Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stańko Tomasz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stańko Tomasz. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 marca 2026

Krzysztof Komeda Quintet - "Krzysztof Komeda Quintet Live In Bled 1965"

Krzysztof Komeda Quintet

Krzysztof Komeda – fortepian
Tomasz Stańko - trąbka
Janusz Muniak - saksofony
Roman Dyląg - kontrabas
Andrzej Dąbrowski - perkusja

Album: "Krzysztof Komeda Quintet Live In Bled 1965"

Wydawca: GAD Records (2023)

Tekst: Piotr Banasiak

Ta recenzja powinna ukazać się już dawno. W końcu odkopywanie i publikacja koncertów Komedy ( i nie tylko ) w krajach demokracji ludowej i powszechnej szczęśliwości jest specjalnością GAD Records.

Niestety… praca, praca, przygoda w stacji RadioJAZZ.FM... no i to półtora roku zmarnowane w nowicjacie u Kamedułów...

Niemniej – udało się.

środa, 14 stycznia 2026

Scandinavian Art Ensemble w/ Tomasz Stańko - "The Copenhagen Session Vol. 2"

Scandinavian Art Ensemble w/ Tomasz Stańko

Johanna Elina Sulkunen: wokal
Tomasz Dąbrowski - trąbka
Snorri Sigurðarson - trąbka
Thomas Hass - saksofon
Martin Fabricius – wibrafon
Artur Tuźnik – pianino
Richard Andersson – kontrabas
Radek Wośko – perkusja
Tomasz Stańko – trąbka

Tytuł: "The Copenhagen Session Vol. 2"

Wydawca: April Records (2025)

tekst: Szymon Stępnik

(Zdanie Odrębne - Maciej Nowotny) Z Redaktorem Stępnikiem znamy sie od lat i łączy nas jazzowa przyjaźń. Wszakże jego recenzja tego albumu wprawiła mnie w osłupienie! Przy czym nie chodzi o to, że Szymonowi muzyka się NIE podoba. W naszej Redakcji zawsze trzymamy się bowiem zasady, że oceny muzyki redaktorów są formułowane niezależnie, a kolektyw szanuje różne punkty widzenia, nawet jeśli są one całkiem rozbieżne. Problem w tym, że zupełnie nie przemawia do mnie argumentacja. 

poniedziałek, 4 sierpnia 2025

Scandinavian Art Ensemble with Tomasz Stańko - "The Copenhagen Session Vol. 1"

Scandinavian Art Ensemble with Tomasz Stańko

Johanna Elina Katariina Sulkunen – Vocal
Tomasz Dąbrowski – Trumpet
Snorri Sigurðarson – Trumpet
Thomas Hass – Saxophone
Martin Fabricius – Vibraphone
Artur Tuźnik – Piano
Richard Andersson – Double Bass
Radek Wośko – Drums
Tomasz Stańko - Trumpet

Tytuł albumu: „The Copenhagen Session vol. 1” (2025)

Wydawnictwo: April Records

Tekst: Renata Rybak

Polish Jazz Blog EDITORS' CHOICE


Właściwie tyle zostało już napisane o tym albumie i tak dużo informacji zostało przekazane na okładce płyty, że wydaje się, że nie da się powiedzieć już nic nowego.

Mimo wszystko postanowiłam spróbować i przedstawić ten materiał nie z perspektywy faktograficznej, a brzmieniowej, muzycznej.

piątek, 9 sierpnia 2024

Francois Carrier Ensamble - "Openness"

Francois Carrier Ensamble

François Carrier - saksofon altowy i sopranowy
Mat Maneri - altówka
Tomasz Stańko - trąbka
Gary Peacock - kontrabas
Michel Lambert - perkusja

"Otwartość"

Fundacja Słuchaj (2023)

Tekst: Maciej Nowotny

W ostatnim czasie ruszyła fala wydawanej pośmiertnie muzyki nagranej z udziałem Tomasza Stańki. W zeszłym roku Astigmatic Records wydała "Wooden Music II" zawierające niepublikowane nagrania kwintetu Stańki z 1972, dosłownie przed chwilą ECM wydał nagrany w 2004 materiał Tomasza zatytułowany "September Night" nagrany z trio Marcina Wasilewskiego, a niemal równocześnie Fundacja Słuchaj Maćka Karłowskiego ten oto "Openness". Nie trzeba być prorokiem, żeby przepowiedzieć, że to dopiero pierwsze kamyki lawiny, która rusza, czeka nas znacznie więcej. Bo Stańko grał mnóstwo ciekawych koncertów, nawiązywał wiele epizodycznych, lecz niezmiernie interesujących relacji, a publikował nie tak znów wiele, co typowe było i jest dla gwiazd wytwórni Manfreda Eichera. Dzisiaj tej bariery nie ma, a publiczność jest głodna Stańki, zatem liczba podobnych wydawnictw będzie rosła i pozostaje jedynie mieć nadzieję, że Stańko nie podzieli losu Komedy czy Chopina, wyniesionych na ołtarze i niemal obrzydzonych czołobitnymi modlitwami, hołdami i panegirykami.

Ale do rzeczy, jaka jest muzyka na Openness? Przede wszystkim jest to free jazz, jakiego dzisiaj się już niemal nie gra, bez struktur, bez granic, bez z góry powziętych założeń. Nie gra się tego typu free z kilku powodów, a być może najważniejszym jest ten, że tak publiczności jak i muzykom po prostu znudziła się czysta improwizacja i artyści szukają czegoś nowego. Z powyższym związany jest inny powód, mianowicie muzykę czysto improwizowaną grają często epigoni tego gatunku, nie artyści pierwszego szeregu, przez co ta w założeniu "zawsze awangardowa" bo świeża i spontaniczna forma wyrazu, staje się niestety coraz częściej sztampowa i, co gorsza, brzmi przeciętnie. Dobre free jest bowiem trudniej zagrać niż muzykę komponowaną, a tymczasem właśnie free często grają muzycy, których warsztatowe umiejętności wcale nie są najwyższe. Efekt jest taki, że wiele płyt free jazowych to kompletna klapa, w której zaklęcia typu spontaniczność, świeżość, intuicja pokrywają miałkość koncepcji, brak pomysłu, nijakość.

Ale nawet kiedy artyści reprezentują najwyższy poziom umiejętności, rzadko kiedy sesja w pełni improwizowana trwająca, powiedzmy, 6o minut, trzyma poziom  i potrafi przykuć uwagę słuchaczy przez cały czas trwania muzyki. Są nawet tacy, spośród krytyków czy artystów, którzy na przykład  nie mogą słuchać genialnego kolońskiego koncertu Keitha Jarretta. Wytykają tej płycie, która jest numerem jeden dla niezliczonych wielbicieli jazzu takie wady jak: brak struktury sprawiający, że obszerne fragmenty albumu mogą wydawać się przypadkowe lub niespójne; powtarzalność motywów, sprawiającą że po pewnym czasie muzyka staje się monotonna; techniczne niedoskonałości, na przykład sporadyczne nieczyste dźwięki lub niedokładności rytmiczne, łącznie z nie do zniesienia pojękiwaniami; wpływ otoczenia i warunków koncertowych, bo skądinąd wiadomo że Jarrett grał na fortepianie, który nie spełniał jego standardów, i był zmęczony przed występem i tak dalej i tym podobnie.

Ja tylko cytuję, zatem proszę mnie nie atakować, są to rzeczy dobrze znane ciekawym tematu i generalnie wskazujące, że muzyki nie należy słuchać na kolanach. Jeśli jednak tyle zastrzeżeń można sformułować wobec jazzowej płyty nr 1, to co dopiero wobec tego albumu, zawierającego aż trzy (!!!) dyski kompaktowe w pełni improwizowanej muzyki. Czy muzyka ta jest zła? Nie. Czy jest idealna od pierwszej do ostatnie nuty? Na pewno nie! Powiedziałbym tak: spędziłem słuchając jej wspaniałą niedzielę, od rana aż po wieczór, bawiąc się wyśmienicie, bo kocham free jazz. Około 20% zawartości krążka jest zagrana na wyśmienitym poziomie i godna zapamiętania, a pozostałe 80 %? Zapomniałem je już i nie mam najmniejszej ochoty do nich wracać, taka jest prawda. I nie dlatego, że były słabo zagrane, lecz dlatego że były rodzajem wprawki, nabieraniem rozpędu do skoku, który był niezbędny dla artystów, ale który dla samej muzyki nie wydaje mi się niezbędny i który gdyby zastosować do muzyki znaną z filozofii brzytwę Ockhama - ucinającą w dowodach naukowych to co nie jest absolutnie zbedne - powinna zostać pomięta lub ograniczona do minimum.

Czy zatem w końcu polecam czy nie polecam ten album? Otóż zdecydowanie polecam, ale bardziej jako rodzaj ćwiczenia duchowego niż jako doświadczenie mające nam sprawić przyjemność. Nie wierzę, bowiem, żeby odsłuch 151 minut i 40 sekund tego typu muzyki mógł sprawić przyjemność dużej liczbie osób. Natomiast jako ćwiczenie duchowe ma nie tylko sens, ale może być wręcz zbawienne. A cóż możemy wyćwiczyć słuchając tego kilkugodzinnego seminarium zagranego na najwyższym poziomie przez muzyków o tak olśniewających talentach i umiejętnościach: ano możemy się nauczyć, że dobra muzyka ma się do zwykłej muzyki  tak jak przestrzeń trójwymiarowa do dwuwymiarowej. Zyskuje kontekst, możliwość niezliczonych indywidualnych interpretacji, zabiera nas w podróż po hermeneutycznej spirali, która każdego wiedzie w głąb jego własnego labiryntu. I rzeczywiście, jak zresztą wskazuje sam Francois Carrier, w fascynujących linea notes do tego albumu: potrzeba intuicji i otwartości, by zostawić za sobą to co znane i cieszyć się muzyką tego szczególnego rodzaju. I jest to rodzaj postawy użytecznej nie tylko w obcowaniu ze sztuką, ale i szerzej w życiu. A zatem może warto ja poćwiczyć decydując się na konfrontacje z tym dziełem sztuki?

Cóż, ta decyzja należy już do każdego ze słuchaczy: zestaw do podróży macie przed sobą Państwo na wyciągnięcie reki, w pięknie wydanym przez Fundację Słuchaj albumie. A czy usłyszycie na końcu tej podróży ryk Minotaura czy też odnajdziecie nić Ariadny jest to już zupełnie inną, tylko Waszą opowieścią.



poniedziałek, 5 sierpnia 2024

Tomasz Stanko Quartet - "September Night"

Tomasz Stanko Quartet

Tomasz Stanko - trąbka
Marcin Wasilewski - fortepian
Slawomir Kurkiewicz - kontrabas
Michal Miskiewicz - perkusja

"September Night"

Wydawca: ECM (2024)

Tekst: Maciej Nowotny

Kilka lat przed jego śmiercią miałem okazję zostać zaproszony przez Tomasza Stańkę do jego mansardy na warszawskim Powiślu, aby porozmawiać o zbliżającym się festiwalu w Bielsku-Białej, którego był organizatorem. Tomasz nie był w wyśmienitym nastroju, gdyż w ramach obowiązków festiwalowych udzielał tego dnia wielu wywiadów, które go zmęczyły, a nawet rozdrażniły. Dziennikarze, którzy go odwiedzali, bywali mało zorientowani w jazzie, ale za to olśnieni celebryckim statusem artysty. Pytali o dywany w jego mieszkaniu, nie zwracając uwagi na muzykę płynącą cicho z głośników. A grał akurat jego ulubiony trębacz, Charles Tolliver, którego miałem szczęście rozpoznać. Lód został przełamany.

Rozmowa potoczyła się swobodnie dalej, na różne tematy, a jeden wątek miał poniekąd związek z Tolliverem. Tolliver żyje, ale nagrywa już rzadko, zresztą któż go dziś słucha, któż pamięta czy docenia jego geniusz? W tym momencie Stańko zadał nam (byłem w towarzystwie  Rocha Sicińskiego i Piotrka Gruchały) retoryczne pytania: czy ludzie będą pamiętali moją muzykę i jak ją będą pamiętali? Nie był pewien ani jednego, ani drugiego. W tej samej rozmowie wyraził też pewną wątpliwość co do swojego talentu. Wspominał okres, gdy mieszkał w Nowym Jorku i kiedy zdał sobie sprawę, jak wielu jest tam wybitnych muzyków, wręcz genialnych, "grających niemal na każdym rogu", którym jednak nigdy nie będzie dane zaznać uznania czy sławy.

Dlaczego przywołuję to spotkanie? Bo zastanawiam się jak odebrałby fakt, że prawie 6 lat po jego śmierci jest nie tylko pamiętany, nie tylko słuchany, ale że pozostaje niezastąpiony. Przedmioty, których dotknął czy używał, nabrały magicznego charakteru, co miałem okazję obserwować na odbywającym się kilka dni temu - 19 czerwca 2024 roku - w warszawskim klubie Pardon, To Tu koncercie combo Tomasza Dąbrowskiego z materiałem z jego najnowszej płyty zatytułowanej "Better". W pewnym momencie Dąbrowski pokazał piękną, błyszczącą delikatnie złotem trąbkę, potwierdzając, że jest to instrument należący niegdyś do jego wielkiego imiennika. Patrzył na to z trzeciego rzędu przysłuchujący się koncertowi - w towarzystwie Doroty Miśkiewicz - Marcin Wasilewski. Nie wiem, co sobie o tym myślał, ale wiem, że gdy przysłuchujemy się muzyce na "September Night" - nagranej podczas koncertu w monachijskiej Muffathalle 9 września 2004 roku z muzykami tworzącymi dzisiaj trio Marcina Wasilewskiego - jeszcze lepiej rozumiemy, jak wielką częścią geniuszu Stańki była umiejętność znalezienia odpowiednich dla skali jego talentu współpracowników. Trio wspomnianego wyżej Wasilewskiego, wraz z grającymi na kontrabasie Sławomirem Kurkiewiczem i na perkusji Michałem Miśkiewiczem, to od kilku dekad wyznacznik najwyższych standardów jazzowego grania na żywo. Tej coraz rzadziej spotykanej sztuki, gdy szczególnie w czasach pocovidowych, mieliśmy wysyp wybitnych nagrań studyjnych, które jednak nigdy nie miały okazji wybrzmieć na żywo, a jeśli wybrzmiewały, to często rozczarowywały.

A zatem "September Night" jest muzyką najwyższej jakości, której pomimo upływu dwóch dekad od jej nagrania, nie tylko nie dotknął ząb czasu, ale wręcz dodał jej mocy. Jest też okazją do przypomnienia, co stanowiło o unikalnym charakterze tego artysty: nieustannym kwestionowaniu swojej roli, tego, co się chce powiedzieć, szukaniu nowych kontaktów, nowych inspiracji, nie tylko muzycznych, gotowości by zaczynać wszystko od nowa, by nie tylko grać, ale żyć jazzem. Tej jego unikalnej właściwości nie odnajdziemy na tych starych nagraniach i jest to właściwie ich jedyna wada, dlatego tego ducha poszukiwań warto szukać wśród muzyków kontynuujących duchowe dzieło Maga z Krakowa. Zresztą warto tego elementu szukać nie tylko w jego muzyce, ale także w nas samych, jej słuchających.

wtorek, 28 lutego 2023

Krzysztof Komeda Quintet - Live In Praha 1964 (2022)

Krzysztof Komeda Quintet

Krzysztof Komeda – fortepian
Tomasz Stańko - trąbka
Michał Urbaniak - saksofony
Jacek Ostaszewski - kontrabas
Czesław Bartkowski - perkusja

Live In Praha 1964 (2022)

Wydawnictwo: GAD Records

Autor recenzji: Piotr Banasiak

Słucham tego albumu już chyba 20 raz. I się zastanawiam. Jaki był biochemiczny skład powietrza w Hali "Lucerna" w Pradze, że Oni grają jak natchnieni? A później słucham, jak w Pradze w '65 grał Jerzy Milian z ekipą Gustava Broma, jak w '67 grał Roland Kirk, po nim Charles Lloyd... I się zastanawiam. Co tam wtedy leciało z kranów? Czy gdzieś pod Pražským Hradem bije źródło weny twórczej?

Słucham sześciu znakomitych kompozycji. Złożonych, urozmaiconych, a jednak przejrzystych i czytelnych. Osadzonych na improwizacji i awangardowych poszukiwaniach, a jednak chwytliwych. Wykonanych na najwyższym poziomie. Słucham fantastycznego jakościowo, selektywnego dźwięku, w którym świetnie słychać każdy instrument. I reakcje publiczności. I się zastanawiam. Jakim sposobem to przeleżało gdzieś na półce aż 60 lat? I przez tyle lat nikt, nic? Niepojęte.

Słucham zapowiedzi konferansjera. I się zastanawiam. Czy Kwintet Komedy faktycznie płynął w tzw. trzecim nurcie? I w zasadzie jakie to ma znaczenie po tylu latach?

Słucham "Svantetic". I się zastanawiam. Czy będzie impertynencją, jeśli napiszę, że to wykonanie, swobodne i energetyczne, uważam za ciekawsze niż wersja kanoniczna z albumu "Astigmatic"?

Słucham saksofonowania Pana Urbaniaka, czasem błyskotliwie melodyjnego, czasem dzikiego i zachłyśniętego wolnością. I się zastanawiam. Czy będzie impertynencją, jeśli napiszę, że dla mnie osobiście Pan Urbaniak na saksofonie jest jedyną postacią Michała Urbaniaka, jaką tolerują moje uszy?

Słucham trąbki Pana Stańki, w niebywały sposób łączącej wystudzoną nordyckość ze słowiańską duszą. I się zastanawiam. Czy Stańko zdefiniował "europejską trąbkę"?

Słucham soczystej i pomysłowej gry Pana Bartkowskiego. I się zastanawiam. Jak to jest - każdego ranka po przebudzeniu, patrząc w lustro mieć prawo sobie pomyśleć "kurczę, na iluż to doniosłych, fantastycznych i niezapomnianych płytach bębniłem... aż sam sobie zazdroszczę"?

Słucham kontrabasu Jacka Ostaszewskiego, chwilami arco - subtelnego jak w momentach "Repetition" chwilami transowo-motorycznego jak w "Roman Two". I się zastanawiam. Czy właśnie za taką kombinację transu i subtelnosci uwielbiam grupę Ossian?

Słucham gry Krzysztofa Komedy. I przypominam sobie zeszłoroczny koncert Squadu Wojciecha Jachny w Łodzi. Gig zakończył się utworem, w trakcie którego lider, po zawistowaniu tematu i kilku fraz na trąbce, wycofał się gdzieś na tył sceny, a zespół "poszedł na całość". Po wybrzmieniu ostatnich dźwięków Pan Jachna wrócił na scenę i rzucił krótko do mikrofonu: "Najważniejsze to nie przeszkadzać". I się zastanawiam. Czy gdyby podstawić Komedzie pod koniec mikrofon, powiedziałby dokładnie to samo?

Słucham tej muzyki. Tych niepodrabialnych Komedowych tematów, tych momentów, kiedy trąbka i saksofon grają unisono, albo w dialogu, albo wymieniają się na prowadzeniu, dopingowane barwną i dynamiczną grą sekcji. Słucham "Sophia's Tubn", "Alea"... Tego oszałamiającego fresku dźwiękowego, w którym awers stanowi nieskrępowany duch wolnej, poszukującej muzyki, a rewers logiczna, naprawdę przystępna forma pełna... romantyzmu? Słucham tych pięciu facetów, pięciu osobowości, z których każdy przez lata stworzył własne uniwersum. A na tym albumie stanowią jedność. I się zastanawiam. Co tam w końcu - do cholery - leciało wtedy z kranów?!

I tylko konferansjer mi odpowiada: "Dobrou noc! Dobrou noc!"


wtorek, 11 stycznia 2022

Tomasz Stanko Quintet - Purple Sun (1973)


Tomasz Stanko Quintet

Bass – Hans Hartmann
Design – Pia Burri
Drums, Percussion – Janusz Stefanski
Soprano Saxophone, Tenor Saxophone, Flute, Percussion – Janusz Muniak
Trumpet – Tomasz Stanko
Violin, Alto Saxophone – Zbigniew Seifert

Purple Sun (1973)

Tekst: Jacek Sołkiewicz

Kazać słońcu świecić na purpurowo. Sprawić by świat zaczął jawić się nam w innym kolorze. Zatrzymać czas by nie było wschodów ani zachodów…ciągły szczyt niczym niekończący się test naszej odporności na nowy układ sił w otaczającej nas rzeczywistości. A wszystko za sprawą dźwięków, z którymi Tomasz Stańko bez strachu porwał się na słońce, konsekwentnie przysuwając coraz bliżej siebie granicę, za którą wszystko obraca się w bezwartościowy jazzowy popiół. W ten sposób wykreował podczas sesji nagraniowej w Monachium nieprawdopodobnie wąskie terytorium, na którym wraz z pozostałymi muzykami kwintetu, zafunkcjonował w sobie tylko znany, ekwilibrystyczny sposób, zawężając margines błędu do katastroficznego minimum. Ilu ludzi tak potrafi? 

Wstrzymać słońce i ruszyć muzykę? 

‘Purple Sun’ to jedna z tych płyt, które bezlitośnie podnoszą poprzeczkę zarówno autorom jak i słuchaczom. Tu nie ma mowy o jakichkolwiek negocjacjach. Nie było kompromisów przy nagrywaniu, nie będzie przy odsłuchu. Wszystko albo nic. To jest tak zagrane, że trudno zmieścić choćby jedną dodatkową nutę. Nie ma szczelin, nie ma pęknięć…monolit idealny. A jednocześnie, w środku jest tyle miejsca, tyle światła i powietrza, że można śmiało zamknąć się w tym mikroświecie od wewnątrz - na całe dodatkowe nowe życie, które Stańko wraz z zespołem daje nam w trakcie odsłuchu tego albumu.

Seifert, Hartmann, Muniak, Stefański - można dostać zadyszki wymieniając te nazwiska. Prawdziwi Jeźdźcy Purpurowego Słońca. Absolutna czołówka muzyków, których chciałaby u swojego boku mieć większość jazzmanów. Taki skład może być przekleństwem…a może być proroctwem niepowtarzalnego wydarzenia. 5 wybitnych indywidualności z autonomicznymi, bezkarnie ewoluującymi horyzontami, których linie musiały nagle pokryć się dając jeden, niezwykle wyraźny i wyrazisty obraz. I dały. 

To pierwsza okazja kiedy możemy spojrzeć słońcu prosto w oczy. Ono nie oślepia, nie pali a jego promienie niosą zupełnie nową energię. Wbrew pozorom, jest tutaj całkiem…purpurowo ciemno. Ogarnia nas uczucie jakiego doświadcza się obcując z czymś przepotężnym, wiecznym. Czymś co definiuje przyszłość, niezależnie od tego jak daleko ona jest i jak długo będzie trwać. Aura tej płyty jest tym, co powinno w mniejszym lub większym stopniu, dotknąć każdego człowieka. Niczym właśnie słońce - jednego opali, drugiego ogrzeje a jeszcze innego uratuje przed zamarznięciem. Ta muzyka na pewno pozwala nam wszystkim odkryć zupełnie nowy kolor dźwięku. Brzmi jak malowana, chciałoby się powiedzieć. 

Jej różnokształtność pozwala dopasować się do wszystkiego co napotka na swojej drodze. Dlatego jest tak porażająca w wyrazie. Dynamizm zachodzących w niej zmian po prostu obezwładnia. Od klimatycznych, wycofanych wprowadzeń, interludiów po opętane kaskady nut, które masowo zalewają nas z każdej strony. ‘Purple Sun’ to prawdziwy audiospad polskiego jazzu! Łatwo w czymś takim stracić oddech więc przygotujcie się na dłuższe momenty na długu tlenowym, ale ten Kwintet spłaci go Wam z nawiązką. 

Otwarcie płyty jest mocno filmowe. Wszystko pachnie tu celuloidem, ale jeśli dobrze się wsłuchacie w grę Stefańskiego na bębnach, szybko odgadniecie dalszy rozwój wypadków. Narowistość, nawet w spokojnym intro, pokazuje, że tuż pod pierwszą falą dźwiękową gotuje się inferno. Janusz Stefański jest dla mnie jednym z tych najbardziej wyrazistych polskich bębniarzy jazzowych. Tym, który zawsze idealnie wyczuwa klimat kompozycji i potrafi się wpasować w każdy nurt. Zawsze jednak robił to na swoich zasadach zatem jeśli tutaj od początku rwie do przodu to najwyraźniej ma w tym cel. Tak naprawdę On jest pierwszym posłańcem wieszczącym to co się wydarzy. A ‘Flair’, po tym metodycznie budowanym intro, przeradza się w prawdziwą apokalipsę, której tempo nadaje właśnie Stefański. Gra tak gęsto, że naprawdę trudno nadążyć za logiką jego ruchów. Dźwięki jego bębnów kotłują się uderzając w nas tysiącem odłamków…to naprawdę wyjątkowo sensoryczne doznanie połamania czasu. Sekunduje mu Hans Hartmann, którego linie basowe podkręcają dosłownie każdy moment tej porażającej kompozycji. Momentami ma się wrażenie jakby w ostatniej chwili doganiał partnera z sekcji rytmicznej. Tuż nad nimi Tomasz Stańko, który opowie Wam w początkowo prosty sposób, o czym ten utwór jest. Ale jak to Stańko…od miękkich, łatwych nut do biczujących nas podmuchów Jego trąbki przechodzi w mgnieniu oka więc szybko okazuje się co naprawdę będzie grane. Niewiarygodne jest to, że po tylu dekadach nie zdążyliśmy się przyzwyczaić do takiej temperatury w muzyce i ta partia wciąż brzmi jakby była grana spoza ludzkiego wymiaru. Grać w taki sposób i nie zagubić się w gąszczu nut, wizji, czasoprzestrzeni…Geniusz! Trzeba też przyznać, że Stefański gra po prostu idealnie pod to co Stańko a także później kolejni muzycy wyrzucają z siebie. To wszystko jest ze sobą tak perfekcyjnie połączone, że aż wzbudza niepokój. Aranżacyjnie ‘Flair’ jest podzielony na akty. Akty przyspieszonego wschodu. ‘Purpurowe Słońce’ wschodzi idealnie pionowo, po najkrótszej drodze do zenitu. Kolejną część przejmuje Muniak, który tak jak Stańko, zaczyna na spokojnie, ale znacznie szybciej rozpętuje nawałnicę. To co się wydarzy w tej części zaczyna wprowadzać poważne rozedrganie. Mało kto potrafi zagrać tak sugestywnie i Muniak niewątpliwie wytycza tą partią nowe poziomy oddziaływania dźwięku na człowieka. Jeżeli jednak wszyscy dotychczas grający doprowadzili Was do najbliższej odległości od Słońca i zaczęło być naprawdę gorąco…to Seifert nie zastanawiając się ani chwili ruszył przed siebie. Tomasz Stańko doskonale wiedział co robi namawiając Seiferta na grę na skrzypcach w kwintecie zamiast saksofonie. To właśnie wizjonerstwo Stańki pozwoliło Mu usłyszeć niezagrane szaleństwo, które miało stać się ikoną polskich i światowych skrzypiec jazzowych. To co Seifert gra w ‘Flair’ wymyka się jakimkolwiek próbom zrozumienia. Inna sprawa, że Stańko dał Seifertowi najwięcej przestrzeni i chwała Mu za to, ponieważ na dłuższym dystansie Jego partia skrzypiec buduje dosłownie totem wokół którego dalej toczy się ten obrządek. Szamanizm, alternatywne połączenia na linii ręce-mózg-serce, ciężka arytmia płynąca krwiobiegiem…Zbigniew Seifert brzmi jak Władca Jazzowego Chaosu. Otwarcie płyty, o którym nie da się zapomnieć. Rzadko kiedy w jazzie słyszałem taki start. 

Kolejne, połączone ‘Boratka/Flute’s Ballad’ wnoszą odrobinę uporządkowania, ale rzecz jasna, w tym składzie, to etap przejściowy. Niemniej, przysłuchujcie się przez cały czas grze Stefańskiego - tak jak wcześniej wspominałem, Jego partie idealnie określają dramaturgię ‘Purple Sun’. Nie inaczej teraz - piękna, pogodna linia grana przez Stańkę jest tylko wprowadzeniem i przypominaczem, że to ciągle muzyka skomponowana na Ziemi. Nie brakuje jednak w dalszej części muzycznego kaskaderstwa - Stefański/Hartmann kontynuują sejsmiczny eksperyment a cudowny zdalny ‘pojedynek’ pomiędzy Stańką a Muniakiem, którzy podzielili tę kompozycję między siebie, jest po prostu hipnotyczny. Takie promienie przebijają wszystko i docierają w nietkniętej postaci - dlatego tak bardzo to czujemy. 

Jeżeli komukolwiek zabrakło gry Seiferta, kolejny utwór wynagradza to sowicie. Ciekawe, że wszystkie kompozycje na ‘Purple Sun’ są autorstwa Tomasza Stańki a ta jedna…właśnie Seiferta. ‘My Night, my Day’ to w całości popis tego fenomenalnego skrzypka. Tajemniczy, dość mroczny klimat początkowych taktów wycisza na chwilę zmysły, ale tylko do chwili gdy z tej otchłani zaczną wyłaniać się wszyscy muzycy, którzy odprowadzają Seiferta do partii solowej. Od tej chwili pięciolinią rządzić będą skrzypce, które grają tak jakby zwiastowały koniec świata. Od lamentu przez łkanie po ogłuszający krzyk a wszystko w sztormowym tempie dyktowanym przez sekcję rytmiczną. Ten utwór to kolejny dowód jak unikalną techniką i brzmieniem dysponował Zbigniew Seifert. 

Wieńczący całość albumu, tytułowy ‘Purple Sun’, tradycyjnie rozkręca się na wolnych obrotach tworząc przestrzeń na krótki solowy popis Stefańskiemu, który daje sygnał do biegu wprowadzając początkowo lekko funkową pulsację. Motyw przewodni zagrany przez Tomasza Stańkę wpada z łatwością w ucho…trochę jak słodkie słowa na pożegnanie, ale bynajmniej nie jest ostatnim słowem na tej płycie. Taki materiał musi skończyć się w wirtuozerski sposób i robi to Muniak, który dwoi się i troi w swojej partii a w sukurs przychodzi mu Hartmann, którego bas po raz kolejny napędza całość. 

Pomnikowy album. Ostatnia sesja Kwintetu Tomasza Stańki, która zaowocowała jazzowym przewrotem. Kompozycje są zbudowane w taki sposób, że momentami nie ma czasu na przełykanie śliny. Walczymy o chwilę spokoju, dostajemy ją, ale tylko po to by nie stracić przytomności przed kolejną nawałnicą. Z tej płyty nie wolno uronić ani jednego dźwięku! (dlatego słuchajcie na głośno) 

Wielkość Purpurowego Słońca definiuje wielkość muzyków, którzy je stworzyli i wg mnie jest to jedna z najważniejszych płyt w polskim i światowym freejazzie. Wyważa każde drzwi, nie dając się zamknąć w jakichkolwiek ramach. Cud awangardy, któremu trzeba się pokłonić. Nie mrużcie jednak oczu, ponieważ Geniusz, który pozwolił pięciu ludziom pokolorować słońce wg własnego uznania, chce byście zobaczyli jego piękno w całej swojej okazałości.


środa, 2 maja 2018

Various Artists – Polish Radio Jazz Archives Vol. 31 (2018)

Various Artists

Tomasz Stańko - trumpet
Jan Ptaszyn Wróblewski - saxophone
Jacek Bednarek - bass
Grzegorz Gierłowski - drums
and others

Polish Radio Jazz Archives Vol. 31


POLSKIE RADIO 2076

By Adam Baruch

This is the thirty-first installment in the series of releases initiated by the Polish Radio, which presents archive Jazz recordings from the radio vaults. Radio recordings are always a fabulous source of remarkable material, and as far as Polish Jazz history is concerned, the Polish Radio, which was a state monopoly for 45 years, recorded over time a plethora of invaluable material, which apart from the albums released by the Polskie Nagrania record company (also a state monopoly), is the only available additional source of Polish Jazz recordings. For many years Polish Radio recorded concerts presented during Poland's most important Jazz venues, including the annual Jazz Jamboree Festival and many other festivals as well. The tracks presented here were recorded live in October 1966 during the ninth Jazz Jamboree Festival in Warsaw and are the third volume of a collection of tracks from that event.

The first four tracks present the American violinist/vocalist Stuff Smith, accompanied by an ad hoc trio which included Czech (at that time) pianist Jan Hammer, Swedish bassist Kurt Lindgren and Italian drummer Franco Manzecchi. The quartet performs four standards and the entire set is rather unimpressive to say the least. Smith died shortly after this appearance and these ware among his last recordings.

The next track presents a quartet led by Swedish trombonist Eje Thelin with French saxophonist Barney Wilen (mistakenly listed as Wilen Barney), Swedish bassist Palle Danielsson (misspelled as Danielsen) and American drummer Billie Brooks. The quartet performs one lengthy (almost half an hour long) just about entirely improvised piece of Free Jazz, which at the time was considered quite avant-garde, but portrays the rapid development of European Jazz at the time, catching up with the Free Jazz developments in the US.

The next track presents a quartet co-led by two USSR Jazz musicians: guitarist Nicolai Gromin and saxophonist Georgy Garanian, with bassists Adolf Satanowski and drummer Aleksander Goretkin (all the Russian names are misspelled). The quartet performs one original composition by Gromin, kept in the mainstream Jazz idiom.

The next and last and most interesting track presents a Polish/Czech quintet comprising of trumpeter Tomasz Stańko, saxophonist Jan Ptaszyn Wróblewski, pianist Jan Hammer, bassist Jacek Bednarek and drummer Grzegorz Gierłowski. The quintet performs one original composition by Stańko, brilliant and typical of the era, which is an absolute cherry on top of the entire album and reflects the strength of the Polish Jazz scene at the time.

The beautifully restored sound quality is excellent and the warm ambience of the analog recording is a true joy. As usual with this series, which is very reasonably priced, I miss the presence of "in depth" liner notes/booklet, which should convey the circumstances at which this music was recorded and its importance to the development of Jazz in Poland. Nevertheless this is an absolutely essential piece of Jazz history which every Jazz fan will surely consider an absolute must.

czwartek, 16 listopada 2017

Tomasz Stańko New York Quartet - December Avenue (2017)

Tomasz Stańko New York Quartet

Tomasz Stańko - trumpet
David Virelles - piano
Reuben Rogers - double bass
Gerald Cleaver - drums

December Avenue

ECM 2532


By Mateusz Magierowski

Ponad dwa lata po nagraniu świetnej płyty "Polin" dla Muzeum Żydów Polskich Tomasz Stańko w marcu 2017 r. powrócił z krążkiem "December Avenue", wydanym przez monachijski ECM. Trębacz, który suitę "Polin" rozpisał na kwintet z saksofonistą Ravim Coltrane'm, na "December Avenue" powrócił do klasycznej formuły jazzowego kwartetu. Dwóch członków tej formacji to od kilku lat stali członkowie nowojorskiego working-bandu Stańki - mowa tu rzecz jasna o pianiście Davidzie Virellesie i perkusiście Geraldzie Cleaverze. Zarówno Virelles, jak i Cleaver towarzyszyli Stańce podczas nagrania krążka dedykowanego Wisławie Szymborskiej.

W stosunku do składu kwartetu, który nagrywał "Wisławę", na nowej płycie mamy jedną, ale substancjalną wręcz zmianę - basistę Thomasa Morgana zastąpił Reuben Rogers, stały współpracownik takich jazzowych gigantów, jak chociażby Charles Lloyd. Zmiana ta jest ze wszech miar pozytywna, bowiem dzięki muzykowi rodem z Wysp Dziewiczych muzyka zespołu Stańki zyskuje na lekkości i dynamice. Rogers to jednak nie tylko rytm i groove, ale też charakteryzująca jedynie najbardziej wszechstronnych basistów umiejętność kreowania różnych muzycznych nastrojów. W tym niezrównanym mistrzem jest bez wątpienia David Virelles. Dowody swojej improwizacyjnej wyobraźni kubański pianista daje zwłaszcza budując napięcie i aurę nieoczywistości ("Conclusion", "Street Of Crocodiles", "Ballad For Bruno Schulz", "Sound Space"), choć świetnie wypada również w swingujących dialogach z Rogersem (tytułowe "December Avenue"). Ukoronowaniem ich owocnej współpracy podczas nagrania albumu jest intrygująca, subtelna w formie miniatura "David And Reuben". 

Roli samego Stańki na tle świetnego zespołu żadną miarą nie można sprowadzić jedynie do przygotowania tematów i puentowania improwizacyjnych wyczynów swoich sidemanów. Choć fanom XX-wiecznych muzycznych poczynań trębacza może w jego partiach solowych nieco brakować drapieżności i "brudu", a samo "December Avenue" jest przede wszystkim świadectwem Stańkowego "nerwu lirycznego", to na krążku znaleźć można również echa klimatów rodem z takich płyt jak chociażby "Leosia" czy "Matka Joanna" ("Conclusion", "The Street of Crocodiles"). 

Odsuwając wszelkie porównania na bok, za godny podziwu należy uznać fakt, że kwartet przemawia do słuchacza swoim własnym muzycznym językiem, w którym w ujmującą nastrojowość wkrada się groove i tak charakterystyczny dla muzyki Stańki mrok. W proces tworzenia tego języka każdy z członków zespołu wnosi istotny wkład, bowiem polski trębacz - niczym Wayne Shorter - jako dojrzały, charyzmatyczny lider jest świadom tego, jak jego unikalny sposób muzycznej wypowiedzi wzbogacić mogą partnerzy tej klasy co Virelles, Rogers czy Cleaver. Dowodem tej świadomości jest właśnie "December Avenue".

piątek, 10 listopada 2017

Tigran Hamasyan i Dave Holland Trio na 15. Jazzowej Jesieni w Bielsku-Białej


16 listopada (czwartek)
Tigran Hamasyan 

Tigran Hamasyan - fortepian

Urodzony w Armenii w 1987 roku, Tigran Hamasyan jest jednym z najciekawszych pianistów młodego pokolenia. Jego kariera zaczęła się bardzo wcześnie. Naukę gry na fortepianie rozpoczął w 3. roku życia, a w wieku 16 lat wygrał Montreux Jazz Festival. Nagrał już osiem autorskich albumów, w tym trzy ostatnie dla tak prestiżowych wytwórni, jak Nonesuch Records czy ECM. Hamasyan gra przede wszystkim własne kompozycje, a inspiracje czerpie z wielu źródeł, wśród których dominuje ormiański folk, ale także rock, beatbox czy poezja. W jego najbardziej jazzowych utworach słychać ornamenty wywodzące się ze skal tradycji blisko i środkowowschodnich. Według Guardiana, Hamasyan podąża za jedną z najważniejszych lekcji [mentora i fana, Herbie Hancocka]. Jest możliwe, żeby być jednocześnie multistylistycznym wirtuozem w jazzie i napędzanym groovem gwiazdorem - wymiataczem i mieć z tego niesamowitą frajdę.


16 listopada (czwartek)
Dave Holland Trio
Dave Holland - kontrabas
Kevin Eubanks - gitara elektryczna
Obed Calvaire - perkusja

Dave Holland to niezaprzeczalna legenda nowoczesnego jazzu. Ten urodzony w Wielkiej Brytanii basista i bandleader koncertuje i nagrywa od blisko pięciu dekad. Od 40 lat mieszka w Stanach Zjednoczonych, czyli od czasu, kiedy został odkryty przez Milesa Davisa podczas występu w londyńskim Ronnie Scott's Jazz Club. Na jego dorobek składa się szeroki wachlarz projektów - od tych solowych, po nagrania w big-bandach. Jego dwa autorskie albumy "What Goes Around" oraz "Overtime" otrzymały nagrody Grammy. Na festiwalu zagra ze swoim obecnym working bandem, gitarzystą Kevinem Eubanksem i perkusistą Obedem Calvaire’em.

piątek, 3 listopada 2017

Jan Garbarek, Alexi Tuomarila Trio i Kurt Rosenwinkel na 15. Jazzowej Jesieni w Bielsku-Białej


14 listopada (wtorek)
Jan Garbarek Group feat. Trilok Gurtu

Jan Garbarek - saksofon
Rainer Brüninghaus - fortepian
Yuri Daniel - kontrabas
Trilok Gurtu - instrumenty perkusyjne

Ostre i zimne, odległe, szklane brzmienie norweskiego saksofonisty znane jest nie tylko fanom jazzu. W jego kompozycjach pobrzmiewa duch skandynawskich melodii – dziedzictwa, z którego intensywnie czerpie. Jest też pionierem ambientowych kompozycji jazzowych, w których odrzuca tradycyjne notacje tematycznej improwizacji na rzecz własnego stylu. Właśnie z powodu tej unikalności, muzyka Jana Garbarka wzbudza silne emocje. Saksofonista nieustannie zdobywa na całym świecie rzesze fanów – nie tylko miłośników jazzu, ale też muzyki współczesnej, klasyki, folku. Od początku kariery jest związany z wytwórnią ECM. Garbarek pozostaje głównym reprezentantem filozofii i estetyki swojego wydawcy, jako wytwórni przybliżającej słuchaczom szeroko pojmowaną muzykę współczesną (skrót ECM oznacza Editions of Contemporary Music).


15 listopada (środa)
Alexi Tuomarila Trio

Alexi Tuomarila - fortepian
Mats Eilertsen - kontrabas
Olavi Louhivuori - perkusja

Opisywany przez amerykański magazyn "Jazz Times" jako "…one of the next big deals on jazz piano…" (w wolnym tłumaczeniu: jedno z nadchodzących wielkich wydarzeń jazzowej pianistyki) Alexi Tuomarila zalicza się obecnie do grona najlepszych pianistów europejskiej sceny jazzowej. Znany m.in. ze współpracy z Tomaszem Stańko, fiński pianista dyskretnie dojrzał by zabłysnąć jako lider. Prawdziwy rzeźbiarz dźwięku, pianista i kompozytor ma umiejętność wzbudzania inspirujących melodyjnych linii, z precyzyjną i rytmiczną finezją. Jego muzyka tętni życiem, wyobraźnią, energią, która czasem złamana jest nutą melancholii. Trio Tuomarilii uzupełniają muzycy, z którymi współpracuje (i przyjaźni się) od dawna. Jedni z najbardziej szanowanych muzyków z europejskiego jazzu, basista Mats Eilertsen i perkusista Olavi Louhivuori łączą w sobie techniczną biegłość i muzyczną świadomość najwyższej klasy. Dzięki temu wspaniale podkreślają frazy Tuomarili, a ich improwizacje są śmiałe i rozwinięte z elegancją i spokojem.


Kurt Rosenwinkel Trio
Kurt Rosenwinkel - gitara
Dario Fromit - gitara basowa
Greg Hutchinson - perskusja

"Kurt Rosenwinkel jest jednym z najświetniejszych i najbardziej kreatywnych gitarzystów jazzowych grających obecnie" – John Scofield. Słowa legendarnego Scofielda nie pozostawiają wątpliwości, że ten amerykański gitarzysta jazzowy i klawiszowiec, to wielkie odkrycie nowego jazzowego pokolenia. Urodzony w 1970 roku, na dużej scenie zaistniał na początku lat dziewięćdziesiątych. Przez ponad 25 lat pracy artystycznej współpracował m.in. z takimi muzykami, jak: Brad Mehldau, Brian Blade, Mark Turner, Joshua Redman, Chris Potter, oraz legendami jak Joe Henderson, Paul Motian czy Gary Burton. Muzyka Rosenwinkela zakorzeniona jest w bogatej tradycji jazzu, jednak swoją złożonością wznosi się na zupełnie nowy poziom. Artysta w naturalny sposób wpłynął na naturalną ewolucję gatunku w sposób, o jakim nikt przed nim nawet nie pomyślał. Na Jazzowej Jesieni wystąpi ze swoim doskonałym triem, z Dario Fromitem na basie i Gregiem Hutchinsonem na perkusji.

sobota, 14 października 2017

15. Jazzowa Jesień w Bielsku-Białej !!!


Piętnaście lat Jazzowej Jesieni w Bielsku-Białej to półtorej dekady podróży, w towarzystwie najznakomitszych muzycznych przewodników: Brazylia z Egberto Gismontim, Argentyna z Dino Saluzzim, Francja z Louisem Sclavisem, Algieria z Anuarem Brahemem, ale także Grecja z Charlesem Lloydem i Marią Farantouri czy Indie z Johnem McLaughlinem i Shakti. To historia wyjątkowych spotkań z ikonami muzycznej improwizacji, których, niczym świętych, wystarczy wspominać tylko z imienia: Cecil, Pharoah, Ornette, Wadada, Roscoe czy Chick. To wreszcie 15 lat wyjątkowych, premierowych projektów dyrektora artystycznego festiwalu: Tomasza Stańko. Muzyka na granicy: gatunków, kultur, języków, kompozycji i improwizacji, jawy i snu. Muzyka przesiąknięta duchem kultowego wydawnictwa ECM na trwałe zagościła w Bielsku-Białej, a Jazzowa Jesień jest dziś stałym elementem muzycznego pejzażu tej części Europy.

Już na otwarcie 15-tej Jazzowej Jesieni muzyczny most połączy norweskie Mysen, skąd pochodzi jeden z najbardziej rozpoznawalnych mistrzów saksofonu Jan Garbarek – z indyjskim Mumbajem wirtuoza instrumentów perkusyjnych: Triloka Gurtu. Ich drogi przecięły się przeszło trzy dekady temu, na nagranej dla ECM płycie "Song For Everyone". Od tego czasu muzycy orbitują wokół siebie, wielokrotnie dzieląc razem scenę najbardziej prestiżowych sal koncertowych świata.


Drugi dzień festiwalu to dwa tria. Najpierw skład skandynawski, pod wodzą pochodzącego z Finlandii pianisty Alexiego Tuomarili – z Matsem Eilertsenem na kontrabasie i Olavim Louhivuorim za zestawem perkusyjnym. W maju tego roku muzycy wydali świetnie przyjęty przez krytykę album "Kingdom". 

Drugie trio tego wieczora poprowadzi prawdziwy mistrz jazzowej gitary Kurt Rosenwinkel. Artysta przez lata przyzwyczaił nas do najwyższego poziomu jazzowych kompozycji i interpretacji. Jednak w "tym roku premierę miał jego nowy, autorski projekt "Caipi", w którym gitarzysta wykonuje zdecydowany muzyczny zwrot a także… zaczyna śpiewać! Czy zdobędzie się na to w Bielsku-Białej?

Szczególną uwagę w tegorocznym programie warto zwrócić na dwóch młodych pianistów: urodzonego w ormiańskim Giumri Tigrana Hamasyana i pochodzącego z Kuby, dobrze już znanego w Polsce za sprawą gry w nowojorskim kwartecie Tomasza Stańki, Davida Virellesa. Obaj pierwsze muzyczne szlify zdobywali z dala od głównych nurtów muzyki jazzowej. Dziś tych dwóch 30-latków może cieszyć się pozycją, o której większość muzyków nie śmie nawet marzyć.

Hamasyan – zwycięzca konkursu im. Theloniousa Monka, a niedawno także niemieckiej nagrody ECHO - nagrywa płyty dla najbardziej prestiżowych wytwórni na świece: ECM i Nonesuch. Virelles to jeden z najbardziej rozchwytywanych pianistów w nowojorskim świecie muzyki kreatywnej: usłyszeć go można na ostatniej płycie zdobywcy Pulitzera Henry’ego Threadgilla czy na koncertach, u boku artystów takich jak Tom Harrell, Chris Potter czy Ravi Coltrane. Hamasyana i Virellesa łączy przede wszystkim osobiste, twórcze podejście do muzyki własnych korzeni. W połączeniu z ich ogromną erudycją, wykraczającą poza ramy muzycznych gatunków, daje to dwie wyjątkowe artystyczne indywidualności.


Muzykę pianistów dopełnią jazzowe gwiazdy: w czwartek po Hamasyanie scenę Bielskiego Centrum Kultury przejmie jeden z najważniejszych kontrabasistów w historii jazzu – Dave Holland. Jego grę słychać na ikonicznych płytach Milesa Davisa "In A Silent Way" i "Bitches Brew". Jako leader zadebiutował wydaną dla ECM płytą "Conference Of Birds" (1973). W tym roku, za całokształt twórczości uhonorowany został tytułem Jazz Master Fellow, przyznawanym przez amerykański National Endowment for the Arts. Do Bielska-Białej przyjedzie ze swoim trio z gitarzystą Kevinem Eubanksem i perkusistą Obedem Calvaire.

W piątek, koncert zespołu Davida Virellesa poprzedzi występ tria znakomitego saksofonisty i klarnecisty, ulubieńca takich artystów jak Pat Metheny, Dave Douglas czy… Dave Holland: Chrisa Pottera. Artysta wydał w tym roku kolejną płytę dla ECM "The Dreamer Is The Dream". Na festiwalu usłyszymy go w gwiazdorskim trio z Reubenem Rogersem (kontrabas) i Erikiem Harlandem (perkusja).

W sobotę czeka nas muzyczna uczta w trzech częściach. Na początek Tarkovsky Quartet (czyli czwórka wirtuozów, zafascynowana twórczością reżysera "Andrieja Rublowa", "Solaris" czy "Zwierciadła". François Couturier - fortepian, Anja Lechner - wiolonczela, Jean-Marc Larché - saksofon sopranowy i Jean-Louis Matinier – akordeon, to doświadczeni i rozchwytywani soliści, wykonujący najczęściej repertuar klasyczny. W ich wspólnym kwartecie zacierają granice między kompozycją i improwizacją. Wydana w tym roku trzecia płyta Tarkovsky Quartet - "Nuit Blanche" (biała noc) to muzyczne studium na temat snu: nawiązujące do słów jakie o Tarkowskim wypowiedział Ingmar Bergman: "On z taką naturalnością porusza się w pokoju snów".


Po przerwie zobaczymy na scenie Tomasza Stańko w dwóch odsłonach: we wspomnianym już duecie z Davidem Virellesem, a także w projekcie Tomasz Stańko Band feat. Adam Pierończyk. Zespół dopełniają Krzysztof Gradziuk (perkusja), Maciej Garbowski (kontrabas) i Łukasz Ojdana (fortepian), znani także jako trio RGG

Tegoroczną edycję festiwalu zwieńczy koncert jazzu tradycyjnego: The Buck Clayton Legacy Band – czyli muzyczny hołd złożony mistrzowi swingowej trąbki lat 30-tych: Buckowi Claytonowi. Ducha jego muzyki postarają się przywołać Menno Daams i Ian Smith oraz towarzyszący im zespół.

niedziela, 10 września 2017

Tomasz Stańko – A Farewell To Maria (Soundtrack) (1994)

Tomasz Stańko

Tomasz Stańko - trumpet
Tomasz Szukalski - saxophone
Janusz Skowron - keyboards
Adam Cegielski - bass
Cezary Konrad - drums
and others

 A Farewell To Maria



GOWI 12

By Adam Baruch

This is an album by legendary Polish Jazz trumpeter Tomasz Stańko, which presents the music used as a soundtrack of an obscure Polish TV movie "A Farewell To Maria", directed by Filip Zylber. The music is performed by a large cast of top Polish Jazz musicians, like saxophonist Tomasz Szukalski, keyboardist Janusz Skowron, bassists Andrzej Cudzich and Adam Cegielski, drummer Cezary Konrad and others, as well as a string quartet. The album comprises of thirteen relatively short tracks, which appear within the film.

The music is a wonderful example of the strength of Stańko the composer and is based around the leitmotif, which is, as always, a heartwrenching ballad that Stańko masterly created. But the album also includes several additional melodic and improvised pieces, which create a diverse and fascinating musical experience. In contrast to many soundtrack albums, this one works perfectly well by itself, detached from the cinematic layer.

The performances are all top notch, again as expected, and in many respects this album firmly belongs to the mainstream of Stańko's recorded heritage. It's a great pity that this album so little known by Stanko's fans and the fact that it is impossible to find a copy of this album is a crying shame. Grab it if you can find it!

piątek, 7 lipca 2017

Tadeusz Sudnik - Tadeusz Sudnik & His Friends In Art (2017)

Tadeusz Sudnik

Tadeusz Sudnik - synthi AKS, electronics, computers
Tomasz Stańko - trumpet
Adam Pierończyk - saxophone
Aleksander Korecki - saxophone
Tomasz Duda - saxophone
Janusz Skowron - keyboards
Witold Szczurek - bass guitar
Zbigniew Wegehaupt - double bass

Andrzej Mitan - sound poetry
and others

Tadeusz Sudnik & His Friends In Art 

AUDIO CAVE 001 2017

By Robert Ratajczak

Płyta "Tadeusz Sudnik & His Friends In Art" to zbiór nagrań mistrza instrumentów elektronicznych z lat 1986-2005, dokonanych z udziałem takich znakomitości, jak m.in. Tomasz Stańko, Adam Pierończyk, Witold Szczurek, Janusz Skowron czy Zbigniew Wegehaupt. Tadeusz Sudnik to działający od wielu lat muzyk, kompozytor i realizator dźwięku, założyciel historycznego już Studia Dźwięków Niemożliwych. Artysta przez kilkanaście lat związany był ze Studiem Eksperymentalnym Polskiego Radia, gdzie realizował nagrania dla potrzeb teatru, filmu i baletu oraz współpracował z festiwalem Warszawska Jesień.

Zawartość niniejszej płyty to sięgnięcie do archiwum nagrań muzyka kryjącego w sobie nieocenione muzyczne skarby. Już 10 lat temu nakładem wytwórni Polonia Records w cyklu "The Best Of Polish Smooth Jazz" ukazała się płyta firmowana szyldem Tadeusz Sudnik & His Friends In Art. Tym razem jednak mamy do czynienia z wyborem bardziej wyszukanym i bliższym miłośnikom polskiego jazzu. 

Mimo nagrań pochodzących z różnych sesji realizowanych na przestrzeni blisko 20 lat, album robi wrażenie spójnej i zamkniętej całości. Wszystkie utwory łączy wyjątkowa fantazja i zmysł głównego bohatera płyty, eksponującego brzmienie analogowych syntezatorów, elektronicznych przetworników i efektów natury. Mimo przyprawiających o zawrót głowy nazwisk muzyków, jacy pojawiają się na płycie, jej prawdziwym bohaterem są bity, efekty dźwiękowe i ambientowe brzmienie, za którymi stoi Mistrz Ceremonii, Tadeusz Sudnik.

Generowane przez artystę efekty i rozwiązania, zarówno rytmiczne, jak i harmoniczne, to efekt improwizacji. Sudnik doskonale potrafi trafić z pętlą czy samplami zarówno w przypadku trąbki Tomasza Stańki, saksofonu Adama Pierończyka, czy wreszcie nadać wyjątkowego brzmienia recytacjom Andrzeja Mitana. Zgromadzone nagrania prezentują szeroki wachlarz stylistyczny - od elektroniczno-jazzowych dokonań formacji Stańki Freelectronic, poprzez nasycone rytmem transowe utwory w rodzaju "Canadada", aż do awangardowych rejestracji, jak kończące płytę "Symphonix", "Cats In Space" i zrealizowane w ramach Studia Dźwięków Niemożliwych "7'37".

Wydawnictwo będące rodzajem starannie przygotowanej antologii Tadeusza Sudnika, ukazującej rozmaite etapy jego działalności, stanowi prawdziwą gratkę zarówno dla miłośników muzyki elektronicznej, jak i zwolenników jazzu.

www.longplayrecenzje.blox.pl

środa, 15 marca 2017

Tadeusz Prejzner – Spacer Brzegiem Morza (2016)

Tadeusz Prejzner

Ewa Wanat - vocals
Tadeusz Prejzner - conductor
Włodzimierz Nahorny - piano, saxophone
Tomasz Stańko - trumpet
Janusz Muniak - saxophone
Janusz Sidorenko - guitar
Bronisław Suchanek - bass
Janusz Stefański - drums


Spacer Brzegiem Morza

GAD 046

By Adam Baruch

This is a reissue, first time on CD, of a cult Polish Jazz album, which presents music performed by an ensemble conducted by composer Tadeusz Prejzner, which included some of the top Polish Jazz musicians of the day, like vocalist Ewa Wanat, trumpeter Tomasz Stańko, pianist/saxophonist Włodzimierz Nahorny, saxophonist Janusz Muniak, guitarist Janusz Sidorenko, bassist Bronisław Suchanek, drummer Janusz Stefański and a nine piece string section. The ensemble performs thirteen original compositions, five of which were composed by Prejzner, two each by Stańko, Nahorny and Jan Ptaszyn Wróblewski and two more by other Polish composers.

The music is an attempt to create a "lighter", more relaxed music, with strong ties to Jazz but which a wide range of listeners might enjoy – in short an early form of Smooth Jazz. However, as usual with Polish attempts of such projects, the result is quite spectacular and hardly deserves the dubious reputation of Smooth Jazz.

Considering the status of the musicians involved as well as the fact that Polish Jazz musicians did not develop the chaltura (look it up) attitude yet, the resulting music is simply wonderful in every respect. Not only are the compositions beautifully melodic and anything but trivial, but also the execution is stunning and includes many first rate solos which would make any Jazz album proud. Overall this is a wonderful obscure gem, which deserves to be remembered, which is why GAD Records decided to bring it back to life, which is as usual highly appreciated.

wtorek, 17 stycznia 2017

POLISH JAZZ 2016 PODSUMOWANIE !!!


MUZYK ROKU 2016: KAMIL PIOTROWICZ

Polski pianista, kompozytor. Twórca i lider zespołu Kamil Piotrowicz Quintet, Kamil Piotrowicz Sextet. Laureat wielu festiwali jazzowych, m. in. Jazz Nad Odrą (Nagroda Indywidualna za kompozycję), Krokus Jazz Festival (Grand Prix), Blue Note Jazz Competition (Grand Prix), Ogólnopolski Przegląd Zespołów Jazzowych i Bluesowych w Gdyni (Grand Prix) oraz wielu innych. Zadebiutował świetnie przyjętą płytą "Birth" wydaną w wytwórni Hevhetia w 2015 roku. Album zawiera 10 kompozycji autorstwa lidera grupy. W 2016 roku ukazały się dwie znakomite płyty z udziałem Piotrowicza - autorska "Popular Music" z sekstetem oraz "Dark Matter" formacji Minim Experiment. Odbył 6 miesięczne stypendium w prestiżowym Rhythmic Music Conservatory w Kopenhadze.


DEBIUT ROKU 2016: MINIM EXPERIMENT - DARK MATTER

Minim Experiment to kwartet dowodzony przez gitarzystę Kubę Wójcika, w skład którego wchodzą pianista Kamil Piotrowicz, kontrabasista Luca Curcio oraz perkusista Albert Karch. Razem stworzyli "Dark Matter", jeden z najważniejszych płytowych debiutów 2016 roku. Jak pisał Maciej Krawiec, muzyka nie jest dobra ot tak sobie – musi stać za nią koncept, kompozycja, dyskusja w grupie, wreszcie realizacja. A "Dark Matter" to płyta właśnie przemyślana, inteligentnie równoważąca żywioły i potrzeby artystyczne. Każdy z muzyków ma czas, aby się zaprezentować, kreując przy tym wyraz całości albumu. Być może w kontekście całego poprzedniego roku "Dark Matter" to największa pozytywna niespodzianka. Czapki z głów !!!


REEDYCJA/NAGRANIE ARCHIWALNE 2016 ROKU: THE ANDRZEJ TRZASKOWSKI QUINTET - THE ANDRZEJ TRZASKOWSKI QUINTET (POLISH JAZZ SERIES)

Album kwintetu Andrzeja Trzaskowskiego został wznowiony przez Polskie Nagrania w ekskluzywnej reedycji kultowej serii Polish Jazz, znanej fanom polskiej muzyki jazzowej od lat 60. Reedycję przygotowano z niezwykłą starannością, autorem odświeżonego brzmienia jest wybitny reżyser dźwięku - Jacek Gawłowski. Płyty zostały wytłoczone w gramaturze 180. Czwarta płyta serii z nagraniami kwintetu Andrzeja Trzaskowskiego jest jedną z najwybitniejszych pozycji zbioru. Nagrana w styczniu 1965 roku, stanowi obok "Astigmatic" Komedy manifest twórczy dla jazzu polskiego tamtych lat, a wpływu jej autora na rozwój tego gatunku muzyki w Polsce nie sposób przecenić. Wiernie oddaje kunszt kompozytorski lidera, jego styl improwizacyjny i charakterystyczną poetykę utworów.

poniedziałek, 14 listopada 2016

Craig Taborn solo, Michael Formanek Ensemble Kolossus i duet Vijay Iyer/Wadada Leo Smith na Jazzowej Jesieni w Bielsku-Białej !!!


Craig Taborn solo
18.11.2016, godz. 18.00
Bielskie Centrum Kultury

Craig Taborn
- fortepian

Okrzyknięty przez magazyn Downbeat jako jeden z "wizjonerów obecnej fali", kompozytor, pianista, multiinstrumentalista Craig Taborn urodził się i wychował w Golden Valley, Minnesota. Podczas studiów na Uniwersytecie Michigan w Ann Arbor, Craig miał szczęście do bycia częścią znakomitej jazzowej społeczności z Detroit, grania i studiowania z takimi osobowościami jak Marcus Belgrave, Harold McKinney, Francisco Mora, Rodney Whitaker i Kenny Cox. Craig Taborn ma ogromne doświadczenie jako sideman, grał z większością ważnych współczesnych amerykańskich muzyków, takich jak: Roscoe Mitchell, Wadada Leo Smith, Tim Berne, Steve Coleman, Lester Bowie, Evan Parker, Bill Laswell, David Torn, Mat Maneri, James Carter, Marty Ehrlich, Chris Potter, Leroy Jenkins, Joe Maneri, Susie Ibarra, Carl Craig, Bill Frisell, Drew Gress, David Binney, Dave Douglas i wielu innych. Jest wieloletnim członkiem projektu Chris Potter-Underground oraz legendarnej formacji Roscoe Mitchella - Note Factory. Równolegle Taborn prowadzi autorskie projekty, m.in w trio z Thomasem Morganem i Geraldem Cleaverem czy Trio Junk Magic. Dla ECM nagrał dwa albumy jako lider, w tym "Avenging Angel" na fortepian solo. Ten mocny, kreatywny i bezkompromisowy album wyraża muzyczną filozofię Craiga Taborna.


Michael Formanek Ensemble Kolossus
18.11.2016, godz. 18.00
Bielskie Centrum Kultury

Andrew Bishop, Oscar Noriega, Chris Speed, Brian Settles, Tim Berne - saksofony
Dave Ballou, Jonathan Finlayson, Shane Endsley, Kirk Knuffke - trąbki
Alan Ferber, Jacob Garchik, Ben Gerstein, Jeff Nelson - puzony
Patricia Brennan - marimba
Mary Halvorson - gitara
Kris Davis - fortepian
Michael Formanek - kontrabas
Tomas Fujiwara - perkusja
Mark Helias - dyrygent

Basista Michael Formanek to jedna ze znakomitości nowojorskiej sceny muzycznej. W ciągu ponad trzydziestoletniej kariery, swoim oryginalnym stylem i niezwykłym brzmieniem akustycznego basu, Formanek wsparł wiele wyjątkowych formacji: od Big Bandu Mingusa po Bloodcount Tima Berne’a. Grał z tak różnymi artystami jak Chet Baker, Uri Caine, Stan Getz czy Elvis Costello. Formanek od zawsze komponuje, działa też jako producent. 

"The Distance" to trzeci autorski album Formanka dla wytwórni ECM. Jest to projekt wyjątkowy, "kolosalny", zarówno ze względu na dobór muzyków, samych dużych indywidualności nowojorskiej sceny, rozmach projektu, jak i oryginalność kompozycji. Osiemnastoosobowy Ensemble Kolossus to współczesne spojrzenie - interpretacja big bandu. Jest to muzyka nowoczesna, ale z zachowaniem całego bogactwa, jakie niesie ze sobą brzmienie jazzowej orkiestry. Nie bez powodu w tegorocznej ankiecie Downbeat, album "The Distance" jest w pierwszej dziesiątce najlepszych albumów.


Vijay Iyer & Wadada Leo Smith
19.11.2016, godz. 19.00
Bielskie Centrum Kultury

Vijay Iyer - fortepian
Wadada Leo Smith - trąbka

Wyjątkowy duet pianisty Vijaya Iyera i trębacza Wadady Leo Smitha w premierowym albumie wydanym w tym roku przez wytwórnię ECM "A Cosmic Rhythm With Each Stroke".

Vijay Iyer to urodzony w 1971 roku pianista jazzowy, kompozytor, lider, producent, muzyk elektroniczny i pisarz. Syn tamilskich imigrantów w USA. Od 3 roku życia, przez 15 lat zdobywał solidne wykształcenie muzyczne. Zaczynał od skrzypiec, już we wczesnym dzieciństwie grał ze słuchu na fortepianie, w którym to instrumencie jest w większości samoukiem. 

Iyer jest człowiekiem renesansu i polimatem, którego kariera i działalność obejmuje nauki ścisłe i humanistyczne oraz różne dziedziny sztuki. Zdobył doktorat na interdyscyplinarnym polu kognitywistycznej nauki muzyki Uniwersytetu Kalifornijskiego, Berkeley. Publikuje też artykuły w magazynach naukowych. Opisany przez Pitchfork jako "jeden z najbardziej interesujących i witalnych młodych pianistów w jazzie dzisiejszych czasów", przez Los Angeles Weekly jako "nieograniczona i niezwykle ważna gwiazda", przez Minnesota Public Radio jako "amerykański skarb". Kilkakrotnie nominowany do Grammy jako kompozytor-pianista. W 2013 roku otrzymał stypendium MacArthura. Od 2013 roku nagrywa dla wytwórni ECM Records.

Urodzony w 1941 roku trębacz Wadada Leo Smith to jeden z najciekawszych innowatorów amerykańskiej sceny muzycznej, czołowa postać free jazzu i awangardy jazzowej. W 2013 r. był w pierwszej trójce nominowanych do muzycznej nagrody Pulitzera za multimedialny projekt "Ten Freedom Summers".

poniedziałek, 7 listopada 2016

Jakob Bro Trio i Tomasz Stańko Project na Jazzowej Jesieni w Bielsku-Białej !!!


Jakob Bro Trio
17.11.2016, godz. 18.00
Bielskie Centrum Kultury

Jakob Bro - gitary
Thomas Morgan - kontrabas
Joey Baron - perkusja

Jakob Bro - duński gitarzysta i kompozytor mieszkający w Kopenhadze. Jest obecnie najważniejszym reprezentantem duńskiej sceny jazzowej na świecie. W swoim dorobku ma imponującą ilość autorskich albumów, na których wystąpili również wyjątkowi soliści, jak Lee Konitz, Bill Frisell, Paul Motianem, Kenny Wheeler czy Paul Bley. Drogę do nagrywania dla wytwórni ECM otworzyła mu współpraca z Paulem Motianem & The Electric Bebop Band ("Garden Of Eden", ECM - 2006) oraz Tomaszem Stańko ("Dark Eyes", ECM, 2009).

Po triu z Jonem Christensenem i pierwszym albumie dla ECM jako lider pt "Gefion", Jakob Bro prowadzi obecnie trio z Joey'em Baronem i Thomasem Morganem. Właśnie w tym składzie miało miejsce nagranie nowej płyty, której premiera planowana jest na jesień 2016. Kompozycje i styl gry Jakoba Bro to połączenie melodycznej finezji i poetyckiej wrażliwości. Muzyka Bro jest z jednej strony konceptualna, przemyślana, a z drugiej - otwarta na improwizację, własny język towarzyszących muzyków, którzy niewątpliwie są wielkimi indywidualnościami.


Tomasz Stańko Project
17.11.2016, godz. 18.00
Bielskie Centrum Kultury

Tomasz Stańko - trąbka
David Virelles - fortepian
Reuben Rogers - kontrabas
Marcus Gilmore - perkusja

Nasz najbardziej rozpoznawalny muzyk jazzowy na świecie ze swoim flagowym zespołem Tomasz Stańko Quartet. Nowy skład kwartetu oraz premierowy materiał, który ukarze się na płycie ECM w 2017 roku - tak oto brzmi wysublimowany loftowy jazz wprost ze stolicy światowej muzyki.

niedziela, 30 października 2016

Dino Saluzzi Group, Food i Avishai Cohen Quartet na Jazzowej Jesieni w Bielsku-Białej !!!


Dino Saluzzi Group
15.11.2016, godz. 19.00
Bielskie Centrum Kultury

Dino Saluzzi - bandoneon
José María Saluzzi - gitara, gitara requinto
Nicolás "Colacho" Brizuela - gitara
Félix "Cuchara" Saluzzi - saksofon tenorowy, klarnet
Matías Saluzzi - gitara basowa, kontrabas
U. T. Gandhi - perkusja

Argentyński bandoneonista, kompozytor, improwizator, Dino Saluzzi powraca do swoich korzeni z albumem "El Valle de la Infancia". Nagrany w Buenos Aires, to pierwszy od 2005 roku i albumu "Juan Condori", którą ponownie nagrał ze swoim "zespołem rodzinnym". Na saksofonie tenorowym i klarnecie usłyszymy jego brata Félixa "Cuchara" Saluzzi, syna Jose Maria na gitarach i siostrzeńca Matíasa na gitarach basowych. Pozostali członkowie zespołu to wieloletni przyjaciele Saluzziego, grający na siedmiostrunowej gitarze Nicolás "Colacho" Brizuela, znany ze współpracy z piosenkarką Mercedes Sosa oraz perkusista U. T. Gandhi - zaproszeni przez Dino, by rozwinąć jego muzykę, natchnąć ją nowym wymiarem wolności. W notatce towarzyszącej albumowi, Leopoldo Castilla pisze: Różne gatunki muzyczne są tu pełne życia w takich tańcach jak zumba, carnavalito i chacarera.... ta muzyka oddaje świat z którego się narodziła; świat Północnej Argentyny oświetlony żałobą, zatracający się w radości. 

Timoteo "Dino" Saluzzi, argentyński wirtuoz bandoneonu, urodził się w rodzinie muzyków folkowych, w Campo Santo, prowincji Salto w północnej części Argentyny. Pierwszy zespół uformował w wieku 14 lat. Zawsze kluczowe dla konstruowanej muzyki było znaczenie korzeni etnicznych. Podczas studiów w Buenos Aires poznał Astora Piazzolę, potężny autorytet w dziedzinie tango nuevo, który zaszczepił w nim ideę wyzwolenia gatunku z ograniczeń związanych z tańcem. W 1965 r. Saluzzi wrócił do Salto, gdzie koncentrował się na tworzeniu kompozycji opartej na andyjskiej kulturze ludowej. We wczesnych latach 70. współpracował z saksofonistą tenorowym Gato Barbierim. W listopadzie 1982 r. Saluzzi związał się z wytwórnią ECM i odtąd wydawał dla niej płyty przy wsparciu jazzmanów takich jak: Charlie Haden, Palle Mikkelborg i Pierre Favre ("Once Upon A Time - Far Away In The South"), Enrico Rava ("Volver"), Marc Johnson ("Cité De La Musique"), Tomasz Stańko i John Surman ("From The Green Hill") a także Palle Danielsson ("Responsorium").


Food
16.11.2016, godz. 18.00
Bielskie Centrum Kultury

Thomas Strønen - perkusja, elektronika, instrumenty perkusyjne, moog, Fender Rhodes
Iain Ballamy - saksofony, elektronika

Projekt Food tworzy pochodzący z Norwegii multiinstrumentalista Thomas Strønen (instrumenty perkusyjne, elektronika) oraz brytyjski saksofonista Iain Ballamy. Ich pierwsze spotkanie miało miejsce pod koniec lat 90-tych zeszłego wieku, na festiwalu w Trondheim w Norwegii. Ich muzyka to dialog między melodyjnym i lirycznym saksofonem Iaina Ballamiego a przestrzennym i groove’owym graniem perkusisty Thomas Strønena. Dzięki temu połączeniu, Food to jeden z najciekawszych na europejskiej scenie jazzowej projektów, które wnoszą nową jakość w elektroakustyczną improwizację. Dla wytwórni ECM nagrali trzy albumy: “Quiet Inlet” (2010), “Mercurial Balm” (2012), “This is not miracle” (2015). W recenzji albumu “Quiet Inlet” John Fordham tak pisze dla magazynu “The Guardian”: ECM-owska dbałość o jakość dźwięku jest bardzo ważna, “Quiet Inlet” przeszywająco wibruje, fascynuje detalami, przeszywa na wskroś.(..) To jest współczesną muzyka, która wchodzi do wnętrza (…).


Avishai Cohen Quartet
16.11.2016, godz. 18.00
Bielskie Centrum Kultury

Avishai Cohen - trąbka
Yonathan Avishai - fortepian
Yoni Zelnik - kontrabas
Johnathan Blake - perkusja

Avishai Cohen, doskonały trębacz jazzowy młodego pokolenia w swoim autorskim projekcie. Urodził się i wychował w Izraelu, jednak od lat działa z powodzeniem w Nowym Jorku. Absolwent Berklee College of Music, okrzyknięty „wschodzącą gwiazdą” w rankingu DownBeat Critics Poll (2012) cieszy się reputacją muzyka o indywidualnym stylu i oryginalnym brzmieniu.

Niezwykle kreatywny i aktywny zarówno jako lider jak i sideman. Zagrał z sukcesem na Newport Jazz Festival (2012) wraz ze swym trio Triveni. Objechał świat wraz z prestiżowym SF Jazz Collective. Występuje również wraz z The 3 Cohens Sextet – ze swą siostrą klarnecistką i saksofonistką Anat oraz bratem Yuvalem. Wraz z rodzinnym składem The 3 Cohens, Avishai dwukrotnie był headlinerem w legendarnym klubie Village Vanguard. Został również wyróżniony okładką prestiżowego Down Beat. „New York Times” opisał go następująco: Asertywny, doświadczony trębacz o wysmakowanym modernistycznym stylu.

Zobacz też: