyka pozbawiona elementów destrukcji, nachalności, chaosu i napięcia. W zamian za to Borzym proponuje duchową zmysłowość, koi I pobudza wyobrażnię.

Nie ma znaczenia czy odbiorca lubi jazz czy też nie. Artystce jest też zupełnie obojetne, czy nazwiemy krążek albumem jazzowym. Nie o to w tym projekcie chodzi. Wokalistka eksponuje doznania odbiorcy, a nie swoje artystyczne ambicje.

Czy jesteśmy sami, czy w miłym towarzystwie - album staje się współtowrzyszem chwili. Borzym świadomie traktuje muzykę jako element terapii, medium, które przede wszystkim ma nam pomóc. Artystka zakłada, że muzyka po pierwsze ma nie przeszkadzać, ma być miła dla ucha. Poprzez swój minimalizm ma prowokować do zadumy, zwolnienia tempa, delikatności, odnajdywania przyjemności w celebracji chwili - wartości, które w dzisiejszych czasach jakby zanikały.

“Kołysanki dla Dorosych” to również manifest artystki dla sensualności, intymności, szacunku dla uczuć.

Płyta jest bardzo dobrze zrealizowana, pięknie zagrana z jazzowym feelingiem i świetnie zmiksowana przez samego Krisa Allena ( miksował wszystkie pierwsze trzy amerykańskie płyty artystki). To muzyczna uczta dla audiofilów.

Przyjemności !!!



wtorek, 30 maja 2023

Marek Napiórkowski - String Theory (2022)

Marek Napiórkowski Feat. AUKSO

Marek Napiórkowski – gitary
Max Mucha – kontrabas
Michał Bryndal – perkusja

AUKSO – Orkiestra Kameralna Miasta Tychy

String Theory (2022)

Wydawnictwo: AGORA S.A.

Tekst: Paweł Ziemba


W jednym z wywiadów z Coltrane’m na temat siły muzyki i jej oddziaływania na publiczność, zamieszczonych w książce „Coltrane według Coltrane’a”, możemy przeczytać: „Wciąż nie znam prawdziwej potęgi muzyki. Myślę, że ambicją każdego muzyka powinna być chęć kontrolowania tej potęgi. Fascynuje mnie wiedza o tych nieznanych siłach. Chciałbym umieć wywołać u publiczności reakcje, wywołać określoną atmosferę. W takim kierunku chcę podążać i dotrzeć jak najdalej”.

Nie bez kozery przytoczyłem ten fragment wywiadu, gdyż mam wrażenie, że właśnie podobne przemyślenia i chęć wywołania emocjonalnych „wibracji” u słuchaczy (poza rozwiązywaniem zagadnień harmonicznych, melodyjnych czy też rytmicznych), stanowi fundament najnowszej płyty Napiórkowskiego.

Muzyka ma ogromny wpływ na nas i nasze emocje. Bez niej nasze życie byłoby monotonne i przygnębiające. Podobno muzyka leczy, łagodzi obyczaje, zmniejsza napięcie nerwowe i łagodzi stres. Jak by na to nie patrzeć, z pewnością muzyka daje nam energię, inspiruje, a innym razem działa relaksująco.

„String Theory” zyskała już uznanie słuchaczy i aprobatę wielu recenzentów, więc mój tekst potraktuję jako osobiste, nieskrywane uznanie i pochwałę dla muzyki i muzyka, o którym można powiedzieć: „weteran” polskiej sceny jazzowej.

Marek Napiórkowski jest czołowym polskim kompozytorem, gitarzystą jazzowym, artystą wszechstronnym, tworzącym własny, niepowtarzalny język muzyczny. Od ponad 10 lat głosami czytelników Jazz Forum, wybierany jest Jazzowym Gitarzystą Roku. Od wielu lat nominowany do Nagrody Muzycznej Fryderyk w kategoriach: Jazzowy Muzyk Roku oraz Jazzowy Album Roku. Kompozytor muzyki teatralnej i filmowej… zapewne wiele aktywności Pana Marka pominąłem. Jeśli nagrał pond 150 płyt z różnymi wykonawcami, to aż chciałoby się spytać: z kim jeszcze nie grał J.

Każdy kolejny projekt muzyczny Napiórkowskiego niesie ze sobą coś nowego. Wydaje się, że zakres kreatywności muzycznej gitarzysty jest niczym nieograniczony. „String Theory” to kolejny stopień w drabinie wyzwań muzycznych, jakie wyznaczył sobie muzyk. Niektórzy uważają, że ciągłe poszukiwanie kolejnego sposobu wyrażania siebie poprzez muzykę jest ryzykownym wyzwaniem i zawsze ma gdzieś swój kres. Myślę, że Marek Napiórkowski na szczęście nie ma takich dylematów. Po ciekawym albumie „Hipokamp”, na którym wykorzystuje sporo brzmień elektronicznych, przyszedł czas na orkiestrę smyczkową. To co wyróżnia ten krążek od wielu innych płyt zrealizowanych przy współudziale orkiestry smyczkowej, można wyrazić w czterech słowach: współistotność brzmienia, nowoczesność, partnerstwo. Wszystkie utwory z założenia pisane były z uwzględnieniem orkiestry jako równoprawnego partnera. Ten unikalny i rzadko spotykany „zabieg” kompozytorski sprawił, iż ze względu na różnorodność muzycznych faktur „String Theory” jest zdecydowanie silnym muzycznie krążkiem; stanowi integralną całość, pełną kolorowych wibracji i oryginalnej, intrygującej muzyki.

Ta wieloczęściowa suita (składająca się z 7 utworów), trwająca niewiele ponad 43 minuty, łączy talent, ambicje z doświadczeniem i muzyczną kreatywnością wszystkich współuczestników tego projektu.

Parafrazując słowa Churchilla powiedziałbym, „że jeszcze nigdy tak wielu nie zrobiło tak wiele dla jednego”.

Muzyka na tym krążku jest spójna i logiczna, a zarazem zaskakująca i świeża w brzmieniu. Gitarowy ton, linie kreślone na gitarze, harmonie, jak również ogólna precyzja i słodycz, z których następnie układa swoje kompozycje lider, może ucieszyć niejedno wybredne „ucho”. To bujny pokaz muzycznej elegancji, ciekawych układów harmonicznych i brzmień, podanych słuchaczowi w interesujący i angażujący sposób. Zapewniam, że jeśli w tej bezpośredniej konfrontacji, pozwolimy się ponieść bogactwu tych utworów, konsekwencji i subtelności, które w rzeczywistości stanowią istotny element całości tego muzycznego projektu - będziemy aktywnie towarzyszyć muzykom w ich dalszym pochodzie.

Napiórkowski w swojej grze wykorzystuje cały szereg muzycznych faktur. Dzięki wspaniałej aranżacji i elementom orkiestracji utwory brzmią bardzo współcześnie. Na uwagę zasługuje niewiarygodna adekwatność zastosowanych rozwiązań harmonicznych. Mimo faktu, że mamy do czynienia z orkiestrą kameralną, do której naturalnie pasującym instrumentem wydawałaby się, gitara akustyczna, Napiórkowski używa jedynie gitar elektrycznych. Całość brzmi spójnie i nowocześnie. Riff gitary często stanowi tło dla linii melodyjnych bądź zastosowanych rozwiązań harmonicznych granych przez orkiestrę. Zmienność ról w układzie gitara – orkiestra oraz interesujących artykulacji, sprawiają, że muzyka jest bardzo obrazowa, intrygująca, oferująca słuchaczowi nietypowy rodzaj estetyki, melodyjności i wiele różnorodności.

„String Theory” Marka Napiórkowskiego zrealizowana wspólnie z orkiestrą kameralną AUKSO, „przykuwa uwagę i tuli kaszmirowym szalem”.

Gitarzysta zaprosił do współpracy najlepszych w tym fachu. Za orkiestrację odpowiadał wybitny aranżer Nikola Kołodziejczyk, który doskonale zrealizował oczekiwania lidera, tworząc z orkiestry równorzędnego członka zespołu. Ruch ten pozwolił nadać muzyce niespotykane a zarazem wyjątkowe rozwiązania harmoniczno- melodyczne.

W nagraniu płyty wzięli udział: Orkiestra Kameralna AUKSO pod batutą maestro Marka Mosia, oraz sekcja rytmiczna: Max Mucha kontrabas i Michał Bryndal perkusja.

Trudno byłoby dziś znaleźć lepszy skład do realizacji tej muzycznej koncepcji, łączącej świat jazzowych improwizacji z pięknym brzmieniem instrumentów smyczkowych. AUKSO to jedna z najlepszych orkiestr kameralnych w Europie. Grupę tworzą doświadczeni, znakomici muzycy, pełni zaangażowania i aspiracji absolwenci Akademii Muzycznej w Katowicach.

Interesujące z perspektywy współpracy przy realizacji płyty jest funkcjonowanie orkiestry w swoistej strefie pogranicza muzycznego - łączenia klasyki z jazzem i muzyką alternatywną. Bez pełnego zaangażowania, poczucia identyfikacji, umiejętności kolektywnego myślenia oraz zabawy przeciwieństwami i zderzaniem odrębnych języków muzycznych, tak nowoczesnego projektu nie udałoby się zrealizować.

Max Mucha to wybitny kontrabasista. Od wielu lat aktywnie działa na polskiej i europejskiej scenie jazzowej. Współpracował z takimi muzykami, jak: Maciej Obara, Dominik Wania, Adam Pierończyk, Mateusz Pospieszalski. Od kilku lat gra m.in. z Christianem Scottem, trębaczem ze światowego topu. Na perkusji towarzyszy w oryginalny sposób Michał Bryndal, odnajdujący się bardzo dobrze w obszarze jazzu eksperymentalnego jak i brzmień zespołów rokowych.

W kontekście tak mocnej muzycznie koncepcji, jaką niewątpliwie jest „String Theory”, słowa nie mają dużego znaczenia - muzyka wyraża wszystko. Gratulacje za pomysł i realizację tak ciekawego albumu!



czwartek, 3 września 2020

NUDA. - NUDA (2020)

NUDA.

Michał Milczarek - guitar
Marcin Albert Steczkowski - cornet
Marcin Jadach - double bass
Michał Bryndal - drums

NUDA

PRIVATE EDITION 2020



By Adam Baruch

This is the debut album by Polish quartet NUDA. (Eng. Boredom), which includes cornetist Marcin Albert Steczkowski, guitarist Michał Milczarek, bassist Marcin Jadach and drummer Michał Bryndal. The album presents eight original compositions, all co-credited to all four members of the quartet.

The members of the quartet come from very different backgrounds, between almost mainstream Jazz, via Jazz-Rock Fusion to Avant-Garde Jazz, but the music on this album is mostly improvised and rather free, with limited melodic contents. The overall approach is very minimalistic and the music plays around with sound and silence, creating imaginary, almost ambient soundscapes.

Although the cornet and guitar are at the front line, the quartet distributes equal weight between all four players, which is very effective. The rhythm section often plays in a completely different space-time continuum than the soloing instruments, and even creates polyrhythmic diversity between the bass and the drums. Therefore at times all four musicians play seemingly "inconsistently" between each other, but highly creatively and artistically.

There is no doubt that the album manages to present a fresh, highly unconventional approach to music making and has a lot to offer together to an open-minded listener. The concept needs perhaps a bit of refining and the short playing time (just above half an hour) needs expanding, which can all bee achieved on the next album. Overall this is a splendid debut effort and a most welcome fresh breath of air. Well done!

czwartek, 9 kwietnia 2020

Małgorzata Markiewicz – Bring The Light (2020)

Małgorzata Markiewicz

Małgorzata Markiewicz - vocals
Nikola Kołodziejczyk - piano, keys
Maciej Szczyciński - bass
Michał Bryndal - drums
and others

Bring The Light

REQUIEM/LYDIAN 2020/7


By Adam Baruch

Although her career goes back over two decades, this is finally the debut album by Polish vocalist Małgorzata Markiewicz. It was recorded with the vocals supported by a basic trio consisting of keyboardist Nikola Kołodziejczyk, bass guitarist Maciej Szczyciński and drummer Michał Bryndal. In addition a string quartet, which is 3/4 of the Atom String Quartet (violinist Dawid Lubowicz, violist Michał Zaborski (Małgorzata's husband) and cellist Krzysztof Lenczowski) and violinist Marta Zalewska takes part in the recording as well as eight other musicians playing/singing on selected tracks.

The album presents twelve original songs, nine of which were composed by Markiewicz (two co-composed with others) and three were composed by Gabriela Kapczuk. She also wrote three of the lyrics and co-wrote one with the rest being by different authors. Six of the songs feature lyrics in Polish language and the other six feature lyrics in English. The album is elegantly packaged and offers the lyrics, arty photographs and stylish design.

The songs are all typical contemporary Polish Pop, very melodic and solidly written but slightly samey. The album offers a modern production and sound, which I personally don't appreciate very much. But the instrumental arrangements, with just a tinge of Jazz here and there, and the playing / singing are absolutely perfect and professional. If not for the Polish lyrics, this album might have been mistaken for an American album, which proves that the Poles can beat the Americans at their own Smooth Jazz production game, but as such does not offer much originality.

With that said, Markiewicz proves she can write great tunes and sing them with true feeling, even in English, which most of her local vocal colleagues fail at badly. It is obvious that a lot of thought and work was invested into creating this album and the result is highly entertaining and offers a great listening experience, which Pop and Smooth Jazz listeners should enjoy immensely. Overall this is an excellently produced and beautifully performed album, full of great tunes and typical Smooth Jazz feel, which should make aficionados of that genre perfectly happy.

sobota, 29 lutego 2020

NUDA. - NUDA (2020)

NUDA.

Michał Milczarek - guitar
Marcin Albert Steczkowski - cornet
Marcin Jadach - double bass
Michał Bryndal - drums

NUDA

PRIVATE EDITION 2020



By Jędrzej Janicki

Oszczędźmy sobie wątpliwej jakości żartów dotyczących specyficznej nazwy tego zespołu. NUDA. – to brzmi naprawdę dumnie, a ta kropka na końcu nazwy dodaje jeszcze dostojeństwa i gracji. Nuda to być może istota człowieczeństwa, stan, w którym najmniejsze nawet doznanie jawi się jako wybawienie z tej nieokreślonej i bezbrzeżnej pustki. Jednym słowem, idealna nazwa dla jazzowego kwartetu, a także dla debiutanckiego wydawnictwa. Jak się nudzić, to na całego.

Grupę NUDA. tworzy czterech świetnych muzyków – gitarzysta Michał Milczarek, kornecista Marcin Steczkowski, perkusista Michał Bryndal oraz kontrabasista Marcin Jadach. Brzmienie formacji w największym zakresie kreowane jednak jest przez bardzo pomysłową grę Milczarka. Gitarzysta ten w żadnym razie nie jest muzycznym żółtodziobem, na swoim koncie ma już chociażby dwie świetne płyty swojego autorskiego Michał Milczarek Trio (znanego również jako MM3). "Squirrels & Butterflies" (2014) tegoż zespołu to brawurowy i efektowny flirt z jazz-rockiem. Jeszcze ciekawiej prezentuje się druga płyta MM3 – "Ambient Works" (2016). Tym razem, jak nietrudno się domyślić, zespół swoje muzyczne kroki skierował w stronę estetyki ambient, tworząc tym samym nieoczywisty i wyjątkowo intrygujący mariaż jazzu i tej właśnie stylistyki. 

Album "NUDA" jest w pewnym sensie dopełnieniem ewolucji sposobu postrzegania roli gitary elektrycznej w muzyce okołojazzowej. Zapomnijmy o miałkich i efekciarskich solowych popisach – Milczarek buduje nieoczywistą przestrzeń bliską dokonaniom chociażby Eivinda Aarseta. Na płycie tej dominują czyste brzmienia, dalekie od pierwszych skojarzeń związanych z eksperymentalną muzyka improwizowaną (a w takich muzycznych rejonach NUDA. niewątpliwie się porusza). Muzykom udaje się wytworzyć atmosferę pełnego napięcia oczekiwania na każdy kolejny dźwięk. NUDA., pomimo swojego eksperymentalnego zacięcia, nie gubi jednak specyficznej melancholijności i melodyjności swoich kompozycji – przepięknym tego dowodem urocza "Transballadyna". Doskonale wyważone proporcje między bardzo świadomymi i eksperymentalnymi poszukiwaniami a dyskretnością i lekkością kompozycji stanowią o niezwykłej sile tej płyty.

Cały album jest trochę jak jego okładka. Pozornie zwykłe, niczym się niewyróżniające otoczenie, w którym nagle pojawia się osobnik, wykonujący bliżej niezidentyfikowany wygibas. Trochę taka też jest muzyka NUDY. – choć improwizowana, to doskonale przemyślana. Choć doskonale przemyślana, to potrafiąca niejednokrotnie zaskoczyć. Czekam niecierpliwie na więcej, gdyż muzyczna przyszłość tego kwartetu rysuje się w wyjątkowo optymistycznych barwach.  

poniedziałek, 14 października 2019

Michał Zaborski Quartet – Feeling Earth (2019)

Michal Zaborski Quartet

Michał Zaborski - viola
Nikola Kołodziejczyk - piano
Maciej Szczyciński - double bass
Michał Bryndal - drums

Feeling Earth

HEVHETIA 0189



By Adam Baruch

This is the debut album as a leader by the Polish violist Michał Zaborski, mostly recognized as a member of the Atom String Quartet, recorded with a quartet, which also includes pianist Nikola Kołodziejczyk, bassist Maciej Szczyciński and drummer Michał Bryndal. The album presents seven original compositions, all by Zaborski and the music was recorded at the excellent Studio Tokarnia and engineered by Jan Smoczyński.

With the viola in the lead, the quartet produces a noticeably "different" sound than one expects from a Jazz recording, and indeed this music, although Jazz oriented, includes also strongly noticeable additional influences, such as Classical and Folklore music, which are immediately apparent from the onset. The compositions are all deeply melancholic and mostly low key, emphasizing a strong melodic presence, with the themes stated by the viola at the beginning of each piece and than gently carried on by the fragile piano and viola improvised parts. The piano is a tad too busy at times, but not extravagantly so. The rhythm section keeps things to bare minimum, with the bass pulsating in the background and playing a few beautifully melodic soli and the drums steady and barely audible at times.

And yet the music has an irresistible charm to it, a magical flow that keeps the listener mesmerized for the duration of the album, taking him from one piece to the next as if hypnotized. In spite of the minimalist outcome produced by the musicians, the music does not seem to be missing anything and is perfectly rounded and whole. The music is kept mostly on a relaxed level with little dynamics displayed along the way, which could be considered a bit indistinguishable, but easily forgiven.

Personally I really enjoyed the music, although I suspect some listeners will find it a bit "too pretty" and altogether lacking the "kick" Jazz enthusiasts expect to hear in the music. There is no doubt Zaborski is a virtuoso and his performances here as every bit as strong as on his numerous earlier recording. His compositions are heavily influenced by Polish Folklore music and his Classical Music background, which he openly admits in his music, not trying to make it sound more Jazzy than it rally is.

Overall this is a very unique album, different from most of the output arriving on the Polish Jazz scene, and also different from the material Zaborski records with the Atoms, showing another facet of his musical personality. A Gentle Giant by all means, who can weave beautiful melodies and share them with his listeners with obvious love and modesty.

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Michał Zaborski Quartet - Feeling Earth - premiera 16.04.2019


Michał Zaborski - altówka
Nikola Kołodziejczyk - fortepian

Maciej Szczyciński - kontrabas
Michał Bryndal - perkusja

Michał Zaborski Quartet"Feeling Earth" - to debiutancka płyta altowiolisty Michała Zaborskiego, współtwórcy uznanego już na polskim i europejskim rynku muzycznym zespołu Atom String Quartet. Krążek ukaże się w połowie kwietnia nakładem słowackiej wytwórni Hevhetia i jest zapisem autorskich kompozycji lidera. To pierwszy w Polsce projekt związany z muzyką jazzową, gdzie altówka pełni rolę instrumentu wiodącego. Materiał zawarty na "Feeling Earth" to intrygujące połączenie melodyjnego, europejskiego jazzu z domieszką muzyki regionalnej z różnych zakątków świata, którą w nieoczywisty sposób artysta przemyca w swoich kompozycjach. I to właśnie ona, dzięki swej specyficznej urokliwości i niepowtarzalności, była ogromną fascynacją artysty i w konsekwencji dominującą inspiracją do powstania tego projektu. Rzadkie zestawienie instrumentu, jakim jest altówka, z tradycyjną sekcją jazzową przynosi nową i niezwykle ciekawą, muzyczną jakość. 

Działalność w różnych obszarach, zarówno muzyki klasycznej, jak i szeroko rozumianej muzyki improwizowanej, pozwala Michałowi Zaborskiemu na kreowanie swojego indywidualnego stylu. Artysta stale poszukuje nowych środków wyrazu, eksplorując jednocześnie nieznane dotąd możliwości, jakie daje altówka - dotąd śladowo wykorzystywana we współczesnym języku jazzowym. Próba definicji i umiejscowienia tego instrumentu w nowym kontekście jest jednym z bardziej interesujących przedsięwzięć na polskiej scenie muzycznej. W nagraniu płyty wzięli udział muzycy z formacji Stryjo: pianista Nikola Kołodziejczyk, kontrabasista Maciek Szczyciński i perkusista Michał Bryndal. Premiera koncertowa odbędzie się 16.04.2019 w Promie Kultury Saska Kępa w Warszawie, przy okazji cyklu "Cały Ten Jazz"

poniedziałek, 10 października 2016

Stryjo - A Vista Social Club (2016)

Stryjo

Nikola Kołodziejczyk - piano
Maciej Szczyciński - bass
Michał Bryndal - drums

A Vista Social Club

PRIVATE EDITION




By Krzysztof Komorek

Ależ Stryjo się tu pięknie uwijo. Żartobliwa metodologia nazywania utworów przez wymieniony tercet usprawiedliwiać może taką formę recenzji ich najnowszej płyty. Dawno, a może nawet nigdy, nie bawiłem się tak dobrze przy lekturze spisu utworów: "Dziecko rozmarynu", "Kaftan trójwarstwowy, przeciwpancerny", "Belzebóbr", zestaw utworów z pierwszej płyty, których jednowyrazowe tytuły układają się w zgrabne "Śniło mi się, że brałem udział w familiadzie". Proszę się jednak nie sugerować tymi słownymi zabawami, bowiem są one jedynie świadectwem lekkiego dystansu muzyków do tworzonej przez siebie materii. Natomiast w warstwie muzycznej nie ma już mowy o żartach.

Po płytę sięgałem z ogromnym zaciekawieniem, Głównie ze względu na skład zespołu. Michała Bryndala kojarzyłem dotąd raczej z nie jazzowych aktywności, moje ostatnie spotkania z twórczością Nikoli Kołodziejczyka to duże składy instrumentalne, natomiast Macieja Szczycińskiego znałem najmniej. Musze przyznać, że już poznanie kulis sesji nagraniowej wzmogło mój podziw w stosunku do omawianego tu wydawnictwa. Płyta jest bowiem całkowicie zaimprowizowana. I nie mamy tu do czynienia z eksplozją free jazzu. To kawał solidnego, nowoczesnego mainstreamu. Tyle tylko, że (jak zdradza to w wywiadach Nikola Kołodziejczyk) bez zapisu nutowego. Ot, muzycy usiedli w studiu, a całość wymyślonej i zagranej wówczas a vista muzyki znalazła się na dwóch płytach. 

Chylę czoła przed wyobraźnią i siłą porozumienia pomiędzy muzykami. To nie są jakieś krótkie muzyczne zabawy, urywane nagle tematy i pomysły. Utwory na płycie mają na ogół 6 i więcej minut, a przewrotnie nazwane i umieszczone w środku drugiej płyty "Intro", nawet minut 13. Bardzo dobra płyta, której nie można nie znać.

poniedziałek, 11 lipca 2016

Nikola Kołodziejczyk Orchestra – Barok Progresywny (2015)

Nikola Kołodziejczyk Orchestra

Nikola Kołodziejczyk - piano/leader

Barok Progresywny

PRIVATE EDITION





By Adam Baruch

This is the second album by Polish Jazz pianist/composer/bandleader Nikola Kołodziejczyk, recorded by an orchestra which includes fifteen musicians from a variety of musical idioms: Classical, Jazz and Folklore, who play among others original instruments from the Baroque era. Together they perform a twelve-piece suite called "Barok Progresywny" composed by Kołodziejczyk. The music was performed completely acoustically and recorded "live" without any overdubs or multiple takes.

Kołodziejczyk's debut album released a year earlier created quite a stir on the local Polish music scene, including a nomination for the county's most prestigious music award. Such dramatic events are unfortunately very hard to beat and so far the release of this album seems to have created a much more modest response.

The music on this album is much less exciting in comparison to its predecessor. Heavily set in Classical Music, with just brief excursions into the Jazz of Folklore environments, the suite is dominated by melancholic, low key themes, which move forward slowly and hesitantly, much closer to Serialism or Minimalism than Baroque. A few excellent Jazz solos erupt sporadically, but as good as they are, they seem to be detached from the main line of the suite and sound rather out of place. The overall feeling the listener is left with once the music is over is quite depressing and therefore in complete contrast to the spirit of Baroque Music.

Kolodziejczyk is undoubtedly a very gifted and talented musician/composer and his work so far gives us a glimpse into his diverse and complex musical personality. Hopefully his ambitious orchestral projects will continue to be realized and recorded, which in today's economic reality is far from trivial. Even if this album does not really make me to jump out of my socks, I'm looking forward to hear more of his music, the sooner the better.

poniedziałek, 13 lipca 2015

Wojtek Mazolewski Quintet – Polka (2014)

Wojtek Mazolewski Quintet

Oskar Torok - trumpet
Marek Pospieszalski - saxophone
Joanna Duda - piano
Wojtek Mazolewski - double bass
Qba Janicki - drums
Michał Bryndal - drums
Sara Brylewska- voice


Polka

AGORA 9788326813801

By Adam Baruch

This is the third album by Polish Jazz bassists/composer Wojtek Mazolewski and his quintet, which also includes Slovak trumpeter Oskar Torok, saxophonist Marek Pospieszalski, pianist Joanna Duda and drummers Qba Janicki and Michał Bryndal. The album presents twelve compositions (one repeated twice), six of which are originals by Mazolewski, two are originals by Duda, one is credited to the entire quintet and three are covers.

The music on this album was written over a long period of time and reflects the personal life of the leader and the touring experiences by his quintet, as well as their musical preferences. It is a mixed bag of various influences, including Jazz but not necessarily strictly connected with Jazz, as usual with Mazolewski's albums. His tap-dance between Jazz and more popular Pop & Rock idioms seem to work miracles during the quintet's live shows, which are extremely well attended by enthusiastic audiences, but it does not translate that well into albums, like this one, which are a mixed, unfocused bag.

Of course these are top-notch players, especially Duda, who displays a remarkable ability to adopt her playing to the various musical environments present herein and sets her own voice in her compositions. The sound is smooth and likeable as is the music and overall this album is a lot of fun to listen to, but leaves very little of an afterthought.

The album is beautifully packaged in a fancy digibook format, with great photos and Mazolewski's reflections about the music. BTW the work "Polka" has a double meaning: a Folk dance (of Czech origin) and a Polish female person; a dichotomy Mazolewski explores in detail.

I had a lot fun listening to this album but at the same time, as with all albums by Mazolewski, I feel a bit cheated, always getting a bit less than I hoped for. Some music simply does sound better live…

piątek, 3 kwietnia 2015

Nikola Kołodziejczyk Orchestra – Chord Nation (2014)

Nikola Kołodziejczyk Orchestra

Nikola Kołodziejczyk - piano

with others

Chord Nation

FOR TUNE 0042




By Adam Baruch

This is the debut album by young Polish Jazz pianist/composer/bandleader Nikola Kołodziejczyk, recorded by a twenty five piece orchestra, with members who originate from three different countries, which presents a five-part suite, which in turn is a hybrid of contemporary Classical music, classic mainstream Big Band and Free Jazz/Improvised music. There is no doubt that this is a very ambitious project, brought into reality against all odds and one that refuses to compromise and takes no prisoners.

Although highly motivated and certainly ingenious, this project is not quite as revolutionary or innovative as one might imagine. In fact it continues the European orchestral Jazz tradition, which followed a different path from the American orchestral Jazz tradition, which flourished in the US in the early 20th Century and was than imported into Europe and mimicked for a few decades until the emancipation of the European Jazz in the 1960s. Since than a long line of superb European Jazz orchestras carried the torch towards new horizons, starting with the British orchestras led by Neil Ardley, Michael Gibbs, Mike Westbrook and many others and than gradually spread across Europe and even behind the Iron Curtain, with such notable bandleaders as Gunter Hampel, Hans Koller, Martial Solal, Gustav Brom and such distinguished ensembles as the NDR Big Band, the Vienna Art Orchestra and so many others. Many of these European Jazz orchestras often use similar characteristic devices to those used in the process of making the music heard on this album: switching between melodic mainstream Big Band parts and freely improvised passages, using string arrangements and wordless human vocalese, in short the typical palette of contemporary European Jazz orchestral music.

Considering Kołodziejczyk's age, limited experience, restricted resources and all the obstacles that he had to confront in order to record this album, one must admit that this is a remarkable achievement, not only from the aesthetic perspective but also from the pure organizational one. But of course most listeners are not really interested in the behind the scenes of music making and judge it by what they hear. As far as the music is concerned, Kołodziejczyk presents a collection of sonic plateaus, which intertwine and develop slowly, and are best listened to in the sequence dictated by the album's tracks and as a whole. The separate parts of the suite do not really stand on their own, as the melodic content of the entire proceedings is relatively limited. To use a metaphor from a different media, the suite makes sense the same way a complete canvas of a painting makes sense, and wouldn't do so if looked at when sliced into several pieces.

At times one might get the impression that this music is more about "how" than about "what". Kołodziejczyk is obviously enamored with the bag of tricks that are at his disposal as a composer orchestrator, and with the sound of the orchestra, much more than with the actual compositions, and as a result we get a complex baroque musical structure, supported by quite simple foundations. Sometimes the instinctive urge to show as much of one's talents as possible, here and now, can prove hazardous. This often happens to young and talented artists and is quite meaningless in a long range, provided that Kolodziejczyk is treating this project as just one of many lessons he has to go through during his long and hopefully very successful career.

All in all this is a very impressive, ambitious and unusual debut album by an obviously talented musician/composer, who presents enormous potential, which hopefully will be fully realized in his future projects. Since orchestral Jazz albums are extremely rare, this is even more of a valuable contribution to the Polish Jazz scene. Thanks to For Tune for finally releasing this album, over three years after it was recorded, it's certainly better off now in the open for all music lovers to enjoy. I am anxiously waiting for the next project.

sobota, 10 stycznia 2015

Polka

Wojtek Mazolewski Quintet

Oskar Torok - trumpet
Marek Pospieszalski - saxophone
Joanna Duda - piano
Wojtek Mazolewski - double bass
Qba Janicki - drums
Michał Bryndal - drums
Sara Brylewska- voice

Polka
Agora SA

By Maciej Nowotny

Pierogi są ruskie, fasolka jest po bretońsku, śledź po japońsku, zatem nie powinno dziwić nikogo, że polka jest... czeska. Może dlatego Wojtek Mazolewski wziął do składu swojego kwintetu grającego na trąbce Oskara Toroka. Ale i on prawdę mówiąc jest Słowakiem, choć przynajmniej mieszka w Pradze. Czeskiej. Ja wolę jednak interpretować tytuł tej płyty - "Polka" - przez pryzmat okładki, na której blondynka w typie Małgorzaty Braunek (to chyba po prostu ona?) z okresu, gdy wnerwiała pół Polski swoją grą w "Potopie" Hoffmana, wykrzywia się pokazując pomarszczony gniewem nosek i gotowe do ukąszenia siekacze. Nie przestając być przy tym całkiem ładną. I czy nie takie właśnie są one, Polki? 

Zresztą odniesień do Polek i kobiet w ogólności nie brakuje w notkach, jakie do płyty dołączył Wojtek. Niektórzy będą wskazywać, że w ten sposób zręcznie wykorzystuje uwielbiającą seks i ploteczki współczesną publiczność, czego dowód dał zresztą jakiś czas temu, angażując się w romans z Mają Sablewską. Ale mnie to w ogóle nie przeszkadza, wręcz śmieszy mnie cały ten hejt wobec Mazolewskiego i zwykła zawiść, że tak wyśmienicie potrafi promować siebie i swoją muzykę w mediach. Raczej budzi to moje uznanie, bo znam wielu znakomitych muzyków, którzy chcieliby mieć takie umiejętności, a nie mają albo co gorsza w obejściu są tak gburowaci, aroganccy i nieciekawi, że odechciewa się słuchać ich muzyki.

Wracając do "Polki", to muzyka na tym albumie jest równie komunikatywna jak sam lider i w ogóle stanowi chyba obecnie najbardziej udany na polskiej scenie melanż jazzu i muzyki popularnej. Na tej płycie bardzo podobają mi się nawiązania do bliskiej mi muzyki z Seatlle, z nieśmiertelnym "Heart-Shaped Box" Nirvany jako szczególnie smakowitym kąskiem. Ale znajdzie się tutaj i nagrany w stylu reggae "Get Free" czy "Bombtrack" z repertuaru Rage Against The Machine. Reszta to kompozycje członków zespołu, z których w tym konkretnie tekście chciałem podkreślić rolę - skoro już tak się podlizujemy wszystkim Polkom - Joanny Dudy.

Jej pióra są na płycie "Grochów" i "Kraków", a także - w części - "Berlin". Duda - chociaż podejrzewam, że słuchaczom znana głównie z tego składu - ma już w dorobku swoją własną znaczącą karierę. Wydała kilka sygnowanych własnym nazwiskiem albumów, które zadziwiają szerokością zainteresowań - od pełnego funku nagranego w ramach formacji o nazwie AuAua, do opartego na elektronicznych improwizacjach z kolektywem o dziwnej nazwie J=J. Krótko mówiąc, Duda ma swój niepowtarzalny styl, w którym jest jakaś dziecięca naiwność połączona z dzikim wręcz entuzjazmem, co świetnie się żeni z językiem, w jakim wypowiada się cały zespół. Poza tym Duda jest po prostu pianistką dysponującą olśniewającym warsztatem i muzykalnością, cechy którą dzieli ze swoimi nie mniej utalentowanymi kolegami w kwintecie, czyli wspomnianym już trębaczem Oskarem Torokiem, saksofonistą Markiem Pospieszalskim i grającymi na perkusji Michałem Bryndalem i Qbą Janickim. 

Podsumowując, jeśli jara Was muzyka, do której pasuje etykietka grunge jazzu, przy której można nawet potańczyć, a przede wszystkim uważacie, że Polki mają najwięcej witaminy, to śmiało możecie sięgać po ten krążek, spokojnie puszczając mimo uszu paplaninę tych i owych zawistnych muzyków czy zakompleksionych dziennikarzy, których jedyną ambicją jest słuchać tego, czego przeciętny słuchacz nie może, bo dostaje bólu głowy!

Wojtek Mazolewski - New album "POLKA" in process from The Montaż on Vimeo.

wtorek, 6 listopada 2012

Michał Wróblewski Trio – I Remember (2011)

Michał Wróblewski Trio

Michał Wróblewski - piano
Michał Jaros - bass
Michał Bryndal - drums

I Remember (2011)




By Adam Baruch

This is the debut album by the young Polish Jazz pianist / composer Michal Wroblewski, recorded with his trio with bassist Michal Jaros and drummers Michal Bryndal and Wojciech Romanowski. The first version of this album was recorded by the trio with Bryndal and released as a promo. This, the final version of the album adds four more tracks recorded by the trio with Romanowski. Since both trios recorded the title track, the album's nine tracks are in fact only eight distinct compositions, of which five were composed by Wroblewski, one by Jaros, one is an interpretation of a John Coltrane tune and the title track is a contemporary house composition, which proves that Wroblewski listens to other music than Jazz as well. Both trio sessions were recorded at the legendary Studio Tokarnia, with Jan Smoczynski behind the knobs, which is always a guarantee of superb sonic quality.

The Polish Jazz scene seems to be an endless source of excellent piano players over the years, and the contemporary scene, which hosts both the veterans, the middle aged and the young pianist is simply exploding with talent and activity. Wroblewski is certainly one of the interesting newcomers, who still have to pay the dues and put forward their accomplishments before achieving an honorary position on the pedestal reserved for the Polish Jazz piano giants. Judging by this recording he's certainly on the right track, as the music presented on this album is quite excellent, both from the point of view of the performance and the compositions. Both trios play elegantly and display individual skills as well as an ensemble spirit, carefully listening to each other. The compositions present a nice balance between the melodic themes, rhythmic progressions and harmonic structures, which are ideal vehicles for the improvised passages. There is a frequent usage of Classical quotes and neo-romantic mannerisms, which are probably mostly sub-conscious and quite understandable considering the pianist's age.

The overall level of performance is quite excellent, turning this album into an ideal type of piano trio experience, which many Jazz connoisseurs greatly enjoy. The album could have been slightly longer and more adventurous musically, but than again many listeners will probably wish to change absolutely nothing. One can only hope that future recordings by Wroblewski will show him striving to achieve an individual voice and unique style, which will surely come to fruition as he gets older and more experienced. Keeping things in the right perspective, this is definitely a most impressive debut, exposing a talent to be watched. This album is highly recommended to piano trio enthusiasts, but basically every Jazz lover should be able to deeply enjoy this music. Great stuff!

czwartek, 24 maja 2012

Wojtek Mazolewski – Wojtek W Czechoslowacji (2011)

Wojtek Mazolewski Quintet (band)

Joanna Duda – keyboard
Marek Pospieszalski – saxophone
Michał Bryndal – drums
Oscar Torok – trumpet
Wojtek Mazolewski – double bass

Wojtek w Czechosłowacji (2011)

This is the 2nd album by the Polish Jazz quintet led by bassist / composer Wojtek Mazolewski, who is a well known figure on the local scene way beyond the Jazz circles, mostly as a member of several Rock groups and later a founding member of the top Polish group Pink Freud. The quintet includes Slovak trumpeter Oscar Torok, saxophonist Marek Pospieszalski, pianist Joanna Duda and drummer Michal Bryndal, all excellent and very sensitive players. The music was mostly composed or co-composed by Mazolewski, with four tracks credited to the entire ensemble and one track composed by the pianist. One additional track was contributed by Polish DJ Maceo Wyro, who participates in the recording with his electronic effects and another one is by famous Jamaican reggae artist Max Romeo. 

In contrast to the quintet’s previous album (“Smells Like Tape Spirit”) this one is quite confusing. The confusion starts right with the album’s title (the Czechoslovak connection being a mystery) and continues throughout the album’s content, which includes several re-makes of compositions already present on the last album and new compositions, which are stylistically quite remote from earlier material. Of course the album has its moments and such high-class musicians can definitely play well, but the overall disorder, lack of direction or aesthetic unity makes it more difficult to enjoy. Of course it’s entirely possible that Mazolewski knows exactly what he’s doing and it’s only me missing the point? Investigate at your own risk!



Author: Adam Baruch
http://www.adambaruch.com/


środa, 23 maja 2012

Wojtek Mazolewski Quintet – Smells Like Tape Spirit (2011)

Wojtek Mazolewski Quintet

Oscar Torok – trumpet
Marek Pospieszalski - sax
Joanna Duda - piano
Michal Bryndal - drums
Wojtek Mazolewski - bass

Smells Like Tape Spirit (2011)


This is the debut album by a Polish Jazz quintet led by bassist / composer Wojtek Mazolewski, who is a well known figure on the local scene way beyond the Jazz circles, mostly as a member of several Rock groups and later a founding member of the top Polish group Pink Freud. Obviously, this album presents an attempt to create a “serious” Jazz album in the splendid tradition of the Polish Jazz heritage, which in fact is by and large quite successful. Carefully composed, arranged and beautifully played, the album is mostly melancholic and lyrical, very melodic and full of internal tension, which is extremely effective. The quintet includes Slovak trumpeter Oscar Torok, saxophonist Marek Pospieszalski, pianist Joanna Duda and drummer Michal Bryndal, all excellent and very sensitive players. 

The music was mostly composed or co-composed by Mazolewski, with one track credited to the entire ensemble and two tracks composed by the pianist. In his liner-notes Mazolewski makes clear how he longed to return to the double bass and play Jazz again (he mostly plays electric bass) and explains how this music was influenced by the arrival of his first-born son. He also credits his partners in the quintet for contributing to the final result, and so he should, as it definitely is a group effort. Overall it is a beautiful album, which gives the listener a truly satisfactory listening experience, at least until the last (bonus?) track of the album, which states the obvious: “White men can’t jump and they can’t play reggae either”. Highly recommended!



Track listing: 
1. Newcomer
2. Planeta guzików
3. Kaczeńce
4. Populacja sikorek
5. Smells Like Tape Spirit
6. Pożycz stówę
7. Księżniczka nr 9 i 10
8. Oberek
9. Jedynak

Author: Adam Baruch
http://www.adambaruch.com/

niedziela, 11 grudnia 2011

Wojtek Mazolewski Quintet - Wojtek w Czechoslowacji (2011)

Wojtek Mazolewski Quintet (band)

Joanna Duda – keyboard
Marek Pospieszalski – saxophone
Michał Bryndal – drums
Oscar Torok – trumpet
Wojtek Mazolewski – double bass

Wojtek w Czechosłowacji (2011)

On the borderline of kitsch, sometimes even crossing it, superbly played, typically self-conscious, auto-ironic, overtly hipster, this CD by Wojtek Mazolewski Quintet leaves me sad... I admire his style, he is unparalleled in his ability to communicate with audience, being one of few jazz musicians who is part of mass culture in Poland, but if he continues on that road it will be rather disappointing to me. Yes, it's well played, yes, it's pure pleasure to watch and listen to it, yes, it will be even more so during concerts. But... but it's so superficial. It's like car accident in traffic jam caused by some minor distraction, phone call, bird flying or too short skirt of some attractive girl in the Spring. Certainly it caused some emotions but first of all it's nuisance. It all happened in low speed so no real danger was involved. All potential loss, dented bumper or scratched paint, though annoying, will eventually be covered by insurance company. Nothing real, simply a fad, an eccentricity, a crank, something of no substance, no importance, no flesh. 

Check this if you don't believe:


Author: Maciej Nowotny


piątek, 1 lipca 2011

Projekt Grzegorza Rogali - Enthuzjazzm (Soliton, 2011)

Adam Baruch (his music boutique www.jazzis.com) sheds light on some of the most interesting projects in ethnojazz in Poland this year:

The incredible Renaissance of Jewish Culture, which erupted in recent years in Poland, the country which hosted Jews for centuries and then witnessed their extermination during the Holocaust, is truly wondrous and unprecedented. The renewed interest in Jewish Culture and Tradition has its musical sides of course, like Jewish Music Festivals and smaller, more intimate projects like this one - a Jazz quartet which brings together three Polish and one Israeli Jazz musicians: trombonist Grzegorz Rogala, bassist Lukasz Borowiecki, drummer Michal Bryndal and female saxophonist Sagit Zilberman. An oud player and a rapper guest on one track each. Together they perform seven compositions, which combine Jazz with Jewish folklore (and Polish folklore as well) – not a new concept, but certainly one which is able to produce very interesting results. Of the seven compositions three are by Rogala, two by John Zorn (the legendary pioneer of the Radical Jewish Jazz movement), one by Zilberman and one is a standard arranged by Zilberman. The overall sound and musical approach of the quartet is very original and unique, with the two soloists improvising on top of a very solid rhythmic background provided by the rhythm section. In fact the bass player holds the music together in a truly admirable way. The quartet is not trying to play another version of Klezmer / Chasidic Jazz mixture, which has already been explored by many other ensembles, but creates their own stylistic approach, which although not completely Free, has a lot of freedom and space, which allows individual expression. Overall the album sounds fresh, interesting and unique, which doesn't happen too often these days. Definitely worth investigation!

Sample of music (more can be found on Grzegorz Rogala web page http://www.rogala.art.pl/):


Author of text: Adam Baruch 
...

sobota, 11 czerwca 2011

Adam Baldych / Damage Control - Magical Theatre (2011)

Adam Bałdych Damage Control

Adam Bałdych - violin
Josh Lawrence - trumpet
Paweł Tomaszewski - piano
Andrzej Gondek - guitar
Piotr Żaczek - bass
Jakub Cywiński - double bass
Michał Bryndal - drums
Adam Sak - guitar

In-depth review by Adam Baruch, a critic and owner of fine music boutique (https://www.jazzis.com/shop/): 

The violin holds a very special position in the history of modern Polish Jazz, and except for France, no other European country can pride itself in such splendid heritage as far as the use of violin in Jazz is concerned.

The first generation of modern Polish Jazz musicians includes three distinguished Jazz violinists: Michał Urbaniak (born 1943), Zbigniew Seifert (born 1946) and Krzesimir Dębski (born 1953). Each of these virtuosi and exceptional composers made his mark not only on Polish Jazz, but also on European Jazz and World Jazz scenes. Of course each of these three musicians offered a unique and very individual approach to violin, all being innovators and pioneers: Urbaniak contributed greatly to the development of Jazz-Fusion and Jazz-Funk, Seifert to modern and Free Jazz and Dębski to the amalgam of Jazz and contemporary Classical music.

Adam Bałdych (born 1986) is of course a member of a different generation; one might even say a child of a very different era. His predecessors lived and created under the Socialist regime, which of course was far from enabling the freedom of expression and the opportunities to study and develop musical talents, and their life was a story of constant struggle with reality. Bałdych grew up in a "new" Poland, liberated, democratic and full of opportunities. That does not mean, of curse, that his life and his path to success was an easy one.

Considered a child prodigy, Bałdych started his performing and then composing careers very early on, which explains his extremely impressive biography at the age of 25. The list of awards, notable performances, composing credits and recordings could easily satisfy a musician twice his age or more.

And yet Bałdych considers this album a pivotal point of his career and although not his recording debut, this is certainly a new begging, hopefully of an international career. Recorded with his band called Damage Control, "Magical Theatre" is certainly an album, which should expose him to the worldwide audiences.

Bałdych composed six of the eight compositions present here and co-composed one more, with the last being composed by the band's keyboardist. The band includes gifted young players, who provide him with excellent support and execute his complex compositions with grace and panache. Full of youthful spirit and energy, the album flows beautifully from one track to the next, changing moods and atmospheres, but always remaining fascinating. There are no dull moments here, no boring parts and no fillers – just one continuous flow of entrancing music, which keeps the listener captivated.

Of course regardless of how good the performers might be, the primary strength of this album lies in the music contained herein. Bałdych's compositions are simply spot on and his unique ability to amalgamate the Jazz tradition, the Polish romanticism and the contemporary sound techniques works perfectly. An experienced listener will be able to discover many delicate musical hints and references in this music, especially in Bałdych's solos, but surely anybody able of enjoying good music will find here starlight qualities. I'm sure that Michał, Zbigniew and Krzesimir would be proud of the continuator of their splendid heritage.

What remains is to hope that as many music connoisseurs as possible will eventually discover this gem and hold it dear to their hearts. I certainly hope it does happen, big time, as it is well deserved!

PS. Album is available for purchase here: CDBaby.

Music from this album - tune titled "Room Of Imagination":




Author of text: Adam Baruch (http://www.adambaruch.com/)


wtorek, 31 maja 2011

Michał Wroblewski Trio - I Remember (2011)

I like debut recordings since they are like green apples: sour, hard-to-bite but full of fresh flavors difficult to find in  ripe ones. So what flavors are present in this standard cool jazz trio? Surprisingly varied proving that Wróblewski succesfully assimilated all major influences in modern jazz piano in persons of Hancock, Jarrett or Mehldau. What distinguish him among so many young pianists (he is 27 years old) graduating every year from Katowice Music Acadamy is his compositional talent: tunes are varied showing great span of his musical interests from traditional stride piano, bop and cool jazz styles to Monkish broken rhythms, Polish folk as well as free jazz (like in last tune on this album titled "Open Take"). One must be under impression at ease with which he merges all these influences, transforms them and accordingly sings his own, original song. 
In this journey Michał Wróblewski is accompanied by Michał Jaros whose line is impeccable timely and Michał Bryndal who is playing with excellent Wojtek Mazolewski Quintet ("Smells Like Tape Spirit") but up-to-this point was not associated by me with mainstream jazz. But they never fail Wróblewski meanderings accross vast tradition of jazz piano and sound as if playing together already for a long time.  
Summarizing, it is definitely strong debut by Michał Wróblewski (deservedly rated five stars by Ryszard Borowski from Jazz Forum magazine). But question remains open how even such talented pianist may reach audience in country where in one generation so gifted pianists like Leszek Możdżer, Marcin Wasilewski, Przemysław Raminiak, Piotr Wyleżoł, Sławek Jaskułke or Mateusz Kołakowski are active? In a view of so strong competition even a very promising debut like "I Remember"  may be too little to single himself out among such a magnificent pack. I wish Wróblewski to remain persistent (and even more daring...) going his own way since by this record he proved to have at least same talent and musicality as his already more famous predecessors...

Check following link for music from this album.

Author of text: Maciej Nowotny (http://kochamjazz.blox.pl/html)

piątek, 29 kwietnia 2011

AuAua - Muzyka do bólu (2010)

Recently on occasion of writing about Wojtek Mazolewskis's very good "Smells Like Tape Spirit" (2011) album, I've complimented on pianist Joanna Duda and drummer Michał Bryndal. Here is another recording they play together with this difference that Mazolewski's bass is replaced by Maciej Szczyciński's and Joanna Duda acts as a leader. And again I can only say words of praise as far as play of the artists is concerned, but not so much about the music itself. Because it is too often irritating, though I admit that there are great moments as well. I shall be precise where which emotion prevails: while this band is mixing creatively old school funky swinging with post-disco influences of artists like Jamiroquai, I feel comfortable and enjoy this music as inteligent and autoironic show of very talented, young jazz instrumentalists. However when they try to play more seriously and add to this music some avantgarde blend, this feeling of satisfaction is changing into disappoitment as avantgarde is treated by musicians in extremely infantile way. This is old sin of many yass recordings in Poland: they are uneven, shallow, inconsistent. At such moments Duda's play is mechanical and uninspired, Bryndal's drumming schematic and Szczyciński's bass as predicatble as beats programmed by my PC. 
Summarizing, I appreciate a lot rebellious and creative soul of these young musicians, I think that they were pretty close to record really good album, but eventually it is kind of unfinished work that sounds like being incomplete... Pity...

PS. Joanna Duda makes a lot of PR noise around herself. Well, I understand that it is necessary in these times to get to the public. But I feel like such focus on PR was to the detriment of the music on this album. It might be good in pop (see examples of Lady Gaga or Doda in Poland) but I doubt whether such a strategy will be effective in world of jazz...

Tune "Fitness Szmaty" from this record:


Author: Maciej Nowotny

Zobacz też: