Jazzowa Jesień w Bielsku-Białej od samego początku swojej historii jest miejscem, gdzie rodzą się nowe, specjalne projekty. Tak będzie i w tym roku. Na scenie Domu Muzyki Bielskiego Centrum Kultury nowe oblicza swojej muzyki pokażą m.in. Aga Zaryan, Raphael Rogiński i Marcin Wasilewski Trio.
Translate
poniedziałek, 27 października 2025
23. Jazzowa Jesień im. Tomasza Stańko w Bielsku-Białej
piątek, 11 lipca 2025
Joe Lovano / Marcin Wasilewski, Sławomir Kurkiewicz, Michał Miśkiewicz - "Hommage"
Joe Lovano: Tenor Saxophone
Marcin Wasilewski: Piano
Sławomir Kurkiewicz: Double Bass
Michał Miśkiewicz: Drums
Tytuł płyty: "Hommage"
Wydawnictwo: ECM Records (2025)
Nagrano: November 2023, Van Gelder Studio, New Jersey
Autor tekstu: Paweł Ziemba
poniedziałek, 5 sierpnia 2024
Tomasz Stanko Quartet - "September Night"
Tomasz Stanko - trąbka
Marcin Wasilewski - fortepian
Slawomir Kurkiewicz - kontrabas
Michal Miskiewicz - perkusja
"September Night"
Tekst: Maciej Nowotny
Kilka lat przed jego śmiercią miałem okazję zostać zaproszony przez Tomasza Stańkę do jego mansardy na warszawskim Powiślu, aby porozmawiać o zbliżającym się festiwalu w Bielsku-Białej, którego był organizatorem. Tomasz nie był w wyśmienitym nastroju, gdyż w ramach obowiązków festiwalowych udzielał tego dnia wielu wywiadów, które go zmęczyły, a nawet rozdrażniły. Dziennikarze, którzy go odwiedzali, bywali mało zorientowani w jazzie, ale za to olśnieni celebryckim statusem artysty. Pytali o dywany w jego mieszkaniu, nie zwracając uwagi na muzykę płynącą cicho z głośników. A grał akurat jego ulubiony trębacz, Charles Tolliver, którego miałem szczęście rozpoznać. Lód został przełamany.
Rozmowa potoczyła się swobodnie dalej, na różne tematy, a jeden wątek miał poniekąd związek z Tolliverem. Tolliver żyje, ale nagrywa już rzadko, zresztą któż go dziś słucha, któż pamięta czy docenia jego geniusz? W tym momencie Stańko zadał nam (byłem w towarzystwie Rocha Sicińskiego i Piotrka Gruchały) retoryczne pytania: czy ludzie będą pamiętali moją muzykę i jak ją będą pamiętali? Nie był pewien ani jednego, ani drugiego. W tej samej rozmowie wyraził też pewną wątpliwość co do swojego talentu. Wspominał okres, gdy mieszkał w Nowym Jorku i kiedy zdał sobie sprawę, jak wielu jest tam wybitnych muzyków, wręcz genialnych, "grających niemal na każdym rogu", którym jednak nigdy nie będzie dane zaznać uznania czy sławy.
Dlaczego przywołuję to spotkanie? Bo zastanawiam się jak odebrałby fakt, że prawie 6 lat po jego śmierci jest nie tylko pamiętany, nie tylko słuchany, ale że pozostaje niezastąpiony. Przedmioty, których dotknął czy używał, nabrały magicznego charakteru, co miałem okazję obserwować na odbywającym się kilka dni temu - 19 czerwca 2024 roku - w warszawskim klubie Pardon, To Tu koncercie combo Tomasza Dąbrowskiego z materiałem z jego najnowszej płyty zatytułowanej "Better". W pewnym momencie Dąbrowski pokazał piękną, błyszczącą delikatnie złotem trąbkę, potwierdzając, że jest to instrument należący niegdyś do jego wielkiego imiennika. Patrzył na to z trzeciego rzędu przysłuchujący się koncertowi - w towarzystwie Doroty Miśkiewicz - Marcin Wasilewski. Nie wiem, co sobie o tym myślał, ale wiem, że gdy przysłuchujemy się muzyce na "September Night" - nagranej podczas koncertu w monachijskiej Muffathalle 9 września 2004 roku z muzykami tworzącymi dzisiaj trio Marcina Wasilewskiego - jeszcze lepiej rozumiemy, jak wielką częścią geniuszu Stańki była umiejętność znalezienia odpowiednich dla skali jego talentu współpracowników. Trio wspomnianego wyżej Wasilewskiego, wraz z grającymi na kontrabasie Sławomirem Kurkiewiczem i na perkusji Michałem Miśkiewiczem, to od kilku dekad wyznacznik najwyższych standardów jazzowego grania na żywo. Tej coraz rzadziej spotykanej sztuki, gdy szczególnie w czasach pocovidowych, mieliśmy wysyp wybitnych nagrań studyjnych, które jednak nigdy nie miały okazji wybrzmieć na żywo, a jeśli wybrzmiewały, to często rozczarowywały.
A zatem "September Night" jest muzyką najwyższej jakości, której pomimo upływu dwóch dekad od jej nagrania, nie tylko nie dotknął ząb czasu, ale wręcz dodał jej mocy. Jest też okazją do przypomnienia, co stanowiło o unikalnym charakterze tego artysty: nieustannym kwestionowaniu swojej roli, tego, co się chce powiedzieć, szukaniu nowych kontaktów, nowych inspiracji, nie tylko muzycznych, gotowości by zaczynać wszystko od nowa, by nie tylko grać, ale żyć jazzem. Tej jego unikalnej właściwości nie odnajdziemy na tych starych nagraniach i jest to właściwie ich jedyna wada, dlatego tego ducha poszukiwań warto szukać wśród muzyków kontynuujących duchowe dzieło Maga z Krakowa. Zresztą warto tego elementu szukać nie tylko w jego muzyce, ale także w nas samych, jej słuchających.
środa, 16 lutego 2022
Marcin Wasilewski Trio - En Attendant (2021) Vinyl Edition
Marcin Wasilewski - Piano
Slawomir Kurkiewicz - Double Bass
Michal Miskiewicz - Drums
En Attendant (2021)
I będę czekać na Ciebie choćby do końca echa nut…
Piękna opowieść, zawieszona w czasie, który zdaje się mijać wolniej niż zwykle. Momentami upajająco dyskretna, docierająca do nas z wewnętrznego bardzo daleka. Zaskakująco oszczędna, co pozwala w pełni skupić się na bijącej z niej wrażliwości.
Nowy album Marcin Wasilewski Trio niesie w sobie wiele cierpliwości, pokory i niezwykłej dojrzałości emocjonalnej. Osobiście, wyczuwam sporą różnicę temperatury pomiędzy ‘En Attendant’ a poprzednimi albumami. Jest chłodniej, ale dzięki temu bardziej tajemniczo. Dużo na tej płycie zakamarków, do których docieramy z czasem…i właśnie to odkrywanie jest niesamowicie wciągające. Świadomość, że między nutami zapisano co najmniej drugą historię uruchamia wyobraźnię, która będzie potrzebna jak nigdy dotąd w nagraniach trio.
Surowość. To słowo jako pierwsze przyszło mi na myśl po pierwszym odsłuchu. To na pewno zasługa tych licznych fragmentów płyty, w których do głosu dochodzi…wyciszenie. Właśnie ono powoduje, że tym razem podróż przez muzykę trio odbędzie się ze znacznie mniejszą ilością podpowiedzi. ‘En Attendant’ zmusza do uruchomienia kreatywności interpretacyjnej, dosłownie w każdym momencie. Dzieje się tak, ponieważ tu każde uderzenie pałek, akord czy tknięcie struny nabiera nowej mocy narracyjnej. Dawno nie słyszałem nagrań, które tak absorbują uwagę słuchacza. Podświadomie czujemy, że każdy detal ma znaczenie zatem nie chcemy stracić nawet taktu.
Ascetyczność. Marcin Wasilewski przyzwyczaił mnie do charakterystycznych dla siebie ‘płynących’, pełnych pasji, partii fortepianu a tymczasem z albumu dobiega granie nieco wycofane, jakby nieśmiałe, niezwykle oszczędne. To ogromna zmiana, ale w mojej opinii dzięki temu ten album jest znacznie głębszy od poprzednich. Nie do przejrzenia, niezależnie od tego jak często będziecie go słuchać. W tym momencie warto zwrócić uwagę na grę Michała Miśkiewicza na bębnach i Sławomira Kurkiewicza na kontrabasie - to duo tworzy całkowicie nowy horyzont ‘En Attendant’. Obaj potrafią przejąć główny głos, dzięki niezwykle czujnej artykulacji, kreującej bardzo często pierwszy plan. Robią to nienachalnie, ale na tyle wyraziście, że to z tych dwóch źródeł biją emocje, które definiują dany moment w utworach. Wsłuchujemy się, ponieważ od sposobu uderzenia w talerz, ramę czy strunę zależy czy czeka nas wytchnienie czy kolejne napięcie. To oczywiście subiektywne odczucie, ale nie pamiętam by tak było wcześniej a jest to niezwykle wciągające doświadczenie, pozwalające wykorzystać trio pełne spektrum możliwości w eksponowaniu treści.
Intymność. Dla mnie to najbardziej podskórna płyta zespołu. Mam wrażenie jakbym przez ścianę, w pokoju obok, podsłuchiwał te nagrania. Spłoszony dreszcz biegnący co chwilę po skórze…niby nie przystoi, ale jak oderwać ucho od takiej sytuacji? Kiedy dobiegają tak niesamowite dźwięki i budują się tak cudownie nieostre obrazy? Bardzo ‘najbliższy’ album, który nie zaprasza, ale stoi nieśmiałym otworem. Małymi krokami wchodzimy w jego przestrzeń i chłoniemy każdą częstotliwość. A każda z nich jest niczym smuga czułości, po której zostaje posmak szczęścia i zawstydzenia. Nie pomylicie go z niczym innym…jestem pewien.
Skrytość. Niezwykle niedopowiedziana sesja. Niczym ktoś, kto powiedział o tysiąc słów za mało… A może powinniśmy spojrzeć na to z drugiej strony: ktoś kto nie powiedział o tysiąc słów za dużo? Boimy się niezrozumienia a tymczasem w nim tkwi największa przygoda ‘En Attendant’. Mamy błądzić, mamy dotykać nut z zamkniętymi oczami, mamy mylić kształty i kolory by finalnie ułożyć z tego swoja własną, za każdym razem inną, historię. I to będzie nasza historia. Ta muzyka została nam tak podana byśmy mieli odwagę myśleć o niemożliwym. To dźwięki wybudzające skojarzenia, dające życie nowym połączeniom w naszej wrażliwości. Świat doznań nienazwanych. Jeszcze.
Cisza. Nie chodzi o pustkę na pięciolinii…wystarczy, że odległości między nutami się zwiększają i pojawia się właśnie ona, pełnoprawny czwarty członek zespołu. Trio czyli kwartet… Długo wybrzmiewające pogłosy, echa, wyciszenia - to wszystko powoduje, że każda fala dźwiękowa ma swoje kolejne oblicza a my…błądzimy jeszcze bardziej. Nigdy jednak zagubienie nie było tak fascynującym przeżyciem. Bezgraniczność tego albumu kryje się właśnie w tych miejscach, w których dzieje się najmniej. Aranżacyjne arcymistrzostwo i jednocześnie wielka sztuka tak zagrać by nigdy nie zaspokoić naszego głodu ciekawości. ‘En Attendant’ to płyta wielu powrotów.
Muzyka. Nie ma najmniejszego sensu szerzej omawiać poszczególnych utworów, ponieważ ten album musi być wysłuchany w całości, na jeden raz. Od pierwszego, do ostatniego taktu. Tylko wtedy docenicie kunszt muzyków, którzy w niezwykle wytrawny sposób przemieszczają się między odległymi sposobami ekspresji. Mistycyzm a nawet rytualność łączą się z oniryczną aurą w trzech mini formach ‘In Motion’ - utworach, które dzięki rozpiętości aranżacyjnej stanowią swoiste enklawy amnezji. Tu naprawdę można się zatracić do…zapomnienia. Kultowe ‘Riders On The Storm’ zyskało nowe, niespieszne życie, pełne aksamitnej delikatności. Marcin Wasilewski wraz z zespołem tchnęli sporo świeżości i specyficznej otwartości do tego klasyka. Nie oznacza to jednak, iż rozmyła się jego tajemnica. Niewątpliwie opowieść toczy się w innym paśmie, ale nie mniej hipnotycznym. ‘Vashkar’ i ‘Glimmer of Hope’ to dwa utwory, które pojawiły się na poprzedniej płycie trio, ‘Arctic Riff’, nagranej wraz z saksofonistą Joe Lovano. Niesamowite, że teraz, gdy możemy posłuchać wersji bez saksofonu, obie kompozycje jawią się jako znacznie bardziej intrygujące. To zupełnie nowe wyzwanie dla wyobraźni słuchaczy i wg mnie, z ogromnym pożytkiem dla muzyki. Fortepian Wasilewskiego tworzy tu zupełnie inną płaszczyznę - znacznie bardziej pojemną i czułą na dotyk ludzkiego ucha. Kurkiewicz i Miśkiewicz wypadają w obu tych utworach niezwykle plastycznie co przekłada się na falująca wręcz intensywność - rewelacyjnie sterują dramaturgią i to w pełnym zakresie. Warto dodać, że gra całego trio wypada bardzo…ekonomicznie - wszystkie te ruchy są jakby…mikroskopijne a efekt tak bardzo spektakularny. Brawo za wyczucie! Najspokojniejszy na płycie ‘Variation 25’ to interpretacja kompozycji Jana Sebastiana Bacha. Miękko, szykownie i nostalgicznie. Bardzo klasyczny moment, ale bardzo potrzebny by przypomnieć wszystkim, że pod nogami cały czas jest ziemia.
‘En Attendant’ zaskoczył mnie swoim pojawieniem. Nie przypuszczałem, że
rok po nagraniu ‘Arctic Riff’ usłyszymy nową płytę od Marcin Wasilewski Trio.
Oba te wydawnictwa łączy historia jednej sesji nagraniowej, ale w cudowny,
magiczny wręcz sposób, rozdziela nastrój chwili, która urosła do postaci
fraktala, w którym kłębią się te wszystkie widma, emocje i…cisza. Im dalej w
świat tej muzyki, tym coraz bardziej pulsujemy jej rytmem i upajamy
nieostrością zdarzeń. Niezwykły to album, pełen zgaszonych świateł i tańczących
cieni wyobraźni, w którym najważniejsze jest to byśmy zaufali swojemu
instynktowi i cały czas szli do przodu za…głosem Marcina Wasilewskiego. Nie
sądzę byście zrozumieli choć jedno słowo, ale musicie wiedzieć, że On jeden zna
drogę.
piątek, 5 listopada 2021
Marcin Wasilewski Trio - En Attendant (2021)
Slawomir Kurkiewicz - Double Bass
Michal Miskiewicz - Drums
En Attendant (2021)
Tekst: Maciej Nowotny
Bardzo przepraszam, ale nie widzę sensu pisania typowej recenzji albumu tego trio. Wszyscy znają tworzących je muzyków: Marcina Wasilewskiego grajacego na fortepianie, Sławomira Kurkiewicza na kontrabasie i Michała Miśkiewicza na perkusji. W końcu grają oni razem już chyba 30 lat! Wszyscy się nauczyli nie tylko jak się nazywają, na jakich instrumentach grają, ba! nawet jak brzmią, ale też, że są genialni (tak twierdził przecież sam Tomasz Stańko, a to jest najlepsze z możliwych namaszczenie). Osiągnęli status w Polsce typowy dla naszego braku umiaru: totalnego, że aż śmiesznego uwielbienia, gdy krytycy, publiczność, słowem wszyscy czołgają się przed artystami i łkają z podziwu. Cokolwiek by nie grali byłoby cudownie (podobny nimb otacza w Polsce jeszcze chyba tylko Możdżera i Bałdycha, bo Wojtek Mazolewski jakby wypadł z łask).
Tymczasem obiektywnie patrząc (obiektywnie czyli z punktu widzenia rozkapryszonego recenzenta, który popełnia tę pseudo-recenzję) ostatnie albumy tego trio, chociaż ciągle brzmiały świetnie (i to także na żywo, co nie jest zbyt częste w tych czasach), choć ciągle sprzedające się rewelacyjnie i słuchane przez tysiące jak nie miliony na całym dosłownie świecie, choć będące jedynymi praktycznie płytami z muzyką polskich jazzowych artystów słuchanymi, ba, kochanymi w każdym zakatku globu, nie przynosiły jednak właściwie żadnego zaskoczenia. O zgrozo! Jakże ja mogłem wypowiedzieć taką herezję. Toż teraz jeszcze bardziej niż do tej pory będę enfant terrible małego piekiełka polskich recenzentów, a ja tylko piszę z serca i mówię to, co inni też mówią, ale szeptem, na offie, gdy mikrofony są wyłączone, gdy ćwiartka pękła, dym szumi w głowie...
Żartuję oczywiście, cały czas świetnie się tego słuchało, każda nutka tak pięknie, tak ślicznie, tak ładnie wybrzmiewała, ale czegoś brakowało. Czego? - zapytacie. Jest wspaniała wytwórnia, są zachwyceni krytycy, jest publiczność na całym świecie, tłumy na koncertach to czego jeszcze może brakować? Wolności! A czymże jest człowiek bez wolności? Każdy człowiek, nie tylko artysta. W ogóle człowieka, artysty, sztuki bez wolności nie ma. I na to czekałem. "En attendant" - tytuł płyty zbiegiem okoliczności (?) dokładnie znaczy to właśnie czyli "w oczekiwaniu" - zelektryzował mnie. Czy naprawdę czymś mnie zaskoczy? Czy znowu uśpi, ulula, ukołysa, ale niemal aż do snu, do zapomnienia, do znudzenia?
Na szczęście okazało się, że warto było czekać. Kluczowym elementem na płycie są trzy improwizacje zatytułowane "Motion Parts p. 1, 2, 3", które pokazują, że to trio ma jeszcze coś przed sobą poza odcinaniem kuponów od zasłużenie zgromadzonej przez 30 lat sławy. Nie tylko są to improwizacje, nie tylko z ducha free jazzowe, ale odświeżają one całkowicie język tego trio. Nie ma tu tych już nieco ogranych pasaży na fortepianie, tych nazbyt dobrze znanych schematów współbrzmień między instrumentami, pojawia się zaskoczenie, swoboda, świeżość, ciekawość co nastąpi za chwilę. Przy czym muzykom udało się jednocześnie dobrze wyważyć obecnośc tych elementów z dobrze znanymi z poprzednich krążków ładnymi melodiami, standardami czy rockowymi coverami.
A zatem jest coś nowego w grze tego trio: brawo! Ale... to dopiero początek. Pozostaję w oczekiwaniu na dalszą część tej ewolucji. I może o to chodziło? Taką mam przynajmniej nadzieję, bo aby zachować wolność - także tę artystyczną - trzeba o nią walczyć każdą kolejną płytą, każdym koncertem, każdego dnia. Nieprawdaż?
niedziela, 16 sierpnia 2020
Marcin Wasilewski Trio/Joe Lovano - Arctic Riff (2020)
Marcin Wasilewski - piano
Sławomir Kurkiewicz - bass
Michał Miśkiewicz - drums
Joe Lovano - tenor saxophone
Jednak w przypadku "Arctic Riff" można mieć było przeczucie, że wrażenia będą od początku co najmniej dobre. Po pierwsze, Lovano to przecież o wiele wyższa półka niż Milder. Wprawdzie nie gwarantuje to całkowitego artystycznego porozumienia, ale amerykański saksofonista jest ostatnio "w sztosie", co potwierdziły świetne albumy z ubiegłego roku: "Trio Tapestry" oraz "Roma", nagrana na koncertach z Enrico Ravą. Oba często wymieniane wśród najlepszych wydawnictw 2019 roku.
niedziela, 10 listopada 2019
Marcin Wasilewski Trio i Torn/Berne/Smith na Bielskiej Jesieni Jazzowej !!!
Tomasz Stańko – Muzyka Ilustracyjna i Filmowa
Marcin Wasilewski - fortepian
Sławomir Kurkiewicz - kontrabas
Michał Miśkiewicz - perkusja
Orkiestra Kameralna AUKSO
Soliści
czwartek, 13 grudnia 2018
Anna Maria Jopek & Branford Marsalis – Ulotne (2018)
Anna Maria Jopek & Branford MarsalisAnna Maria Jopek - vocals
Branford Marsalis - saxophone
Krzysztof Herdzin - piano
Marcin Wasilewski - piano
Robert Kubiszyn - bass
Piotr Nazaruk - flute, clarinet, etc.
Mino Cinelu - percussion
Atom String Quartet
Ulotne
AMJ 001
By Adam Baruch
poniedziałek, 1 października 2018
Marcin Wasilewski Trio – Live (2018)
Marcin Wasilewski TrioMarcin Wasilewski - piano
Sławomir Kurkiewicz - double bass
Michał Miśkiewicz - drums
Live
ECM 2592
By Adam Baruch
niedziela, 16 września 2018
Dorota Miśkiewicz – Piano.pl (2016)
Dorota MiśkiewiczDorota Miśkiewicz - vocals
12 pianists
Atom String Quartet
Piano.pl
UNIVERSAL MUSIC POLSKA 602557206852
By Adam Baruch
The list of the pianists reads like the who's who of Polish Jazz: Michał Tokaj, Andrzej Jagodziński, Lutosławski Piano Duo, Bogdan Hołownia, Leszek Możdżer, Piotr Orzechowski, Tomasz Kałwak, Marcin Wasilewski, Krzysztof Herdzin, Dominik Wania, Grzegorz Turnau (who also briefly sings) and Włodzimierz Nahorny. Saxophonist Henryk Miśkiewicz (Dorota's Father) guests on one song. The DVD (filmed during the concert), included in the package, adds the concert's intro, outro and a couple of songs not included on the CD.
czwartek, 13 lipca 2017
Grzech Piotrowski – Lech Czech i Rus Symphony (2017)
Grzech PiotrowskiGrzech Piotrowski - saxophone
Marcin Wasilewski - piano
Krzysztof Lenczowski - cello
Mateusz Smoczyński - violin
Ghostman - vocal
and others
Lech Czech i Rus Symphony
POLSKIE RADIO 2045
By Adam Baruch
piątek, 12 maja 2017
Grzech Piotrowski – Six Seasons (2016)
Grzech Piotrowski - saxophone
Marcin Wasilewski - piano
Jarosław Stokowski - bass
Robert Luty - drums
Mariusz Patyra - violin
Mateusz Smoczyński - violin
Aleksandra Jarosińska - viola
Krzysztof Lenczowski - cello
Six Seasons
ALCHEMIK
By Adam Baruch
niedziela, 12 października 2014
Jacob Young - Forever Young (2014)
Jacob Young - guitars
Trygve Seim - tenor & soprano saxophones
Marcin Wasilewski - piano
Sławomir Kurkiewicz - double bass
Michał Miśkiewicz - drums
Forever Young
ECM 2366
By John Kelman
środa, 2 stycznia 2013
Henryk Miskiewicz / Simple Acoustic Trio – Lyrics (2001)
Marcin Wasilewski - piano
Slawomir Kurkiewicz - bass
Michal Miskiewicz - drums
GRAMI 002
By Adam Baruch
piątek, 14 września 2012
Simple Acoustic Trio - When Blues Will Leave? (1996)
Marcin Wasilewski - piano
Slawomir Kurkiewicz - bass
Michal Miskiewicz - drums
When Blues Will Leave? (1996)
Tracklisting:
1. When Will the Blues Leave? (O.Colleman)
2. Arpegiatta (M.Wasilewski)
3. King Korn (C.Blay)
4. Umbra (S.Kurkiewicz)
5. Quaraquaquaraqua (M.Wasilewski)
6. Balladoena (M.Wasilewski)
7. Pablo Blue (M.Wasilewski)
8. Koina (M.Wasilewski)
9. Rocker (M.Wasilewski)
wtorek, 4 września 2012
Grzech Piotrowski - World Orchestra (Agora, 2012)
Grzech Piotrowski - sax
Theodosii Spassov - kaval
Ruth Wilhelmine Meyer - vocal
Terje Isungstet - vocal, wood percussions, stones, creator of ice-music
Azat Bikchurin - kurai
Marcel Comendant - Moldavian dulcimer
Bram Stadhouders - electrical guitar
Marcin Wasilewski - piano
Michał Barański - double bass
Jan Pilch - percussions
Robert Luty - drums
Sandra Kopijkowska - harp
oraz ALCHEMIK STRING ORCHESTRA
World Orchestra (Agora, 2012)
sobota, 25 sierpnia 2012
Simple Acoustic Trio - Habanera (2000)
Marcin Wasilewski - piano
Sławomir Kurkiewicz - double-bass
Michał Miśkiewicz - drums
Habanera (2000)
środa, 15 sierpnia 2012
Simple Acoustic Trio - Live in Getxo (1996)
Sławomir Kurkiewicz - double-bass
Michał Miśkiewicz - drums
Track listing:
2 King Korn 4:40
3 Arpegiatta 7:33
4 Turnaround 7:11
5 Habanera Excentrica 9:39
6 Kattorna 3:19
7 Ballade For Bernt 7:32
8 Quara-Qua Quara-Qua
sobota, 7 lipca 2012
Tomasz Stanko Quartet - Soul Of Things (ECM, 2003)
Tomasz Stanko - trumpet
Marcin Wasilewski - piano
Slawomir Kurkiewicz - double bass
Michal Miskiewicz - drums
Soul Of Things (ECM, 2003)
By Geoff Barber
http://www.allaboutjazz.com
Henryk Miskiewicz & Simple Acoustic Trio - Lyrics (2001)
Henryk Miśkiewicz - alto & soprano saxophone, bass clarinet
Marcin Wasilewski - piano
Sławomir Kurkiewicz - bass
Michał Miśkiewicz - drums
Lyrics (2001)
Tracklist:
1. Half Note
2. Lyrics
3. Gush
4. Furiozi
5. Song About Song
6. Thema from Spartakus
7. Gate of the Happiness
















