Translate

środa, 29 kwietnia 2020

Przemysław Strączek Quartet - Fig Tree (2020)

Przemysław Strączek Quartet

Przemysław Strączek - guitar
Marcin Kaletka - tenor & soprano saxophones
Francesco Angiuli - double bass
Patryk Dobosz - drums

Fig Tree

ESARTCD1908


By Alek Jastrzębski

Drzewo figowe w literaturze, mitologii i religii pojawia się wielokrotnie, przywdziewane co rusz to w inne znaczenia symboliczne. Jednym z nich jest bogactwo oraz pomyślność i to właśnie ono według mnie najlepiej oddaje to, co znajdziemy między dźwiękami najnowszej płyty gitarzysty Przemysława Strączka: obfitość emocji i pomysłów.

"Fig Tree" to szósta płyta w dorobku artysty, który tym razem prezentuje nam swoją twórczość w pozostawiającej duże pole do popisu odsłonie kwartetowej. Już od pierwszych dźwięków słychać, że wszyscy czterej muzycy odnajdują się w tej formule wyśmienicie i doskonale rozumieją się muzycznie. Nie uświadczymy tu ani przez chwilę uczucia pustki, przesytu czy nudy. Wszystkie utwory są odpowiednio wyważone, ale w taki sposób, by poczucie równowagi nie ograniczało wolności ekspresji. 

Na szczególną uwagę zasługuje sposób gry Strączka, który niezwykle płynnie łączy grę akordową z solową, dzięki czemu aranżacje żyją i pełne są detali, czekających na odkrycie podczas kolejnych odsłuchów krążka. Dodatkowym plusem tego zabiegu jest piękne przeplatanie się partii gitary i saksofonu, w nieustannym i zajmującym dialogu. Ciekawym urozmaiceniem jest zastosowanie przesteru w "Dwa" i "Lustrze", będącego niejako nowym argumentem gitary w retorycznej batalii z saksofonem. 

Jednak główną siłą najnowszej płyty gitarzysty jest, moim zdaniem, ładunek emocjonalny, który ze sobą niesie. W ciągu tych 48 minut można poznać różne odcienie melancholii, smutku, czasem wręcz rozpaczy z nutką bezsilności, choć znajdziemy tu też radość i spokój. Zdecydowanie drzemie w tych utworach coś więcej niż dźwięki i interesująca harmonia. Moim ulubionym utworem jest otwierające płytę "Suspended", w którym możemy usłyszeć przejście przez różne, wymienione wyżej, stany emocjonalne, z fantastycznym, ocierającym się o nurt free, fragmentem z brawurową solówką saksofonu. 

"Fig Tree" przywodzi na myśl samotny odpoczynek pod drzewem o zmierzchu po długiej wędrówce. Choć ciało się odpręża, to myśli pozostają w ruchu i uciekają czasem w stronę trudniejszych przeżyć, powodujących nie do końca kontrolowaną gonitwę myśli, niepokój i nerwowość. Jednak wydłużające się cienie przynoszą ukojenie i poczucie równowagi, pozwalające cieszyć się obecnością otaczającego piękna.

wtorek, 28 kwietnia 2020

Chochół/Gembalski/Majchrzak/Zduniak - Our Last Session (2019)

Chochół / Gembalski / Majchrzak / Zduniak

Andrzej Chochół - guitar
Henryk Gembalski - violin
Krzysztof Majchrzak - bass
Michał Zduniak - drums

Our Last Session

PRIVATE EDITION


By Adam Baruch

This is an archival release of an improvised recording session by four Polish Jazz musicians: guitarist Andrzej Chochół, violinist Henryk Gembalski, bassist Krzysztof Majchrzak and drummer Michał Zduniak, all members of groups like Labirynt, Zdubop (or Zdu-bop) and other ensembles, active usually on the alternative Polish Jazz scene far from the fame and glory of the mainstream but certainly not less significant. The session was recorded at the studio owned by Zduniak, who was at the time already gravely ill and sadly died a year to the day since the session date. The album presents seven tracks, six of which are spontaneous improvisations and one was composed by Majchrzak.

The music is an incredibly dense barrage of group improvisation by these four veteran musicians, creating a wall of sound effect, which still enables the individual instruments to be heard clearly. The individual parts vary in their intensity and dynamics, bringing each of the musicians up front, but there are no straightforward solo parts as such.

Although this music is all about group improvisation, the individual contributions are all first rate. Gembalski is sadly one of the most underrated Polish Jazz violinists and his parts on this album are nothing short of spectacular. Majchrzak is a brilliant bass guitarist, also sadly little known beyond a close list of friends and followers. Perhaps the fact that he lives in Paris since many years took him out of the public eye, but he is a world class player and has little competition on the local Polish scene. Chochół contributes some hair-rising electric guitar soli, and he also deserves a much wider recognition. Zduniak contributed superb drumming parts to many iconic Polish Jazz albums and his untimely death was a blow to the scene.

It is truly great to have this music available, as it not only deserves to be heard, but is also an important historic record of the lesser known components of the Polish Jazz scene, which should be remembered and documented. Overall this is a fascinating piece of music with historic significance, which is worth looking for and listening to, and which might surprise many listeners with its richness and uniqueness.

poniedziałek, 27 kwietnia 2020

Marcin & Bartłomiej Oleś Duo - Alone Together (2019)

Marcin & Bartłomiej Oleś Duo

Marcin Oleś - double bass
Bartłomiej Oleś - drums

Alone Together

AUDIO CAVE 2019/013





By Adam Baruch

I can hardly think of a more appropriate way to wrap up (well almost) the Polish Jazz releases for the year 2019 than by writing about this album by two of the most prominent Polish Jazz musicians: bassist/composer Marcin Oleś and his twin brother, drummer/composer Bartłomiej Oleś (collectively known as Oleś Brothers), who also happen to be my friends. The album consists in fact of two separate mini-albums (on two separate CDs), each presenting a solo album: "Lapidaria" by Marcin with six original solo bass compositions and "The Drum Tower" by Bartłomiej with a five-parts suite for solo drums composed by him. The album celebrates the twentieth anniversary of their activity on the European Jazz scene and was recorded at the MaQ Records Studio and engineered by Michał Rosicki with spectacular sonic quality.

In the early days of their musical journey Marcin and Bartłomiej already released solo albums ("Ornette On Bass" and "Free Drum Suite" respectively), which makes this album into a symbolic closing of a creative circle. In spite of the extremely difficult naked environment, their solo music is full of intrinsic melody even if not explicitly articulated. They are always able to tell a "story" with their music, which keeps the listener mesmerized for the duration.

Anybody listening attentively to these two mini-albums should be easily convinced that the Oleś Brothers turned their skills and experience in time into an Art Form. Their essence outgrew the basic rhythm section role they so splendidly demonstrated on the many records they took part in during the last two decades, and eventually produced a couple of visionary musicians, who, whether separately or together, are always able to achieve the highest levels of spiritual and emotional expressionism.

The intimate music that this album offers is obviously less spectacular than most other albums released this year, but its depth easily defends its importance and significance. Minimalism is so much more difficult to be understood and appreciated, and yet alone or together Oleś Brothers are iconic musicians and their statements, individually and collectively, remain the core of European Jazz aesthetics. It makes me happy to hear a new album by the Oleś Brothers after a period of relative inactivity, as it is able to fill my heart with joy and my mind with gratitude for their music and the inspiration it generates. Thank you, as always!

sobota, 25 kwietnia 2020

Piotr Matusik Trio - Independence (2020)

Piotr Matusik Trio

Piotr Matusik - piano, synth
Alan Wykpisz - bass, electronics
Patryk Dobosz - drums

Independence

SOLITON 688




By Krzysztof Komorek

Trio pianisty Piotra Matusika debiutuje wydanym przez wytwórnię Soliton albumem "Independence". Jednak w składzie zespołu znajdziemy muzyków o znacznym dorobku artystycznym i posiadających na swoim koncie liczne wyróżnienia. Lider odnosił sukcesy na konkursach kompozytorskich: belgijskim B-JAZZ oraz katowickim Międzynarodowym Konkursie na Kompozycję Jazzową. Jako członek zespołu Bartosza Dworaka był laureatem Grand Prix Bielskiej Zadymki Jazzowej oraz Grand Prix Jazz Juniors. Grający na kontrabasie Alan Wykpisz również ma na koncie sukcesy konkursowo-festiwalowe, a w raz z grupą High Definition Quartet liczne laury za wydane płyty. Pośród nich nominację do Fryderyka za jazzowy debiut roku oraz tytuł Płyty Roku 2019 za "Dziady" w zestawieniu naszego bloga. Nie inaczej jest z perkusistą Patrykiem Doboszem, również mogącym pochwalić się indywidualnymi i zespołowymi nagrodami, między innymi ze wspomnianego już konkursu Jazz Juniors. 

Można więc śmiało stwierdzić, że pomimo formalnego debiutu samego składu, mamy do czynienia z artystami doświadczonymi. Trio serwuje nam dziewięć utworów i sześćdziesiąt dwie minuty muzyki, w całości autorstwa Piotra Matusika. Laury w kompozytorskich konkursach, jakimi legitymuje się pianista, nie wydają się niczym niezwykłym w kontekście opisywanego tu albumu. Rzeczywiście kompozycje to mocna strona "Independence". Utworów z płyty słucha się naprawdę z dużą przyjemnością, jednakże niebagatelną rolę gra też samo wykonanie. Skoro bowiem mamy do czynienia z jazzowymi "wyjadaczami", potencjalnie możemy oczekiwać od nich wrażeń niezwyczajnych. 

Warunek ten spełniony zostaje bez jakichkolwiek wątpliwości już od pierwszych chwil albumu. Utwór nr 1 zabiera słuchacza w ponad 12 minutową podróż rozpoczętą intro z delikatną partią fortepianu i mrocznym udziałem kontrabasu, na którym Alan Wykpisz gra smyczkiem. Wstęp trwa niemal dwie minuty. W pozostałych dziesięciu dzieje się naprawdę dużo. Kapitalnie wypada rytmiczny dialog fortepianu z perkusją, którego motyw powraca kilkakrotnie w różnych odsłonach. Rewelacyjne jest kolejne smyczkowe solo "podrasowanego" przystawkami kontrabasu w środkowej części i następujący po nim popis lidera. Końcówka to z kolei długa, dynamiczna partia perkusji. Cały "Longing" - bo tak zatytułowany jest początkowy utwór - stanowi fantastyczną wizytówkę tria i jego możliwości, zarówno indywidualnych, jak i kolektywnych. 

Absolutnie nie ma obaw, że formacja tym długim początkiem wystrzelała się z pomysłów. Dalej jest równie dobrze. Znowu kilkukrotnie wyróżnia się Alan Wykpisz. Kapitalnie wypadają bębny w długim solo środkowej części "Native Dancer". Znakomitym pomysłem są dwie solowe, dwuminutowe, impresje fortepianowe, które przełamują zespołową narracje całości. Ale przyznam też, że są na albumie momenty, które podobają mi się zdecydowanie mniej. Dzieje się tak, gdy na pierwszym planie grupa zbyt mocno eksponuje elektronikę. Psuje to nieco wspomnianego już "Native Dancera" oraz finałowy "Sound Of Evolution". Jest to niepotrzebne zaburzenie świetnego akustycznego brzmienia i w moim przekonaniu zwyczajnie się nie sprawdza. Mam nadzieję, że tytuł tego ostatniego nagrania nie jest zapowiedzią ewolucji tria w kierunku bardziej elektronicznym. Na szczęście podniesione tu przeze mnie wątpliwości nie wpływają na zdecydowanie pozytywną ocenę całego albumu. Dobry debiut i bardzo ciekawa płyta.

czwartek, 23 kwietnia 2020

Lonker See - Hamza (2020)

Lonker See

Tomasz Gadecki - saxophones
Bartosz Borowski - guitar
Joanna Kucharska - bass guitar, vocal
Michał Gos - drums, percussion

Hamza

ANTENA KRZYKU 2020


By Piotr Wojdat

Poprzedni album gdyńskiej grupy Lonker See zebrał bardzo dobre recenzje. Spotkał się też ze sporym zainteresowaniem słuchaczy, o czym świadczy między innymi duża liczba opinii zamieszczonych w muzycznym serwisie Rate Your Music - w momencie, gdy piszę te słowa, jest ich ponad 1000. Cieszy ten fakt także i mnie, mimo że nie byłem - jak większość recenzentów - aż tak entuzjastycznie nastawiony do zawartości "One Eye Sees Red". Dałem temu wyraz na łamach bloga Polish Jazz, więc kto chciałby poczytać, co miałem do powiedzenia na temat poprzedniego wydawnictwa zespołu, może łatwo to sprawdzić. Od wydania tamtej płyty minęły dwa lata i oto ponownie dostąpiłem zaszczytnej roli opisania kolejnego albumu formacji Lonker See.

"Hamza" to dzieło dużo dojrzalsze i ciekawsze od poprzednika. Więcej na nim gitarowej psychodelii i stoner rockowego ciężaru, a mniej post rockowych odniesień. Na "One Eye Sees Red" zamysł twórczy zespołu momentami rozchodził się w szwach, tym razem grupa trzyma go bardziej w ryzach i w tym konkretnym przypadku wychodzi to Lonker See zdecydowanie na dobre.

Doceniam także to, że zespół nadał swojej muzyce autorski charakter, a skojarzenia z dokonaniami innych artystów są jak najbardziej pozytywne. W otwierającym album "Infinite Garden" pobrzmiewają echa projektów Kuby Ziołka w rodzaju Starej Rzeki. Dzieje się tak między innymi za sprawą onirycznych wokali Joanny Kucharskiej. "Gdynia 80", do czasu pojawienia się dźwięków saksofonu Tomasza Gadeckiego, budzi u mnie z kolei skojarzenia ze Ścianką z czasu "Statku Kosmicznego". Fani grup specjalizujących się w różnych odmianach i odcieniach psychodelii w rodzaju Bardo Pond, Causa Sui czy Colour Haze również powinni znaleźć tu coś dla siebie.

"Hamza" przede wszystkim przykuwa uwagę surowym brzmieniem, krótkimi gitarowymi frazami Bartosza Borowskiego oraz space rockowymi pogłosami. W centralnej części albumu umieszczony został utwór tytułowy, który daje dłuższą chwilę wytchnienia. Rozładowuje napięcie i przygotowuje na kolejną dawkę mocnych wrażeń.

Najnowszym album Lonker See to jedna z najciekawszych gitarowych płyt, której miałem okazję słuchać w ostatnich miesiącach. Dla saksofonisty Tomasza Gadeckiego i perkusisty Michała Gosa, którzy całkiem niedawno z Awatair z dużym powodzeniem pochylili się nad dokonaniami Johna Coltrane’a, to nie tylko kolejne bardzo udane wydawnictwo w ich dorobku. To także potwierdzenie tego, że są wszechstronnymi muzykami o dużych możliwościach artystycznych.    

środa, 22 kwietnia 2020

Wojciech Jachna Squad - Elements - premiera 23.04.2020


Wojciech Jachna - trumpet, flugelhorn, shaker
Marek Malinowski - guitar
Jacek Cichocki - piano, electric piano, moog, effects
Paweł Urowski - double bass
Mateusz Krawczyk - drums, percussion


Wojciech Jachna, jeden z najbardziej zapracowanych trębaczy polskiej sceny, powołał do życia kolejny projekt - Wojciech Jachna Squad, który jutro zadebiutuje płytą "Elements". Skąd pomysł na kolejny zespół? W nowym projekcie jest tak, że to ja jestem odpowiedzialny za jego aktywność i podejmuję wszelkie kluczowe decyzje. Jestem również kompozytorem, co nie znaczy, że nie korzystam z talentów moich kolegów - bo te są ogromne - informuje Wojciech Jachna.

Nowy skład jest kontynuacją kwartetu Jachna / Cichocki / Urowski / Krawczyk, który w 2015 roku wydał płytę "The Right Moment". Grono muzyków uzupełnił gitarzysta Marek Malinowski. Konfiguracja personalna z "Elements" zachwyca zgraniem, pomysłowością i oryginalnymi rozwiązaniami. Na płycie wbrew pozorom nie dominuje jednak trąbka. Muzycy z tego składu to świetni improwizatorzy i kompozytorzy. Skwapliwie skorzystałem z ich utworów, które moim zdaniem są wyjątkowe - sam bym takich nie napisał. Cały materiał, jaki mieliśmy, został jednak poddany rygorystycznej selekcji - album „Elements”, pomimo wyraźnego zróżnicowania, miał być płytą spójną - dodaje trębacz.

Wielość w jedności jest w przypadku tej płyty kluczowa. "Elements" wyrasta z jazzu, ale klasycznie jazzowe tematy w wielu miejscach - zwłaszcza dzięki pomysłowo wykorzystanej elektronice oraz dynamicznym partiom gitary - pączkują wyraźnie w kierunku innych stylistyk. Wyrazem dużej dojrzałości jest również zachowanie złotych proporcji pomiędzy twardym reżimem skomponowanych i zamkniętych form a improwizacją. Tytuł w luźny, ale jednocześnie trafny sposób oddaje charakter wydawnictwa. Nasza muzyka składa się z bardzo wielu różnorodnych elementów. Powstały swego rodzaju puzzle muzyczne, które jednak są dowodem na krystalizację własnego stylu. To dla mnie najważniejsze, choć mam świadomość, że jest to proces, który nie skończy się na jednej płycie - podsumowuje Jachna.

wtorek, 21 kwietnia 2020

Bodek Janke - Song 2 (2020)

Bodek Janke

Shishani Vranckx - vocals, guitar
Kristjan Randalu - piano
Phil Donkin - bass
Bodek Janke - drums, percussion
with
Bill Evans - saxophones
Gilad Hekselman - guitar
Sebastian Studnitzky - trumpet
Atom String Quartet


Song 2

PRIVATE EDITION 4260014871218

By Adam Baruch

This is an album by Polish (resident in Berlin) Jazz drummer/composer Bodek Janke recorded in an international quartet setting with Namibian vocalist/guitarist Shishani Vranckx, Estonian pianist Kristjan Randalu and British bassist Phil Donkin. The excellent Polish Atom String Quartet provide the string parts and world class guests: American saxophonist Bill Evans, Israeli guitarist Gilad Hekselman and German trumpeter Sebastian Studnitzky appear on selected tracks. The album presents ten tracks, five of which are originals (two by Janke and three by Vranckx) and the rest are arrangements of Pop songs. As the title suggests, this album is a continuation of its predecessor called "Song" released a couple of years earlier.

Although basically a Jazz album, the concept it presents is a mixture of inventive and ambitious arrangements of well known Pop songs and original compositions, with the emphasis on transforming the music into way more complex setting than its origins. Not surprisingly, since the leader is a drummer, the most striking feature of the music is a completely idiosyncratic rhythmic/polyrhythmic approach, which takes the music into an entire new dimension.

The instrumental performances by all the participants on this album are simply phenomenal. Bodek is the rhythmic machine, which drives the entire ensemble, but the superb piano parts and excellent support by the bassist create a most impressive ambience of pulsating/vibrating musical unity, which sparks with originality. Vranckx adds her warm and somewhat mystical vocals, which bring the depth of African music into the proceedings. The guest stars add the proverbial cherry on top, carefully trying not to steal the show and respectfully naturally expand the ambience. The string arrangements deserve a special mention, not only because they are brilliantly executed, which is hardly surprising, but mostly due to their perfect fit to the core of the music, and not just an artificial ornamentation.

Overall this is a most unusual and highly fascinating album, which requires repeated attentive listening sessions in order to truly expose its hidden treasures. It offers strikingly unusual arrangements and brilliant performances, full of aesthetic sophistication and reflecting the best European Jazz has to offer. This music should find a wide range of listeners, who are sure to enjoy its beauty, both within the circles of Jazz connoisseurs and beyond. Wholeheartedly and highly recommended!

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Gdańsk Necropolitan Orchestra - Necrosofia (2019)

Gdańsk Necropolitan Orchestra

Dawid Lipka - trumpet, jaw harp, electronics
Maciej Sadowski - double bass, electronics

Necrosofia

PRIVATE EDITION



By Adam Baruch

This is a spectacular debut album by Polish Jazz duo behind the Gdańsk Necropolitan Orchestra moniker: trumpeter/composer Dawid Lipka and bassist/composer Maciej Sadowski. The album presents eleven compositions/improvisations not credited specifically and therefore assumed as co-created by the duo members. The albums artwork is very secretive about the date and place of the recording, which offers an absolutely amazing sound quality and a unique ambience of a large empty room/hall resonating and creating wonderful overtones.

Although seemingly limited by the scope of just two instruments, the music offers wonderful richness and depth of musical ideas, amalgamating elements of Classical Baroque Music, Avant-Garde Jazz, Chamber experiments and Ambient explorations, all perfectly matched together forming a marvelously striking and condensed kaleidoscope of sounds which penetrates the listener's soul directly. It matches perfectly the two other albums released in 2019, which involve Sadowski and Lipka ("Murmurs" and "Jazz Dla Zwierząt"), both being among the most interesting Polish Jazz albums released in that year. This album completes an astounding "triptych" of rare quality and inventiveness.

Lipka's trumpet pyrotechnics fondly remind the work of lamented Andrzej Przybielski, both on the sound and emotional levels. Sadowski's arco work and heartbreaking melancholy are absolutely dazzling. Together (and with the help of the hall's ambience and some electronics) they are able to create an impressive wall of sound effect during the crescendo moments, but their intimacy is no less effective during the pianissimo passages. In fact the music they manage to create together is simply unparalleled by anything else that happened on the Polish scene in 2019.

Overall this is nothing short of a masterpiece, an amazing piece of music, which should be definitely listened to together with the above mentioned two albums of the "triptych". If the phrase "future of music" has any meaning at all, this is as good a sample of it as one can hear here and now. I know, I know… prophesy has been given to the fools.

niedziela, 19 kwietnia 2020

Sławek Jaskułke - The Son (2019)

Sławek Jaskułke

Sławek Jaskułke - piano

The Son

SEA 2019






By Jędrzej Janicki

Wokół tej płyty łatwo zbudować swego rodzaju mit. Bo oto nagrana została na wyjątkowym instrumencie (jeden z dwóch na świecie działających egzemplarzy Malmsjo Grand Piano z 1935 roku) w specjalnie obniżonym stroju, w którym od kilku lat specjalizuje się Sławek Jaskułke. Co więcej, "The Son" można uznać za domknięcie pewnego etapu w karierze artysty, zapoczątkowanego wydawnictwem "Senne" (2016). Wszystko to jednak proponuję śmiało pominąć i potraktować jako jedynie didaskalia. Wszak muzyka stworzona przez Jaskułke na najnowszym albumie sama w sobie stanowi tak ogromną wartość, że nietaktem byłoby przyćmiewać jej blask jakimikolwiek pobocznymi historiami.

Już pierwsze dźwięki otwierającego płytę "Last Step Toward Silence" przekonują, że Jaskułke po raz kolejny wspiął się na wyżyny swoich  artystycznych możliwości. Nie tylko w tym utworze, lecz na całej płycie osiągnął unikatowe i bardzo oryginalne brzmienie - ciepłe i wyjątkowo głębokie, które w magiczny wręcz sposób otula słuchacza. Przepięknie brzmi "True or False", nieco bardziej niepokojący od innych, lecz na swój sposób dojmująco melancholijny. "Flying Flowers" wprowadza powiew niebiańskiego nastroju, pełnego uniesień i zadumy. 

O każdej z kompozycji powiedzieć można wiele bardzo ciepłych słów, lecz płyta ta zachwyca przede wszystkim spójnością, która powoduje, że tak znakomicie odbiera się ją jako jedną skończoną całość. Rzecz jasna, pewnego rodzaju jednorodność wymusza sama koncepcja solowego grania, natomiast "The Son" dzięki swojej wewnętrznej narracji zdaje się po prostu płynąć w czasie. Stanowi ona opowieść (tak, nie wahajmy się użyć słowa "opowieść" w kontekście akurat tej muzyki) wyjątkowo harmonijną i zbalansowaną, której po prostu nie sposób się oprzeć.

Sławek Jaskułke nową płytą po raz kolejny udowodnił, że jest artystą niezwykłym. Wirtuozeria, perfekcja techniczna, nieoczywiste kompozycje, wyczucie frazy - z tego jest znany od dłuższego czasu, w pewien sposób owe składniki stały się oczywistością jego muzycznego stylu. Albumem "The Son" osiągnął jednak kolejny stopień muzycznego wtajemniczenia. Jego muzyka porusza i to w sposób najbardziej naturalny, zupełnie niewymuszony. Niezależnie od wybranych przez siebie środków ekspresji, Jaskułke ciągle potrafi zachwycić słuchacza, pozostawiając go w niemym oczarowaniu. 

piątek, 17 kwietnia 2020

New Bone - Longing (2020)

New Bone

Tomasz Kudyk - trumpet, flugelhorn
Bartłomiej Prucnal - alto saxophone
Dominik Wania - piano
Maciej Adamczak - double bass
Dawid Fortuna - drums

Longing


CM RECORDS 1030

By Krzysztof Komorek

Kwintet New Bone, prowadzony przez trębacza Tomasza Kudyka, zaprezentował w tym roku swój szósty album. Po dość długiej, kilkuletniej przerwie, zespół powrócił z płytą "Longing". Ów twórczy przestój miał swoje źródła w  osobistej tragedii lidera zespołu. W roku 2015 zmarł bowiem ojciec Tomasza Kudyka - Jan. Również znakomity muzyk, trębacz i wokalista przez wiele lat związany z zespołem Jazz Band Ball Orchestra. Płyta "Longing" zadedykowana została jego pamięci. 

Najnowszy album New Bone powstał w tym samym składzie, co wydany w roku 2014 "Follow Me".  Muzycy pracowali również wspólnie przy projekcie "Teatr Witkacego od-JAZZ-dowo". Lider - Tomasz Kudyk - zdecydował się tym razem w całości wypełnić wydawnictwo własnymi kompozycjami. Jedynym wyjątkiem jest "Head Dizziness" napisane niemal pół wieku temu przez Jana Kudyka, teraz zaaranżowane przez Wojciecha Groborza, który ze zmarłym przed pięciu laty autorem muzyki współpracował przez dwie dekady. Finalnie dziewięć nagrań z "Longing" zajmuje godzinę i dwie minuty. 

Całość rozpoczyna się minutową solową introdukcją w wykonaniu Kudyka. Cztery kolejne utwory to już solidne porcje zespołowego grania. Na pierwszym planie najczęściej pozostają trąbka i saksofon altowy Bartłomieja Prucnala. Ciekawie brzmią fragmenty zagrane solo przez lidera we wstępach i zakończeniach niektórych utworów. Nie brakuje także solowych wstawek Dominika Wani. Świetnie wypada chociażby, rozegrana w triu fortepian/kontrabas/perkusja, druga część "Heritage". 

Kolejne części albumu przynoszą kilka moim zdaniem najciekawszych utworów. Tytułowy "Longing", delikatna nastrojowa ballada, zagrany przez duet Kudyk-Wania, oferuje cztery minuty mistrzowskiej jazzowej kameralistyki. Z kolei finałowy "Farewell"  fantastycznie prezentuje wszystkich członków kwintetu. Znakomicie pracuje sekcja rytmiczna, a całość zaczyna się i kończy solem na werblach, które stanowić ma odniesienie do nowoorleańskich uroczystości żałobnych. 

Wyróżniłem dwa nagrania, ale "Longing" jest niezwykle równy, nie ma słabszych momentów. Świetne kompozycje, znakomita współpraca całego zespołu, który z dużą klasą prezentuje się zarówno w interakcjach pomiędzy muzykami, jak i w indywidualnych popisach. Pomimo smutnej dedykacji muzyka nie narzuca nastroju żałoby, prowokując raczej do zadumy, dając nadzieję. Tomasz Kudyk powtarzał w wywiadach, że chciał, by "Longing" stał się kontynuacją tego, co zespół grał wcześniej. To moim zdaniem znakomicie się udało i powstała kolejna bardzo dobra płyta firmowana nazwą New Bone. 

Zobacz też: