Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kapczuk Michał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kapczuk Michał. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 stycznia 2024

Aga Derlak - "Parallel "

Aga Derlak

Aga Derlak – fortepian
Basia Derlak – wokal
Jerzy Małek – trąbka
Wojciech Lichtański – saksofon altowy
Marcin Kaletka – saksofon tenorowy
Michał Kapczuk – kontrabas
Szymon Madej – perkusja
Dawid Lubowicz – skrzypce
Mateusz Smoczyński – skrzypce
Michał Zaborski – altówka
Krzysztof Lenczowski - wiolonczela

"Parallel" (2023)

Wydawca: Echo Production

Autor tekstu: Robert Kozubal

Z tą płytą mogłoby być tak:

do małego sklepu muzycznego, który prowadzi znany wszystkim w mieście Człowiek Który Się Zna wchodzi młodzieniec o spłoszonym spojrzeniu, cały niewinny jak mazowiecki, wiosenny poranek. Wyjmuje z uszu dudniące słuchawki, uśmiecha się, bo spostrzega, że tym razem nie buszują tu stali, niemodnie odziani bywalcy, których się wstydzi, bo oni też się znają, toteż spieszy wprost do lady i dopadłszy jej stawia pytanie, które każdy raz w życiu zadać musi: ja bym chciał posłuchać dżazu lecz się nie znam i nie wiem od czego zacząć. Co pan poleci?

Człowiek Który Się Zna taksuje go z wyższością wzrokiem, potem pewnym ruchem wyjmuje płytę, lekko puka palcem jej tekturową, białą okładkę z piękną damą i powiada: to bym polecił. Zapada krępująca cisza, bo młodzieniec nie przygotował sobie żadnych pytań dodatkowych i właśnie je układa, gdy wyręcza go sprzedawca: to jest „Parallel” trzecia płyta Agi Derlak, fenomenalnej pianistki, kompozytorki parającej się edukacją muzyczną, którą nagrała ze swoim septetem i z Atom String Quartet.

Tyle trudnych słów na raz. Kwartet, septet, Derlak, atom i w dodatku string. Młody człowiek zapomniał języka w gębie. Właściciel to wie, bo niejeden gołowąs stawał przed nim z podobnym życiowym dylematem, więc zaczyna wygłaszać:

Po pierwsze, wydaje mi się, że to głęboko przemyślana muzyka, taka tip-top, akuratna w każdym dźwięku. Jest trochę tak, jakby cię ktoś prowadził za rękę po galerii i pokazywał najładniejsze obrazy. Po drugie, nie ma tam ani chwili odpoczynku, jest z dołu do góry i z góry na dół, głośno i cicho, szybko i wolno, mocno i łagodnie. Po trzecie - i to ci się może głównie spodobać - choć zmian tempa, zawrotów i zawijasów na płycie jest bez liku, to przecież klamrują się zawsze melodyjnie, do czego ucho samo się nadstawia. Po czwarte, masz tu jedenaścioro doskonałych fachowców, którzy wprawdzie odważnie i ochoczo używają swoich instrumentów, dzięki czemu na płycie raz przewodzi trąbka, innym razem saksofony, a ostatni dziewiąty utwór to prawdziwy popis sekcji rytmicznej, gdzie perkusja na koniec pięknie niesie cię w siną dal – jednak od pierwszego do ostatniego dźwięku nad wszystkim króluje fortepian liderki, co słychać już w pierwszym, tytułowym, dynamicznym utworze, który pokazuje też moc całego jej zespołu. Po piąte, posłuchasz kilku piosenek z tekstami autorki płyty, a zaśpiewanych wzorzyście przez jej siostrę, Basię Derlak – ale i one mają mnóstwo wariacji, zakrętów i improwizacji instrumentalnych. Po szóste, Atom String Quartet maluje wyśmienite tło tej muzyce, więc momentami dzięki niemu robi się tak po polsku, rzewnie, że wspomnisz tę muzykę, gdy tylko gdzieś w oddali ujrzysz pochylone przydrożne wierzby i słońce w zachodzie. Po siódme, Aga Derlak ściga się trochę ze swoim talentem – wszak jej pierwsza płyta dostała od razu „Fryderyka”, ale zapewniam, że się nie zawiedziesz, daje sobie doskonale radę z tym ciężarem. Po ósme, dość gadania, to po prostu świetna płyta, więc ją ci pakuję, taak?

- A nie, nie dziękuję panu, bo mam ją już tutaj w strimingu – odpowiada młodzieniec gmerając przy smartfonie. Szybko wciska słuchawki w uszy i jeszcze szybciej wychodzi, a w zasadzie uchodzi.

- O tempora, o mores – złorzeczy pod nosem Człowiek Który Się Zna odprowadzając jego plecy złym wzrokiem, po czym puszcza głośno z CD „Present Past”, ulubiony utwór z płyty Agi Derlak, gdyż uważa, że jest wybitny.

Tak. Tak właśnie z tą płytą mogłoby być.

piątek, 24 listopada 2023

Mary Rumi - "Depressed Lady"

Mary Rumi

Tomasz Sołtys - fortepian
Michał Kapczuk - kontrabas
Michał Miśkiewicz - perkusja
Jacek Namysłowski - puzon, baryton marszowy, flet poprzeczny
Robert Murakowski - trąbka, flugelhorn
Łukasz Poprawski - saksofon altowy, fagot
Tomasz Wendt - saksofon tenorowy
Atom String Quartet

"Depressed Lady" (2022)

Tekst: Maciej Nowotny

Debiut wokalistki Mary Rumi to wydarzenie kropka. Wspaniale, że zostało ono dostrzeżone przez całość naszego środowiska jazzowego, a wokalistka została nawet nominowana do Fryderyka za rok 2023 w kategorri Fonograficzny Debiut Roku - Jazz. Wielu przywoływało w tym kontekście nazwisko Zbigniewa Namysłowskiego i słusznie. Bez wątpienia jego duch unosi się nad tym projektem, a wieść niesie, że przed śmiercią miał jeszcze okazję słuchać aranżacji niektórych piosenek. Było to możliwe, bo Mary Rumi i Jacek Namysłowski to córka i syn wielkiego polskiego saksofonisty, a większość piosenek na płycie (8 na 12) to piosenki jego autorstwa. Ale chociaż to wszystko prawda, chciałbym podkreślić, że ten projekt to przede wszystkim autorskie dzieło Mary Rumi i Jacka Namysłowskiego, dzięki którym piosenki dostały nowoczesną formę i brzmią nie jakby były wyjęte z lamusa, ale zostały napisane przed chwilą, a następnie były zaśpiewane i zagrane dla współczesnej publiczności.

Dwie rzeczy na tym nagraniu chciałbym szczególnie docenić: wspaniały po prostu poziom akompaniamentu jaki dostarczyli wokalistce muzycy tej klasy co wspomniany wyżej Jacek Namysłowski na puzonie, barytonie marszowym i flecie poprzecznym, Tomasz Sołtys grający na fortepianie, Michał Kapczuk  na kontrabasie, Michał Miśkiewicz na perkusji,  Robert Murakowski na trąbce i flugelhornie, Łukasz Poprawski na saksofonie altowym i fagocie, Tomasz Wendt na saksofonie tenorowym czy wreszcie cały Atom String Quartet! Dzięki nim z przyjemnością słucha się nie tylko głosu Mary Rumi, ale i gry całego zespołu, tak iż właściwie zamiast akompaniementu lepiej byłoby mówić tutaj o współtworzeniu i współgraniu, a o muzyce na płycie nie jako o wokalistyce jazzowej, ale po prostu o jazzie. 

Lecz wszystko to nie zrobiłoby może na mnie aż takiego wrażenia, gdyby nie nieśmiertelne teksty do tych piosenek, które sprawiają że każdy z nich jest cudem wrażliwości, empatii i głęboko ukrytej pod ironią i dowcipem mądrości. Te "skrzydlate słowa" w tekstach są autorstwa takich mistrzów jak Wojciech Młynarski (Kocham się w poecie), Agnieszka Osiecka (Wyszłam z domu, nie wróciłam), Jan Wołek (Zmęczona miłość) i Ryszard Groński (Sprzedaj mnie wiatrowi). Ale trzeba przyznać, że i teksty napisane przez Mary Rumi do utworów instrumentalnych Zbigniewa Namysłowskiego (Ani słowa/Not a Word, Sekretnie i poufnie/Secretly and Confidentially, Wsłuchaj się w wiatr/ Listen to the Wind) są na równie doskonałym poziomie. Wreszcie piosenki całkiem nowe, z których trzy są autorstwa Mary (As we, Ghathijiin, Powstawanie) i jedna Jacka (Opadam o kwintę) są także wspaniałe, a ta ostatnia zarówno pod względem muzycznym jak i tekstowym w ogóle najbardziej przypadła do gustu piszącemu te słowa, i może nie tyle przebija kompozycje samego Mistrza Namysłowskiego czy teksty legend polskiego tekściarstwa, ale udowadnia że i dzisiaj można napisać intelignetny, dowcipny, błyskotliwy tekst, zamiast kolejnych wypocin o miłości co to tak serce rozdziera i rani, że aż strach.

A zatem brawa! Ale i niecierpliwie oczekiwanie na kolejną odsłonę tej przygody. Duet Mary Rumi i Jacka Namysłowskiego to może być nowe zjawisko nie tylko na naszej scenie jazzowej, ale w ogóle w w muzyce. Niech tylko nie oglądają się za siebie, lecz patrzą w to co przed nimi i dalej "wsłuchują w wiatr".


środa, 23 listopada 2022

Jacek Kochan & nakajee - Life, Stress And Other Pleasures (2022)

Jacek Kochan & nakajee

Jacek Kochan – perkusja, perkusjonalia, syntezatory, syntezator basowy
Jerry de Villiers jr – gitara
Dominik Wania – fortepian, fortepian elektryczny, syntezator basowy
Bartek Prucnal – saksofon altowy, tenorowy i sopranowy
Michał Kapczuk – kontrabas
Mo Boo – bas
Hazz Wind Ensamble

Life, Stress And Other Pleasures (2022)

Wydawnictwo: Audio Cave

Tekst: Paweł Ziemba

Jazz powinien być postrzegany bardziej jako forma sztuki, ekspresja i rodzaj kultury, niż konkretne brzmienie czy rodzaj muzyki….

Kolejna odsłona muzycznej podróży, do której zaprasza nas Jacek Kochan „Life, Stress And Other Pleasures” charakteryzuje się ogromną pomysłowością w aranżacjach oraz różnorodnością muzycznych inspiracji. To sprawne żonglowanie elementami modern jazzu, free-jazzu, fusion, hip-hop oraz elektronicznych eksperymentów, dostarcza przyjemności dla ucha w każdym ze swoich narracyjnych epizodów. Dodatkowo, co postrzegam jako plus, muzyka zawarta na krążku przywołuje we mnie wiele świetnych muzycznych skojarzeń z takimi gigantami jak Weather Report, The Mahavishnu Orchestra, Herbie Hancock, Billy Cobham czy też John McLaughlin and the 4th Dimension.

Podążając śladami wielu muzyków, Kochan w 1981 roku, przeniósł się do Nowego Jorku, a następnie do Montrealu, aby studiować jazz i muzykę współczesną. Uczył się w Grant MacEvan College w Edmonton, a także w The New School na Union Square. Pobierał również lekcje u Jaco Pastoriusa, Mike’a Clarka i Robbiego Gonzaleza. Możliwość przebywania i studiowania w Nowym Jorku pozwoliła mu nagrywać i koncertować z wybitnymi muzykami światowej sceny jazzowej: John Abercrombie, Greg Osby, Lars Danielsson, Kenny’m Wheelerem, Dave’m Liebmanem, Gary’m Thomasem, Piotrem Wojtasikiem, Franzem Hautzingerem, Adamem Pierończykiem.

W swojej muzycznej karierze zrealizował ponad 20 płyt. Kochan to perkusista o ogromnej energii i rytmicznej inwencji, potrafiący skomponować materiał na cały album. Dodajmy, że nie tylko na ten jeden. Bez wątpienia dobór silnego składu oraz odpowiedniego materiału muzycznego jest dla Jacka Kochana ważnym elementem, mającym wpływ na całość muzycznego projektu.

„Life, Stress And Other Pleasures” jest znakomitą kontynuacją płyty „AJEE” zrealizowanej w 2018 roku. U boku lidera Jacka Kochana grającego na perkusji, perkusjonalia, syntezatory oraz syntezator basowy pojawili się ci sami, znani nam z poprzednich nagrań, żądni przygód muzycy: Dominik Wania – fortepian, fortepian elektryczny oraz syntezator basowy, Bartek Prucnal – saksofon altowy, tenorowy i sopranowy. Dodatkowo skład zespołu został uzupełniony o Michał Kapczuk - kontrabas, Mo Boo – gitara basowa oraz Hazz Wind Ensamble. Gościem zza Oceanu jest kanadyjski gitarzysta znakomicie odnajdujący się w stylistyce Fusion Jerry de Villiers.

W 9 oryginalnych kompozycjach Jacek Kochan oferuje członkom zespołu mnóstwo instrumentalnych możliwości (z grona sześciu muzyków, trzech gra w sumie na dziewięciu instrumentach), uniemożliwiając jakiekolwiek znużenie czy obojętność. Całość płyty cechuje niezwykła dojrzałość wszystkich muzyków, wyrażona różnorodnością muzycznych pomysłów, jak również zrozumieniem koncepcji autorskich kompozycji lidera.

Płytę otwiera „Homecoming” to świetna, dynamiczna kompozycja, przepełniony ekspresyjną charyzmą i muzyczną substancją. Ten w stylu Shortera, pełen pomysłów numer, to również fantastyczny utwór na początek, prezentujący cały zespół Kochana w najlepszym wydaniu. Rytmiczny kolorowy gobelin utkany przez klawisze Dominika Wania, bas oraz perkusję lidera, jest znakomitym tłem dla dynamicznej improwizacji Jerry de Villiers na gitarze. Zdecydowanie brzmiący saksofon Bartaka Prucnela, oraz solo Dominika Wani, którego siła odśrodkowa pochodzi ze zręcznych jazzowych fraz oraz niezliczonej ilości kolorowych faktur, służą potwierdzeniu improwizacyjnego wątku Jerry de Villiers’a.

"Private Yeti" w jakiś sposób przypomina mi dowcipną muzykalność, charakterystyczną dla Carli Bley i Steva Swallow i należy do moich ulubionych. Fundamenty dla tego utworu zapewniają Jacek Kochan, Dominka Wania oraz kontrabasista Michał Kapczuk.

Z kolei „Attention Shoper” początkowo spokojnie zagrany unisono przez kontrabas i fortepian riff, którego dopełnieniem jest perkusja Jacka Kochana, przechodzi z łagodnego charakteru do bardziej energetycznego brzmienia. Jest to znakomite pole do popisu dla zadziornych improwizacji Bartka Prucnala na saksofonie, wspieranego przez klawisze fortepianu. Dominik Wania to odważny pianista, w którego muzyce znajdziemy mnóstwo kolorów. Ten kalejdoskopowy muzyczny wszechświat postrzegam jako naturalne odbicie jego otwartości na muzyczną podróż wynikającą z idei AJEE (Acoustic Jazz in Electronic Environmet).

"Ginger Phobic People" pozwala Kochanowi i pozostałym członkom zespołu na prezentację żywiołowych umiejętnościami fusion. Dynamiczna improwizacja Jerry de Villiers na gitarze z dodatkiem syntezatorów i dźwięków pianina elektrycznego, nadaje utworowi wyrazisty charakter. Natomiast brzmienie syntetyzatorów udowadnia, że aby odnieść najlepszy efekt nie trzeba naciskać wszystkich możliwych guziczków, próbując użyć wielu dostępnych opcji, potwierdzając tym samym zasadę „mniej znaczy więcej”

Puryści mogą mieć zastrzeżenia do niektórych bardziej współczesnych akcentów na płycie, a szkoda, bo połączenie tak wielu różnych jazzowych podgatunków sprawia, że słucha się tego naprawdę przyjemnie. „Life, Stress And Other Pleasures” pokazuje, że Jacek Kochan jest indywidualnością muzyczną, on dobrze wie, jak to eklektyczne środowisko uporządkować i odpowiednio złożyć.

Naprawdę staram się znaleźć jakiekolwiek minusy tego albumu. Każdy utwór to jazzowa perfekcja. Jacek Kochan i Nakajee oferuje nam muzyczną różnorodność zanurzając się w szerokim wachlarzu dźwięków i barw, gdzie znudzenie jest zupełnie niemożliwe. Kochan znakomicie realizuje się w roli lidera a swoją siłę „ognia” wykorzystuje do interesującego dramatyzowania muzycznych historii.

Produkcja krążka jest również znakomita. Każdy instrument jest naturalny w brzmieniu i łatwy do wyodrębnienia. Rzadko zwracamy uwagę (zwłaszcza na poziomie współczesnych realizacji) na tych, którzy pracują po stronie produkcji, ale „robota”, którą wykonali Jacek Kochan – producent, Darek Grela – realizacja nagrania (Nieustraszeni łowcy dźwięków z Krakowa) oraz Paweł Ladniak – mastering, zasługują na szczególne wyróżnienie. Gra jest zwarta, a stylistyka utworów oraz ich układ na płycie sprawiają, że album trwający 70 minut mija szybko.

środa, 21 września 2022

Wojciech Myrczek - Celebrating The Journey (2022)

Wojciech Myrczek

Wojciech Myrczek – wokal
Bogusław Kaczmar – fortepian
Michał Kapczuk – kontrabas
Szymon Madej – perkusja

Celebrating The Journey (2022)

Wydawca: ForTune 

Tekst: Paweł Ziemba

Zanim przedstawię swoją opinię na temat najnowszej, wyczekiwanej od dawna płyty Wojcecha Myrczek „Celebrating the Journey” pozwólcie, że podzielę się z Wami pewną refleksją.

Nie wiem jak Wy, ale ja mogę z całą pewnością powiedzieć, że moje zainteresowanie muzyką jazzową w dużej mierze zostało zapoczątkowane słuchaniem wielu amerykańskich standardów, wykonywanych wówczas przez wokalistów, dziś ikony tego gatunku muzyki jak: Frank Sinatra, Cole Porter, Bing Crosby, Tony Bennet, Johnny Hartman, Mark Murphy, i wielu innych.

Gdybym miał zamknąć oczy i wyobrazić sobie, jak powinien brzmieć klasyczny męski wokalista jazzowy, w mojej głowie zapewne pojawiłoby się jedno z przywołanych nazwisk.

Z drugiej strony myślę, że wszyscy zgodzimy się ze stwierdzeniem, że te jazzowe evergreeny towarzyszyły nam w przeszłości w wielu momentach i nierzadko nie miały wiele wspólnego z muzyką jazzową.

Kto nie zna “Moon River”, “Fly Me To The Moon” bądź “A Child is Born”. Mógłbym tak jeszcze długo wymieniać tytuły, które myślę wielu z nas bez problemu odgadłoby po kilku sekundach słuchania.

Nie jest łatwo mierzyć się z powszechnie znanymi utworami, które większość zna i co gorsze - kojarzy z konkretnymi wykonawcami. Uwolnić się od tego schematu nie jest również proste, dlatego, z pewnymi obawami, ale i dużym zainteresowaniem zasiadłem do przesłuchania najnowszej płyty polskiego wokalisty jazzowego Wojciecha Myrczka – „Celebrating the Journey”.

Płyta ukazała się osiem lat po przyjętym entuzjastycznie – „Love Revisited” i mimo faktu, że Myrczek nie szuka związku między tymi płytami, z pewnością jedno jest faktem – zaprezentowane na krążku utwory wynikają z muzycznej fascynacji i pewności poruszania się w dobrze znanej sobie muzycznej stylistyce.

„Celebrating the Journey” jest płytą, z której wybrzmiewa wiele radości i humoru. Łączy w sobie elegancję, czystość brzmienia, swing i umiejętność śpiewania scatem z ciepłem i lirycznym wokalem, z którego Wojciech Myrczek jest znany.

Połączenie gładkiej, ciepłej wokalistki z klasycznym trio w historii jazzu jest częstym i naturalnym „małżeństwem”, ale komplementarność jest ważnym składnikiem każdego udanego związku.

Myrczek nie ma głosu, który przytłacza jakikolwiek numer, wyczuwa się obfite poczucie współpracy między wokalistą a towarzyszącymi mu muzykami. Większość utworów na płycie trwa ponad pięć minut. Fakt ten pozwala na większą swobodę artystycznej wypowiedzi i prezentację możliwości improwizacyjnych wszystkich muzyków, nadając płycie zdecydowanie ciekawszy jazzowy charakter.

Wojciech Myrczek wychował się w rodzinie muzyków, ukończył Akademię Muzyczną w Katowicach w klasie śpiewu jazzowego. Inspirowany wieloma amerykańskimi wokalistami, rozwinął niezwykłe umiejętności w improwizacji scatowej. W swojej muzyce w sposób bardzo sprawny łączy instrumentalne możliwości głosu z tradycją crooningu. Szerokie zainteresowania muzyczne i umiejętności spowodowały, że Myrczek współpracował z wieloma uznanymi muzykami jak: Tomasz Stańko, Henryk Miśkiewicz, Jan „Ptaszyn” Wróblewski, Michael „Patches” Stewart. Występował również na wielu międzynarodowych festiwalach jazzowych jak: Montreux Jazz Festival, The Hague Jazz, Brisbone Vocal Jazz festiwal.

„Celebraiting the Journey” to album, do nagrania którego Myrczek zaprosił trzech znakomitych instrumentalistów: Bogusław Kaczmar - fortepian, Michał Kapczuk - kontrabas i Szymon Madej - perkusja, Panowie zabierają nas w muzyczną podróż bawiąc się konwencjami i tworząc niepowtarzalny klimat. Bogusław Kaczmar wspaniale uzupełnia liryczny wokal Myrczka, swoimi delikatnymi fortepianowymi improwizacjami. Michał Kapczuk i Szymon Madej stanowią silny i solidny grunt rytmiczny dla zabawy głosem i improwizacji wokalnych lidera. Bez wątpienia cała sekcja rytmiczna zasługuje na uwagę i znakomicie wpisuje się w klimat płyty.

Ponadczasowa kolekcja 9 utworów, od tych powszechnie znanych standardów po jedyny polskojęzyczny utwór przypomina nam, że dreszczyk emocji związany z odkrywaniem na nowo znanych nam tematów wciąż inspiruje nas wszystkich.

Płytę otwiera ciekawie i dość odważnie zaśpiewany „We’ll Be Together Again” brzmieniowo przypominający trochę efekt starej płyty i choć tempa są różne, wszystkie osiągają timing lidera: niespieszne tempo nadawane przez jego spokojną, artykułowaną frazę.

Wśród zaproponowanych utworów na uwagę zasługuje również:„Blue Monk” jedna z ulubionych kompozycji Monk’a . Melodia jest niezwykle liryczna i popularna wśród wokalistów. Myrczek wykonuje ten utwór w duecie z kontrabasem, wykazuje się tu dużym szacunkiem do każdej wyśpiewanej nuty bez względu czy melodię ubiera w słowa czy też bawi się głosem korzystając z posiadanych umiejętności. „Stolen Moments” skomponowany przez Oliver Nelson’a, i „A Child Is Born” zdecydowanie i ciekawie zaaranżowane utwory ze sporą dawką improwizacji wokalnej lidera, który bezkompromisowo podchodzi do głosu używając go jak instrumentu. Wszystkie utwory zaprezentowane na płycie przez muzyków nie ulega wątpliwości są bliskie sercu artystów, a cała płyta stanowi przekrój muzycznych fascynacji lidera.


sobota, 23 października 2021

Łukasz Pawlik - Long-distance Connection (2021)

Łukasz Pawlik

Łukasz Pawlik – piano (1, 2, 5, 6), cello (6), keyboards, synthesizers, sample programming 
Randy Brecker – trumpet, fluegelhorn (4, 7)
Dawid Główczewski – alto & soprano saxophone (1, 2, 7, 8)
Szymon Kamykowski – tenor saxophone (3, 4)
Tom Kennedy – electric bass (1, 2, 6, 8)
Michał Kapczuk – electric bass (4, 7)
Cezary Konrad – drums (4, 8)
Gary Novak – drums (3, 5, 6, 7)
Phil South – percussion (1)
Mike Stern – electric guitar (1, 3, 7)
Dave Weckl – drums (1, 2)

Long-distance Connection (2021)

Tekst: Maciej Nowotny

Ta płyta dostała jakby drugie życie. Oryginalnie wydana w Polsce 2019 została doceniona, ale nic ponadto. Stało się tak, mimo że Łukasz Pawlik do nagrania zaprosił oprócz wyśmienitych polskich muzyków, także gwiazdy sceny światowej w osobach szczególnie Randy Breckera grającego na trąbce, Mike Sterna na gitarze elektrycznej czy Dave'a Weckla na perskusji. Oczywiście jest to stary trick muzyków z mniej znanych krajów, aby zaprosić gwiazdę - w tym przypadku to są rzeczywiście muzycy wybitni - i próbować na tym zbić jakiś promocyjny kapitał. Nie zawsze, a właściwie częściej niż rzadziej, to się kończy raczej smutno. Owszem nazwiska przyciągają uwagę, ale jak się słucha muzyki, to się okazuje, że nic nadzwyczajnego się nie wydarza. W przypadku tej płyty jest jednak na szczęście inaczej.

I co ciekawe nie jest to specjalnie zasługą wyżej wymienionych gwiazd. Owszem grają one na poziomie światowym, jakiego byśmy od nich oczekiwali, ale trzęsienia ziemi nie ma. Nie jest to też projekt, w który by wkładali jakoś nadzwyczajnie wiele uwagi czy serca. Mimo to ich obecność jest bardzo udana i ważna, a jest to zasługą głównie samego Łukasza Pawlika. Skomponował on bowiem cały materiał na płytę i tak to zaprojektował, że wspaniali muzycy zaproszeni do nagrania albumu - tak zagraniczni jak i polscy - mogli pokazać pełnię swoich możliwości. Powstała muzyka przemyślana, zagrana na wirtuozerskim poziome i bardzo spójna; komunikatywna, ale jednocześnie na tyle złożona, że kolejne odsłuchy odsłaniają kolejne coraz głębsze poziomu przekazu.

Dobrze się zatem stalo, że ten materiał dostał drugie życie. Bo wydało go w tym 2021 roku wydawnictwo Summit Records i płyta mogła dotrzeć do międzynarodowego słuchacza, w tym amerykańskiego. Jeden z nich - Jim Worsley z allabotjazz.com - dał w rezultacie płycie 5 gwiazdek i napisał entuzjastyczną recenzję, w której padają takie między innymi określenia jak: "arcydzieło" czy "epickie osiagnięcie". To utwierdza nas w przekonaniu, że polscy recenzenci nie pomylili się co do oceny tej płyty (chociaż raczej nie używali tak wzniosłych fraz), a muzyka tworzona przez polskich artystów jest często na światowym poziomie i zasługuje by dotrzeć do większej liczby słuchaczy. 

Zatem brawa dla Łukasza Pawlika i wspierających go w tym zbożnym dziele kolegów-muzyków, recenzentów, tak zagranicznych jak i polskich, bo dzisiaj nagrać wyśmienitą płytę to niestety często dopiero połowa sukcesu. Trzeba jeszcze dotrzeć do słuchaczy, a to w tej epoce nadmiaru wrażeń coraz trudniejsze. A jednak czasem się udaje. To zresztą jeszcze jeden wymiar tego "drugiego życia" tej muzyki. Pamiętamy przecież jak kilka lat temu, w roku 2014, edycja amerykańska krążka "Night In Calisia" ojca Łukasza, znanego polskiego jazzowego pianisty Włodimierza Pawlika, kompletnie z zaskoczenia dostała Nagrodę Grammy wprawiając w osłupienie polskich krytyków i słuchaczy. Na wypadek takiego rozwoju wydarzeń pozwalam sobie napisać ten tekst właśnie, a i Wy drodzy czytelnicy, szczególnie którzy kochacie fusion i jazz rock, też nie musicie wcale czekać na kolejne Grammy...

 

środa, 21 lipca 2021

Bernard Maseli Septet - Good Vibes Of Milian (2021)


Bernard Maseli Septet

Bernard Maseli - vibraphone, marimba
Bartosz Pieszka - vibraphone, marimba
Dominik Bukowski - vibraphone
Karol Szymanowski - vibraphone
Bogusław Kaczmar - piano
Michał Kapczuk - double bass
Marcin Jahr - drums

Good Vibes Of Milian

Wydawca: ForTune (2021)

By Maciej Nowotny

Jestem wielbicielem wibrafonu, marimby, ksylofonu, zatem w tym tekście nie będzie mi łatwo być obiektywnym. Niemniej spróbuję. Jeśli chodzi o pomysł, to myślę, że przyjdzie mi to łatwo. Uważam, że tak obiektywnie jak subiektywnie pomysł na płytę jest po prostu świetny. Po pierwsze muzyka Jerzego Miliana zupełnie się nie starzeje, a raczej starzeje się jak wino czyli nabiera smaku. Każdy kto zna Miliana z przyjemnością posłucha jego znanych i mniej znanych kompozycji w nowym świeżym wykonaniu, zaś Ci, którzy ich nie znają odkryją muzykę, która dla polskiego jazzowego wibrafonu jest równie ważna jak, dajmy na to, muzyka Komedy dla polskiego jazzu w ogóle. 

Uważam także, że obiektywnie patrząc pomysł, aby zaprosić do nagrania grupę polskich wybitnych wibrafonistów, oprócz lidera Bernarda Maseliego, grają tu: Bartosz PieszkaDominik BukowskiKarol Szymanowski, jest po prostu świetny. Mamy tu do czynienia nie tylko z grupą wirtuozów instrumentu, ale przede wszystkim artystami mającymi własną wyraźną osobowość artystyczną. Nakłonienie ich do udziału w tym niezwykłym projekcie, by dzielić z nimi radość z grania tego materiału jest wielkim sukcesem i świadczy o wybitnej klasie lidera. Cieszenie się ich grą stanowi mocną stronę tej płyty i samo w sobie stanowi dobry powód, by się z nią zapoznać, bo ile w końcu w życiu słuchaliśmy zespołów, w których grało 4 wibrafonistów?  

Kolejny obiektywny plus, który chciałbym zapisać na rzecz tej płyty, to fakt że jest to zapis koncertu na żywo, mającego miejsce w trakcie 2 edycji odbywającego się w Tomaszowie Mazowieckim festiwalu Love Polish Jazz Festiwal (nagranie zostało dokonane 22 września 2017). Bardzo to pomaga tej muzyce, która była pisana dla szerokiej publiczności, ku rozrywce i zyskuje, gdy jest grana dla grona entuzjastycznych słuchaczy. Udało się to zawrzeć na nagraniu, które brzmi dobrze, w czym duża zasługa sekcji rytmicznej złożonej z ciągle młodych, ale już rozpoznawalnych na polskiej scenie muzyków: Bogusława Kaczmara na fortepianie, Michała Kapczuka na kontrabasie i Marcina Jahra na perkusji

Podsumowując, płyty się słucha świetnie, zwłaszcza przy pierwszym przesłuchaniu. Kompozycje Miliana ciągle mają moc uwodzicielską, czuć entuzjazm muzyków i towarzyszące im wsparcie publiczności. Wystarczy zamknąć oczy i czujemy się jak w klubie, słuchając świetnego, energetycznego jazzu. Natomiast przy kolejnych odsłuchach materiał ten - przy najmniej w moim subiektywnym odczuciu - już nie broni się tak dobrze. Może chiałbym, aby pojawiły się w nim oprócz kompozycji Miliana także własne utwory członków zespołu. Jest jeden taki przypadek na tej płycie, mowa to o trzecim utworze "The Miner", kompozycji pióra Bartka Pieszki, która brzmi równie świetnie jak te milianowskie. 

Ale jest w tym nawet coś więcej. Zestawiając współczesnego "The Miner" z zagraną wcześniej genialną milianowską "Ballad for Olga" słyszymy o wiele więcej w obu tych utwórach przez kontrast jaki je dzieli: w stylu, w nastroju, w sposobie użycia instrumentów. To spotkanie jest fascynujące i bardzo brakuje tego napięcia w dalszej części płyty. Kolejne utwory to typowe Milianowskie hity: "Jerks At The Audience", "Luciano Coxcomb", "Street 2000", brzmią trochę jak sztampowy koncert muzyki rozrywkowej tamtych lat, publika klaszcze, gramy tym samym tempem, brakuje zatrzymania się, oddechu, głębi, refleksji. Dopiero udana interpretacja "At The Watchmaker's" znowu budzi ciekawość słuchacza. Dlatego słuchając po raz kolejny tego repertuaru myślałem o tym jak fascynujące byłoby włączenie większej ilości kompozycji członków zespołu, pozwalających z jednej strony zademonstrować swój indywidualny styl, a z drugiej konfrontować styl grania milianowskiego ze współczesnym, pokazać koncepcje wykorzystania wibrafonu kiedyś i dzisiaj we współczesnym jazzie czy szerzej muzyce improwizowanej. W momencie kiedy napisałem to zdanie, zdałem sobie sprawę, że brak tego elementu nie powinien być zarzutem wobec tego krążka skoro koncepcja była inna. Zatem lepiej nazwę go czysto subiektywnym odczuciem albo marzeniem i prośbą skierowaną nieśmiało w kierunku członków septetu, w kontekście ich - miejmy nadzieję - następnego spotkania czy wspólnego nagrania.       

wtorek, 29 października 2019

The Sound Pack – On Air (2019)

The Sound Pack

Joanna Świniarska - vocal
Katarzyna Mirowska - vocal
Małgorzata Biniek - vocal
Marcin Wawrzynowicz - vocal
and group

On Air

SJ 045


By Adam Baruch

This is the debut album by the Polish Jazz vocal quartet The Sound Pack, led by Marcin Wawrzynowicz, which also includes three female singers: Joanna Świniarska, Katarzyna Mirowska and Małgorzata Biniek. They are accompanied by a splendid instrumental septet, which comprises of trumpeter Dominik Mietła, saxophonist Marcin Kaletka, trombonist Łukasz Rakalski (who was in charge of the excellent instrumental arrangements), guitarist Gabriel Niedziela, pianist Bogusław Kaczmar, bassist Michał Kapczuk and drummer Przemysław Jarosz (who was also in charge of the album's mix). The vocal arrangements were supplied by veteran Polish Jazz musician/arranger Aleksander Mazur (more about him later). The album presents ten Jazz standards, nine of which are evergreens known to every Jazz fan around the world and one originates in Poland. The album was recorded at the excellent Monochrom Studio and engineered by Ignacy Gruszecki offering the usual splendid sound quality.

To anybody familiar with Polish Jazz this album immediately brings on the obvious association with the legendary and phenomenal Polish Jazz vocal quartet NOVI, which clearly also sets an incredibly tough and perhaps even unfair standard of comparison. After just a few seconds into the music the association becomes a reality, which is not entirely surprising considering the fact that Mazur worked with NOVI on one of their later albums and was involved with arranging for vocal groups for years. Therefore rather than comparing this album with those made by NOVI, I'd like to say that it is good to see (well, hear) finally someone who dares to stand up to the challenges and continue the Polish Jazz vocal quartet legacy.

The album offers excellent vocal arrangements and up to date instrumental approach, which allows for soloing by the individual players. All the performances, vocal and instrumental as one, are first rate and represent the fabulous level of the young Polish Jazz generation. The bluesy guitar parts by Niedziela and lyrical piano parts by Kaczmar are my personal favorites, but again everybody performs splendidly. The vocal parts deliver both lyrics and vocalese with the same level of harmonic perfection.

Some critical notes, however, are also in order: the choice of material is a tad too obvious/trifling, which can be forgiven considering this is a debut outing, and hopefully will be improved on future recordings. Although the singing of lyrics in English is not particularly ostracizing here, the sole song in Polish is an example of how things could be done better? Overall this is a splendid debut offering, which is a true pleasure to listen to from start to finish and a delightful experience for Jazz vocal group connoisseurs. Looking forward for the next album already, well done Ladies and Gents!

niedziela, 23 czerwca 2019

Michał Wróblewski Radiostatik – Lucid Dream-Live At Filharmonia Szczecin (2019)

Michał Wróblewski Radiostatik

Michał Wróblewski - keyboards
Andrzej Gondek - guitar
Michał Kapczuk - bass
Sebastian Kuchczyński - drums

Lucid Dream-Live At Filharmonia Szczecin

FILHARMONIA SZCZECIN 007


By Adam Baruch

This is the fourth album by Polish Jazz keyboardist/composer Michał Wróblewski recorded live with his ensemble called Radiostatik and the Szczecin Philharmonic Orchestra. Radiostatik was originally formed in NY in 2015, when Wróblewski was invited by trumpeter Terrence Blanchard to record an album, which resulted in the studio version of "Lucid Dream", and which sadly remains so far unreleased. The American-Polish lineup of Radiostatik, which was created to perform the material live, includes two American vocalists: singer Andre Washington and rapper Raashan Ahmad, the leader on Fender Rhodes, guitarist Andrzej Gondek, bassist Michał Kapczuk and drummer Sebastian Kuchczyński. The album presents twelve original compositions, all by Wróblewski and arranged by him, with lyrics by him and Ahmad.

The music is a exactly what it promises to be, a Jazz-Pop Fusion with orchestral arrangements, based an excellent melodic themes, which sounds as American as American goes, the kind of stuff which usually gets nominated for Grammy over the pond. It is catchy, groovy, smooth and easy on the ear, but in this case it is also highly musical and truly excellently put together. If it proves anything, it is the fact that European composers and musicians can easily beat the Americans at their own game.

Except for a few instrumental soli, the music has very little to do with Jazz, which means that the Polish Jazz lost the talents of Wróblewski for a while, but personally I am quite convinced he will be back to his musical roots again. In the meantime he can pursue other goals and there is absolutely nothing wrong with this as long as the music is well done and does not deteriorate to the normal level of contemporary Pop, which is killing us mercilessly.

The orchestral parts are the real surprise of this album, ideally suited to the music and performed with great taste and skill. Such class of Pop instrumentation is almost completely absent from contemporary Pop music, probably because it is simply too expensive. But the album proves that a real orchestra can not be replaced by synthesizers. Overall this is a highly entertaining and classy Pop album with some Jazzy features and orchestral ornamentation, beautifully executed and accessible to a wide music loving audience, which should satisfy every true popular music connoisseur. Definitely worth investigating!

piątek, 26 października 2018

Ania Michałowska - Snów Pejzaże (2017)

Ania Michałowska

Ania Michałowska - vocals
Michał Iwanek - piano, keyboards
Łukasz Korybalski - trumpet, flugelhorn
Przemysław Florczak - tenor saxophone
Michał Tomaszczyk - trombone
Michał Kapczuk - bass
Sebastian Kuchczyński - drums
and others

Snów Pejzaże

SJ 023

By Adam Baruch

This is the debut album by young Polish Jazz vocalist Ania Michałowska, recorded with a core trio comprising of keyboardist Michał Iwanek, who was also in charge of the arrangements, bassist Michał Kapczuk and drummer Sebastian Kuchczyński. On three of the songs she is accompanied additionally by a brass section and on four by a sting quartet. The album presents nine original songs, all of which were composed by Ania's husband Jakub Kotynia (two co-composed by her), who also plays guitar on four of the songs. The lyrics to the songs were written by four different lyricists. All of the songs feature lyrics in Polish, except two which utilize lyrics in English. The album also offers excellent sound quality.

The songs are all beautifully lyrical and offer incredible melodic sensitivity. The typical Polish melancholy is omnipresent, which is hardly surprising, and is often emphasized by the lyrics, which are all intelligent and insightful. The music is wonderfully and skillfully arranged, to offer sound versatility and emotional vistas, which keep changing from one song to another. Musically the album is a true gem, masterfully weaved by all the participants. Although Michałowska is able to sing the English lyrics quite elegantly, my advice would be to give this a rest, as her Polish delivery is simply infinitely more effective.

Michalowska has a steady, refined voice, which she uses smoothly and without effort, applying her abilities skillfully to express emotions. She treats the non-trivial melody lines with ease and elegance, even with finesse, showing absolutely no signs of stress. At time she adds small vocalese parts, which fill the blanks and hopefully she will use this technique more often in the future, as she does more extensively on the last tune.

The instrumental performances are also absolutely brilliant. Iwanek is a superb accompanist and plays many stunning solo parts, mostly on acoustic piano. Kapczuk and Kuchczyński are an ideal rhythm section, perfectly on time and in tune, always right there behind the vocals, but never disturbing them with over presence. Kotynia plays some hot guitar parts and it is a pity he wasn't featured on the entire album. The brass and string sections and even the background vocals all work perfectly.

Overall this is a dreamy debut album, which every young Jazz vocalist would have been proud off. Great music, great lyrics, great vocals and a great team are such a rare combination, and she has it all on this album. Warmly and wholeheartedly recommended!

sobota, 29 września 2018

Broken Brass Ensemble i Grzegorz Nagórski Euphonium Electric Quartet na festiwalu Jazz & Literatura 2018 !!!


Broken Brass Ensemble - Chorzów, MDK Batory - 06.10.2018, godz. 19.00.

Broken Brass Ensemble to prawdziwa petarda energetyczna i gwarancja wyśmienitej zabawy dla każdego. Holenderski oktet w rewelacyjny sposób łączy tradycyjny nowoorleański jazz z hip-hopem, funky, bluesem, soulem i muzyką dance. Muzycy podbili publiczność licznych europejskich festiwali i klubów muzycznych. Jak pisał po jednym z ich koncertów recenzent Time Out: Poczucie radości i wspólnoty połączone z nieodpartymi rytmami i energią poderwało całą publiczność na nogi. Polscy fani zapewne pamiętają Broken Brass Ensemble z występu na zeszłorocznym Katowice JazzArt Festival w Centrum Kultury Miasta Ogrodów, gdzie kilkusetosobowa widownia została wciągnięta do wspólnej zabawy. Jazz się tańczy!


Grzegorz Nagórski Euphonium Electric Quartet - Chorzów, Sztygarka - 07.10.2018, godz. 19.00.

Wybitny puzonista jazzowy, kompozytor i euphonista, Grzegorz Nagórski, zadebiutował na Festiwalu Pianistów Jazzowych w Kaliszu w 1982 wraz z zespołem Jana Ptaszyna Wróblewskiego. W latach 1990 i 1995 studiował i koncertował w Miami i Nowym Jorku, współpracując z multiinstrumentalistą Irą Sullivanem i jego Inner Outer Continental Quintet oraz występując z takimi artystami jak: Ray Charles, Tito Puente, Joe Henderson, Jimmy Heath, Michael Brecker, Maria Schneider, Phil Woods, Slide Hampton, Arturo Sandoval, "Charlie Persip Super Big Band ", John Fedchock i Red Rodney. Po powrocie do Polski kontynuował koncerty i nagrania z takimi muzykami jak: Bob Brookmeyer, Billy Harper, Robert Majewski, Piotr Wojtasik, Claus Raible Joris Teepe, Henryk Miśkiewicz, Zbigniew Namysłowski, Billy Cobham, Chick Corea, Joe Lovano czy Maria Schneider. Wziął udział w nagraniu około 40 albumów.

Pierwszy album Grzegorz Nagórski Quartet "Dedication" nagrany w akustycznym kwartecie z Łukaszem Żytą, Pawłem Tomaszewskim i Andrzejem Święsem dostał trzy nominacje do nagrody Fryderyka 2009 i otrzymał statuetkę za Jazzowy Fonograficzny Debiut Roku. Następny album „Over And Over” ponownie otrzymał trzy nominacje do nagrody Fryderyka 2012. Poszerzenie spektrum brzmienia o kolejny instrument – euphonium - zaowocowało wydaną w 2017 roku płytą „The Optimist”, nagraną jako Grzegorz Nagórski Euphonium Electric Quartet. Skład zespołu współtworzą najwybitniejsi polscy muzycy: Paweł Tomaszewski na instrumentach klawiszowych, Michał Barański na gitarze basowej, Paweł Dobrowolski na perkusji oraz lider na mało znanym instrumencie, odmianie małej tuby - euphonium. 

wtorek, 26 grudnia 2017

Jacek Kochan & musiConspiracy - Parentes (2017)

Jacek Kochan & musiConspiracy

Fabrizio Brusca - guitar
Zbigniew Chojnacki - accordion
Łukasz Poprawski - saxophones
Mateusz Smoczyński - violin
Wiesław Wysocki - bass clarinet, baritone saxophone
Michał Kapczuk - bass
Jacek Kochan - drums, percussion, electronics

and others

Parentes

HEVHETIA 0158

By Adam Baruch

This is an album by veteran Polish Jazz drummer/composer Jacek Kochan, recorded in a quartet setting with young virtuoso accordionist Zbigniew Chojnacki, Italian guitarist Fabrizio Brusca and bassist Michał Kapczuk. Ten additional musicians (brass and string sections) play on some tracks. The album presents nine original compositions, all by Kochan.

The music is dominated by odd meters and irregular rhythmic patterns as well as World Music motifs and Rock/Fusion excursions, with strong Jazz affiliations but not really Jazz per se; altogether pretty weird and intriguing mixture of styles and influences. The melodic content is ragged and difficult to follow for an average listener. The overall result is quite a challenge to the listeners, but also offers plenty of opportunities to find a connection with fairly uncommon music.

The individual performances are all excellent with Chojnacki stealing the show with his incredible sensitivity and layers of melodic revelations. Brusca is more proficient in the Rock/Fusion environment than within the Jazz idiom. Kapczuk plays well and provides a solid bottom that holds the music together. The leader's assertive drumming dominates the proceedings taking no prisoners. The occasional orchestral arrangements do not change the character and outcome of the music significantly.

Overall this is an interesting and challenging album, which may require several listening sessions to win the listener over. Kochan does not stay still and constantly tries out new ways to express his musical ideas and doing his own thing, for which he deserves to be praised. This is not easy stuff, but definitely worth investigating.

sobota, 11 listopada 2017

Kari Sál – Betesda (2017)

Kari Sál

Kari Sál - vocals
Adam Bałdych - violin
Verneri Pohjola - trumpet
Piotr Chęcki - tenor saxophone
Michał Zaborski - viola
Paweł Kaczmarczyk - piano
Michał Kapczuk - bass
Krzysztof Szmańda - drums



Betesda

HEVHETIA 0153

By Adam Baruch

This is the debut album by Polish singer/songwriter Kari Sál, recorded with a dream-team backup group consisting of top Polish Jazz musicians: violinist Adam Bałdych (Sál's husband), violist Michał Zaborski, saxophonist Piotr Chęcki, pianist Paweł Kaczmarczyk, bassist Michał Kapczuk and drummer Krzysztof Szmańda. Finnish trumpeter Verneri Pohjola also guests on several tracks. The album presents seven original songs, five of which were composed by Sál, one was co-composed by Sál and Bałdych and one was co-composed by Sál, Bałdych and Kaczmarczyk. Sál wrote the lyrics to five of the songs and two songs have lyrics based on Biblical texts. There is also one track featuring wordless vocalese with music by Bałdych.

The music is a mixture of many diverse influences, which include Polish Folklore roots, Scandinavian Alternative Pop and others; altogether close in spirit to the Polish sung poetry idiom. The arrangements add a distinct Jazzy flavor, but the music is not rooted in Jazz per se. Sal's songwriting is full of typical Polish lyricism and melancholy, both on the musical and textual planes. Influenced by her visit to Island, the music also encompasses the Nordic characteristics, which are not that far away from the Slavic sources, which perhaps explains why Polish and Scandinavian musicians feel so much affinity towards each other. The biblical sources and Sál's own lyrics reflect deeply religious/spiritual involvement, which is rarely present in contemporary Art. Sál's compositions are all remarkably mature, harmonically coherent, stylistically consistent and aesthetically rounded, which of course deserves praise and admiration.

As expected, the performances by all the instrumentalist present on this album are nothing short of stellar. There are numerous exquisite solos and the accompaniment by the basic violin/piano/rhythm section quartet is superbly and consistently executed. But of course the vocal parts by Sál are the focus of this album. She has a wonderfully clear, steady and colorful voice, which she uses wisely and cleverly. Both her lyrics and vocalese parts are moving and fascinating, and although she demonstrates self-confidence and clear musical vision, she is not over-confident and respectfully cooperates with the band members. The decision to sing in Polish is also extremely important and it's encouraging to see that some Polish vocalists are free of the "singing in English" complex, which is a plague and keeps Polish vocalists in many cases back from achieving its full potential.

Overall this is a beautiful and most impressive debut album, which proves that determination and talent conquer all. Obviously Sál received a lot of support and help from the musicians playing on this album, but it is first and foremost her own achievement, both as a songwriter and performer and she deserves every bit of our gratitude for creating this sensitive, intelligent music. I already can't wait for the next album… Thank you, Milady!

wtorek, 26 września 2017

Schmidt Electric – Live (2017)

Schmidt Electric

Piotr Schmidt - trumpet, effects
Alex Hutchings - guitar, effects
Tomasz Bura - piano, synth
Mr Krime - scratching, electronics
Joanna Szymala - electronics
Bartek Pieszka - vibes
Michał Kapczuk - bass, moog
Sebastain Kuchczyński - drums


Live

SJ 020

By Adam Baruch

This is the third album by the Schmidt Electric ensemble, led by trumpeter Piotr Schmidt and also including keyboardist Tomasz Bura, bassist Michał Kapczuk, drummer Sebastian Kuchczyński and British guitarist Alex Hutchings. The core quintet was expanded for this live recording by DJ Wojciech Długosz (a.k.a. Mr. Krime), electronics wizard Joanna Szymala and vibraphonist Bartek Pieszka. The ensemble performs six original compositions, four composed by Schmidt and two by Bura, a short solo trumpet intro by Schmidt and another intro by Szymala, altogether eight tracks. Yours truly was present during the live recording in Katowice, one of the two venues where these live recordings were captured, and therefore a part of my soul is also captured on this album, like every other person who was ever present in the audience during a live recording.

The music is a natural extension to what the released earlier studio debut album offered, i.e. an excellent melodic version of modern Fusion, which flows smoothly from one tune to another, but preserves class and elegance and above all is great fun to listen to. The live ambience allows the musicians to take extended solo parts and show their chops, which they all do to the max. The music is diverse and offers many moods, which of course contributes significantly to the fact that the album keeps the listener on his toes for the entire duration.

It is great to see Schmidt to finally settling down within a domain, which suits him the best in my opinion. This music allows him to express his superb compositional talents and lead a highly professional ensemble, which can make him proud as a leader. His trumpet playing also reaches a refined stage of expressiveness and eloquence, especially effective on the slow tempo ballads, which are absolute goose bumps generators.

The use of turntablism and electronics adds an up to date flavor to the music, without overshadowing the main melodic, harmonic and rhythmic coherence and the strong Jazzy groove. Schmidt manages to create music which can be enjoyed by a wide age range of listeners, which of course is commendable. Overall a great contemporary Fusion album, full of great melodies, fine arrangements, excellent performances and above all great fun! Wholeheartedly recommended!

niedziela, 25 czerwca 2017

NAK Trio & Arcos – Ambush (2017)

NAK Trio & Arcos

Dominik Wania - wurlitzer, fender rhodes
Michał Kapczuk - double bass
Jacek Kochan - drums
Mateusz Smoczyński - violin
with strings

Ambush



FOR TUNE 0122

By Adam Baruch

This is the second album by Polish Jazz ensemble called NAK Trio, led by veteran drummer/composer Jacek Kochan and also including pianist Dominik Wania and bassist Michał Kapczuk. The trio is accompanied by a nine players strong string section, which includes violinist Mateusz Smoczyński, who plays solos on a couple of tracks. The album presents eight original compositions, all by Kochan and all arranged by him except for one of the string arrangements done by Smoczyński.

The music is quite complex and although melody based, in features confusing rhythmic patterns and fragmented pieces of melodies, which don't make it easy on the listener to find his way along the tunes. The string arrangements add another layer of complexity to the proceedings and the final result presents music which moves between modern Contemporary Classical elements and Jazz and require attentive listening and patience.

Wania, who plays electric piano on this album (Fender Rhodes and Wurlitzer), is the chief soloist and his playing is, as usual, very convincing and technically perfect. He handles the odd meters and tempi changes with ease and elegance. Kapczuk supplies the basic bottom lines all along with a few nice solos on the way. Kochan delivers the complex polyrhythmic drive with obvious talent and skill.

Overall this is a very ambitious undertaking, which might be a tad too much for the average Jazz listener. The electric piano combined with the Classical sound of the strings and the unfamiliar rhythmic patterns are an acquired taste. Wania's piano playing and the violin solos are the highlights of this unusual album, which is definitely worth investigating by the more motivated listeners. The album also emphasizes the diversity and multifaceted involvedness of the Polish Jazz scene.

sobota, 29 kwietnia 2017

Włodzimierz Knaś Jazz Projekt – Po Piąte (2017)

Włodzimierz Knaś Jazz Projekt

Włodzimierz Knaś - guitar
Paweł Surman - trumpet
Łukasz Kluczniak - alto saxophone
Michał Rorat - piano
Michał Kapczuk - bass
Grzegorz Masłowski - drums

Po Piąte


PRIVATE EDITION

By Adam Baruch

This is the debut album as a leader by Polish Jazz guitarist/composer Włodzimierz Knaś, recorded in a sextet setting with trumpeter Paweł Surman, saxophonist Łukasz Kluczniak, pianist Michał Rorat, bassist Michał Kapczuk and drummer Grzegorz Masłowski. The album presents seven original compositions, all by Knaś.

The music sits well within the contemporary mainstream Jazz, with very well structured compositions and ensemble arrangements, which allow all the participants to show their respective chops. Knaś selected representatives of the young Polish Jazz generation, which invigorated the entire proceedings and creates a splendid flow and resourceful atmosphere.

Knaś plays very well in a diverse stylistic range, from classic to modern electric Jazz guitar, performing with fluency and excellent feel. All the members of the sextet also play flawlessly and display technique and talent. The rhythm section drives the music steadily, without being over dominant and the brass players contribute solid solos and excellent background sound layers.

Overall this is an excellent mainstream Jazz album, with great melody lines and elegant ensemble execution, which is a pleasure to listen to. Guitar enthusiasts should find this especially interesting, as most albums featuring guitar tend to present the Fusion approach, and this album stays within the good old Jazz guitar idiom. Recommended!

czwartek, 24 listopada 2016

Schmidt Electric feat. Alex Hutchings 24.11 w 12 on14 Club !!!


24 listopada w klubie 12/14 o godz. 22:00 w Warszawie odbędzie się koncert jednego z najlepszych Polskich zespołów elektrycznego jazzu - Schmidt Electric - z gościnnym udziałem wybitnego fusion'owego gitarzysty z Bristolu - Alexa Hutchingsa. Koncert promować będzie krążek "Tear The Roof Off" wydany nakładem wytwórni SJ Records w 2015 roku i okrzyknięty drugim najlepszym albumem 2015 roku w ankiecie Jazz Top magazynu Jazz Forum. Muzyka ta stanowi osobliwe połączenie licznych nurtów muzycznych takich jak przestrzenny jazz, drum’n’bass, funk, hip hop, fusion czy szeroko pojęty groove.

Zespół wystąpi w oryginalnym składzie:

Alex Hutchings - gitara elektryczna 
Piotr Schmidt - trąbka, efekty
Tomasz Bura - klawisze, syntezatory
Michał Kapczuk - gitara basowa
Sebastian Kuchczyński - perkusja, efekty

Alex Hutchings to znany na całym świecie wybitny gitarzysta, kompozytor i aranżer, a także doskonały metodyk, specjalizujący się w jazzie, fusion, rocku i r’n’b. Hutchings koncertował z wieloma czołowymi muzykami zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i całej Europie oraz Azji Wschodniej. Jako kompozytor i gitarzysta sesyjny współpracował z brytyjskimi stacjami telewizyjnymi (m.in. BBC czy ITV), a także z Jamtrackcentral.com – portalem dla aspirujących gitarzystów. Filmiki na youtube prezentujące jego grę biją rekordy popularności! Gra Alexa Hutchingsa to połączenie imponującej techniki z niepowtarzalnym wyrazem.

Schmidt Electric to aktualnie jeden z trzech najlepszych jazzowych zespołów elektrycznych w Polsce (ankieta Jazz Top 2015 magazynu Jazz Forum). Członkowie zespołu to wielokrotnie nagradzani na festiwalach i konkursach muzycznych wybitni młodzi artyści. Zespół występował na najbardziej prestiżowych festiwalach i konkursach jazzowych.

wtorek, 5 stycznia 2016

NAK Trio - The Other Side Of If (2015)

NAK Trio

Dominik Wania - piano
Michał Kapczuk - bass
Jacek Kochan - drums

The Othe Side Of If

DMCHR71154




By Maciej Krawiec

Z triem NAK w składzie z Jackiem Kochanem na perkusji, Dominikiem Wanią na fortepianie i Michałem Kapczukiem na kontrabasie miałem okazję zetknąć się po raz pierwszy na festiwalu Warsaw Summer Jazz Days w 2014 roku. Działo się to w ostatni dzień tego wydarzenia, już po występie głównej gwiazdy. Na widowni było już co najwyżej kilkadziesiąt osób, które stały się w ten sposób świadkami jednego z najlepszych koncertów tamtej edycji festiwalu. Gdy myślę o tamtym wydarzeniu, wspominam wyrafinowaną strukturę utworów, frapujący intelektualizm w grze artystów oraz ich pełne pomysłów muzykowanie. Te retrospektywne myśli idą w parze z tym, jak odbiera się pierwszą wspólną płytę zespołu: zarejestrowany w Kolonii album "The Other Side Of If".

Składają się na niego kompozycje Kochana, który przywołuje w ich kontekście inspiracje Bartókiem, Coplandem i Lutosławskim. I właśnie "kompozycja" wydaje mi się słowem-kluczem w myśli, jaką realizuje NAK Trio. Utwory zaprojektowane są z budzącą respekt precyzją. Linie, zakrzywienia i nieregularności fraz składają się na wykoncypowaną architekturę, którą włada autorska logika Kochana. Owe konstrukcje buduje z Wanią i Kapczukiem, panując w skupieniu nad natężeniem, fakturą i ekspozycją swych instrumentów.

Ze względu na ów prymat kompozycji i klarownych założeń formalnych, niewątpliwa jest pewna sterylność muzyki zespołu. Mamy wprawdzie do czynienia z jazzem, obecne są partie solowe, ale to, co skomponowane, zdecydowanie dominuje. Matematyka bierze tym samym górę nad metafizyką. Nie jest to jednak zarzut – tematy Kochana są bowiem znakomite, jakby kubistyczne, niewolne od ekspresjonistycznych kontrastów, zaś wykonawstwo całego tria na najwyższym poziomie. "The Other Side Of If" nie dostarczy więc słuchaczowi nadmiaru przystępnych emocji, ale bez wątpienia zaintryguje dramaturgią utworów i wykonawczą maestrią.

środa, 17 czerwca 2015

Schmidt Electric – Tear The Roof Off (2015)

Schmidt Electric

Piotr Schmidt - trumpet
Tomasz Bura - grand piano, synthesizers
Michał Kapczuk - bass guitar
Sebastian Kuchczyński - drums

and others

Tear The Roof Off


SJ 012

By Adam Baruch

Polish Jazz trumpeter/composer/bandleader Piotr Schmidt mangers to teleport smoothly between acoustic mainstream Jazz and electric Fusion, an ability he already demonstrated clearly by releasing several albums on his own label since 2000, which cover both subgenres. This time he expands his modus operandi to touch upon additional areas, which include smooth Jazz, Rap and Ambient, but manages to do so without compromising his integrity as a Jazz musician.

The album, which was recorded in a quartet setting, with keyboardist Tomasz Bura, bassist Michał Kapczuk and drummer Sebastian Kuchczyński, features also several guest artists, who appear on selected tracks, a couple of them from Britain, including guitarist Alex Hutchings. The eleven tracks on the album are all originals, five of which were composed by Schmidt, four by Bura, one is credited to Bura and the whole ensemble and one is by ambient/electronic keyboardist/composer Joanna Szymala, who also performs here.

The music is very diverse and constantly performs a chameleonic transformation, starting with a Rap track, moving into an electronic/ambient passage and continuing with a series of Jazz/Fusion tracks, ranging from lyrical ballads to energetic electric statements. Although this might sound a bit chaotic, in fact the music presents a coherent and consistent continuum. There are plenty of great melodies and catchy riffs, but the music is anything but trivial at any point.

The individual performances are all excellent; Schmidt is a very gifted trumpeter and his melodic ballads are simply heartbreaking, Bura is the great discovery of this album, playing a wide range of sounds, improvising elegantly and simply being there every time just when a chord or an arpeggio are needed to fill the space. The rhythm section is dynamic, melodic and incredibly supportive. Kapczuk plays some superb solos and Kuchczyński stays behind the players at all time, not trying to show off beyond exactly what is required of him. Hutchings also adds some several scorching solos, which ornament the overall sound of the band.

Schmidt juts might have found on this album the exact formula that suits his musical karma. Cross-genre, cross time, contemporary and melodically advanced, this music is a pleasure to listen to, without compromising even the sternest connoisseurs. Although some of Schmidt's earlier attempts to find his way in the straightforward mainstream Jazz milieu were a bit shaky, this album finds him determined, mature and unmistakably doing his own thing. Beautifully done, my young friend; kudos!

czwartek, 15 stycznia 2015

Wojciech Myrczek – We'll Be Together Again (2010)

Wojciech Myrczek

Wojciech Myrczek - vocals
Marcin Kaletka - saxophone
Michał Wierba - piano
Michał Kapczuk - bass
Sebastian Kuchczyński - drums

We'll Be Together Again

SST 002


By Adam Baruch

This is the debut album by Polish Jazz vocalist Wojciech Myrczek, recorded with his quintet which also includes saxophonist Marcin Kaletka, pianist Michał Wierba, bassist Michał Kapczuk and drummer Sebastian Kuchczyński. The album, recorded at Polish Radio Katowice, presents seven vocal Jazz standards.

Myrczek has a beautiful classic Jazz voice and his talent is immediately apparent even on this early recording, which obviously does not display his full palette, which he learned over time, as evident on his duo album with pianist with Paweł Tomaszewski, recorded four years later ("Love Revisited"). He does show his ability to learn the tricks of the trade, moving freely between singing lyrics (in English, problematic but tolerable), scat or vocally imitating bass lines.

On this album Myrczek still lacks his own personal style and expression, obviously imitating a plethora of influences and searching for the most appropriate path to find his own way. Nevertheless it still is a solid debut album, especially in view of the fact that male vocalists are a rare commodity on the Polish Jazz scene.

The instrumental support Myrczek receives from his cohorts is also very solid, nothing sensational but well played and supportive of him as a soloist. Wierba is the most gifted player and the players are all used to play together as members of the Wierba/Schmidt Quintet, therefore their performance as a unit is quite predictable.

Overall this album is a nice effort, capturing a young vocalist at the early stage of his career, which remains as a nice document of his musical biography.

środa, 3 grudnia 2014

Rafal Rokicki Trio – Chopin Revisited (2014)

Rafał Rokicki Trio

Rafał Rokicki - piano
Michał Kapczuk - double bass
Paweł Dobrowolski - drums

Chopin Revisited

ELLYAH 808114




By Adam Baruch

This is the second album by Polish Jazz pianist/composer Rafał Rokicki, recorded in a classic piano trio format with bassist Michał Kapczuk and drummer Paweł Dobrowolski. As the title suggests, the album presents seven compositions by Frederic Chopin, transformed into the Jazz setting.

Since Polish Jazz musicians "discovered" the music of Chopin as a source of inspiration, more or less a couple of decades ago, hundreds of Jazz albums with Chopin's music were recorded and released in Poland over time. Such multitude usually has some adverse effects, reaching a stage when some people seeing a new album in that specific niche react with a: "Please, not another Chopin Jazz album…". Not that God forbid we have anything against Chopin or even Chopin Jazz, but what else can be said and done after everybody who is anybody already tried to present their point of view on the subject.

Therefore this album lands on a most perilous ground, where it will be, willingly or unwillingly, compared to all its predecessors placing it face to face with the best out there. Rokicki and his cohorts should have thought about that and perhaps they did and said: "what the heck, we'll try anyway…" Be as it may, unfortunately vis-a-vis the best Chopin Jazz out there, this album simply does not compare well. Not that there is anything badly wrong with it, it is simply not up to par with the others.

The biggest problem with this album is the liberty with which Rokicki approaches Chopin's music as an arranger. His particular approach is to move away from the original, mostly simplifying, or even worse trivializing the phenomenal original music. The result sounds somewhat like a New Age doodling, which is meant not to bother anybody – more or less the complete opposite of what Chopin's music is all about.

Now this music is pretty and very well played. The rhythm section, with veteran and highly professional players, does its job perfectly, but again mostly unobtrusively. Yes, the album has its moments, and is rather well recorded, so not everything is lost. I suppose enthusiasts of the easy Jazz will love this stuff to bits, but I'm not sure is Chopin himself is so excited about this revisit?

Zobacz też: