Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wybrańczyk Patrycja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wybrańczyk Patrycja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 lutego 2026

O.N.E. - "Well, actually..."

O.N.E.


Kateryna Ziabliuk - piano
Monia Muc - alto & baritone saxophones
Kamila Drabek - double bass
Patrycja Wybrańczyk - drums

Tytuł płyty: "Well, actually..."

Wydawca: April Records (2025)

Tekst: Maciej Nowotny

Polish Jazz Blog Editors' Choice

Kim Rossi Stuart, grający główną rolę w mającej premierę w tym roku na Netfikx adaptacji słynnej powieści Tommasa di Lampedusy Lampart, zapytany o to, co jako aktorowi najbardziej podobało mu się w pracy nad tym serialem, odpowiedział, że reżyser Tom Shankland pozwalał, by jedno z ujęć danej sceny zagrać całkowicie „dla zabawy” — for fun — odrywając się od szczegółowego scenariusza i oczekiwań reżysera. Jak stwierdził, wielokrotnie zdarzało się, że właśnie te ujęcia okazywały się najlepsze i ostatecznie trafiały do filmu.

Anegdota ta przypomniała mi się, gdy zastanawiałem się nad jazzem w ogóle i nad muzyką tworzoną przez kwartet O.N.E., a nad tytułem ich najnowszego krążka w szczególności.

środa, 24 stycznia 2024

Ninja Episkopat - "All Thoughts Are Bad Thoughts"

Ninja Episkopat

Alex Clov — saksofon tenorowy i barytonowy, wokal (5)
Mojżesz Tworzydło — gitara, wokale (5)
Patrycja Wybrańczyk — perkusja

Gościnnie:
lovelsthedevil — wokal (1)
Skech185 — rap (3)

All Thoughts Are Bad Thoughts (2023)

Wydawca: Audio Cave

Autor: Szymon Stępnik

Obecna sytuacja geopolityczna sprawia, że trudno zachować optymizm w patrzeniu na dalsze losy ludzkiej cywilizacji. Nie dość, że eskalują konflikty zbrojne i polityczne, na horyzoncie widać jeszcze zmiany klimatyczne oraz wiążące się z nimi problemy. Nic więc dziwnego, iż coraz bardziej uciekamy w stronę myśli pesymistycznych. Neguje się prawdę (bo przecież nie wiadomo, czy w ogóle taka istnieje), neguje się dobro oraz wszelki byt jako fundament poznania, postępowania czy istnienia. Energia życiowa zmierza ku niczemu, a my możemy jedynie zaakceptować taki stan rzeczy. Czy naprawdę nie można poradzić sobie z tak postępującym nihilizmem? Cóż, Nietsche kiedyś powiedział: “wszystkie rzeczy widzimy przez głowę ludzką i głowy tej uciąć nie możemy”. Zespół Ninja Episkopat spróbował rozwiązać tę bolączkę, a przynajmniej tak sugeruje okładka najnowszej płyty “All Thoughts Are Bad Thoughts”, gdzie ninja odcina pewnemu delikwentowi ową część ciała.

Na samym początku należy wspomnieć o największej wadzie albumu, a konkretnie — jego beznadziejnym wydaniu. Oczywiście, okładka zaprojektowana przez Calum Milesa jest świetna, ale brakuje tam przedruku tekstów piosenek. Krążek zdaje się być mocno koncepcyjny, słychać, że artyści realizują pomysł i wizję, którą pragną słuchaczowi przekazać. Dzieje się to często za pomocą zniekształconych głosów oraz wokali, przez co trudno zrozumieć jakiekolwiek słowa. Słów tych nie można jednakże nigdzie odszukać, zarówno w Internecie jak i na rzeczonym opakowaniu płyty. Pozostaje jedynie frustrować się, czy nasze interpretacje rzeczywiście są tym, co chcieli przekazać artyści.

Na szczęście nie samym tekstem przecież muzyka stoi, lecz przede wszystkim dźwiękiem. A ten jest pierwszej klasy. Pierwszy utwór to niesamowicie hardrockowy kawałek, z powtarzającymi się jak mantra dźwiękami saksofonu, który zupełnie nie brzmi tutaj jak jazzowy instrument. Pełni on bardziej rolę gitary elektrycznej mającej za zadanie porywania publiczności mięsistymi, zapadającymi w pamięć riffami. Perkusja jest stosunkowo prosta, ale żywiołowa i idealnie pasująca do całości. Patrycja Wybrańczyk używa głównie werbla, który dominuje jej styl gry. Czasem aż szkoda, że chłopaki nie dali jej więcej przestrzeni, by zaszaleć solową improwizacją.

Cudowne są tu również syntezatory, ale — podobnie jak z treścią śpiewanych utworów — okładka również milczy na temat tego, kto na nich “grał”. Mamy bardzo ciekawą paletę barw, wcale nie dominującej ścieżki dźwiękowej, ale raczej tworzącą świetne podwaliny pod sekcję rytmiczną i riffy Alexa Clova.

Później, choć jest już minimalnie mniej intensywnie, longplay nie zwalnia tempa. Właściwie tylko jeden utwór utrzymany jest w nieco spokojniejszej konwencji i jest to Restless Ruminations, oczywiście też brzmiący rewelacyjnie. Trochę szkoda, że “zgromadzenie Episkopatu” nie zaproponowało więcej tego typu kompozycji, aczkolwiek dzięki temu album jest mocno zwarty i nie zostawia miejsca na nudę.

Po przesłuchaniu krążka walczyły ze mną dwie emocje. Z jednej strony podziw wobec muzyków, którzy potrafili stworzyć tak fajne i intensywne doznanie. Z drugiej — nihilistyczny smutek, o którym wspomniałem na początku tekstu. Właściwie nie ma tu nadziei, jest tylko złość i krytyka otaczającej rzeczywistość. Wybuch energii gniewu. Pięknej energii, ale jednak negatywnej. Nie jest to płyta, którą można sobie włączać do spania albo do pracy. Nie jest to też płyta, która motywuje do działania i do której tańczymy na imprezie. Wręcz przeciwnie. Słuchanie nagrań to wręcz metafizyczne odczucie, które jednakże pozostawia słuchacza w smutnej impresji.

Podczas “Letniej Akademii Jazzu” miałem przyjemność słuchać na żywo norweskiego saksofonisty Kjetil Møstera. Zarówno on, jak i jego współpracownicy, w wersji “live” przypominali trochę styl Ninja Episkopatu. To było rewelacyjne doświadczenie i podejrzewam, że Alex Clov, Patrycja Wybrańczyk i Mojżesz Tworzydło dopiero na żywo uwalniają cały artystyczny potencjał. Niewątpliwie, warto posłuchać tego świetnego albumu, jakim jest omawiany “All Thoughts Are Bad Thoughts”, ale jeżeli będziecie mieli Państwo możliwość spotkania tego składu na żywo, zapewne będzie jeszcze lepiej. Trzymam kciuki za kolejne tak świetne wydawnictwa i aby tytułowe “złe myśli” raczej motywowały do tworzenia sztuki, aniżeli demotywowały w jakimkolwiek innym aspekcie.


sobota, 4 czerwca 2022

O.N.E. – Entoloma (2022)

O.N.E.

Monika Muc – saksofon
Paulina Atmańska – fortepian
Kamila Drabek – kontrabas
Patrycja Wybrańczyk – perkusja

Entoloma (2022)

Wydawca: Audiocave.pl

Tekst: Mateusz Chorążewicz

Dzwonkówka szarofioletowa – gatunek grzybów z rodziny dzwonkówkowatych. Po raz pierwszy takson ten zdiagnozowali w 1854 r. M.J. Berkeley i Ch.E. Broome nadając mu nazwę Agaricus bloxamii. Obecną, uznaną przez Index Fungorum nazwę nadał mu w 1887 r. P.A. Saccardo, przenosząc go do rodzaju Entoloma [Źródło].

Co to ma wspólnego z jazzem?

„Entoloma” to drugi album kwartetu O.N.E. (wcześniej zespół funkcjonował pod nazwą O.N.E. Quintet). Nazwa płyty nawiązuje oczywiście do grzybów z rodziny dzwonkówkowatych. Choć muzycznie nie widzę tego odzwierciedlenia, to jest to nawiązanie do pasji Patrycji Wybrańczyk (perkusja). Jak mówi sama autorka pomysłu na tytuł albumu, „słowo „entoloma” brzmi bardzo melodyjnie, tajemniczo i dźwięcznie, co zgrabnie wpasowuje się klimat nowej płyty. Warto uciec od dosłowności i wsłuchać się w melodię tego słowa.”

W stosunku do debiutanckiego albumu sprzed dwóch lat, nie usłyszymy tu Dominiki Rusinowskiej na skrzypcach. Pozostałe członkinie to Pola Atamańska (fortepian), Monia Muc (saksofon altowy), Kamila Drabek (kontrabas) oraz wcześniej już wspomniana Patrycja Wybrańczyk (perkusja).

Za kompozycje odpowiadają wszystkie cztery artystki. To co się rzuca w ucho, to fakt, że wyraźnie słychać różnice w podejściu do kwestii kompozycyjnych. Osobiście stałem się wielkim fanem utworów skomponowanych przez Polę Atamańską. Słychać w nich dużo Aarona Parksa. Jej utwory często opierają się na charakterystycznych ostinatach i obudowywaniu ich akordami. Charakteryzują się dużą lirycznością i pięknie wybrzmiewającymi harmoniami. Widzę tu jednak małe niebezpieczeństwo, ponieważ w utworach tych Pola Atamańska stosuje te same zabiegi (np. przyspieszenie w środku utworu). Nie jest to na szczęście coś, co odbiera przyjemność z odsłuchu albumu.

Nie usłyszymy tu wybitnych indywidualnych popisów. Artystki postawiły na współbrzmienie, dobre wspólne zrozumienie, a nie na wyścigi kto zagra lepsze solo. Z mojego punktu widzenia to bardzo dobrze, ponieważ świadczy o muzycznej dojrzałości.

Na uwagę zasługuje fakt, że jest to bardzo zróżnicowana płyta. Słychać, że za kompozycje odpowiadają różne osoby, ale jednocześnie całość jest mimo tego spójna. Znajdziemy tu momenty bardzo liryczne, fragmenty pełne dysonansów, części ad libitum czy niezwykle energetyczne. Właściwie nieustannie odbijamy się od klimatów zbliżonych do Aarona Parksa, by po chwili znaleźć się w brzmieniu nieco bliższym zespołowi The Bad Plus.

Choć pierwsza płyta została dobrze przyjęta, osobiście nie byłem nią zachwycony. Miała ona swój charakter i była w miarę solidna, ale czegoś jej brakowało. Po odsłuchu drugiego albumu mogę stwierdzić, że debiutowi brakowało doświadczenia, wspólnego ogrania na koncertach. W ciągu dwóch ostatnich lat zespół zrobił bardzo duży postęp w tym zakresie. „Entoloma” jest dużo lepiej ukształtowanym i dojrzałym dziełem. Choć premiera albumu miała miejsce niedawno, ja z zaciekawieniem czekam na kolejny.


piątek, 3 grudnia 2021

Jakub Żołubak Trio - Live at JazzState (2021)

Jakub Żołubak Trio

Jakub Żołubak – gitarzysta, kompozytor

Patrycja Wybrańczyk – perkusistka

Radek Łukaszewicz – kontrabasista i gitarzysta basowy

Live at JazzState (2021)

Tekst: Jędrek Janicki

Mój tata lubi gitarzystów rockowych. Takich co siekną potężnym riffem i efekciarską solówką. Cóż, przyznać mu muszę, że dla mnie taki sposób grania na gitarze wybrzmiewa również ekstremalnie ekscytująco. Gdy niedawno jechaliśmy jednak samochodem w nieco dłuższą trasę, z tzw. głupia frant postanowiłem puścić mu płytę Live at Jazzstate trio Jakuba Żołubaka. Tata przysłuchał się w zadumie i krótko ocenił: „o widzisz, ten jest naprawdę niezły”. Zdecydowanie miał rację. Choć może nie do końca, nawet z rodzicielami nie zawsze w pełni trzeba się zgadzać. Żołubak nie jest niezły – jest po prostu znakomity.

Żołubak jazzowemu światu poznać się dał jako jeden z dwóch liderów (obok saksofonisty Mateusza Chorążewicza) zespołu Bipolar Order. Choć ich debiutancka płyta Duality przepełniona była ciekawymi pomysłami, to jednak mam nieodparte wrażenie, że brzmiała nieco zbyt chaotycznie. Żołubak zmienił nieco format grania i tym razem artystyczne kroki skierował w stronę jazzowego trio, w którym oprócz gitary słychać perkusję oraz kontrabas. Do współpracy zaprosił naprawdę znakomitych muzyków młodszego pokolenia. Perkusistką została Patrycja Wybrańczyk (znana z wszechobecnego w jazzowym światku zespołu O.N.E Quintet – może pora na nową płytę??), a kontrabasistą nadal poszukujący swojego muzycznego miejsca na ziemi (i dobrze, oby te poszukiwania trwały jak najdłużej!) Radek Łukaszewicz. Jak sama nazwa płyty wskazuje, debiut stanowi nagranie koncertowe. Ten akt odwagi i pewnej brawury wymuszony jednak został w pewnym zakresie podłymi okolicznościami świata pandemicznego.

Co ciekawe jednak, cały materiał, gdybym nie wiedział o okolicznościach jego powstania, uznałbym za nagrany w studio. Muzycy przykładają bardzo dużą wagę do każdego pojedynczego dźwięku. Brzmienie jest w pełni dopracowane, nie bójmy się słów – wręcz audiofilskie! Zazwyczaj pewnym mankamentem tego typu nagrań jest pewien ubytek dynamiki i autentyczności – bądźmy szczerzy, nagrania nakierowane na brzmienie często bywają nudne jak flaki z olejem, jeżeli chodzi o kompozycje. W tym przypadku jednak utwory nie tracą pewnego wewnętrznego nerwu, tak potrzebnego dla odbioru stonowanej i dojrzałej muzyki jazzowej. Żołubak w sposobie frazowania przypomina Billa Frisella - zresztą, w otwarty sposób do swoich inspiracji się przyznaje. Wszak na Live at Jazzstate znalazła się doskonała interpretacja Frisellowego utworu Small Town, którego genialną wersję Boski Bill zagrał na płycie zatytułowanej właśnie Small Town. Wydaje się, że współczesny gitarzysta jazzowy kierować się może dwoma drogami – albo prowadzi partie solowe w tradycyjnym tego słowa rozumieniu (motyw plus solówki wokół niego), albo kreuje przestrzeń, operując raczej plamami dźwiękowymi niż konkretnymi akordami. Co ciekawe, styl gry Żołubaka jest gdzieś pomiędzy tymi dwoma tendencjami i te dwa sposoby myślenia o gitarze jazzowej intrygująco łączy. Sygnalizowane skrawki naprawdę przepięknych melodii (chociażby nieprawdopodobnie ujmujący główny motyw z utworu It’s Okay to Panic) dosłownie „rozpływają się” w przestrzeni wytwarzanej przez całą trójkę muzyków. Trio to, choć prowadzone wyraźnie przez nasycone delikatnym przesterem brzmienie gitary, funkcjonuje jak jeden spójny organizm. Śmiało i z ogromną radością stwierdzić można, że oto do czynienia mamy z prawdziwym zespołem, a nie tylko trójką utalentowanych instrumentalistów.

Live at Jazzstate to, parafrazując słowa byłego już prezesa PZPN, prawdziwy „top”. Na płycie tej mieszają się przeróżne inspiracje frisellowsko-ecmowskie, lecz trio zdołało już na poziomie debiutu wypracować swój w pełni autonomiczny i oryginalny język. Dojrzałość bijąca z każdego dźwięku tego nagrania powoduje, że dla mnie Live at Jazzstate to bardzo mocny kandydat do najlepszej polskiej jazzowej płyty 2021 roku.
 

poniedziałek, 18 maja 2020

O.N.E. Quintet - One (2020)

O.N.E. Quintet

Monika Muc - saxophone
Dominika Rusinowska - violin
Paulina Atmańska - piano
Kamila Drabek - double bass
Patrycja Wybrańczyk - drums

One

AUDIO CAVE 2020/007


By Adam Baruch

This is the debut album by Polish Jazz ensemble O.N.E. Quintet comprising of five female representatives of the young generation of the local scene: saxophonist Monika Muc, violinist Dominika Rusinowska, pianist Paulina Atmańska, bassist Kamila Drabek and drummer Patrycja Wybrańczyk. The album presents seven pieces, three composed by Muc, two by Atmańska, one traditional tune and one composition by Krzysztof Komeda.

The music is quite characteristic of the young Polish Jazz scene; full of melancholy and folkloristic influences, strictly melody based but with open space for improvisation and soloing. The rather unusual instrumental lineup (see violin) creates a particular sound, which takes time to get used to. These Ladies have of course perfect schooling and a lot of playing experience behind them, which results in spotless execution, both by the front line and the rhythm section.

The original compositions are well structured, albeit a bit hesitant in their nature, which results in a certain lack of focus, as far as the album as a whole is concerned. But considering the fact that this is a debut offering, this is a minor point and can be easily forgiven.

This album offers a perfect opportunity to exam the timeless issue of "Women's Jazz", which always annoys me. I'd rather leave gender out of music the same way we should avoid dealing with race or religion. We should concentrate on giving woman equal opportunity instead. As this album proves, women can be certainly as creative, adventurous and clever as men in every aspect of life. Overall this is an important debut, which hopefully will open a recording continuance for this gathering of Jazz Amazons (daughters of Harmonia), for the years to come. Definitely worth investigating!

Zobacz też: