Maciej Gołyźniak - perkusja Łukasz Damrych - piano, syntezatory, rhodes Robert Szydło - elektryczne i akustyczne gitary basowe Łukasz Korybalski - trabka i flugelhorn Ze specjalnym udziałem Zbigniewa Namysłowskiego – saksofon
Marianna (2022)
Tekst: Jędrek Janicki
Creatio ex nihilo – tak w filozofii i teologii określa się pogląd, podług którego Bóg stworzył świat z nicości. Być może na swój sposób właśnie do tego motywu myślenia nawiązywał acidrockowy zespół Wobble Jaggle Jiggle tytułem swojej płyty It Came From Nowhere (swoją drogą, naprawdę świetne nagranie). Z niczego, a w zasadzie znikąd, na scenie polskiego jazzu wziął się też perkusista Maciej Gołyźniak. Dokładniej mówiąc, wziął się on z „muzycznego niebytu” – przynajmniej tak wszelkiej maści jazzowi puryści określiliby współpracę z takimi artystami jak Natalia Nykiel czy zespołem Sorry Boys. A bleeeh, fujka, muzyka POP w poważnym świecie JAZZU, no jak tak można! A no można, a co gorsza dla tych „znawców” jazzu, trio dowodzone przez tego perkusistę nagrało już drugą bardzo dobrą płytę.
Trio Macieja Gołyźniaka w świecie jazzu zadebiutowało płytą The Orchid wydaną w ramach legendarnej (i dawnymi czasy dbającej o poziom) serii Polish Jazz. Już w 2020 roku zespół tworzony obok lidera-perkusisty przez pianistę Łukasza Damrycha, basistę Roberta Szydło i wspomagany przez trębacza Łukasza Korybalskiego zaprezentował bardzo świeże, nieortodoksyjne i wyraziste podejście do materii jazzowej. Marianna, bo tak nazywa się druga płyta w dorobku trio, podąża tropami wyznaczonymi przez swoją poprzedniczkę. Dźwięki otwierającej płytę kompozycji Mr. KLX zaskakują potężnym jak na jazzowe standardy brzmieniem perkusji! Gołyźniak jasno daje do zrozumienia kto tu rządzi, jego pełna dynamiki gra niepozbawiona jest jednak napięcia, które towarzyszy całemu nagraniu. Natężenie i intensywność albumu przypomina mi dokonania legendarnego Arta Blakeya, który choć poruszał się w obrębie zgoła innej stylistyki, to swojego ukochanego instrumentu jednak również absolutnie nie oszczędzał. Druga kompozycja Stand Still My Dear to bardzo nowoczesny utwór nawiązujący do osiągnięć duetu Skalpel. Świetnie przemyślane są solówki Korybalskiego i Damrycha, a gęsty beat niczym brakujący element dopełniłby pejzażu jakiegoś modnego i eleganckiego miejsca – nigdy w takowym nie byłem, ale dźwiękowo tak je sobie wyobrażam. Dużą wartość nagrania stanowi również druga część płyty, w której zespół wszelkim niedowiarkom (w tej grupie, przyznaję bez bicia, też się znajdowałem) pokazuje jak pięknie potrafi zwolnić i zredukować nieco wytworzone natężenie dźwiękowe. Najpiękniej wybrzmiewa to w kończącej płytę kompozycji I Miss You Grandma. Hipnotyzuje ona swoją prostotą, szczerością i krystalicznie wręcz czystym brzmieniem poszczególnych instrumentów. Trio osiągnęło rzecz najtrudniejszą z trudnych – bez patetycznych środków i bez popadania w drażniącą tandetę panowie odmalowali pełen krajobraz tęsknoty za ukochaną i najfajniejszą osobą na świecie. No i świetnie, po prostu się wzruszyłem i jak tu skończyć recenzję…?
Na kłopoty (ze skończeniem tekstu)… Bednarski! A w zasadzie chciałem napisać – Namysłowski! I choć nie znoszę wszelkich nawiązań do argumentu z autorytetu, to jednak jestem pewien, że Zbigniew Namysłowski po prostu błądzić nie może. Skoro ten wybitny muzyk zdecydował się zagrać właśnie z tym zespołem (gościnnie wystąpił on we wspomnianym już utworze Mr. KLX), to znaczy, że w trio Macieja Gołyźniaka musi być coś wyjątkowego. Nie słuchajcie wszystkich jazzowych purystów dąsających się na nie-jazzowych muzyków grających jazz. To Namysłowski ma rację, bo Marianna to powiew jakości i prawdziwej świeżości w polskim jazzie. Gratulacje!
Platon, w swoim idealnym Państwie, widział miejsce dla edukacji muzycznej ponieważ był zdania, że poprzez doświadczenie estetyczne o charakterze abstrakcyjnym pomaga ona przygotować umysły do zrozumienia opartej na logice natury Wszechświata. Innymi słowy muzyka i idee są ze sobą nierozerwalnie związane. Można nawet postawić tezę, że muzyka oparta wyłącznie na emocjach ma charakter czysto rozrywkowy, jest przemijająca, ulega korozji czasu. Podczas gdy muzyka przemawiająca do umysłu jest zbudowana na trwalszym fundamecie i może się okazać ponadczasowa, bo odpowiada na odwieczne - "duchowe" - potrzeby słuchacza.
Umysł to jednak nie to samo co intelekt. Warto tę prawdę dogłębnie zrozumieć w życiu w ogóle, ale także w muzyce, a szczególnie nowoczesnej, w jej improwizowanej formie. Jeśli ktoś chciałby się o tym przekonać świetną do tego okazję stanowić będzie odsłuch najnowszego krążka trio Korybalski, Traczyk, Zemler. Trio to wydało właśnie w renomowanej polskiej wytwórni For Tune album noszący wiele mówiący tytuł "Don't Try". Czyli nie próbuj.
Nie próbuj? Czego nie próbuj? Kto niech nie próbuje? Dlaczego nie? Antycypując szereg tych pytań Łukasz Korybalski - utalentowany trębacz - umieścił parę słów, które znaleźć możemy na wewnętrznej stronie albumu:
"(...) Na początku - pojedynczy dźwięk. Wytycza kierunek. Bez słów. Bez znaków. (...) wielość zmiennych nie pozwala przewidzieć co się wydarzy. Zatem lepiej nie próbuj". No właśnie. Jak rozumiecie Państwo czytający te słowa te parę zdań? Nie próbuj nie oznacza oczywiście zachęty do wyłączenia muzyki, lecz coś innego. Oczywiście chodzi o umysł. O pewien jego stan. Taki stan, w którym zostawiamy za sobą wszelkie teoretyczne rozważania, zmartwienia czy się uda, całą chęć kontroli, obawę przed porażką, czy będą słuchać, czy wydadzą, czy się sprzeda, czy Ruski nie walnie wcześniej atomówką, czy żona odejdzie, jakie wyniki przyjdą ze szpitala, czy będę miał za co żyć na emeryturze i milion, miliard, bilion innych powodów, by tylko próbować i ten jeden jedyny aby nie. Jaki?
Na pewno rozumiecie dlaczego zamiast to napisać zachęcę Was raczej po sięgnięcie po muzykę. Trąbka Łukasza, kontrabas Wojciecha i perkusja Huberta - wierzcie mi - na pewno Was nie zawiodą. Chociaż nie wiem czy uda się Wam usłyszeć najważniejszy instrument jaki wziął udział w nagraniu tej muzyki. To, zależy wyłącznie słuchaczu już od nas. Szczerze Wam tego życzę i mam nadzieję, że choć odrobinę pomogłem tym tekstem, a przynajmniej udało mi się nie zaszkodzić. Przynajmniej tyle mogę powiedzieć, że bardzo się starałem...
This is the debut album by
Polish Jazz quartet T/Aboret comprising of pianist/vocalist Natalia Czekała,
string instruments player/vocalist Karolina Matuszkiewicz, bassist Maciej
Szczyciński and percussionist Krzysztof Guzewicz. A couple of guest players
appear on two tracks. The album presents nine tracks, which are a mixture of
arrangements of folk songs and original compositions. The music was recorded at
the fabulous Monochrom Studio and engineered by Ignacy Gruszecki, offering the
usual excellent sound quality.
The music is heavily soaked in
Polish Folklore, especially that of the Kurpie region, which already was
featured as the central theme of two excellent Polish Jazz albums: "Bukoliki" and "Kurpian Songs & Meditations". In fact, the quartet’s music manages to
incorporate the Folklore so closely into their musical fabric, that it is
impossible to distinguish which of the tracks are arrangements of Folk melodies
and which are original compositions.
The group members play on a
plethora of instruments, especially Matuszkiewicz, most of which are associated
with folk music. The overall acoustic sound is serene, deeply melancholic and
beautifully melodic, with the Jazz elements appearing as an undercurrent
accent, rather than the main facet of the music. This album is one of several
recent Polish Jazz releases, which emphasize the popularity of the trend of
returning to the musical roots, in which young musicians find a remedy for the
constant pressure of the global noise and emptiness of uniform non-culture.
Overall this is a highly
aesthetic, delicate and beautifully designed piece of embracing music, which
offers an immediate, embraceable aural experience, respectful of tradition and
Culture in general. Definitely a breath of fresh air and a most promising debut
effort!
This is the debut album by
young Polish Jazz vocalist Ania Michałowska, recorded with a core trio comprising
of keyboardist Michał Iwanek, who was also in charge of the arrangements,
bassist Michał Kapczuk and drummer Sebastian Kuchczyński. On three of the songs
she is accompanied additionally by a brass section and on four by a sting
quartet. The album presents nine original songs, all of which were composed by
Ania's husband Jakub Kotynia (two co-composed by her), who also plays guitar on
four of the songs. The lyrics to the songs were written by four different
lyricists. All of the songs feature lyrics in Polish, except two which utilize
lyrics in English. The album also offers excellent sound quality.
The songs are all beautifully
lyrical and offer incredible melodic sensitivity. The typical Polish melancholy
is omnipresent, which is hardly surprising, and is often emphasized by the
lyrics, which are all intelligent and insightful. The music is wonderfully and
skillfully arranged, to offer sound versatility and emotional vistas, which
keep changing from one song to another. Musically the album is a true gem,
masterfully weaved by all the participants. Although Michałowska is able to
sing the English lyrics quite elegantly, my advice would be to give this a
rest, as her Polish delivery is simply infinitely more effective.
Michalowska has a steady,
refined voice, which she uses smoothly and without effort, applying her
abilities skillfully to express emotions. She treats the non-trivial melody
lines with ease and elegance, even with finesse, showing absolutely no signs of
stress. At time she adds small vocalese parts, which fill the blanks and
hopefully she will use this technique more often in the future, as she does more
extensively on the last tune.
The instrumental performances
are also absolutely brilliant. Iwanek is a superb accompanist and plays many
stunning solo parts, mostly on acoustic piano. Kapczuk and Kuchczyński are an
ideal rhythm section, perfectly on time and in tune, always right there behind
the vocals, but never disturbing them with over presence. Kotynia plays some
hot guitar parts and it is a pity he wasn't featured on the entire album. The
brass and string sections and even the background vocals all work perfectly.
Overall this is a dreamy debut
album, which every young Jazz vocalist would have been proud off. Great music,
great lyrics, great vocals and a great team are such a rare combination, and
she has it all on this album. Warmly and wholeheartedly
recommended!
This is the debut album as a leader by Polish Jazz trumpeter/composer Łukasz Korybalski, known primarily for his work as composer of cinematic music. This album presents the music Korybalski wrote for the film "Całe Mnóstwo Miłości" (hence "CMM"), performed by a quintet which features the leader on trumpet and also includes saxophonist Borys Janczarski, pianist Michał Tokaj, bassist Andrzej Święs and drummer Łukasz Żyta; a most formidable team. Saxophone icon Zbigniew Namysłowski and percussionist Bogusz Wekka guest on one tune each. The album presents six original compositions, all by Korybalski.
The music is absolutely
stunning from start to finish, typical melancholic Polish Jazz very closely
reminiscent of early cinematic music by Krzysztof Komeda, with the same melodic
hooks one just can't stop humming after the music is over. The similarity is so
close, that if I didn't know what album is playing, I'd suspect that a newly
discovered Komeda album is on. This is not only reflected by the music, the
melodic approach and the harmonic progressions, but also by the way the quintet
performs the music, which has a tinge of wonderful "out fashioned"
nostalgia to it. Even the one relatively "free" composition on the
album is spiritually almost identical to Komeda's famous composition
"Astigmatic".
The instrumental performances
are all top notch. Korybalski displays some Miles Davis modal influences, all
being in the most elegant form, Janczarski has a warm and smooth tone and
Tokaj, one of Poland's best pianists, sadly relatively rarely heard on albums,
is a dream. The superb rhythm section cements the lineup with amicable support
for the soloists and wonderful drive.
Albums like this one are a
persuasive proof that contemporary melodic mainstream can be intelligent,
creative, fascinating and aesthetically fulfilling. It simply has something
that sets it apart from thousands of other mainstream albums, firmly standing
in a class of its own. It also shows why European Jazz left the American Jazz
in a fifty years slumber. Overall this is one of the best
Polish Jazz albums that I have had the pleasure to listen to in many years. It
is perfect in every way, it bridges the tradition with contemporary ideas, it
pays tribute to its cultural background and sources; in short it is it!
Absolutely not to be missed!
Ola Trzaska - vocals, flute
Łukasz Korybalski - trumpet
Michał Tomaszczyk - trombone
Marcin Piekos - keyboards
Andrzej Święs - bass
Sebastian Kuchczyński - drums
This is the debut album by Polish vocalist/flautist/ songwriter Ola Trzaska, recorded by a sextet which also includes trumpeter Łukasz Korybalski, trombonist Michał Tomaszczyk, keyboardist Marcin Piekos, bassist Andrzej Święs and drummer Sebastian Kuchczyński. The album presents eight songs, all original by Trzaska (music and lyrics), six of which feature English and two Polish lyrics.
The music is a nice mixture of
Pop/Soul/Funk & Groove, based on Trzaska's melodic themes jazzed up by
the arrangements and instrumental work, especially that of the brass section.
Not a Jazz album per se, but close enough for comfort to turn the ear of a Jazz
fan as well as those who have almost nothing to do with it.
Usually I completely condemn
Polish singers singing in English, but in this case the result is acceptable,
thanks to Trzaska's phrasing and a skillful mix which keeps the vocals usually
in unisono with instrumental backing, which mute the language
"imperfections".
Trzaska has a limited vocal
range and wisely utilizes her voice safely within her comfort zone, which of
course becomes somewhat inadequate in the long range, making all the songs to
sound a bit alike. But her singing is expressive and full of emotion, which overall
saves the day. Combined with the truly inspired instrumental work by the
players, the album is a fun to listen to. Swies deserves a special mention
since his bass notes drive the entire album with an incredible funky groove.
Tomaszczyk also plays a few beautiful trombone solos on the album, which are
little gems.
This is definitely an
impressive debut, presenting Trzaska as a gifted songwriter, vocalist and
arranger, who will surely take part in the development of the Polish music
scene in the years to come.