Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drabek Kamila. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drabek Kamila. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 lutego 2026

O.N.E. - "Well, actually..."

O.N.E.


Kateryna Ziabliuk - piano
Monia Muc - alto & baritone saxophones
Kamila Drabek - double bass
Patrycja Wybrańczyk - drums

Tytuł płyty: "Well, actually..."

Wydawca: April Records (2025)

Tekst: Maciej Nowotny

Polish Jazz Blog Editors' Choice

Kim Rossi Stuart, grający główną rolę w mającej premierę w tym roku na Netfikx adaptacji słynnej powieści Tommasa di Lampedusy Lampart, zapytany o to, co jako aktorowi najbardziej podobało mu się w pracy nad tym serialem, odpowiedział, że reżyser Tom Shankland pozwalał, by jedno z ujęć danej sceny zagrać całkowicie „dla zabawy” — for fun — odrywając się od szczegółowego scenariusza i oczekiwań reżysera. Jak stwierdził, wielokrotnie zdarzało się, że właśnie te ujęcia okazywały się najlepsze i ostatecznie trafiały do filmu.

Anegdota ta przypomniała mi się, gdy zastanawiałem się nad jazzem w ogóle i nad muzyką tworzoną przez kwartet O.N.E., a nad tytułem ich najnowszego krążka w szczególności.

piątek, 17 maja 2024

Tercet Kamili Drabek - „Tak bym chciała kochać już"

Tercet Kamili Drabek


Marcin Konieczkowicz (saksofon),
Kamila Drabek (kontrabas),
Kacper Kaźmierski (perkusja).

„Tak bym chciała kochać już” (2024)

Wydawca: Audio Cave 

Tekst: Agnieszka Gawrych

Zdarzają się, ale bardzo rzadko, płyty do których warto nakręcić film - nie teledysk, nie krótką formę. Jedną z takich płyt jest „Tak Bym Chciała Kochać Już” Tercetu Kamili Drabek. Muzyka filmowa, przeplata z motywami ludowymi, a to interesujące połączenie uzupełnia - tuż przed finałem - niestandardowe wykonanie standardu Sonniego Rollinsa.

Płytę nagrano w październiku 2023 roku w warszawskim studio Pasterka. Zespół zdecydował się na nagranie analogowe, a konsekwencje tej decyzji, można słyszeć w ciepłym brzmieniu każdego z dziewięciu utworów.

Album otwiera „Słona róża”, kompozycja Jerzego „Dudusia” Matuszkiewicza, napisana do filmu Majewskiego o tym samym tytule. „Słoną różę” zaczyna słodkim brzmieniem Konieczkowicz, niemal natychmiast dołączają do niego Drabek i Kaźmierski. Kamila Drabek, autorka aranżacji, uzupełniła kolejne frazy niebanalnymi przejściami, słychać kontrabasowe glissando, delikatne czynele i zdecydowane brzmienie budującego napięcie werbla. Gdy werbel milknie znów powraca saksofon, i niemal każdą swoją frazę kończy subtelnym wibrato. Cała trójka - Marcin Konieczkowicz, Kamila Drabek i Kacper Kaźmierski - buduje dla nas filmowy świat. Wsłuchajmy się w niego - naprawdę warto.

Pod numerem drugim - choć to dla mnie numer jeden! - znajdziemy oryginalną kompozycję Drabek, „Last Minute”. Utwór powraca w repryzie na końcu płyty. Taka formuła daje nam złudzenie wersji live. Możemy wyobrazić sobie, że tercet przygotował performance tylko dla nas. Właśnie kończą, choć my wcale nie chcemy, żeby kończyli, i powracają repryzą. Ale zanim dotrzemy do finału przyjrzyjmy się „Last Minute”. Saksofon altowy, instrument w stroju es, zaczyna w H-dur od cis. Konieczkowicz puszcza wszystkie klapy i dołącza do Drabek i Kazimierskiego. A tych dwoje nie można sprowadzić wyłącznie do określenia „sekcja rytmiczna”. „Last minute” to pod jednym względem prawdziwie jazzowy utwór - mimo rockowych inklinacji - eksponuje każdego muzyka z tercetu. A co przeżywamy my, słuchacze? Żyjemy nieco intensywniej. Zapętlone „Last Minute” kształtowało moje ostatnie tygodnie, chwile między spotkaniami i długie trasy. A przy takiej muzyce, z taką dynamiką, wszystko może się zdarzyć, każda nieprawdopodobna, filmowa, historia.

I docieramy do „Bye”, najsłabszego utworu na tej naprawdę dobrej płycie. Można bronić go melancholią brzmienia, doskonale wprowadzanym piano, ale brakuje tu silnego motywu, brakuje puenty, czegoś co mogłoby pozostać z słuchaczem. W naszym filmie to moment dla plenerów i nudnych przejść. Czas, w którym nie dzieje się nic istotnego.

Na szczęście tercet powraca do nas „Hulanką” w świetnym stylu. Wszystko ożywa, mamy staccato, tremola, chromatyczne wejścia i zejścia, swoop notes, idealnie wymierzone pauzy. A co dzieje się z nami w trakcie hulanki? Chyba nie muszę podpowiadać.

Po „Hulance” wpadamy - z pełnym impetem - w „Opolankę”. A w niej, od głównego tematu z motywami ludowymi i brzmieniami bliskimi naturze, przechodzimy do głębokiego - jazzowego i dojrzałego - rozwinięcia, by w finale powrócić do tematu. Opolanka nas odpręża, zbliża do natury, pozwala wsłuchać się nie tylko trio, ale też w siebie. Słychać w niej ślady „Muzyki naiwnej” (2019), pierwszego albumu nagranego przez tercet. Warto docenić konsekwentny rozwój zespołu. Świadomy wybór muzycznej formy, umiejętne balansowanie między gatunkami muzycznymi z pogranicza jazzu, rocka i folku.

W „Etr”, szósty utwór tej płyty, wprowadza nas Kaźmierski. Tu muzycy pozwalają sobie na najswobodniejsze improwizacje. Konieczkowicz i Drabek momentami grają unisono. Z czasem słuchać fuzje między różnymi gatunkami. A mnie najbardziej intrygują wybory Kaźmierskiego, który łączy jazzowe czynele z rockową perkusją i werblowymi tremolami. Z takim rytmem nasz czas się odkształca, wpadamy na jego boczne ścieżki. W ciągu siedmiu minut, w trakcie których rozbrzmiewa „Etr” zyskujemy czas zamiast go tracić.

I nie wiadomo kiedy zbliżyliśmy się do tytułowego utworu płyty, „Tak Bym Chciała Kochać Już”. Wykonują go, podobnie jak „Słoną różę”, wiernie wobec oryginału, modyfikując jedynie dynamikę i sposób artykulacji. A Matuszkiewicz w interpretacji tercetu przyciąga do nas wszystko w stylu doucement - z przewagą ciepłych uczuć i pogody ducha.

Są wierni Dudusiowi, ale wobec Rollinsa się buntują. Jego standard „Pent-Up House” wykonują bardzo odważnie. Utwór z 1956 roku w ich interpretacji brzmi współcześnie, rockowo, buntowniczo. Choć nie mają przewagi liczebnej nad kwintetem Clifforda Browna & Maxa Roacha, bronią się bardzo dzielnie. Nie brakuje nam trąbki i klawiszy, a zmiana głębokiego brzmienia saksofonu tenorowego na alt nadaje utworowi nowy wymiar. Zatrzymajmy się na chwilę przy tytule. „Pent-up” (tłumić, powściągać) połączył Rollins z „penthouse”. Wyobraźcie sobie Państwo, że w naszej filmowej opowieści trio zabiera nas do penthouse’u. A my, choć byliśmy początkowo onieśmieleni przestrzenią luksusowego apartamentu, rozluźniamy się i przestajemy tłumić emocje. Właśnie to zrobi z nami przedostatni utwór na płycie „Tak Bym Chciała…”. Nim wrócę do „Last Minute” dodam jeszcze kilka słów o oryginalnej wersji „Pent-up House”. Warto pamiętać o tym, że powstała w trakcie ostatniej pełnej sesji nagraniowej, w której wzięli udział Richie Powell i Clifford Brown - trzy miesiące później zginęli w wypadku samochodowym.

Powróćmy do „Last Minute (Reprise Version)”. Ostatni utwór płyty jest dowodem świetnego wyczucia formy przez Kamilę Drabek. „Last Minute” wycisza słuchacza, daje uczucie kompletności - mimo, że płyta składa się z utworów skomponowanych przez troje bardzo różnych artystów.

Za realizację nagrań odpowiadał Piotr Zabrodzki. I Last but not least - na okładkę naniesiono obrazy Poli Dwurnik wykonane gwaszem na papierze. Na pierwszej stronie okładki umieszczono tajemniczą, kobiecą postać, okrytą połyskującą, nieprzeniknioną woalką i pióram. Obok listy utworów - spisanej odręcznie przez artystkę - widnieje kruk, a wewnątrz okładek znajdziemy jego czarne pióro. Być może to ona „tak by chciała kochać już…”.

Jak zaznaczyłam na początku - nie jest to muzyka filmowa. Nie mogłaby być rodzajem akompaniamentu do kinowej historii. To muzyka, która ma w sobie siłę tworzenia narracji, opowieści, niezwykłych zdarzeń. Warto poświęcić jej więcej niż niezbędne do wysłuchania całości 40 minut.



sobota, 4 czerwca 2022

O.N.E. – Entoloma (2022)

O.N.E.

Monika Muc – saksofon
Paulina Atmańska – fortepian
Kamila Drabek – kontrabas
Patrycja Wybrańczyk – perkusja

Entoloma (2022)

Wydawca: Audiocave.pl

Tekst: Mateusz Chorążewicz

Dzwonkówka szarofioletowa – gatunek grzybów z rodziny dzwonkówkowatych. Po raz pierwszy takson ten zdiagnozowali w 1854 r. M.J. Berkeley i Ch.E. Broome nadając mu nazwę Agaricus bloxamii. Obecną, uznaną przez Index Fungorum nazwę nadał mu w 1887 r. P.A. Saccardo, przenosząc go do rodzaju Entoloma [Źródło].

Co to ma wspólnego z jazzem?

„Entoloma” to drugi album kwartetu O.N.E. (wcześniej zespół funkcjonował pod nazwą O.N.E. Quintet). Nazwa płyty nawiązuje oczywiście do grzybów z rodziny dzwonkówkowatych. Choć muzycznie nie widzę tego odzwierciedlenia, to jest to nawiązanie do pasji Patrycji Wybrańczyk (perkusja). Jak mówi sama autorka pomysłu na tytuł albumu, „słowo „entoloma” brzmi bardzo melodyjnie, tajemniczo i dźwięcznie, co zgrabnie wpasowuje się klimat nowej płyty. Warto uciec od dosłowności i wsłuchać się w melodię tego słowa.”

W stosunku do debiutanckiego albumu sprzed dwóch lat, nie usłyszymy tu Dominiki Rusinowskiej na skrzypcach. Pozostałe członkinie to Pola Atamańska (fortepian), Monia Muc (saksofon altowy), Kamila Drabek (kontrabas) oraz wcześniej już wspomniana Patrycja Wybrańczyk (perkusja).

Za kompozycje odpowiadają wszystkie cztery artystki. To co się rzuca w ucho, to fakt, że wyraźnie słychać różnice w podejściu do kwestii kompozycyjnych. Osobiście stałem się wielkim fanem utworów skomponowanych przez Polę Atamańską. Słychać w nich dużo Aarona Parksa. Jej utwory często opierają się na charakterystycznych ostinatach i obudowywaniu ich akordami. Charakteryzują się dużą lirycznością i pięknie wybrzmiewającymi harmoniami. Widzę tu jednak małe niebezpieczeństwo, ponieważ w utworach tych Pola Atamańska stosuje te same zabiegi (np. przyspieszenie w środku utworu). Nie jest to na szczęście coś, co odbiera przyjemność z odsłuchu albumu.

Nie usłyszymy tu wybitnych indywidualnych popisów. Artystki postawiły na współbrzmienie, dobre wspólne zrozumienie, a nie na wyścigi kto zagra lepsze solo. Z mojego punktu widzenia to bardzo dobrze, ponieważ świadczy o muzycznej dojrzałości.

Na uwagę zasługuje fakt, że jest to bardzo zróżnicowana płyta. Słychać, że za kompozycje odpowiadają różne osoby, ale jednocześnie całość jest mimo tego spójna. Znajdziemy tu momenty bardzo liryczne, fragmenty pełne dysonansów, części ad libitum czy niezwykle energetyczne. Właściwie nieustannie odbijamy się od klimatów zbliżonych do Aarona Parksa, by po chwili znaleźć się w brzmieniu nieco bliższym zespołowi The Bad Plus.

Choć pierwsza płyta została dobrze przyjęta, osobiście nie byłem nią zachwycony. Miała ona swój charakter i była w miarę solidna, ale czegoś jej brakowało. Po odsłuchu drugiego albumu mogę stwierdzić, że debiutowi brakowało doświadczenia, wspólnego ogrania na koncertach. W ciągu dwóch ostatnich lat zespół zrobił bardzo duży postęp w tym zakresie. „Entoloma” jest dużo lepiej ukształtowanym i dojrzałym dziełem. Choć premiera albumu miała miejsce niedawno, ja z zaciekawieniem czekam na kolejny.


piątek, 7 maja 2021

Michael Kornas - After Darkness/Comes Light (2021)

Michael Kornas

Michael Kornas - piano
Kamila Drabek - bass
Bartłomiej Dybel - drums

After Darkness/Comes Light

SOLITON 1096



By Adam Baruch

This is the debut album by young German (resident in Poland) pianist/composer Michael Kornas, recorded in a classic piano trio setting with Polish rhythm section comprising of bassist Kamila Drabek and drummer Bartłomiej Dybel. The album presents seven original compositions, assumably by Kornas (no info on the artwork), lasting only slightly over half an hour, which is a bit short for a full album, especially a debut.

The music is pretty straightforward mainstream Jazz, based on rather simple melodic themes, which serve as basis for the trio’s performances. The music is mostly lethargic and develops sluggishly, which can be trying for the listener. Obviously these are early days for Kornas as a composer and his ideas need polishing and stylistic diversity, which hopefully will come with time.

The performances are fair, with Kornas concentrating on playing the chords rather than improvising extensively. The rhythm section supports the leader amicably, obviously being more experienced, trying not to disturb the flow of the music. Drabek takes a few bass soli, more than customary for a piano trio album, which are ornamenting the proceedings a bit.

Overall this album is more of a “teaser” than a full-blown offering, and should be probably treated as such. Perhaps recorded a bit to early the music might have been polished with more live performances, but obviously the pandemic prevented that. All the best in the future!

poniedziałek, 18 maja 2020

O.N.E. Quintet - One (2020)

O.N.E. Quintet

Monika Muc - saxophone
Dominika Rusinowska - violin
Paulina Atmańska - piano
Kamila Drabek - double bass
Patrycja Wybrańczyk - drums

One

AUDIO CAVE 2020/007


By Adam Baruch

This is the debut album by Polish Jazz ensemble O.N.E. Quintet comprising of five female representatives of the young generation of the local scene: saxophonist Monika Muc, violinist Dominika Rusinowska, pianist Paulina Atmańska, bassist Kamila Drabek and drummer Patrycja Wybrańczyk. The album presents seven pieces, three composed by Muc, two by Atmańska, one traditional tune and one composition by Krzysztof Komeda.

The music is quite characteristic of the young Polish Jazz scene; full of melancholy and folkloristic influences, strictly melody based but with open space for improvisation and soloing. The rather unusual instrumental lineup (see violin) creates a particular sound, which takes time to get used to. These Ladies have of course perfect schooling and a lot of playing experience behind them, which results in spotless execution, both by the front line and the rhythm section.

The original compositions are well structured, albeit a bit hesitant in their nature, which results in a certain lack of focus, as far as the album as a whole is concerned. But considering the fact that this is a debut offering, this is a minor point and can be easily forgiven.

This album offers a perfect opportunity to exam the timeless issue of "Women's Jazz", which always annoys me. I'd rather leave gender out of music the same way we should avoid dealing with race or religion. We should concentrate on giving woman equal opportunity instead. As this album proves, women can be certainly as creative, adventurous and clever as men in every aspect of life. Overall this is an important debut, which hopefully will open a recording continuance for this gathering of Jazz Amazons (daughters of Harmonia), for the years to come. Definitely worth investigating!

piątek, 17 stycznia 2020

POLISH JAZZ 2019 PODSUMOWANIE !!!


MUZYK ROKU 2019: KAMIL PIOTROWICZ


Polski pianista, kompozytor. Twórca i lider zespołów Kamil Piotrowicz QuintetKamil Piotrowicz Sextet. Laureat wielu festiwali jazzowych, m. in. Jazz Nad Odrą (Nagroda Indywidualna za kompozycję), Krokus Jazz Festival (Grand Prix), Blue Note Jazz Competition (Grand Prix), Ogólnopolski Przegląd Zespołów Jazzowych i Bluesowych w Gdyni (Grand Prix) oraz wielu innych. Zadebiutował świetnie przyjętą płytą "Birth" wydaną w wytwórni Hevhetia w 2015 roku. W 2016 roku ukazały się dwa znakomite albumy z udziałem Piotrowicza - autorska "Popular Music" z sekstetem oraz "Dark Matter" formacji Minim Experiment. Jego dwie płyty - "Product Placement" i "Popular Music" - były nominowane do nagrody Fryderyk, a prowadzone przez muzyka formacje były wielokrotnie nagradzane na prestiżowych przeglądach i festiwalach w Polsce.


DEBIUT ROKU 2019: TERCET KAMILI DRABEK - MUZYKA NAIWNA (SOLITON RECORDS)


Album "Muzyka Naiwna" został zrealizowany w ramach programu Jazzowy Debiut Fonograficzny Instytutu Muzyki i Tańca, a jego koncertowa premiera odbyła się w podczas festiwalu Warsaw Summer Jazz Days. Bohaterami są studenci krakowskiej Akademii Muzycznej: perkusista Kamil Kaźmierski, saksofonista Marcin Konieczkowicz i kontrabasistka Kamila Drabek. "Muzyka Naiwna" jest swego rodzajem podsumowaniem dłuższej, artystycznej relacji i obrazem muzyki, w jakiej najpełniej odnaleźli się młodzi twórcy. Chociaż swoją świadomość muzyczną budowali na wspólnych występach w krakowskich klubach jazzowych, to muzycy Tercetu spotykali się również w innych zespołach, koncertując w kraju i za granicą, zdobywając laury na konkursach, by wreszcie stworzyć autorską formację, która zadebiutowała podczas Kraków Summer Jazz Festiwal w legendarnej Piwnicy pod Baranami. Zespół nie kryje fascynacji wyłącznie tradycją amerykańskiego jazzu, lecz zgrabnie wzbogaca swoje brzmienie także elementami rodzimymi. 


NAGRANIE ARCHIWALNE 2019 ROKU: JERZY MILIAN - STIGMA (GAD RECORDS)


W lipcu 1970 roku Jerzy Milian spotkał się w Berlinie Wschodnim z orkiestrą Guntera Gollascha oraz złożonym z jej muzyków Ensemble Studio 4. Dla obu projektów przygotował kilka autorskich kompozycji – od krótkich impresji o ilustracyjnym charakterze do rozbudowanych, wielowątkowych form na styku jazzu i awangardy. Całość mieniła się wieloma kolorami i przyciągała uwagę niecodziennymi rozwiązaniami aranżacyjnymi. Milian wziął także udział w nagraniach jako wibrafonista, uzupełniając większość utworów doskonałymi partiami solowymi. Te wakacyjne nagrania z 1970 roku okazały się zaledwie preludium do bardzo obszernej, trwającej kolejne czternaście lat współpracy – jednym z punktów zwrotnych w karierze Jerzego Miliana. "Stigma" to ósma część serii "Jerzy Milian Tapes". Wszystkie utwory zarejestrowane w Berlinie Wschodnim w 1970 roku ukazują się na płycie po raz pierwszy.

wtorek, 13 sierpnia 2019

Tercet Kamili Drabek – Muzyka Naiwna (2019)

Tercet Kamili Drabek

Marcin Konieczkowicz - alto saxophone
Kamila Drabek - double bass
Kacper Kaźmierski - drums

Muzyka Naiwna

SOLITON 951



By Adam Baruch

This is the debut album by young Polish Jazz trio led by bassist/composer Kamila Drabek, with saxophonist Marcin Konieczkowicz and drummer Kacper Kaźmierski. The album presents eleven tracks, ten of which are original compositions by Drabek and one is a standard arranged by her. The music was recorded at the Monochrom Studio and engineered by Ignacy Gruszecki and offers a wonderful natural sound quality.

The album's title (Naïve Music in English) is a most appropriate description of its musical contents, which is a collection of seemingly simplistic and minimalist compositions, played without much panache or exhibitionism. All this is an obvious and fully conscious approach by the composer and the trio, trying to keep the music down to is bare components, without polluting it with unnecessary adornment, which is the modus operandi of Naïve Art. Naïve is sadly often confused with primitive or underdeveloped, but in Art it simply means natural/honest/direct rather than limited.

The music presented here is by all means fully developed as are the technical skills of the trio members, and the minimalist approach is extremely effective as far as getting the message through, especially in today's noise polluted musical environment. As a result the album offers a completely innovative path, which of course is commendable, especially in view of the young age of the musicians involved. It takes a few listening sessions to get to the bottom of these compositions and discover their full blossom, but the effect is definitely worth the effort.

The recording quality of the music allows the listener to hear clearly every nuance of the instrumental work, which under these circumstances is even more important than usual, as every note played counts. As already stated, this kind of natural sound complements this music perfectly. Overall this is a splendid and very unique debut, which certainly deserves to be heard and rises high hope as to the future if its creators. Very well done!

Zobacz też: