Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oleszak Witold. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oleszak Witold. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 listopada 2023

Adam Gołębiewski/Witold Oleszak - "Unisex"

Adam Gołębiewski/Witold Oleszak

Adam Gołębiewski – perkusja, perkusjonalia
Witold Oleszak – preparowany fortepian

"Unisex"

Wydawca: Antenna Non Grata (2023)

Tekst: Jędrzej Janicki

W moim ulubionym uniwersum, czyli w świecie kolarskiego peletonu, istnieje takie urocze określenie jak „iść w trupa”. Znaczy to, ni mniej, ni więcej, tylko konieczność wypruwania sobie flaków, tak jak gdyby nie było jutra, podczas jakiegoś wizualnie już nawet przerażającego podjazdu. W tego typu artystycznego trupa idzie również duet Oleszak/Gołębiewski na swoim wspólnym nagraniu Unisex.

Oleszak (fortepian) na całym nagraniu jest nieco bardziej zachowawczy, wszak nie każda jego fraza wrzyna się w mózg niczym wiertło dentystycznego narzędzia tortur. Czasami jest jak głos rozsądku podczas jakiejś ostatecznej imprezy dla swojego szalonego kumpla Gołębiewskiego (perkusjonalia), któremu na ucho mówi: „ej, może trochę odpuścimy?”. Szybko jednak tonuje swoje zdroworozsądkowe zapędy i dołącza do frenetycznej i intensywnej galopady poszukiwań struktur skrajnie nieoczywistych. Ta płyta jest bardzo przemocowa, ale pamiętajmy, że świat sztuki to chyba jedyna przestrzeń aktywności człowieka, w której istnieje pewnego rodzaju licencja na przemoc – oczywiście wyłącznie na poziomie zastosowanych środków wyrazu.

Unisex to skok w ciemność, bez żadnych zabezpieczeń, hamulców i tego typu środków ostrożności. Panowie, jesteście po prostu wielcy w swojej odwadze i wyobraźni!

piątek, 21 stycznia 2022

Paulina Owczarek, Witold Oleszak - Mono No Aware (2021)

Paulina Owczarek, Witold Oleszak 

Paulina Owczarek – baritone saxophone
Witold Oleszak – softly prepared piano / objects / balloon

Mono No Aware (2021)

Tekst: Szymon Stępnik


Muzyka awangardowa i eksperymentalna to dla muzyków jazzowych bardzo grząski grunt. Trudno znaleźć złoty środek oraz nie popaść w kicz lub infantylność. Można tworzyć zupełnie dziwne, niespotykane i piękne motywy, które wywracają teorię muzyki o 180 stopni, ale równie dobrze stworzyć dzieło bardzo niskich lotów. Nawet najlepszym udaje się to z różnym skutkiem. Gdzie więc plasuje się album "mono no aware" Pauliny Owczarek i Witolda Oleszaka, znanego zresztą ze swojego specyficznego, własnego stylu nazywanego "Muzyką Prefabrykowaną"?

Po nieco słabszym "you never know" nagranym z Peterem Orinsem nie miałem wygórowanych oczekiwań. Album ten nie miał w sobie nic, co sprawiałoby jakąkolwiek przyjemność z jego słuchania. Na sczęście z "mono no aware" jest zupełnie inaczej. Urzeka on dialogiem pomiędzy saksofonem Pauliny Owczarek, a preparowanym fortepianem oraz innymi dziwnymi, niespotkanymi przeze mnie wcześniej dźwiękami, które udało się wydobyć dzięki pomysłowości Witolda Oleszaka. Artystka również nie pozostaje dłużna awangardowemu brzmieniu i również korzysta z wielu rozszerzonych technik saksofonowych. Nie ma w tej płycie żadnego syntezatora, co jeszcze bardziej podkreśla kreatywność tychże muzyków. Paulina odzywa się ze swoim instrumentem często, ale też w odpowiednich momentach. Kiedy kompozycje ogarnia czasem jakiś chaos, graną przez siebie melodią nadaje nowy porządek i tym samym strukturyzuje utwory. Skomplikowane, trudne do ogarnięcia partie stają się wtedy łatwe, bardzo przyjemne do słuchania. Mówiąc wprost - jest wyśmienicie.

W trakcie obcowania z tą pozycją miałem wrażenie, że Witold Oleszak przygotowuje pewne awangardowe płótno, mające wiele różnych, onirycznych wręcz kształtów, a Paulina Owczarek maluje na nim piękne pejzaże. Jej melodie spajają ekseprymentalną formę, co czyni ją atrakcyjną do przeżywania. To niesamowite, jak wszystko to, co zupełnie nie spodobało mi się w płycie "you never know" tej samej artystki, wykonała na "mono no aware" zupełnie na odwrót.

Być może Leszek Możdżer jest mistrzem preparacji fortepianu, ale ma swojego godnego konkurenta w postaci Pana Oleszaka. Nie wiem, czy w jakiejkolwiek sekundzie tego nagrania pojawiło się tradycyjne wykorzystanie tego instrumentu. Nie brakuje za to szarpania, uderzania strun i grania na tym samym niemal jak na perkusji lub gitarze. Wszystko to jednak zrobione z kunsztem, brakiem przesady lub pretensjonalności. Muzyk wiedział, kiedy przestać, kiedy postawić granicę i zrobić przestrzeń dla saksofonu. Po prostu chapeux bas!

Zaskakuje tylko fakt, że żaden z utworów na tej płycie nie ma swojej nazwy. Rozumiem, że wymyślenie tytułów do utworów jazzowych nie należy do najłatwiejszych zadań i często jako przypadkowe, nie mają zbyt wiele wspólnego z danym utworem. Niemniej jednak bardzo byłbym ciekaw jakie emocje, jaki obraz lub myśl przyświecały poszczególnym kompozycjom. Nazwanie ich po prostu "Track 1", "Track 2" to w moim mniemaniu wyraz braku kreatywności.

Paulina Owczarek we współpracy z Witoldem Oleszakiem stworzyła bardzo ciekawe nagranie. To płyta trudna w odbiorze, ale daje dużo satysfakcji. Zachwyca kreatywnością saksofonistki, ale też przede metodą "Muzyki Prefabrykowanej" spod ręki Witolda. To prawda, że nie kupiłem tu wielu pomysłów, ale spodoboała mi się muzyczna chemia, która nawiązała się pomiędzy artystami. To bardzo fajne, że motodą prób i błędów próbuje się tutaj uzyskać jakąś nieuchwytną doskonałość.

Jestem ciekaw dalszych poczynań tej dwójki muzyków. Wszak ich kreatywność jest nieokrzesana...


wtorek, 20 kwietnia 2021

Webster/Oleszak/Doskocz/Lisle - Karate (2020)

Webster/Oleszak/Doskocz/Lisle

Colin Webster - alto saxophone
Witold Oleszak - Hammond organ
Paweł Doskocz - electric guitar
Andrew Lisle - drums

Karate

RAW TONK 2020



By Andrzej Nowak

Zapraszamy do Poznania na pierwszy koncert drugiego dnia 3. edycji Spontaneous Music Festival, która odbyła się jesienią 2019 roku. Na scenie klubu Dragon kwartet stworzony na potrzeby tego akurat miejsca i czasu, a zatem definitywnie ad hoc, o uroczej nazwie własnej Karate: Colin Webster (saksofon altowy), Witold Oleszak (organy Hammonda), Paweł Doskocz (gitara elektryczna) oraz Andrew Lisle (perkusja). Koncert składa się z dwóch części, głównej i rozbudowanego encore, trwających łącznie 35 minut i 22 sekundy.

Pierwsze dźwięki dostarcza perkusja, tuż obok szumi gitarowy amplifikator, subtelnie prycha saksofon. Dynamika rodzi się po dwóch minutach, głównie z woli gitary i bystrych talerzy. Po chwili pierwszy dźwięk wydają organy, pozornie pasywne, ale siejące grozę. Grające na przeciwległych flankach gitara i właśnie organy mkną po szczęście stopione w jeden strumień post-fusion-rocka, niesione dynamiką perkusji. Saksofon na chwilę milknie, a gdy wraca, całość opowieści po raz pierwszy łapie oddech spokoju, jakkolwiek na niedługą chwilą. Gitara i organy znów znajdują wspólny, tym razem nieco oniryczny, punkt widzenia i zaczynają mącić pozorny ład improwizacji. Saksofon i perkusja wgryzają się w to z mistrzowską precyzją. Cały kwartet definitywnie pracuje tu na świetnej komunikacji wewnętrznej. 

Wraz z wybiciem 11 minuty muzycy dość zdecydowanie wchodzą w obszar zbliżony do ciszy. Zaczyna się na gra na małe pola bez udziału gitary. Dobrze iskrzy na linii saksofon-organy. Gitara powraca z małym kwasem pomiędzy strunami i z miejsca sieje błyskotliwy zamęt. Kolejna eksplozja emocji dzieje się na wyjątkowo delikatnym podkładzie perkusyjnym. Krok ku wytłumieniu czyni tym razem Hammond, zwinnie gasząc płomień niedawnej erupcji i wypuszczając na łowy duet saksofonu i perkusji, który przez pewien czas pozostawać będzie w mglistym stadium dramaturgicznego bezruchu. Finałowa kipiel seta zasadniczego skrzy się lotem wznoszącym altu, a gaśnie niemal perfekcyjnie, na raz, wprost w objęciach burzliwych oklasków.

Dogrywka, która potrwa ponad 10 minut, w swej początkowej fazie stawia na subtelność i zaniechanie. Drobne intro perkusji z tamburynem, mała gitara, Hammond, który snuje strugę cienia i alt oddychający na stronie. Najczarniejszy z klawiszy buduje nastrój, reszta czyni swobodne zdobienia, kreśląc uroczy post-free-fusion flow. W wyniku splotu tajemniczych intryg (Oleszak, nie bez udziału Lisle’a) improwizacja zaczyna jednak nabierać mocy i dynamiki, wszak nikomu nie zależy tu na rychłym zakończeniu. Ostatni interwał tego smakowitego koncertu, znów tworzony nad wyraz kolektywnie, wrze i pędzi na złamanie karku, po czym zostaje równie efektownie zakończony. I tym razem muzycy mogą liczyć na nieskromne oklaski.

wtorek, 2 marca 2021

Impro Session #2 - Improwizowany dzień z Spontaneous Music Tribune !!!

By Piotr Wojdat

Spontaneous Music Tribune, czyli Trybuna Muzyki Spontanicznej, to przedsięwzięcie, które ma na celu zaciekawienie słuchaczy muzyką improwizowaną. Z jednej strony funkcjonuje jako blog poświęcony tej niełatwej, ale ważnej dla poszukujących artystycznych wrażeń czytelników formule. Z drugiej to także serie koncertów i festiwale, które odbywają się w poznańskim klubie Dragon. Jest jeszcze jedna płaszczyzna działania. Mam tutaj na myśli wydawnictwo płytowe, w ramach którego ukazują się zarejestrowane koncerty z muzyką spontanicznie improwizowaną z udziałem takich artystów, jak: pianista Witold Oleszak, gitarzysta Michał Dymny czy perkusista Vasco Trilla. W poniższym tekście postaram się podzielić swoimi wrażeniami z odsłuchu dwóch albumów będących częścią rozrastającego się cyklu Spontaneous Live Series. Oba zostały wydane w 2020 roku w małych nakładach 200 egzemplarzy, ale znalazła się na nich muzyka z różnych okresów.


Gibson/Doskocz/Lisle/Furtado - Live At Two Spontaneous Events 2018 & 2019 (2020)

Yedo Gibson - soprano saxophone
Paweł Doskocz - electric guitar
Andrew Lisle - drums (1-3)
Vasco Furtado - drums (4-6)

SMT 2020

Nasz mini przegląd płyt z muzyką improwizowaną zaczynamy od dwóch występów, które odbyły się w ramach różnych wydarzeń. Jedno z nich to II edycja Spontaneous Music Festival. Pierwsze trzy utwory pochodzą z tego festiwalu, a odbył się on w listopadzie w 2018 roku w klubie Dragon. Pozostałe nagrania zostały zarejestrowane rok później w ramach Improvised Three Days w tym samym miejscu.

Oba występy łączą osoby brazylijskiego saksofonisty Yedo Gibsona, który chyba już na dobre zadomowił się w Lizbonie i jest jedną z ciekawszych postaci młodego pokolenia europejskiej sceny free jazzowej, oraz eksperymentalnego gitarzysty Pawła Doskocza mającego na koncie bardzo ciekawą współpracę z perkusistą Vasco Trillą. Wspomagają ich perkusiści. W trzech utworach usłyszymy Andrewa Lisle, a w kolejnych swoje umiejętności prezentuje Vasco Furtado.

Muzyka zawarta na albumie jest niezwykle ekspresyjna. Może nieco przypominać to, co swego czasu robiło Lean Left, czyli Ken Vandermark i Paal Nilssen-Love z gitarzystami zespołu The Ex. Mamy więc do czynienia z gitarowymi erupcjami tnącego jak brzytwa hałasu oraz saksofonowymi galopadami Gibsona, który stara się dotrzymywać kroku Doskoczowi i, o dziwo, dobrze mu się to udaje. Zdarzają się momenty wyciszenia, jak np. w trzecim utworze zawartym na płycie. Są one jednak tylko chwilą wytchnienia. Zespół zbiera siły, by uderzyć ze zdwojoną mocą i czyni to bez żadnej taryfy ulgowej. Podsumowując - omawiany album to mocna, bezkompromisowa rzecz. Powinien przypaść do gustu zarówno fanom radykalnych odmian free jazzu, noise'u czy muzyki swobodnie improwizowanej pozbawionej sztywnych ram gatunkowych. Niekoniecznie jednak sprawdzi się jako tło dźwiękowe w miłe, niedzielne popołudnie. 


Tonus - Intermediate Obscurities III (2020)

Paweł Doskocz - acoustic guitar
Dirk Serries - acoustic guitar
Colin Webster - alto saxophone
Witold Oleszak - piano
Ostap Mańko - violin
Anna Szmatoła - cello
Benedict Taylor - viola
Andrew Lisle - percussion

SMT 2020

Kolejna płyta w zestawie również wpisuje się w szeroki paradygmat sztuki improwizowanej. Zbiór środków wyrazu, po które sięga zespół Tonus, jest jednak odmienny od tego, co można usłyszeć na wspólnym albumie Gibsona i Doskocza. Tam mieliśmy do czynienia z muzyką ostrą, momentami wręcz brutalną. Zespół Tonus eksploruje inne rejony awangardy, której sprzymierzeńcem jest cisza.

Oba wydawnictwa łączy osoba Pawła Doskocza. Artysta tym razem jednak sięga po akustyczną gitarę i udowadnia, że dobrze odnajduje się w dużo spokojniejszej konwencji. Towarzyszą mu także pianista Witold Oleszak, wiolonczelistka Anna Szmatoła czy perkusista Andrew Lisle - również i ten muzyk pojawia się na obu albumach.

"Intermediate Obscurities III" to muzyka balansująca na granicy ciszy. Najważniejsze jest brzmienie, a nie sam przebieg poszczególnych utworów. Improwizacja opiera się na dokładnym eksplorowaniu niekonwencjonalnych środków artykulacyjnych i tzw. rozszerzonych technik gry na poszczególnych instrumentach. Stąd też przez cały czas trwania albumu towarzyszą nam szmery, szumy, a brzmienie gitary akustycznej oraz wiolonczeli czy skrzypiec jest kruche i niezwykle wysublimowane. Muzyka zagrana przez zespół wymaga od słuchacza pełnego skupienia i dużej cierpliwości. Jest powolna, bardzo wyciszona, ale nie kontemplacyjna. To przeciwieństwo czwartego wolumenu Spontaneous Live Series, a zarazem album, który działa niczym balsam łagodzący niepokój.

sobota, 26 września 2020

Degenerative 4. Spontaneous Music Festival 2020 !!!

W czasach wszechogarniającej zarazy organizacja kilkudniowego festiwalu, nawet w obszarze jakże niszowej muzyki swobodnie improwizowanej, graniczy z zaawansowanym stadium szaleństwa. Dragon Social Club i Trybuna Muzyki Spontanicznej nie złożyły jednak broni i - przy zachowaniu nadzwyczajnego reżimu sanitarnego - podjęły się przeprowadzenia kolejnej edycji Spontaneous Music Festiwal. Na scenie poznańskiego klubu Dragon, od 9 do 11 października, pojawią się muzycy z Barcelony, Londynu, Amsterdamu, Wrocławia, Warszawy, Zielonej Góry i Poznania! Zapraszamy serdecznie! 

Czwarta edycja międzynarodowego Festiwalu Muzyki Spontanicznej odbędzie się tym razem pod hasłem Degenerative, które odnosi się rzecz jasna do istoty części muzyki, jaka będzie zaprezentowana na scenie festiwalowej, ale także pokrętnie stara się oddać naszą bezradność wobec rzeczywistości czasów zarazy.

Główną postacią imprezy będzie wenezuelski saksofonista, improwizator i kompozytor - El Pricto. Muzyk od wielu lat rezydujący w Barcelonie, jest najważniejszą postacią tamtejszej, jakże interesującej, sceny muzyki kreatywnej - zarówno improwizowanej, jak i notyfikowanej muzyki współczesnej. Jest także szefem wydawnictwa płytowego Discordian Records.

El Pricto zaprezentuje na scenie Dragona dwa całkowicie autorskie projekty. Pierwszym z nich będzie improwizowana interpretacja muzyki klasycznej pod hasłem Degenerative Music. Artysta przekładał będzie klasyczne partytury, m.in. Fryderyka Chopina i Karola Szymanowskiego, na język improwizacji i dyrygował rozbudowaną personalnie Orkiestrą Festiwalową, którą utworzą muzycy zagraniczni i polscy zaproszeni na Festiwal. W innym przedsięwzięciu El Pricto zaprezentuje - specjalnie napisaną na potrzeby poznańskiego wydarzenia - kompozycję dla improwizującego kwintetu gitar elektrycznych, także złożonego z muzyków zagranicznych i polskich. Ponadto Wenezuelczyka usłyszymy w improwizujących składach - w trio Hung Mung i duecie General Ludd. Pojawi się także w jednym z utworzonych na potrzeby festiwalu składów "ad hoc", tradycyjnie konfigurowanych przez organizatorów z muzyków, którzy nigdy wcześniej nie grali za sobą.

Drugim niezwykle ważnym wydarzeniem festiwalu będzie urodzinowy koncert polskiego pianisty Witolda Oleszaka. Artysta, który latem skończył 50 lat, zaprosił na specjalny koncert dwóch wybitnych, legendarnych muzyków brytyjskich - Johna Edwardsa i Marka Sandersa

Poza wyżej wymienionymi muzykami, w trakcie trzech dni festiwalowych - w przeróżnych układach personalnych - wystąpią: brytyjski saksofonista Colin Webster, holenderski gitarzysta Jasper Stadhouders, kolejni goście z Barcelony - perkusista Vasco Trilla oraz gitarzysta Diego Caicedo oraz jak zwykle rozbudowana załoga polskich muzyków: gitarzyści Hubert Kostkiewicz, Michał Sember i Paweł Doskocz, saksofoniści Piotr Łyszkiewicz i Michał Giżycki, skrzypek Ostap Mańko, perkusiści - Wojtek Kurek i Michał Joniec oraz last, but not least - trębaczka Weronika Kulesza-Gryszczuk

czwartek, 7 listopada 2019

Jesienna edycja Spontaneous Live Series


Seria koncertowa, realizowana przez poznański Klub Dragon i Trybunę Muzyki Spontanicznej, wkracza w decydującą fazę. W jej części jesiennej bywalcy Dragona mieli okazję zobaczyć już koncerty Spinifex, Tatvamasi, Jorge Torrecillas Ensemble, a także kilka dni temu francuskiego perkusisty Petera Orinsa, który zagrał set solowy oraz duet z poznańskim saksofonistą i klarnecistą Michałem Giżyckim. Do końca serii pozostały jeszcze cztery wydarzenia, w tym jedno, które nie było anonsowane w momencie startu tej edycji.

12 listopada w Poznaniu zagra polsko-duńskie trio Witold Oleszak (fortepian), Tomo Jacobson (kontrabas) i Peter Ole Jørgensen (perkusja). Poznań będzie jednym z przystanków na krótkiej trasie koncertowej formacji, która rozpocznie się występem w Alchemii, w ramach 14. Krakowskiej Jesieni Jazzowej. Koncert tria w Poznaniu poprzedzi set solowy Jacobsona, który ma w dorobku niebywałą, dwunastoczęściową serię solowych nagrań, rejestrowaną w roku 2017 miesiąc po miesiącu i w takim cyklu wydawaną własnym sumptem, każda w nakładzie 25 sztuk. 

Nim trio Oleszak/Jacobson/Jørgensen zagra w Krakowie, potem w Bielsku Białej i wreszcie w Poznaniu, już 2 listopada w Kopenhadze wystąpi jako kwartet, albowiem z dwoma Polakami i Duńczykiem zagra saksofonistka Laura Taxvaerd. W jak doskonałej formie artystycznej są od dłuższego dwaj Polacy, przekonać się można słuchając nagrań zamieszczonych poniżej. 


Trzy dni po koncercie w/w tria, w piątek 15 listopada w Dragonie zagra Bomb. To w pełni już skandynawskie (nawet szwedzkie) trio, to Ola Paulson na saksofonie, Anders Lindsjö na gitarze basowej oraz Anders Uddeskog na perkusji. Ten pierwszy, to m.in. właściciel bardzo ciekawego labelu Konvoj Records. Muzycy Bomb tak udanie potrafią pisać o sobie, iż nie pozostaje nam nic innego, jak ich zacytować:

„Bomb to laboratorium - poligon doświadczalny dla dźwięków i postaw muzycznych, przestrzeń interakcji między różnymi perspektywami i doświadczeniami. Celem (jeśli istnieje) jest znalezienie nieoczekiwanych, być może niesprawdzonych do tej pory, sposobów i nowych podejść w kontekście muzyki improwizowanej (... bla, bla, bla). Jest to jednak przede wszystkim niekończący się eksperyment - dokładny wynik jest stałym przypuszczeniem”.

W subiektywnej opinii organizatorów, Bomb może być prawdziwym czarnym koniem jesiennej części Spontaneous Live Series. By posmakować, czego spodziewać się można po Szwedach, warto kliknąć w poniższy link.


Po kolejnych dwunastu dniach, w środę 27 listopada zagra w Dragonie nowa formacja z udziałem Matsa Gustafssona, The End. Znów w pełni skandynawska załoga, która zdaje się gwarantować dużo emocji i konstruktywnego noise’ free jazzu - Kjetil Møster (The Core) na saksofonie barytonowym, tenorowym i elektronice, gitarzysta barytonowy Anders Hana (MoHa!, Ultralyd, Noxagt), perkusista Børge Fjordheim (Cloroform) oraz wokalistka Sofia Jernberg. Sam Gustafsson zagra na saksofonie barytonowym i elektronice. 

Ich bezkompromisowy debiut wydany przez RareNoise "Svårmod Och Vemod Ęr Värdesinnen" (tytuł, którego przybliżone tłumaczenie ze szwedzkiego na angielski, można by określić jako „mroczną melancholię i smutek to zmysły, które należy docenić”), jest potężną dawką energii o sile młota kowalskiego.


Tegoroczny cykl Spontaneous Live Series zakończy koncert przedstawicieli młodej, polskiej sceny improwizowanej – gitarzysty Pawła Doskocza i perkusisty Wojtka Kurka. Muzycy dobrze już znani dragonowej publiczności, w tej stosunkowo nowej konfiguracji personalnej, są zdolni poważnie zaskoczyć. Na ich koncert zapraszamy w sobotę 4 grudnia.

środa, 2 października 2019

3. SPONTANEOUS MUSIC FESTIVAL 2019 - NEW WAVE OF IMPROMPTU


Trzecia edycja Spontaneous Music Festival – z tytułem własnym „New Wave Of Impromptu” - kontynuuje eksplorację najciekawszych zjawisk muzyki swobodnie improwizowanej na Starym Kontynencie. Tegoroczna edycja rozszerza jednak ów programowy krąg zainteresowań o muzykę improwizowaną, budowaną na bazie wcześniej zdefiniowanych notacji graficznych, a także estetykę dark ambient! Festiwal odbędzie się w Poznaniu do 3 do 6 października br. w klubach Dragon, Pawilon oraz Studiu Aktorskim STA.

Wyżej wspomniane, nowe zjawiska festiwalowe dostarczy główny rezydent wydarzenia, belgijski gitarzysta Dirk Serries. Artysta legenda w obszarze muzyki elektronicznej i ambientowej (jako VidmaObmana i Fear Falls Burning), od lat także ważna postać europejskiej muzyki improwizowanej, szef artystyczny wydawnictwa „A New Wave Of Jazz”. Muzyk zagra w trakcie festiwalu aż czterokrotnie – w ramach swobodnie improwizujących Kodian Trio i duetu z altówką, przewodzić będzie dużemu składowi Tonus Ensemble, który improwizować będzie w estetyce minimal music przy użyciu wcześniej przygotowanego scenariusza (notyfikacji graficznej gitarzysty, powstałej specjalnie na potrzeby festiwalu), wreszcie zaprezentuje solowy, gitarowy set muzyki ambient. Ten ostatni, ekskluzywny występ, uświetni urodziny muzyka, które przypadają dokładnie w dniu 4 października. 

Doskonałym uzupełnieniem prezentacji dorobku Serriesa na poznańskim Festiwalu będą koncerty uznanych w Polsce i na świecie gwiazd muzyki jazzowej i improwizowanej. Na festiwalowych scenach zagrają m.in. niemiecki trębacz Axel Dörner (pierwsza wizyta w Poznaniu) z kwartetem The Electrics (z udziałem szwedzkich przyjaciół - Sture Ericsona, Joe Williamsona i Raymonda Strida), amerykański saksofonista Ken Vandermark w trio z absolutną ekstraklasą polską - Mikołajem Trzaską i Michałem Górczyńskim (jako Details In The Air), wreszcie kataloński saksofonista Albert Cirera w duecie z Ramonem Pratsem. W ramach formacji z udziałem Dirka Serriesa, na scenie poznańskich klubów zaprezentują się także młode lwy z Wielkiej Brytanii – znani z poprzedniej edycji Festiwalu, saksofonista Colin Webster i perkusista Andrew Lisle oraz – po raz pierwszy w Polsce – altowiolista Benedict Taylor. Ostatni z wymienionych muzyków zagra także set solowy.

W gronie uczestników Festiwalu nie zabraknie muzyków improwizujących z Poznania i Wielkopolski – zagra, co jest już tradycją spontanicznych festiwali, Poznańska Orkiestra Improwizowana, a w mniejszych składach oraz w ramach Tonus Ensemble zaprezentują się także - Witold Oleszak, Paweł Doskocz, Ostap Mańko i Anna Szmatoła. Obok zaprezentowanych wyżej składów, które funkcjonują artystycznie na scenach Europy i świata od dawien dawna, widzowi będą mogli obejrzeć konfiguracje personalne złożone z muzyków, którzy zagrają ze sobą po raz pierwszy. To także cenna i kultywowana od pierwszej edycji zasada Spontaneous Music Festival w Poznaniu.

3.10, czwartek, Dragon Social Club

19.00 - otwarcie festiwalu, intro solo (Witold Oleszak fortepian)
20.00 - The Electrics (Sture Ericson saksofon, Axel Dörner trąbka, Joe Williamson kontrabas, Raymond Strid perkusja)
21.00 - Kodian Trio (Colin Webster saksofon, Dirk Serries gitara elektryczna, Andrew Lisle perkusja)

4.10, piątek, Dragon Social Club

19.00 – Ad Hoc Quartet (Colin Webster saksofon, Witold Oleszak organy Hammonda, Paweł Doskocz gitara elektryczna, Andrew Lisle perkusja)
21.00 – Benedict Taylor solo (altówka)
22.00 – Dirk Serries solo ambient (gitara elektryczna)
Dragon Social Club
23.30 – Jam Session, urodziny Dirka

5.10, sobota, Dragon Social Club

18.00 – Ad Hoc Duo (Colin Webster saksofon, Albert Cirera saksofon)
19.00 – Dirk Serries / Benedict Taylor Duo (gitara akustyczna, altówka)
20.00 – Duot (Albert Cirera saksofon, Ramon Prats perkusja)
21.00 – Tonus Ensemble (Dirk Serries gitara akustyczna, Paweł Doskocz gitara akustyczna, Witold Oleszak fortepian, Colin Webster saksofon, Benedict Taylor altówka, Ostap Mańko skrzypce, Andrew Lisle perkusja, Anna Szmatoła wiolonczela) 

6.10, niedziela, Studio Aktorskie STA

18.30 - Poznan Improvisers Orchestra/Poznańska Orkiestra Improwizowana (m.in. z gościnnym udziałem Benedicta Taylora)
Dragon Social Club
20.00 - Details In The Air (Michał Górczyński, Mikołaj Trzaska, Ken Vandermark – klarnety)

piątek, 19 lipca 2019

Oleszak/Vicente/Trilla - Live At 1st Spontaneous Music Festival (2019)

Oleszak/Vicente/Trilla

Witold Oleszak - piano
Luis Vicente - trumpet
Vasco Trilla - drums, percussion

Live At 1st Spontaneous Music Festival

SPONTANEOUS MUSIC TRIBUNE 001


By Maciej Krawiec

Nie zamykając współpracy z wydawnictwem Multikulti Project, której plonem było już ponad dziesięć płyt z muzyką improwizowaną najwyższej próby, poznańska Trybuna Muzyki Spontanicznej otwiera własny cykl o nazwie Spontaneous Live Series. Pierwszym albumem w tej serii jest rejestracja dwóch scenicznych duetów pianisty Witolda Oleszaka – z Portugalczykiem Luisem Vicente oraz pochodzącym z Katalonii Vasco Trillą – które odbyły się na ubiegłorocznym Festiwalu Muzyki Spontanicznej w klubie Dragon.

Wszyscy ci artyści pojawiali się już na albumach firmowanych przez poznańską Trybunę, ale nigdy w takiej obsadzie. Zresztą, nawet gdyby tak było, to i tak o nieciekawą czy powtarzalną sztukę nikt by raczej Oleszaka, Vicentego i Trilli nie podejrzewał – przecież muzyka improwizowana wykonywana przez kreatywne jednostki ma olbrzymi potencjał inspirowania słuchacza niebanalnymi narracjami i dźwiękowymi zdarzeniami. A co do tego, że w Dragonie spotkały się bardzo kreatywne jednostki, nikt śledzący scenę free improvised wątpliwości mieć nie może.

W ujęciu tych artystów, spontaniczne dialogowanie przybiera wielowątkowe formy, których spójność – pomimo braku zaplanowania – jest główną zaletą albumu. To miara jakości muzyków, ponieważ nie uciekają oni na sprawdzone samotne szlaki, ale są w tworzeniu bardzo blisko siebie. Kolejne obierane przez nich kierunki wytyczane są kolektywnie, w pełnej synergii. Czy więc przenosimy się w kosmiczny niemal, pełen dźwiękowych łun pejzaż, czy kursujemy od nieśmiałych zająknięć do odważnych oświadczeń, czy wreszcie upadamy pod jarzmem turpizmu – dzieje się tak w wyniku wspólnych poszukiwań Oleszaka i jego partnerów. 

Jak to przy tego rodzaju wydawnictwach bywa, spektrum emocjonalne jest szerokie: nie brakuje miejsca na nastrojowość i wyciszenie, ale jest też przestrzeń na zażartą dyskusję czy kłótnię, a nawet... muzyczne okrucieństwo. Tak różnorodny, sugestywnie podany przekaz świadczy nie tylko o głębi wrażliwości artystów, ale także o ich maestrii instrumentalnej, dzięki której mamy do czynienia (i to kolejny atut albumu) z przeciekawym sonorostycznym laboratorium. Sięgając po "Spontaneous Live Series vol. 001", nie pozostaje więc nic innego, niż tylko pozbyć się wszelkich oczekiwań, wyobrażeń na temat tego co ów krążek może zawierać, i po prostu rozsmakować się w tym, gdzie muzykom udało się dotrzeć. Przyda się wzmożona atencja, którą postrzegam za warunek niezbędny do należytego wkroczenia w świat Oleszaka, Vicentego i Trilli. Warto!


niedziela, 19 sierpnia 2018

Albert Cirera/Witold Oleszak - Terra Plana (2018)

Albert Cirera/Witold Oleszak

Albert Cirera - tenor & soprano saxophones
Witold Oleszak - piano

Terra Plana

MPSMT 009




By Maciej Krawiec

Duetowa płyta "Terra Plana" katalońskiego saksofonisty Alberta Cirery i pianisty Witolda Oleszaka to dziewiąty album z serii dedykowanej iberyjskiemu free improvised, wydawanej przez Multikulti Project we współpracy z Trybuną Muzyki Spontanicznej Andrzeja Nowaka. Cirera nagrał już w jej ramach solowy krążek "Lisboa's Work", na kolejnej słyszymy rejestrację jego spotkania z polskim pianistą sprzed niecałego roku w studiu Radia Poznań.

Muzyka improwizowana, nieoparta na zapisie nutowym, stanowiąca sama w sobie jedyny zapis konwersacji artystów, stanowi wyjątkowe wyzwanie dla słuchacza – to rzecz oczywista. Poza tytułami płyty i kolejnych jej części, odbiorca pozbawiony jest zwyczajowych punktów odniesienia: czytelnych melodii, klarownych rytmów i przejrzystych narracji. Gdy słuchacz wkłada do odtwarzacza i włącza taki album, jak "Terra Plana", jest sam na sam z muzyką absolutnie nieprzewidywalną, a wsparcie nieść mogą wyłącznie wyobraźnia, wrażliwość i doświadczenie z odbiorem takiej sztuki. Tego rodzaju konfrontacje – co niedawno pokazały na przykład płyty "Catapulta De Pols D'estrelles" perkusisty Vasco Trilli i Mikołaja Trzaski czy „Spontaneous Soundscapes” katalońsko-polskiego tria Fernàndez/Majewski/Mazur – są w stanie artystycznie wynagrodzić z nawiązką wysiłek włożony w ich odbiór.

Czy tak jest również w wypadku albumu Cirery i Olszaka? W dużej mierze tak, ale nie do końca. A raczej – nie od początku. Bowiem pierwsze minuty wydają się jedynie badaniem sonorystycznych możliwości artystów. Prawdą jest, że te nieraz wprawiają w osłupienie, albowiem duet kreuje dźwięki niezwykłe, intensywnie oddziałujące na wyobraźnię: piski, zawodzenia, warknięcia, szmery, drobne uderzenia, wdechy i wydechy, nagłe stuki i echa tworzą frapującą, enigmatyczną materię. Ale preparowane, same przez się ciekawe dźwięki (nawet tak fantastycznie zarejestrowane, jak w przypadku "Terra Plana")  nie tworzą automatycznie spójnej – co z tego, że niefabularnej – opowieści.

Z biegiem czasu robi się jednak ciekawiej. Kolejne improwizacje, w których muzycy coraz lepiej wyczuwają się w budowaniu ciekawych narracji, przynoszą atmosferę grozy i zwroty akcji wiedzione tajemną, ale przekonującą logiką. Pojawia się cisza, wewnętrzne napięcie, długie tony stanowiące tło dla gęstszej gry partnera, dobre pomysły strukturalne. Niecierpliwość muzykowania, która może przeszkadzać w pierwszych utworach, ustępuje miejsca uwadze, wyczuciu czasu oraz przestrzeni, a także okazjonalnym namiastkom regularności i pięknie dźwięku – co przy tego rodzaju sztuce jest niezwykle ważne. "Terra Plana" to zatem nie tylko fascynujące doświadczenie dla spragnionych nieoczywistych brzmień, ale również dla szukających – opowiadanych za ich pomocą – niebanalnych, wymagających historii.

wtorek, 10 lutego 2015

Light Coorporation – Chapter IV: Before The Murmur Of Silence (2014)

Light Coorporation

Mariusz Sobański - guitars, baritone cello
Paweł Rogoża - tenor saxophone
Kuba Jankowiak - trumpet
Witold Oleszak - acoustic grand piano
Piotr Oses - double bass
Krzysztof Waśkiewicz - bass
Miłosz Krauz - drums, percussion

Chapter IV: Before The Murmur Of Silence

ReR LC04

By Adam Baruch

This is the fourth album by Polish Progressive Rock/Jazz-Rock Fusion ensemble Light Coorporation, led by guitarist/composer Mariusz Sobański. The album was recorded by a septet, which also includes saxophonist Pawel Rogoża, trumpeter Kuba Jankowiak, pianist Witold Oleszak, bassists Piotr Oses (acoustic) and Krzysztof Waśkiewicz (electric) and drummer Miłosz Krauz. It includes eight original compositions, all by Sobański, which are accompanied by eight poems also written by him, printed in the album's booklet, which remain as unsung lyrics accompanying the music. The music was recorded live in the studio, but the sound quality and dynamics are excellent.

For the fourth time in a row Sobański and his ensemble manage to surprise me completely, which happens extremely rarely with other artists. The chameleonic ability to constantly change the lineup and the music, but at the same time create some of the most fascinating music on the Polish scene, which is exploding with talent and extremely competitive, is truly astounding. This album is definitely the most jazzy and most open of the ensemble's releases so far, and brings fond memories of some of the Frank Zappa ambitious projects, which incorporated Rock, Jazz and contemporary Classical idioms, but also the work of some early British Jazz-Rock pioneers like Rock Workshop. The "dirty" guitar tone and the superb brass solos, backed by a funky rhythm section are simply delightful and completely unique. There is no other group, neither in Poland nor anywhere else on this planet, which plays anything remotely similar.

There are also new elements, which appear here for the first time, such as the Improvised Music approach the ensemble clearly demonstrates, and of course the element of freedom in the improvisations, which are often quite bold and clearly reach beyond the boundaries of Prog, which initially defined the group's orientation. Over time Light Coorporation managed to evade and steer clear of all attempts to get neatly categorized, which is one of their major fortes. The last track on the album, which lasts over seventeen minutes, is a modern symphonic poem, of rare beauty and intensity, which simply de facto defines the music.

Listening to this album is like a rollercoaster ride, which themes, rhythms, intensities, crescendos and silences chasing each other constantly. The music takes the listener by the throat and does not let go well until the last echoes of the music are all gone; a completely unique experience, which happens only once in a blue moon.

I have no idea why Light Coorporation gets such a limited feedback in Poland, but the fact that the prestigious British ReR label releases their album for the fourth consecutive time is a symbol of distinction and appreciation. Hopefully they will be able to get more recognition back at home, as they truly deserve. This is definitely one of the best and most interesting Polish albums of 2014, and another great accomplishment by Sobański and his cohorts.

sobota, 18 maja 2013

Oleszak / Turner - Fragments of Parts (2013)

Oleszak / Turner


Witold Oleszak - inner piano
Roger Turner - studio drumset and cymbals

Fragments of Parts (2013)




This is a second disc by this duo I have an opportunity to listen to. Previous one "Over the Title" was interesting piano/drums duo verging between freeimprov and avantgarde classical (such a label sound stranges I admit) music. If you want to learn more about both musicians please read my review of above mentioned album. Stylistically this kind of music is all about experimenting with sound. It can be refreshing experience especially if someone is bored with all too well known mainstream music. However since it  has nothing in itself of melody or even rhythm, just sound distortions and fluctuations, I suppose target for this CD must be rather limited. (Editor)


niedziela, 4 listopada 2012

Oleszak / Turner - Over The Title (2012)

Oleszak / Turner

Witold Oleszak - inner piano
Roger Turner - studio drumset and cymbals

Over The Title (2012)





By Maciej Nowotny

It is a shame but I know little about Witold Oleszak. Though since 80ties he is an important part of Poznań avantgarde music scene he eludes easy classification. His path as much musical as life may be characterized by constant meandering. He began studying music very early and up to secondary school received extensive classical education. Eventually however he decided to leave the school and joined flourishing underground scene which in 80ties was alternative to sinking in decadence mainstream music (these were last years of communist regime in Poland).

And again, like many his colleagues in that time, after the country regained its independance (at least from previous patron that is the USSR) he resolved to turn to some "solid" profession and got a master's degree in architecture. After period of few years when his only connection with art was drawing illustrations and decorations for theater, he get back to music again. He is a member of few colectives like Reportaż whose video you can watch below. He also appeared on this year album "Divided By 4" in excellent company of Piotr Mełech, Adam Gołębiewski and Chicago-based cellist Fred Lomberg-Holm.

On this album his prepared piano is backed by English jazz percussionist Roger Turner. They both work on entirely equal terms, with Turner input as important and inspiring as Oleszak's. Musically this album is close to modern contemporary music. But its strong reliance on improvisation puts it also within limits of free jazz. For many this music might be lacking clear direction being at times too abstract and conceptual. But I would answer to this that its spontaineity is coherent, its language matured and personally I find its rehearsing refreshing and invigorating...

PS. In wrting this text I used biographical data contained on following page:  http://codes-festival.com/codes-2011/witold-oleszak/



Tracklist: 
1. under 14:18
2. above 1:53
3. next to 4:00
4. below 5:19
5. near 5:37
6. but how? 8:30

sobota, 1 września 2012

Melech / Lonberg-Holm / Oleszak / Golebiewski – Divided By 4 (Multikulti, 2012)

Melech / Lonberg-Holm / Oleszak / Golebiewski

Piotr Mełech - clarinet, bass clarinet
Fred Lonberg-Holm - cello
Witold Oleszak - piano
Adam Gołębiewski - drums, cymbals, objects

Divided By 4 (Multikulti, 2012)

This is the debut album by Improvised Music quartet comprising of three Polish musicians: clarinetist Piotr Melech, pianist Witold Oleszak and drummer Adam olebiewski, who are joined by US cellist Fred Lonberg-Holm. The album was recorded in one day, as appropriate for this kind of music, and the nine consecutively numbered improvisations are separated into the album's nine tracks. All music is co-credited to the four musicians.

Spontaneously improvised music, as the one presented here, has a very limited appeal to most music listeners and is usually considered as part of the "wild" avant-garde, inhibiting the extreme margins of the Jazz scene. Therefore the Polish Avant-Garde / Improvised Music scene, which is experiencing a remarkable Renaissance in the last decade, is an amazing phenomenon. Recordings, concerts, festivals and other activities, which happen in several cities across Poland, manage to draw listeners and enthusiasts from the native Poland, from all over Europe and even from across the pond. There is no logical explanation to the above, but the facts speak for themselves. Perhaps it is the longing for Freedom, which has always been a very "Polish" characteristic, emphasized by hundreds of years of political enslavement, created the proper intellectual ground in the Polish Culture to pursue Freedom, wherever possible?

The greatest problem with Improvised Music is the fact that is can transform in an instant from a cultural dialogue to an orgy, from a coherent sound structure into cacophony. The limits and boundaries are thin and flexible, and they probably differ from listener to listener. Therefore whatever makes sense to one listener can be completely confusing to another one. The only way to treat an album like this one is therefore to listen to it and decide for oneself.

Personally the most important factor in making Improvised Music recordings is the very fact they are made at all. Such recordings are obviously completely non-commercial (anti-commercial?) and there is no money to be made from them and therefore documenting the fact that such music was made becomes the only reason for them to be made at all. That and of course the intellectual pleasure of hearing four individuals communicating non-verbally on a "higher plane", if that is you "cup of tea".

Improvised Music fanatics will find this extremely interesting, most other will find it unlistenable, but who cares about the "most" anyway. The majority is always wrong ;)

By Adam Baruch
http://www.adambaruch.com/



Tracklisting:
1. Improvisation One [7:52]
2. Improvisation Two [7:53]
3. Improvisation Three [4:59]
4. Impovisation Four [5:35]
5. Improvisation Five [7:58]
6. Improvisation Six [5:16]
7. Improvisation Seven [9:02]
8. Improvisation Eight [4:40]
9. Improvisation Nine [6:57]

Zobacz też: