Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jarmużek Robert. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jarmużek Robert. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 lipca 2023

The Coherence Quartet — Sagaye (2018)

The Coherence Quartet —

Robert Jarmużek — fortepian
Łukasz Klu­czniak — saksofon altowy
Marcin Lamch — kontrabas
Grzegorz Masłowski — perkusja

 "Sagaye" (2018)

Wydawca: Challenge Records

Autor tekstu: Marcin Kaleta


Kilkanaście odsłuchań nie wystarczyło. Zdecydowałem się na następne, a potem kolejne. Wszystko po to, by zgłębić tajemnicę tej muzyki. Że była piękna, wątpliwości nie miałem, niemniej stale wydawała się jakaś odległa, niedosiężna. Zbyt doskonała, bym potrafił ją w pełni zrozumieć, odczuć i docenić. Owo przeświadczenie we mnie pozostało. Niedosyt.

Tylko najwybitniejsze dzieła stanowią takie wyzwanie. Obcujemy z nimi wielokrotnie, niby się rozeznaliśmy, tymczasem przy każdym kolejnym kontakcie odnosimy wrażenie, że coś ważnego nam jednak umknęło. Zatem jak najbardziej — "Sagaye" (2018) The Coherence Quartet jest pozycją wybitną, jedną z najwartościowszych, jakie zdarzyło mi się poznać w tzw. tradycyjnym jazzie. Zespół tworzą pianista Robert Jarmużek, saksofonista altowy Łukasz Klu­czniak, kontrabasista Marcin Lamch oraz perkusista Grzegorz Masłowski. Sześć własnych utworów zarejestrowali w Sagajach i odniesienie do owej miejscowości uwidacznia się tak w tytule, jak na okładce.

Adam Domagała w "Jazz Forum" pisał: "Płytę otwiera [...] jeden z najpiękniejszych tematów w dziejach polskiego jazzu. Nie przesadzam. Trudno się od tej melodii uwolnić. Nostalgiczny temat grany na saksofonie rozwija się bardzo powoli, w nieco sztywnym (jak na jazz) rytmie, podkreślanym przez miarowe uderzenia w głęboko brzmiący werbel. Pierwszą improwizację gra kontrabas, potem popis mądrej, powściągliwej wirtuozerii daje pianista; kiedy przychodzi czas na improwizację saksofonisty, tempo stopniowo przyśpiesza, a piosenka staje się coraz bardziej rozkołysana – ale też, dzięki perkusiście, gęsto i czule grającemu na talerzach, zyskuje niemal bajkową oprawę. Małe arcydzieło!".

Mnie pozostaje podsumować wywód. Po pierwsze, nie znajdziemy tu sugestywnych melodii ani tym bardziej spektakularnych rytmów. Cóż więc pozostaje i tak uwodzi? Koherencja. Słyszałem wiele zgranych formacji. Rzadko jednak ich atutem było tak absolutne współistnienie i zjednoczenie. Za przykład podam ulubione tytuły, gdzie zjawisko to występuje: "Kind of Blue" Milesa Davisa, "The Desmond Project" The John Basile Quartet, "I Don't Know This World Without Don Cherry" New York Jazz Collective, "Stargazer" Dave'a Douglasa, itd. Wszystkie wymienione i im podobne, jak i omawiany album The Coherence Quartet, wyróżnia właśnie niewiarygodna wewnętrzna spójność, przesądzająca o jakości materiału.

Po drugie, poczęte w kameralnych warunkach kompozycje cechuje nadzwyczajna intymność. Natomiast wysoka jakość nagrania powoduje, że każde współbrzmienie instrumentów, każde dopełnienie czy rozwinięcie wątku przez poszczególnych muzyków odbieramy w dwójnasób. W tę muzykę należy się wsłuchać, należy się nią zasłuchać, dopiero wówczas można ją w pełni zrozumieć, odczuć i docenić. Tak zacząłem tę prezentację. To nie jest płyta do niedbałego odtwarzania! I naprawdę przesłuchałem ją kilkadziesiąt razy i słuchać zamierzam nadal. [Po dwóch latach wraca do odtwarzacza i... wciąż czaruje.]

Po trzecie, częstokroć bywa, że na albumach znajdujemy jeden utwór wybitny, pozostałe zaś są jedynie jego cieniem. Co to oznacza w tym przypadku, skoro inicjująca materiał "Aga" jest tak znakomita, jak przekonuje Domagała? Otóż tylko i wyłącznie to, iż pięć kolejnych kompozycji jest równie znakomitych. Zwłaszcza "Chant 7", za którą odpowiadają saksofonista i kontrabasista i te właśnie instrumenty wiodą prym. Przypominam wszakże: to dzieło kwartetu, co słychać w każdym momencie.

Po czwarte, owszem, tempo jest nieśpieszne. Wszystko odbywa się spokojnie, w zrównoważony sposób, w ramach "melancholijnej estetyki modern-jazzu", jak to określił Dionizy Piątkowski. Nie oznacza to jednak, że brakuje tu intensywności. Przecież to, co się dzieje w "Jerzmanowej", nie bez powodu zostaje skwitowane gromkim okrzykiem wykonawców: "Yeah!". Oni wiedzą i czują, co udało się im osiągnąć — ideał koherencji. Zapamiętanie. Absolut. A jednocześnie tak pięknie, tak pięknie grają! Niesamowite!

Sprawa ostatnia. "Sagaye" wydała prestiżowa wytwórnia Challenge Records. Po przeoczonym debiucie zespołu pt. "Coherence" (2013, Multikulti Projekt) ta decyzja była uzasadniona, zważywszy na reprezentowany przez grupę poziom. Niemniej chyba nijak nie przełożyła się na popularność. Nie dość, że Discogs, jak ma w zwyczaju, klasyfikuje tę pozycję jako "holenderski jazz", to jeszcze nikt tego tam w ogóle nie (d)ocenił; poza mną, oczywiście. Tymczasem to właśnie powinna być muzyka dla każdego. Jeśli bowiem nie ona, to jaka?

Jaka?


poniedziałek, 3 lipca 2023

Maciek Mazurek - My Home (2023)

Maciek Mazurek

Maciek Mazurek - gitary
Piotr Mazurek - gitara basowa
Michał Maliński - perkusja

gościnnie:
Artur Lesicki - gitara akustyczna
Tomasz Wendt - saksofon tenorowy
Robert Jarmużek - klawisze
Natalia Lubrano - wokal
Bartek Pająk - perskusjonalia (2,3,6,7)

My Home (2023)

Wydawca: V Records

Autor tekst: Maciej Nowotny

Zachęcony znakomitym albumem "Daily Things" (2023) młodego saksofonisty Tomasz Wendta sięgnąłem po ten krążek zatytułowany skromnie "My Home". I nie zawiodłem się, bo młody Wendt zagrał brawurowo w utworze zatytułowanym "Minor Ground", ale przy tym okazało się, że cała płyta ma o wiele więcej do zaoferowania niż tylko jego obecność. Przede wszystkim jest to debiut gitarzysty Maćka Mazurka i jego trio, w skład którego wchodzą ponadto basista Piotr Mazurek i perkusista Michał Maliński. Od razu "rzuca się w uszy", że to świetni rzemieślnicy. Wszystko jest zagrane na naprawdę bardzo wysokim poziomie. I chociaż to formalnie debiut Maćka to mimo młodego wieku jest on doświadczonym muzykiem, znanym tak w środowisku jazzowym jak i muzyki popularnej, gdzie współpracował m.in. z Edytą Bartosiewicz, Justyną Steczkowską czy Edytą Górniak. Ten flirt z muzyką popularną być może sprawił, że napisana na album muzyka jest przystępna, melodyjna, łatwa wpadająca w ucho. Idealna do porannej kawy, jazdy samochodem na wakacje, kolacji z przyjaciółmi. Ociera się niekiedy o smooth jazz, ale nie przekracza granicy dobrego smaku. Przy powtarzających się odsłuchach może nieco tracić ze względu na zamknięty charakter utworów, ale nie każdy potrzebuje czuć się współautorem odsłuchiwanej muzyki. Do atutów muzyki należą też zaproszeni goście, oprócz Wendta, np. znany ze współpracy z Markiem Napiórkowskiem gitarzysta Artur Ślesicki - cudny "sound" na gitarze klasycznej Artura w dialogu z liderem w pięknej piosence "Meeting With Friends" przenosi od razu całą muzykę w stratosferę. Także pozostali goście wnoszą coś ciekawego, osobistego, mieszcząc się zgrabnie i z klasą w paradygmacie jazzu jako muzyki rozrywkowej. Dla niektórych ta rozrywka będzie zbyt sztampowa, ale inni - ze swego punktu widzenia zapewne słusznie - stwierdzą, że rozrywka ma po prostu rozrywać i kropka.

piątek, 19 listopada 2021

Zawartko/Piasecki - Wagabunda (2021)

Zawartko/Piasecki

Magdalena Zawartko - głos
Grzegorz Piasecki - kontrabas
gościnnie:
Tomasz Pruchnicki - saksofon tenorowy, saksofon sopranowy, flet alikwotowy, okaryna
Tomasz Wendt - saksofon tenorowy, saksofon sopranowy
Robert Jarmużek - fortepian
Wojciech Lubertowicz - bębny obręczowe, darbuka, udu, duduk
Grzegorz Pałka - perkusja

Wagabunda (2021)

Tekst: Paweł Ziemba

Z dużą ciekawością i zainteresowaniem odsłuchałem najnowszą płytę duetu Zawartko/Piasecki „Wagabunda”. Nie myślałem, że muzyka tego duetu, wcześniej mi nie znana, tak bardzo mnie zaintryguje (zdecydowałem się sięgnąć dodatkowo po debiutancki krążek duetu „Leć Głosie” z 2015 roku, co w tym przypadku było słuszną decyzją). Zawartko/Piasecki to duet, który łączy nie tylko pasja do tworzenia muzyki i pragnienie „artystycznego samostanowienia”, ale również potrzeba i świadomość korzystania z indywidualnych technicznych możliwości, umożliwiających przekraczanie barier swoich instrumentów. „Artystyczne samostanowienie” jest istotnym faktem w twórczości duetu, który swoje początki wiąże z wrocławską Akademią Muzyczną a następnie Laboratorium Muzyki „We Are From Here” pod kierownictwem Włodka Pawlika. Umiejętność łączenia ludowości muzyki z jazzową aranżacją, wyznacza nowe możliwości brzmieniowe duetu. Od wydanej w 2015 roku debiutanckiej płyty „Leć głosie” minęło 6 lat, a duet konsekwentnie porusza się i rozwija brzmieniowo we współczesnym gatunku ethno jazzu i robi to naprawdę ciekawie.

„Wagabunda” to pełna w swojej koncepcji realizacja muzycznej podróży, czyli - muzyka świata, dynamiczna, przepełniona jazzową improwizacją, momentami drapieżna i intrygująca. Można by powiedzieć, że nie ma w tym nic nowego, bo przecież światowi pionierzy ethno jazzu tacy jak John Coltrane, Ornette Coleman czy Yusef Lateef inspirowali się muzyka innych kultur wplatając ją w swoje utwory już dużo wcześniej. Również nasza polska scena jazzowa ma swoich „jazzowych folklorystów” jak Zbigniew Namysłowski, Włodzimierz Nahorny, Andrzej Trzaskowski czy też Jan "Ptaszyn" Wróblewski. Ale jak widać, również muzycy młodszego pokolenia mają potrzebę sięgania do różnych form i kultur muzycznych, znakomicie odnajdując się w tej stylistyce.

Album rozpoczyna ujmująca tkliwością ballada „Lala Usingizi” wyśpiewana nastrojową wokalizą i zagrana w przepięknym stylu. Od samego początku uwagę zwracają aranżacje muzyczne. Ciekawe, zaskakujące, momentami drapieżne i wciągające, czego przykładem może być kompozycja „Udabno” osadzoną swoim klimatem głęboko w stylistyce jazzowej. Głos Zawartko ciekawie wypełnia i poszerza skalę ekspresji, wsparty głębokim brzmieniem dwóch saksofonów. Słuchając tego utworu miałem nieodparte wrażenie, że gdzieś w tym świecie, do którego muzycznie zabiera nas duet, spotykam Tomasza Stańko i Krzysztofa Komedę. A może to tylko moja wyobraźnia i tęsknota za ty co ulotne, jak mawiał mistrz Stańko. Takich muzycznych perełek na tym krążku znajdziemy jeszcze wiele. Zaszyty w melodykę utworów liryzm nie powstrzymuje muzyków przed dynamicznymi, intrygującymi solówkami znakomicie wplatających się w muzyczną całość.

Album z pewnością nie byłby tym czym jest, gdyby nie muzycy, którzy doskonale odnajdują się w zamierzonej stylistyce. Obok Magdaleny Zawartko (wokal) i Grzegorza Piaseckiego (kontrabas), do nagrania swojego najnowszego albumu duet zaprosił znanych i uznanych muzyków Tomasza Pruchnickiego (saksofon tenorowy, saksofon sopranowy, flet alikwotowy, okaryna), Tomasza Wendta (saksofon tenorowy, saksofon sopranowy), Roberta Jarmużka (fortepian), Wojciecha Lubertowicza (bębny obręczowe, darbuka, udu, duduk) i Grzegorza Pałkę (perkusja)

Przez pełne dynamizmu wokalizy Magdy Zawiertko przemawia nie tylko mocny głos, jakim obdarzyła ją natura, ale i ogromna świadomość tego co chce przekazać słuchaczom. Wszyscy muzycy uzupełniają się wzajemnie, znakomicie wpisują się w cały koncept tego projektu.

Album kończy dość zaskakujący w swojej strukturze melodyjnej utwór tytułowy „Wagabunda”. To jedyny utwór wykonany przez Zawiertko w języku polskim i mocno osadzony w podhalańskim folklorze. Interesujące jest to, że w swojej środkowej fazie muzyczne rozwinięcie tematu jest bardzo jazzowe, co tylko potwierdza dominację muzyczną tego gatunku.

Płyta oferuje 9 wielobarwnych muzycznie utworów inspirowanych kulturą Gruzji, Maroka, Izraela, Ameryki Północnej i Polski. Przy tej folklorystycznej monotonii mogłoby by wydawać się, że płyta będzie jednolita i po prostu nudna. Tak nie jest. Liczne zmiany tempa i przeskoki tematyczne jakie odnajdujemy na tej płycie - zaskakują, ale również przykuwają uwagę muzyczną. Bez wątpienia „Wagabunda” to świadomy i bardzo dobrze zrealizowany projekt. Jest to płyta kompletna, zwarta muzycznie, przemyślana od początku do końca. To album dla osób otwartych na odkrywanie nowych brzmień i nieoczekiwanych improwizacji oraz emocji związanych z ulotnością tej muzyki. Efekt końcowy jest w mojej ocenie ciekawy i zasługuje na uwagę.


sobota, 25 stycznia 2020

Vibraslap - Different Wor(l)ds (2019)

Vibraslap

Miłosz Rutkowski - vibraphone
Tomasz Grabowy - bass
Tomasz Wendt - saxophone
Robert Jarmużek - piano
Łukasz Sobolak - drums
Marcin Wawrzynowicz - vocals

Different Wor(l)ds



MILOR 001

By Adam Baruch

This is the second album by Polish Jazz ensemble Vibraslap, co-led by vibraphonist/composer Miłosz Rutkowski and bassist Tomasz Grabowy. The current sextet version of the ensemble also includes saxophonist Tomasz Wendt, pianist Robert Jarmużek, drummer Łukasz Sobolak and vocalist Marcin Wawrzynowicz. The album presents eight original compositions, all by the ensemble members. The music was recorded at the excellent Monochrom Studio and engineered by Ignacy Gruszecki, with the usual superb sound quality.

The music is definitely on the easy side of the Jazz spectrum, based on simple melodies and catchy riffs, but altogether offering a pleasant and entertaining listening experience. The group members are excellent and experienced musicians and their performances are all beyond reproach, appropriate within this specific genre. The vocals are the weakest chain on the album, but again excusable in that context. Jarmużek and Wendt offer the most ambitious soloing spots, Rutkowski has a nice touch and the rhythm section keeps the music swinging, and all is well.

As I have already stated many times before, Jazz is a wide phenomenon that is flexible enough to embrace more approachable and entertaining facets, including music like what this album offers, which has its following and should not be a priori rejected by condescending snobbery. To each his own…

sobota, 14 września 2019

Coherence Quartet w Rybniku w ramach cyklu Jazz w Teatrze


Robert Jarmużek - fortepian
Łukasz Kluczniak - saksofon
Marcin Lamch - kontrabas
Grzegorz Masłowski - perkusja

Bilety: 25 zł normalne i 15 zł ulgowe

18.09 o godz. 19.00 zapraszamy na kolejny koncert z cyklu Jazz w Teatrze. Wystąpi Coherence Quartet - jeden najciekawszych obecnie zespołów grających muzykę improwizowaną. Trzonem jest muzyka jazzowa, ale inspiracje pochodzą z wielu kultur i tradycji muzycznych. Zespół złożony z czterech wybitnych indywidualności, które razem stanowią doskonale rozumiejący się monolit. 

Koncerty Coherence Quartet są niepowtarzalnymi wydarzeniami, podczas których często pojawiają się utwory nigdy wcześniej nie zapisane, a powstałe w danym momencie pod wpływem miejsca i czasu. Natomiast te kompozycje, które grupa ma w mniej lub bardziej stałym repertuarze, również zmieniają swoją formę i brzmienie i często ewoluują w zupełnie nieprzewidzianym kierunku, w zależności od nastroju chwili i reakcji publiczności. Każdy koncert Coherence Quartet to nowe przeżycie wykreowane przez czterech znakomitych artystów, którzy bez reszty angażują się w muzykę, a interakcje miedzy nimi prowadzą w rejony, których oni sami nie są w stanie przewidzieć.


Pięć lat po wspaniałym debiucie wydanym w barwach oficyny Multikulti Project formacja Coherence Quartet przygotowała nowy album. Został on wydany przez cenioną, holenderską oficynę Challenge Records. To tutaj swoje płyty wydają Dave Liebman, Eddie Gomez, Enrico Pieranunzi, Steve Swallow, Nils Petter Molvaer, Eric Vloeimans, Fay Claassen, Gary Bartz, Wallace Roney, Jim Hall, John Abercrombie, Kenny Wheeler, Larry Goldings, Lee Konitz, Lenny White, Marc Copland.

Muzyka Coherence Quartet jest bardzo spójną syntezą tego, co rozumiemy pod określeniem współczesnego jazzowego mainstreamu - umiejętnym czerpaniem z jazzowej tradycji, otwartością na pozajazzowe inspiracje oraz improwizatorską dojrzałością. Muzycy rozwinęli umiejętność wypracowywania własnego muzycznego języka w zespołowej interakcji, języka słyszalnego tak w graniu melodyjnych tematów, jak i w konstruowaniu przestrzeni improwizacji. Płyta "Sagaye" to kontynuacja koncepcji znanej z debiutanckiej płyty, jednak więcej tu atmosfery pełnej tajemniczości. Kontrabasista Marcin Lamch i perkusista Grzegorz Masłowski mają tutaj sporo kreatywnej wolności, a tworzona przez nich sekcja wymyka się konwencjonalnemu podejściu. Subtelność pianistyki Roberta Jarmużka doskonale konweniuje z natchnionymi improwizacjami Łukasza Kluczniaka. Prawdziwie melancholijna, a przy tym elektryzująca płyta przygotowana przez perfekcjonistów współczesnego jazzu!

środa, 27 czerwca 2018

Coherence Quartet – Sagaye (2018)

Coherence Quartet

Łukasz Kluczniak - alto saxophone
Robert Jarmużek - piano
Marcin Lamch - double bass
Grzegorz Masłowski - drums

Sagaye

CHALLENGE 608917345728


By Adam Baruch

This is the second album by the Polish Jazz Coherence Quartet, which comprises of saxophonist Łukasz Kluczniak, pianist Robert Jarmużek, bassist Marcin Lamch and drummer Grzegorz Masłowski. The album presents six original compositions, two each by Jarmużek and Kluczniak, one by Lamch and one co-composed by Kluczniak and Lamch.

According to the album's liner notes, the music was recorded in the bassist's living room, using just a very basic miking setup, which worked out splendidly with the sonic result being just spectacular. The album was released on the Dutch Challenge Records label, which seems to have discovered the young Polish Jazz scene as of late.

The music is all within the European Jazz mainstream, strictly melodic and "well behaved", mostly relaxed, contemplative and melancholic, but certainly very aesthetic and interesting. Each of the compositions is splendidly developed by the quartet and offers excellent soloing by all participants and great ensemble playing as well. To quote the liner notes again, the quartet failed to come up with a satisfactory result in their attempts to record the second album for quite a while, and the homey atmosphere and intimate interplay that these home sessions offer turned out to be the catalyst, which added the missing ingredient.

Overall this album offers superb contemporary European Jazz mainstream, beautifully composed and perfectly executed, which offers the listener a pleasant, but far from trivial listening experience, which keeps him on his toes. Since I am not familiar with the debut recording, it is impossible for me to compare this album to its predecessor, but from what I have read about it, the quartet certainly managed to fulfill the high hopes the debut album delivered. For the many young Polish Jazz followers, this album is exactly what they expect to hear – great music, first class playing and that specific "Polish" resonance, which is instantly recognizable. Wholeheartedly recommended!

czwartek, 31 maja 2018

Coherence Quartet - Sagaye (2018)

Coherence Quartet

Łukasz Kluczniak - alto saxophone
Robert Jarmużek - piano
Marcin Lamch - double bass
Grzegorz Masłowski - drums

Sagaye

CHALLENGE RECORDS 73457


By Krzysztof Komorek

Ciekawa jest historia powstania opisywanej tu płyty, którą artyści podzielili się w załączonej notce. Nagrania trwały dość długo. Niepokojąco długo. Podejmowane kilkakrotnie próby nie przynosiły satysfakcjonującego efektu. Wreszcie zespół zdecydował się na zarejestrowanie domowego – w sensie dosłownym – muzycznego spotkania. Efekt okazał się dla nich samych niespodzianką. I niewątpliwie będzie miłą niespodzianką, może wręcz małą sensacją dla każdego, kto po "Sagaye" sięgnie.

Płyta nagrana w rozmiarze "winylowym" zawiera zaledwie sześć utworów i niecałe czterdzieści dwie minuty muzyki. Tyle, by zachwycić, ale i jednocześnie pozostawić lekkie uczucie niedosytu powodującego chęć sięgnięcia po nieco więcej utworów kwartetu. Co notabene jest możliwe, bowiem wielu słuchaczy odkryje zapewne, że "Sagaye" to już drugi album formacji, a pierwszy,  debiutancki "Coherence" wydany w poznańskiej Multikulti Records (który niezasłużenie przemknął przez świat opłotkami), dostarczyć może równie wiele emocji i radości. 

Muzyka na luzie, bez zadęcia, bezpretensjonalna. Prawdziwie domowa nie tylko z racji miejsca powstania, ale i w charakterze. Taka jest "Sagaye". Podczas koncertów zespół nie stroni od interpretacji standardów, ale album zawiera wyłącznie własne kompozycje członków zespołu, które są podpisane nazwiskami Roberta Jarmużka, Łukasza Kluczniaka i Marcina Lamcha. Choć autorów jest trzech, trudno doszukiwać się stylistycznych różnić pomiędzy poszczególnymi utworami. Także dlatego, że za każdym razem jest to po prostu świetna muzyka. Czapki z głów przed kompozytorskimi talentami muzyków kwartetu. Znakomicie wypadają utwory spokojniejsze – pięknie wybrzmiewają "Lost" i "Start". Niezwykły jest kończący płytę "Winter", gdzie delikatnej linii fortepianu przeciwstawia się nieco dynamiczniejszy saksofon. Jednak gwoli sprawiedliwości miano primus inter pares należy się pierwszemu nagraniu na płycie, najdłuższemu, trwającemu ponad dziewięć minut, zatytułowanemu "Aga". 

Na koniec ponownie posłużę się cytatem z płytowego opisu: "wystarczy, że znajdzie się kilka osób, które chcą wspólnie grać, słuchając przy tym siebie nawzajem, wtedy wszystkie inne okoliczności nie mają już znaczenia". Hasło spotkajmy się i pomuzykujmy okazało się receptą na sukces. Nurtuje mnie cały czas pytanie, gdzie Coherence Quartet "ukrywał się" do tej pory. Zasługują na to, by być zespołem rozchwytywanym, powszechnie podziwianym, polecanym i komentowanym. Niezły debiut kilka lat temu, teraz bardzo, bardzo dobra płyta. Album, który tym razem nie ma prawa przejść bez echa.

środa, 19 lutego 2014

Slawek Dudar Quartet – Inside City (2014) ***1/2

Slawek Dudar - saxophone
Robert Jarmuzek - piano
Adam Kabacinski - bass
Wojciech Bulinski - drums
with
Artur Lesicki - guitar
Jacek Zamecki - vocals

LUNA 337



By Adam Baruch

This is the debut album as a leader by Polish Jazz saxophonist / composer Slawek Dudar, recorded by his quartet, which also includes pianist Robert Jarmuzek, bassist Adam Kabacinski and drummer Wojciech Bulinski. A couple of guest musicians: vocalist Jacek Zamiecki and guitarist Artur Lesicki participate on selected tracks. The album presents seven original compositions, all by Dudar.

Musically the album presents the lighter side of the Jazz spectrum, somewhere between mainstream, Jazz-Rock Fusion (when the guitar is present) and Smooth Jazz, but in contrast to most albums released with such characteristics it is a solid and valuable contribution, especially due to the excellent compositions, which are all surprisingly diverse, melodic and far from being trivial or banal. Actually some of these tunes are truly outstanding to be honest.

Dudar has a nice tone and plays with self-confidence and a lot of feeling. He manages to sty within the Jazz framework and not cross over to the Smooth Jazz vocabulary (or lack of it), which is often the case. Jarmuzek plays some splendid piano parts, very supportive and always displaying great taste. His contributions keep the album solidly on the Jazz ground. The rhythm section, especially the drums, although perfectly executed and technically fine, is a bit too Rocky for my taste, but that is a minor point.

The album has a very good sound quality, balance and ambience, which in addition to the fine music makes it a most pleasant listening voyage. For me this music is "sunny" and perfect for a ride on a shore in our kind of weather. Sometimes the morose Polish melancholy is simply too much, and this album manages to avoid it almost completely, except for the last tune, which is a beautiful ballad dedicated to the EST trio – not surprisingly. Very well done gentlemen!

poniedziałek, 6 maja 2013

Coherence Quartet - Coherence (2013)

Coherence Quartet

Łukasz Kluczniak - alto sax
Robert Jarmużek - piano
Marcin Lamch - double bass
Grzegorz Masłowski - drums

Coherence (Multikulti, 2013)




By Ken Shimamoto

By now, the cohort of musicians that revolutionized jazz in the ‘60s has pretty much vacated the evening stage (with the notable exception of Wayne Shorter). However, new generations of players who drank deep from that well continue to carry the flag of post-bop modality. Coherence Quartet is a worthy example of this phenomenon.

They’re led by Robert Jarmuzek, a pianist-composer who draws inspiration from the masterwork of McCoy Tyner, and feature altoist Lukasz Kluczniak, a highly rated veteran with a searching style. On their debut disc, "Coherence", the players (who also include bassist Marcin Lamch and youthful drummer Grzegorz Maslowski) lay down an hour’s worth of music that mirrors the strengths of the classic ‘60s John Coltrane and Miles Davis units, as well as Miles’ sidemen (particularly Shorter and Herbie Hancock) on the dates they led for Blue Note.

On “530” and “Closerer,” Jarmuzek crashes oceanic chords while Kluczniak essays stellar scalar runs, the band gliding along with assured swing, fueled by Maslowski’s loose-limbed percussive thunder. “Ecol” and “March” are ruminative pastels, reminiscent of the quieter moments on Miles’ "Nefertiti". “Opener” kicks off with a muscular ostinato from Lamch, over which Kluczniak sketches out the Shorteresque melody. The album’s finest moment is the closing “Kurkuma,” 15 minutes over which the four men use shifting colors and dynamics to create and sustain a mood of somber reflection.


środa, 27 lutego 2013

Coherence Quartet - Coherence (2013)

Coherence Quartet

Łukasz Kluczniak -alto sax
Robert Jarmużek -piano
Marcin Lamch -double bass
Grzegorz Masłowski -drums

Coherence Quartet (Multikulti, 2013)


By Maciej Nowotny

This album is a total and very nice surprise! The players which up to this moment were known as sidemen, and not those of first ranks, have got together and recorded their "own" music. And it is simply so good that I cannot stop listening to it putting aside many albums of artists who are much better known and appreciated in Polish jazz. Let me then shed some light upon the musicians involved in its recording since it is clear that by this record they show aspirations to join the best players in our country. 

Łukasz Kluczniak is the saxophonist whose instrument is dominating the music of this band. He also composed five out of six tunes recorded on this album. He is best known to me from his long time collaboration with guitarist Janusz "Yanina" Iwański. Their last record "Free Wave" released in 2011 was excellent example how experienced musicians can open up on new trends in modern jazz. 

All other members of this quartet are young lads but they already have significant recordings in their discography. Double bassist Marcin Lamch apart from the collaboration with above mentioned Janusz Iwański is also a member of Maciej Tubis Trio. This trio counts among most interesting young piano trios in Poland playing music verging between the mainstream jazz and classical music. Drummer Grzegorz Masłowski is recently very busy as a sideman collaborating with musicians of Cracow scene and appearing in such young but significant collectives as Inner Spaces or Jarek Bothur Quartet. Pianist Robert Jarmużek is the least  known for me of all these musicians but with this album he gained truly excellent entrance on Polish scene.

The music on this CD may be described as the mainstream jazz. What distinguishes it among so many propositions of that kind in Poland and abroad is the enthusiasm of players. One really feels how much they love this music. Their total commitment to music encompasses listener from the beginning to the end and makes rehearsal of this CD a pure pleasure. The highest level of musicianship shall also be noted. Though stylistically set firmly in within the mainstream it is surprisingly free in spirit with plenty of high-quality interplay between players. All this is topped up with beautiful melodies as written by Kluczniak and Lamch making this album one of the nicest discoveries of this year 2013.


Tracklist: 1. 530 [Ł.Kluczniak] 2. Ecoli [Ł.Kluczniak] 3. Opener [Ł.Kluczniak] 4. March [Ł.Kluczniak] 5. Closerer [M.Lamch] 6. Kurkuma [Ł.Kluczniak]

Zobacz też: