Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gadecki Tomasz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gadecki Tomasz. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 kwietnia 2026

Gdynia Improvisers Orchestra - "Miliony słońc"

Gdynia Improvisers Orchestra

Filip Arasimowicz – kontrabas
Maja Babyszka – pianino
Wojtek Bergiel – saksofon
Stefan Biedronka – głos
Michał Andrys – gitara elektryczna / sampler / noise
Sławomir „Rodriguez” Porębski – perkusjonalia
Tomasz Gadecki – saksofon
Jakub Klemensiewicz – saksofon
Wiktor Klemensiewicz – handpan
Maria Krajk – akordeon
Michał Markiewicz – altówka
Emilia Pollock – głos
Adam Skorczewski – trąbka
Paulina Sidoruk – skrzypce
Piotr Szlempo – trąbka
Grzegorz Aleksander Sycz – perkusja
Zofia Esden-Tempska – głos
Xenia Uranova – handpan / perkusjonalia
Łukasz Żurawski – saksofon
Marcin Bożek – dyrygent

Tytuły albumów: "Plastikowy jednorożec" (2024) i "Miliony słońc" (2025)

Tekst: Maciej Nowotny


Gdynia Improvisers Orchestra gra już 8 lat! Lecz ja – podobnie jak zapewne wielu naszych czytelników – nic o tym nie wiedziałem. A kiedy dotarła do mnie ich druga płyta zatytułowana "Miliony Słońc", czułem się akurat jak ów człowiek "wydrążony" z poematu T.S. Elliota (podaję w przekładzie Antoniego Libery):

"To martwa ziemia, kraina
Kaktusów i kamieni,
Z których się wznoszą posągi,
Do których w błagalnej modlitwie
Pod znikającą gwiazdą
Wznoszą się ręce umarłych".

środa, 21 maja 2025

Popsysze - "ETR"

Popsysze


Jarosław Marciszewski - gitary, wokal
Sławek Draczyński- bas
Kuba Świątek - perkusja, elektronika, wokal

gościnnie:
Tomasz Gadecki - saksofony
Adam Skorczewski - trąbka
Aga Tre - wokal

Tytuł albumu: "ETR"

Wydawca: Zoharium (2024)

Tekst: Robert Kozubal

Wydany przez Zoharium, 4 kwietnia 2024, nagrany w grudniu 2021 w studio Radia Gdańsk w ramach festiwalu Metropolia Jest Okey 

Przypadek zrządził, że albumu pod tytułem „ETR” słuchałem szwendając się po prześlicznym górnym Bergamo. Z pozoru nic obu nie łączy. Autorzy płyty, grupa Popsysze, to grające alternatywnego rocka trio z Trójmiasta założone w 2008, z pięcioma płytami na koncie. Żaden utwór z płyty nie odnosi się do Włoch, ani razu nie pada tam nazwa lombardzkiego miasta. W malowniczym, starym górnym Bergamo nie znajdziesz zaś najmniejszego śladu zespołu. A jednak właśnie tam, słuchając Popsyszy po grzbiecie krążyły ciarki, a muzyka porwała w podróż w czasie. Dlaczego?

Otóż „ETR” to koncert-nie koncert. Jest to występ na żywo w Radio Gdańsk, ale bez widzów. Zarejestrowany został w grudniu 2021 roku, w samym środku pandemii, kiedy z powodu obostrzeń imprezy masowe w większości krajów odwołano. Jednocześnie Bergamo, jak żadne inne miasto w Europie, odczuło śmiertelny oddech epidemii: dziennie z powodu zakażenia koronawirusem i wywołanych nim powikłań umierało tutaj nawet 200 osób, a zgonów było tak dużo, że miejscowe służby nie dawały sobie rady z kremacją ciał, wywożono więc część z nich pod osłoną nocy wojskowymi transportami. Film z takim transportem, nagrany komórką przez pewnego pracownika linii lotniczych, obiegł przecież cały świat.

Miałem go pod czaszką w Bergamo, gdy po krótkiej zapowiedzi na początku koncertu, Popsysze mozolnie wtoczyli swojego muzycznego, psychodelicznego wieloryba - repertuar rozpoczynający się utworem „Słońce”, z bardzo mi pasującej płyty „Kopalino”. Kompozycja skonstruowana jest na uciekających w wątki bliskowschodnie partiach gitarowych, wspartych filarami hipnotyzującego rytmu, na razie bez pomocy gościnnej sekcji dętej. Ten utwór to takie Popsysze sauté, a w dodatku instant. Gdzie więc wsparcie muzyków Tomka Gadeckiego na saksofonie, Adama Skorczewskiego na trąbce i wokalistki Agi Tre - spytacie? Słusznie, na szczęście horyzont instrumentalny poszerza się już w pierwszych taktach następnego utworu „W samo południe”, w którym pierwsze plany maluje barwny saksofon. Jednakże życie temu utworowi daje doskonale przemyślany i energicznie rockowo wykonany nurt sekcji rytmicznej – jest na tyle silny, że mimo bogatej instrumentalnej osnowy, to właśnie on gna ten utwór w przód. Kompozycje Popsyszy na płycie są w większości wartkie, estetycznie rockowe i choć miejscami zespół nurza się w improwizacji sięgającej garściami z jazzu, to jednak mają zwartą, czytelną, powtarzalną rockową budowę. Emocjonalnie „ETR” to perełka dla miłośników renesansu grania psychodelicznego z wykorzystaniem nowoczesnego instrumentarium. Długie repetycje i pulsujący transowy rytm porywają, wciągają, nie pozwalają przejść obojętnie obok tej muzyki. Wszystko tam dzieje się z użyciem rozciągniętych melodii, na tle których dęciaki rysują improwizowane wspaniałości. A wszędzie rytm, a wszędzie perkusja – dla mnie główny bohater tego albumu. Posłuchajcie jej w kompozycji „Atmosfera”: jak otacza muzyków, jak wije się między instrumentami, jak wprowadza słuchacza w stan uniesienia! Niejednoznaczne teksty zaś uzupełniają muzykę, są dla niej doskonałym obrazem. Słuchając „ETR” Popsyszy miałem wrażenie powrotu do brzmienia wielu zapomnianych polskich alternatywnych kapel rockowych z lat osiemdziesiątych, o których słuch zaginął – ale to mocno subiektywne odczucie i być może muzycy w ogóle nie mieli tego na celu.

Pandemia to dojmujące doświadczenie, jedno z nielicznych wspólnych dla zbiorowej pamięci: jak I i II wojny światowe, stan wojenny w 1981, 4 czerwca 1989, 11 września 2001, albo 10 kwietnia 2010. Podaję za Wikipedią: do 25 maja 2022 odnotowano ponad 529 mln przypadków zakażenia wirusem SARS-CoV-2 w 192 państwach i terytoriach. Z tej liczby jest blisko 23 mln aktywnych przypadków, ozdrowień ponad 499 mln przypadków oraz ponad 6,30 mln zgonów – niestety wśród nich są także bliskie mi osoby. Brzmi przygnębiająco i ponuro. Na szczęście ta sama pandemia stworzyła wiele wspaniałych, niezwykłych dzieł muzycznych. Artyści całego świata otrząsnąwszy się po pierwszym szoku tworzyli w zaciszu mieszkań i domów oraz korzystając z nowoczesnych technologii muzykę, która na zawsze będzie już nosić znak tamtego czasu, również koncert-nie koncert „ETR” zespołu Popsysze z zimy 2021, jako jeden z milionów dowodów na to, że wspólnie jesteśmy w stanie pokonać wszystkie trudności. Przypomina mi się teraz ksiądz Davide Rota, człowiek, który nieprzerwanie kierował ośrodkiem pomocy dla rodzin chorych w Bergamo i sam przeszedł ciężko objawowy Covid-19. Ojciec Rota dziś powiada: dzięki niemu nauczyłem się żyć lepiej, z entuzjazmem, jakby każdy z dni miał być moim ostatnim w życiu. Obyśmy umieli, tak jak on, uczyć się z własnych doświadczeń.

czwartek, 3 czerwca 2021

Impro Session #4 - improwizowany dzień z Antenna Non Grata !!!

By Piotr Wojdat

Zapraszam na lekturę krótkiego przeglądu najnowszych albumów wydanych przez niewielki, niezależny i zdecydowanie niekomercyjny label Antenna Non Grata. Tytułem wstępu warto wspomnieć, że wydawnictwo rozpoczęło swoją działalność w 2017 roku z inicjatywy Tomasza Misiaka i Marcina Olejniczaka. Specjalizuje się w muzyce niszowej, której źródeł można szukać w różnych gatunkach i stylistykach. Do tej pory nagrywali dla niego m.in. klarnecista Piotr Mełech, perkusista Wojtek Kurek, gitarzysta Paweł Doskocz czy znakomity kataloński perkusista Vasco Trilla. Antenna Non Grata ciągle się rozwija i sukcesywnie powiększa swój katalog. Jak na razie 2021 rok w przypadku tej wytwórni wydaje się szczególnie owocny i pracowity, a albumom projektów Sambar i Szpety warto poświęcić nieco więcej uwagi.   


Sambar - Pierwotniak Pantofelek (2021)

Paulina Owczarek - baritone saxophone
Tomasz Gadecki - baritone saxophone

ANTENNA NON GRATA 2021

Jakkolwiek dziwnie to może zabrzmieć, szczególnie mając na uwadze, kto wchodzi w skład zespołu Sambar - to właśnie ten projekt jest tym bardziej konwencjonalnym spośród omawianych przeze mnie na potrzeby tego mini przeglądu. Ta konwencjonalność jest jednak w dużej mierze umowna. Nie mogłoby zresztą być inaczej, bo formację tworzy dwójka nietuzinkowych muzyków, którzy na improwizacji zjedli zęby i od wrocławskiego Art Of Improvisation z 2012 roku współpracują ze sobą w duecie. W 2014 roku wydali nakładem Not Two Records album zatytułowany "Melt!" i chyba tylko najbardziej wtajemniczeni spodziewali się kontynuacji tego dzieła w… 2021 roku.

Dobrze się jednak stało, że zespół nie przepadł i funkcjonuje dalej. Saksofonistkę Paulinę Owczarek znamy dobrze z Krakow Improvisers Orchestra, Saksofonarium czy tegorocznego Morświna. Na "Pierwotniaku Pantofelku" towarzyszy jej Tomasz Gadecki działający pod szyldami Olbrzym i Kurdupel, Lonker See czy Awatair, którego interpretacje nagrań Johna Coltrane’a spotkały się ze sporym uznaniem, np. moich redakcyjnych kolegów z bloga Polish Jazz.
 
W przypadku "Pierwotniaka" do tego, żeby przyciągnąć uwagę słuchacza wystarczą dwa saksofony barytonowe - Pauliny Owczarek i Tomasza Gadeckiego. Artyści na przestrzeni 40 minut prezentują szerokie spektrum dźwięków, które można wydobyć z tego instrumentu. Sprawiają wrażenie, jakbyśmy przysłuchiwali się ciekawym, poszukującym, abstrakcyjnym dialogom. Swobodnym, zróżnicowanym i świadczącym o dużych umiejętnościach obu improwizatorów.

Szpety - Szpety (2021)

Antonina Nowacka - voice
Gosia Zagajewska - voice
Wojtek Kurek - drums, electronics

ANTENNA NON GRATA 2021

O ile Sambar wpisuje się w paradygmat improwizowanego jazzu i z tego też powodu jest propozycją bardziej przystępną dla słuchacza, to Szpety wymykają się wszelkim klasyfikacjom. Warszawskie trio tworzą Antonina Nowacka, Gosia Zagajewska i Wojtek Kurek, którzy w 2018 roku zadebiutowali albumem wydanym przez sublabel krakowskiego Instant Classic - Ersatz Recordings. Nagranie odbyło się w wyjątkowym miejscu, a były nim podziemia pokamedulskiego kościoła na warszawskich Bielanach.

Oryginalne są też inne projekty autorów omawianej przeze mnie płyty. Wokalistka Antonina Nowacka współpracowała swego czasu z zespołem kIRk, a w zeszłym roku za sprawą warszawskiej wytwórni Mondoj wydała solowy album zatytułowany "Lumunan". Gosia Zagajewska współtworzyła z kolei Amoon-na-fi - projekt łączący teksty bajek ludowych z byłych republik radzieckich ze skomponowaną muzyką. Skład Szpetów uzupełnia Wojtek Kurek, który jest bardzo aktywnym muzykiem i współpracował już np. z klarnecistą Piotrem Mełechem czy Łukaszem Kacperczykiem grającym na syntezatorze modularnym. Oprócz tego ma na koncie sporo nagrań elektroakustycznych.

Szpety na swoim drugim albumie prezentują muzykę odrealnioną i minimalistyczną. Głównym punktem zaczepienia są teatralne, momentami nieco "upiorne" wokalizy. Ważna jest też, podobnie jak w przypadku debiutu, przestrzeń. Tym razem grupa nagrała muzykę w konińskiej galerii CKiS Wieża Ciśnień. Pogłos uwydatnia tutaj brzmienie Szpetów i sprawia, że dźwięki perkusyjne i elektroniczne rozpływają się w zwolnionym tempie. Muzyka jest niezwykle intymna, ale z każdym przesłuchaniem coraz bardziej odsłania swoją wartość i w kategorii autorskiego pomysłu na projekt i brzmienie należy ją ocenić wysoko. 

niedziela, 20 września 2020

Lonker See - Hamza (2020)

Lonker See

Tomasz Gadecki - saxophones
Bartosz Borowski - guitar
Joanna Kucharska - bass, vocal
Michał Gos - drums, percussion

Hamza

ANTENA KRZYKU 2020




This is the fourth album by Polish quartet Lonker See, which comprises of vocalist/bassist Joanna Kucharska, guitarist Bartosz Borowski, drummer Michał Gos and saxophonist Tomasz Gadecki. The album presents seven original compositions, not credited on the album's artwork and assumed to be co-composed by the quartet members, with all lyrics by Kucharska.

The music is a mixture of Psychedelic Rock. Progressive Rock, Trance and Free Jazz, which although hardly innovative (I mean five decades ago this was a highly fashionable music), has a unique character. The meeting between Rock musicians and the Avant-Garde saxophonist works very well and the fact that they are able to find a common language is of course commendable.

However, music that is based on drone-like, repetitive simplistic melody lines, even when spiced by fiery improvisations, eventually becomes somewhat boring. It may be hype for the young listeners, who are exposed to it for the first time and ignorant of musical legacy, but for listeners familiar with this formula since decades it might be less enthusiastic. In spite of the obvious superb playing by Gadecki, the overall result leaves me cold.

It also appears that in the last couple of years or so more and more European ensembles are drown into this specific creative formula, which personally quite puzzles me, especially in view of the limitations this specific approach presents. There is only place in such narrow idiom for the absolutely best. In short this album has a very specific character, but fails to evoke neither emotional nor intellectual excitement as far as I am concerned. But this is only me of course.

środa, 27 maja 2020

Band A - Between Wind And Forest (2020)

Band A

Tomasz Gadecki - saxophone
Krzysztof Stachura - guitar
Maciej Szkudlarek - bass
Michał Gos - drums

Between Wind And Forest

NASIONO 104/2019



By Jędrzej Janicki

Nie wiem jak Państwo, ale ja to jestem człowiek strachliwy. Przestraszyć mnie naprawdę łatwo - na wszelki więc wypadek okładkę płyty "Between Wind And Forest" obchodzę tak szerokim łukiem, jak lustro w łazience po nocnym świętowaniu jakiegoś niebywałego sukcesu. Szczęśliwie jednak nietypowe dźwięki mnie nie przerażają (ufff, choć tyle odwagi, by uratować swoją i tak wątpliwą pozycję) - wręcz przeciwnie, zachęcają mnie one swoim nieoczywistym powabem. Z tą większą radością przysłuchiwałem się więc brawurowym poczynaniom kwartetu Band A z koncertu z gdańskiego klubu Paszcza Lwa uwiecznionego w postaci albumu "Between Wind and Forest".    

Band A współtworzą saksofonista Tomasz Gadecki, gitarzysta Krzysztof Stachura, perkusista Michał Gos oraz basista Maciej Szkudlarek (Gadecki i Gos znają się doskonale chociażby z kapitalnego Lonker See). W improwizacjach formacji wyraźnie pobrzmiewają echa charakterystycznej stonerowo-transowej stylistyki. Partie sekcji rytmicznej utworów "Drives" czy tytułowego mają w sobie naprawdę sporo z rockowej hipnotyczności wzbogaconej wyjątkowo niepokojącymi partiami gitary i saksofonu.

Najważniejszą składową układanki tworzonej przez grupę pozostaje jednak nieokrzesana improwizacja. Poszczególne kompozycje niczym w dokumentalnym filmie pokazują, jak ścierają się coraz to inne muzyczne wizje tylko po to, by znaleźć swojej dopełnienie w naprędce powstałej narracji, w którą w jakiś bliżej niezidentyfikowany sposób zaczynają wpisywać się dźwięki wszystkich instrumentów. Porządek z chaosu, byt z nicości - mniejsza o nazewnictwo, ważne, że przyjemność z "podglądania" tak silnych muzycznych osobowości jest po prostu oszałamiająca. Całe struktury wypadają w naprawdę znakomity sposób, wszak nieokiełznany pęd do wolności improwizacyjnej w połączeniu z nieco bardziej powtarzalnymi tłami rytmicznymi to doprawdy wybuchowa mieszanka.

"Between Wind And Forest" ma jeszcze swój symboliczny wydźwięk, potęgujący moc przekazu tego nagrania. Jak niesie wieść gminna, tuż po zakończeniu koncertu wybuchła potworna wręcz wichura, która zebrała swoje dramatyczne żniwo. Dźwięki te niejako stały się więc świadectwem tego niepohamowanego zrywu natury, dopełniającego apokaliptycznej aury samej płyty. Niezależnie od towarzyszących okoliczności, opisywany album pozostaje niezwykłym świadectwem efemerycznego spotkania czterech muzycznych indywidualności, które w na poły magiczny sposób zespoliły się w jeden doskonały organizm.

czwartek, 23 kwietnia 2020

Lonker See - Hamza (2020)

Lonker See

Tomasz Gadecki - saxophones
Bartosz Borowski - guitar
Joanna Kucharska - bass guitar, vocal
Michał Gos - drums, percussion

Hamza

ANTENA KRZYKU 2020


By Piotr Wojdat

Poprzedni album gdyńskiej grupy Lonker See zebrał bardzo dobre recenzje. Spotkał się też ze sporym zainteresowaniem słuchaczy, o czym świadczy między innymi duża liczba opinii zamieszczonych w muzycznym serwisie Rate Your Music - w momencie, gdy piszę te słowa, jest ich ponad 1000. Cieszy ten fakt także i mnie, mimo że nie byłem - jak większość recenzentów - aż tak entuzjastycznie nastawiony do zawartości "One Eye Sees Red". Dałem temu wyraz na łamach bloga Polish Jazz, więc kto chciałby poczytać, co miałem do powiedzenia na temat poprzedniego wydawnictwa zespołu, może łatwo to sprawdzić. Od wydania tamtej płyty minęły dwa lata i oto ponownie dostąpiłem zaszczytnej roli opisania kolejnego albumu formacji Lonker See.

"Hamza" to dzieło dużo dojrzalsze i ciekawsze od poprzednika. Więcej na nim gitarowej psychodelii i stoner rockowego ciężaru, a mniej post rockowych odniesień. Na "One Eye Sees Red" zamysł twórczy zespołu momentami rozchodził się w szwach, tym razem grupa trzyma go bardziej w ryzach i w tym konkretnym przypadku wychodzi to Lonker See zdecydowanie na dobre.

Doceniam także to, że zespół nadał swojej muzyce autorski charakter, a skojarzenia z dokonaniami innych artystów są jak najbardziej pozytywne. W otwierającym album "Infinite Garden" pobrzmiewają echa projektów Kuby Ziołka w rodzaju Starej Rzeki. Dzieje się tak między innymi za sprawą onirycznych wokali Joanny Kucharskiej. "Gdynia 80", do czasu pojawienia się dźwięków saksofonu Tomasza Gadeckiego, budzi u mnie z kolei skojarzenia ze Ścianką z czasu "Statku Kosmicznego". Fani grup specjalizujących się w różnych odmianach i odcieniach psychodelii w rodzaju Bardo Pond, Causa Sui czy Colour Haze również powinni znaleźć tu coś dla siebie.

"Hamza" przede wszystkim przykuwa uwagę surowym brzmieniem, krótkimi gitarowymi frazami Bartosza Borowskiego oraz space rockowymi pogłosami. W centralnej części albumu umieszczony został utwór tytułowy, który daje dłuższą chwilę wytchnienia. Rozładowuje napięcie i przygotowuje na kolejną dawkę mocnych wrażeń.

Najnowszym album Lonker See to jedna z najciekawszych gitarowych płyt, której miałem okazję słuchać w ostatnich miesiącach. Dla saksofonisty Tomasza Gadeckiego i perkusisty Michała Gosa, którzy całkiem niedawno z Awatair z dużym powodzeniem pochylili się nad dokonaniami Johna Coltrane’a, to nie tylko kolejne bardzo udane wydawnictwo w ich dorobku. To także potwierdzenie tego, że są wszechstronnymi muzykami o dużych możliwościach artystycznych.    

wtorek, 31 marca 2020

Awatair – Awatair Plays Coltrane (2019)

Awatair

Tomasz Gadecki - tenor & baritone saxophones
Mark Tokar - double bass
Michał Gos - drums

Awatair Plays Coltrane

FSR 2019/16



By Adam Baruch

This is a debut album by the Awatair jazz trio consisting of Polish saxophonist Tomasz Gadecki, Ukrainian bassist Mark Tokar and Polish drummer Michał Gos. The album, recorded live, presents four tracks, three of which are compositions by John Coltrane and one is an original improvisation credited to the trio members.

For most Jazz listeners the late John Coltrane period, when his music moved into "interstellar space", remains well beyond their grasp to this very day, over half a century later. Coltrane's visionary approach to music in general, and his output closely preceding his untimely death is even more unapproachable to musicians, trying to produce anything similar to his unearthly accomplishments.

In view of the above this album is threading a thin line between homage and a self parody, which characterizes most similar projects. Gadecki, who undoubtedly is one of the most interesting Jazz personalities on the Polish Jazz scene, has a fabulous record of creating some of the most ambitious and consistently excellent Polish Free Jazz projects, takes a great risk here, and I am relieved to say that he and his colleagues manage to produce a homage rather than a pastiche.

Gadecki's playing on this album is nothing short of phenomenal. He is able to produce a range of sounds from his instruments, which can be surprising even to veterans of the genre. His explorations are diverse, original and heartfelt all the way and his technique and stamina are extraordinary. He is amicably supported by the rhythm section, which is supportive and sensitive, but less impressive.

Overall this is a fascinating listening experience, which manages to keep the listener on his toes for the entire duration. Having said all that I still think Coltrane and his late period music is a holy grail that should rather be left alone as a symbol of human Genius.

czwartek, 24 października 2019

Arszyn/Gadecki - Choroby Pszczół (2019)

Arszyn/Gadecki

Tomasz Gadecki - tenor saxophone
Krzysztof Topolski - drums, Buchla 200, field recording

Choroby Pszczół

DON'T SIT ON MY VINYL! 2019



By Andrzej Nowak

Odpalamy jedną z 66 sztuk limitowanego winyla - w ramach serii Don't Sit On My Vinyl Wujka Gusstaffa - dwunastocalówkę wyciętą w prędkości 45 obr/min. Zapraszamy na elektroakustyczną podróż w estetyce dość swobodnej improwizacji, która po pewnym czasie zaczyna smakować dobrym, starym free jazzem.

Ruszamy w tę podróż z dobrze rozgrzanym saksofonem tenorowym i perkusją, która zdaje się być nieźle okablowana i połączona z dystrybutorem dźwięków elektronicznych. Rodzaj free jazzu silnie stymulowanego dobrej jakości LSD. Saksofon płynie niezwykle zwinnie, perkusja zaś buduje swój flow, silnie naznaczając go jazzowymi parametrami. Elektronika funkcjonuje tu jakby mimochodem, ale to ona sieje ferment, czasami kreuje dźwiękowy dysonans poznawczy, nie pozwalając przy okazji żywym foniom na choćby moment dramaturgicznej nieuwagi. Gdy w 5 minucie na kilka chwil tuba milknie, syntetyka ciekawie koegzystuje z mocnym, żywym drummingiem. Szybki powrót tenoru otwiera wielką księgę pamięci Johna Coltrane’a – jakże piękny to moment. Ostatnie dwie minuty pieśni otwarcia zostają oddane we władanie elektroniki, co wnikliwy recenzent dość szybko obwieszcza mianem czasu delikatnie straconego w kontekście zawartości całej, krótszej niż 30 minut płyty. 

Druga opowieść toczy się już wyłącznie z wykorzystaniem akustycznych atrybutów tej duetowej improwizacji. Bystrze i stylowo budowana, free jazzowa narracja z nieśpiesznym, ale pewnym oddechem tenoru i niemal hardbopową perkusją. W drugiej części utworu Gadecki płynie wyjątkowo precyzyjnym pasażem dźwięków wyłącznie udanych. Arszyn podażą za nim jak cień, nie umyka mu choćby ćwierćnutka. Płytę kończy krótki encore, gdzie przy dźwiękach tajemniczego głosu z innej rzeczywistości (field recordings), płynie do nas dynamiczny, niemal rockowy drumming. W dalszym tle słychać posuwiste pasaże saksofonu, które z czasem włączają się w główny nurt narracji. Odrobinę zaskakujący finał całkiem ciekawej płyty, której zakończenie niechybnie karze prosić o więcej minut duetu Arszyn/ Gadecki. 

czwartek, 9 sierpnia 2018

Lonker See - One Eye Sees Red (2018)

Lonker See

Bartosz "Boro" Borowski - guitar
Tomasz Gadecki - saxophone, synth
Joanna Kucharska - bass guitar, vocal
Michał Gos - drums

One Eye Sees Red



INSTANT CLASSIC 071

By Piotr Wojdat

Zacznijmy nietypowo, bo od deklaracji: nie jest to płyta jazzowa i piszę o niej na tych łamach tylko dlatego, że mam ku temu pretekst. W skład gdyńskiego zespołu wchodzą saksofonista Tomasz Gadecki oraz perkusista Michał Gos. Tego pierwszego można kojarzyć z duetu Olbrzym i Kurdupel, którego skład uzupełnia basista Marcin Bożek. Z kolei Michał Gos dał się poznać ze współpracy z Wojtkiem Mazolewskim (Freeyo), czy Kubą Staruszkiewiczem i Jackiem Stromskim (trio perkusyjne Gostrosta). Od pewnego czasu Gos i Gadecki, a więc postaci, które w pierwszej kolejności kojarzymy z jazzem i muzyką improwizowaną, są też członkami zespołu Lonker See. 

Założycielami gdyńskiej grupy są jednak artyści kojarzeni z trójmiejską sceną alternatywnego rocka: gitarzysta Bartosz "Boro" Borowski oraz basistka i wokalistka Joanna Kucharska. Lonker See zaczynali jako duet i dopiero potem dołączyli do nich Michał Gos oraz Tomasz Gadecki. Dzięki "One Eye Sees Red" jako Lonker See oraz występowi na tegorocznym Off Festivalu mają okazję wyjść z cienia. I to nawet niekoniecznie za sprawą zawartości albumu, co faktowi ukazania się płyty w barwach wytwórni Instant Classic z Krakowa. 

Nie oznacza to jednak, że "One Eye Sees Red" jest dziełem, które należy skrytykować i nie pozostawić na nim suchej nitki. Co prawda dużo tu powielania kalek, które przywołują na myśl dokonania zespołów post rockowych, ale dla fanów bardziej gitarowych odłamów tego gatunku raczej nie będzie to niczym złym. Ważne, że główne motywy utworów są ciekawe, choć i tzw. dłużyzny mogą się od czasu do czasu przytrafić.

"Lillian Gish", które otwiera płytę, rozwija się bardzo powoli. Najpierw słyszymy pojedyncze dźwięki saksofonu, dopiero potem pojawia się motyw gitarowy i minimalistyczny perkusyjny rytm. W dalszej części utworu do głosu dochodzą mocne, niemal stoner rockowe riffy. Potem zespół umiejętnie studzi emocje i pozwala, by utwór dogasał w niezbyt szybkim tempie. 

Pozostałe dwa utwory, których możemy wysłuchać na "One Eye Sees Red", utrzymują się w podobnym klimacie. Są już jednak nieco łagodniejsze, momentami pojawiają się też partie wokalne Joanny Kucharskiej, które jednak nie wysuwają się na pierwszy plan. Od czasu do czasu usłyszymy też jazzowy saksofon, jak np. w zamykającym album utworze tytułowym. Wydaje mi się jednak, że nie zawsze pasuje to do muzyki granej przez zespół, która w moim przekonaniu jest całkiem ciekawa, ale bywa też nużąca lub przeładowana nie zawsze trafionymi pomysłami.

środa, 4 maja 2016

Olbrzym I Kurdupel & Willi Hanne – In Side Shout (2016)

Olbrzym I Kurdupel & Willi Hanne

Tomasz Gadecki - tenor saxophone
Marcin Bożek - bass
Willi Hanne - drums, objects

In Side Shout

REQUIEM 106


By Adam Baruch

This is the fourth album by Polish Avant-garde/Improvised Music duo Olbrzym I Kurdupel, or saxophonist Tomasz Gadecki and bassist Marcin Bożek, this time expanded to a trio with the inclusion of German drummer Willi Hanne. Together they perform twelve improvised pieces, not credited and therefore assumed to be created spontaneously by the participants.

The music on this album is quite different from the earlier recordings by the duo, not because of the presence of the third partner, but because it is significantly more relaxed and stretched than before. Whereas the earlier recordings were characterized by their intensity and ferocious interplays, this time the concept involves a lot of silence incorporated within the music, sporadic bursts of energy followed by delicate and very quiet passages.

Of course the duo remains to be one of the most interesting phenomena on the Polish scene, which refuses to stay in one place and constantly searches to break new barriers and expand the idiom of musical expression. The addition of the drummer enables a more diverse arsenal of sounds, but does not change the basic modus operandi, which means in this case that they have found a brotherly spirit in Hanne.

This album might prove to be slightly more difficult to enjoy, even for the experienced Improvised Music buffs, as it requires total attention and concentration in order to follow the spirit of the music. Nevertheless it is another superb achievement, which represents the European Avant-garde with pride. As always highly recommended to adventurous listeners who have no pre-conceptions are willing to accept the unexpected.

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Artur Mackowiak - If It's Not Real (2015)

Artur Maćkowiak

Artur Maćkowiak - guitar, keyboard, electronics
Tomasz Gadecki - saxophone (2, 6)

If It's Not Real

Wet Music



By Bartosz Nowicki

Po wydaniu zeszłorocznej "II" w składzie Innercity Ensemble oraz po eksperymentach dźwiękowych z Grzegorzem Pleszyńskim, Artur Maćkowiak wykorzystał twórczą energię na nagranie kolejnej solowej płyty, zaskakując przy tym słuchaczy ogromną woltą artystyczną. Do tej pory autorskie albumy muzyka przybierały formę swobodnej impresji zaaranżowanej na kręgosłupie gitarowej ornamentacji. Na tym tle "If It's Not Real" okazuje się być materiałem bardzo konkretnym, wymagającym od autora czegoś więcej niż puszczenia się w wir improwizacji. Na nowej płycie struktura, tematy, dramaturgia zostały rozbudowane i dopracowane z kompozytorskim pietyzmem, a impresja pojawia się jedynie w formie pojedynczych ścieżek.

Punktem wyjścia jest tutaj repetycja, wpływająca zarówno na transowość materiału, jak i jego eteryczność. Zapętlone frazy gitary i towarzyszących jej syntezatorów, natchnione mocnymi motywami melodycznymi, piętrzą gęste faktury dźwiękowe, generują zjawiskowe polifonie oraz nadają utworom hipnotycznego rytmu, napędzającego fabułę. Kiedy struktura kompozycji wydaje się już na tyle gęsta i spiętrzona, Maćkowiak pobudza ją efektowną ścianą zgiełku ("Some Sort Of Trouble") albo trzyma w zanadrzu melodyjny motyw, który sprawia, że muzyczna esencja utworu nabiera drugiego życia, zostając w pamięci jako zjawiskowy lejtmotyw. Jeśli i tego jest mało, by dostrzec niezwykłą kreatywność autora, to sięga on jeszcze w dwóch momentach po Tomasza Gadeckiego, który chropowatym saksofonem ekspresyjnie puentuje kompozycje.

Trudno byłoby mi wskazać jakiekolwiek słabsze fragmenty omawianej płyty, solówka Maćkowiaka jest bowiem aż nasycona unikalnymi motywami, które świadczą o nietuzinkowym wyczuciu klimatu i dramaturgi. Niemal każdy utwór posiada rys, który nadaje mu ponadczasowego charakteru. Tak jest w "Some Sort Of Trouble", gdzie na fundamencie gitarowych ścieżek rozlega się reichowska repetycja syntezatorowego motywu. Podobne zjawiskowe uniesienia i niespodzianki czekają nas m.in. w "Float On My Red Eyes" - w postaci generowanych, etnicznych piszczałek; "Where Are You Mr Alcando?" - gdzie w drugiej połowie utworu pojawia się transowa pętla klawiszy, czy w "Up Ahead", gdzie "danceflorowy" motyw głównego loopa, przesterowane, sfuzzowane gitary oraz free jazzowy saksofon Gadeckiego współtworzą ze sobą psychodeliczny spektakl.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że to jak dotąd opus magnum w karierze Maćkowiaka. Sięgnął on bowiem z premedytacją po wszystkie wątki, jakie przewinęły się przez kilkanaście lat jego muzycznej działalności. Stworzył materiał ze szczątków estetyk i wykorzystał do zbudowania niezwykle eklektycznej, a przy tym szalenie spójnej koncepcji. Spotykają się tu echa minimal music, krautrockowy nerw, szczypta free jazzu, nieziemskie krajobrazy koschmiche music, smakowita elektronika, gitarowa muzyka improwizowana oraz post-rockowe konteksty Something Like Elvis, czy Potty Umbrella ("Windy Song").

Nie można pominąć również faktu, że bez produkcji Michała Kupicza "If It's Not Real" nie posiadałaby aż tak ogromnej siły oddziaływania. Wąska selektywność, przytłumione brzmienia instrumentów, analogowy szum, wysunięcie na pierwszy plan tonów średnich w wymarzony sposób zostały dostrojone do częstotliwości gitary i syntezatorów, tworząc osobliwą materią dźwiękową płyty. W konsekwencji nowa płyta Maćkowiaka jest znakomitą wizytówką bydgoskiej sceny, zgromadzonej wokół kolektywu Milieu L'Acéphale. Były muzyk Something Like Elvis i Potty Umbrella, doskonale ilustruje swoimi nagraniami ideę brutalizmu magicznego, nagrywając przy tym swoją jak dotąd najlepszą płytę.

czwartek, 2 kwietnia 2015

Olbrzym i Kurdupel - Work (2014)

Olbrzym i Kurdupel

Tomasz Gadecki - tenor saxophone
Marcin Bożek - bass guitar

Work

1KG 028




By Dirk Blasejezak

I was very enthusiastic about the last album by the duo ("Six philosophical games"), an album that was really fun to listen to and above all one that made me want more! When I received this CD and listened to the first 10-15 minutes, I switched it off and didn't put it on for almost two weeks. I simply was disappointed! After those 2 weeks I've once again ventured, simply because I could not believe that Tomek Gadecki and Marcin Bożek could create something that I really wouldn't like. So I waited for a moment when I really felt like listening to their music and I was bound and determined to listen until the end this time ... and it was worth it.

I'm still not particularly fond of the first two pieces, in particular Part I is just too bulky. It reveals itself only with great difficulty. And not only because of the length, but also because of the many substantive motive changes, those come along more like several independent pieces put together into one. As presented here Part I clearly seems too long.

It also seems at the first listening of Part I and II as if the two do not as closely interact with each other as they could, there are many more solo parts - in Part II Marcin Bożek steps in to the background so much that I initially thought this is a solo part for saxophone. Undeniably, every piece shows their technical brilliance, their uniqueness as a duo unfortunately emerges only from Part III onward though.

In Part III their rhythmic interplay is much more intense - a powerful inferno! This part or the following one would be my recommendations as a first listening. Part IV sounds almost filigree compared to Part III, with finely nuanced breaks, showing how close the interplay between the two is after all. This is also reflected in the two following Parts: Part V, the petite elegy giving the listener time to take a deep breath and dream a bit, and Part VI, the almost serene end which finally reconciled me with this album and showed me that the two are not only having fun for themselves, but also give it to the listener.

Overall, beginning with Part III the album is even more catchy than its predecessor - if only the entry wouldn’t be so difficult. In Parts I and II two soloists shine at the highest level, but only from Part III onward two congenial musicians play together as a duo! So my conclusion is somewhat mixed, but I’d still say this is a very good album!

It should be mentioned that this is a live recording from February, 24th 2013 taken in the "Alchemia" club in Krakow and that concert is even as a video in parts. The section below shows that Tomek Gadecki and Marcin Bożek offer an extraordinary live experience - and I would most likely have enjoyed the first two parts much better, if I had been on the spot. Very often in Free Jazz the music only reveals its full potential live, so have a look for yourself.

środa, 19 marca 2014

Sambar - Melt! (2014)

Sambar 

Paulina Owczarek - baritone saxophone
Tomasz Gadecki - baritone saxophone

Sambar

NOT TWO 899



By Adam Baruch

This is the debut album by Polish Avant-garde/Improvised Music duo Sambar, or saxophonists Paulina Owczarek and Tomasz Gadecki, both playing the baritone saxophone exclusively on this album. It captures a live performance by the duo at the legendary Alchemia club in Kraków, which is edited into four separate parts. Although not specifically attributed as such, the music is obviously co-created by the duo members. Both Owczarek and Gadecki are very active and prolific members of the Polish Avant-garde scene.

Avant-garde by definition knows no limitations or preconceived boundaries, and therefore we should actually never be surprised by anything artists active in that sphere will come up with. But there are always innovations that make us raise the proverbial brow, and this is certainly one of those. The baritone saxophone is not a very popular instrument in general and in Improvised Music in particular and a duo of baritone saxophones freely improvising is simply almost unheard of. And yet, once one listens to this album, even that surprising setup proves workable when handled by daring and creative artists.

The music on this album challenges the very fabric of our conception as to what music actually is. The traditional elements of melody, harmony and rhythm are almost completely irrelevant here and one is left only with pure sound and the way our brain interprets it. In fact listening to this music is really similar to taking part in the process of actually creating it. Sadly this is also this music's greatest weakness, not intrinsically but as a result of the inability of the vast majority of listeners to engage in such process. 

As a result this music will be fascinating to a very selective group of listeners but completely unacceptable (if not unlistenable) to the majority. This is the price tag associated with innovative artistic search processes and I have always had the deepest respect to those artists who are willing to pay that price. Overall this is a bold and very interesting artistic statement condemned to limited appeal. I wish the world was different, but I have no illusions on that subject. Respect!

wtorek, 18 marca 2014

Olbrzym i Kurdupel - Work (2014)

Tomek Gadecki - tenor saxophone
Marcin Bożek - bass

KILOGRAM 028









By Adam Baruch

This is the third album by Polish Avant-garde/Improvised Music duo Olbrzym i Kurdupel, or saxophonist Tomasz Gadecki and bassist Marcin Bożek. It captures a live performance by the duo at the legendary Alchemia club in Kraków, which is edited into six separate parts, but the entire performance can be seen as a musical continuum. Although not specifically attributed as such, the music is obviously co-created by the duo members. Gadecki is a very active and prolific member of the Polish Avant-garde scene and takes part in several other small experimental ensembles, like 250 KG, TRC Trio and Sambar.

The duo has been playing together for about six years now, a period of time which was definitely sufficient for them to develop their own specific stylistic mannerisms and approach to collective improvisation, which by now is pretty recognizable. This is quite an achievement, as Improvised Music may sound pretty undistinguishable in most cases. The staccato bass pulsations and dramatic saxophone cries are most effective tools to capture the listener's attention and create an emotional upheaval.

Improvised music is of course above all a team effort, and as a team they are simply "as one man", no pun intended. I have always admired the intimacy of their almost telepathic sharing of ideas and on this album it is more strongly evident than ever before. Additionally their music is completely non-aggressive, almost "romantic" at times, and as absurd as it might sound, it is pleasurable and comforting; definitely not a typical paradigm in Improvised Music.

The Polish Avant-garde scene is obviously quite en extensive field of activity, still growing against all odds. Dominated mostly by relatively young musicians, it is vital and impressively creative. I find Olbrzym i Kurdupel to be a perfect personification of that wonderful phenomenon, always looking forward to their new work. I can only wish that their music will be discovered by as many open-minded music listeners as possible, as it certainly deserves it.

środa, 23 października 2013

250 KG – Podwazna (2013) ****

Tomasz Gadecki - saxophone
Suavas Lewy - guitar

Nasze Nagrania 003







By Adam Baruch

This is a debut recording by the Polish Avant-Garde / Free Jazz duo 250 KG, which comprises of saxophonist Tomasz Gadecki and guitarist Suavas Lewy. Gadecki is known to the followers of the Polish scene as half of the excellent Olbrzym I Kurdupel duo. The album includes seven improvised pieces, which as the duo members state in the liner notes, are based on "carefully prepared compositional assumptions", which is a typical example of irony associated with the Polish Avant Garde, mixed with a grain of truth. And again, quoting the a.m. liner notes, any attempt to describe the music any further is simply futile and contradicts the very essence of this music, which is supposed to be listened to without any preconceptions.

Improvised Music is by its very nature extremely personal and does not often cross the bridge spanning between the improvisers and their audience, regardless of everybody's best intentions. Strangely, this music, which is as improvised as improvised music gets, is also very communicative, which is truly extraordinary. I enjoyed the conversations between the duo members from the moment the music started and hardly even noticed the time moving on, with the album being over much too soon.

Gadecki and Suavas definitely seem to be on the same wavelength, intertwined within the music and bonding constantly, which after all is the essence of collective improvisation. Sonically the tone and timbre of both players is mellow and pleasant, in complete comparison to the usual Avant-Garde harshness and aggression. I'd even go as far as suggesting that this music would be listenable even to audiences beyond the inner circle of the Improvised Music hard core.

So here we have one more example of the creativity and constant development of the Avant-Garde / Free Jazz / Improvised Music scene in Poland, which seems to have no borders or limits and keeps astounding its followers the world over. Such quality and imagination are seeds of hope that the world and its Culture are not yet doomed, after all.

I'd recommend to other musicians belonging to the same musical sphere to listen to this album and learn from it how to be creative and not alienate your public at the same time. At least for me this one is an instant classic of the genre.

wtorek, 16 kwietnia 2013

TRC Trio – Now New (2013)

Tomasz Gadecki - saxophone
Rafal Mazur - bass
Connor Murray - drums

PRIVATE EDITION








By Adam Baruch

This is a live recording by the Polish Free Jazz / Improvised Music TRC Trio, which comprises of saxophonist Tomasz Gadecki, bassist Rafal Mazur and drummer Connor Murray. Gadecki is also a member of the excellent Olbrzym I Kurdupel duo, which released a couple of albums earlier. The music is completely improvised and therefore not specifically credited to any individual musician but considered a common spontaneous creation. Technically the music is sub-divided into four tracks on the album, but those remain nameless and unlisted.

This kind of music is a wonderful example of the spur of the moment creation which Improvised Music offers its listeners, for good and for bad. It is all about "now" and if the "now" happens to be able to create musical magic, as it does in this case, all is fine, but of course this in not always the case. There is no formula, which can foretell such result, things just happen. But when talented and completely dedicated musicians, such as these three herein, meet and create music, anything can happen.

There are many wonderful moments of highly inspired performances here, with Gadecki performing some amazing saxophone magic repeatedly, with virtuosity and flair. He is certainly worth following as one of the strongest players emerging on the Polish scene. His companions stand up shoulder to shoulder with his demanding leads, proving worthy of the challenge.

Of course there is the barrier separating these musicians and their audience, which in order to be able to let in this music into their consciousness has to let go of all pre-conceptions, limitations and traditional musical experience and simply flow with the sonic experience these musicians offer. The effort such music requires is definitely worth making, as this music can be deeply moving and wonderfully entertaining intellectually.

The album itself is another document of the incredible Polish Free Jazz / Improvised Music scene, which keeps producing some truly exceptional music in the last decade or so, surely being one of the most prolific and most advanced scenes on which these genres flourish. With new generations of players boldly stepping in and joining the ranks as well as visiting musicians from all over the world participating and collaboration with the locals, the resulting scene is simply marvelously alive and productive.

Improvised Music fans will find this most interesting and although this kind of music caters only to a tiny minority, it compensates emotionally and intellectually those dedicated enough to give it their ears.

wtorek, 12 marca 2013

Olbrzym I Kurdupel – Frrrr… (EP) (2008)

Tomasz Gadecki - saxophone
Marcin Bozek - bass guitar

PRIVATE EDITION







By Adam Baruch

This album the debut recording by the Polish Avant-Garde Jazz duo Olbrzym I Kurdupel or saxophonist Tomasz Gadecki and bassist Marcin Bozek. It includes six original pieces, which time in total just under half an hour and therefore counts as an EP, although it also includes a video of a live performance by the duo, which also times at about half an hour hence one could call it an enhanced EP.

Recorded a short time after the duo met and started to play together, this album is less adventurous than the material they recorded later on for their next full album, with the pieces based on predetermined themes, but already explores the ideas of spontaneous improvisation and composition. Saxophone and bass (electric bass in this case) are quite an unusual pairing, with few examples that one can draw comparisons to, which is all for the best, as they are quite an unique phenomenon. Gadecki plays very much in the early Free Jazz tradition with long, convoluted lines and progressions, while Bozek adds series of rapid pulsations during the up-tempo numbers or reserved bass chords on the more lyrical pieces. There is still a strong melodic feeling, although melodies are not played per se.

There is an obvious empathy and mutual respect, which make this music tick, apparent in the way the two musicians listen to each other all the time with great sensitivity and complement each other musically. It is certainly heartwarming to find such amount of open-mindedness and experimentation these young musicians are blessed with. Olbrzym I Kurdupel is just one of many Avant-Garde Jazz ensembles active in Poland and the fact that such music is thriving there is truly amazing considering that the world at large is steadfastly plunging into moronic anti-music.

Definitely worth exploring, although quite difficult to find as it was not commercially released. Free Jazz buffs will have a field day listening to this one!

niedziela, 28 października 2012

Pure Phase Ensemble - Live at SpaceFest! (2012)

Pure Phase Ensemble

Raymond Dickaty (musical director) - tenor sax, flute
Karol Schwarz - guitar, vocal, synthesizers
Jaime Harding - lead vocals
Joanna Kuźma - lead & backing vocals, tambourine
Piotr Pawlak - guitar
Antoni Budziński - guitar
Borys Kossakowski - Crumar keyboard, guitar
Artur Tobolski - bass guitar
Kamil Szuszkiewicz - trumpet
Tomasz Gadecki - baritone sax
Tomasz Żukowski - drums, percussion
Michał Goran Miegoń - electronic beats (synthesizers), guitar
Jachi - analogue synthesizers support

Live at SpaceFest! (2012)

By Maciej Nowotny

I REALLY wonder what made so many of my colleagues journalists and critics to universally praise such a horrible fad as this record is! It can be described in just five words: a poor imitation of U2. Thanks mainly to British vocalist Jaime Harding who ridicoulously imitates Bono. Polish (mainly) instrumental support does a bit better though I MUST ask what the artists of caliber of Kamil Szuszkiewicz or Tomek Gadecki are doing on this catastrophic session? Guys, you should be more careful when selecting projects. Noblesse oblige! You cannot participate in something so utterly hopeless as people might start to think that you are equally deaf as its protagonists...


czwartek, 25 października 2012

Olbrzym i Kurdupel - Six Philosophical Games (Electric Eye, 2012) by Dirk Blasejezak

Olbrzym i Kurdupel (duo)

Marcin Bożek - bass guitar
Tomek Gadecki - tenor saxophone

Six Philosophical Games (Electric Eye, 2012)



By Dirk Blasejezak

I have to admit that I didn’t play all the philosophical games on this record … but most. If you only read the track titles - i.e. the game instructions - you most probably get the impression that it’s not meant too seriously, and I wouldn’t call those game “philosophical” either. But the whole concept of the album raises one truly serious philosophical question and that is the one regarding the role of the observer in any art and in music that of the listener in particular. Music is the most transient of arts, it only exists in the moment it’s played - so how you “consume” it makes a difference and this is what the two are probably up to with this record.

Most of the games you have already played - intentionally or not. Everybody listens to music with someone he or she knows well most of the time. And most people have already listened to music in the bath tub or a cosy armchair or danced to it - but did you try that with free jazz or any other form of improvised music? Dancing in particular is fun ...

The game I love most is their first game, although I doubt that many of the listeners are able to fulfill it. I have an e-drum kit at home where I can loop-in any music, and indeed I quite often use it exactly for this “game”. You get a deeper understanding of the music when you try to play along, to become a part of it, because you have to listen differently - is there a beat, who’s leading, what are the others doing, where is the music going, etc. So if you ever get the chance to play this game try it out!

But the music on this album is not only demanding in terms of the tasks the listener has to fulfill, it’s also demanding when it comes to the music itself. Tomasz Gadecki on the baritone saxophone and Marcin Bożek on the bass guitar play some heavy stuff here. What first hits the ear is of course the saxophone. It’s powerful with a warm note, and what separates Tomasz Gadecki from many other free jazz saxophone players is his melodic approach. Only seldom he overblows to the roof or “brötzes”, instead he uses the wide tonal range of his instrument to create appealing music - as free as it gets. 

What I miss a bit especially in the first two games is the bass. When Marcin Bożek is to be heard more in the later tracks you immediately know why these two are happy together as a duo: they accompany each other in a way you won’t achieve easily with more musicians. And one shouldn’t assume that Marcin takes the runt part because of his skills (Olbrzym i Kurdupel means Giant and Runt in Polish), his speed and variability are astonishing. And his understanding for the situation and the direction of play makes him the perfect duo partner for Tomasz Gadecki.

So if you aren’t afraid of some humour in music and like to actively listen to some nice but free music, this album is definitely worth your time! 

Video with interview:



A live recording:



Tracklisting: Game 1 play with us a drummer; Game 2 get into a hot bath and listen with your ...; Game 3 sit comfortably in a cosy armchair, let ...; Game 4 listen to the whole part after a long run; Game 5 listen with someone You know well; Game 6 let's dance solo or in pairs


czwartek, 6 września 2012

Olbrzym i Kurdupel - Six Philosophical Games (Electric Eye, 2012) by Adam Baruch

Olbrzym i Kurdupel (duo)

Marcin Bożek - bass guitar
Tomek Gadecki - tenor saxophone

Six Philosophical Games (Electric Eye, 2012)


This is the 2nd album by Polish Free Jazz / Improvised Music duo Olbrzym I Kurdupel ("Giant And Tiny" in Polish, referring to their physical appearance), which comprises of saxophonist Tomasz Gadecki and bassist Marcin Bozek. Their debut, recorded in 2008, was an EP, which was warmly received at the time. The album includes six improvised pieces, co-credited to the duo members.

This album presents another glimpse at the Polish Free Jazz / Improvised Music scene, which is thriving in the last decade. Musicians all over Poland perform in clubs and art centers, which are dedicated solely to this kind of music, release many albums and play with top international artists. Such vigorous activity is absent almost completely from the contemporary scene in other countries.

The music is intensive and complex, demanding total dedication from the listener in order to achieve the same level of intensity as the musicians. Both musicians converse constantly, exchanging ideas on the fly and try to compliment each other rather than compete with each other. The bassist uses the bass guitar exclusively, which enables him to be much more flexible and versatile that upright bass players. The saxophonist has a wide tonal range and well developed improvisation skills. Together they create music, which is absorbing and rewarding to listeners willing to make the effort this kind of music requires.

This album is definitely worth investigation for listeners of Free Jazz / Improvised Music, especially those living in places that these genres are almost nonexistent on the local scene.

By Adam Baruch
http://www.adambaruch.com/



Tracklisting: Game 1 play with us a drummer; Game 2 get into a hot bath and listen with your ...; Game 3 sit comfortably in a cosy armchair, let ...; Game 4 listen to the whole part after a long run; Game 5 listen with someone You know well; Game 6 let's dance solo or in pairs


Zobacz też: