Wśród 3 krążków nominowanych do czeskich nagród Ceny Anděl 2023 (odpowiednika polskich Fryderyków) aż 2 są nagrane przez muzyków bardzo dobrze znanych polskiej publiczności: trębaczkę Stepankę Balcarovą i gitarzystę Davida Doruzkę. Ponadto w nagraniu jednej z tych płyt uczestniczyli polscy muzycy: pianista Nikola Kołodziejczyk i perkusista Grzegorz Masłowski. Gratulujemy!
Więcej o tych albumach dowiecie z recenzji pióra Mateusza Chorążewicza i Macieja Nowotnego jakie zamieściliśmy na naszych łamach:
Štěpánka Balcarová – trąbka Jaromír Honzák – kontrabas Nikola Kołodziejczyk – fortepian Grzegorz Masłowski – perkusja
"Emotions" (2023)
Tekst: Maciej Nowotny
Stepanka Balcarova, czeska trębaczka, swoim najnowszym albumem "Emotions" potwierdza wysoką formę, która w 2023 przyniosła jej prestiżową w Czeskiej Republice nagrodę Andel Awards, odpowiednika naszych polskich Fryderyków. Nagrodę tę dostała za płytę "Stesti", która jest brawurową, orkiestrową wersją muzyki jaką napisała do wierszy Juliana Tuwima i jedną z tych płyt, która budzi zachwyt nie tylko krytyków, ale i szerokiej publiczności. Udało się jej tam wszystko: wymyśleć ciekawą koncepcję, znaleźć genialnych współpracowników, zagrać to (i zaśpiewać dzięki niesamowitej Małgorzacie Hutek!) w najlepszy możliwy sposób, i co najważniejsze, dotrzeć do emocji słuchaczy.
Tym bardziej byłem ciekawy jak zabrzmi jej kolejny krążek, bo nie od dziś wiadomo, że utrzymanie wysokiego poziomu jest o wiele trudniejszym zadaniem niż nawet najwspanialsze, ale pojedyncze osiągnięcie. Jeśli chodzi o skład, to Stepanka postanowiła zostać przy muzykach, z którymi gra już od lat, a są to weteran czeskiej sceny, mistrz kontrabasu Jaromir Honzak, a nadto Polacy w osobach grającego na fortepianie Nikoli Kołodziejczyka i na perkusji Grzegorza Masłowskiego. Wspomnijmy przy okazji, że nie są to jedyne związki Stepanki z Polską, która studiowała na Akademii Muzycznej w Katowicach, a następnie kontynuowała zawarte tam muzyczne znajomości z polskimi muzykami m.in. w ramach założonego przez siebie zespołu Inner Spaces.
Ale od ukończenia szkoły w Katowicach minęła już więcej jak dekada i dzisiaj Stepanka wkroczyła w dojrzały okres swojej twórczości, zakończyła etap budowania relacji, nauki, zdobywania pierwszych doświadczeń, a jest na drodze do mistrzostwa. Potwierdza to nie tylko docenione i nagradzane "Stesti", ale i jej najnowszy krążek. Jego idea jest prosta, ale ma olbrzymią siłę przekonywania, bo jest autentyczna. Balcarova dzieli się z nami swoją muzyczną interpretacją najbardziej podstawowych emocji: zaskoczenia, gniewu, strachu, radości, smutku itd. Niby nic nowego, ale kiedy zapytałem ją skąd ten pomysł, okazało się, że to nic wydumanego, żadna sztuczna czy udawana konceptualizacja. Po prostu Stepanka kilka lat temu została mamą dwójki dzieci i to doświadczenie okazało się o wiele trudniejsze niż jej się wydawało. Bo bycie rodzicami jest o wiele bardziej skomplikowane niż sobie często zanim nimi zostaniemy wyobrażamy, to prawdziwa huśtawka emocji i właśnie te emocje bywają często najtrudniejszym do zdania egzaminem naszej dojrzałości.
Może właśnie dzięki faktowi, że muzyka ta jest zakorzeniona w autentycznym doświadczeniu, a emocje są bliskie wielu z nas, sprawia że płynie ona naturalnie, jak rzeka, od źródła ku ujściu, odnajdując po drodze swoje własne piękno. I chociaż mamy tu do czynienia z kompozycjami, w których nieraz pobrzmiewają naprawdę wyjątkowej urody melodie, nigdy nie brakuje tu nam także poczucia wolności. Wielka w tym, jak sądzę, zasługa towarzyszących Stepance muzyków. Ponieważ gra z nimi od wielu lat, poziom wzajemnego zrozumienia, jest tu oszałamiający. Ale najbardziej zachwyca brzmienie, dla wielu, w tym piszącego te słowa, to prawdziwy święty Graal w jazzie. A tu jazz brzmi wspaniale, słychać nie tylko pojedyncze instrumenty, ale i ich wzajemną harmonię, do której czujny słuchacz może dodać swoją własną uważność i wrażliwość.
W rezultacie obcowanie z tą muzyką przynosi iście arystotelesowski efekt, bo chociaż zaczynamy od emocji, nieraz silnych, i trudnych, to dźwięki ostatecznie przynoszą nam ukojenie, spokój, a nawet katharsis. Brawo!
Stepanka Balcarova – tp, Małgorzata Hutek – voc, Marcel Barta – ts, ss, cl, bcl, Nikola Kołodziejczyk – f
Jaromir Honzak – b, Grzegorz Masłowski – dr, Robert Fischmann – fl, alto fl, piccolo fl
Štěstí (2022)
Autor tekstu: Maciej Nowotny
Mamy w polskim jazzie tzw. "duński zaciąg" czyli polskich muzyków studiujących w Danii takich jak m.in. Tomasz Dąbrowski, Tomasz Licak, Artur Tuźnik, Radek Wośko, ale i mamy nie mniej potężny tzw. "zaciąg czeski" czyli muzyków z Czech, którzy grają z polskimi muzykami, a często studiowali też na Wydziale Jazzu na Akademii Muzycznej w Katowicach. Kilka nazwisk: gitarzysta David Doruzka (który akurat nie studiował w Polsce), współpracujący z wieloma polskim muzykami m.in. Agą Zaryan i Piotrem Wyleżołem; trębacz Oskar Torok od lat grający w składzie m.in. kwintetu Wojtka Mazolewskiego; wreszcie pianista Vit Kristan i trębaczka Stepanka Balcarova grający z polskimi kolegami np. w zespole Inner Spaces. Dzisiaj chciałbym skierować wszystkie reflektory właśnie na Stepankę, bo nagrała płytę - nie zawaham się tego powiedzieć - wybitną!
A właściwie lepiej byłoby użyć tu liczby mnogiej: "nagrali". Bo chociaż wielkie uznanie należy się liderce za wspaniały pomysł czyli przypomnienie poezji Juliana Tuwima i napisanie muzyki, która pozwoliła jego wspaniałym słowom znów rozkwitnąć, niemniej wiele innych osób musiało tutaj włożyć swój talent, serce i entuzjazm, by powstało coś wyjątkowego. Wspomnijmy tu tylko niektórych, jak weterana czeskiej sceny, legendarnego kontrabasistę Jaromira Honzaka tworzącego rewelacyjną sekcję rytmiczną z perkusistą Grzegorzem Masłowskim. Wspomnijmy wspaniałego polskiego pianistę i aranżera Nikolę Kołodziejczyka i - ponad wszystko - wokalistkę Małgorzatę Hutek, której ekstatyczny głos dał muzyce skrzydła i w wykonaniu której utwór "Czereśnie" znalezć się musi - moim skromnym zdaniem - wśórd najlepszych utworów wokalnych wykonanych kiedykolwiek w polskim jazzie. Wspomnijmy wreszcie i schylmy z szacunkiem głowę przez dyrygentem Marko Ivanowiciem i orkiestrą symfoniczną czeskiego radia. Rzecz ciekawa: Stepanka najpierw nagrała materiał z płyty na nagranym w 2018 roku w septecie krążku "Life and Happinness of Julian Tuwim", który był bardzo dobry. Musiało jednak minąć kolejne kilka lat, a do składu zostać dołączona orkiestra symfoniczna, która zagrała jak natchniona by stało się coś niezwykłego, co zdarza się rzadko, bardzo rzadko, prawie nigdy: orgiestra symfoniczna i jazzowe combo zagrali razem jakby właśnie do tego zostali stworzeni.
No i mamy sukces. Brawo dla Czechów i Polaków, brawo dla wspaniałego polskiego Żyda, Juliana Tuwima, którego poezja dzięki takim projektom przeżywa drugą młodość. Brawo wreszcie także dla czeskich krytyków, którzy temu niezwykłemu nagraniu nie pozwolili przejść niezauważonym, wybierając je w Republice Czeskiej Jazzowym Albumem Roku 2022. Krótko mówiąc, sukces dla wszystkich muzyków zaangażowanych w projekt, sukces który - miejmy nadzieję - zwiastuje wiele kolejnych dla czeskiej trębaczki. A jest na to szansa, bo właśnie przed 2 tygodniami ukazała następna płyta Stepanki, tym nagrana w kwartecie, ze wspomnianymi wyżej Jaromirem Honzakiem, Nikolą Kołodziejczykiem i Grzegorzem Masłowskim. Bardzo Wam polecamy zapoznanie się ze Stepanki Balcarovej płytą "Stesti", ale warto też wziąść na radar jej najnowsza płytę. Za naszą południową granicą dojrzał właśnie wielki talent, który mam nadzieję dalej będzie zaglądał na naszą stronę Sudetów i szukał tu tak inspiracji jak i wrażliwej publiczności.
Marek Napiórkowski – gitary Max Mucha – kontrabas Michał Bryndal – perkusja
AUKSO – Orkiestra Kameralna Miasta Tychy
String Theory (2022)
Wydawnictwo: AGORA S.A.
Tekst: Paweł Ziemba
W jednym z wywiadów z Coltrane’m na temat siły muzyki i jej oddziaływania na publiczność, zamieszczonych w książce „Coltrane według Coltrane’a”, możemy przeczytać: „Wciąż nie znam prawdziwej potęgi muzyki. Myślę, że ambicją każdego muzyka powinna być chęć kontrolowania tej potęgi. Fascynuje mnie wiedza o tych nieznanych siłach. Chciałbym umieć wywołać u publiczności reakcje, wywołać określoną atmosferę. W takim kierunku chcę podążać i dotrzeć jak najdalej”.
Nie bez kozery przytoczyłem ten fragment wywiadu, gdyż mam wrażenie, że właśnie podobne przemyślenia i chęć wywołania emocjonalnych „wibracji” u słuchaczy (poza rozwiązywaniem zagadnień harmonicznych, melodyjnych czy też rytmicznych), stanowi fundament najnowszej płyty Napiórkowskiego.
Muzyka ma ogromny wpływ na nas i nasze emocje. Bez niej nasze życie byłoby monotonne i przygnębiające. Podobno muzyka leczy, łagodzi obyczaje, zmniejsza napięcie nerwowe i łagodzi stres. Jak by na to nie patrzeć, z pewnością muzyka daje nam energię, inspiruje, a innym razem działa relaksująco.
„String Theory” zyskała już uznanie słuchaczy i aprobatę wielu recenzentów, więc mój tekst potraktuję jako osobiste, nieskrywane uznanie i pochwałę dla muzyki i muzyka, o którym można powiedzieć: „weteran” polskiej sceny jazzowej.
Marek Napiórkowski jest czołowym polskim kompozytorem, gitarzystą jazzowym, artystą wszechstronnym, tworzącym własny, niepowtarzalny język muzyczny. Od ponad 10 lat głosami czytelników Jazz Forum, wybierany jest Jazzowym Gitarzystą Roku. Od wielu lat nominowany do Nagrody Muzycznej Fryderyk w kategoriach: Jazzowy Muzyk Roku oraz Jazzowy Album Roku. Kompozytor muzyki teatralnej i filmowej… zapewne wiele aktywności Pana Marka pominąłem. Jeśli nagrał pond 150 płyt z różnymi wykonawcami, to aż chciałoby się spytać: z kim jeszcze nie grał J.
Każdy kolejny projekt muzyczny Napiórkowskiego niesie ze sobą coś nowego. Wydaje się, że zakres kreatywności muzycznej gitarzysty jest niczym nieograniczony. „String Theory” to kolejny stopień w drabinie wyzwań muzycznych, jakie wyznaczył sobie muzyk. Niektórzy uważają, że ciągłe poszukiwanie kolejnego sposobu wyrażania siebie poprzez muzykę jest ryzykownym wyzwaniem i zawsze ma gdzieś swój kres. Myślę, że Marek Napiórkowski na szczęście nie ma takich dylematów. Po ciekawym albumie „Hipokamp”, na którym wykorzystuje sporo brzmień elektronicznych, przyszedł czas na orkiestrę smyczkową. To co wyróżnia ten krążek od wielu innych płyt zrealizowanych przy współudziale orkiestry smyczkowej, można wyrazić w czterech słowach: współistotność brzmienia, nowoczesność, partnerstwo. Wszystkie utwory z założenia pisane były z uwzględnieniem orkiestry jako równoprawnego partnera. Ten unikalny i rzadko spotykany „zabieg” kompozytorski sprawił, iż ze względu na różnorodność muzycznych faktur „String Theory” jest zdecydowanie silnym muzycznie krążkiem; stanowi integralną całość, pełną kolorowych wibracji i oryginalnej, intrygującej muzyki.
Ta wieloczęściowa suita (składająca się z 7 utworów), trwająca niewiele ponad 43 minuty, łączy talent, ambicje z doświadczeniem i muzyczną kreatywnością wszystkich współuczestników tego projektu.
Parafrazując słowa Churchilla powiedziałbym, „że jeszcze nigdy tak wielu nie zrobiło tak wiele dla jednego”.
Muzyka na tym krążku jest spójna i logiczna, a zarazem zaskakująca i świeża w brzmieniu. Gitarowy ton, linie kreślone na gitarze, harmonie, jak również ogólna precyzja i słodycz, z których następnie układa swoje kompozycje lider, może ucieszyć niejedno wybredne „ucho”. To bujny pokaz muzycznej elegancji, ciekawych układów harmonicznych i brzmień, podanych słuchaczowi w interesujący i angażujący sposób. Zapewniam, że jeśli w tej bezpośredniej konfrontacji, pozwolimy się ponieść bogactwu tych utworów, konsekwencji i subtelności, które w rzeczywistości stanowią istotny element całości tego muzycznego projektu - będziemy aktywnie towarzyszyć muzykom w ich dalszym pochodzie.
Napiórkowski w swojej grze wykorzystuje cały szereg muzycznych faktur. Dzięki wspaniałej aranżacji i elementom orkiestracji utwory brzmią bardzo współcześnie. Na uwagę zasługuje niewiarygodna adekwatność zastosowanych rozwiązań harmonicznych. Mimo faktu, że mamy do czynienia z orkiestrą kameralną, do której naturalnie pasującym instrumentem wydawałaby się, gitara akustyczna, Napiórkowski używa jedynie gitar elektrycznych. Całość brzmi spójnie i nowocześnie. Riff gitary często stanowi tło dla linii melodyjnych bądź zastosowanych rozwiązań harmonicznych granych przez orkiestrę. Zmienność ról w układzie gitara – orkiestra oraz interesujących artykulacji, sprawiają, że muzyka jest bardzo obrazowa, intrygująca, oferująca słuchaczowi nietypowy rodzaj estetyki, melodyjności i wiele różnorodności.
„String Theory” Marka Napiórkowskiego zrealizowana wspólnie z orkiestrą kameralną AUKSO, „przykuwa uwagę i tuli kaszmirowym szalem”.
Gitarzysta zaprosił do współpracy najlepszych w tym fachu. Za orkiestrację odpowiadał wybitny aranżer Nikola Kołodziejczyk, który doskonale zrealizował oczekiwania lidera, tworząc z orkiestry równorzędnego członka zespołu. Ruch ten pozwolił nadać muzyce niespotykane a zarazem wyjątkowe rozwiązania harmoniczno- melodyczne.
W nagraniu płyty wzięli udział: Orkiestra Kameralna AUKSO pod batutą maestro Marka Mosia, oraz sekcja rytmiczna: Max Mucha kontrabas i Michał Bryndal perkusja.
Trudno byłoby dziś znaleźć lepszy skład do realizacji tej muzycznej koncepcji, łączącej świat jazzowych improwizacji z pięknym brzmieniem instrumentów smyczkowych. AUKSO to jedna z najlepszych orkiestr kameralnych w Europie. Grupę tworzą doświadczeni, znakomici muzycy, pełni zaangażowania i aspiracji absolwenci Akademii Muzycznej w Katowicach.
Interesujące z perspektywy współpracy przy realizacji płyty jest funkcjonowanie orkiestry w swoistej strefie pogranicza muzycznego - łączenia klasyki z jazzem i muzyką alternatywną. Bez pełnego zaangażowania, poczucia identyfikacji, umiejętności kolektywnego myślenia oraz zabawy przeciwieństwami i zderzaniem odrębnych języków muzycznych, tak nowoczesnego projektu nie udałoby się zrealizować.
Max Mucha to wybitny kontrabasista. Od wielu lat aktywnie działa na polskiej i europejskiej scenie jazzowej. Współpracował z takimi muzykami, jak: Maciej Obara, Dominik Wania, Adam Pierończyk, Mateusz Pospieszalski. Od kilku lat gra m.in. z Christianem Scottem, trębaczem ze światowego topu. Na perkusji towarzyszy w oryginalny sposób Michał Bryndal, odnajdujący się bardzo dobrze w obszarze jazzu eksperymentalnego jak i brzmień zespołów rokowych.
W kontekście tak mocnej muzycznie koncepcji, jaką niewątpliwie jest „String Theory”, słowa nie mają dużego znaczenia - muzyka wyraża wszystko. Gratulacje za pomysł i realizację tak ciekawego albumu!
Kołodziejczyk feat. Dąbrowski/Blaser/AUKSONikola Kołodziejczyk - conductor Tomasz Dąbrowski - trumpet Samuel Blaser - trombone AUKSO Chamber Orchestra
Suite For Trumpet, Trombone And String Orchestra
NOWA BRAMA PRO MUSICA 2018
By Alek Jastrzębski
W morzu gatunków i stylów muzycznych od czasu do czasu udaje się napotkać płytę, zwinnie wymykającą się wszelkim konwencjom i próbom generalnej systematyzacji. I nawet kiedy po kilku pierwszych utworach rodzi się w naszej głowie pomysł na przypisanie wydawnictwa do jakiegoś konkretnego gatunku, to kolejne kompozycje bez ostrzeżenia porywają nas na zupełnie inne wody. Nie są to jednak wody ani wrogie, ani niebezpieczne. Za to pełne są harmoniczych skarbów i miłych niespodzianek.
Do takich płyt należy "Suite For Trumpet, Trombone And String Orchestra" Nikoli Kołodziejczyka, będąca godną następczynią "Chord Nation" i "Baroku Progresywnego". I tak jak dwie poprzednie płyty kompozytora, tak i opisywane wydawnictwo stanowi zupełnie odrębny muzyczny ekosystem. Nie ma tu miejsca na powtórki czy trzymanie się sprawdzonych, schematycznych rozwiązań. Kołodziejczyk jest niestrudzonym poszukiwaczem nowych muzycznych smaków. Łączy je odważnie, czasem wręcz brawurowo, zawsze jednak z wdziękiem i finezją. Daje tym samym muzyce wolność, ukazując jej nieskończony potencjał i możliwości, nierzadko pozostawiane za kurtyną gatunków i stylów.
Największe wrażenie wywarło na mnie jednak to, w jaki sposób kompozytor i pianista przekłada dynamikę i moc kwintetu jazzowego na orkiestrę smyczkową i dwóch solistów. Sprawia to, że w żadnym momencie nie możemy być pewni tego, co za chwilę usłyszymy. Ta niepewność jednak ani przez chwilę nie irytuje, a wręcz pociąga. Bez wątpienia ogromna w tym zasługa "chemii" i wzajemnego zaufania, jakie zrodziło się między orkiestrą AUKSO, solistami Tomaszem Dąbrowskim (trąbka) i Samuelem Blaserem (puzon) oraz dyrygentem i kompozytorem Nikolą Kołodziejczykiem. Wątpię, że bez tego możliwe byłyby dwie niezależne, improwizowane linie jazzowego walkingu, grane przez dwa kontrabasy jednocześnie, które możemy usłyszeć w utworze "Free Radicals", czy powierzenie orkiestrze roli, odgrywanej zwykle przez sekcję rytmiczną zespołu jazzowego - chociażby w "Reunion". To samo tyczy się przekazania odpowiedzialności za ruch harmoniczny w "Elegii o 20 VII" w ręce fantastycznej kontrabasistki Barbary Oruby, której muzyczne wybory determinują brzmienie całości.
W tym miejscu warto wspomnieć, że album jest zapisem koncertu z łódzkiego Klubu Wytwórnia, co sprawia, że do ciekawych pomysłów kompozytora i wzajemnego zrozumienia między wykonawcami dołącza magia sali koncertowej, pobudzająca wyobraźnię improwizatorów i ogólny feeling pozostałych muzyków. Może wynika to z tego, że jestem fanem płyt koncertowych i samych koncertów, ale odnoszę wrażenie, że utwór taki, jak choćby "Gestural Improvisation", będący kompozycją z gatunku "guided improvisation", tworzoną na żywo przez zespół na podstawie zdefiniowanych wcześniej gestów dyrygenta, nie wybrzmiałaby z taką samą mocą i uczuciem w hermetycznych warunkach studyjnych.
"Suite For Trumpet, Trombone And String Orchestra" jest jak nieoczekiwana podróż, wyrywająca nas z marazmu codzienności - otrzeźwia, wyostrza zmysły, rozbudza wyobraźnię i niemożliwą do zaspokojenia chęć poznawania. Stanowi też subtelne przypomnienie o tym, że muzyka istnieje również (a może przede wszystkim?) poza granicami gatunków i że warto się poza te granice wybierać. Dlaczego? Wystarczy odtworzyć płytę - czeka tam na nas godzina i 13 minut kreatywnych odpowiedzi.
Although her career goes back
over two decades, this is finally the debut album by Polish vocalist Małgorzata
Markiewicz. It was recorded with the vocals supported by a basic trio
consisting of keyboardist Nikola Kołodziejczyk, bass guitarist Maciej
Szczyciński and drummer Michał Bryndal. In addition a string quartet, which is
3/4 of the Atom String Quartet (violinist Dawid Lubowicz, violist Michał Zaborski (Małgorzata's husband) and cellist Krzysztof Lenczowski) and violinist
Marta Zalewska takes part in the recording as well as eight other musicians
playing/singing on selected tracks.
The album presents twelve original songs,
nine of which were composed by Markiewicz (two co-composed with others) and
three were composed by Gabriela Kapczuk. She also wrote three of the lyrics and
co-wrote one with the rest being by different authors. Six of the songs feature
lyrics in Polish language and the other six feature lyrics in English. The
album is elegantly packaged and offers the lyrics, arty photographs and stylish
design.
The songs are all typical
contemporary Polish Pop, very melodic and solidly written but slightly samey. The
album offers a modern production and sound, which I personally don't appreciate
very much. But the instrumental arrangements, with just a tinge of Jazz here
and there, and the playing / singing are absolutely perfect and professional.
If not for the Polish lyrics, this album might have been mistaken for an American
album, which proves that the Poles can beat the Americans at their own Smooth Jazz
production game, but as such does not offer much originality.
With that said, Markiewicz
proves she can write great tunes and sing them with true feeling, even in
English, which most of her local vocal colleagues fail at badly. It is obvious
that a lot of thought and work was invested into creating this album and the
result is highly entertaining and offers a great listening experience, which
Pop and Smooth Jazz listeners should enjoy immensely. Overall this is an excellently
produced and beautifully performed album, full of great tunes and typical
Smooth Jazz feel, which should make aficionados of that genre perfectly happy.
This is the debut album as a leader by the Polish violist Michał Zaborski, mostly recognized as a member of the Atom String Quartet, recorded with a quartet, which also includes pianist Nikola Kołodziejczyk, bassist Maciej Szczyciński and drummer Michał Bryndal. The album presents seven original compositions, all by Zaborski and the music was recorded at the excellent Studio Tokarnia and engineered by Jan Smoczyński.
With the viola in the lead, the
quartet produces a noticeably "different" sound than one expects from
a Jazz recording, and indeed this music, although Jazz oriented, includes also
strongly noticeable additional influences, such as Classical and Folklore
music, which are immediately apparent from the onset. The compositions are all
deeply melancholic and mostly low key, emphasizing a strong melodic presence,
with the themes stated by the viola at the beginning of each piece and than
gently carried on by the fragile piano and viola improvised parts. The piano is
a tad too busy at times, but not extravagantly so. The rhythm section keeps things
to bare minimum, with the bass pulsating in the background and playing a few beautifully
melodic soli and the drums steady and barely audible at times.
And yet the music has an
irresistible charm to it, a magical flow that keeps the listener mesmerized for
the duration of the album, taking him from one piece to the next as if
hypnotized. In spite of the minimalist outcome produced by the musicians, the
music does not seem to be missing anything and is perfectly rounded and whole. The
music is kept mostly on a relaxed level with little dynamics displayed along the
way, which could be considered a bit indistinguishable, but easily forgiven.
Personally I really enjoyed the
music, although I suspect some listeners will find it a bit "too
pretty" and altogether lacking the "kick" Jazz enthusiasts
expect to hear in the music. There is no doubt Zaborski is a virtuoso and his
performances here as every bit as strong as on his numerous earlier recording. His
compositions are heavily influenced by Polish Folklore music and his Classical
Music background, which he openly admits in his music, not trying to make it sound
more Jazzy than it rally is.
Overall this is a very unique album,
different from most of the output arriving on the Polish Jazz scene, and also
different from the material Zaborski records with the Atoms, showing another
facet of his musical personality. A Gentle Giant by all means, who can weave
beautiful melodies and share them with his listeners with obvious love and modesty.
Michał Zaborski - altówka Nikola Kołodziejczyk - fortepian Maciej Szczyciński - kontrabas Michał Bryndal - perkusja
Michał Zaborski Quartet - "Feeling Earth" - to debiutancka płyta altowiolisty Michała Zaborskiego, współtwórcy uznanego już na polskim i europejskim rynku muzycznym zespołu Atom String Quartet. Krążek ukaże się w połowie kwietnia nakładem słowackiej wytwórni Hevhetia i jest zapisem autorskich kompozycji lidera. To pierwszy w Polsce projekt związany z muzyką jazzową, gdzie altówka pełni rolę instrumentu wiodącego. Materiał zawarty na "Feeling Earth" to intrygujące połączenie melodyjnego, europejskiego jazzu z domieszką muzyki regionalnej z różnych zakątków świata, którą w nieoczywisty sposób artysta przemyca w swoich kompozycjach. I to właśnie ona, dzięki swej specyficznej urokliwości i niepowtarzalności, była ogromną fascynacją artysty i w konsekwencji dominującą inspiracją do powstania tego projektu. Rzadkie zestawienie instrumentu, jakim jest altówka, z tradycyjną sekcją jazzową przynosi nową i niezwykle ciekawą, muzyczną jakość.
Działalność w różnych obszarach, zarówno muzyki klasycznej, jak i szeroko rozumianej muzyki improwizowanej, pozwala Michałowi Zaborskiemu na kreowanie swojego indywidualnego stylu. Artysta stale poszukuje nowych środków wyrazu, eksplorując jednocześnie nieznane dotąd możliwości, jakie daje altówka - dotąd śladowo wykorzystywana we współczesnym języku jazzowym. Próba definicji i umiejscowienia tego instrumentu w nowym kontekście jest jednym z bardziej interesujących przedsięwzięć na polskiej scenie muzycznej. W nagraniu płyty wzięli udział muzycy z formacji Stryjo: pianista Nikola Kołodziejczyk, kontrabasista Maciek Szczyciński i perkusista Michał Bryndal. Premiera koncertowa odbędzie się 16.04.2019 w Promie Kultury Saska Kępa w Warszawie, przy okazji cyklu "Cały Ten Jazz".
This is the debut album as a
leader by Czech trumpeter / composer Štěpánka Balcarová, recorded with a septet
comprising of Czech and Polish Jazz musicians: vocalist Małgorzata Hutek,
saxophonist Marcel Bárta, flautist Robert Fischmann, pianist Nikola
Kołodziejczyk, bassist Jaromir Honzák and drummer Grzegorz Masłowski. As the
title suggests, the album presents nine poems by Polish/Jewish poet Julian
Tuwim, which were made into songs with original music composed by Balcarová.
The album is a typical Jazz
& Poetry project, which apparently is a specialty of the Eastern European
region (Poland
especially), and which keeps the wondrous and much neglected elsewhere idiom
alive and kicking. Of course tackling Tuwim's poems, who after all was the most
important 20th Century Polish poet, is an extremely risky
undertaking, especially in view of the fact that his poems were already made
into songs countless times before by some of the best composers out there. Balcarová decided to compose music to Tuwim's early poetry, published (with one
exception) between 1918 and 1923, which are more rarely used as sources of
songs, and therefore she brings forward to the public eye a lesser known facet
of his poetry.
I am happy to say that Balcarová managed to create a consistent song cycle, with her music being very
appropriate to the poetic contents. The music is full of melancholy, perhaps
even a bit too somber at times, since these poems are considered as optimistic
and vital in comparison to Tuwim's later work, which was full of cynicism and
resentment. Nevertheless the music, as already mentioned, is more than
appropriate in this context and its melodic qualities, which incorporate strong
Eastern European folkloristic motifs, is definitely impressive. The
polyrhythmic compositions are the most successful and interesting musically,
but they are a minority.
The instrumental work is also
very solid from start to finish, with excellent solo parts by the players and
supportive rhythm section. Kołodziejczyk is definitely the key player, who
keeps the harmonic structures in place and accompanies the vocals amicably,
adding some splendid solo parts on the fly. The vocals suffer from some problems:
they are way too theatrical and loud; there is way too much vibrato and almost
no reference between the actual lyrics (poems) and the way they are expressed.
Hutek sings forcefully even in the most intimate moments, which at its extreme
manifestations is pretty annoying. I'd rather have these texts whispered rather
than sung the way they are. But to be fair these texts are extremely difficult
and combined with the music, which also is often challenging, Hutek does the
best she can to make it work and overall, with a bit of acquired taste, does
fine.
But this album is all about the
music, first and foremost, and as such it is a splendid piece of work, that
deserves to be heard and enjoyed. Beautifully packaged and with a booklet that
includes the original poems in Polish and Czech and English translations, this
is a piece of Culture that true connoisseurs of the Jazz & Poetry idiom
would absolutely love to have in their collections. Wholeheartedly recommended!
This is the debut album by young Polish Jazz violinist Mateusz Pliniewicz, recorded in a quartet setting with keyboardist Nikola Kolodziejczyk, bassist Marcin Jadach and drummer Szymon Madej. The album was recorded live in the Polish Radio Lutosławski Studio (in Warsaw) and presents eleven original compositions, seven of which were composed by Pliniewicz, two were co-composed by all four quartet members, and one each was composed by Jadach and Kołodziejczyk.
The music is not focused stylistically
and moves between melodic mainstream pieces and more adventurous/atmospheric vistas,
but is overall quite original and interesting. The strongest compositions are
soaked in the typical Polish melancholy, which is a trademark of Polish Jazz
since many years. The music develops very slowly and sometimes sounds a bit hesitant,
but eventually the beauty of the melodies wins the listener over, even if he
has to wait for it for a long while.
Pliniewicz plays beautifully
and movingly, somewhat "old fashioned" like early Jean-Luc Ponty, but
with great charm and feeling. Kołodziejczyk supports the violin amicably and
plays several well built solos. His acoustic piano playing is perfectly compatible
with the overall atmosphere of the music, but his synthesizer parts sound
somewhat out of place. The rhythm section does a good job pushing the music
forward and setting the rhythmic layer behind the acoustic sound of the violin
and piano, without dominating it. Jadach plays several interesting bass parts
and is certainly worth following. Madej, who plays the drums also for another
great young Polish Jazz violinist Bartosz Dworak, is perfectly at home in this
setting.
Overall this is a very
impressive debut, which brings to light another hero of the Polish Jazz violin,
which in turn seems to enjoy a great renaissance lately. I am looking forward
to the first "proper" studio album, which hopefully will fulfill all
the hopes this album manages to raise. Well done!
Nikola Kołodziejczyk - piano
Maciej Szczyciński - bass
Michał Bryndal - drums
A Vista Social Club
PRIVATE EDITION
By Krzysztof Komorek
Ależ Stryjo się tu pięknie uwijo. Żartobliwa metodologia nazywania utworów przez wymieniony tercet usprawiedliwiać może taką formę recenzji ich najnowszej płyty. Dawno, a może nawet nigdy, nie bawiłem się tak dobrze przy lekturze spisu utworów: "Dziecko rozmarynu", "Kaftan trójwarstwowy, przeciwpancerny", "Belzebóbr", zestaw utworów z pierwszej płyty, których jednowyrazowe tytuły układają się w zgrabne "Śniło mi się, że brałem udział w familiadzie". Proszę się jednak nie sugerować tymi słownymi zabawami, bowiem są one jedynie świadectwem lekkiego dystansu muzyków do tworzonej przez siebie materii. Natomiast w warstwie muzycznej nie ma już mowy o żartach.
Po płytę sięgałem z ogromnym zaciekawieniem, Głównie ze względu na skład zespołu. Michała Bryndala kojarzyłem dotąd raczej z nie jazzowych aktywności, moje ostatnie spotkania z twórczością Nikoli Kołodziejczyka to duże składy instrumentalne, natomiast Macieja Szczycińskiego znałem najmniej. Musze przyznać, że już poznanie kulis sesji nagraniowej wzmogło mój podziw w stosunku do omawianego tu wydawnictwa. Płyta jest bowiem całkowicie zaimprowizowana. I nie mamy tu do czynienia z eksplozją free jazzu. To kawał solidnego, nowoczesnego mainstreamu. Tyle tylko, że (jak zdradza to w wywiadach Nikola Kołodziejczyk) bez zapisu nutowego. Ot, muzycy usiedli w studiu, a całość wymyślonej i zagranej wówczas a vista muzyki znalazła się na dwóch płytach.
Chylę czoła przed wyobraźnią i siłą porozumienia pomiędzy muzykami. To nie są jakieś krótkie muzyczne zabawy, urywane nagle tematy i pomysły. Utwory na płycie mają na ogół 6 i więcej minut, a przewrotnie nazwane i umieszczone w środku drugiej płyty "Intro", nawet minut 13. Bardzo dobra płyta, której nie można nie znać.
This is the second album by Polish Jazz pianist/composer/bandleader Nikola Kołodziejczyk, recorded by an orchestra which includes fifteen musicians from a variety of musical idioms: Classical, Jazz and Folklore, who play among others original instruments from the Baroque era. Together they perform a twelve-piece suite called "Barok Progresywny" composed by Kołodziejczyk. The music was performed completely acoustically and recorded "live" without any overdubs or multiple takes.
Kołodziejczyk's
debut album released a year earlier created quite a stir on the local Polish
music scene, including a nomination for the county's most prestigious music
award. Such dramatic events are unfortunately very hard to beat and so far the
release of this album seems to have created a much more modest response.
The
music on this album is much less exciting in comparison to its predecessor. Heavily
set in Classical Music, with just brief excursions into the Jazz of Folklore
environments, the suite is dominated by melancholic, low key themes, which move
forward slowly and hesitantly, much closer to Serialism or Minimalism than
Baroque. A few excellent Jazz solos erupt sporadically, but as good as they
are, they seem to be detached from the main line of the suite and sound rather out
of place. The overall feeling the listener is left with once the music is over
is quite depressing and therefore in complete contrast to the spirit of Baroque
Music.
Kolodziejczyk
is undoubtedly a very gifted and talented musician/composer and his work so
far gives us a glimpse into his diverse and complex musical personality. Hopefully
his ambitious orchestral projects will continue to be realized and recorded,
which in today's economic reality is far from trivial. Even if this album does
not really make me to jump out of my socks, I'm looking forward to hear more of
his music, the sooner the better.
This is the debut album by young Polish Jazz pianist/composer/bandleader Nikola Kołodziejczyk, recorded by a twenty five piece orchestra, with members who originate from three different countries, which presents a five-part suite, which in turn is a hybrid of contemporary Classical music, classic mainstream Big Band and Free Jazz/Improvised music. There is no doubt that this is a very ambitious project, brought into reality against all odds and one that refuses to compromise and takes no prisoners.
Although highly motivated and
certainly ingenious, this project is not quite as revolutionary or innovative
as one might imagine. In fact it continues the European orchestral Jazz
tradition, which followed a different path from the American orchestral Jazz
tradition, which flourished in the US
in the early 20th Century and was than imported into Europe and mimicked for a few decades until the
emancipation of the European Jazz in the 1960s. Since than a long line of
superb European Jazz orchestras carried the torch towards new horizons,
starting with the British orchestras led by Neil Ardley, Michael Gibbs, Mike
Westbrook and many others and than gradually spread across Europe and even
behind the Iron Curtain, with such notable bandleaders as Gunter Hampel, Hans
Koller, Martial Solal, Gustav Brom and such distinguished ensembles as the NDR
Big Band, the Vienna Art Orchestra and so many others. Many of these European
Jazz orchestras often use similar characteristic devices to those used in the
process of making the music heard on this album: switching between melodic
mainstream Big Band parts and freely improvised passages, using string
arrangements and wordless human vocalese, in short the typical palette of contemporary
European Jazz orchestral music.
Considering Kołodziejczyk's
age, limited experience, restricted resources and all the obstacles that he had
to confront in order to record this album, one must admit that this is a
remarkable achievement, not only from the aesthetic perspective but also from
the pure organizational one. But of course most listeners are not really
interested in the behind the scenes of music making and judge it by what they
hear. As far as the music is concerned, Kołodziejczyk presents a collection of
sonic plateaus, which intertwine and develop slowly, and are best listened to
in the sequence dictated by the album's tracks and as a whole. The separate
parts of the suite do not really stand on their own, as the melodic content of
the entire proceedings is relatively limited. To use a metaphor from a
different media, the suite makes sense the same way a complete canvas of a
painting makes sense, and wouldn't do so if looked at when sliced into several
pieces.
At times one might get the
impression that this music is more about "how" than about
"what". Kołodziejczyk is obviously enamored with the bag of tricks
that are at his disposal as a composer orchestrator, and with the sound of
the orchestra, much more than with the actual compositions, and as a result we
get a complex baroque musical structure, supported by quite simple foundations.
Sometimes the instinctive urge to show as much of one's talents as possible,
here and now, can prove hazardous. This often happens to young and talented
artists and is quite meaningless in a long range, provided that Kolodziejczyk
is treating this project as just one of many lessons he has to go through
during his long and hopefully very successful career.
All in all this is a very
impressive, ambitious and unusual debut album by an obviously talented musician/composer, who presents enormous potential, which hopefully will be fully
realized in his future projects. Since orchestral Jazz albums are extremely
rare, this is even more of a valuable contribution to the Polish Jazz scene.
Thanks to For Tune for finally releasing this album, over three years after it
was recorded, it's certainly better off now in the open for all music lovers to
enjoy. I am anxiously waiting for the next project.
Bartek Pieszka - vibraphone
Nikola Kołodziejczyk - piano
Maciej Szczyciński - double bass
Sebastian Kuchczyński - drums
Katarzyna Ruda - oboe (1)
Piotr Toruński - bass clarinet (7)
This is the debut album by the young Polish Jazz vibraphonist Bartek Pieszka and his quartet, which also includes pianist Nikola Kołodziejczyk, bassist Maciej Szczyciński and drummer Sebastian Kuchczyński. Guest musicians: oboe player Katarzyna Ruda and bass clarinetist Piotr Toruński are featured ne one track each. The album presents ten pieces, of which four are standards and six are originals, four by Pieszka, one by Szczyciński and one co-composed by Pieszka and Kołodziejczyk. The album was recorded over a period of two years several years back but only now sees the light of day.
The vibraphone, one of the
noblest instruments, which has a wonderful tradition in Jazz music, is sadly
almost forgotten in recent years. The Polish Jazz scene is perhaps the last
bastion where the vibraphone plays a significant role in Jazz music and new
players of the instrument still join the ranks of legendary veterans. It is
therefore with great joy and special attention that every new discovery in that
area is welcomed by me and other Polish Jazz enthusiasts.
This album presents a balanced
mixture of original music and standards, ballads and up-tempo numbers, all kept
within mainstream Jazz tradition. There is nothing groundbreaking about this
music and the no risks are taken, but the overall result is definitely
enjoyable and well done, especially in view of the young age of the players
involved. Mainstream Jazz connoisseurs will definitely enjoy this ride from
start to finish.
As far as individual
contributions are concerned, Pieszka emerges somewhat subdued and is seldom in
the lead. To be perfectly hones this album is absolutely "stolen" by
the incredible performances by Kołodziejczyk, who plays most of the solos and
is by far the most gifted player on this album. The rhythm section is also
interesting, which the drummer being a bit too busy for my taste, buy playing
with feel and imagination. The bassist is very musical and supportive. The
album often makes the impression of a piano trio album rather than a quartet
recording. As debuts go, this is fresh and
promising, hopefully providing a glimpse of future to come for these
youngsters. Definitely a nice listening experience!