Michał Ciesielski – fortepian Piotr Gierszewski – gitara basowa Adam Golicki – perkusja
Tytuł płyty: "Identity"
Wydawca: Dot Time Records (2026)
Autor tekstu: Mateusz Chorążewicz
Różnej maści projekty około-jazzowe czerpiące
z polskiego folkloru mają się całkiem dobrze. Po „Masovian Mantra" Michała
Barańskiego czy Into the Roots Piotra Damasiewicza na tapetę trafia teraz
Confusion Project z albumem „Identity". Nie ukrywam, że do kolejnych
wcieleń tego nurtu podchodzę już z pewną rezerwą - część z nich zrobiła się
dość wtórna, jakby powstawała głównie dlatego, że akurat taka panuje moda (od
razu zaznaczam: nie mam tu na myśli wymienionych wyżej płyt, bo te akurat
bronią się bez trudu). Tym razem jednak byłem jakoś dziwnie spokojny. Znam
dotychczasowe dokonania Confusion Project i sznyt kompozytorski Michała
Ciesielskiego, który podpisał wszystkie utwory na krążku, więc o efekt końcowy
specjalnie się nie obawiałem.
Grażyna Auguścik – wokal Krzysztof Herdzin – fortepian / aranże Gilad Atzmon – saksofon altowy i sopranowy Piotr Lemańczyk – kontrabas Rafał Sarnecki – gitara Rafał Jackiewicz – saksofon Adam Golicki – perkusja
Orkiestra: Polska Filharmonia Kameralna Sopot Dyrygent: Szymon Morus
Tytuł albumu: “The Great Time”
Wydawnictwo: Afro Vibe (2025)
Tekst: Paweł Ziemba
Jak często zdarzają się Wam sytuacje, w których decydujecie się na jakiś krok bez wyraźnego przekonania, kierując się raczej ciekawością niż rozsądkiem? Życie bywa nieprzewidywalne — i całe szczęście, bo to właśnie takie niepewne decyzje nierzadko okazują się przełomowe. Otwierają nowe drzwi, a czasem nawet całe korytarze. Tak właśnie było ze mną, gdy sięgnąłem po najnowszą płytę Adama Golickiego. Towarzyszyło mi to samo, dobrze znane pytanie: w którą stronę tym razem poprowadzi swoją muzyczną opowieść?
Simona De Rosa - wokal Michał Ciesielski – fortepian Piotr Gierszewski – bas Adam Golicki – perkusja
Dodatkowo, w niektórych utworach pojawili się gościnni muzycy:
Valentina Bellanova – flet (utwór 1) Aleksandra Denga – skrzypce (utwór 1) Bulgarian Voices Berlin – chór (utwór 3) Ziad Trabelsi – wokal (utwór 4) Nasiafromasia – wokal (utwór 8)
Tytuł płyty: "Feathers"(2025)
Tekst: Maciej Nowotny
Od ponad dekady obserwuję – słuchając kolejne wydawane przez niego płyty – rozwój kariery pianisty Michała Ciesielskiego. Trzeba przyznać, że idzie on swoją własną drogą, której ważnym elementem jest odważne wyjście na szeroki świat, o czym świadczy fakt, że kilka ostatnich lat spędził w Chinach, nawiązując tam zresztą wiele cennych muzycznych znajomości. Więcej pisałem o tym, recenzując jego ostatni solowy krążek Racing Thoughts (2023).
Żyjemy w najlepszej epoce dla jazzu w Polsce. Przynajmniej pod względem muzycznym. Nie mam co do tego wątpliwości. Weźmy na przykład poziom sekcji rytmicznych, w tym konkretnie kontrabasistów. Owszem w tzw. złotej epoce, w czasach Komedy, Stańki, Namysłowskiego, Trzaskowskiego, Ptaszyna itd., mieliśmy fantastycznych pianistów, trębaczy, saksofonistów, ale jeśli chodzi o kontrabasistów i perkusistów, to dobrych muzyków nie było wśród nich za wielu, a tych na światowym poziomie... można było policzyć na palcach jednej ręki. Dzisiaj sytuacja jest zupełnie inna. Iluż my ich teraz mamy! I to nie tylko dobrze grających, ale coraz częściej także kreatywnych, myślących nowocześnie i mających własne muzyczne idee. Wystarczy zaledwie wymienić kilka nazwisk, aby pokazać jak wiele się zmieniło: Michał Barański, Sławomir Kurkiewicz, Ksawery Wójciński, Andrzej Święs, Wojciech Pulcyn, Mariusz Bogdanowicz, Jacek Niedziela-Meira, Marcin Oleś, Jacek Mazurkiewicz, Franciszek Pospieszalski, Max Mucha, Alan Wykpisz, Michał Aftyka, a nie wymieniłem pewnie nawet połowy tych które należałoby wymienić. Wśród nich nazwiska muzyka, który regularnie "łapie się" w trójce najlepszych kontrabasistów w dorocznej ankiecie Jazz Forum, czyli Piotra Lemańczyka.
Wymieniam go tutaj, bo to on jest spiritus movens odpowiedzialnym za powstanie "Lutosi". A jest to album wyśmienity pod każdym względem, co jest tym bardziej zdumiewające, że jak wiele najlepszych nagrań, powstał trochę przypadkiem, jakby od niechcenia i bardzo szybko, w ciągu zaledwie siedmiu godzin (sic!) przed wyjazdem Maji Babyszki na studia do Berklee College of Music. Jak Lemańczyk wyznaje w wywiadzie jaki Rafał Zbrzeski przeprowadził z nim dla Jazz Forum początkowo chciał nagrać swoje kompozycje w trio z pianistą Dominikem Wanią i perkusistą Michałem Miśkiewiczem, ale ostatecznie na perkusji zagrał dobry znajomy z jego "elektrycznego składu" (album "Boost Time" Piotr Lemańczyk Electric Band) Adam Golicki i debiutantka, utalentowana pianistka Maja Babyszka i - paradoksalnie - dobrze się stało!
Po pierwsze Golicki z Lemańczykiem grają razem od dawna, dobrze się rozumieją i to doskonale słychać na tym nagraniu. Co więcej ich wspólne eksperymenty z brzemieniem "fusion" być może ułatwiły Lemańczykowi decyzję by na tym nagraniu używać tak dźwięku kontrabasu jak sześciostrunowej gitary elektrycznej, a to znakomicie dodało różnorodności brzmieniu zespołu. Rzadko słyszy się grę kontrabasu, perkusji i fortepianu nie tylko tak perfekcyjną technicznie, ale tak ekstatycznie, żywiołowo, tanecznie brzmiącą. W tym kontekście duże brawa należą się młodej pianistce, która tym nagraniem zgłasza swoje uzasadnione pretensje do grona najbardziej utalentowanych polskich pianistek jazzowych obok znanych Joanny Dudy, Agi Derlak i Kasi Pietrzko, czy debiutujących niedawno na przykład Anny Jopek i Agi Gruczek.
A zatem to nagranie to sukces, który jednak byłby niemożliwy bez kompozycji Piotra Lemańczyka, który napisał wszystkie z wyjątkiem jednego utworu na płycie, który jest autorstwa Witolda Lutosławskiego. Od wielu lat jestem wielbicielem talentu Lemańczyka i zawsze ceniłem jego grę na kontrabasie. Potem ucieszyło mnie niezmiernie, że poszerzył swój język muzyczny o grę na gitarze basowej. Zawsze był muzykiem o własnym brzmieniu, świetnym pod każdym względem, ale... jego kompozycje nie zachwycały mnie. Były dla mnie zbyt trudne, intelektualne, "trzecionurtowe". Tym większym dla mnie zaskoczeniem jest, że materiał nagrany tak spontanicznie na tej płycie paradoksalnie o wiele bardziej przypadł mi do gustu. Kompozycje zachowały charakterystyczne dla Lemańczyka wyrafinowanie, elegancję, dojrzałość, ale zyskały na charyzmie, łatwiej wpadają w ucho, nigdy nie ocierając się o banał. Każda przynosi coś świeżego, nowego, ale podanego w atrakcyjnej formie. Myślę, że Mistrz Lutosławski, gdyby miał okazję słuchać tej muzyki, nie tylko interpretacji swojego utworu, uśmiechnąłby się nieraz życzliwe. Znana jest przecież jego wypowiedź, że komponuje, aby "znaleźć tych, którzy czują tak samo, jak ja..” i chciał to osiągnąć przez "maksymalną uczciwość, szczerość wyrazu". I dokładnie to stanowi o pięknie i wyjątkowości "Lutosi". Brawo.
PS. Zwyczajowo umieszczamy w tym miejscu link, który umożliwia zapoznanie się czytelnikom z próbką muzyki z albumu. Ale w tym przypadku muzyka wyszła jedynie w formie płyty CD dołączonej do magazynu Jazz Forum. Mamy wielką nadzieję, że z czasem uda się ją opublikować na serwisach streamingowych, bo szkoda byłoby, aby tak wyśmienita muzyka pozostała dostępna jedynie dla prenumeratorów - skądinąd wyśmienitego! - pisma.
Panowie z Confusion Project (Michał Ciesielski za fortepianem, Piotr Gierszewski na gitarze basowej oraz Adam Golicki na perkusji) raczą nas swoją muzyką już od kilku ładnych lat. Last to czwarty autorski album grupy. Na całość składa się siedem kompozycji. Autorem sześciu z nich jest Michał Ciesielski. Jedna to wspólne dzieło Michała Ciesielskiego oraz Adama Golickiego.
Confusion Project w swoim najnowszym albumie po raz kolejny odnosi się do przyrody. Muzycy wierzą, że nasza cywilizacja stoi na granicy i apelują do działania mającego na celu ocalenie ze znanego nam do tej pory świata najwięcej jak się da. Metodą na to ma być fundamentalna zmiana zachowań każdego z nas. Sam tytuł albumu rozumieć można w dwójnasób. Z jednej strony oznaczać może „Ostatni”, a z drugiej „Trwać”.
W dzisiejszych czasach, w dobie „ekologicznej mody”, wielokrotnie widzimy artystów (choć najczęściej nazwałbym ich jednak celebrytami), którzy nawołują nas do podobnych zachowań co Confusion Project. Jednak na medialnym szumie się kończy. Celebryta wychodzi ze studia telewizyjnego, wsiada do nowiutkiego Mercedesa w dieslu ze skórzanymi fotelami i wraca do swojego dwustu metrowego apartamentu w centrum Warszawy.
Czy w przypadku Confusion Project jest tak samo? Na szczęście nie. Po pierwsze, sama płyta wydana została w sposób ekologiczny (opakowanie wykonane z materiałów z recyklingu). Po drugie, ze środków pochodzących ze sprzedaży płyt zespół ufundował zasadzenie ponad tysiąca drzew na kilku kontynentach. Przekaż Confusion Project jest zatem spójny i wiarygodny. Nie ma w nim często dziś spotykanego elementu hipokryzji.
Co do samej muzyki – poprzednie albumy grupy znam dość dobrze i przyzwyczaiłem się już do faktu, że nie jestem ich muzyką zaskoczony. Na ogół szukam w nowych płytach czegoś innego, odświeżającego. Jeśli tego nie znajduję, jestem sceptycznie nastawiony. Jednak w przypadku Confusion Project z jakiejś przyczyny jest inaczej.
Michał Ciesielski już nie raz i nie dwa udowadniał swoje zdolności kompozytorskie. Tak samo jest tu – muzyka czerpie pełnymi garściami z dobrze nam znanych tradycji jazzowych jak również ze współczesnej sceny. Wsłuchując się w album Last na myśli przychodzi cała gama różnorodnych inspiracji, jak choćby Aaron Parks czy Brad Mehldau. Zdaje się, że to właśnie z powodu kompozycji moje zainteresowanie tą muzyką jest wysokie pomimo braku elementów zaskakujących. Całą dotychczasową twórczość zespołu można by w skrócie opisać jako Contemporary Jazz i tak też jest w przypadku albumu Last.
Podsumowując, najnowsza płyta Confusion Project raczej nie jest przełomową dla grupy pod kątem muzycznym, aczkolwiek nie wydaje się, aby taki cel przyświecał zespołowi. Patrząc na ich dotychczasowe dokonania mamy tu raczej do czynienia ze stałą, stabilną ewolucją aniżeli rewolucją. Zresztą nie widzę potrzeby wszczynania rewolucji, skoro Confusion Project nie powiedziało nam jeszcze wszystkiego co ma do powiedzenia w obecnej formule. Panowie wiedzą w jaką stronę chcą podążać i konsekwentnie to realizują. Kawał dobrej muzyki.
Obawiam się, że ta płyta może przejść niezauważona przez kolegów recenzentów, a byłaby szkoda. Dobijamy już do sytuacji, że do naszej skrzynki pocztowej Polish Jazz Blog niemal codziennie dociera nowa polska płyta jazzowa lub około jazzowa. Coraz trudniej wszystko śledzić, sięgamy najpierw po płyty artystów już uznanych albo z którymi łączą nas jakieś znajomości. A tymczasem dobra muza może się zdarzyć wszędzie, nazwiska (tak jak w futbolu) same nie grają, trzeba mieć umiejętności, pasję i pomysł, a wtedy dobre rzeczy mogą się zadziać w niespodziewanych miejscach.
Tak jest w w przypadku tego krążka. Pierwsze co przyciąga uwagę to obecność Macieja Grzywacza grającego na gitarze i Piotra Lemańczyka na elektrycznej gitazrze basowej i kontrabasie. Nie są to muzycy-celebryci, o których przeczytacie w Pudelku.pl, ale dla znawców to creme-de-creme naszego jazzu, wspaniali instrumentaliści, artyści o uznanej renomie. Ale kim jest, może ktoś zapytać, lider: Adam Golicki. Możecie wzruszyć ramionami i powiedzieć: nigdy nie słyszałam, nie słyszałem. To może być prawda, chociaż wierzcie nam, że jest ceniony jako sideman i pojawia się m.in. w zespołach prowadzonych przez Tomasza Licaka czy Michała Ciesielskiego.
Nie jest to także jego pierwsza płyta. Jego debiut z 1915 "Ad Shave" mój kolega Adam Baruch odnotował na naszym blogu, zachęcając Golickiego do bardziej ambitnych poszukiwań. I oto mam dla Państwa dobrą wiadomość. Ta płyta Adama Golickiego nagrana w trio jest dokładnie czymś takim! Instrumenty brzmią pięknie, atmosfera płyty przypomina ciepły, letni wieczór, kiedy przy kieliszku dobrego czerwonego wina, chce się nam wsłuchiwać w śpiew ptaków jaki niesie łagodny wiatr. Ale muzyka nie jest bynajmniej mdła, nijaka, do windy. Kompozycje są dopracowane, słychać w nich inspiracje muzyką nie tylko jazzową, ale klasyczną czy etniczną. W muzyce jest wystarczająco dużo miejsca na improwizację, na cieszenie się zarówno melodią, strukturą, jak swobodą czy eksperymentem. Co najważniejsze rytm lidera, oszczędnie podawany, ale konkretny, wyrazisty, dobrze podkreśla aksamitną słodycz gitary i pełne, dojrzałe brzmienie kontrabasu. Z przyjemnością wysłuchałem tej płyty, która szczególnie usatysfakcjonuje miłośników klasycznego jazzu, którzy lubią gdy jazz towarzyszy im w czasie codziennych aktywności, uzupełniając, a nie przerywając tok działań, myśli czy marzeń.
This is the debut album by the
Polish Jazz quintet co-led by vocalist/pianist Ilona Damięcka and saxophonist
Tomasz Licak, which also includes saxophonist Michał Jan Ciesielski, bassist
Paweł Grzesiuk and drummer Adam Golicki. The album presents six songs by Polish
Classical composers: Stanisław Moniuszko, Feliks Nowowiejski and Mieczysław
Karlowicz, arranged for the quintet by Licak. The music was recorded live at
the Radio Gdańsk studio and offers a remarkable sound quality.
The music is an interesting
Jazz-Classical Fusion, and although personally I am not a great fun of the
original music, composed mostly in the 19th Century, these Jazz
arrangements manage to transform it into the Jazz idiom rather successfully. The
swinging treatment transforms the original melodies, many of which are based on
Polish Folklore, into a much more vigorous environment and the resulting modern
mainstream zest serves them well.
The ballads emphasize the typical Polish
melancholy, again deeply rooted into Polish Folk music, and those also work out
very well in the up-to-date dressing. The closing song on the album gets a much
more adventurous treatment, and perhaps points to a direction of the follow up
album? The entire transformation process is done with taste and sophistication,
which deserves to be praised.
The members of the quintet are
all seasoned musicians, which is clearly obvious by the splendid level of the performances
herein. The idea of the double saxophone front line is excellent, but sadly although
the two saxophonists perform beautifully on their own they do not play together
enough, which might have intensified the result. Damięcka plays some wonderful
piano soli and her treatment of the original lyrics, which are replaced by her
vocalese, is also excellent, albeit somewhat minimalist. The rhythm section
swings passionately and carries the tunes forward, as expected from professionals.
Overall this is a superb debut
effort and a most enjoyable listening experience, which as the title pledges, is
just a first glance of the future plans by the quintet. Passionate
performances, great soloing and swinging fluidity - what else can one expect
form a mainstream modern Jazz album. Wholeheartedly recommended!
This is an album by veteran Polish Jazz accordionist/composer Cezary Paciorek recorded live in a quintet setting with clarinetist Marcin Janek, violist Filip Kowalski, bassist Paweł Urowski and drummer Adam Golicki. The project is a tribute to the clarinetist/composer Emil Kowalski, who passed unexpectedly in 2008 and who was a lifetime friend and musical partner of Paciorek. Kowalski was a prominent Jazz-Classical and Jazz-World Fusion activist and a much loved personality on the Polish Baltic Tricity scene. The majority of the music on this album was composed by Paciorek but includes also two Classical pieces arranged by Kowalski and a medley of standards.
The music offers a pretty
diverse collection of melodic Jazz tunes with both World and Classical Music
influences, as expected by the project's objective, performed completely
acoustically, offering a fresh and immediate sound rarely found on albums today.
The sound of the live recording is clear and well defined, with the bass a bit
too high and the drums too low in the mix, but nothing that would spoil the fun
of listening to the music. The compositions by Paciorek are all solid, with a
tinge of melancholy always present.
The performances are professional,
as expected from these experienced musicians, with Paciorek delivering his
virtuosic solo parts, which are the heart of the entire project. But Filip
Kowalski (the son of the late Emil Kowalski) and Janek also deliver some
splendid soloing. The rhythm section is up to par with the three soloists and
provides a steady, reliable and tasteful backing. Overall this is a nice
collegial gesture which honors a memory of a friend musician, who deserves to
be remembered, as much as a pleasant musical venture, which can be enjoyed by a
wide audience of Jazz and around listeners.
This is an album by Polish Jazz
drummer/composer Adam Golicki, which compliments (as the title suggests) his
debut album entitled "Ad Shave", released this time under the Ad
Shave moniker rather than under his own name. It was recorded with an excellent
team of Polish Jazz musicians which include saxophonist Maciej Sikała,
trumpeter Marcin Gawdzis, pianist/accordionist Cezary Paciorek, bassist Piotr
Lemańczyk and several other musicians appearing on selected tracks. The album
presents ten tracks, seven of which are composed or co-composed by Golicki, one
each is composed by Paciorek and Lemańczyk and one is a Classical piece.
The music is a wonderful
collection of beautiful melodies, arranged mostly in a smooth Jazz-Rock Fusion
mode and superbly performed by all the musicians involved. Although not
innovative as such, the music is simply perfect in what it stands for and a
schoolbook example of contemporary Fusion, which concentrates on excellent
compositions and skillful arrangements rather than exploring endless
instrumental doodling.
The album is a most enjoyable
ride, full of excellently weaved melodies, exciting soloing and a coherent
"good time" approach, which is a breath of fresh air as far as most
contemporary Fusion is concerned. Personally I had a great time listening to
this music, which although seemingly pretty straightforward, does not make any
compromises as far as aesthetic values are concerned and is an example of good
taste and first class craftsmanship both on the compositional and performing
platforms. Warmly recommended to Jazz-Rock
Fusion fans, which prefer depth to flashy showmanship!
This is a live recording by
young Polish Jazz pianist/composer Dominik Kisiel and his quartet called
Exploration Quartet, which also includes saxophonist Michał Jan Ciesielski,
bassist Piotr Szajrych and drummer Adam Golicki. The album presents seven
original compositions, four composed by Kisiel, two by Ciesielski and one by
Golicki.
The music is typical modern young
Polish Jazz, based on excellent melody based compositions and superbly performed
by these young musicians, who never cease to amaze how well musically advanced
they are despite their young age. It is worth to mention that the material
present on this album is completely different from the material included on the
quartet's debut solo album recently released on Alpaka Records, which proves
the prolific compositional capacity of the quartet members.
The individual performances are
all excellent and the concert setting allows the musicians to stretch out and
play long solos without being concerned by time limitation often present in the
recording studio. As a result three of the tunes performed here last for over
ten minutes in duration. Kisiel skillfully builds up his
solos gradually, with excellent usage of dynamics and harmonics, adorned with
his technical skill, which is spotless. Ciesielski also stretches out wonderfully,
playing with confidence and beautiful sense of lyricism, at all times supported
amicably by Kisiel.
The rhythm section does an
excellent job as well, with Golicki showing his maturity and experience gained
over the last few years. Szajrych keeps mostly to the basics, as he seems to be
the most inexperienced player in the quartet, but his performance is stable and
accurate, exactly what one would expected from a solid bassist in a quartet. Overall this is an excellent
effort by the young generation of Polish Jazz players, full of great tunes and
superb performances, which is a true fun to listen to and admire their talents
and abilities. Definitely well done!
This is the third album by Polish Jazz trio called Confusion Project, led by pianist/composer Michał Ciesielski, with electric bassist Piotr Gierszewski and drummer Adam Golicki. The album presents an eleven part suite, which is based on a concept story of Naturalist motif, composed and arranged by the leader. The album, which was recorded at the Monochrom Studio and engineered by Ignacy Gruszecki, offers a superb sound quality, which should delight the Hi-Fi enthusiasts.
The music is deeply melodic and
only marginally belongs to the mainstream of the Jazz idiom, although it does
include a substantial element of improvisation. It could be also considered as
Progressive Rock, Fusion or contemporary Classical Music and better yet an
amalgam of all these genres. Since the music is performed by a piano trio the
obvious focus is on the leader, who dictates the dynamics and the flow of the
suite and is also the principal improviser.
The rhythm section stands
shoulder to shoulder with the leader, providing the harmonic and chronometric basis
of the music, but also soloing quite effectively, although sparingly. The
smooth electric bass lines are ideally suited to the music, at times providing
a very effective Groovy, almost Funky feel. The trio is perfectly matched up
and synchronized up to the tiniest detail and sounds like one perfect musical
unit.
Overall this is a most
enjoyable piece of music, which can be appreciated by a wide range of
listeners. It is full of wonderful melodic themes and offers a coherent
development of the themes, which constitute the entire suite. Although on the
lighter side of the music spectrum, it is honest and elegant and above all
highly professional and definitely inspired.
It seems that Confusion Project
found a niche they wish to operate within, which offers beautifully crafted and
highly melodic music, which offers to please rather than challenge the
listener, without compromising an iota of their musical integrity. This is
definitely a legitimate and highly rewarding modus operandi. Enjoy!
Michał Ciesielski - piano
Piotr Gierszewski - bass
Adam Golicki - drums
Primal
SOLITON 2018
By Jędrzej Janicki
Płyty koncepcyjne dla muzyki jazzowej nie odegrały aż tak znaczącej roli jak chociażby dla rocka progresywnego. Nieliczne próby tego typu są traktowane raczej jako ciekawostki, niż wyznaczniki nowego trendu. Tym większe słowo uznania należą się trio Confusion Project. Ich nowy album to dzieło, w którym warstwa narracyjna odgrywa co najmniej tak samo ważną rolę, jak muzyka.
"Primal", bo o tak zatytułowanej płycie mowa, to trzeci krążek w dyskografii Confusion Project. Ich muzyka od zawsze nosiła w sobie ilustracyjny rys, który tutaj gra zdecydowanie pierwsze skrzypce. Choć bez użycia słów, panom udaje się opowiedzieć piękną historię o zagubionym człowieku, który poprzez kontemplację natury i pogrążenie w refleksji, odnajduje własne miejsce na ziemi. Owo poszukiwanie siebie jest przerywane wewnętrznymi monologami głównego bohatera. Symbolizują je trzy miniaturki zatytułowane "Monologue", będące w głównej mierze solowymi partiami poszczególnych instrumentalistów (w kolejności - pianisty Michała Ciesielskiego, perkusisty Adama Golickiego i basisty Piotra Gierszewskiego).
Oprócz niespotykanej struktury i sposobu narracji, "Primal" wypada również znakomicie pod względem muzycznym. Otwierające płytę "The Old Oak" zaskakuje swoją stonowaną atmosferą i nienachalną śpiewnością. W utworze "Into The Forest" zagrywki Ciesielskiego przypominają trochę te tworzone przez Dave’a Brubecka. Najciekawszą i zarazem najbardziej nieoczywistą kompozycją na całej płycie jest jednak utwór "Lost". Cały zespół bardzo sprawnie balansuje między delikatnymi a agresywniejszymi fragmentami. Na szczególną uwagę zasługuje rewelacyjna praca sekcji rytmicznej. Brzmienie gitary basowej nadaje całemu utworowi trochę szorstkości i brudu, a gęsta perkusja tworzy świetne tło dla fortepianowych dźwięków.
"Primal" to znakomita, głęboko przemyślana płyta. Confusion Project udało się uniknąć częstej pułapki, w którą wpadają albumy koncepcyjne. Muzyka podporządkowana prowadzonej fabule bardzo często wiele traci, staje się schematyczna. Na "Primal" udało się jednak zachować równowagę między konceptem a warstwą muzyczną. To album nie tylko skłaniający do refleksji nad ścieżkami ludzkiego życia, lecz również kawał świetnego jazzu z przemyślanymi kompozycjami wykonanymi przez naprawdę bardzo dobrych instrumentalistów.
This is a stunning debut album by Polish Jazz vocalist Alicja Serowik, accompanied by pianist Michał Ciesielski, who also arranged all the music, accordionist Arek Czernysz, bassist Krzysztof Słomkowski and drummer Adam Golicki. A string quartet is also present on some of the songs. The album presents nine folk songs from the Kurpie ethnic region in Poland, which has a specific musical tradition and linguistic dialect. One of the songs is repeated in two different versions. One piece composed by Ciesielski and featuring wordless vocalese, is also present. The lyrics of one of the songs are missing from the otherwise beautifully and tastefully designed album's packaging. The album also offers a superbly recorded sound.
The music, based on the original Kurpie songs, is smoothly transformed into the Jazz idiom, creating an ideal amalgam of old and new, which sounds completely organic, coherent and natural. Thanks to the skillful arrangements and inspired execution, the music retains it folkloristic character, with the specific melancholy and lyricism typical of core Polish music, but also swings and potently projects the Jazz feel and quintessence.
Serowik and her vocal performances are without a doubt the epicenter of this album. She manages to achieve a perfect balance between the original texts, which represent the folklore, and the Jazzy vocalese, which transforms her into the Jazz universe. Amazingly she also manages to sound equally convincing in both of these seemingly away from each other worlds. The vocals are clear and lucid, powerful yet delicate and always in perfect pitch with the harmonic background. Her overall performance on this album is nothing short of virtuosic.
Ciesielski not only did a splendid job arranging the music, but also plays beautifully throughout the album, with many splendid solos and considerate accompaniment. Słomkowski and Golicki both do a perfect job required from the rhythm section, and considering the complexity of this material they both pass with flying colors. Czernysz, who plays only on the last track of the album, is also sensational and I'd definitely love to hear more of his playing.
Overall this album is a splendid example of how Culture can be preserved from generation to generation, without losing its vitality and relevance. The Polish Culture incorporates a plethora of ethnic and regional sub-cultures, which are full of treasures, not only in music, but also in dance, plastic Arts, customs and literature/poetry. Serowik, like many other young Polish musicians, makes the conscious effort to dig into the tradition and bring it up to date, for which they deserve our respect and admiration. What a wonderful way to start a new musical year (2018) with this being one of the first releases this year that land on my desk. Very well done Milady and crew.
This is the second album by young Polish trio called Confusion Project, which comprises of pianist/composer Michał Ciesielski, bassist Piotr Gierszewski and drummer Adam Golicki. The album presents seven tracks, six of which are original compositions by Ciesielski and one is the trio's interpretation of a John Coltrane tune.
This
album continues the modus operandi presented on the trio's debut from a couple
of years earlier; piano trio with electric bass, playing mostly original music in
a Fusion oriented manner with strong Classical music influences recognized in
the pianist's approach to the instrument. There is no real progress from the
debut and it sounds mostly as "more of the same".
The
performances by all the trio members are accomplished and technically excellent
in every respect: Ciesielski is a very skillful player and writes nice tunes,
Gierszewski plays a great Funky bass guitar barrage and Golicki keeps the time
like a chronometer. The only problem is that this music is not really going
anywhere… Once it is over, at least in my case, it is easily forgotten.
I'm
sure that these talented young musicians have a lot of potential and it is only
a matter of finding the right formula which will take their music to the next
level. It has not happened on this album, but it surely will happen one day.
Overall
this is a nice Fusion album with a lot of interesting solos, especially by the
bass player and some inspired moments, which should keep the average Fusion
listener happy. Mind you this album is way better that most other contemporary
Fusion albums, which have no musical contents whatsoever except for excessive
and repetitious doodling, so here we are: quality is relative.
This is the debut album by young Polish Jazz drummer/composer Adam Golicki, recorded with a core trio, which also includes keyboardist Michał Ciesielski and bassist Piotr Gierszewski. This same trio released an album under the Confusion Project moniker a year ago. Eight guest musicians appear on selected tracks, among them saxophonist Maciej Sikala. The album presents six original compositions, all composed by Golicki (although the album's packaging includes also a conflicting line claiming the compositions were co-composed by Golicki and Ciesielski).
The music is a nice collection
of melodic tunes performed excellently by all the musicians involved in a Funky/Fusion mainstream style. This music swings and the musicians are all
professionals, so nothing negative can be said about this album, except for the
fact that it is derivative and introduces absolutely no innovation as far as
music is concerned. On the other hand not every album innovates (in fact only
very few do) so this album is at least as good as most other albums released in
the same musical milieu and parts of it are even brilliant.
I had an entertaining time listening
to this music, not trying to analyze it any more than need be and having a good
time in the process. Perhaps not music for brainiacs, but this is a solid piece
of music in every respect and very many people who like the lighter side of
Jazz should have a great time listening to it. Hopefully Golicki will continue
his musical path further and will grace us with more ambitious projects in the
future. His potential as a composer certainly ignites high hopes.
This is the debut album by Polish Jazz trio called Confusion Project, led by pianist / composer Michal Ciesielski with bassist Piotr Gierszewski and drummer Adam Golicki. The album comprises of nine compositions, eight of which are original compositions by Ciesielski and the last one (a bonus track) is a standard.
Gierszewski plays electric
bass, so the overall sound of the classic piano trio is somewhat updated here
to sound quite Fusion-like at times. The music is a mixture of up tempo numbers
and ballads with clear melodic themes stated usually at the onset of each
piece, followed by solos, all quite ordinary except for the rhythm section
playing much more aggressively and stridently than in a typical Jazz setting.
The compositions are all nice, well developed and rounded, creating a pleasant
atmosphere easily accessible for mainstream Jazz listeners. The whole thing is
perhaps to pretty altogether, lacking an edge that would turn it from pleasant
into fascinating, but considering the fact that it is a debut album, these
young musicians have done a splendid job herein.
Ciesielski shows off his
technique and knowledge of many different stylistic mannerisms, but most of it
is derivative and we'll have to wait for his original statement to arrive
sometime in the future. The rhythm section is a bit too busy at times, but all
in all it does the job of accompanying the piano shoulder to shoulder
vigorously. The sound quality of the album is quite excellent, which Hi-Fi
enthusiasts will appreciate enormously.
In short this is a nice debut,
which is pleasant to listen to and sounds good, a set of qualities that satisfy
most contemporary listeners. Hopefully next time these young musicians with try
to produce a more profound statement. In the meantime bon chance mes amis!
Frank Gambale or Alan Holdsworth, great virtuoso players of rock guitar in jazz, one might thought that their times are long gone. But no! Recently on my desk has landed new album of Krzysztof Paul (leader of the group) who plays on guitars with Artur Jurek - accompanying him on keys, Karol Kozłowski on bass and Adam Golicki on drums. Athough jazz rock seemed to me dead and last Polish jazz rock band I listened to with pleasure was Laboratorium approximately 20 years ago, I must confess that listening to newest album by Paul Band titled "Second Face" was pure pleasure. Although you may attribute my positive feeling toward this record to a long period of deprivation from good jazz rock music, I prefer to turn your attention to lively and energetic performances this CD contains.
Once I start to dig in the net to learn more about these artists, previously completely unknown to me, I discovered that Paul Band has indeed quite long history. It existed already in 2003 when they won some minor jazz competion in Poland but at some point in following years Krzysztof Paul disbanded it. Fortunately it was reactivated in 2009 and in 2010 they recorded CD titled "Wanted" and very soon after that CD at the beginning of 2011 this album "Second Face". I cannot execute routine comparison of those two recordings since up to few days ago I was totally unaware of this band's existence. However judging from level of music recorded on "Second Face" I come to conclusion that it seems like effect of long process of maturation as music is perfect in every aspect: composition, interplay, internal coherence.
"Second Face" was therefore very pleasant surprise and I expect it will be very warmly welcomed by large group of lovers of sound of electrical guitar in Poland. As for my jazz soul it is perhaps too constrained and predictable to stay longer in my CD player but that is why I also rather seldom reach to even such masters of this genre as above mentioned Gambale or Holdsworth. If however Paul Band ever moved closer towards Miles Davis jazz rock period as exemplified by "Bitches Brew" I would probably reconsider my position...