Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Namysłowski Jacek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Namysłowski Jacek. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 marca 2024

Jacek Namysłowski - "Kalatówki 22"

Jacek Namysłowski

Jacek Namysłowski – puzon, flet
Patryk Dobosz – perkusja
Łukasz Poprawski – alt, sopranino, fagot
Mateusz Kaszuba – fortepian
Ignacy Wendt – trąbka
Tomasz Wendt – tenor/sopran
Michał Rutkowski – kontrabas

gościni: Mary Rumi – wokal

"Kalatówki 22"

Tekst: Maciej Nowotny

No i mamy ten długo wyczekiwany krążek, zarazem dopiero drugi autorski, w 25-letniej karierze Jacka Namysłowskiego. Ale niewykluczone, że na następne czekać już nie bedziemy tak długo, bo ostatnio kariera Jacka jakby przyspieszyła. Na przykład w zeszłym roku uczestniczył w nagraniu świetnie przyjętego - nominacja do Fryderyka dla Mary Rumi za Fonograficzny Debiut Roku 2023 w kategorii: Jazz - albumu Mary Rumi (prywatnie swojej siostry) "Depressed Lady", na który napisał własne kompozycje i zaaranżował wszystkie utwory. Był więc bez wątpienia współautorem sukcesu tej płyty - jednej z moich ulubionych w polskim jazzie w roku 2022 - i kiedy się słuchało tamtego albumu, to materiał jakie słyszymy na "Kalatówkach" brzmi jak swego rodzaju kontynuacja poprzedniego nagrania tego rodzeństwa.

Zresztą płyta zaczyna się od piosenki i zarazem tytułowego utworu w wykonaniu Mary Rumi i jest to jednocześnie kolejny przebój w jej wykonaniu. Głos Mary Rumi jest jakby stworzony do jazzu wykonywanego gdzieś w znajdującym się w w piwnicy zadymionym jazzowym klubie. Jej sposób interpretacji jest niezwykle osobisty, niepowtarzalny, nacechowany emocjami, a jednocześnie dowcipem, wręcz dezynwolturą, znajdującą odbicie tak w warstwie muzycznej piosenek (tu ukłon w stronę Jacka Namysłowskiego), a jeszcze bardziej w tekstach: inteligentnych, oryginalnych, niebanalnych, co tak rzadkie w dzisiejszych czasach. Słuchaczowi przychodzi tylko nieco żałować, że to jej jedyny występ na płycie, ale przecież w końcu to album jej brata. Pozostaje mieć nadzieję, że duet Mary Rumi - Jacek Namysłowski usłyszymy już niebawem z nowym materiałem, w którym ta wokalistyka znowu będzie błyszczeć swoim talentem.

Dalszy ciąg płyty ma charakter czysto instrumentalny, ale bynajniej nie nudzimy się. Kolejne pięć utworów zawiera nazwę różnych metali w swoich tytułach i nie powinno to nikogo dziwić, bo w rolach głównych występują tzw. blachy czyli Jacka Namysłowskiego - puzon, baryton marszowy i flet, Łukasza Poprawskiego -  saksofon altowy i sopraninowy, Ignacego Wendta - trąbka i Tomasza Wendta - saksofon tenorowy. Ci Panowie grają co najmniej równie dobrze jak lider, a chwilami nawet to oni występują w rolach głównych, jak np. Łukasz Poprawski, którego sopran w ostatnim na płycie przebojowym "Niepokoju w pokoju" brzmi tak bardzo  w stylu Zbyszka Namysłowskiego, że aż czułem ciarki na plecach i włosy stające dęba na głowie.

Ale generalnie należy powiedzieć, że właśnie muzycy zaproszeni do nagrania tego materiału - oprócz wymienionych poprzednio to jeszcze zjawiskowy Patryk Dobosz na perkusji, Mateusz Kaszuba na fortepianie i Michał Rutkowski na kontrabasie - usprawiedliwiają w pełni czas poświęcony na zapoznanie się z tą muzyką. Poziom gry tych dżentelmenów jest tak wysoki, że będąc ostatnio po odsłuchach kilku naprawdę udanych debiutów młodych polskich muzyków jazzowych, muszę przyznać że jednak jest różnica między między muzyką wykonywaną przez nawet bardzo utalentowanych debiutantów, a tą graną przez przez muzyków na poziomie mistrzowskim.

Podsumowując, Jacek Namysłowski nagrał udany hołd dla otoczonych już legendą jazzowych kempingów na Kalatówkach, którym przez kilka dekad patronował Zbyszek Namysłowski. Moje jazzowe serce cieszy, że Jacek i jego siostra Mary Rumi chcą kontynuować tę piękną tradycję i nie dać jej wygasnąć. Równocześnie życzę im, żeby spoglądając z szacunkiem i podziwem wstecz tym odważniej patrzyli w przyszłość. Na "Depressed Lady" udowodnili, że mają coś absolutnie własnego, unikalnego do powiedzenia. Na "Kalatówkach 22" dostaliśmy wspaniale brzmiące, ale mam nadzieję, że ostatnie spojrzenie wstecz. Życzę Jackowi i pozostałym muzykom, aby teraz udowodnili, że jazz ma nie tylko wspaniałą przeszłość, ale i równie ekscytującą przyszłość przed sobą.    


piątek, 24 listopada 2023

Mary Rumi - "Depressed Lady"

Mary Rumi

Tomasz Sołtys - fortepian
Michał Kapczuk - kontrabas
Michał Miśkiewicz - perkusja
Jacek Namysłowski - puzon, baryton marszowy, flet poprzeczny
Robert Murakowski - trąbka, flugelhorn
Łukasz Poprawski - saksofon altowy, fagot
Tomasz Wendt - saksofon tenorowy
Atom String Quartet

"Depressed Lady" (2022)

Tekst: Maciej Nowotny

Debiut wokalistki Mary Rumi to wydarzenie kropka. Wspaniale, że zostało ono dostrzeżone przez całość naszego środowiska jazzowego, a wokalistka została nawet nominowana do Fryderyka za rok 2023 w kategorri Fonograficzny Debiut Roku - Jazz. Wielu przywoływało w tym kontekście nazwisko Zbigniewa Namysłowskiego i słusznie. Bez wątpienia jego duch unosi się nad tym projektem, a wieść niesie, że przed śmiercią miał jeszcze okazję słuchać aranżacji niektórych piosenek. Było to możliwe, bo Mary Rumi i Jacek Namysłowski to córka i syn wielkiego polskiego saksofonisty, a większość piosenek na płycie (8 na 12) to piosenki jego autorstwa. Ale chociaż to wszystko prawda, chciałbym podkreślić, że ten projekt to przede wszystkim autorskie dzieło Mary Rumi i Jacka Namysłowskiego, dzięki którym piosenki dostały nowoczesną formę i brzmią nie jakby były wyjęte z lamusa, ale zostały napisane przed chwilą, a następnie były zaśpiewane i zagrane dla współczesnej publiczności.

Dwie rzeczy na tym nagraniu chciałbym szczególnie docenić: wspaniały po prostu poziom akompaniamentu jaki dostarczyli wokalistce muzycy tej klasy co wspomniany wyżej Jacek Namysłowski na puzonie, barytonie marszowym i flecie poprzecznym, Tomasz Sołtys grający na fortepianie, Michał Kapczuk  na kontrabasie, Michał Miśkiewicz na perkusji,  Robert Murakowski na trąbce i flugelhornie, Łukasz Poprawski na saksofonie altowym i fagocie, Tomasz Wendt na saksofonie tenorowym czy wreszcie cały Atom String Quartet! Dzięki nim z przyjemnością słucha się nie tylko głosu Mary Rumi, ale i gry całego zespołu, tak iż właściwie zamiast akompaniementu lepiej byłoby mówić tutaj o współtworzeniu i współgraniu, a o muzyce na płycie nie jako o wokalistyce jazzowej, ale po prostu o jazzie. 

Lecz wszystko to nie zrobiłoby może na mnie aż takiego wrażenia, gdyby nie nieśmiertelne teksty do tych piosenek, które sprawiają że każdy z nich jest cudem wrażliwości, empatii i głęboko ukrytej pod ironią i dowcipem mądrości. Te "skrzydlate słowa" w tekstach są autorstwa takich mistrzów jak Wojciech Młynarski (Kocham się w poecie), Agnieszka Osiecka (Wyszłam z domu, nie wróciłam), Jan Wołek (Zmęczona miłość) i Ryszard Groński (Sprzedaj mnie wiatrowi). Ale trzeba przyznać, że i teksty napisane przez Mary Rumi do utworów instrumentalnych Zbigniewa Namysłowskiego (Ani słowa/Not a Word, Sekretnie i poufnie/Secretly and Confidentially, Wsłuchaj się w wiatr/ Listen to the Wind) są na równie doskonałym poziomie. Wreszcie piosenki całkiem nowe, z których trzy są autorstwa Mary (As we, Ghathijiin, Powstawanie) i jedna Jacka (Opadam o kwintę) są także wspaniałe, a ta ostatnia zarówno pod względem muzycznym jak i tekstowym w ogóle najbardziej przypadła do gustu piszącemu te słowa, i może nie tyle przebija kompozycje samego Mistrza Namysłowskiego czy teksty legend polskiego tekściarstwa, ale udowadnia że i dzisiaj można napisać intelignetny, dowcipny, błyskotliwy tekst, zamiast kolejnych wypocin o miłości co to tak serce rozdziera i rani, że aż strach.

A zatem brawa! Ale i niecierpliwie oczekiwanie na kolejną odsłonę tej przygody. Duet Mary Rumi i Jacka Namysłowskiego to może być nowe zjawisko nie tylko na naszej scenie jazzowej, ale w ogóle w w muzyce. Niech tylko nie oglądają się za siebie, lecz patrzą w to co przed nimi i dalej "wsłuchują w wiatr".


poniedziałek, 17 stycznia 2022

Marek Kądziela Jazz Ensemble - Marek Kądziela Jazz Ensemble (2021)

Marek Kądziela Jazz Ensemble

Marek Kądziela - guitar
Maciej Kądziela - alto axophone
Jacek Namysłowski - trombone
Paweł Puszczało - double bass
Radosław Bolewski - drums

Marek Kądziela Jazz Ensemble

Wydawca: Audio Cave

Tekst: Piotr B.

Tytułem wstępu. Niedawno na facebooku przeczytałem żenującą tyradę pewnego Artysty Z Dorobkiem pod adresem recenzenta, który nie wystarczająco entuzjastycznie ocenił płytę tegoż Artysty. W związku z tym mam bardzo ważny komunikat dla twórców z obszaru jazzu - muzyki improwizowanej - muzyki współczesnej. Być może dla niektórych ta wiadomość będzie prawdziwie zaskakująca, zgoła sensacyjna. Otóż informuję, że Wasze płyty, poza Waszymi krewnymi, kolegami, Waszymi studentami, zaprzyjaźnionymi dziennikarzami i blogerami słuchają, a nawet - uwaga! - kupują zwykli ludzie, zwykli słuchacze, amatorzy. Wśród nich bywają także kompletnie nie wtajemniczeni absolwenci zawodówek budowlanych ( tutaj serdecznie pozdrawiam Artystę Z Dorobkiem ).

Płyta Pana Marka Kądzieli trafiła właśnie w takie ręce. W ręce operatora koparki żeglującego po szerokim oceanie dźwięków, gdzieś tam między Marylą Rodowicz a Swans, między Stockhausenem a Jerzym Połomskim. Siłą rzeczy Pan Kądziela i Szanowni Zaglądający nie poczytają tu o przebiegach harmonicznych, strukturze agogicznej czy alikwotach. Tutaj będzie o tym, co słyszę w tej muzyce i czy mi się ona podoba.

Nie będę pisał kim jest Pan Marek Kądziela. Prawie nie znam Jego dotychczasowej twórczości, choć w trakcie odsłuchu omawianej płyty przypomniałem sobie, że Pana Marka kojarzę z pewnym fantastycznym przedsięwzięciem o nazwie ODPOCZNO, po którego usłyszeniu ramię mej koparki aż opadło z wrażenia. Mam nadzieję, że w niedługiej przyszłości będę miał okazję napisać tutaj o tym fenomenie.

Wracamy do albumu "Marek Kądziela Jazz Ensemble". Już sama oprawa graficzna powoduje apetyt na dźwięki. Cóż bowiem może być bardziej powabnego dla budowlańca jak nie okładka w barwie schnącego betonu z portretem lidera w tym betonie odciśniętym? Nota bene widzę, że stajnia AudioCave ostro steruje w stronę klientów z sektora budowlanego - choćby ostatnio grafiką najnowszej płyty Pana Piotra Scholza. Pięknie!

Pierwsze podejście do płyty zakończyło się falstartem. Po pierwszych dźwiękach "Meanwhile" majster z wrzaskiem kazał mi wyłączyć boomboxa. Ostrym językiem przypomniał mi, że to jest porządna budowa, tutaj murarze słuchają Desmonda, Brubecka i Muligana. I że jak chcę sobie posłuchać Alberta Aylera, to mam zmykać do szoferki albo po robocie w domu rodzinę katować ( w sumie majster nie powiedział "zmykać" tylko nieco inaczej, ale przekaz mniej więcej ten sam, choć bardziej dynamiczny). Od tej chwili płytę katowałem w domu i to wiele razy.

Na okładce płyty lider informuje, że muzyka odzwierciedla m.in Jego korzenie, jego fascynacje. Próbowałem z moim drewnianym słuchem pójść tym tropem. Skończyło się na tym, że skontaktowałem się z Panem Kądzielą i bezczelnie zapytałem o co chodzi w utworze "In Bloom". Pan Kądziela mógł mi odpowiedzieć w takim stylu, jak wspomniany na wstępie Artysta Z Dorobkiem. Cytuję "panie kochany moja płyta, moja wizja i gówno panu do tego!". Tym czasem Pan Kądziela mi odpowiedział, że mogę sobie ten utwór interpretować DOWOLNIE W OPARCIU O WŁASNĄ WYOBRAŹNIĘ. Następnie - naciskany prze ze mnie i bombardowany moimi teoriami - uprzejmie poinstruował, że wygląda to nieco inaczej i wskazał źródło inspiracji. Cóż, w życiu bym nie zgadnął. Przestałem zatem kombinować i skupiłem się na słuchaniu. a tutaj trzeba i warto się skupić.

Płyta na pierwszy "rzut ucha" osadzona w mainstreamie, bez ciężkich odjazdów, ale wymagająca uwagi. Mikstura odrobiny szaleństwa, wszechobecnej lekkości i dyscypliny. Choćby w otwierającym "Meanwhile", kiedy po pierwszej minucie testującej nerwy mojego majstra wyłania się forma urzekająca krimsonowską precyzją, ale też jazzową lekkością. Album bardzo spójny i miło zbalansowany. Instrumentem dominującym jest gitara. Ze względu na skład zespołu plan dźwiękowy jest dość nasycony, ale bardzo klarowny. Bardzo mi się podoba praca panów puzonisty i saksofonisty. Tematy i ich rozwinięcia czasem grane unisono, czasem słyszę ciekawe dialogi, rzekłbym, w poszczególnych utworach dęciaki "opowiadają" różne historie, chętnie się wsłuchiwałem w to, co mieli "do powiedzenia" obaj panowie z osobna. Solują rzadko, ale finezyjnie. Gitara Pana Kądzieli pięknie z nimi współpracuje w tematach, ale kiedy przychodzi jej czas, reszta zespołu nieco się "wycofuje" by dać jej więcej przestrzeni. Co wtedy słyszę? Słyszę mnóstwo fajnych pomysłów, słyszę bardzo inteligentne korzystanie z całej baterii efektów, słyszę czasem subtelność i rozmarzenie (środek "Float Like A Feather"), słyszę czasem rockowy sznyt. Są też momenty, że słyszę barwy i tony podobne do tych, za które cenię Eda Bickerta i Wesa Montgomery ("Gedde", "Subconcious Bop").

Podoba mi się finezja pana perkusisty i sposób, w jaki traktuje werbel. Podoba mi roncarterowska nienachalność i solidność pana kontrabasisty - nawet mamy kilka chwil tradycyjnego walkingu! Podobają mi się smaczki w rodzaju ukrytego pod warstwą chwilowej kakofonii zaśpiewu folklorystycznego, podoba mi się zabawa pogłosami i modulowanym delayem. Podoba mi się, że w "In Bloom" - zupełnie w brew intencjom Pana Kądzieli - słyszę nagle na chwilę bardzo polskie granie, trochę namysłowskie, trochę przywołujące pewien soundtrack autorstwa Włodzimierza Korcza. A na koniec podoba mi się bardzo, iż w nagrodę za uważne odsłuchanie całości dostaję na końcu utwór "Trinity" - z pięknym tematem, no w ogóle - hit po prostu :)

Jeszcze słówko na temat "Last Coffee At The Soyuz Spacecraft". Utwór nieco odróżniający się od pozostałych, na moje ucho zagrany samodzielnie przez lidera. Zgodnie z tytułem - nieco kosmiczny. Ale też w moim przekonaniu najbardziej odsłaniający "młodość" Pana Kądzieli - tam chyba jest miejsce na Radiohead, na postrcokowe sprawy... oraz na Nirvanę i kawałek "Heart Shapped Box".. zresztą , zapytam przy okazji Pana Marka :) Ostatnie półtora minuty tej kompozycji to ścieżka dźwiękowa thrillera sci-fi, te dźwięki mogłyby się pojawić w filmie na podst. opowiadania Stanisława Lema "Terminus", gdyby taki film nakręcono. I jeszcze - jak to na statku Soyuz - słychać przez chwile ruskich sołdatów, co z akordeonem przylecieli... Taka to płyta.

Drogi słuchaczu. Warto wejść w tę muzykę, zajrzeć w każdy jej zakamarek.


czwartek, 20 maja 2021

Marek Kądziela Jazz Ensemble - Marek Kądziela Jazz Ensemble (2021)

Marek Kądziela Jazz Ensemble

Marek Kądziela - guitar
Maciej Kądziela - alto axophone
Jacek Namysłowski - trombone
Paweł Puszczało - double bass
Radosław Bolewski - drums

Marek Kądziela Jazz Ensemble



AUDIO CAVE 2021/004

By Adam Baruch

As hard as it is to believe, this is only the second album as a leader by Polish Jazz guitarist/composer Marek Kądziela, this time recorded in a quintet setting with his brother saxophonist Maciej Kądziela, trombonist Jacek Namysłowski, bassist Paweł Puszczało and drummer Radosław Bolewski. The album presents eight original compositions, all by Marek Kądziela.

During the second decade of the 2000s Kadziela participated in numerous recordings and co-led several Polish and international ensembles, as diverse as Hunger Pangs, Jazabu, K.R.A.N. and KaMaSz as well as his own ADHD. These recordings present a restless, searching spirit, who is constantly trying to re-invent himself and drive towards uncharted territory, crossing genres with ease and competence. Over the years I have had the pleasure to listen to him live as well, which often exposed other aspects of his wide-ranging musical personality. There is no doubt that during that time he established himself not only as one of the leading Polish guitarists, but also as an important leader and trendsetter.

In many respects this album (as Kądziela himself states on the album’s liner notes) is an amalgamation of his experiences up to now, with an emphasis on composition, as much as on his guitar playing skills. The rather unusual sounding ensemble highlights his originality as a sound creator, which enhances the acoustic quintet with skillful use of electronics, creating a modern, somewhat rough and toothed exterior, which hides the melodic contents, without damaging it.

The individual performances are all absolutely stunning, with the leader moving between Wes Montgomery and Jimi Hendrix and back in an instant, always being himself. Namysłowski is a surprise as his playing is more open and daring than usual and the rhythm section does a wonderful job driving the music forward and filling the blanks.

Overall this is a wonderful modern Jazz album, full of great music and intricate individual performances, not easy on the ear and demanding attentive listening, but highly rewarding. Although Kądziela made a giant step forward in his career, deep down he is still a Blues/Rock kid who loves to show his guitar licks, which I personally love as much as all the serious stuff he is playing. Having said that, this album is almost completely free of any Fusion accents, announcing the leader’s full commitment to the Jazz idiom. Hats off! 

poniedziałek, 22 marca 2021

Marek Kądziela Jazz Ensemble - Marek Kądziela Jazz Ensemble - premiera nowej płyty w wytwórni Audio Cave


Marek Kądziela - gitara, elektronika
Maciej Kądziela - saksofon altowy
Jacek Namysłowski - puzon
Paweł Puszczało - kontrabas
Radosław Bolewski - perkusja

Marek Kądziela, gitarzysta, kompozytor, współtwórca wielu interesujących projektów (m.in. Jaząbu, Hunger Pangs, Odpoczno) zadebiutował albumem sygnowanym własnym nazwiskiem. Autorska płyta jest kolejnym ważnym krokiem w jego działalności. "Co jakiś czas pojawia się we mnie potrzeba indywidualnej wypowiedzi, gdzie ja decyduję o przebiegu zdarzeń - tych muzycznych, jak i organizacyjnych. Marek Kądziela Jazz Ensemble powstało właśnie z takiej potrzeby otwarcia kolejnego rozdziału w mojej autorskiej twórczości" ­- tłumaczy muzyk. Nowa grupa jest również syntezą dotychczasowych doświadczeń Kądzieli, w której rolę wiodącą pełni gitara. Jakie cele przyświecały liderowi? "W tej grupie mam możliwość pełnej ekspozycji gitary elektrycznej w jej wielu odsłonach, barwach i brzmieniach. Gram tutaj dokładnie to, co w muzyce jako gitarzystę interesuje mnie najbardziej" - informuje Kądziela.

W skład nowej grupy wchodzi wielu uznanych i niezwykle wszechstronnych muzyków. Przemyślana koncepcja personalna nie była dziełem przypadku. "Z Pawłem Puszczało gram od lat, jest jednym z najsolidniejszych basistów w naszym kraju, Radek Bolewski to ewenement na polskiej scenie - zawodowy perkusista, songwriter, piosenkarz. Od dłuższego czasu chciałem mieć dęciaki w swoim składzie. Grający na puzonie Jacek Namysłowski był moim zdecydowanym faworytem, a za partie saksofonu odpowiedzialny jest mój brat Maciej Kądziela, który sieje rock’n’rollowe spustoszenie w partiach solowych. Ten skład jest jednocześnie zbalansowany oraz mocno eklektyczny" - podsumowuje gitarzysta.

Płyta "Marek Kądziela Jazz Ensemble" przynosi muzykę znajdującą się na styku bardzo różnych stylistyk. Z jednej strony pokazuje ona eleganckie, niezwykle uporządkowane, oblicze jazzu. Z drugiej zaskakuje dynamicznymi akcentami, uderza free jazzowym rozedrganiem lub płynie w kierunku ambientowej eteryczności. Różnorodność gatunkowa nie burzy jednak spójności materiału, którą gwarantuje postać lidera. Rola gitary jest tu niezwykle rozbudowana - pełni rolę fundamentu oraz łącznika pomiędzy wszystkimi elementami, dając jednocześnie dużą swobodę w kreowaniu przestrzeni dźwiękowej innym muzykom. Brzmieniowe bogactwo i frapująca złożoność kompozycji Kądzieli potwierdzają, że jest to jeden z najbardziej wszechstronnych gitarzystów na naszej scenie, który w każdym projekcie stawia na świeżość i nieoczywiste rozwiązania.

czwartek, 14 maja 2020

Bipolar Order feat. Kądziela, Namysłowski, Baszyński prezentują "The Lockdown"


Rzeczywistość, która prawie dwa miesiące temu zastała środowisko artystów praktycznie na całym świecie, prawdopodobnie na trwałe odciśnie swoje piętno. Możliwość grania przed publicznością to dla wielu jedno z głównych źródeł dochodu i sposób życia. Efekt wieloletniej pracy i tysięcy godzin ćwiczeń został przymusowo zamrożony. Co gorsza, nie wiadomo na jak długo. Jednak, czy artyści skazani są na bierne wyczekiwanie końca wojny z nowym wirusem? Niekoniecznie.

Zespół Bipolar Order postanowił zaapelować do środowiska artystów akcją #róbmuzę, by pomimo trudnej sytuacji nie przestawali tworzyć. Wystarczy szczypta nieszablonowego podejścia i dostosowania się do nowych reguł gry, by stale docierać do szerszego grona odbiorców. Cały świat się zatrzymał, ale muzycy nadal mogą i powinni aktywnie tworzyć. Mateusz Chorążewicz (saksofon tenorowy) i Jakub Żołubak (gitara) wspólnie skomponowali utwór na septet i postanowili gościnnie zaprosić do swojego projektu trzech świetnych muzyków - Maćka Kądzielę na saksofonie altowym, Cypriana Baszyńskiego na trąbce oraz Jacka Namysłowskiego na puzonie.

Jakub Żołubak: "Sprawa była skomplikowana z dwóch powodów - po pierwsze, jeszcze nigdy wcześniej nie komponowaliśmy wspólnie. Utwory zawsze były albo moje, albo Mateusza. Niełatwo jest pogodzić ze sobą dwa różne charaktery i dwie różne koncepcje. Jednak w tym przypadku konsensus udało się osiągnąć dość szybko. Jeden weekend wystarczył, by kompozycję zamknąć. Wyszliśmy od mojej koncepcji tematu oraz harmonii. Natomiast Mateusz zajął się intrem, bazową linią basu i harmonizacją poszczególnych głosów. Po drugie, do tej pory byliśmy wyłącznie kwartetem. Dodanie aż trzech instrumentów to konieczność znalezienia im odpowiedniej przestrzeni. Komponowanie muzyki na septet to zupełnie inna para kaloszy niż na kwartet".

Mateusz Chorążewicz: "Kwestie kompozycyjne to nie jedyny problem. Kolejna sprawa to same technikalia związane z nagraniem. Przywykliśmy do grania jazzu w taki sposób, że wszyscy w czasie rzeczywistym reagujemy na to, co dzieje się na scenie czy w studiu nagraniowym. To, co zagra bas, na bieżąco wpływa na to, co zagra perkusja. Z tego jest największy fun. Tutaj nie mieliśmy takiej możliwości - każdy musiał osobno dograć swoją partię w domowym zaciszu, w różnych warunkach "studyjnych". Co ciekawe, ten, kto już wcześniej zainwestował w sprzęt do home recordingu, teraz ma łatwiej. Ten, kto tego nie zrobił, traci podwójnie. Niewykluczone, że niebawem będzie się musiał w takowy zaopatrzyć. Potwierdza to coraz większa liczba podobnych inicjatyw. My tego typu materiały publikujemy już od połowy marca, zaraz po świętach wielkanocnych swoją premierę miał projekt ZK Collaboration & The Virtual Bigband. W Międzynarodowy Dzień Jazzu także pojawiło kilka tego typu inicjatyw i na tym na pewno się nie skończy".

środa, 31 października 2018

Bartek Halicki Septet – Etnograf (2018)

Bartek Halicki Septet

Bartek Halicki - trombone
Jacek Namysłowski - trombone
Maciej Kądziela - saxophone
Dariusz Stanisławski - saxophone
Marcel Baliński - piano
Rafał Różalski - bass
Karol Szczygieł - drums

Etnograf


SOLITON 853

By Adam Baruch

This is the debut album by young Polish Jazz trombonist/composer Bartek Halicki recorded with his septet which also includes trombonist Jacek Namysłowski, saxophonists Maciej Kądziela and Dariusz Stanisławski, pianist Marcel Baliński, bassist Rafał Różalski and drummer Karol Szczygieł. The album presents seven compositions, the first four of which are grouped together into a Jazz Suite. Although not specifically mentioned on the album's artwork, the compositions and arrangements are assumed to be all by Halicki.

The music is an ambitious project amalgamating many stylistic Jazz elements, starting with traditional Jazz from the early 20th Century, Bebop and modern European Jazz, as well as Folkloristic themes and Big Band/Orchestral arrangements. The result, although kept well within the mainstream Jazz idiom, is fresh and full of youthful energy and offers a most pleasant musical experience.

The septet performances and the excellent arrangements are able to achieve a big orchestral sound, which creates an illusion of a much bigger group of musicians being involved in the process. With solos played in parallel by several musicians and multilayered melodic division skillfully intertwined, the music makes a potent impression and forces the listener to pay attention to the many details happening at once.

In spite of the young age of most of the musicians involved in this project, it is immediately obvious that they are all well educated and schooled, and most importantly enjoy the opportunity to play music together, which evidently influences the end result. Their fluency and knowledge of the Jazz tradition and its many sub-genres is impressive indeed. But as usual it is the cooperation between the septet members which is the most important factor leading to the success of this music.

Since larger Jazz ensembles become less and less popular over time, for a variety of reasons: economic, logistic and artistic, it is a real joy to see a successful septet doing such a splendid job. Hopefully Halicki will be able to continue his large ensemble passion in the future as well. Overall this is an impressive debut album, which offers both excellent compositions and exciting performances, as appropriate for the young Lions of Polish Jazz, and which should keep Jazz connoisseurs happy anywhere on this planet. Warmly recommended!

niedziela, 25 lutego 2018

Eljazz Big-Band - After The Catastrophe (2017)

Eljazz Big- Band

Miłosz Gawryłkiewicz, Tomasz Gluska, Jakub Marszałek, Marcin Gawdzis - trumpets
Maciej Sikała, Henryk Miśkiewicz, Szymon Łukowski, Adam Kołacki, Jacek Rodziewicz - saxophones
Michał Tomaszczyk, Jacek Namysłowski, Dariusz Plichta, Piotr Wróbel - trombones


Mike Stern, Piotr Olszewski - guitars
Adam Lemańczyk - piano
Zbigniew Wrombel - double bass
Józef Eliasz - drums

After The Catastrophe

PRIVATE EDITION

By Krzysztof Komorek

"After The Catastrophe" to komedowski album zrealizowany z wielką pompą przez Józefa Eliasza, bydgoskiego perkusistę i lidera Eljazz Big-Bandu. Samorządowo-ministerialne wsparcie pozwoliło na dość spory i z rzadka spotykany w krajowych jazzowych projektach rozmach. W składzie big-bandu znaleźli się zarówno muzycy młodszych generacji, choć często już legitymujący się indywidualnymi sukcesami, jak Szymon Łukowski, Michał Tomaszczyk czy Jacek Namysłowski, oraz doświadczeni "wyjadacze": począwszy od lidera, poprzez basistę Zbigniewa Wrombla, aż po sekcję instrumentów dętych z Maciejem Sikałą i Henrykiem Miśkiewiczem na czele. Wisienką, czy może jak to jest teraz w modzie mówić, truskawką na torcie, jest gościnny udział niewątpliwej gwiazdy, w osobie znakomitego gitarzysty Mike’a Sterna. Last but not least, big-band wsparła Orkiestra Kameralna Filharmonii Narodowej. 

Dziesięć wybranych kompozycji to utwory, jak zaznacza w opisie animator całego przedsięwzięcia, ponadczasowe i najbardziej inspirujące. Jednocześnie należące do najbardziej znanych z komedowskiego repertuaru. Znajdzie więc słuchacz na płycie muzykę skomponowaną do filmów – oczywiście jest wśród nich "Kołysanka Rosemary", a także temat z "Dwóch ludzi z szafą" – ale również nagrania z polskiej jazzowej płyty wszechczasów "Astigmatic". Big-bandowe aranżacje przygotowane zostały dla każdego utworu przez innego artystę. Obok biorących udział w nagraniach  Jacka Namysłowskiego i Michała Tomaszczyka, na liście aranżerów pojawili się między innymi Andrzej Jagodziński, Nikola Kołodziejczyk, Aleksandra Tomaszewska, Bogdan Ciesielski i Jan Walczyński. 

Taki ogrom bogactwa repertuarowego i osobowego nie zawsze przekłada się na artystyczny sukces. W przypadku "After The Catastrophe" udało się jednak osiągnąć całkiem zgrabny efekt finalny. Nie ma tu co prawda żadnych artystycznych poszukiwań czy odkryć, a jedyny nieco odważniejszy aranżacyjnie fragment pojawia się w zamykającym płytę utworze tytułowym. Poza tym jest lekko, melodyjnie, wręcz piosenkowo. I to właśnie najbardziej mi się w tym albumie spodobało: niewątpliwa przyjemność ze słuchania i relaksacyjny nastrój, w jaki wprawia on odbiorcę. Eleganckie aranże i znakomite solówki - przede wszystkim Henryka Miśkiewicza, który jest tu głównym solistą, oraz Mike’a Sterna. Jedyne, co mi przeszkadza, to niezbyt fortunnie przyjęty tytuł całości oraz zbyt wielkie "zadęcie" w okładkowym komentarzu do albumu. Przyjęte rozwiązania stylistyczne skłaniały mnie raczej do refleksji nad "nieznośną lekkością bytu" niż do rozważań nad kondycją świata, w którym żyjemy.

czwartek, 8 grudnia 2016

Zbigniew Namysłowski Quintet - Polish Jazz-Yes! (2016)

Zbigniew Namysłowski Quintet

Zbigniew Namysłowski - alto, soprano & sopranino saxophones
Jacek Namysłowski - trombone
Sławek Jaskułke - piano
Paweł Puszczało - bass
Andrzej Święs - bass
Grzegorz Grzyb - drums

Polish Jazz-Yes!


PN 0190295930271

By Krzysztof Komorek

Wrzesień tego roku przyniósł niespodziankę w postaci nowego tytułu kultowej serii wydawniczej Polish Jazz. Jako numer 77 ukazała się płyta kwintetu Zbigniewa Namysłowskiego "Polish Jazz-Yes!", a jej premiera miała miejsce dokładnie w dniu 77 urodzin muzyka. Znakomitemu saksofoniście towarzyszą: Jacek Namysłowski na puzonie, Sławek Jaskułke na fortepianie, Grzegorz Grzyb na perkusji oraz basiści Paweł Puszczało i Andrzej Święs, którzy podzielili się udziałem w nagraniach mniej więcej po połowie. 

Dziewięć nowych utworów autorstwa lidera zespołu odwołuje się w znacznej większości do ludowych źródeł, przede wszystkim do folkloru góralskiego. To oczywiście nie pierwszy taki przypadek w twórczości Namysłowskiego. Już wcześniej mogliśmy przecież znaleźć w karierze tego wybitnego artysty niezwykle udane podobne odniesienia czy też kooperacje koncertowe i płytowe z twórcami ludowymi. 

Trzeba przyznać, że kompozycje zaskakują bogactwem pomysłów i rozwiązań. Każda dostarcza moc wrażeń, począwszy już od samych zagadkowych i wieloznacznych tytułów. Najciekawiej dla mnie wypadły "Chór z gór" z pulsującym basem i świetnym solem fortepianu oraz "Abra-besqua" z orientalnymi nawiązaniami. W pamięć zapada również "Nie O’krzesany", w którym następujące po sobie solówki poszczególnych instrumentów, a także cały utwór, puentowane są zabawnym zakończeniem. Wreszcie bardzo oryginalnie zabrzmiał kończący płytę "Jako tako", a uwagę przykuwa zwłaszcza góralski zaśpiew saksofonu i puzonu na początku utworu. 

Z muzyków – obok samego lidera – wypada wyróżnić Jacka Namysłowskiego oraz Sławka Jaskułke, którego już dawno nie słyszałem w tak wybornej formie. Tradycyjnie seria przyciąga edytorską starannością i bogatymi materiałami dodatkowymi. "Polish Jazz-Yes!" zawiera dwa obszerne teksty towarzyszące: wywiad ze Zbigniewem Namysłowskim przeprowadzony przez Jerzego Szczerbakowa oraz esej o płycie autorstwa Tomasza Szachowskiego. Mam nadzieję, że ta niezwykle udana reaktywacja legendarnej serii jest zapowiedzią i początkiem jej kontynuacji.

czwartek, 18 czerwca 2015

Jacek Namysłowski - Moderate Haste (2014)

Jacek Namysłowski

Jacek Namysłowski - trombone, flute
Łukasz Poprawski - alto & soprano saxophones
Łukasz Ojdana - piano
Andrzej Święs - bass
Paweł Dobrowolski - drums

Moderate Haste


BKQ 004

By Adam Baruch

This is the debut album as a leader by Polish Jazz trombonist/composer Jacek Namysłowski, which comes rather late in his career as he has been active on the local scene for quite a while. He is a son of the legendary Polish Jazz figure saxophonist/composer Zbigniew Namysłowski, and since several years has been a member of his father's ensemble, as well as several other projects. The album was recorded in a classic quintet lineup with saxophonist Łukasz Poprawski, pianist Łukasz Ojdana, bassist Andrzej Święs and drummer Paweł Dobrowolski. It presents seven original compositions, all by the leader (although the album's packaging says nothing about this, I assume it is so). The album was recorded at the excellent Studio Tokarnia, engineered by Jan Smoczyński, with spectacular sonic quality.

The music is kept well within the mainstream Jazz milieu, which means solid melodic themes expanded to make room for solos by the ensemble members, with relatively steady rhythmic approach and no great surprises. The compositions are all well rounded and based on fine melodic themes, mostly lyrical and somewhat melancholic. This is definitely well crafted music, intelligent and subtle, which does not try to create flashy impressions but asks for attentive listening. In some respects it is somewhat similar to the music which Zbigniew Namysłowski wrote in the early days of his career, but does not venture into folkloristic influences, staying firmly within the well threaded Jazz path.

The individual performances are all quite excellent, as these are first-class experienced and gifted musicians. Namysłowski plays beautifully and demonstrates a personal voice, which is not easy to achieve for such a difficult instrument as the trombone. Poprawski plays several fiery solos; the young Ojdana demonstrates his exceptional ability once again, turning every little solo of his into an instant gem. The rhythm section does a perfect job driving the music forward steadily and smoothly with flair and obvious sensitivity.

Overall this is pleasant, well rounded mainstream Jazz album, with good music and excellent performances, which should make every Jazz fan happy. People looking for more adventurous outings might find this music somewhat "outdated", but honestly every candid and well played Jazz album has its place and its audience. Definitely worth investigating!

czwartek, 1 maja 2014

Dominik Bukowski – Times Get Changed (2008)

Piotr Wojtasik - trumpet
Jacek Namyslowski - trombone
Lukasz Poprawski - saxophone
Dominik Bukowski - vibraphone
Maciej Szczycinski - bass
Sebastian Frankiewicz - drums

ECNALUBMA




By Adam Baruch

This is the second album as a leader by Polish Jazz vibraphonist / composer Dominik Bukowski, one of the most prominent representatives of Poland's Baltic seashore scene. Bukowski's output over the years is quite prolific and impressive, but stylistically it is mostly associated with lyrical and melodic Jazz, whereas on this album he presents a brass oriented hard bop setting with a distinct "retro" sound and brass dominated arrangements. The album consists of eight original compositions, all by Bukowski (assumedly as credits are not mentioned on the album's cover). The music is performed by a sextet, which besides Bukowski includes also trumpeter Piotr Wojtasik, trombonist Jacek Namyslowski, saxophonist Lukasz Poprawski, bassist Maciej Szczycinski and drummer Sebastian Frankiewicz. It was recorded at the excellent Studio Tokarnia and engineered by Jan Smoczynski with excellent results, as usual.

The music is dominated by the brass section and Bukowski plays solo sparingly, which altogether reflects his position as a leader of this session in the composer's and arranger's seats rather than upfront as an instrumentalists. That unselfish decision is of course praiseworthy and also creates a superb ensemble sound, which is after all one of the centerpieces of the Jazz experience. Needless to say the individual performances by all the participants are above reproach. The brass players perform numerous excellent solos, the vibraphone lays out the harmonic parts and the excellent rhythm section moves the music forward with considerable drive but without being overbearing.

In retrospect this is a remarkable album, well worth discovering and re-visiting. It is sadly rarely mentioned among the important Polish Jazz recordings, although it definitely deserves an honorable mention, as it is quite different from most other albums recorded in Poland in the first decade of the 21st Century. It is definitely worthy a place in any Jazz connoisseur's collection and a proud item in Bukowski's already remarkable legacy.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Generation Next – Live At Jazz Nad Odra (2013) ***

Piotr Schmidt - trumpet
Tomasz Wendt - saxophone
Jacek Namyslowski - trombone
Gabriel Niedziela - guitar
Francesco Angiuli - bass
Arek Skolik - drums

SJ 007




By Adam Baruch

This is the debut album by the Polish Jazz sextet, which as the name suggests, presents the Father-to Son continuity on the local scene; four of the sextet's members are second generation of Polish Jazz personalities. Trumpeter Piotr Schmidt is a son of Andrzej Schmidt, a renowned educator and author of Jazz history books, trombonist Jacek Namyslowski is a son of the legendary saxophonist / composer Zbigniew Namyslowski, Gabriel Niedziela is a son of the celebrated bassist / composer Jacek Niedziela and finally saxophonist Tomasz Wendt is a son of saxophonist Adam Wendt. The remaining two members of the sextet are Italian bassist Francesco Angiuli and veteran drummer Arek Skolik. The sextet performs seven original compositions, two each by Schmidt, Namyslowski and Wendt and one by Niedziela. The material was recorded live at the Jazz Nad Odra Festival and at the Polish Radio's Warsaw studio.

The idea of forming a musical ensemble based on the fact that the members have something in common, other than the music they play, is always a perilous affair. Just imagine a group of left-handed players, or red-haired players or musicians who like strawberry ice cream? This is perhaps not the case at hand, but on the other hand it is difficult to guess what the purpose of this sextet really is. The music they play is straight-forward mainstream, which is completely déjà-vu and contributes no thrill and no challenge. Yes, they are all excellent players individually, but does their presence together on this album create any special interaction, which would have not happened in different circumstances? Not really.

So here we have it, an unremarkable Jazz recording, which is listenable enough but simply fades away as soon as the music is over. Considering the fact that there are hordes of fabulous young Jazz musicians on the Polish scene, who make outstanding music, this is sadly an example of what should be avoided.

piątek, 15 lutego 2013

Zbigniew Namyslowski – Standards (2003)

Zbigniew Namyslowski - saxophone
Slawomir Jaskulke - piano
Krzysztof Pacan - bass
Piotr Grzyb - drums
guests:
Jacek Namyslowski - trombone
Piotr Wojtasik - trumpet

PRIVATE EDITION


By Adam Baruch

This is a very unusual album by veteran Polish Jazz saxophonist / composer Zbigniew Namyslowski, which finds him performing standards, whereas he usually performs only his own compositions. Of the eleven tracks present on this album, ten are standards and one is a composition by Namyslowski, based on the harmonic structure of a well known standard, with a different meter. All the ten standards have been elaborately arranged by Namyslowski, taking them in some cases quite far away from the origin. The music is performed by a superb quartet, which finds the leader in the company of pianist Slawomir Jaskulke, bassist Krzysztof Pacan and drummer Grzegorz Grzyb. Namyslowski's son Jacek Namyslowski guests on three tracks and trumpeter Piotr Wojtasik guests on one.

The album is an absolute masterpiece from start to finish: the arrangements are innovative and intelligent, the performances are perfect and the overall level of artistry is simply overwhelming. Namyslowski again proves that time means absolutely nothing as far as he's concerned and he is still the Grand Master of Polish Jazz, at least as far as modern mainstream Jazz is concerned. The album shows yet again his role as a Godfather, with his group over and over again featuring young and upcoming musicians, who play with him for a period of time before going their own way and becoming leaders on their own right. Namyslowski's playing never ceases to amaze me; for the last half a century (and more) he sounds confident, stable and beautifully creative. I only wish he'll continue to be this way forever.

The pianist Slawomir Jaskulke is the great surprise of this album, as his very modernist and forceful style, which he displayed on his early recordings, has been "tamed" by the leader and his ability to change styles from early Jazz to modern compositions and perform all of them equally fluently with virtuosic ability is very impressive.

Overall this is a wonderful album, which should put a smile on the face of every Jazz connoisseur in this planet. There is no way one could not enjoy this music, both intellectually and emotionally. These standards never sounded better that here, dressed up, invigorated and revitalized, thank to the genius of Namyslowski, which rejects the tides of time and keeps alive and kicking.

This is an absolute delight. Respect!

czwartek, 27 grudnia 2012

Zbigniew Namyslowski – Nice & Easy (2009)

Zbigniew Namyslowski - saxophone
Jacek Namyslowski - trombone
Slawomir Jaskulke - piano
Andrzej Swies - bass
Grzgorz Grzyb - drums

ITM 14125




By Adam Baruch

This superb album by Polish saxophonist / composer Zbigniew Namyslowski was recorded with a quintet comprising of young musicians including his son trombonist Jacek Namyslowski, pianist Slawomir Jaskulke, bassist Andrzej Swies and drummer Grzegorz Grzyb. It presents ten new original compositions by Namyslowski. It was recorded at the excellent Studio Tokarnia and engineered by Jan Smoczynski – a guarantee of sonic fidelity.

At the time of the recording Namyslowski was almost seventy years old, being one of the few remaining last Mohicans of the first post-WWII Polish Jazz generation still active on the local scene. There is absolutely no evidence on this recording of Namyslowski's age, surely not in the negative sense. He seems to be completely confident both as a composer and a performer and stands hip to hip with the "youngsters" not giving up an inch. It is hard to believe that the same person took part in the legendary 2nd Sopot Jazz Festival in 1957 and was a member of the Krzysztof Komeda quintet that recorded "Astigmatic" in 1965, and yet these are just a few of Namyslowski's amazing career milestones.

Namyslowski's compositions were always his forte, as he manages consistently to present a completely unique musical signature, which includes many different characteristics, like the odd meters he so often uses or the unexpected tempo changes, all those on top of beautifully structured melodies, which are simply magnificent. Therefore the musicians playing with him are supplied with a perfect vehicle for their respective solos. Although the music conceptually belongs to mainstream Jazz, it always comes with a twist which makes it anything but predictable or simplistic. On the contrary these tunes take a while to get used to and have a wonderful quality of growing on the listener with every listening session.

The quintet performs like a dream, obviously inspired and directed by the Master. These young and extremely talented musicians keep the splendid tradition of the Polish Jazz alive and kicking, this time also learning from the best. Namyslowski continues his tradition to lead groups comprising of young musicians, which keep him invigorated and at the same time serve as a hothouse growing generation after generation of new players.

The album was released on the German ITM label and the album's booklet includes liner notes by the excellent Jazz critic Bert Noglik, who is familiar with Namyslowski's music since many years. All in all this is a superb modern Jazz album, which should keep happy even the sternest Jazz connoisseurs, and of course deserves a honorable place in any serious Jazz collection alongside the earlier albums by this great Artists. A must!

sobota, 18 lutego 2012

Zbigniew Namyslowski – Assymetry (Quartet Publishing, 2006)

Zbigniew Namyslowski - alto & soprano,

Jacek Namyslowski - trombone,
Slawek Jaskulke - piano,
Michal Baranski - bass,
Grzegorz Grzyb - drums,
Pawel Dobrowolski - drums

Assymetry (Quartet Publishing, 2006)

This is a brilliant album by veteran Polish saxophonist / composer Zbigniew Namyslowski, one of the Founding Fathers of modern Polish Jazz active on the scene since the late 1950s. First as a member of the legendary Krzysztof Komeda ensemble and later as a leader, Namyslowski was always a superb musician and an intriguing composer. His early work was often characterized by incorporating Polish folklore motifs into his compositions, which was highly unusual at the time in US or Western Europe, but relatively common behind the Iron Curtain. This amazing album, as the (slightly twisted) title suggests, is all about odd meters, you know all those 7/4, 5/4, 7/8 and other crazy rhythmic patterns that only highly skilled musicians are able to play correctly. As much as they are a nightmare to play, they are surely a wonder to listen to and enjoy and this albums offers nine lengthy tunes, one better that the other. Performed by a brilliant quintet: trombonist Jacek Namyslowski (yes the next generation), pianist Slawek Jaskulke, bassist Michal Baranski and drummers Grzegorz Grzyb and Pawel Dobrowolski (on two tracks only), the music is simply divine, clever and enjoyable, all at the same time, which of course id pretty rare. It certainly seems that Namyslowski is getting younger with age, a rare quality indeed. Brilliant!

1. Poćwiart; 2. Powinnowaci; 3. Gradient 90; 4. Blues 4-2; 5. Another 5 (Inna Piątawka); 6. Polly Arrhytmic; 7. Za kłodą kloc, za klocem kłoda (Log Behind The Clog); 8. Trion; 9. Lou Duff Kha



By Adam Baruch
http://adambaruch.com/

środa, 11 maja 2011

Dominik Bukowski- Times Get Changed (2008)

Ecnalubma (2008)

Dominik Bukowski (v)
Piotr Wojtasik (tr)
Łukasz Poprawski (as)
Jacek Namysłowski (tb)
Maciej Szczyciński (db)
Sebastian Frankiewicz (dr)



Dominik Bukowski, vibraphonist, is one of best young sidemen in Poland. He played in countless projects and he always brings a lot of value to any recording he takes part in. Just from very recent times one may quote such interesting discs like Piotr Lemańczyk "Naha Poeple" (2009), Krystyna Stańko "Secretly" (2010) or Wojtek Staroniewicz "Afreakan Project" (2011). 
But he already has quite a impressive achievements as a leader starting with "Dominik Bukowski & Projektor" (2005) with this record "Times Get Changed" (2008) as second and continued with "Vice Versa" (2009). Though young Bukowski managed to build such a reputation that he easily convinces top Polish jazz players to take part in his projects. On this record he is accompanied by a very strong line-up composed by Piotr Wojtasik (tr), Łukasz Poprawski (as), Jacek Namysłowski (tromb), Maciej Szczyciński (db) and Sebastian Frankiewicz (dr). The band produces impeccable sound, playing as meticolously and precisely as one could wish which fits well with elegant compositions of the leader .
As far as music is concerned it is mainstream jazz and if in the end I was to find some minor objection to this album I would say that it sounds a bit too conservative, predictable and cautious. Since Bukowski already proved that he is great instrumentalist and able composer let us hope that in future he will also find in himself enough strength to search for his own, individual and unique musical vision...

Check Dominik Bukowski website for audio samples of his music and/or watch this video with music from his last album "Vice Versa":



Author of text: Maciej Nowotny (http://kochamjazz.blox.pl/html)

sobota, 29 stycznia 2011

Zbigniew Namysłowski Quintet - Nice & Easy (2009)

Zbigniew Namysłowski is one of the pillars on which Polish jazz edifice was erected. He counts among those great and legendary as Krzysztof Komeda, Andrzej Trzaskowski, Tomasz Stańko, Mieczysław Kosz, Tomasz Szukalski, Jan Ptaszyn-Wróblewski, Adam Makowicz and others without whom there could be no jazz on this side of iron curtain. Since he is present in Polish jazz from it's very beginning in 50ties last century and was present in the recording of many of the most known recordings his sound is as deeply rooted in our hearts as Stańko melancholic trumpet or Kosz light-as-a-feaver piano improvisations. One can described his sound as emotional yet restrained in this best Polish music tradition of dialogue between heart and mind with prevalence of heart.   
"Nice & Easy" his latest album does not in the least disappoints Namysłowski's fans and although placed in territory between mainstream and smooth jazz it is as classy as any of his previous recordings. Like other great saxophonists of our time who are recording in full maturity (b. 1939), like Sonny Rollins or Wayne Shorter, he shows vitality, creativity and enthusiasm proving that his love towards jazz is as strong as ever. Excellent musicians are following his leader example showing extraordinary level of musicianship on this album: Jacek Namysłowski (trombone), Sławek Jaskułke (piano), Andrzej Święs (double bass) and Grzegorz Grzyb (drums).
To sum up: it's joyful, it's cheerful, it's energetic, it's obligatory for any smooth or mainstream jazz lover. Check following link for sample of his music. 

Author: Maciej Nowotny



Zobacz też: