Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szamburski Paweł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szamburski Paweł. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 lutego 2024

Bastarda — Lilith Abi

Bastarda — "Lilith Abi" 

Katarina Aleksić — skrzypce, bęben basowy, wokal
Branislava Podrumac — wokal
Paweł Szamburski — klarnet
Tomasz Pokrzywiński — wiolonczela
Michał Górczyński — klarnet kontrabasowy

Wydawca: Audio Cave (2023)

Tekst: Szymon Stępnik 

Bastarda to jeden z moich ulubionych zespołów współczesnej polskiej sceny jazzowej. Cenię go w głównej mierze za koncepcyjne podejście do tworzenia albumów muzycznych. Każdy krążek miał na siebie pomysł i nawiązywał do różnych zjawisk kulturowych. Choć nie zawsze wpisywały się one w moje poczucie estetyki, nie sposób było nie docenić duchowości, oddania oraz pasji, z jaką zespół ten tworzył kolejne kompozycje. W przeciwieństwie do innych grupa ta zawsze była szczera w swoim przekazie i nigdy nie skalała się żadną nutą fałszu. Nie inaczej jest z najnowszym longplayem “Lilith Abi”.

Tym razem do współpracy zaproszono dwie serbskie artystki, Katarinę Aleksić (pomysłodawczyni projektu) oraz Branislavą Podrumac. Koncept skupia się na temacie kołysanek, gdzie każdy z utworów nawiązuje do tradycyjnej kołysanki danego regionu — od Ukrainy i Polski, poprzez Armenię, Japonię, Serbię i kulturę aztecką. Pomysł ten narodził się w związku z zainteresowaniem Katriny dotyczącym tzw. “muzyki pierwotnej”, a także jej osobistymi doświadczeniami z bycia matką swego pierworodnego dziecka. Jak sama mówi, “śpiewanie kołysanek płaczącemu niemowlęciu dawało komfort i siłę, a im dłużej śpiewałam, tym bardziej wpadałam w swego rodzaju trans.”

Dokładnie takie są też poszczególne piosenki — bardzo oniryczne, wprawiające słuchacza w zadumę. Trzeba przy tym zauważyć, że dźwięki są bardzo zniuansowane. Artykulacja odgrywa wyjątkowo dużą rolę i z pewnością nie jest to, jakby to określił redaktor Piotr Ban, jazz samochodowy. Aby docenić jakość nowego dzieła Bastardy, należy obcować z nim w ciszy i skupieniu. W przeciwnym wypadku można wiele stracić, a samo “Lilith Abi” wyda się nagraniem na jedno kopyto.

Kwintesencją jest wspaniały, trójstronny dialog między skrzypcami, klarnetem i głosem, który tylko czasem spełnia tradycyjną, piosenkową rolę, a raczej staje się kolejnym instrumentem całości. Wszystkie trzy walczą ze sobą — jak demony w krainie snów. Choć motywem przewodnim są “kołysanki”, siłą rzeczy niedaleko im również nawet do koszmarów.

Początkowo nie podobała mi się niewielka dynamika całości, która dopiero po pewnym czasie nabiera sensu, gdyż, jak mawiał klasyk, „diabeł tkwi w szczegółach”. Należy wsłuchać się cierpliwie, by dostrzec subtelności dźwiękowe, a w szczególności przecudowne przełamywanie się skrzypiec ponad innymi instrumentami. Nigdy nie przypuszczałem, że takie połączenia mogą być aż tak intrygujące, co dodatkowo stanowi o wyjątkowości tego zespołu. Nie trzeba szokować słuchacza tanimi zagrywkami. Wręcz przeciwnie! Odbiorca też musi dać coś od siebie, by móc zyskać jeszcze więcej.

Nazwa albumu nawiązuje do żydowskiego demona, który wyłaniał się z cieni i porywał małe dzieci. Kołysanki były swoistymi zaklęciami odstraszającymi owego potwora. Dlatego też, w typowy dla grupy sposób, panuje klimat mroczny. Nikt nie potrafi tak wprowadzać w nastrój, jak Szamburski i spółka. Robi to w tak umiejętny sposób, że nigdy nie ociera się o kicz (a nie da się ukryć, że łatwo popaść w przesadę). Pod względem treści i koncepcji, jak zwykle utrzymano tu wysoki poziom.

Longplay kończy się utworem “Hope”, który jest wyjątkowo powolny, a pod koniec którego następuje rozładowanie napięcia. Być może tak samo jest z posiadaną przez nas nadzieją: musimy na nią trochę poczekać, by ją zrozumieć i poczuć. Pięknie oddaje też kwintesencję całości. Trzeba wykazać się cierpliwością, przeczekać, skupić, wyciszyć. Dopiero wtedy, po pewnym czasie, ujrzymy przekaz oraz sens.

piątek, 9 grudnia 2022

Bastarda - Fado (2022)

Bastarda

João de Sousa - gitara, śpiew
Paweł Szamburski - klarnet, klarnet basowy
Tomasz Pokrzywiński - wiolonczela
Michał Górczyński - klarnet kontrabasowy

Fado (2022)

Autor tekst: Jędrzej Janicki

Powiedzieć, że zespół Bastarda to twór wyjątkowo oryginalny to tak, jakby powiedzieć, że Bob Dylan pisał dobre teksty, a Robert Lewandowski strzela sporo goli. Oszczędźmy więc sobie takich oczywistości i lepiej posłuchajmy romansu Bastardy z muzyką fado. Ten wywodzący się z Portugalii gatunek muzyczny nierozerwalnie kojarzył mi się zawsze z radiową audycją Siesta Marcina Kydryńskiego. To tyleż przyjemne, co nieco nudnawe w gruncie rzeczy wspomnienie odżyło jednak barwami pełnymi i zgoła wybuchowymi – wszystko dzięki nagraniu Fado stworzonemu przez Pawła Szamburskiego (klarnet), Tomasza Pokrzywińskiego (wiolonczela) i Michała Górczyńskiego (klarnet kontrabasowy). Bastarda tym razem nie działała jednak wyłącznie w dobrze sobie znanym towarzystwie, a do wspólnego grania panowie zaprosili doskonałego gitarzystę i wokalistę João de Sousę.

Wszyscy wiemy, że Bastarda ma doskonałe brzmienie, czyste i klarowne, które z jednej strony o stan ekscytacji przyprawi wszystkich audiofilów, a z drugiej „przeciętnego zjadacza muzyki” (zdecydowanie sympatyzuję z tą drugą grupą) po prostu zaczaruje. Wszyscy wiemy również, że muzycy tworzący Bastardę to absolutni mistrzowie techniki i wytrawni poszukiwacze granic muzycznej wyobraźni. To wszystko udowodnili nam już swoimi trzema poprzednimi płytami – Promitat eterno, Ars moriendi oraz Nigunim. Podejrzewam jednak, że nie wszyscy wiemy i uświadamiamy sobie, jak wiele różnych, niejednoznacznych i sprzecznych emocji kryje w sobie muzyka fado. Już od pierwszych dźwięków po prostu bije nas potężna wręcz dawka melancholii. Nie ma ona jednak w sobie ani krzty tandety czy krótkotrwałego rozczarowania z wygaśnięcie takiej czy innej relacji. To raczej ta melancholia, która dopada każdego z nas, gdy całkiem sami, w blasku piekącego słońca siedzimy bez żadnego celu na piasku i patrzymy gdzieś daleko za horyzont, marząc tak naprawdę nie wiadomo o czym. To tęsknota za harmonią, za czymś nieokreślonym, bardzo odległym i bardzo bliskim zarazem – krótko mówiąc, nikt nic nie wie. Ten specyficzny stan Bastarda na Fado uchwytuje jednak doskonale, dodając do tego pejzażu jednak bardzo, bardzo wiele pasji i żaru. Ta namiętność dzieje się w dźwiękach i w interakcjach pomiędzy instrumentalistami, stajemy się jej świadkami, doznając nieprawdopodobnie głębokiego odczucia obcowania z aktem szalenie intymnym, dotykającym najbardziej czułych części ludzkiej wrażliwości.

Fado to płyta nie z tej ziemi. Niesie ona ze sobą niezwykle mocne doznania estetyczne i w piękny sposób uświadamia nam istnienie pewnego stanu emocjonalnego, leżącego poza odczuwaniem szczęścia czy smutku. Właśnie tym stało się dla mnie określenie fado, a dzięki muzyce Bastardy ten stan nauczyć się można dostrzegać i go pielęgnować. Cóż, śmiało więc powiedzieć można, że ta płyta zmienia świat, a na pewno jego postrzeganie.

środa, 29 grudnia 2021

Paweł Szamburski - Uroboros (2021)

Paweł Szamburski

Uroboros (2021)


Text: Jędrzej Janicki

Translation: Piotr Andrzejewski

Polish Version: link


Back in the day, the 20 March 1971 issue of the popular magazine Disc & Music Echo carried the screaming headline: Good Heavens, Now Ian Anderson Wants Us to Think! What the editors had in mind was, of course, the phenomenal album Aqualung by Jethro Tull, which was released a dozen or so hours earlier. Over fifty years later, the slogan kept gnawing at my brain while I was getting more and more captivated by Paweł Szamburski’s album titled Uroboros. My God, Szamburski wants us to really feel something this time…

Calling Szamburski’s record a solo album would be ridiculously inadequate. It is rather a lonely – if not existential – jump in the deep water, both from the musical and philosophical perspective. Our renowned clarinetist chooses the mysterious Uroboros for his spiritual leader. The symbolism of this serpent eating its own tail has been often reinterpreted over the course of our cultural history, yet for Szamburski this ominous reptile becomes the adequate illustration of the cycle of life. Narodziny (Birth), Życie (Life), Śmierć (Death) – the seemingly banal titles of individual compositions reveal the unbearably brutal and ruthless pattern of life. So simple and yet so meaningful…

The album opens with the ambient sound of a clock ticking. The fans of rock oldies may be familiar with this motif, yet, as the joyful punk band from Gdańsk would say: To nie jest k…. Pink Floyd (This ain’t no f***ing Pink Floyd). OK, let’s cut out the antics, as the supermighty sound of bass clarinet from Birth does not really make us feel too convivial. Szamburski makes use of the often-monophonic drones, which are distant from the traditionally perceived melody, and yet they manage to build a landscape that is filled with suspense and anticipation. This illustrative climate dissipates only in the final parts of the composition. The seeming chaos of the experiment is broken with the toned down, yet unsettling, note of the clarinet, which brings a moment of relief. The most interesting part is, however, still ahead us… The great vocal performance of Józefa Albiniak in the traditional song Around a Child appears in the coda of this piece, and, ladies and gentlemen, what a coda that is! I must admit that it has been very long since I have heard a voice filled with such fire, passion, and emotion that, at the same time, would be underpinned with such an anxiety. Juxtaposed with the background of the lengthy sounds generated by Szamburski, it makes a truly thundering impression. It is the recurrent voice, deeply rooted in Polish tradition that delivers the explosive power of Uroboros. Modernity and tradition, past and present are intertwined in this work to create music that exceeds any timeframes. The piece titled Życie (Life) does not really compare (and even if it does, by no means does it compare unfavorably!) to the rest of the album, as it consists in a lengthy improvisation of Szamburski. Although one listens to it without a hint of boredom, the company of such powerful siblings as Narodziny (Birth) and Śmierć (Death) renders Życie (Life) the least attractive… And Death is not as terrible as it may seem. Even though it is filled with melancholy and, understandably, nostalgia, it reaches beyond our earthly despair to open us to some incomprehensible beauty. And the rough voices towards the final part of the composition leave us speechless, once we reach the real end…

Mr Szamburski! You made it! We have felt something. We are not entirely sure what it is exactly, but we are sure that we are grasping something exceeding the world of art…

piątek, 17 grudnia 2021

Bastarda & Chór Uniwersytetu SWPS – Kołowrót (2021)

Bastarda & Chór Uniwersytetu SWPS

Paweł Szamburski – klarnet
Tomasz Pokrzywiński – wiolonczela
Michał Górczyński – klarnet basowy

Chór Uniwersytetu SWPS pod dyrekcją Ewy Mackiewicz:

soprany: Agata Brzuska, Maria Buchwald, Iwona Grajkowska, Ada Komorowska, Kaja Machalska, Marzena Opacka, Zofia Pokrzywnicka, Joanna Pragacz, Paulina Radomska, Magdalena Rek, Yeva Tsinska, Magdalena Zdunek

alty: Monika Czerwińska, Maria Dorn, Elżbieta Grochowska, Maria Haraszkiewicz, Joanna Kalinowska, Joanna Opacka, Kateryna Pozhydaieva, Rafał Wróblewski, Magda Zbrzeźniak, Gabriela Zwierzyńska

tenory: Michał Chęciński, Wiktor Gajewski, Filip Kołada, Paweł Sierszeń, Arkadiusz Górka

basy: Mateusz Gaweł, Karol Grąbczewski, Bronisław Kryciński, Tomasz Luber, Bartosz Romanowski, Aleksander Sobczyński, Mateusz Zbrzeźniak

Kołowrót (2021)

Wydawca: Audiocave

Tekst: Mateusz Chorążewicz

Zespół Bastarda jest niezwykle aktywny w tym roku. Po majowej premierze albumu Fado przyszedł czas na Kołowrót z towarzyszeniem Chóru Uniwersytetu SWPS.

Na całość składają się cztery kompozycje – Wiosna, Lato, Jesień oraz Zima. Koncept na album odnoszący się do pór roku jest już nam dobrze znany i może nawet trochę oklepany (Grzech Piotrowski i album Six Seasons, czy Ben Wendel z albumem Seasons). No ale dobrze, niech i tak będzie. Wszak chodzi tu głównie o muzykę, a nie o nazwy utworów.

Na tym polu album wypada wręcz wybitnie. Do świetnego przygotowania instrumentalistów już się przyzwyczailiśmy. Do klezmerskiej duszy klarnecisty (Paweł Szamburski) również. Piękne brzmienie klarnetu kontrabasowego (Michał Górczyński) oraz niezbyt skomplikowane acz niezwykle silne i charakterystyczne ostinata basowe także są nam świetnie znane. Całość uzupełnia wiolonczela (Tomasz Pokrzywiński).

To co tak naprawdę wyróżnia ten album od dotychczasowych dokonań Bastardy to Chór Uniwersytetu SWPS pod dyrekcją Ewy Mackiewicz. To on powoduje, że muzyka jest inna, że wnosi coś dodatkowego do obecnego dorobku zespołu oraz całej naszej rodzimej sceny muzycznej. Wszystkie elementy tego dzieła świetnie się ze sobą komponują. Praktycznie na każdym kroku słychać, że artyści wiedzieli co chcą osiągnąć i w jaki sposób. Nie ma tu nic przypadkowego, zbędnego. Świetny mix minimalizmu, folku i wschodnioeuropejskiej melancholii.

To z czym mam mały problem, to klasyfikacja albumu jako szeroko pojęty „Jazz”. To nie jest jazz. Pomijając już fakt, że elementy improwizowane stanowią niewielki procent całej płyty, to po prostu nie ma nic wspólnego z jazzem. Jakbym zatem sklasyfikował ten album? Szczerze mówiąc, nie mam bladego pojęcia. Ale czy to źle? Czy takie klasyfikacje są w ogóle do czegoś potrzebne? Po pierwsze, w moim odczuciu to bardzo dobrze, że zespołu nie da się włożyć do jednej szuflady z jasno określonym gatunkiem. Świadczy to o oryginalności i wybitnie autorskim podejściu do muzyki. Co więcej, wierzę również, że szuflady z określonymi gatunkami muzycznymi są elementem zbędnym. Oduczmy się słuchać „jazzu”, „rocka”, „popu”, a nauczmy się słuchać muzyki. Chodzi bowiem o to, aby muzyka była dobra, a ta niewątpliwie taka jest.

Już na debiutanckim krążku z 2017 roku Bastarda dała o sobie znać jako zespół z unikatowym brzmieniem i pomysłem na muzykę – coś rzadko spotykanego w debiutach. Widziałem w tym jednak pewną pułapkę, w którą zespół niejako sam się wpędzał. Brzmienie Bastardy jest bowiem tak oryginalne, iż nie trudno o zaszufladkowanie i pytanie co dalej można z tą muzyką zrobić.

Jak się okazuje, można wiele. Dowodem jest majowy album Fado z towarzyszeniem portugalskiego gitarzysty i wokalisty João de Sousy oraz październikowy Kołowrót. Moje pierwotne obawy okazały się nieuzasadnione i wszystko wskazuje na to, że Bastarda swoją muzyką nie powiedziała nam jeszcze ostatniego słowa. Poprzeczka stoi naprawdę wysoko. Z niecierpliwością czekam na kolejną porcję muzyki od tria.


sobota, 30 października 2021

Paweł Szamburski - Uroboros (2021)

Paweł Szamburski

Uroboros (2021)










Tekst: Jędrzej Janicki

Swego czasu poczytny magazyn Disc & Music Echo wydanie z 20 marca 1971 roku przyozdobił nagłówkiem krzyczącym: Good Heavens, Now Ian Anderson Wants Us to Think! Dziennikarzom tego magazynu chodziło oczywiście o wydany dosłownie kilkanaście godzin wcześniej genialny album Aqualung grupy Jethro Tull. Slogan ten ponad pięćdziesiąt lat później kołatał mi się po głowie, gdy z coraz większym zaciekawieniem przysłuchiwałem się płycie Uroboros Pawła Szamburskiego. Mój Boże, tym razem Szamburski chce żebyśmy naprawdę coś poczuli…

Napisać, że Uroboros to solowa płyta Szamburskiego to tak naprawdę nic nie napisać. Wszak to raczej samotny, zgoła egzystencjalny skok na głęboką wodę i to zarówno z perspektywy muzycznej, jak i filozoficznej. Nasz eksportowy klarnecista za duchowego przywódcę płyty obrał tajemniczego Uroborosa. Symbolika tego zjadającego samego siebie węża wielokrotnie w dziejach kultury była reinterpretowana, jednak dla Szamburskiego ten jakże niepokojący gad staje się adekwatną ilustracją cyklu życiowego. Narodziny, Życie, Śmierć – pozornie banalne tytuły poszczególnych kompozycji układają się jednak w nieznośnie brutalny i bezwzględny schemat życia. Ot, tylko tyle i aż tyle…

Całą płytę otwiera wbijające się w mózg tykanie zegara. Być może znany to motyw wszystkim miłośnikom starego rocka, lecz jak stwierdziłby tytułem swojej płyty pewien wesolutki zespół punkowy z Gdańska To nie jest k**** Pink Floyd. Skończmy jednak z durnowatym kabotyństwem przeze mnie uprawianym, wszak wsłuchując się przepotężne brzmienie klarnetu basowego z utworu Narodziny na pewno przesadnie do śmiechu nam być nie powinno. Szamburski operuje pojedynczymi plamami dźwiękowymi, tak odległymi od tradycyjnie pojmowanej melodii, lecz współtworzącymi jednak pełen napięcia i wyczekiwania pejzaż. Ten ilustracyjny klimat ulatnia się dopiero w finałowych partiach kompozycji. Eksperymentalny pozorny chaos przełamuje stonowana, lecz niepokojąca fraza klarnetu, przynosząca choć chwilę ukojenia. Najciekawsze jednak nadal przed nami… Codę utworu stanowi prawdziwy popis wokalny Józefy Albiniak wykonującej tradycyjny utwór Wokół dziecka. I to jest, proszę państwa, prawdziwa petarda. Przyznać muszę, że już dawno nie słyszałem w czyimkolwiek głosie tak wiele żaru, pasji i emocji, lecz również, mam wrażenie, z trudem skrywanego niepokoju. Na tle przeciągłych dźwięków generowanych przez Szamburskiego całość wybrzmiewa wręcz piorunująco. To właśnie powracający raz na jakiś czas na tej płycie głęboko osadzony w polskiej tradycji wokal stanowi o nieprawdopodobnej sile rażenia Uroborosa. W jednym tworze splata się nowoczesność i tradycja, przeszłość i teraźniejszość, słowem, muzyka dalece wykraczająca poza jakiekolwiek ramy czasowe. Ciut, ciut słabiej (co absolutnie nie znaczy, że źle!) wypada moim zdaniem utwór Życie, który jest jedną długaśną improwizacją Szamburskiego. I choć zdecydowanie słucha się jej bez krztyny nawet znużenia, to jednak na gruncie tak potężnych towarzyszek jak Narodziny i Śmierć, to właśnie Życie okazuje się najmniej atrakcyjne… A sama Śmierć nie taka straszna jakby się mogło komuś wydawać. Choć przepełniona jest ona melancholią i, co w pełni zrozumiałe, tęsknotą, to sięgnęła już tak dalece poza naszą ziemską rozpacz, że roztaczać zaczyna wokół nas pewne niezrozumiałe piękno. I jeszcze te surowe głosy w końcowej części kompozycji, które po raz kolejny wprawiają w osłupienie, tym razem, że oto już nastąpił koniec…

Panie Szamburski! Udało się Panu doskonale. Coś poczuliśmy. Nie do końca wiemy co, lecz jesteśmy pewni, że oto chwytamy czegoś dalece wykraczającego poza świat sztuki… 


środa, 7 października 2020

Bastarda - Nigunim (2020)

Bastarda

Paweł Szamburski - clarinet
Michał Górczyński - contrabass clarinet
Tomasz Pokrzywiński - cello
with Choir "Grochów" (9)

Nigunim

MULTIKULTI MPT 016


By Adam Baruch

This is the third album by the Polish trio Bastarda comprising of clarinetist Paweł Szamburski, cellist Tomasz Pokrzywiński and contrabass clarinetist Michał Górczyński. A choir participates on one track. The music was recorded live and the sound quality is a bit iffy at times. The album presents nine tracks, all traditional melodies arranged by the trio

Following the pattern established by the two earlier albums, the trio re-examines music originating a few Centuries earlier, this time Jewish Hasidic music created by members of the Hasidic movement established in the 18th Century. Deeply rooted in Jewish mysticism the Nigunim (from Heb. "lenagen" to play) are pieces based on simple melodic themes sung and/or played repeatedly with varying intensity and prompt the performing participants to enter an ecstatic state of mind, seeking contact with the omnipresent God. Each of the many Hasidic "courts" had its specific collection of Nigunim and some of the ones interpreted here originate from the Modzitzer "court" founded in the Polish village of Modzitz (Pol. Modrzyce) and headed by the generations of Taub family Rebbes.

Bastarda interpret the Hasidic music very closely to its original source and spirit, and except for the instrumentation, which of course is very unique and beautiful, very little improvisation or other "foreign" musical elements are used. The emphasis is on a more melancholic melodies and minimalist approach, highly respectful of the original. Overall this '"solid" and faithful modus operandi is highly effective and avoids the disastrous "Klezmer" attitude, which might have turned this, almost sacred music, into a pastiche.

I am not sure if this specific treatment of the Nigunim is able to convey in full the actual spirit of the music, as initially intended, but using the Biblical proverb "The work of the righteous is done by others'", I can assume that the beauty of this music ant its universality will find new audiences thanks to this album, which is always a positive thing. Overall this is, as usual with Bastarda, a highly aesthetic and spiritual experience and the fabulous performances overcame any minor reservations. The album is highly recommended to serious music lovers not familiar with Jewish music, as this might serve as a wonderful introduction, albeit not on the trivial route.

niedziela, 26 lipca 2020

Bastarda - Nigunim (2020)

Bastarda

Paweł Szamburski - clarinet
Michał Górczyński - contrabass clarinet
Tomasz Pokrzywiński - cello
with Choir "Grochów" (9)

Nigunim

MULTIKULTI MPT 016


By Jędrzej Janicki

Jedno jest pewne - trio Bastarda jeńców nie bierze. Na debiutanckiej płycie tego zespołu (zatytułowanej "Promitat Eterno") znalazły się kompozycje średniowiecznego kompozytora Piotra z Grudziądza. Druga płyta Bastardy, "Ars Moriendi", poświęcona była tematyce śmierci w ujęciu średniowiecznych i wczesnorenesansowych pieśni. Tym razem Paweł Szamburski (klarnet), Tomasz Pokrzywiński (wiolonczela) i Michał Górczyński (klarnet kontrabasowy) postanowili zająć się tradycyjnymi pieśniami żydowskimi znanymi jako nigunim - rytmicznymi melodiami śpiewanymi bez słów. Sposób pojmowania world music dla muzyków Bastardy nie polega jednak na wyciąganiu z lochów historii mniej lub bardziej udanych melodyjek. To, co panowie tworzą, to prawdziwe misterium, w którym tradycyjne melodie i struktury w brawurowy sposób mieszają się z wrażliwością całej trójki artystów. 

Otwierający płytę "Emes" to posępny utwór posiadający w sobie bardzo wiele z ilustracyjnego charakteru. "Mame", zwłaszcza w drugiej części, ma już o wiele bardziej melodyjny charakter, jednak w kompozycji tej nadal pobrzmiewają szaleńcze i złowieszcze nuty. Przepięknie wybrzmiewa z kolei "Achar", który w pewnym swoim fragmencie przełamany zostaje marszowym wręcz spiętrzeniem dźwięków, które wywołać może doprawdy dojmujące zaniepokojenie u odbiorcy.

Utwór "Modziter" wprowadza chwilę ukojenia i ciut inną atmosferę - to wyraźny flirt z muzyką klezmerską, nieco lżejszą, lecz nadal bardzo mocno osadzoną w tradycji. Bastarda najlepsze zostawiła sobie jednak na sam koniec. "Ledovid" to prawdziwa perełka. Sama pieśń jest z jednej strony podniosła, a z drugiej wyjątkowo rzewna. Ta pozorna sprzeczność swoją syntezę znajduje w przepięknym finale, który staje się ostatecznym dowodem na to, że właśnie wysłuchaliśmy czegoś niezwykłego. 

Płyta "Nigunim" wywołuje bardzo specyficzną i niespotykaną reakcję estetyczną. Z jednej strony w sposób absolutnie szczery doceniamy piękno tych zapomnianych kompozycji, z drugiej - odczuwamy delikatny niepokój. "Nigunim" uwodzi nas i czaruje, lecz tworzy pewną barierę, której nie jesteśmy w stanie swobodnie przeskoczyć. Wszystko to jednak potęguje i tak niemałą siłę oddziaływania tego nagrania. Ciągle wydaje mi się, że jeszcze tak wiele pozostaje do odkrycia w tych niezwykłych utworach. Czasami mam wrażenie, że znam je od lat, a czasami brzmią dla mnie wręcz zupełnie obco. Tak czy inaczej, muzykom z Bastardy należą się najszczersze gratulacje - "Nigunim" to prawdziwie fascynujące dzieło. 

piątek, 12 czerwca 2020

Mikołaj Trzaska - Music From The Movie Kler (2019)

Mikołaj Trzaska

Mikołaj Trzaska - alto & baritone saxophones, bass clarinet
Paweł Szamburski - clarinet
Peter Ole Jørgensen - drums, vibraphone
Marek Rogulski - sound machine
with The Klezmer Orchestra Of Pogranicze Theater



Music From The Movie Kler 

KILOGRAM 039

By Adam Baruch

The close cooperation between a film director and a cinematic music composer, which last for many years, is quite a common phenomenon in the Film industry, and of course has its long tradition in Polish cinema as well. Such famous couplings include Roman Polański - Krzysztof Komeda, Krzysztof Kieślowski - Zbigniew Preisner and of course also Wojciech Smarzowski - Mikołaj Trzaska. Trzaska wrote the music for all the films by Smarzowski ("Dom Zły", "Róża", "Drogówka", "Pod Mocnym Aniołem", "Wołyń" and "Kler"), except for his debut film ("Wesele").

Trzaska, one of the leaders of Polish Free Jazz / Avant-Garde / Improvised Music scene, seems to find himself at ease with writing music for films, which of course works quite differently than his usual modus operandi on stage or in the studio, surrounded by other improvisers. The magic that happens when Smarzowski's often harsh, shocking and deeply troubling visual expressionism gets combined with Trzaska's music, and the two fit together perfectly, as if created in one mind.

Trzaska, who plays saxophones and clarinets, involved in creating this music the "usual suspects", i.e. artists he worked with earlier, like clarinetist Paweł Szamburski, Danish vibraphonist/drummer Peter Ole Jørgensen, multimedia Artist/musician Marek Rogulski and The Sejny Theater Klezmer Orchestra. The album presents nine original compositions, all by Trzaska, which last together for almost thirty seven minutes, and served as a source of the incidental music incorporated within the film.

As usual in the case of film soundtracks released as stand alone albums the crucial test is if the music is able to hold its ground on its own, without the presence of the visual element being involved. Trzaska managed to achieve this with his previous cinematic projects and he does not disappoint here as well. The album delivers a coherent, quite diverse series of atmospheric/ambient pieces, which are a fascinating journey, and the listener is able to create his own scenography and plot on the fly or simple accept the music on a purely emotional plane.

Although not involved directly with Jazz per se, the spirit of improvisation is an integral part of this music, as appropriate for Trzaska and his usual sound environment. It takes a while to enter this enigmatic world of sounds, but the more one listens to this music the more addictive it becomes. I have but to agree with Smarzowski (who writes so on the album's cover) that this album is very much different from the film, which of course is pretty obvious, but the overall effect of Trzaska's music is absolutely phenomenal on its own. I am grateful to be able to call this great Artist a Friend!

środa, 19 lutego 2020

Bastarda "Nigunim" - zapowiedź nowej płyty i trasa koncertowa


29.02. Polin, Warszawa
01.03. Żak, Gdańsk
11.03. Dragon, Poznań
12.03. Fabryka Sztuki, Łódź
13.03. Firlej, Wrocław
14.03. Mediateka, Tychy
15.03. Muzeum Narodowe, Kraków

Paweł Szamburski (klarnet), Tomasz Pokrzywiński (wiolonczela) oraz Michał Górczyński (klarnet kontrabasowy) sięgają po mistyczne, żydowskie pieśni bez słów – chasydzkie Niguny. Rozwój Nigunów, które niejednokrotnie czerpały z lokalnych tradycji i wzorów muzycznych w kulturze chasydzkiej, datuje się na XVIII wiek. To wyjątkowe modlitwy, za pomocą których w zbiorowym śpiewie i tańcu, w euforycznym uniesieniu chasydzi docierają do „komnaty Boga”. 

Bastarda, czerpiąc głównie ze spuścizny dynastii Modrzyc, a także z muzykologicznych zbiorów Moshe Bieregowskiego, odkrywa przed nami piękno żydowskich melodii, eksplorując i filtrując je przez unikatowy, ukształtowany już język zespołu. Sylabiczne pieśni chasydów pozwalają artystom na swobodną improwizację oraz bardzo osobistą, intymną formę wypowiedzi. Inspirująca jest dla Bastardy także wewnątrzmuzyczna, narracyjna siła Nigunów. Bez słów opowiadają one o radości i smutku, o życiu w pełnym spektrum doznań, stanowią niejako istotę chasydyzmu, który zawsze oscylował między oczekiwaniem na koniec świata, a radosną, niemal ekstatyczną afirmacją życia. Mistyczne kompozycje tworzą przestrzeń, w której artyści poruszają się z ogromną swobodą, wielką klasą, wiedzą i wrażliwością tworząc nowatorskie, wybitne dzieło o niezwykłej sile i urodzie.

Bastarda  to zespół powołany do życia przez Pawła Szamburskiego, Tomasza Pokrzywińskiego oraz Michała Górczyńskiego. Grupa wydawniczo i środowiskowo związana z wytwórnią Lado ABC, jest również partnerem międzynarodowego projektu badawczego HERA "Sound Memories. The Musical Past in Late-Medieval and Early Modern Europe". Artyści podejmują odważną próbę reinterpretacji muzyki dawnej oraz stworzenia na jej podstawie autorskiego języka dźwiękowego. Muzyka formacji to współczesna, oryginalna wypowiedź artystyczna wsparta na bogatych tradycjach muzycznych.

niedziela, 21 lipca 2019

Bastarda - Ars Moriendi (2019)

Bastarda

Paweł Szamburski - clarinet
Michał Górczyński - contrabass clarinet
Tomasz Pokrzywiński - cello
Olga Mysłowska - vocal (10)

Ars Moriendi

LADO ABC C/31


By Piotr Wojdat

Dużo się pisze o triu Bastarda, że jest to jeden z najoryginalniejszych zespołów funkcjonujących obecnie na polskiej scenie muzycznej. Nikt nie gra tak jak oni, nikt w ten sposób nie interpretuje muzyki dawnej, jak artyści odpowiedzialni za zawartość "Ars Moriendi". Na pierwszy rzut oka takie stwierdzenia mogą budzić pewne wątpliwości. Bo czy można jeszcze być w dzisiejszych czasach oryginalnym? Przy tak powszechnym dostępie do muzyki poprzez serwisy streamingowe i w dobie stylistycznego recyklingu, gdzie prawie wszystko mamy podane jak na tacy i coraz mniej czasu poświęcamy na to, by wsłuchać się w przekaz artystów… Nawet jeśli ktoś wykaże się autorską wizją, czy będziemy to w stanie jednoznacznie stwierdzić i docenić?

Nic nie poradzę na to, że w przypadku Bastardy właśnie wspomniana oryginalność jest tym, co wyróżnia ten zespół z tłumu i żeby to dostrzec, trzeba poświęcić płycie absolutnie  całą uwagę. To, co grają, nie zaszufladkujemy ani jako muzyki współczesnej, ani dawnej, ani jako jazzu. Nie wiem zresztą, czy jest sens twierdzić, że ich muzyka jest wypadkową tych gatunków. Lepiej zwrócić uwagę na to, iż już sam zestaw instrumentów, z których korzysta trio, sprawia, że mamy do czynienia z projektem wyjątkowym co najmniej na skalę krajową. 

Brzmienie klarnetu kontrabasowego Michała Górczyńskiego zestawione z wiolonczelą Tomasza Pokrzywińskiego i klarnetem Pawła Szamburskiego doskonale sprawdziło się na "Promitat Eterno" sprzed dwóch lat. Wtedy jednak formacja podejmowała wątki muzyki średniowiecznej, a konkretnie brała na warsztat utwory Piotra Wilhelmiego z Grudziądza. Tym razem punktem zaczepienia jest repertuar zebrany przez muzykologa Antonio Chemottiego i nieco późniejszy od tego, którego mieliśmy okazję słuchać na poprzedniej płycie. Tematem przewodnim jest śmierć oraz związana z nią ceremonia pogrzebowa. Zestaw instrumentów identyczny jak na "Promitaat Eterno" ponownie okazuje się być znakomitym wyborem.

"Ars Moriendi" wychodzi od litanii, psalmów pokutnych czy śpiewów chorałowych po to, by nadać im współczesny sznyt. Bastarda stara się wyrazić ludzkie emocje związane ze śmiercią w przemyślany i dojrzały sposób, a jednocześnie zachowuje swój charakterystyczny styl. Sporo mamy tu momentów kontemplacyjnych, balansowania na granicy smutku i nadziei, a także operowania szeroką skalą dynamiki. Czasami słyszymy tylko oddech któregoś z muzyków albo niewyraźne szmery. Doskonale koresponduje to z melancholijną melodyką, a także z momentami, w których zespół wspólnie buduje wyraziste riffy. 

Mocne akcenty zdarzają się m.in. w otwierającym album “Vita In Ligno Moritur”. Potem jednak Bastarda płynnie przechodzi od liryzmu do rozsądnie dawkowanych sonorystycznych eksperymentów. W ostatecznym rozrachunku prezentuje muzykę, która działa na słuchacza niczym magnes. Jest światem samym w sobie i dłuższą chwilą oderwania od codzienności sprzyjającą przemyśleniom. A przy okazji to idealna odtrutka na taśmowe słuchanie muzyki i bycie na bieżąco ze wszystkim, co nowe. 

piątek, 19 kwietnia 2019

Paweł Szamburski - Ceratitis Capitata Tour


Klarnecista Paweł Szamburski wyrusza w ogólnopolską trasę koncertową. Zaprezentuje materiał z debiutanckiego albumu "Ceratitis Capitata" z muzyką liturgiczną pięciu religii basenu Morza Śródziemnego. Będzie to swoiste pożegnanie tytułu, gdyż jesienią 2019 ukazuje się drugi album Szamburskiego "Homo Ludens". Specjalnie na tę okazję muzyk przygotował limitowany dodruk albumu w serii Supported by Lado ABC.

06.05 Gierałtowice / Home Concert
07.05 Kraków / Betel
08.05 Łódź / Format
09.05 Toruń / Kulturhauz
10.05 Gdańsk / Kolonia Artystów
18.05 Rawicz / Muzeum Ziemi Rawickiej
23.05 Bydgoszcz / Mózg
24.05 Gorzów Wlkp. / Dym Festiwal
25.05 Wrocław / Tajne Komplety
26.05 Poznań / Pies Andaluzyjski
30.05 Warszawa / Spatif

"Ceratitis Capitata" to gatunek muchy, która objada się i wyrządza różnego rodzaju szkody owocom flory śródziemnomorskiej. Być może to jej daleka kuzynka wleciała któregoś słonecznego dnia do kościoła w Błoniach pod Tarnowem gdzie Paweł Szamburski nagrywał swój solowy album. Podejmował on wątki liturgiczne wielkich religii basenu Morza Śródziemnego i odżywiał klarnet owocami tamtych sakralnych tradycji muzycznych. W swojej grze oraz pracy z instrumentem wykorzystał odniesienia, motywy melodyczne, a także ekspresję i ornamentykę chórów prawosławnych, muzyki sufickiej, żydowskiej, a także bahaizmu czy chorału gregoriańskiego. Klarnet w swej barwie i plastyczności artykulacyjnej zbliżony do ludzkiego głosu pozwolił na niezwykle ciekawą interpretację melodii oraz śpiewu różnych tradycji i kultur. Artysta mimo oczywistych dyferencji starał się odnaleźć ich rdzenne podobieństwa oraz głęboką muzyczną, duchową spójność. Czy wyrządził szkody? Jedno jest pewne - mucha bzyczała głośno, ale w pewnym momencie zaprzyjaźniła się z dźwiękami i spoczęła w bezruchu. Pozwoliła słuchać i grać.


Paweł Szamburski – artysta od 20 lat aktywny na scenie muzyki niezależnej, skupionej głównie wokół środowiska wytwórni Lado ABC. Z zespołem Bastarda we współczesny sposób reinterpretuje muzykę dawną i średniowieczną, w duecie SzaZa działa na polu interdyscyplinarnym. Komponuje dla filmu, teatru, kina niemego oraz słuchowisk radiowych.

sobota, 24 listopada 2018

Bastarda - Promitat Eterno (2017)

Bastarda

Paweł Szamburski - clarinet
Michał Górczyński - contrabass clarinet
Tomasz Pokrzywiński - cello
Marcin Masecki - piano (7)

Promitat Eterno

LADO C/25


By Piotr Wojdat

Klarnecista Paweł Szamburski po znakomitym solowym "Ceratitis Capitata", które było ukłonem w stronę tradycyjnej muzyki sakralnej różnych religii basenu Morza Śródziemnego, wraz z wiolonczelistą Tomaszem Pokrzywińskim i klarnecistą Michałem Górczyńskim porusza kolejne ciekawe wątki muzyczne. Tym razem popularyzuje średniowieczne utwory Piotra z Grudziądza - postaci, która do 1975 roku nie była znana muzykologom. Dopiero czeski naukowiec Jaromír Černý odkrył jego imię zaszyfrowane w jednym z poematów. 

Piotr z Grudziądza to postać tajemnicza i wciąż niewiele na jego temat wiemy - w dużym uproszczeniu może oprócz tego, że sporo podróżował i napisał kilkadziesiąt utworów. Na szczęście z roku na rok twórczość kompozytora staje się coraz bardziej popularna, o czym może świadczyć fakt, że utwory jego autorstwa można usłyszeć na Festiwalu Muzyki Dawnej w Grudziądzu, który jest jemu poświęcony. Zresztą koncerty w ramach tego wydarzenia odbywają się nie tylko w rodzimym mieście artysty, ale też w innych regionach Polski. Cegiełkę dokłada do tego Bastarda, czyli trio, które podchodzi do tematów Piotra z Grudziądza z dużym poszanowaniem dla ich charakteru. Jednocześnie Paweł Szamburski, Tomasz Pokrzywiński i Michał Górczyński nadają im współczesny sznyt, co tylko dodaje kompozycjom kolorytu.

Utwory, które zostały wybrane na potrzeby albumu "Promitat Eterno", tworzą atmosferę pełnego skupienia i nastrój lekkiego oderwania od rzeczywistości. Artyści artykułują długimi dźwiękami, więc muzyka wybrzmiewa powoli. Czasami dwa klarnety i wiolonczela tworzą mocniejsze frazy, pojawiają się też wyciszenia, ledwo słyszalne szmery - to wszystko układa się jednak w przekonującą całość i tak naprawdę trudno rozpatrywać tę płytę w kontekście poszczególnych utworów. 

W muzyce Bastardy słychać echa nie tylko muzyki dawnej, ale też tego, co Szamburski i Górczyński proponują słuchaczom w kwartecie klarnetowym Ircha. Można też mieć skojarzenia z muzyką filmową Mikołaja Trzaski, która przykuwa uwagę nieprzegadanymi motywami. A z solową płytą Pawła Szamburskiego Bastardę łączy z kolei oszczędność brzmieniowa oraz surowy, pozbawiony ozdobników charakter prezentowanych kompozycji. Przez cały czas trwania albumu jesteśmy pogrążeni w mroku i melancholii. Ze średniowiecznej otchłani wydobywa nas jednak ostatni utwór na płycie, w którym gościnnie pojawia się pianista Marcin Masecki. To bardzo ciekawy kontrapunkt dla muzyki Piotra z Grudziądza w interpretacji Bastardy, a zarazem doskonałe zwieńczenie bardzo udanego wydawnictwa.

wtorek, 4 lipca 2017

Warszawa Singera 2017 - XIV Festiwal Kultury Żydowskiej


Znamy już gwiazdy XIV edycji Festiwalu Warszawa Singera, który odbędzie się w dniach 26 sierpnia - 3 września. Tegoroczną edycję Festiwalu tradycyjnie zainauguruje koncert w Synagodze im. Nożyków, podczas którego usłyszymy najznakomitszych przedstawicieli muzyki klezmerskiej i kantoralnej. W tym roku muzycy wystąpią z projektem Ahava Raba – emocjonalną interpretacją modlitwy i błogosławieństwa recytowanego przez wyznawców judaizmu podczas Szacharit – porannych żydowskich obrzędów religijnych. W tym wykonaniu wystąpią światowej sławy artyści: Frank London, Yaakov Lemmer, Patrick Farrell, Merlin Shepherd, Guy Shalom, Benjy Fox-Rosen.

Jednym z wyjątkowych wydarzeń festiwalowych będzie warszawska premiera płyty zespołu Kroke "Traveller" – jednego z najpopularniejszych zespołów w Polsce i Europie sięgającego po inspiracje do szeroko pojętej muzyki etnicznej. "Traveller" to już jedenasty album w dorobku krakowskiego tria, który na światowej scenie muzycznej święci tryumfy od dwudziestu pięciu lat. Płyta jest zapisem doświadczeń muzycznych zespołu, który przez ćwierćwiecze podróżuje po całym świecie. Celebrując swój jubileusz podczas naszego festiwalu, Kroke zaprosiło na gościnny występ Annę Marię Jopek, artystkę koncertującą z najważniejszymi postaciami muzyki naszych czasów.

Specjalnie na czas Festiwalu pojawi się "człowiek orkiestra" – Daniel Kahn, pochodzący z USA, tworzący obecnie w Berlinie aktor, reżyser, scenarzysta, poeta. Na naszej scenie zaprezentuje swoje dwa projekty muzyczne. "The Painted Bird" łączy akordeon i klarnet z punk rockiem i puzon z gitarą elektryczną.W takim nowatorskim wykonaniu usłyszymy m.in. pieśni Mordechaja Gebirtiga czy Davida Edelstadta z twórczą, nowojorską swobodą i kabaretową formą. W drugim projekcie wystąpi z międzynarodową supergrupą The Brothers Nazaroff, grającą w stylu jidish-folkpunk "simcha madness".


Koncert "Gershwin Forever" to hołd zespołu Warsaw Academic Big Band złożony wybitnemu amerykańskiemu kompozytorowi George’owi Gershwinowi w 80. rocznicę śmierci. Warsaw Academic Big Band zaprosił do współpracy Janusza Olejniczaka, z którym wykona m.in. słynną "Błękitną rapsodię". W koncercie, który odbędzie się na Placu Grzybowskim, wystąpi także wielokrotnie uhonorowany, wybitny polski muzyk, kompozytor, aranżer i producent muzyczny Kuba Badach z towarzyszeniem młodych wokalistów jazzowych.

Usłyszymy również Renatę Przemyk wykonującą utwory z jej najnowszej płyty – pochodzące ze spektaklu "Boogie Street" według "Księgi tęsknoty" Leonarda Cohena. Wyjątkowym dopełnieniem koncertu będą dodatkowe piosenki z repertuaru Cohena, takie jak "Suzanne" czy "Hallelujah".

Główną gwiazdą finałowego koncertu festiwalowego będzie David D’Or, światowej sławy izraelski kontratenor i kompozytor. Gościliśmy go już w Polsce podczas XI edycji Festiwalu – został bardzo dobrze przyjęty przez polskich słuchaczy. W tym roku, obdarzony anielskim, niepowtarzalnym głosem artysta powraca do Warszawy z nowym projektem. Po raz pierwszy na jednej scenie wystąpi w unikalnym połączeniu z wielką gwiazdą izraelskiej sceny muzycznej, Miri Mesiką. Ta zjawiskowa artystka, ciesząca się ogromną popularnością w Izraelu, zawita do Polski po raz pierwszy.


W programie Festiwalu pojawi się ponownie sekcja Singer Jazz Festiwal – w jej ramach na naszej scenie zagrają wybitne osobowości sceny jazzowej. Będziemy mieli okazję posłuchać największej gwiazdy jazzowej odsłony Festiwalu, Rolfa Kühna, który zaprezentuje swój najnowszy projekt "Clarinet Summit". Ten pochodzący z Niemiec światowej sławy muzyk jazzowy, zaprosił do współpracy przy unikalnym projekcie muzyków polskiej sceny improwizowanej, m.in. Ircha Clarinet Quartet – powołany przez Mikołaja Trzaskę kwartet dęty składający się ze znakomitych muzyków, grających na różnych rodzajach klarnetów. Udział w projekcie wezmą także Bracia Oleś okrzyknięci największym skarbem polskiego jazzu XXI wieku. Z Kühnem zagrają również dwa tria - Jachna/Mazurkiewicz/Buhl i Minim Experiment gitarzysty Kuby Wójcika, kontynuując zapoczątkowany kilka lat temu wątek prezentacji na festiwalu małych składów.

Mocną stroną Festiwalu są również spektakle teatralne. Będzie okazja, by zobaczyć popularne i cieszące się uznaniem publiczności przedstawienia Teatru Żydowskiego, m.in. "Szoszę", "Szabasową dziewczynę" czy "Miasteczko Karsylewka". Przed nami także szansa, by obejrzeć kultowe spektakle, które specjalnie na czas Festiwalu powrócą na deski teatralne. We współpracy z TR Warszawa, na deskach ATM Studio obejrzymy dwie wybitne sztuki w reżyserii Mai Kleczewskiej i Łukasza Chotkowskiego. Świetnie przyjęty "Dybuk" to sztuka oparta na wybitnym dramacie żydowskim Szymona Anskiego – historia o duszy zmarłego ucznia jesziwy, który wciela się w ciało ukochanej, która w interpretacji Kleczewskiej i Chotkowskiego ukazuje też swoje nowe, ważne dla współczesnego widza sensy. Czeka na nas wyjątkowe artystyczne wydarzenie – spektakl "Malowany Ptak" według głośnej, kontrowersyjnej powieści Jerzego Kosińskiego, który niedawno miał swoją warszawską premierę. To historia małego żydowskiego chłopca, który podczas II wojny światowej szuka schronienia na polskiej wsi. Spektakl powstał w koprodukcji z Teatrem Polskim w Poznaniu. Podczas Festiwalu swoje spektakle zaprezentują także Teatr Yiddishpiel z Izraela oraz teatr Żydowski z Bukaresztu, a także pokazane zostaną przedstawienia polskich scen teatralnych o tematyce żydowskiej.

sobota, 20 czerwca 2015

Mikołaj Trzaska Ircha Clarinet Quartet – Black Bones (2014)

Mikołaj Trzaska Ircha Clarinet Quartet

Mikołaj Trzaska - Bb metal & bass clarinets
Michał Górczyński - Bb & bass clarinets
Paweł Szamburski - Bb & bass clarinets
Wacław Zimpel - Bb, alto & bass clarinets


Black Bones

KILOGRAM 031

By Adam Baruch

This is the fourth album by the iconic Polish clarinet quartet Ircha, led by Mikołaj Trzaska and also including Michał Górczyński, Paweł Szamburski and Wacław Zimpel. These four players are all ensemble leaders on they own right and are among the undisputed leaders of the avant-garde Polish Jazz/Improvised Music scene in the last decade. But above all they are superbly talented musicians and creative personalities, who turn Ircha into a supergroup of legendary proportions. This album is in fact a twin album, not a 2 CD album, but two separately packaged albums recorded just three months apart, one in a studio and the other one live, presenting almost completely different musical material.

The studio album presents thirteen pieces (collected into ten tracks), some traditional Sephardic and Hasidic Jewish songs, others composed by Trzaska and yet others composed by the quartet. The live album presents also thirteen pieces (collected into eight tracks), with just a few of them being the same ones as those on the studio album, also being traditional Jewish songs, others composed by Trzaska or by the quartet. The live album was recorded at the Falenica (a Warsaw suburb) train station, during a concert I had the immense pleasure to attend and meet Mikołaj and the quartet in person for the first time. My warm applause is therefore captured for posterity on that album.

Although including only clarinets, Ircha is capable of producing an almost symphonic wall of sound, which can be immensely impressive. The various clarinets cover a wide range of the audible spectrum and compliment each other beautifully. The overall sound produced by Ircha is therefore a completely unique and incomparable sonic experience, which combined with the deeply spiritual music, has an overwhelming impression on the listener, reaching deeply into the soul and completely transfixing the mind.

Of course the music of Ircha is also a symbol of the rebirth of Jewish music in Poland, where it originally existed for almost a millennium, before being eradicated by the Holocaust. The fact that Polish musicians, regardless of the fact if they have a Jewish background or not, take traditional Jewish music into the next millennium, and into a new dimension, is truly astounding and uplifting. The entire phenomenon, which involves a surprisingly large group of Polish musicians, many of them from the Jazz idiom, is simply miraculous. There is no doubt that Ircha is amongst the cream of the crop of these musicians/ensembles, and perhaps the most important amongst them aesthetically and artistically.

The music of Ircha is a bridge between styles and cultures, freedom and discipline, emotion and intellect. Such a complex arsenal of stimuli is able to reach a diverse public, from many different backgrounds, ages and personal tastes, and this is its true forte. This is why each and every listener of their music receives a different input and generates a different reaction; exactly what great Art is all about.

wtorek, 13 stycznia 2015

Cukunft – Wilde Blumen (2013)

Cukunft

Raphael Roginski - guitar
Pawel Szamburski - clarinet
Michal Gorczynski - clarinet
Pawel Szpura - drums

Wilde Blumen

LADO ABC C/18



By Adam Baruch

This is the third album by Polish ensemble Cukunft, led by guitarist Raphael Roginski with clarinetists Pawel Szamburski and Michal Gorczynski and drummer Pawel Szpura. The album presents eight compositions, six of which are originals by Roginski, one is an ensemble composition and one is by the great Polish/Jewish poet/songwriter Mordechai Gebirtig. The usage of the Yiddish language to name the ensemble and its songs does not leave any doubts as to the cultural affinity of this music.

Cukunft is one of several Polish ensembles, which create the so called "new Jewish music" in Poland during the last decade or so, contributing to the overall renaissance of the Jewish culture in Poland, a phenomenon which is completely unique and difficult to explain in any logical way due to the fact that there are almost no more Jews living currently in Poland and the tiny Jewish community certainly does not have a critical mass to produce any significant cultural output. And yet against all odds the Jewish culture is thriving in Poland, both in a reconstructed version, i.e. performing cultural output created during the period between the two World Wars as well as in a completely innovative version, which creates new, vibrant and ambitious works of Jewish culture, like Cukunft does.

The musicians who form the ensemble belong to the new generation of Polish Jazz/avant-garde players, who are the most active and creative force in contemporary Polish Jazz. The music of Cukunft is an amalgam of Jewishness and contemporary music genres, based on Improvisation and cross genre explorations. The music is mostly composed, with distinctive melody lines, which clearly adopt the melancholic feel of traditional Jewish music, but differ in the way the music is expressed and performed. The dialog between the electric guitar, which can hardly be associated with Jewish tradition, and the clarinets, which are the epitome of Jewishness, builds up a completely new musical form.

The entire album is a wonderful experience to every music lover, regardless of their proximity to the Jewish culture. These wonderful melodies and the superb way the music is performed should be able to melt any cultural/religious barriers. This music goes directly to the listener's heart and transcends the intellectual need to analyze and classify. All one need in order to enjoy this music is "a bisele glik" to put one's hand on a copy of this album, and the rest is simply a no brainer. This is definitely one of the best examples of the new Jewish music made in Poland. Enjoy!

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Paweł Szamburski – Ceratitis Capitata (2014)

Paweł Szamburski

Paweł Szamburski - clarinet, bass clarinet

Ceratitis Capitata

LADO ABC





By Adam Baruch

This is the debut solo album by the Polish Jazz clarinetists/composer Paweł Szamburski, one of the pillars of the local avant-garde / Improvised Music scene, known from many different projects with a wide range of musicians, including the clarinet quartet Ircha led by Mikołaj Trzaska. The album comprises of five tracks, each dedicated to one of the religious movements originating in the Mediterranean. The music was recorded in a church and the solo clarinet sound emphasized and transformed by the church's natural echo and ambience create a sacred, mystical atmosphere.

In complete contrast to what people familiar with Szamburski's earlier recordings nigh expect, this music is completely and absolutely spiritual, melodic, lyrical and enchantingly beautiful, a total antidote to the avant-garde/Free Jazz idiom, associated with his "usual reputation". In many respects this music sounds more like a prayer than an artistic expression, but on the other hand perhaps art is always a form of prayer? Of course listeners familiar with sacred music originating form the Mediterranean region will be able to identify traces of it in this music, but Szamburski manages to turn them into an integral part of his own creation. Listening to the is music, at least in my case, turned out to be a deeply moving experience, and considering the fact that the album lasts only for about half an hour, I listened to it repeatedly several times, wishing to sustain the calm and serenity it inspires.

Szamburski deserves to be praised not only for his talents, but also for his integrity and courage to express himself without any inhibitions, showing his innermost feelings and sharing them with his listeners. Free Jazz and freely improvised music often serve, contrary to what some people might think, as paraphernalia to hide the musician's emotions rather than express them. The music Szamburski brings forward herein is simply so pure and bare, that it hides nothing.

This album is undoubtedly one of the best recordings I have heard so far this year and I recommend it wholeheartedly, especially to all the cynics and misanthropes among us; perhaps listening to this music could serve as a wake up call for some of them at least. Since this album was released as a numbered limited edition of 500 copies, grab it ASAP anywhere you can, before it becomes unavailable.

wtorek, 8 października 2013

Ircha – Watching Edvard (2011) ****

Mikolaj Trzaska - clarinets
Waclaw Zimpel - clarinets
Michal Gorczynski - clarinets
Pawel Szamburski - clarinet

KILOGRAM 022







By Adam Baruch

This is the second album by Polish clarinet quartet Ircha, founded and led by Mikolaj Trzaska, which also includes Waclaw Zimpel, Pawel Szamburski and Michal Gorczynski. The quartet members play a range of different instruments belonging to the clarinet family and create a completely unique sonic experience, which is unparalleled and completely original. This album consists of sixteen short pieces, which include original compositions by the entire quartet or by individual band members. The pieces vary in length from a minute and a half to over six minutes and could be conceived together as a continuous improvised suite.

Although obviously a part of the Polish Improvised Music camp, Ircha is quite unique in many respects. Seemingly limited by the fact that the musicians use only clarinets, an instrument usually not associated with highly developed improvisational environment (with few remarkable exceptions of course), the group proves that limitations are only present in humans, not in the instruments, and with dedication, talent and virtuosic ability all limitations can be simply triumphed over. Together the quartet offers such a depth of sonic layers and emotional vistas, that the listener completely forgets the fact that there are only clarinets involved.

The music firmly belongs to the Improvised scene, but there is an element of obvious careful planning involved, which defines the ground rules and the overall order of things. The purely melodic element is of course deeply hidden beneath the improvisational approach, but it is there for those who listen carefully. The level of cooperation between the quartet members is their innermost strength, upon all this music is firmly based. This is not four individuals making music together, but a higher-class group spirit of combined consciousness, which presides herein.

Since this is a studio recording, there is no interaction with the audience, which in Improvised Music is often essential. Nevertheless this album, as opposed to many other of its kind, works very well under these circumstances, perhaps because the overall atmosphere of serenity, relaxation and above all mutual respect. There are no attempts to prove who can outplay anybody else, who can play the fastest or the most astounding solo, etc. on the contrary almost all of the music is a dialog, trialog or a quatrolog, and therefore a cooperative effort.

Overall this is an excellent piece of Free Jazz / Improvised Music, which should fully satisfy even the sternest connoisseurs of the genre, and yet at the same time be accessible to many open-minded listeners beyond any specific genre classification.

Ircha – Zikaron Lefanai (2012) ****1/2

Mikolaj Trzaska - clarinets
Waclaw Zimpel - clarinets
Michal Gorczynski - clarinets
Pawel Szamburski - clarinets

KILOGRAM 024







By Adam Baruch

This is the third album by Polish clarinet quartet Ircha, founded and led by Mikolaj Trzaska, which also includes Waclaw Zimpel, Pawel Szamburski and Michal Gorczynski. The quartet members play a range of different instruments belonging to the clarinet family and create a completely unique sonic experience, which is unparalleled and completely original. This album was recorded live and consists of seven pieces, which combine original compositions by the entire quartet or individual band members with traditional folkloristic themes from different cultural backgrounds, like Gypsy, Armenian and of course Easter European Jewish music.

Ircha is one of several different ensembles that Trzaska leads or participates in, which in the last decade greatly contributed to the so called "New Jewish Music" which is being created in Poland, being also a part of a general Renaissance of the Jewish Culture in Poland. This quite surprising phenomenon seems to sweep the Polish cultural landscape like a tsunami, but a highly productive, rather than destructive one. Many of these attempts to create a new, contemporary face of the Jewish Culture is created by Jazz and Improvised Music Artists, like Trzaska, and many are released by the Kilogram Records label, owned by Trzaska and his charming wife.

It is quite difficult to imagine that just four clarinets can create such complex and emotionally overwhelming music. I had the pleasure to attend a concert by Ircha recently and the experience was simply awe-inspiring and spiritually enlightening. Of course Improvised Music is usually easier to absorb live than by listening to records, as the presence of the musicians and the visual element contribute to the immediate contact between the musicians and the audience. A concert recording is, after all, only a "second hand" experience. And yet sometimes the strength of the performance can overcome the barrier of lack of personal contact and reach the listener directly and powerfully, with this album being a perfect example of this.

Although mostly improvised, this music is based on very strong melodic elements, as well as atmospheric ventures, which make it much more accessible and immediate to a much wider audience than the usual Improvised Music crowd, which is a priori quite limited. With deeply melancholic and lyrical melodies and delicate, mostly quite low-volume performances, this music embraces the listener and extends a warm welcome, inviting and enchanting. Of course there are many levels by which the listener can relate to this music; it can be enjoyed on the purely emotional level, or the aesthetical level, or the intellectual level or perhaps all the levels simultaneously. The fact that this music is able to work on so many level is what makes it so remarkable, special and unique.

This album is a beautiful bridge between many artistic directions undertaken by Jazz and Improvised Music creators. It has a fair amount of many different elements, like melody, collective and individual improvisation, folkloristic influences, spontaneity and premeditation, innovation and tradition. This wonderful amalgam, which only happens quite rarely, is fully achieved here, making it an exceptional piece of High Culture.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Cukunft - Wilde Blumen (2013) ****

Cukunft (band)

Raphael Rogiński - electric guitar
Pawel Szamburski - clarinet
Michał Górczyński - clarinet
Paweł Szpura - drums

Wilde Bumen (2013)





Cukunft is one of those young bands in Poland you should definitely know about. Created by charismatic guitarist Raphael Rogiński it is a serious project designed to remind the Polish audience of great legacy of Jewish music in Poland, now forgotten, as Jewish community is almost not existing. On their first disc "Lider fun Mordechaj Gebirtig" (2005) they took up the music of legendary bard from Cracow, on second double CD "Itstikeyt / Fargangenheit"  (2010) the music was more varied but again was inspired mainly by pre-war Jewish city songs but also contained Rogiński's own compositions. On their third and newest release we see a continuation of this trend as references to klezmer music are more and more general while Rogiński's compositions and play on guitar become the focus of the whole album.

While listening to "Wilde Blumen" I couldn't help but recall the poem "Kwiaty Polskie" by Polish poet of Jewish origin Julian Tuwim. As in this one of the most famous works of our poetry in prewar period the flowers become symbols of beauty of almost transcendental dimensions. The same feeling of innocence associated with unworldliness pervades music of Cukunft on this release. But all these praises of mine shall not be limited to Rogiński only as the support he receives from his companions is impossible to overestimate. Paweł Szamburski on clarinet, Michał Górczyński on clarinet and saxophone, and Paweł Szpura on drums are all creme-de-creme of young generation of Polish musicians with excellent projects already done on their own.

Making long story short I want to summarize this review by strongly recommending you rehearsal of this disc. Of many Polish albums inspired by Jewish music those by Cukunft, along with discs recorded by Ircha Clarinet Quartet, trio Shofar or Bester Quartet, are clearly most original in conception, excellently performed and, very importantly, authentic of all. 


Tracklist:
1. farges mikh nit / niezapominajka
2. rir mikh nit on / nie dotykaj mnie
3. kholem-blum / senny kwiatek
4. monblum / mak
5. pekhbliml / pechowy kwiat
6. shternblum / aster
7. pukhbliml / dmuchawiec
8. meshugene graypelekh / prymulka


środa, 22 sierpnia 2012

Ircha Clarinet Quartet - Zikaron, Lefanay (2012)

Ircha Clarinet Quartet

Mikołaj Trzaska - bass clarinet
Wacław Zimpel - clarinete, toragato, bass clarinet
Michał Górczyński - bass clarinet
Paweł Szamburski - clarinete, bass clarinet

Zikaron - Lefanay (2012)

Majority of what people treat as jazz is not jazz in my eyes/ears. Jazz is becoming (does English grammar allow such a use of Present Continues with this verb?) more and more spiritual affair for me. It is the most serious of all my entertaiments. And I enjoy as much its seriousness as its playful character. Yet to succesfully mould those two elements in album or during concert is extremely rare indeed! I rehearse perhaps thousands of records every year and pay visit to tens of concerts but at the end of year I can barely name 10 albums or concerts that could be included into this "spiritual" category. This CD however enters this exclusive category effortlessly. And it enters not only into category of the best of albums of 2012 but in fact of the best of couple of last years.

Its uniqness manifests itself in number of aspects. It is third release by Ircha Clarinet Quartet after "Lark Uprising" (2010) and "Watching Edvard" (2011). For all these albums the same line-up of musicians is responsible: Mikołaj Trzaska, Wacław Zimpel, Michał Górczyński, Paweł Szamburski (although it should be noted that on their first disc legendary Joe McPhee appeared as a guest). It is obvious that this third album by this collective benefits greatly by experience they gathered by performing concerts together for this whole period. If quality of jazz may be measured by depth of interplay between members of the band this recording is very good example of that. There are moments when it is difficult to discern who is playing. They sound as if one, homogenous being using some strange four-pipes-differently-tuned-instrument!

Although Zimpel (check for example his latest "Where My Complete Beloved Is"), Górczyński (in Masecki's "Chopin Chopin Chopin"), Szamburski ("Przed Południem, Przed Zmierzchem") are cream-of-the-cream of young Polish jazz it is Mikołaj Trzaska who few years ago gave this ensamble the direction. The legend of Polish yass, this self-taught saxophonist has gone a long way from being an amateur despised by many professional musicians to being one of the greatests of Polish jazz along with Komeda, Namysłowski, Stańko, Seifert and others.

But he also went a long way personally when few years ago he publicly declared his Jewish roots and consciously started to explore this side of his background. The result surpassed all expectations! What we got here is neither mainstream or free jazz, or avantgarde, or folk, or Klezmer, or classic music, though it can very well fit into all these categories. But at the same time it is also something more: the art that trasgresses  artificial boundaries of music genres and first of all transcends tragic history of Polish Jews proving that it is possible to say something new, fresh and inspiring on this so intensively exploited field...

By Maciej Nowotny
http://kochamjazz.blox.pl


Tracklisting:
1. Night Fly To The City
2. Red Shoes
3. Builder-Block Pampim
4. Upper Trias Caspian Fuge
5. Inner Uprising / Akhtamar
6. In Side Your Bely
7. Climbing And Sliding / Nigun Number 115


Zobacz też: