Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bukowski Dominik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bukowski Dominik. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 maja 2024

S.E.A. Trio - "Inflow"

S.E.A. Trio

Dominik Bukowski – wibrafon/vibraphone
Piotr Lemańczyk – kontrabas/double bass
Krzysztof Gradziuk – perkusja/drums

„Inflow” (2024)

Wydawnictwo: Music Corner Records

Tekst: Renata Rybak

S.E.A. Trio to spotkanie trzech muzycznych osobowości i, jak mówi Dominik Bukowski w wywiadzie dla radiowej Dwójki, formacja bardzo demokratyczna. Jej pomysłodawcą jest Krzysztof Gradziuk, natomiast utwory na płytę zostały skomponowane przez pozostałych członków bandu, Dominika Bukowskiego oraz Piotra Lemańczyka.

Sama nazwa formacji to pochodna pierwszych spotkań muzycznych tych trzech artystów, ich prób, rozmów i pracy z materiałem muzycznym. Ostateczne jej sformalizowanie to dzieło Krzysztofa Gradziuka. Można ją interpretować bezpośrednio, jako morze ze swoją zmiennością, nieokiełznaną naturą, czasem ciszą i spokojem, czasem dynamizmem i nieprzewidywalnością.

Jednak prawdziwy sens tej nazwy to skrót od S jak sonorism, E jak expression, A jak asceticism. I tak naprawdę właśnie ten przekaz słyszymy na tej płycie.

Ascetyzm to było zresztą słowo, które nasunęło mi się jako pierwsze w trakcie słuchania tego albumu, nawet zanim zagłębiłam się w znaczenie nazwy S.E.A. Trio. Nie chodzi tu jednak o muzykę ascetyczną, skąpą w dźwięki. Chodzi o to, że muzycy bardzo świadomie są obecni na tej płycie, precyzyjnie kontrolują ile dźwięku ma się pojawić w utworze i świadomie go dozują. To jest muzyka bardzo przemyślana, kontemplacyjna. Każdy instrument ma konkretną rolę do odegrania i tę rolę świadomie wypełnia.

Formacja jest też w pewnym sensie ascetyczna w zakresie składu, bo jest to trio, jednak mimo to w ramach tej formacji każdy instrument w pełni wykorzystuje swój potencjał i pełni różne role, w zależności od aktualnej potrzeby.

Pomimo ascezy, która jest założeniem tej formacji i muzyki, nie brak tu miejsca na kreację artystyczną, energię i ekspresję, zgodnie ze środkową literą z nazwy. Utwory, które słyszymy na płycie, mają zmienny charakter. Czasem zaczynają się w powolnym tempie, by po chwili się ono zmieniło, a rytmika się zagęściła. Ekspresja utworów realizowana jest też przez harmonię. Słyszymy dużo muzyki atonalnej, jest też duzo operowania półtonami oraz septym, które naturalnie wprowadzają klimat niepokoju i napięcia, by po chwili usłyszeć rozwiązanie na tonalne i harmoniczne akordy.

Zmienny charakter, czyli tonalność i atonalność oraz zmienny rytm, realizują założenia tej płyty jako sea czyli morza. Tak jak morze czasem jest uspokojenie i wyciszenie, a czasem nieokiełznana energia, niepokój i wręcz groza.

I wreszcie S jak sonorism. Fakt, że również ten koncept został wcielony w życie przez S.E.A. Trio, nie powinien być zaskoczeniem. Krzysztof Gradziuk to przecież mistrz poszukiwań nowych brzmień i wielki orędownik tej filozofii. Polega ona na postrzeganiu przestrzeni muzycznej w nowatorski sposób z optyką skupioną na brzmieniu. Może się to przejawiać w kreowaniu nowych, nieoczywistych brzmień, w nowatorskim zestawieniu i wykorzystaniu instrumentów.

A w jaki sposób sonoryzm ma zastosowanie na tej płycie?

Zacznijmy od wibrafonu, który czasem ma rolę wiodącą, jaką w tradycyjnych triach jazzowych pełni fortepian. Prezentuje on linię melodyczną i nakreśla myśl przewodnią kompozycji. Czasem jednak razem z kontrabasem dialogują między sobą po to, by stanowić tło dla perkusji, która w danym momencie jest instrumentem pierwszoplanowym. Podobnie kontrabas, czasem stanowi razem z perkusją sekcję, ramy dla melodycznego wibrafonu, ale często ma też improwizowane solówki lub wespół z wibrafonem tworzy tło dla perkusji. Wreszcie sama perkusja. Ci, którzy znają drogę artystyczną Krzysztofa Gradziuka, nie będą zaskoczeni faktem, że i na tej płycie Krzysztof na nowo definiuje rolę perkusji, co zresztą jest w pełni spójne z duchem sonoryzmu. Perkusja nie tylko nadaje rytm, puls utworu i nie tylko jest tłem dla innych instrumentów, ale zdecydowanie pełni rolę równoprawnego instrumentu, który może oprócz melodyki i harmonii tak samo decyduje o energii i klimacie danego utworu.

Równowaga między instrumentami jest też według mnie cechą charakterystyczną tej płyty. Instrumenty grają razem, ale jakby osobno. Nie oznacza to, że nie są zgrane, nie słuchają się, moim zdaniem wręcz przeciwnie. Oznacza to raczej, że artyści z jednej strony są odrębni i świadomi swojego stylu, ale jednocześnie udowadniają, że ta płyta to ich spotkanie, wspólne zaprezentowanie swojego spojrzenia na muzykę, kreację artystyczną i uniwersalne wartości. Stąd też częste współbrzmienie i dialogowanie między artystami, jednak bez przewagi któregokolwiek z nich. Owszem, jest sporo fragmentów improwizowanych, gdzie siłą rzeczy jeden z instrumentów wybija się na pierwszy plan, jednak ich obecność jest także bardzo demokratyczna i wyważona. Każdy ma momenty solowe, z częstymi atonalnymi i arytmicznymi przebiegami muzycznymi, a w tym czasie pozostałe instrumenty jednoczą się, aby tworzyć ramy muzyczne do tej improwizacji.

Jednym z przejawów sonoryzmu, oprócz nietypowego wykorzystania poszczególnych instumentów, jest też nowatorskie podejście do brzmienia, a w szczególności do stroju wibrafonu i wrażenie obniżenia dźwięku o ćwierć tonu. Efekt ten udało się uzyskać poprzez zastosowanie specjalnej techniki gry na wibrafonie, polegającej na użyciu dodatkowej, specjalnej pałki i takim operowaniem uderzenia nią, żeby nie wytłumić trwającego już brzmienia, a jedynie je załamać, obniżyć.

A skąd wziął się tytuł płyty i czy także ma znaczenie symboliczne? Inflow oznacza przecież, w zależności od kontekstu, przypływ, dopływ, napływ. Czyli z jednej strony kolejny związek z tytułem formacji S.E.A. Trio, ale jednocześnie w znaczeniu przenośnym przypływ nowych pomysłów muzycznych, przepływ dobrej energii między muzykami i ich świetna komunikacja. Wszystko to wysłyszałam na tym albumie.

Myślę, że te piękne zjawiska i wartości będą najlepszą rekomendacją, aby posłuchać tej płyty i osobiście przekonać się jak wszystkie te koncepcje zostały przez artystów wcielone w życie, do czego moich czytelników gorąco zachęcam.


poniedziałek, 29 kwietnia 2024

Przemek Dyakowski & Take It Easy - "The Best of Przemek Dyakowski & Take it Easy / Port Gdynia od 100 lat nadaje rytm"

Przemek Dyakowski & Take It Easy

Joanna Knitter - vocal
Przemek Dyakowski - tenor saxophone
Wojciech Staroniewicz - tenor saxophone
Dominik Bukowski - vibraphone
Artur Jurek - Hammond Organ, piano
Jan Rejnowicz - piano
Janusz "Macek" Mackiewicz - double bass
Maksymilian Kreft, Tomasz Sowiński, Roman Ślefarski - drums

"The Best of Przemek Dyakowski & Take it Easy / Port Gdynia od 100 lat nadaje rytm"

Wydawca: Allegro Records (2024)

Tekst: Maciej Nowotny

"Warto czasem powiedzieć sobie wyluzuj!' - do tego jednego zdania możnaby sprowadzić recenzję tego albumu. Nagrany przez weterena trójmiejskiej sceny saksofonistę Przemka Dyakowskiego z towarzyszeniem tych samych co zawsze - wyśmienitych! - muzyków jest nienagannie zagranym hołdem dla klasycznego jazzu, a zwłaszcza jazzowej piosenki. Stąd kluczowa rola wokalistki Joanny Knitter, która z sukcesem wywiązuje się z zadania, a w której wykonaniu słyszymy garść zaśpiewanych standardów np. Duke'a Ellingtona, ale przede wszystkim polskich mistrzów, a szczególnie Jerzego Dudusia Matuszkiewicza. Poważne recenzowanie tej płyty byłyby zbrodnią, bo muzycy grają tak samo od 50 lat, nie zmieniając ani o jotę stylistyki, ale jest to przy tym tak czule, ciepło, pogodnie zagrane i zrealizowane, że po prostu nie można się na artystów gniewać, a muzyki wyłączyć. Myślę, że idealnie sprawdziłaby się ona na jakimś transatlantyku (zresztą podobny repertuar na pewno nie raz wybrzmiewał na "Batorym") i chociaż dzisiaj wszystkie te statki leżą dawno na dnie lub są pocięte na żyletki, to muzyka trwa i oby trwała jak najdłużej. Bo jest częścią historii kultury Trójmiasta, niekiedy bardzo piękną, uzmysławiającą nam, że czasami - niestety - to co najlepsze nas czeka już dawno się wydarzyło. Zresztą posłuchajcie takich piosenek z tej płyty jak na przykład wspaniałego "Szeptem" ze słowami Zbigniewa Ardjanskiego i muzyką Jerzego Abratowskiego, bardzo pięknie, bez zbędnej emfazy zaśpiewaną przez Knitter, by ze smutkiem stwierdzić, że takich piosenek się już dzisiaj (niemal) nie pisze i tak nie śpiewa. 


poniedziałek, 4 marca 2024

Krystyna Stańko - "Eurodyka"

Krystyna Stańko

Krystyna Stańko – śpiew, gitara
Dominik Bukowski – wibrafon, xylosynth, marimba, kalimba
Paul Rutschka – gitara basowa
Michał Bąk – kontrabas
Mikołaj Stańko – perkusja, instrumenty perkusyjne

Gościnnie
Arve Henriksen – trąbka, aranżacje trzech utworów
Laura Marti – śpiew
Joao de Sousa – śpiew
Daniel Mester – klarnet

Eurodyka

Wydawca: Stankoffamusic (2023)

Tekst: Robert Kozubal

Szanowna Pani Ministro Zdrowia,

Ośmielam się stawać u wirtualnego progu Pani wysokiego resortu i apelować z moich jazzowych peryferii w sprawie, która przyniesie ogólny pożytek i dobrostan. Oto mam dla Pani lek na całe zło tego świata – płytę Krystyny Stańko pt. „Eurodyka” i proszę bez ogródek: niech Pani spowoduje, aby lekarze przepisywali ją znerwicowanym i chromym, niech ta muzyka popłynie na szpitalnych korytarzach, niech się sączy w przychodniach, w poczekalniach, izbach przyjęć, niech towarzyszy w wybudzeniach i teleporadach na przeziębienie, rwę oraz opryszczkę.

Powiedzieć, że to piękna płyta to nic nie powiedzieć – gorzej, to jakby powiedzieć, że się było w kościele Santa Maria delle Grazie w Mediolanie i oglądało tam jadalnię z jakimś wyblakłym malowidłem na ścianie. Ta płyta to balsam, otucha i pokrzepienie. To antidotum na frenetyczny pośpiech tego świata, na somatyczny obrzęk tłumu myśli rozdętych przeskalowaną rzeczywistością, na znerwicowany nadmiar jednorazowości oraz na wszelkie dolegliwości ducha i ciała homo sapiens XXI wieku.

Pani Ministro, muzyka i teksty Krystyny Stańko niosą tak potrzebne dziś wszystkim ukojenie już od pierwszych chwil, a potem jest tylko lepiej. Powolutku, w rytm soczystych, krystalicznie czystych i perfekcyjnych dziesięciu utworów „Eurodyki”, spływa na słuchacza aura spokoju, otula go ciepłymi i bezpiecznymi dźwiękami. Krystynie Stańko towarzyszy na płycie zespół marzeń, autorami muzyki są ona sama i niezrównany Dominik Bukowski, jeden utwór napisał Paul Rutschka. Obecny jest także Norweg Arve Henriksen, chyba najsubtelniejszy trębacz świata, człowiek, który gra tak lekko, jakby przepraszał swój instrument za każdy głośniejszy dźwięk. Pejzażuje nieziemsko w kilku utworach i to właśnie jego talent sprawia, że w refleksyjnej pieśni pt. „Dla Kompo”, poświęconej zmarłej na covid przyjaciółce Pani Krystyny, stajemy twarzą w twarz przed niewypowiadalnym.

Kolejny argument: tematyka. Pani Ministro, toć ta płyta to hołd dla Europy! Tej Europy, która wprawdzie nigdzie się nie ruszała, ale jakby ostatnio była gdzieś trochę dalej. Próżno jednak traktować ją jak banalny przewodnik, to raczej wysmakowane fotografie nastroju poszczególnych miast wywołanych w tytułach utworów. Już pierwsze fado z Joao de Sousa przynosi nam wiatr z Porto, a po nim wędrujemy do Aten, Oslo, Paryża, rozśpiewanego Splitu czy wreszcie do zmrożonego wojną Lwowa, który odwiedzamy podążając za przejmującym głosem ukraińskiej wokalistki – Laury Marti.

Dla zsiwzowanych formalistów dodaję, iż Krystyna Stańko ma wszelkie wymagane kompetencje: jest wybitną wokalistką obdarzoną oryginalnym kontraltem, absolwentką Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej w Katowicach, od lat w polskiej jazzowej czołówce (już w 2002 roku nominowana do Fryderyka za płytę „Do dziesięciu” grupy 0-58), nagrała 10 albumów, wykłada wokalistykę w Akademii Muzycznej w Gdańsku. Ma na koncie wielu nagród, medal Gloria Artis i Pomorską Nagrodę̨ Artystyczną.

Na koniec – przyznaję – wytoczę argument pozamerytoryczny. Pani Krystyna jest gdańszczanką, jak sama Pani Wie Kto. Dodam, że tamże od lat prowadzi co niedziela w państwowym Radiu Gdańsk, swoją dwugodzinnną audycję, w której puszcza i propaguje soczysty jazz, a skromny wnioskujący do Pani Ministry słucha jej dzięki internetowi z wypiekami na twarzy.

Kończę prośbą o rozważenie mojej propozycji tak szybko, jak to możliwe. Puszczajmy Eurodykę, gdzie tylko się da, a świat będzie piękniejszy. I zdrowszy.

Licząc na pozytywne rozpatrzenie, załączam stosowne wyrazy. Z poważaniem.

poniedziałek, 10 lipca 2023

Przemek Dyakowski Take It Easy VI - Ludmiła (2023)

Przemek Dyakowski Take It Easy VI

Joanna Knitter – śpiew
Przemek Dyakowski – saksofon tenorowy
Wojciech Staroniewicz – saksofon tenorowy
Dominik Bukowski – wibrafon
Artur Jurek – organy Hammonda, fortepian
Janusz „Macek” Mackiewicz – kontrabas
Maksymilian Kreft – perkusja

Ludmiła (2023)

Wydawca: Allegro Records

Autor tekstu: Maciej Nowotny

To już szósta edycja tego nieustającego projektu legendy trójmiejskiej sceny jazzowej saksofonisty Przemka Dyakowskiego i grupy przyjaciół w osobach saksofonisty Wojtka Staroniewicza, wibrafonisty Dominika Bukowskiego, grającego na organach Hammonda i na fortepianie Artura Jurka, na kontrabasie Janusza Mackiewicza i na perkusji Maksymiliana Krefta. Skupieni w tej formacji muzycy lubią sobie pograć razem i wspólnie celebrują jazz tradycyjny, rozbujany swingiem, a nawet nieco taneczny. Dla piszącego te słowa i dla większości młodszych słuchaczy ten jazz może troszkę "trącić mychą", ale pamiętajmy, że wiek przeciętnego słuchacza jazzu - a na pewno jazzu tradycyjnego - dawno przekroczył 50 lat. To do takiej publiczności, a nawet starszej skierowany jest ten album poświęcony zmarłej w 1961 piosenkarce Ludmile Jakubczak. Nawet dla osób z mojej generacji, rocznika 1966, jej piosenki znane są jako ulubione moich rodziców i brzmiące już kilka dekad temu, nieco staroświecko. Czy pamiętają Państwo takie tytuły jak "Gdy mi Ciebie zabraknie", "Szeptem", "Wakacje z deszczem" czy kultową "Alabamę"? Jeśli tak to na pewno świetnie orientujecie się co oznaczają skróty ZSMP, RWPG, ZBOWiD, ale nic Wam kolei nie powiedzą inne jak KPop, FreeImprov czy Grunge. Minęła nie epoka, lecz kilka epok, w tym epok muzycznych, nie wyłączając tych dotyczących jazzu. Niczego z tych ewolucji i rewolucji nie usłyszymy na tej płycie. Czy to zarzut? Bynajmniej.

Nie wszystko może, a nawet powinno się zmieniać. Zmieniają się epoki, zmieniają się estetyki i gatunki, ale pozostaje miłość do muzyki, ładna melodia, mądry, a czasem dowcipny tekst i radość czerpana z grania razem. I to wszystko tu jest! Dzięki temu, mimo że muzyka ta jest beznadziejnie sentymentalna, to słucha się jej... świetnie. A nawet z pewnym żalem... Bo gdzież dzisiaj są takie melodie jak te, które pisali Jerzy Abratowski czy inni luminarze polskiej piosenki jak Władysław Szpilman czy Jerzy Wasowski? Gdzie teksty takie jak te, które wyczarować potrafili np. Agnieszka Osiecka czy Kazimierz Winkler? Gdzie taka czułość jak między grającym na saksofonie ponad osiemdziesięcioletnim Przemkiem Dyakowskim, a wokalistką Joanną Knitter, która potrafiła powściągnąć swój drapieżny styl i swingować jakby jutro miał się skończyć świat. Wiecie co? Postęp w jazzie jest zdecydowanie przereklamowany i często zapominamy, że miłość do tradycji jest w nim co najmniej równie potrzebna i ważna.


środa, 21 czerwca 2023

Przemek Dyakowski / Leszek Możdżer / Sławek Jaskułke - Melisa (2007)

Przemek Dyakowski, Leszek Możdżer, Sławek Jaskułke

Przemek Dyakowski – saksofony
Leszek Możdżer – fortepian w utworach 1, 3, 6, 8, 9
Sławek Jaskułke – fortepian w utworach 2, 4, 5, 7
Dominik Bukowski – wibrafon
Janusz Mackiewicz – kontrabas
Tomek Sowiński – perkusja
Irek Wojtczak – flet w utworze 3

Wydawca: Outside Music

"Melisa" (2007)

Autor tekstu: Marcin Kaleta

Najprzyjemniejszy polski jazzowy album wszech czasów? Kandydatów wskazać można oczywiście wielu. Państwo na pewno mają własne preferencje i własnych faworytów. Przy okazji, proszę pod postem na FB wpisywać propozycje.

Ja tymczasem zgłaszam "Melisę" (2007) Przemka Dyakowskiego. Znajdziemy tu granie delikatne, stonowane, nieśpieszne. Jak muśnięcie płatków róży. Albo poświata neonów w spokojnej metropolii nocą. Księżyca. Świecy. Bądź niczym poranna rosa. Letni leniwy powiew. I szelest liści. Fascynująco. Porywająco. Kołysząco. Unosząco. Uwodząco.

Lecz granie niebanalne. Przesądzają o tym czynniki elementarne: wybitna pianistyka (Leszek Możdżer w pięciu utworach, Sławek Jaskułke w czterech) oraz wibrafonistyka (Dominik Bukowski), do tego aktywna i kreatywna sekcja rytmiczna (Janusz Mackiewicz na kontrabasie i Tomasz Sowiński na perkusji), wreszcie saksofony lidera rodem z lat 50. Jeszcze flet, incydentalnie (Irek Wojtczak). Utworów mamy dziewięć: jeden jest tradycyjny, po dwa napisali Dyakowski, Możdżer i Bukowski, jeden pochodzi z opery Feliksa Nowowiejskiego, za bonusowy zaś odpowiadają pospołu: nigeryjsko-polski poeta, muzyk i pedagog Larry Ok Ugwu, ponadto Dyakowski z Możdżerem.

Dla mnie ta pozycja była niezwykłym zaskoczeniem. Wcześniej słuchałem Przemek Dyakowski Take It Easy V: "Ach, to był szał..." z piosenkami Jerzego "Dudusia" Matuszkiewicza w wykonaniu Joanny Knitter. W porządku: miłe, lecz zbyt powszednie, mocno estradowe i przygoda, póki co, jednorazowa. Z kolei "Melisa" otulała mnie i osnuwała przez kilka tygodni. Do takiej muzyki się wraca — dla wytchnienia, relaksu. Działa niczym napar z melisy, czyli pomaga ukoić nerwy, uporać ze zdenerwowaniem czy stresem. Żadnych zbędnych popisów, niczego awangardowego. Prostota. Nastrój. Melodia. Powab. Kwintesencja przyjemności.

W tej opinii nie jestem odosobniony. Marek Dusza z pisma "Audio" przyznał najwyższą notę 5/5 w obu kategoriach: wykonanie i nagranie. Bo też materiał został znakomicie zarejestrowany. Do tego przyczynił się Możdżer i dlatego zapewne lider pozwolił mu zanucić na koniec, w "Larry, The Rebel of Love". To już jednak nie był najlepszy pomysł. Nawet ktoś go tam wyśmiał w trakcie (albo on sam siebie). Z tym że nadal przebywamy w krainie jakiejś baśni, stąd można mu wybaczyć. A i odbiorcom to wszystko bardzo się spodobało, o czym świadczy status tzw. złotej płyty w 2008.

Może zatem warto zainteresować się najnowszą pozycją w katalogu Allegro Records: Przemek Dyakowski Take It Easy VI: "Ludmiła", z repertuarem śp. Ludmiły Jakubczak? Zapowiedź brzmi zachęcająco: "Wykorzystując stylistykę swingową, czyli znak rozpoznawczy naszego zespołu, podjęliśmy próbę nadania kompozycjom Jerzego Abratowskiego, Hanny Skalskiej czy Władysława Szpilmana nieco innego koloru, zachowując jednak ogromny szacunek do oryginałów".


sobota, 9 lipca 2022

Wojciech Staroniewicz - Strange Vacation (2022)

Wojciech Staroniewicz

Wojciech Staroniewicz – Tenor / sopran saksofon
Erik Johannssen - Puzon
Dominik Bukowski - Wibrafon / Marimba
Paweł Urowski - Kontrabas
Przemysław Jarosz - Perkusja / Udu

Strange Vacation (2022)

Wydawca: Allegro Records 

Tekst: Paweł Ziemba

Pamiętam, gdy będąc dzieckiem bawiłem się kalejdoskopem zrobionych z lusterek i kawałków kolorowych szkiełek zamkniętych w tekturowej tubie. Kiedy wpatrujesz się przez mały otwór do jego wnętrza, delikatnie obracając tubą, oko ma tendencję do zatrzymywania się na centralnym punkcie, podczas gdy wokół niego bez końca rozwija się niesamowita paleta barw i zmieniających się kształtów. Podobne doświadczenie ma miejsce, gdy słucha się najnowszej płyty Wojciecha Staroniewicza „Strange Vacation”.

Muzyczne ścieżki saksofonisty/kompozytora Wojciecha Staroniewicza i norweskiego puzonisty Erik’a Johannessena, związanym z formacją Jaga Jazzist splotły się kilka lat temu, gdy Panowie wspólnie nagrali w 2019 rewelacyjnie przyjęty album „North Park”. Wydawało się wtedy, że powstały na rzecz nagrania płyty kwintet, będzie kolejnym etapem podróży muzycznej band lidera. Na szczęście dla muzyki, kwintet nie tylko znalazł wspólny język i brzmienie, ale również w pełni uzasadniony sens dalszej realizacji muzycznych planów lidera.

W 2020 roku kwintet zebrał się ponownie, aby nagrać „Strange Vacation” eksplorując te same muzyczne parametry z nowym, intrygującym podejściem do wyrażenia siebie poprzez muzykę, wzbogaconą o kolejne emocje i doświadczenie.

Nagrania zostały zrealizowane w 2020 roku, w pierwszym okresie pandemii i wprowadzenia lockdown’u. To czas niepewności i strachu, odizolowania i sprzecznych komunikatów, mieszających się emocji: od buntu po bezradność. Z całą pewnością, rzeczywistość ta znalazło swoje odzwierciedlenie w utworach, będących emocjonalną odpowiedzią na czas i miejsce na ziemi. Tytułowy utwór „Strange Vacation” przywołuje wiele skojarzeń jakie towarzyszyły nam w tamtym okresie w Polsce.

Lekkość gry, nienaganna technika zwracają uwagę słuchacza od samego początku. Wibrafon, kontrabas i perkusja tworzą dzikie rozkwity harmonii i rytmu, podczas gdy w centrum tego zalewu zmysłów saksofon i puzon tworzą zwartą muzyczną kulę skupionej intensywności - również wtedy, gdy swobodnie suną przez pola melodii. Jest to niezwykle skuteczne podejście, gdy zespół podsyca ogień na większą wysokość i niezwykle poruszające, gdy osiada w nastrojowej atmosferze i łagodnej melodii. Ten album zapiera dech w piersiach.

„Strange Vacation” przekonuje, że bez względu na wielkość i instrumentalny skład zespołu oraz gęstość kompozycji, nagrania są w stanie oddać pewien poziom emocji towarzyszących muzykom w czasie ich nagrywania. Muzyka kompozytora, band leadera i saksofonisty Staroniewicza, jest tak samo skłonna do nostalgicznego tańca na powierzchni melodii, jak i do majestatycznego wznoszenia się w górę, gdzie każda harmoniczna wypowiedź promieniuje żywym obrazem. Dopracowane aranżacje, subtelna gra Dominika Bukowskiego na wibrafonie, uzupełniona jest znakomitym brzmieniem zespołu.

Ten album chwyta od pierwszej nuty i nigdy nie puszcza.

Nie ulega wątpliwości, że Wojciech Staroniewicz saksofonista / kompozytor reprezentuje dojrzałe i doświadczone pokolenie muzyków funkcjonujących na polskiej sceny jazzowej od blisko 40 lat.

Tworzy muzykę od mainstreamu, przez fuzję jazzu i muzyki etnicznej po jazz elektryczny. W swojej dyskografii ma przeszło 30 albumów.

Nie jest zaskoczeniem, że kwintet prezentuje brzmienie, które wykracza daleko poza granice prostego jazzu. Jest to zaskakujący, nostalgiczny, pełen zwrotów akcji i do tego doskonale nagrany pod względem brzmienia album. Warta uwagi jest nietuzinkowa pod względem brzmienia sekcja rytmiczna, w której każdy z muzyków reprezentuje wysoki poziom kultury muzycznej, co nie jest dziś wcale takie oczywiste. Erik Johannssen na puzonie potrafi wyczarować klimat nadający płycie wyjątkowy charakter a pełna fantazji gra Staroniewicza wydaje się być dobrze zaokrąglona, głęboka i bogata w barwy, wykazuje wysoki szacunek dla melodii i determinację w dążeniu do piękna brzmienia instrumentu.

Kwintet Wojciecha Staroniewicza, w skład, którego wchodzą Erik Johannsson puzon, Dominik Bukowski wibrafon, Paweł Urowski kontrabas, Przemysław Jarosz perkusja, zabiera nas w magiczną podróż do świata, w którym do czasu podchodzi się z takimi samymi zakłóceniami, jakie można znaleźć w snach.

Liczący 10 bardzo różnych w czasie i formie kompozycji album. Prawie 60-cio minutowy materiał muzyczny, rozpoczyna się od tytułowego „Strange Vacation”, spokojnej ballady, w której ciepła zdecydowana gra saksofonu kontrastuje z zawieszoną lekkością brzmienia wibrafonu a każdy z tych nastrojów jest wyrazem muzycznej osobowości kompozytora.

Wśród innych ciekawostek należy wymienić porywający "Lost Spring", utwór zbudowany na polifonicznym ostinato granym przez Pawła Urowskiego, z doskonałym wsparciem duetu liderów. Refleksyjny utwór „The Day of Ideas” to jak odbicia w lustrzanej sali, nostalgiczny temat grany unisono przez saksofon i puzon zaskakuje nas zmiennością tempa i nastrojów. Na uwagę zasługuje doskonała gra Bukowskiego na wibrafonie, tworząca magiczną lekkość tła dla solowych, zdecydowanych popisów Johannssena i Staroniewicza.

„Episode”, „Episode – Lines” to proste formy, które pozwalają słuchaczowi wejść w następny etap muzycznej podróży. Jakby zerknąć przez dziurkę od klucza do wnętrza kolejnego pokoju, zanim drzwi otworzą się przed nami szeroko.

Podoba mi się również „Brief Lives” nostalgiczna ballada, w której znakomicie wypełnia przestrzeń dźwięków kontrabas Paweł Urowskiego, oraz pełne finezji i kolorytu solo Johannssona na puzonie. Całość zamyka melancholijna gra Bukowskiego na wibrafonie.

Tak jak wspomniałem „Strange Vacation” to następca wydanego przez kwintet Wojciecha Staroniewicza w 2019 roku albumu „North Park”. Jest to z całą pewnością zapadająca w pamięć muzyka, przepełniona ciekawymi harmonicznymi rozwiązaniami, cudownym akustycznym brzmieniem i niezakłóconą ekwilibrystyką nowoczesnego jazzu, grą liderów.

Jak każda płyta, tak i ta, może się fragmentami bardziej lub mniej podobać. W moim przypadku wszystko zależy od nastroju. Lubię klimat tych nagrań i zaproponowany język muzycznej narracji. Jest to ciekawa propozycja również ze względu na brzmienie przywołujące skojarzenia do lat 60-tych.

To jazz wysokich lotów. Luźne, swobodne brzmienie i wysokiej klasy gra nadają płycie "Strange Vacation" klasyczny charakter Blue Note. Mam nadzieję, że znajdzie ona uznanie i zostanie doceniona przez fanów jazzu.


poniedziałek, 6 września 2021

Dominik Bukowski i Dominik Kisiel z trasą koncertową "Delta Scuti"!!!

Duet wibrafonisty Dominka Bukowskiego i pianisty Dominika Kisiela nagrał jedna z najwazniejszych tegorocznych płyt w polskim jazzie "Delta Scuti". Płytę byłą naszym ALBUMEM MIESIĄCA (pozostałe płyty miesiąca może znależć w Editors' Choice). Obecnie Panowie ruszają w trasę koncertową. Jeśli znadujecie się gdzieś w pobliżu to naprawdę warto się wybrać:


Fot. Adam Dereszkiewicz

7.IX - Nidzica, Kościół Miłosierdzia Bożego
8.IX - Warszawa, Pałac Szustra
10.IX - Wetlina, Stare Sioło

Polecamy!

czwartek, 26 sierpnia 2021

Piotr Lemańczyk Electric Band - Boost Time (2021)

Piotr Lemańczyk Electric Band

Piotr Lemańczyk - 6 String Bass Guitar
Krzysztof Herdzin - Moog Synthesizers 
Marcin Wądołowski - Guitar 
Tomasz Łosowski - Drums 
Szymon Łukowski - Tenor & Soprano Sax 
Cezary Paciorek - Fender Rhodes 
Dominik Bukowski - Vibraphone
Mikołaj Stańko - Drums
Ariel Suchowiecki - Fender Rhodes

Boost Time (2021)

Wydawca: Daymusic.pl

Tekst: Maciej Nowotny

Piotra Lemańczyka odnajdziemy grającego doprawdy w niezliczonych składach, a przyczyna jest taka, że jest po prostu świetnym muzykiem. Precyzyjniej - kontrabasistą. Mogę nawet powiedzieć, że rozpoznaję jego sound na kontrabasie, albo tak sobie wyobrażam: głęboki, zdyscyplinowany, elegancki. To, co szczególnie w nim cenię, to fakt że chociaż jego bas zawsze wyraźnie słychać jako odrębny instrument, to bardzo często jest on tak perfekcyjnie wkomponowany w rytm, że stanowi z nim jedność. Moim osobistym zdaniem tak właśnie brzmieć jest najtrudniejsze, bo człowiek nie powinien słyszeć walczacych ze sobą o uwagę różnych instrumentów, ale zespół jako całość, kreujący dźwięk, a właściwie przestrzeń, bo przecież muzyka jej właśnie potrzebuje, aby fale rozchodziły się wokoło.<

Napisałem te parę słów powyżej, żeby podziękować muzykowi, którego warsztat cenię i cieszy mnie on na niemal każdej wydawanej z jego udziałem płycie. Z drugiej strony Piotr Lemańczyk przez ostatnią dekadę tak silnie kojarzył mi się z kontrabasem, że przyzwyczaiłem się już czego się po nim spodziewać. Niby nic złego, ale jednak wiecie, że jazz to muzyka, która potrafi nas zaskakiwać, zatem może w sposób nieuświadomiony, ale oczekiwałem czegoś więcej po tym muzyku. I... doczekałem się. Bowiem Piotr "przesiadł" się na potrzeby tego nagrania z kontrabasu na 6-cio strunową elektryczną gitarę basową. 

Wybór gitary basowej 6-cio strunowej (zamiast powszechnie używanej 4-strunowej wersji) sugeruje, że lider traktuje elektryczną basówkę jako główny instrument, który będzie prowadził tak rytmiczną jak  melodyczną linię zespołu definiując jego brzmienie. Pod pewnymi względami 6-ciostrunowa gitara basowa może być traktowana jak normalna gitara, dając używającemu ją muzykowi pełnię środków wyrazu i pozwalając oprzeć cały koncept płyty właśnie o ten instrument. I tak dokładnie jest na tym krążku, co nie jest znowu tak często spotykane, a tym bardziej nie jest zbyt często uwieńczane sukcesem. Tu się to udało: mamy płytę nagraną przez gitarzystę basowego, w dobrym tego słowa znaczeniu wirtuozerską, bardzo zróżnicowaną, opartą nie tylko o groove, ale przede wszystkim o język współczesnego jazzu, pełen współgrania między instrumentami, eksperymentów rytmicznych i improwizacji. 

Cóż pozostaje recenzentowi jak po prostu bić brawo i wyrazić uznanie dla odważnej decyzji Lemańczyka, który tą płytą zmienia swój wizerunek. Płyta brzmi świetnie, co jest zasługą tyleż samego lidera co gwiazdorskiego zespołu, który zebrał. Takie nazwiska jak Krzysztof Herdzin, Marcin Wądołowski, Dominik Bukowski, Tomasz Łosowski, Szymon Łukowski, Cezary Paciorek i inni pokazują, że mamy tu do czynienia trochę z nagraniem all-stars co jeszcze dodaje smaczku odsłuchowi tego materiału. Podsumowując, płyta bardzo udana i godna zarekomendowania. Mam nadzieję, że to nie jest ostatnie słowo Lemańczyka na tej ścieżce, a dopiero początek nowej, pięknej przygody. 



środa, 21 lipca 2021

Bernard Maseli Septet - Good Vibes Of Milian (2021)


Bernard Maseli Septet

Bernard Maseli - vibraphone, marimba
Bartosz Pieszka - vibraphone, marimba
Dominik Bukowski - vibraphone
Karol Szymanowski - vibraphone
Bogusław Kaczmar - piano
Michał Kapczuk - double bass
Marcin Jahr - drums

Good Vibes Of Milian

Wydawca: ForTune (2021)

By Maciej Nowotny

Jestem wielbicielem wibrafonu, marimby, ksylofonu, zatem w tym tekście nie będzie mi łatwo być obiektywnym. Niemniej spróbuję. Jeśli chodzi o pomysł, to myślę, że przyjdzie mi to łatwo. Uważam, że tak obiektywnie jak subiektywnie pomysł na płytę jest po prostu świetny. Po pierwsze muzyka Jerzego Miliana zupełnie się nie starzeje, a raczej starzeje się jak wino czyli nabiera smaku. Każdy kto zna Miliana z przyjemnością posłucha jego znanych i mniej znanych kompozycji w nowym świeżym wykonaniu, zaś Ci, którzy ich nie znają odkryją muzykę, która dla polskiego jazzowego wibrafonu jest równie ważna jak, dajmy na to, muzyka Komedy dla polskiego jazzu w ogóle. 

Uważam także, że obiektywnie patrząc pomysł, aby zaprosić do nagrania grupę polskich wybitnych wibrafonistów, oprócz lidera Bernarda Maseliego, grają tu: Bartosz PieszkaDominik BukowskiKarol Szymanowski, jest po prostu świetny. Mamy tu do czynienia nie tylko z grupą wirtuozów instrumentu, ale przede wszystkim artystami mającymi własną wyraźną osobowość artystyczną. Nakłonienie ich do udziału w tym niezwykłym projekcie, by dzielić z nimi radość z grania tego materiału jest wielkim sukcesem i świadczy o wybitnej klasie lidera. Cieszenie się ich grą stanowi mocną stronę tej płyty i samo w sobie stanowi dobry powód, by się z nią zapoznać, bo ile w końcu w życiu słuchaliśmy zespołów, w których grało 4 wibrafonistów?  

Kolejny obiektywny plus, który chciałbym zapisać na rzecz tej płyty, to fakt że jest to zapis koncertu na żywo, mającego miejsce w trakcie 2 edycji odbywającego się w Tomaszowie Mazowieckim festiwalu Love Polish Jazz Festiwal (nagranie zostało dokonane 22 września 2017). Bardzo to pomaga tej muzyce, która była pisana dla szerokiej publiczności, ku rozrywce i zyskuje, gdy jest grana dla grona entuzjastycznych słuchaczy. Udało się to zawrzeć na nagraniu, które brzmi dobrze, w czym duża zasługa sekcji rytmicznej złożonej z ciągle młodych, ale już rozpoznawalnych na polskiej scenie muzyków: Bogusława Kaczmara na fortepianie, Michała Kapczuka na kontrabasie i Marcina Jahra na perkusji

Podsumowując, płyty się słucha świetnie, zwłaszcza przy pierwszym przesłuchaniu. Kompozycje Miliana ciągle mają moc uwodzicielską, czuć entuzjazm muzyków i towarzyszące im wsparcie publiczności. Wystarczy zamknąć oczy i czujemy się jak w klubie, słuchając świetnego, energetycznego jazzu. Natomiast przy kolejnych odsłuchach materiał ten - przy najmniej w moim subiektywnym odczuciu - już nie broni się tak dobrze. Może chiałbym, aby pojawiły się w nim oprócz kompozycji Miliana także własne utwory członków zespołu. Jest jeden taki przypadek na tej płycie, mowa to o trzecim utworze "The Miner", kompozycji pióra Bartka Pieszki, która brzmi równie świetnie jak te milianowskie. 

Ale jest w tym nawet coś więcej. Zestawiając współczesnego "The Miner" z zagraną wcześniej genialną milianowską "Ballad for Olga" słyszymy o wiele więcej w obu tych utwórach przez kontrast jaki je dzieli: w stylu, w nastroju, w sposobie użycia instrumentów. To spotkanie jest fascynujące i bardzo brakuje tego napięcia w dalszej części płyty. Kolejne utwory to typowe Milianowskie hity: "Jerks At The Audience", "Luciano Coxcomb", "Street 2000", brzmią trochę jak sztampowy koncert muzyki rozrywkowej tamtych lat, publika klaszcze, gramy tym samym tempem, brakuje zatrzymania się, oddechu, głębi, refleksji. Dopiero udana interpretacja "At The Watchmaker's" znowu budzi ciekawość słuchacza. Dlatego słuchając po raz kolejny tego repertuaru myślałem o tym jak fascynujące byłoby włączenie większej ilości kompozycji członków zespołu, pozwalających z jednej strony zademonstrować swój indywidualny styl, a z drugiej konfrontować styl grania milianowskiego ze współczesnym, pokazać koncepcje wykorzystania wibrafonu kiedyś i dzisiaj we współczesnym jazzie czy szerzej muzyce improwizowanej. W momencie kiedy napisałem to zdanie, zdałem sobie sprawę, że brak tego elementu nie powinien być zarzutem wobec tego krążka skoro koncepcja była inna. Zatem lepiej nazwę go czysto subiektywnym odczuciem albo marzeniem i prośbą skierowaną nieśmiało w kierunku członków septetu, w kontekście ich - miejmy nadzieję - następnego spotkania czy wspólnego nagrania.       

sobota, 5 czerwca 2021

Kasia Kadłubowska/Dominik Bukowski - Transient (2015)

Kadłubowska/Bukowski

Kasia Kadłubowska - marimba, vibraphone, bendir
Dominik Bukowski - vibraphone, marimba

Transient

DUX 1221



By Adam Baruch

This is the debut album by Polish marimba player/composer Kasia Kadłubowska recorded in a duo format with renown Polish Jazz vibraphonist/composer Dominik Bukowski. The album presents nine compositions, two of which are original compositions (one each) by Kadłubowska and Bukowski and the rest are by contemporary Classical composers like Terry Riley, Philip Glass, Steve Reich, Arvo Part, Eric Satie and American marimba player/composer Paul Smadbeck.

As the names of the composers suggest, the music is mostly contemporary Classical Music, with belongs to the Minimal Music idiom. Although most of the music was not originally written for marimba or vibraphone, it was arranged and transcribed for these instruments by Kadłubowska and Bukowski.

Marimba and vibraphone, although both percussion instruments, are of course capable of playing melody and harmony, which means that the music offers a lot of melodic content, kept within the limitations of Minimal Music, which calls for slowly developing themes and cyclic repetition. It can be quite demanding on the listener, who is not a priori a fan of the genre, but it is great for relaxation and meditation, in addition to its strictly musical values.

Both Kadłubowska and Bukowski play with incredible feeling and obvious virtuosity, and despite the intrinsic lethargy of the music, the albums offers a diversified listening experience to open-minded listeners. Minimal Music has its fans around the world and enjoyed a peak of popularity during the New Age explosion between the 1970s and 1990s, but a steady interest in it remains in the Classical field over the years.

Bukowski’s appearance on this album, which is rather unexpected since his main field of activity if Jazz, proves his diversity and well schooling, as well as highly aesthetic approach to music in general. The two original composition stand proudly shoulder to shoulder with the well-known Classical material, adding another level of credibility to this album. I have no idea why it took six years for this album to arrive on my operating table, but as usual better late than never, as it is definitely worth exploring and a great fun to listen to.

wtorek, 18 maja 2021

Dominik Bukowski/Dominik Kisiel - Delta Scuti (2021)

Dominik Bukowski/Dominik Kisiel

Dominik Bukowski - vibraphone
Dominik Kisiel - piano, fender rhodes

Delta Scuti

GO NORTH 2021



By Alek Jastrzębski

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o płycie wibrafonisty i pianisty, zainspirowanych odległymi gwiazdami, przebijającymi się przez mrok wszechświata, w mojej głowie pojawiło się pewne wyobrażenie, jak taki album może brzmieć. Jednak szybko przekonałem się o tym, jak płytka jest moja wyobraźnia i jak wiele odcieni dźwięków, uwalnianych improwizacyjnym porozumieniem, kryją w sobie te instrumenty.

Otwierający płytę "Altair" jest idealnym wprowadzeniem do tego, co czeka nas na przestrzeni dziesięciu utworów. Delikatny i melancholijny wstęp na fortepianie, z niemal niezauważalną domieszką fendera rhodesa i subtelnie, wręcz nieśmiało dołączający wibrafon, współtworzą oszczędny dialog pod postacią pięknej melodii. Ta z kolei niespiesznie przechodzi w żywiołową, gęstą improwizację, w której ponownie pojawia się rhodes, a następnie wszystko wraca do przestrzeni ciszy w otoczce pięknego współbrzmienia. Takich zwrotów akcji na "Delta Scuti" nie brakuje, są one jednak wyreżyserowane ze smakiem i nie ma tu mowy o braku spójności. Całość jest doskonale wyważona i szczególnie podoba mi się właśnie nienachalne dawkowanie elektrycznego piana. Sposób, w jaki niejednokrotnie dźwięk fendera rhodesa przenika się z dźwiękiem fortepianu jest wręcz kosmiczny. Ciekawym smaczkiem jest też wykorzystanie mniej oczywistych walorów brzmieniowych, jak np. tłumienie strun fortepianu chociażby w "Delta Serpentis" czy "Alkione".

Nie mniej ciekawy jest sam przedmiot inspiracji muzyków - gwiazdy grupy Delta Scuti, których pozornie chaotyczna i nieregularna pulsacja stała się przedmiotem obserwacji naukowców. Efektem badań było odnalezienie regularności w tym chaosie i poszerzenie wiedzy o naturze gwiazd. Na szczęście, by cieszyć się płytą Dominika Bukowskiego i Dominika Kisiela, nie trzeba posiadać teleskopu ani znać się na astrosejsmologii, choć możemy się o niej nieco dowiedzieć przy okazji rozszyfrowywania nazwy albumu. Co więcej, wraz z wybrzmiewaniem kolejnych utworów okazuje się, że tak naprawdę podróżujemy między konstelacjami, bowiem ich tytuły to nazwy gwiazd. To bardzo ciekawe detale, pozwalające umieścić muzykę w zupełnie nowym kontekście i tym samym jeszcze bardziej urozmaicić jej odbiór.

Jednak daniem głównym "Delta Scuti" jest bez wątpienia wzajemne zrozumienie artystów, umożliwiające im sięganie gwiazd. Niezależnie od tego, czy chodzi o granie ciszą i budowanie przestrzeni, jak np. w utworze tytułowym, czy uderzanie kaskadami dźwięku, jak w chyba moim ulubionym, intensywnym "Ypsilon Ursae Majoris", muzycy sprawują pełną kontrolę nad dzikim żywiołem improwizacji. Jest to szczególnie ważne w tak wymagającej formule, jaką jest duet i za to, w jaki sposób obydwaj sobie z tym poradzili, należą im się ukłony.

"Delta Scuti" to ponad 51 minut fascynującej, międzygwiezdnej podróży, pełnej zróżnicowanych muzycznych krajobrazów, w których nie brakuje urzekającej harmonii, pięknych melodii, ale i niezwykle dynamicznych improwizacji, ocierających się czasem wręcz o wejście na orbitę chaosu. Jednak Bukowski i Kisiel doskonale znają trasę, którą prowadzą słuchacza przez niby zbadane, ale wciąż tajemnicze zakątki muzycznego wszechświata, nie pozwalając mu się zgubić w pozornie chaotycznej ciemności.

piątek, 14 maja 2021

Krystyna Stańko - Fale (2020)

Krystyna Stańko

Krystyna Stańko - vocals, percussion
Dominik Bukowski - vibraphone, marimba, voice
Piotr Lemańczyk - bass, voice

Fale

STM 007


By Maciej Nowotny

Cóż jest najważniejszego w życiu w ogóle? Nie wiem. A w muzyce? Dla mnie? Nie wiem. Ale jeśli mnie przyciśniecie to: rytm. Gdyby nie rytm i jego wpływ być może dalej słuchałbym opery i kwartetów Beethovena, Haydna czy Szostakowicza. Kiedy płynie rytm jego fale wywołują reakcję nie tylko w uszach, ale bezpośrednio na skórze i głębiej w środku ciała. Wzbudzają emocje, uruchamiają strumienie myśli, porywają gdzieś daleko, a może ku górze lub w głąb.

Fale. To nieprzypadkowo też tytuł najnowszego albumu Krystyny Stańko. A fale lubią dobre źródła. W tym przypadku obok głębokiego kontralatu wokalistki, kto wie czy nie najlepszy wibrafon w Polsce - Dominika Bukowskiego oraz gitara basowa i kontrabas Piotra Lemańczyka, którego w Polsce nikomu przedstawiać nie trzeba. Dlatego fale biegną jak po czystym jak łza jeziorze, nie tkniętym tchnieniem wiatru ani żadną inną troską, zmartwieniem, przelotnym, przypadkowym, nieokreślonym. Spontanicznie uporzadkowane.

O czym jest ta płyta? Nie wiem. Co chciałem napisać? Nie pamiętam. Dlaczego czytacie ten tekst? Kto wie. Ale po płytę warto sięgnąć. Po muzykę. Po falę. Po rytm. A więc ku jezioru.

środa, 5 maja 2021

Dominik Bukowski/Dominik Kisiel - Delta Scuti - premiera nowej płyty w Go North Records - 15.05.2021

 
Dominik Bukowski - wibrafon
Dominik Kisiel - fortepian, fender rhodes

Dwóch trójmiejskich muzyków młodego i średniego pokolenia - Dominik Bukowski i Dominik Kisiel -  postanowiło połączyć swoje doświadczenia i stworzyć duet pełen kolorów muzycznych i wolności artystycznej. Są jak jeden organizm, gdzie obaj muzycy inspirują się nawzajem i szukają nowych wspólnych przestrzeni dźwiękowych. Koncerty duetu to otwarte sesje improwizowane, które, pomimo kameralnego zestawienia instrumentów, cechują się ekspresją, innym razem kontemplacją muzyczną.

"Delta Scuti" - odległe gwiazdy, których rytm pulsacji jest analizowany od dłuższego czasu przez astronomów. Najnowsze badania dowodzą, iż ów rytm nie jest chaotyczny, jak wcześniej sądzono, a układa się w sensowne struktury rytmiczne, tworząc regularny wzór swoich drgań. To zjawisko stało się inspiracją dla Bukowskiego i Kisiela, którzy poprzez pozornie chaotyczne motywy melodyczno-rytmiczne budują nowe konstelacje muzyczne.

Dominik Bukowski - absolwent Akademii Muzycznej w Katowicach na wydziale Jazzu. W 2020 i 2021 uznany za najlepszego wibrafonistę w ankiecie Jazz Top według magazynu Jazz Forum. Laureat Bielskiej Zadymki Jazzowej 2002 wraz ze swoim zespołem Blue Mind Quartet. Jego płyta "Projektor" oraz "Sufia" z amerykańskim trębaczem Amirem ElSaffarem znalazła się w pierwszej dziesiątce najlepszych płyt roku według miesięcznika Jazz Forum oraz innych zestawieniach najlepszych płyt jazzowych, zaś "Vice Versa" została nominowana do nagrody Fryderyki 2010. Grał i nagrywał z takimi muzykami jak Amir ElSaffar, Tim Hagans, Soweto Kinch, Nigel Kennedy, Cikada Quartet, Janusz Muniak, Leszek Możdżer, Piotr Wojtasik, Maciej Sikała, Zbigniew Namysłowski, Jan "Ptaszyn" Wróblewski i inni. Koncertował w takich krajach, jak Kanada, Indonezja, Izrael, Rosja i w większości krajów europejskich.


Dominik Kisiel - pochodzi z Lublina. Jest laureatem wielu konkursów solo i z zespołem Dominik Kisiel Exploration Quartet m.in. LOTOS Jazz Festiwal 20. Bielskiej Zadymki Jazzowej 2018, NOVUM Jazz Festival 2018 w Łomży. Autor cyklu koncertów improwizowanych "Pianoworks". Na swoim koncie ma dwie płyty - "Exploration" i "Live At Radio Katowice". Dominik jest także wykładowcą Akademii Muzycznej w Gdańsku. W 2019 otrzymał nominacje do nagrody muzycznej Fryderyki w kategorii debiut roku.

czwartek, 7 stycznia 2021

Krystyna Stańko - Fale (2020)

Krystyna Stańko

Krystyna Stańko - vocals, percussion
Dominik Bukowski - vibraphone, marimba, voice
Piotr Lemańczyk - bass, voice

Fale

STM 007


By Krzysztof Komorek

Po orkiestrowej płycie ze standardami oraz wcześniejszej muzycznej wycieczce w świat bossa novy wokalistka Krystyna Stańko zaprosiła tym razem słuchaczy na intymne i bardzo osobiste spotkanie. Spotkanie w gronie kameralnym. 

Na płycie "Fale" zagrała jedynie trójka muzyków. Liderkę projektu (śpiew i instrumenty perkusyjne) wsparło dwóch jej wieloletnich współpracowników: Dominik Bukowski (wibrafon, marimba i głos) oraz Piotr Lemańczyk (kontrabas, gitara basowa i głos). Skład prawdziwie gwiazdorski, a przy tym intrygujący instrumentalnym zestawieniem. Dominik Bukowski skomponował większość (sześć) nagranych na albumie utworów, trzy dołożył Piotr Lemańczyk, jeden sama Krystyna Stańko, która ponadto napisała wszystkie teksty. Wyjątkiem jest utwór finałowy, ale o tej niespodziance wspomnę na końcu. 

Dziesiątka autorskich kompozycji tria układa się w płynną opowieść, spiętą krótkim instrumentalnym wstępem ("Intro") i epilogiem ("Outro"). W tym ostatnim nagraniu w wokalizie powraca motyw tytułowego utworu. "Fale" są niczym książka, która z każdym utworem otwiera kolejny rozdział historii. Pochwalić trzeba ciekawą i oryginalną słowną warstwę albumu, ale i strona muzyczna ma wiele do zaoferowania. Duet Bukowski/Lemańczyk fantastycznie pomógł wykreować spójną atmosferę, nie popadając przy tym w monotonię. 

Piotr Lemańczyk znakomicie pokazał, jak subtelna może być w środkach wyrazu gitara basowa. Udowadnia to w "Między wersami" oraz środkowej części dwuminutowego "Myślisz". Ten drugi utwór stanowi rewelacyjny pokaz kreatywnego podejścia do nowoczesnych, popularnych gatunków wokalistyki. Krystyna Stańko postawiła na ciepło i subtelność przekazu, co nie przeszkodziło w umieszczeniu na płycie przebojowego nagrania "Morska" z kapitalnym duetem wokalizy i marimby. To mój zdecydowany numer jeden na "Falach". 

Jedenaste nagranie, owa wspomniana wcześniej niespodzianka, jest niczym koncertowy bis. Wpisuje się w klimat autorskiej opowieści, ale wyróżnia osobami autorów. Na deser trio zafundowało bowiem słuchaczom piosenkę "Nie jest źle" z muzyką Krzysztofa Komedy i słowami Agnieszki Osieckiej, premierowo wykonaną niemal sześć dekad temu przez Urszulę Dudziak. Przepiękne i perfekcyjne podsumowanie trwającej czterdzieści minut płyty. 

Artystom udało się zagrać w tym trudnym czasie premierowy koncert, wzbogacony o wizualizacje towarzyszące poszczególnym utworom. Projekt prezentuje się więc niezwykle udanie zarówno od strony artystycznej, jak i koncepcyjnej. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że w rozpoczętym roku będzie się można z muzyką z "Fal" spotkać na koncertach w całkiem realnych, a nie tylko wirtualnych, okolicznościach. Tymczasem w oczekiwaniu można błogo spędzać czas przy płytowej odsłonie tego bez wątpienia pierwszorzędnego dzieła.

piątek, 24 stycznia 2020

Wojciech Staroniewicz A'Freak-aN Project - Live In Gdańsk (2019)

Wojciech Staroniewicz A'Freak-aN Project

Wojtek Staroniewicz - saxophone
Przemek Dyakowski - saxophone
Darek Herbasz - saxophone
Marcin Janek - saxophone
Dominik Bukowski - vibraphone
Janusz Mackiewicz - bass
Roman Ślefarski - drums
Larry Okey Ugwu - percussion


Live In Gdańsk

Allegro 038

By Adam Baruch

This is the third album by veteran Polish Jazz saxophonist / composer / bandleader Wojciech Staroniewicz and his A`Freak-aN Project ensemble, which is an octet featuring a saxophone quartet and an extended rhythm section: Staroniewicz on tenor, Przemek Dyakowski on tenor, Dariusz Herbasz on baritone, Marcin Janek on soprano, Dominik Bukowski on vibraphone, Janusz Mackiewicz on bass, Roman Ślefarski on drums and Larry Okey Ugwu on percussion. The album, which was recorded live at Radio Gdańsk, presents seven compositions, two of which are originals by Staroniewicz, four are by Krzysztof Komeda and one is by McCoy Tyner, all arranged by Staroniewicz.

This album is in fact a live version of the previous album by the ensemble from 2015, called "A'Freak-Komeda Project", except for the Tyner track. Therefore basically everything I wrote about that album applies also here - just click on the link.

As Staroniewicz says on the album's artwork, this album is a great opportunity to compare the same music recorded in studio and live, which of course can be very different. The live concert setting offers much more dynamics and excitement and expanded improvisations, but is prone to minor "mishaps", which in retrospect are usually simply charming.

Since the Komeda arrangements are really very special, I recommend to Polish Jazz enthusiasts to put their hands on this album as well and compare these versions with the studio ones, and enjoy a great live album with excellent musicians on board.

poniedziałek, 29 lipca 2019

Dominik Bukowski Quartet - Transatlantyk (2019)

Dominik Bukowski Quartet

Dominik Bukowski - vibraphone, kalimba
Emil Miszk - trumpet
Adam Żuchowski - double bass
Patryk Dobosz - drums

Transatlantyk

SOLITON 887


By Adam Baruch

This is an album by veteran Polish Jazz vibraphonist/composer Dominik Bukowski recorded in a quartet setting with younger musicians: trumpeter Emil Miszk, bassist Adam Żuchowski and drummer Patryk Dobosz. The album presents nine pieces, seven of which are original compositions by Bukowski, one is co-composed by all four members of the quartet and one is an arrangement of a composition by Polish Classical Music composer Andrzej Panufnik.

The music on this album was inspired by the human experience of emigration, of leaving someone's home and country and moving to another place, a process millions of Poles went through in modern history for a variety of reasons and as a result of economic, political, religious and personal pressures. This, Bukowski's sixth album as a leader, repeats the lineup of his previous album "Sufia", with Miszk replacing Amir ElSaffar and the rhythm section remaining in place. Miszk, who makes an impressive mark on the local scene lately, is in charge of most of the solo parts, as expected.

The music continues the path set by Bukowski many years ago, which is based on the characteristic Polish lyricism and melancholy, but keeps changing and developing from one album to the next. The recording of the preceding album made a distinctive mark on Bukowski's music with the inclusion of odd time signatures and strong World Music influences, which are also present here. But the music is in general more daring and adventurous, which can be perhaps credited also to the presence of the young players.

The challenging task of creating a "concept album", which presents a coherent sequence of compositions with a common context uniting them, is achieved here remarkably well and the atmosphere of "storytelling" is felt distinctly, emphasized by the inclusion of the spoken word parts. The feeling of uncertainty, fear and outlandishness is present very vividly, expressing the mental state of émigrés, surly at the early stages of their new lives, but often lastingly. Therefore this album deserves a somewhat different perspective than a purely musical creation.

Overall this is a momentous piece of Art, powerful both musically and as a document of human emotional states, which deserves a serious and attentive listening. Although the texts are almost exclusively in Polish, their meaning is universal enough to be felt without actually understand the verbal context. As someone who went through the process of emigration I can of course relate to this album more directly and emotionally than those who didn't experience emigration in person, but I am sure that the power of this music is completely universal. Thank you Dominik for this wonderful gift of music and human sensitivity!

wtorek, 2 kwietnia 2019

Krystyna Stańko - Aquarius: The Orchestral Sessions (2019)

Krystyna Stańko

Krystyna Stańko - vocals
Dominik Bukowski - vibraphone, marimba
Marcin Wądołowski - guitars
Piotr Lemańczyk - double bass
Cezary Konrad - drums
Mateusz Smoczyński - violin

Aquarius: The Orchestral Sessions

PRIVATE EDITION STM 006

By Adam Baruch

This is the ninth album by Polish Jazz vocalist Krystyna Stańko, recorded with her more or less regular musical companions: vibraphonist Dominik Bukowski, guitarist Marcin Wądołowski, bassist Piotr Lemańczyk and drummer Cezary Konrad. Violin virtuoso Mateusz Smoczyński guests on a couple of tracks. Additionally the Sinfonia Viva Orchestra, conducted by Krzysztof Herdzin, who also wrote the orchestral arrangements, provides the orchestral accompaniment. The album presents ten songs, three of which were written by Antonio Carlos Jobim, two by Chick Corea, four are Jazz standards and one is a Polish cabaret song.

Musically this album is a direct continuation of Stańko's previous album "Novos Anos", which was characterized by a distinct Bossa Nova flavor, which is also present here. The same idea of presenting well known songs in a very personal interpretation applies also here. The superb instrumental work by the excellent musicians who accompany the vocalist, are enhanced here with the addition of the orchestral arrangement, wonderfully and cleverly put together by Herdzin.

Altogether the instrumental work on this album is every bit as impressive as the vocal parts. Bukowski uses the vibraphone and the marimba like a snake charmer, adopting his solos to every tune. Wądołowski plays quiet acoustic guitar parts but also excellent electric solos and consistently proves that he is one of the top guitar players on the local scene. Lemańczyk, as usual, keeps everything under control with his caressing bass lines, which fill all the spaces. Konrad is steady like the Rock of Gibraltar, and his delicate, but firm drum parts, which are the heartbeat of the music.

Herdzin's arrangements deserve praise not only for their sophistication, but more importantly for their incorporation within the overall framework of the sound, staying respectfully in the background and ornamenting the sonic whole rather that dominating it.

Stanko, as usual, balances between singing lyrics and vocalese, in order to keep the things interesting. Her sensuous and dreamy voice is charming as always, and she is not trying to sound like anybody else simply being herself, a quality I always admired in her career. Her understanding of the fact that there is nothing wrong with singing standards, as long as the result is both musically solid and uncompromising, is a key ingredient of her musical mission.

Overall this is a beautiful album full of superb music and outstanding performances, which can be enjoyed by a wide spectrum of Jazz listeners, from complete beginners to experienced connoisseurs, with each one being able to find something that touches them. Thank you again, my Baltic Siren, for sharing your musical heart with me and everybody else who will listen to this music and enjoy it. You are the one and only, as always!

sobota, 23 marca 2019

Wojciech Staroniewicz feat. Erik Johannessen - North Park (2019)

Wojciech Staroniewicz feat. Erik Johannessen

Wojciech Staroniewicz - tenor & soprano saxophones
Erik Johannessen - trombone
Dominik Bukowski - vibraphone
Paweł Urowski - double bass
Przemysław Jarosz - drums

North Park


ALLEGRO 036

By Adam Baruch

This is an album by veteran Polish saxophonist/composer Wojciech Staroniewicz recorded in a classic quintet setting with vibraphonist Dominik Bukowski, bassist Paweł Urowski and drummer Przemysław Jarosz and Norwegian trombonist Erik Johannessen. The album presents eight original compositions all by Staroniewicz. The music was recorded at the excellent Monochrom Studio and offers wonderful sound quality, as expected, and was released on Allegro Records, an independent record label owned by Staroniewicz, which since over two decades releases Polish Jazz albums recorded by musician living in the Baltic Pomeranian region.

The music, although melody based and mainstream oriented, offers a specific sound and atmosphere, which is somewhat similar to Scandinavian/Nordic Jazz and quite distant from typical Polish Jazz. The pianoless quintet, which uses vibraphone as the harmonic instrument and the presence of the dominant trombonist all have a decisive influence on the music, which offers a darkish, somewhat distant atmosphere and ambience, which is very effective. Combined with the characteristic compositions, which Staroniewicz is famous for since many decades, the music manages to create a unique and very startling overall impression.

All five musicians are of course highly skilled professionals, who know exactly what needs to be played at any given moment and their interplay is absolutely perfect for this music, which needs attentive listening in order to get familiar with all its intricacies and has a distinctive effect of growing on the listener with consecutive listening sessions. Personally the impressive bass parts by Urowski as some of my favorite moments on this album, but to be fair it is full of great playing from start to finish.

Overall this album is a wonderful example of the incredible diversity of the Polish Jazz scene, even within the mainstream genre itself. Staroniewicz, as usual, deservers praise for doing his own thing and ignoring fads and fashions. His lifetime commitment to excellence is admirable. This is highly interesting and challenging music, which deserves to be heard!

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Czwartek Jazzowy z Gwiazdą - Dominik Bukowski Quartet - Gliwice, 24.08.2017


Dominik Bukowski - wibrafon
Emil Miszk - trąbka

Adam Żuchowski - kontrabas
Patryk Dobosz - perkusja

24.08.2017, Klub Muzyczny 4art, Gliwice
Bilety: 20 zł przedsprzedaż / 25 zł w dniu koncertu


Zespół czerpie pełnymi garściami z szeroko rozumianej muzyki etnicznej, głównie z dawnych pieśni polskich ze zbiorów Oskara Kolberga, jak również starej muzyki arabskiej, tzw. makam, przekładając to wszystko na idiom jazzowy z elementami muzyki współczesnej. Kwartet Bukowskiego stanowi pomost kulturowy między polskimi tradycjami muzycznymi, a tradycją Bliskiego Wschodu. Kompozycje zespołu charakteryzują się pełnymi ekspresji improwizacjami, innym razem wyciszeniem i kontemplacją muzyczną. Pod koniec 2016 roku pojawiła się nowa płyta zespołu zatytułowana ,"Sufia", na której zagrał również czołowy trębacz z Nowego Jorku Amir ElSaffar. Płyta została ciepło przyjęta przez branżowe media i zdobyła bardzo dobre recanzje.

Dominik Bukowski - wibrafonista jazzowy, kompozytor. W 1999 r. otrzymał wyróżnienie indywidualne oraz wyróżnienie dla swojego zespołu BLUE MIND QUARTET w II Ogólnopolskim Przeglądzie Młodych Zespołów Jazzowych i Bluesowych w Gdyni. W styczniu 2002 roku zespół ten zajął pierwsze miejsce w prestiżowym konkursie Bielskiej Zadymki Jazzowej w Bielsku-Białej oraz otrzymał statuetkę „Aniołka Jazzowego 2002”. Nagrodą konkursu było również wydanie debiutanckiej płyty zespołu. Od 2003 r. co roku zajmuje drugie miejsce w ankiecie JAZZ TOP w kategorii ,,Wibrafon Roku”. Był nominowany do nagrody GRAND PRIX JAZZ MELOMANI 2003 w kategorii „Nadzieja Melomanów Roku 2003” oraz „SZTORM ROKU 2005” przez trójmiejskie wydanie Gazety Wyborczej. Jego płyta "PROJEKTOR" znalazła się w pierwszej dziesiątce najlepszych płyt 2005 roku według miesięcznika Jazz Forum, zaś "Vice Versa" została nominowana do nagrody FRYDERYKI 2010. Jako sideman został wyróżniony Złotą Płytą za album „Melisa” Przemka Dyakowskiego, której producentem był Leszek Możdżer. W 2013r. album „Kropla Słowa” Krystyny Stańko, do której Bukowski skomponował większość materiału muzycznego, został „Płytą Roku” według Jazz Forum. W latach 2014-15 pełnił rolę kuratora muzycznego podczas gdańskiego festiwalu Dni Muzyki Nowej. 

Emil Miszk - świetny solista jak i kameralista z dużym doświadczeniem scenicznym. Bardzo dobrze odnajduje się na wielu płaszczyznach muzycznych. Współtworzy wiele formacji związanych z trójmiejskim środowiskiem muzycznym: Jan Konop Big Band, Critical Level, Kamil Piotrowicz Quintet, Piotr Lemańczyk Quartet North, kwartet trąbek barokowych Tubicinatores Gedanenses. Współpracuje również z orkiestrami: Elbląską Orkiestrą Kameralną, Polską Filharmonią Kameralną Sopot, Polską Filharmonią Bałtycką, Cappellą Gedanensis. Jest absolwentem Akademii Muzycznej w Gdańsku.

Adam Żuchowski - kontrabasista, kompozytor, aranżer. Z Dominikiem Bukowskim współtworzył Blue Mind Quartet, z którym zdobył „Aniołka Jazzowego” podczas Bielskiej Zadymki Jazzowej w 2002 roku. Z Trio Mania otrzymał najbardziej prestiżową nagrodę muzyczną w Polsce – Fryderyk (za jazzowy, fonograficzny debiut roku 2010, płytę "Pearl"). Jest członkiem kwartetu Irka Wojtczaka - The Bee’s Knees, kwintetu Darka Herbasza ("Joy of Friendship"), zespołu Joanna Knitter&Blues Folk Connection, Collective Improvisation Group Tomka Sowińskiego. Współpracuje z Mikołajem Trzaską (z którym nagrał muzykę do filmów “Róża”, “Drogówka” oraz “Pod mocnym aniołem” W. Smarzowskiego), oraz z innymi muzykami sceny muzyki improwizowanej w Polsce i za granicą. Od 2002 roku współpracuje z Teatrem Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie. Jest kierownikiem muzycznym większości projektów Andre Ochodlo.

Patryk Dobosz - absolwent Akademii Muzycznej w Krakowie w katedrze muzyki współczesnej i jazzowej. Osiągnięcia: I Nagroda na „IV Europejskich Integracjach Muzycznych” w Żyrardowie z zespołem „Toing Trio” (2008), I Nagroda w „V Ogólnopolskim Konkursie Zestawowym” w Opolu (2008), Specjalna nagroda indywidualna Leszka Możdżera na konkursie „JAZZ JUNIORS” (2009), I Nagroda na presti-żowym Jazz Hoeilaart w Belgii z zespołem High Definition (2011). Koncertuje na całym świecie m.in. w Europie, Azji i USA. Współpracował z artystami światowego formatu: Randy Brecker, John Abercrombie, Ed Cherry, Adam Pierończyk, Grzegorz Nagórski, Ja-nusz Muniak, Maciej Obara, Piotr Wyleżoł, Włodek Pawlik.

środa, 7 czerwca 2017

Elec-Tri-City - Depth Of Focus (2017)

Elec-Tri-City

Marcin Wądołowski - guitar
Dominik Bukowski - xylosynth
Janusz Mackiewicz - bass, minimoog
Grzegorz Sycz - drums, percussion

Depth Of Focus



SOLITON 707

By Adam Baruch

This is the second album by Polish Jazz-Rock Fusion ensemble Elec-Tri-City, which comprises of bassist/keyboardist/composer Janusz Mackiewicz, guitarist Marcin Wądołowski, vibraphonist Dominik Bukowski (who plays his electronic vibraphone called xylosynth) and drummer Grzegorz Sycz. The album presents ten original compositions, seven of which are by Mackiewicz and the remaining three are one each by the other ensemble members.

The album continues the path set by the debut and presents a superbly elegant Jazz-Rock Fusion, based on beautiful melodic compositions, which serve as vehicles for extended improvisations by the ensemble members. The music brings fond memories of what Fusion was at its early days, when it was all about the music and not about technical, but boring proficiency show-offs by mediocre musicians. Each and every one of the tunes on this album is a wonderful piece of stylish music, which stands very well on its own.

All four members of the ensemble are experienced musicians with impressive personal record and the music they play here is evidently a labor of love and joy of playing. There is plenty of superb guitar, synthesizer, bass and drum solos to keep every Fusion fan happy. Overall this is a very enjoyable and yet exceptionally musical and elegant album, which is a true joy to listen to from start to end; one of those pieces of music that can simply "make your day". Warmly recommended!

Zobacz też: