Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dokalski Olgierd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dokalski Olgierd. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 czerwca 2018

kIRk - Ich Dzikie Serca (2018)

kIRk

Antonina Nowacka - vocal
Olgierd Dokalski - trumpet, flute
Paweł Bartnik - electronics
Filip Kalinowski - turntables, effects

Ich Dzikie Serca

FUNDACJA KAISERA SÖZE 2018


By Piotr Wojdat

Po dłuższej, trzyletniej przerwie, z nową płytą wraca zespół kIRk. Poprzedni album wydany nakładem Asfalt Records i zatytułowany "III" zrobił na mnie duże wrażenie i chyba wciąż pozostanie tym ulubionym w dotychczasowej dyskografii grupy. "Ich Dzikie Serca" jest jednak kolejnym szczeblem ewolucji, który artyści z dosyć dużą łatwością pokonują. 

Za punkt wyjścia do stworzenia tego dzieła być może kIRk obrał sobie ostatni utwór na na poprzednim albumie, gdzie za znaczącą rolę w budowaniu narracji i klimatu była odpowiedzialna Antonina Nowacka. Jej głos, podobnie jak brzmienie trąbki i fletu Olgierda Dokalskiego, czasami silnie kontrastują z gęsto utkanymi elektronicznymi dźwiękami, które generują Paweł Bartnik i Filip Kalinowski. Częściej jednak współgrają z mrocznymi wizjami zawartymi w brzmieniu o charakterze syntetycznym. Właśnie najnowsza płyta bardziej dobitnie to pokazuje niż poprzednia.

kIRk to zespół, który na przestrzeni lat, chyba od "Mszy Świętej w Brąswałdzie", ma to coś, czego wiele zespołów może im pozazdrościć. Chodzi tu o własny styl oraz pomysł na muzykę, które nie są zdeterminowane podziałem na gatunki i nurty. Muzycy z pewnością tworzą historie, które można odnosić do dzieł literackich w rodzaju "Jądra ciemności" Josepha Conrada - o czym zresztą przeczytamy w zapowiedzi jednego z ich koncertów i pod czym sam mogę się podpisać. Zapewne inspirują się też muzyką elektroniczną czy industrialną. Ale dokładają też do tego tygla element improwizacji, przy okazji zderzając futurystyczne wizje z ludzką wrażliwością. W przeciwieństwie do "III", które było oparte na wyraźnych i niekiedy bardzo rytmicznych beatach, "Ich Dzikie Serca” jest albumem o mniej namacalnej narracji. Jest ona jednak silną stroną i tego wydawnictwa, ale żeby do niej dotrzeć i się w niej głębiej zanurzyć, trzeba więcej czasu.

Przyznam, iż pierwsze odsłuchy nowej płyty kIRka nie były dla mnie jasnym sygnałem, że oto mamy do czynienia z dziełem przepełnionym emocjami, nad którymi unosi się psychodeliczno-fantastyczna aura. Warto jednak wsłuchać się bardziej wnikliwie w to, co tym razem mają do zaproponowania członkowie grupy, by udać się w muzyczną podróż pełną wrażeń i licznych zwrotów akcji.

czwartek, 3 maja 2018

Zebry A Mit - Laumės (2017)

Zebry A Mit

Kamil Szuszkiewicz – trumpet
Olgierd Dokalski – trumpet
Wojtek Traczyk – bass guitar
Hubert Zemler – drums, metallophone

Laumės

FUNDACJA KAISERA SÖZE 2017


By Piotr Wojdat

Muzyka minimalistyczna niejedno ma imię. Taki wniosek można wysnuć po przesłuchaniu "Laumės" grupy Zebry A Mit. I choć minimalizm wywodzi się ze Stanów Zjednoczonych, a szczyt jego popularności przypadł na lata 60. i 70. ubiegłego wieku, to do dzisiaj pozostaje cennym źródłem inspiracji dla artystów reprezentujących różne gatunki muzyczne. Wzorowanie się na dokonaniach La Monte Younga, Steve’a Reicha czy Terry’ego Rileya, by wymienić tych najznamienitszych twórców, nie powinno dziwić. Zaciekawienie może jednak wywołać fakt, że zespół Zebry A Mit brzmi jakby przyświecały mu założenia minimal music, a tak naprawdę źródeł i inspiracji należy doszukiwać się w… tradycyjnych, litewskich pieśniach sutartines. 

Trębacz Kamil Szuszkiewicz, który jest pomysłodawcą i niepisanym liderem formacji, nie chciał w ten sposób stworzyć instrumentalnego odpowiednika wielogłosowych, śpiewanych przez kobiety z Litwy sutartines. Był to punkt wyjścia do zaprezentowania autorskiego projektu, którego wydźwięk byłby jak najbardziej współczesny. Udaje mu się to osiągnąć, co jest również zasługą trębacza Olgierda Dokalskiego, kontrabasisty Wojtka Traczyka oraz perkusisty Huberta Zemlera. Wszyscy wymienieni artyści mają pokaźny bagaż doświadczeń w tworzeniu muzyki zaliczanej do różnych gatunków. W tym konkretnym przypadku przekłada się to nie tylko na ciekawą formę, ale też i na intrygującą treść.

O tym, że "Laumės" to album, którego charakter odbiega znacząco od regularnie wydawanych płyt z muzyką jazzową i improwizowaną, można się już przekonać po pierwszym przesłuchaniu tego półgodzinnego wydawnictwa. Frazy wygrywane przez Szuszkiewicza i Dokalskiego albo się nawarstwiają, albo wybrzmiewają po sobie z lekkim przesunięciem czasowym. Nie ma tu miejsca na solówki czy popisy razem z pozostałymi muzykami. Zamiast tego trębacze nawiązują do wielogłosowości obecnej w tradycyjnych pieśniach litewskich, o których wspomniałem we wstępie. Tworzą polifonie, które robią duże wrażenie, a melodie, czasem nieoczywiste i niekiedy balansujące na granicy przyswajalności, głębiej zapadają w pamięć. Są zresztą oparte na sekcji rytmicznej, która pozornie spełnia jedynie rolę drugoplanową, a często za pomocą prostych środków wyrazu buduje napięcie na pierwszym planie.

Szuszkiewicz, Dokalski, Traczyk i Zemler równie dobrze odnaleźliby się w repertuarze typowo jazzowym z odpowiednią dozą kreatywności. Mają odpowienie umiejętności, zmysł twórczy oraz świadomość, że nie zawsze więcej znaczy lepiej. W przypadku "Laumės" postawili na minimalizm formalny i wykonawczy. Tak naprawdę jedyny w swoim rodzaju, co już samo w sobie powoduje, że wydawnictwo to warto polecić uwadze szanownych czytelników.

wtorek, 3 kwietnia 2018

Warsaw Improvisers Orchestra - CSW 14.03.2015 (2016)

Warsaw Improvisers Orchestra

Ray Dickaty - conductor
Patryk Zakrocki - violin, viola, conductor
Olgierd Dokalski - trumpet
Marcin Albert Steczkowski - cornet
Jan Małkowski - alto saxophone
Maciej Rodakowski - tenor saxophone
Mateusz Franczak - tenor saxophone
Piotr Mełech - Bb & bass clarinet
Zbigniew Chojnacki - accordion
Jacek Mazurkiewicz - bass
Ksawery Wójciński - bass
Michał Kasperek - drums
Dominik Mokrzewski - drums
and others

CSW 14.03.2015

FSR 2017/10

By Piotr Wojdat

Mimo, że twórcą i główną siłą napędową Warsaw Improvisers Orchestra jest saksofonista Ray Dickaty, to nie z jego powodu pojawia się w tym miejscu recenzja albumu tego imponującego liczebnie stołecznego kolektywu. "CSW 14.03.2015" to ważna płyta z co najmniej dwóch powodów: grają na niej czołowi jazzowi improwizatorzy, eksperymentatorzy i artyści, którzy w taki czy inny sposób związani są z warszawska sceną i nierzadko spotykali się ze sobą na różnego rodzaju impro mitingach i quasi rezydencji w klubie Chmury. Z tego poniekąd wynika drugi powód pozwalający myśleć o tej płycie jako o istotnej dla słuchacza - ten album jest jak lokalny dokument muzyczny. Szczęśliwie przedstawia on scenę warszawską w korzystnym świetle, ale też pokazuje, czym żył jazzowy underground w ostatnich latach.

Ideą Warsaw Improvisers Orchestra jest granie muzyki możliwie spontanicznej. Takiej, która wypływa z serca, a nie z głowy. Dopuszczane są co prawda odpowiednie wzajemne nakierowania, podpowiedzi, ale pomysłem Raya Dickaty’ego było wydobycie w tym przypadku z 29-osobowego zespołu jak najwięcej jakości muzycznej. Swobodna improwizacja w ramach orkiestry to nie jest rzecz jasna temat nowy, ale uchwycić taki moment, jakim był koncert kolektywu w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej z 2015 roku, czyli w dwa lata po powstaniu Warsaw Improvisers Orchestra, to pomysł, który przyniósł dobre rezultaty.

Na zawartość tego albumu składają się trzy kompozycje i każda nawiązuje tytułem do poprzedniej, razem tworząc zdanie "This That and the Other…". Mamy zatem do czynienia z utworami, które mogą funkcjonować jako odrębne kompozycje, ale przede wszystkim tworzą jedną całość. Są rezultatem konceptu Dickaty’ego na muzykę spontaniczną. Jazz jest jednym z jej składników. Wokalizy, elektronika, nawiązania do muzyki współczesnej to również istotne elementy stanowiące o jej wartości.

czwartek, 15 grudnia 2016

Dokalski/Cieślak/Miarczyński/Steinbrich - Dokalski/Cieślak/Miarczyński/Steinbrich (2016)

Dokalski / Cieślak / Miarczyński / Steinbrich

Olgierd Dokalski - trumpet
Tadeusz Cieślak - alto & soprano saxophones
Jacek Steinbrich - double bass
Jakub Miarczyński - drums, percussion

Dokalski / Cieślak / Miarczyński / Steinbrich

Fundacja Kaisera Söze 2016

By Bartosz Nowicki

Kolejny album z katalogu Fundacji Kaisera Söze sygnowany jest nazwiskami czterech muzyków (Dokalski, Cieślak, Miarczyński, Steinbrich), którzy w trakcie kilku improwizowanych sesji sprokurowali ten wielce obiecujący kawał free jazzu. Pierwszego z wymienionych nie trzeba przedstawiać, warto jedynie z perspektywy opisywanej płyty zaznaczyć, że jest on autorem tematów, które stały się punktem wyjścia do kolektywnej improwizacji. Tadeusz Cieślak to świeża krew lubelskiej sceny impro, współtworzący projekt Cząstki Elementarne, do którego należy również Jacek Steinbrich. Tym czwartym jest zaś wrocławski perkusista Jakub Miarczyński. Z całego zestawu niewątpliwie Dokalski swoim doświadczeniem scenicznym i rozpoznawalnością przyćmiewa pozostałych partnerów, jeśli jednak sięgniemy po płytę, raptem przekonamy się, że wcale nie on jest na niej postacią wiodącą. Na pierwszym planie stoi bowiem kolektyw i to na jego znakomitym funkcjonowaniu oparty jest artystyczny sukces nagrania.

Krążek otwiera prawdziwe free jazzowe mięcho. Od pierwszych taktów stajemy oko w oko z czterogłowym potworem ziejącym płomieniem zbiorowej improwizacjii, przywołującej w myślach rozgorączkowane aylerowskie kanonady ze "Spiritual Unity" czy "The Copenhagen Tapes". Jest gęsto i intensywnie. Jednak jeszcze zanim na dobre zasmakujemy w kompozycjach kolektywu, pierwszym wrażeniem, które uderza słuchacza, jest brzmienie. Niesłychanie wyraziste, wręcz aseptyczne, wypiętrzone w górne rejestry tonalne. Uwydatnione płaskim pogłosem wydobywa z instrumentów ich metaliczną fakturę, eksponując dźwięki o niebywałej wręcz ostrości. Ta akustyczna intensywność potęguje wrażenia, jakie wywołują zwłaszcza sonorystyczne fragmenty nagrania (z "Miejskim dyskursem" na czele). Intensywne przedęcia trąbki i saksofonów oraz towarzyszące im preparacje perkusji swą wyrazistością dorównują solowym dokonaniom Adama Gołębiewskiego, eksperymentującego z estetyką akustycznego noise'u.

Obok ekstremalnych brzmieniowo eksperymentów i porywistego impro istotne miejsce w muzyce kwartetu zajmuje wątek melodyczny. Inicjuje go Dokalski, wprowadzając do repertuaru szkice zamyślonych, snutych przydymioną trąbką ilustracji. Przewija się w nich zarówno melancholia "Mirza Tarak" ("Lament"), jak i iście filmowe tematy zaznaczone stłumioną frazą dęciaka (również "Miejski dyskurs") i solowym śladem wspaniale dudniącego kontrabasu. W zestawie proponowanym przez formację znalazła się także chwila na puszczenia oka w stronę szerszej publiczności. Dzieje się tak wv"Porannym chodniku", który ze swym regularnym pulsem i swingowaniem Dokalskiego mógłby znaleźć się w repertuarze jego macierzystej formacji kIRk.

Nagraniem rządzi młodzieńcza witalność, brak jazzowego zmanierowania, rozmach, swoboda, ale i świetne wyczucie artystów oraz wewnętrzna dyscyplina, nie pozwalająca ani na chwilę osiąść na muzycznej mieliźnie. W grze kwartetu nie chodzi wcale o ekstremalne doznania czy wyścigi instrumentalistów na spektakularne solówki. Główną zaletą jest elastyczność w poruszaniu się między różnymi elementami artykulacji i łączenie jej w dynamiczną, a jednocześnie spójną narrację. 

To prawdziwa radość dla słuchacza, móc obcować z tak entuzjastyczną energią emanującą z muzyki kwartetu. Liczę, że to dopiero początek współpracy Dokalskiego, Cieślaka, Miarczyńskiego i Steinbricha. Jestem również przekonany, że lada chwila ta mniej dotąd znana trójka instrumentalistów stanie się, jak Dokalski, pierwszoplanowymi postaciami rodzimej sceny improwizowanej.

piątek, 19 sierpnia 2016

kIRk - Zła Krew (2013)

kIRk

Paweł Bartnik - electronics
Olgierd Dokalski - trumpet
Filip Kalinowski - gramophones

Zła Krew

IGN 008




By Sebastian Niemczyk

Wystarczy spojrzeć na tytuły nagrań, żeby stwierdzić, że muzycy kIRk podczas sesji nagraniowej przepełnieni byli złą karmą. Ciągle posługują się elektroniką, gramofonami i trąbką, tyle że w porównaniu do dotychczasowych dokonań – "bardziej". Pozwolili sobie na więcej śmiałych eksperymentów, ale jednocześnie zadbali, by wszystkie fragmenty składały się na bardzo zwartą, spójną i złowrogą całość. Oparcie na improwizacji jest nie do przecenienia w budowie gęstej atmosfery ciągłego niepokoju, nie wróżącej nic dobrego nieprzewidywalności, w pozostawianiu piekących niedopowiedzeń.

Rewelacyjny utwór tytułowy może posłużyć za wzór, gdzie na surowym, fizycznym pulsie, kojarzącym się z "New History Warfare Vol. 2: Judges" Colina Stetsona, kształtuje się rzeczywistość, którą znaliśmy dotąd z wytwórni Modern Love. Tak jak podopieczni tego labelu (Andy Stott, Demdike Stare), kIRk brzmi niezwykle nowocześnie i aktualnie. Umacnia swoją pozycję jako jeden z najciekawszych zespołów na globalnej scenie eksperymentalnej. Można to próbować wytłumaczyć niezwykłym wyczuciem w doborze sampli do budowania narracji, dostateczną uwagą poświęconą programowaniu beatów i sekwencji czy dbaniem o spójność konceptu na każdym etapie tworzenia materiału.

Tymczasem nad Brąswałdem zapadł zmrok, skończyła się i ostatnia msza święta, i naprawdę smutna popijawa. Dziadkowie straszą dzieci, że nie mogą spać przy otwartym oknie, bo wtedy czarownice wlecą do pokoju. Chyba że posypie się parapet pieprzem, wówczas wiedźmy zaczną kichać i nie będą nikogo niepokoić. Zapomnijcie. Taka sztuczka nie spowoduje, że "Zła krew" złagodnieje.

sobota, 28 maja 2016

Olgierd Dokalski - Mirza Tarak (2016)

Olgierd Dokalski

Olgierd Dokalski - trumpet, voice
Maciej Rodakowski - tenor saxophone
Daria Wolicka - flute
Antonina Nowacka - voice
Gamid Ibadullayev - drums, percussion, balaban

Mirza Tarak


Fundacja Kaisera Soze 2016

By Bartosz Nowicki

Zainspirowana autentyczną pielgrzymką Jakuba Buczackiego płyta "Mirza Tarak" jest niezwykle intymnym zapisem mistycznej podróży wgłąb siebie. Autorski materiał Olgierda Dokalskiego spełnia najważniejsze cechy gatunkowe tożsame dla "motywu drogi" - czy to w literackim, czy filmowym wydaniu. Począwszy od tragicznego bohatera, który zostaje zewnętrznymi okolicznościami zmuszony do odbycia podróży, poprzez perypetie towarzyszące wędrówce, zmierzające do wewnętrznej przemiany, zwieńczonej w przypadku Buczackiego tryumfalnym powrotem do ojczyzny.

Ale kim właściwie jest ów Buczacki? Jakub Murza Buczacki herbu Tarak to jedna z najbardziej znanych postaci w Królestwie Polskim w I poł. XIX wieku. Po przystąpieniu Stanisława Szczęsnego Potockiego do Konfederacji Targowickiej, opuścił kraj uprzednio występując spod rozkazów generała. Jako jeden z nielicznych Tatarów (jedyny z Płd. Podlasia) odbył wówczas pielgrzymkę do Mekki, poznając przy tym język arabski. Co zatem Buczacki robi na tym blogu? To jego historii dedykowany jest album "Mirza Tarak" skomponowany przez utalentowanego potomka, Olgierda Dokalskiego, trębacza znanego m.in z formacji kIRk, Daktari, Msza Święta w Altonie, Nor Cold, czy Warsaw Improvisers Orchestra.

Hadżdż to pielgrzymka do Mekki, obowiązkowa dla każdego dorosłego muzułmanina. Buczacki udaje się w nią przez Bałkany i Turcję. Na płycie kierunek geograficzny i religia są jednak sprawą drugorzędną. Centralnym punktem tej kameralnej opowieści jest duchowość ujęta w formie jazzowo-etnicznej impresji. Dokalski wraz z podległym mu zespołem instrumentalistów kreuje w kompozycji nastrój niezwykle intymny i liryczny. Muzyka podąża duchową ścieżką, co wyraźnie słyszalne jest już na poziomie fraz przenikniętych melancholijną nicią, nawlekającą na siebie kolejne zmysłowe wątki melodii. Znakomitym przykładem może być utwór "W drodze", gdzie przydymiony tembr saksofonu tenorowego Macieja Rodakowskiego unosi się w przestrzeni niczym wstążki dymu wiszące w zamglonej zadumie krajobrazu. Podobne zamyślenie towarzyszy słuchaczom w "Adanie", kompozycji zaaranżowanej na flet poprzeczny i tradycyjny azerski instrument ludowy balaban. Jest to też utwór najmocniej nawiązujący do muzyki bliskiego wschodu.

Na płycie znajdują się również nawiązania do kultury i muzyki sefardyjskiej ("Dönmeh") czy bałkańskiej (przepiękny "Mizogin"), jednak egzotyka, z którą mamy do czynienia na płycie Dokalskiego, nie ma w sobie nic z cepeliady. Artyści prezentują raczej własną jej wizję oderwaną od religii, ale bliską sacrum. Począwszy od artykulacji instrumentów (flet, balaban, trąbka, saksofon, perkusjonalia), poprzez nawiązania do bliskowschodniej melodyki, aż po głos Antoniny Nowackiej, wszystkie elementy "Mirza Tarak" czule oplata mistyczna poświata. Eksperymentująca z wokalną improwizacją Nowacka pełni w tej narracji rolę przewodnika. Jej oryginalna poetyka, jakże udanie imitująca archaiczne formy muzyki tradycyjnej, za pomocą skrawków jak najbardziej autentycznych estetyk (od wątków quasi-operowych, przez arabskie zaśpiewy, aż po całkowitą abstrakcję) balansuje na granic jawy i snu. Sekunduje jej oszczędnie użyta elektronika, majacząca w tłach niczym pustynna fatamorgana.

Jako lider Dokalski z największą uwagą stara się kontrolować fabularny tok narracji oraz stwarzać natchnioną oniryczną atmosferę. Dlatego też jako solista, tak jak pozostali, nie wystaje poza kolektywną współpracę. To subtelne współbrzmienie instrumentów na "Mirza Tarak", chwilami wręcz wzruszające swoja kruchością i czułością, wydaje się być jakimś alchemicznym porozumieniem dusz, które musiało nastąpić miedzy muzykami nagrywającymi album. Zdaje się, że pielgrzymka Jakuba Buczackiego stała się dla nich wszystkich pretekstem do odbycia duchowej wędrówki.

czwartek, 7 sierpnia 2014

Daktari - Lost Tawns (2014)

Daktari  

Olgierd Dokalski - trumpet
Mateusz Franczak - tenor saxophone
Miron Grzegorkiewicz - guitars
Maciej Szczepański - bass
Robert Alabrudziński - drums

Lost Tawns (2014)



By Dirk Blasejezak


I am really happy about this album! After my review of "I travel within my dreams with a German passport" (see http://polish-jazz.blogspot.de/2013/08/daktari-i-travel-within-my-dreams-with.html) I was very curious to see how this promising band would go on. And it's really going well! They're not simply making another album, but instead go a step further and continue their development.

First thing to mention, of course, is that there is only room for one guitar in this formation. However, the absence of the second electric guitar does not limit the creative energy of the now five musicians. At a first listen this development is obvious through the significantly more relaxed way of playing. No strenuous solos or difficult passages that are supposed to show how good the musicians are. Instead, all five play in an unagitated manner along their tracks (still showing their great skills though). Right from the start the solo entry by Olgierd Dokalski lets you question if this is indeed a young newcomer band. To start off with such a hard-boiled and cool, yet free and soulful trumpet solo, makes one wonder! And this is actually inherent in all solos: no uncontrolled ecstasy, instead everybody always knows what he wants to tell and where the whole is going.

And this is indeed necessary, becaus compositionally too the new album of Daktari is much more mature than its predecessor! Was it in the latter sometimes necessary to compensate for lack of compositional creativity or maybe experience through a wilder play, the five pieces on this album here speak for themselves. This too is one reason why the individual musicians can play so much more relaxed. Additionally on this album the rhythm section (to which I would explicitly count Miron Grzegorkiewicz) has a much stronger influence on the whole. This can be heard in many very groovy passages – something the last album only rarely had to offer – and maybe the way Daktari could go in the future. 

So all in all this is by far their best album yet and a true recommendation. And although I doubt that it's possible to continue developing at this pace, I'm still very curious to see how their next album will be!

czwartek, 22 sierpnia 2013

Daktari - I Travel Within My Dreams With A German Passport (2013) ****

Daktari (band)

Olgierd Dokalski - trumpet
Mateusz Franczak - tenor saxophone
Tomi Simatupang - guitar
Miron Grzegorkiewicz - guitar
Maciej Szczepański - bass
Robert Alabrudziński - drums

I Travel Within My Dreams With A German Passport (2013)

By Dirk Blasejezak

The good news first: the Polish-German relations won’t be negatively affected by this album. When I heard the title of the record for the first time, I was actually concerned that the whole thing would be a nightmare. After all, I suspect that still many Polish feel at least uneasy about us Germans. But this album might suggest that there is maybe less bias among the younger Polish population.

The next irritation I had when looking at the cover: The album shows a passport of the former GDR - I assume that the musicians will get much trouble on every border they come to in their dreams...

And there’s something more German about the album, as it was recorded at the Butterama Recording Center in Berlin in November 2012. Shortly after that sessions Daktari had an interesting appearance at the Berlin Jazz Festival, where I saw them for the first time.

But then there is an inconsistency - Rutger Hauer is Dutch, but during his career he had to play for a number of times the blond and blue-eyed German so we can probably count him in as well...

What I musically noticed at the first glance were the two guitars. I usually don’t like the sound of jazz guitar in particular, so I was pretty skeptical at first with even two guitars here. But it works, and actually pretty good! The reason is probably that the guitars are in most jazz recordings mixed very soft and clear, but not here. Furthermore they do not try to get in the foreground too much, but rather create a whimsical background. A jiggling frame - partially inclined or even strenuous, but enthralling. Along with the drums and the bass this creates the framework in which trumpet and saxophone can let off steam. Interestingly, it is not only the lead instruments that unfold freely, but the whole band is in a permanent joint improvisation, which can not be described as free jazz though. The interaction works on a level that you would not expect from musicians of this young age!

Adding to that the record offers some very nice riffs that almost invite to hum, a thing that one rarely encounters in contemporary jazz. Some harmonies I would rather expect in pop or rock music (e.g. "Eine kleine Weltschmerz"). Particularly nice melodies you find in the first song (“Little Hollow”) and in the title track, which is found in two versions on the disk. I particularly like the first version of "I travel within my dreams with a German passport", since it provides something special: There are various electronic sounds included, that give the music a lot of momentum and dynamics. Just compare this version with the alternative take of this song or with the other songs on the record to see how well electronics can fit to jazz. Maybe this might be a way for Daktari, I can only recommend it to them, as they have a good attitude towards it. A bit surprising for me is the fact that the trumpet and the saxophone are on that version clear - you can say acoustically too. Certainly, they form an interesting counterpoint to the distorted instruments and the synthetic supplements, but I’d have liked some more experimentation here a lot. But I know as well as anyone else interested in that field of jazz, were the musicians try to integrate electronica into classic jazz, how hard that is and how narrow the ridge is where the musician (and producers) stroll along - they could have, just for "safety reasons", called this version the alternative take then.

But also in this respect I find this album more than pleasant! Perhaps because the musicians are still very young and approach the subject impartially, you find no reservation. One senses that it can work out if young people blend the music of their time with jazz. Exactly this kind of albums make me feel confident that jazz has a future - a future where we will not only have to listen to the standards from the American Songbook over and over again or watch musicians in a wild cacophony (as much as I like that too though).

This record is fun, it is exciting without being exhausting and it is catchy without becoming boring at any time. Definitely a recommendation!

(Editor) In case you want to buy this record please write at: daktaripl@gmail.com

The promo video for this record (also from an East German film):

poniedziałek, 22 lipca 2013

Nor Cold - Nor Cold (2013) ****

Nor Cold (band)

Olgierd Dokalski - trumpet, project concept
Wojciech Kwapisiński - guitar
Oori Shalev - drums, percussion
Zeger Vandenbussche - saxophones, clarinet, Jew's harp

Nor Cold (2013)


By Maciej Nowotny


Of all usual blah blah blah (exceptionally ill-thought and bad-written) provided to us by recording label (in this case Multikulti) only two descriptions of this music deserve to be taken seriously: "pain" and "euphoria". These may very well be keywords to describe any music aspiring to something more than just another piece of usual, overwhelming pop shit. If you are fed up with all-copying-one-after-another mainstream culture (and jazz!) and want to fly away to off-world of alternate music you should definitely reach out for this disc. Instead of a mirage of Hollywood "happy ends" it offers simply boundless sadness. Instead of popularity of mass media prostitutes of Paris Hilton or Rihanna kind, it proposes a glimpse of euphoria, of exultation, of satori.

By all this I don't want to say that it is flawless in itself. On contrary! It is much here to be improved. For example level of recording is difficult to appraise. Recording label only sent us music in mp3 which sounds played on my Marantz KI Signature Hi-Fi rather flat and lacking of space. Also, to be entirely honest, the musicians are not virtuoso or music exceptionally complicated and original. But all these imperfections are more than counterbalanced by incredible emotionalism, authenticity and spontaneity thanks to which this album by far surpasses many other CDs released in this year 2013. 

Before we move to the conclusion and usual mantra of "wholeheartedly recommended" or "must-listen" let me give you few facts about this project. Nor Cold is a collective of four musicians of which young trumpeter Olgierd Dokalski is probably the best known, at least to Polish audience. Co-founder of two interesting bands: Kirk and Daktari he is walking on free side of jazz if such a labeling has any sense at all in the beginning of XXI century. Distinctive feature of his art is continuous interest in Jewish music which is also present on this recording in delicate references to Sephardic songs of Balkan Jews. 

Another Polish musician involved in this project is guitarist Wojtek Kwapisiński who collaborated with Dokalski in Kirk and also co-created interesting ethnojazz duo Gamid Group. They are supported by Belgian saxophonist Zeger Vandenbussche and Israeli drummer Oori Shalev, currently residing in Berlin. Their input deserves as much accolade as that of Polish musicians since this music is first of all collective effort. Unlike mainstream jazz we have here no usual collection of solos and supporting rhythm section but rather well thought-out story, developing logically one piece after another. Yet, as I said before, this solid frame is filled up with emotions of such intensity that it leaves us with impression of total freedom, if not in form than at least in spirit.

All in all, this is of course "wholeheartedly recommended" and "must-listen", but on top of these so-much-worn-out adjectives there is here simply exceptional passion of artists involved in creation of this music. It made a listening to this album an experience special and rare. 

niedziela, 14 kwietnia 2013

Kirk - Msza Święta w Altonie (2012); Kirk - Zła krew (2013)

(Editor) Kirk is an collective which experiments with blending electronically propelled trance music with improvisation. This last element as much as the presence of talented trumpeter Olgierd Dokalski justify placing info about this album on our blog. If you want to learn more about this project please read excellent review by Joe Higham of their debut album "Msza Święta w Brąswaldzie" (2012). Here we are presenting you their two newest discs. While "Msza Święta w Altonie" is more like yet another improvisation on same themes as present on their debut album, "Zła Krew" is conceived as something new. 

Kirk (band)

Paweł Bartnik - electronis
Olgierd Dokalski - trumpet
Filip Kalinowski - gramophones

Msza Święta w Altonie (2012)





The holy mass in Altona is a journey into the unknown. It's an improvisation and a constant dialogue with sound; a trance and a meditation. The ritual. It is also a recording of the concert that took place at the Polish-Ukrainian Festival Jazz Bez (07.12.12) held in the Warsztaty Kultury venue in the city of Lublin. The concert during which the musicians from the kIRk band and the Altona duo - Paweł Bartnik (PC), Filip Kalinowski (turntable), Olgierd Dokalski (trumpet), and Wojciech Kwapisiński (guitar) - met for the first time onstage. (source: https://soundcloud.com/kirkkirk/msza-swieta-w-altonie)


Kirk (band)

Paweł Bartnik - electronis
Olgierd Dokalski - trumpet
Filip Kalinowski - gramophones

Zła krew (2013)




A man rots from the head first. Miasma remains trapped in ears and annihilates clear hearing. The sound is needed that will break through the barriers. Self-knowledge is needed to catch this sound. Improvisation is the only way to move downwards, to descend lower where the tones gain a physical dimension. “Zła krew” ("Evil Blood") is an expedition. “Zła krew” ("Evil Blood") is the second album of the kIRk band. A shattered structure, derived from improvisation, where the 20th century music heritage reverberates. The echo of the present manifests in the electronic tones, the vinyl hum and the sound of a trumpet. (source: https://soundcloud.com/kirkkirk/pies-zdech)



piątek, 14 grudnia 2012

New music from Kirk...


(Editor) The holy mass in Altona is a journey into the unknown. The improvisation and the continuous audible dialogue. The trance and the meditation. The ritual. It is also a recording of the concert that took place at the Polish-Ukrainian Festival Jazz Bez (07.12.12) held it the Warsztaty Kultury venue in the city of Lublin. The concert during which the musicians of the kIRk band and the Altona duo - Paweł Bartnik (PC), Filip Kalinowski (turntable), Olgierd Dokalski (trumpet), and Wojciech Kwapisiński (guitar), met on the stage for the first time.(source: https://soundcloud.com/)




wtorek, 10 stycznia 2012

Kirk - Msza Swieta w Braswaldzie (InnerGun, 2011)

Kirk (band)

Paweł Bartnik - electronis
Olgierd Dokalski - trumpet
Filip Kalinowski - gramophones 

Msza Święta w Brąswaldzie (InnerGun, 2011)




I would not pretend I know anything about this band: I went for this recording solely because of Olgierd Dokalski. He is a young trumpeter who has made recently good impression on me. First, because he  simply sounds well. Second, because he is open-minded person and is looking around himself wherever he can in search of inspiration. He has recently recorded an album with Daktari and this is his second release in 2011, no less interesting. And no else controversial! To be honest I do not like much either of them for different reasons. Respectively, Daktari seems to me a bit too Tzadik-klezmer-music inclined while Kirk is too heavily depending on use of electronics. Well, I do not have anything against electronics in music in principle. I am aware it may broaden and augment what sounds human beings are capable to produce. But there is a point where amount of electronics is stripping music out of its natural charm, making it monotonous and stupefying. Luckily not all album is like that because there are moments when focus is on musicians, their skills, their individuality and at these moments music is very, very promising. Summarizing, it is clear I am not great fan of Dokalski's last two releases but still I appreciate a lot his attitude towards music: creative, searching, personal. Hopefully he will remain on this track while getting better and better musically...


  

Author: Maciej Nowotny

środa, 24 sierpnia 2011

Daktari - This Is A Last Song About Jews, vol. 1 (Multikulti, 2011)

Daktari
Olgierd Dokalski - trumpet
Mateusz Franczak - tenor saxophone
Miron Grzegorkiewicz - guitar
Maciej Szczepański - bass
Robert Alabrudziński - drums

Multikulti, 2011



This is a debut album of band named Daktari led by young trumpeter Olgierd Dokalski accompanied by Mateusz Franczak on tenor saxophone, Miron Grzegorkiewicz on guitar, Maciej Szczepański on bass and Robert Alabrudziński on drums. One must admit that they are talented instrumentalists and bright future probably lays ahead of them. On this record they showed courage, free spirit and dedication to avantgarde music. I very much appreciate it!

However as far as music is concerned it has all typical advantages and disadvantages of debut recordings. It definitely sounds attractive, it's energetic and spontaneous. Moreover it is coherent showing that Dokalski has had clear artistic vision for Daktari: it's music is comfortably meandering between modern klezmer, noise, rock and indie pop aesthetics. It therefore may sound very attractive especially for less experienced ears of popular music lovers. I believe this may be one of the reasons why this CD got almost unanimously (for rare exception check this one by Bartek Adamczak) positive reviews all over Polish musical blogosphere. But although I share many authors sympathy for this recording I want to stress that from jazz point of view, jazz understood as improvised and free music, this recording is promising yet far from being mature, advanced or complete.

It shares all sins of recent disc ("Ghostwriter's Joke") by famous Contemporary Noise Sextet to which it is very, very similar. All that separates Daktari from CNS is its Tzadik-like Jewish-like component which is unfortunately rather duplicate and so often used all around Poland that it may be called anything but fresh and creative. In fact if I assessed Dakatari so high at the beginning of this text it's for those moments which are probably the least appreciated by artists themselves since those moments are well too rare and first of all too short. These are unhurried, unconstrained, unbound dialouges between instruments, especially between Dokalski trumpet and Grzegorkiewicz guitar, aptly counterpointed by infra-red Szczepański bass (check "Greetings From Ashood" the best track on this album). Were it not for these splendid moments I would call Daktari CNS-clone and advise to skip it...

Please listen to second track from this album titled "Zanussi":


Author of text: Maciej Nowotny

Zobacz też: